yulia19791
07.02.08, 20:37
W grudniu mieliśmy iść na badanie słuchu po roku od pierwszego. Ale
Bartek chorował, więc udało się dopiero w zeszłym tygodniu. Szliśmy
tam niechętnie, bo pierwsze badanie, gdy Bart miał 3 miesiące wyszło
idealnie i przesiewowe też. A poza tym nie widzielśmy w jego
zachowaniu nic niepokojącego. Więc nam się za bardzo nie chciało,
zwłaszcza, że to zawiązane jest z usypianiem dziecka. No ale jako
karni rodzice stawiliśmy się. I ku naszemu zdziwieniu na prawo ucho
ok (wynik 10), a na lewe stwierdzono lekki niedosłuch (wynik 40).
Wpadłam w lekką panikę. Ale pani, która robiła badanie stwierdziła,
że jest to tak minimalny niedosłych, że z pewnością nastąpił
skutkiem przebytych niedawno infekcji. Zapisała nas na wizytę do
laryngologa. Byliśmy dziś. dr zajrzał na ułamek sekundy w oba uszka,
mówiąc, że to lewe faktycznie wygląda "mniej świeżo" i żeby się nie
martwić tylko powtórzyć badanie za 2 miesiące. Porównał ten
niedosłuch do wady wzroku -1. No ale ja jestem przerażona. Czy to
faktycznie możliwe, by za 2 miesiące nie było po tym śladu? A może
to się będzie pogłębiało? Może macie podobne doświadczenia? Proszę
napiszcie.
j.k.