12.07.08, 22:40
Byłam u lekarza z wynikami synka,czyli posiewem-ma leczenie na 6
tygodni,ale generalnie lekarka stwierdziła stulejkę nadającą się do
zabiegu...Nie wiem,czy mam się zgodzić-termin wstępny na
pażdziernik,czyli mały nie miałby nawet roczku urodzeniowego-
przeraża mnie fakt narkozy...Koleżanka odradza mi ten
zabieg,mówi,żebym poczekała do 2 roku życia.Proszę o radę...
Obserwuj wątek
    • karla73 Re: stulejka 12.07.08, 23:56
      Dzięki,po prostu boję się,bo to moje jedyne dziecko...
      • kingurlia nie żebym straszyła ale wystarczy zerknąć 13.07.08, 00:13
        mamo misia na ten link - by stwierdzić że nawet teraz w XXI w zdarzają sie
        komplikacje przy prostych zabiegach:
        www.pomocpatrykowi.com/p8.html
        • gosiamama.oskara Re: nie żebym straszyła ale wystarczy zerknąć 13.07.08, 00:23
          każda narkoza to ryzyko,ja też zawsze sie bałam,a jak mój synek leżał w szpitalu
          to kolezanki córcia nie mogła coś się wybudzic po narkozie,na szczęście
          skończyło się dobrze.
          • mama-cudownego-misia Re: nie żebym straszyła ale wystarczy zerknąć 13.07.08, 09:14
            Aj, nie wyolbrzymiajcie. Oczywiście, że jesteście ostrzegani o ryzyku, bo to Wy
            musicie podjąć decyzję o operacji, i w efekcie dla laika taka operacja strasznie
            wygląda, ale wypadki przy znieczuleniu praktycznie się już dzisiaj nie zdarzają
            - od momentu znieczulenia aż do wybudzenia dzieci są monitorowane, i na sali
            operacyjnej, i na pooperacyjnej są z nimi lekarze, jakby nawet wystąpiła masywna
            reakcja alergiczna (to jest właściwie główne ryzyko przy znieczuleniu, ale też
            raczej nie pierwszym, bo żeby się uczulić, dziecko musi mieć kontakt z lekiem
            przynajmniej dwa razy), to pod ręką jest taca wstrząsowa. Nie ma prawa się stać
            nic straszniejszego, niż obrzygana koszulka...
        • mama-cudownego-misia Re: nie żebym straszyła ale wystarczy zerknąć 13.07.08, 09:08
          Nie strasz niepotrzebnie dziewczyny i nie wyolbrzymiaj. Na Klinikach AM, gdzie
          przecież operacji dzieci robi się od groma i od lat, jeszcze się nie zdarzyła
          taka sytuacja. Naprawdę, fakt, że jedno niedopilnowane przez lekarzy dziecko
          miało komplikacje, niekoniecznie zresztą w wyniku samego znieczulenia, nie
          zmienia faktu, ze większe jest ryzyko potrącenia przez samochód czy groźnego dla
          życia zakrztuszenia kromką chleba, niż komplikacji przy znieczuleniu tego typu.
          Zresztą jak się mama tak bardzo boi, może poprosić o znieczulenie miejscowe +
          głupiego jasia, żeby dziecko spało i się nie ruszało w trakcie zabiegu. Najwyżej
          będzie dochodziło do siebie kilka godzin dłużej.
          Przepuklina mojej małej się zamknęła, ale gdyby tak się nie stało, na pewno nie
          wstrzymywałabym się z operacją z powodu strachu przed znieczuleniem...
    • gosiamama.oskara Re: stulejka 13.07.08, 00:13
      My jesteśmy pod opieką chirurga dziecięcego,malutki miał przepuklinke i jak
      byłam z nim w szpitalu to byli chłopcy ale nie tacy mali tylko własnie ok.2 roku
      życia co mieli stulejki.Ja już wtedy pytałam lekarza co robić by malutki nie
      miał to powiedział ze na razie nie ma czym się martwić.Teraz malutki ma prawie
      roczek.25 lipca idę na kontrole jąderek to zapytam o tą stulejkę,bo jeżeli jest
      zagrożenie stulejką to lekarz pokaże co robić i jak z pulusiem zeby obyło się
      bez zabiegu.
      • karla73 Re: stulejka 13.07.08, 00:26
        Mały ma bakterie w moczu i tym sugeruje się lekarka,czytałam w
        necie,że jeśli bakterie się utrzymują to potrzebna jest
        interwenja,bo wpierw atakuja pęcherz a potem nerki...ale też
        uważam,że trzeba dać małemu szansę jeszcze przez pewien czas...Co
        prawda mam pełne zaufanie do tej lekarki,bo ona między innymi
        przyczyniła się do uratowania mi życia...Jest jednym z najlepszych
        nefrologów dziecięcych w Poznaniu,nazywa się Bortkiewicz.
    • 100ania Re: stulejka 13.07.08, 11:57
      ja trochę z innej beczki:
      czy jesteś pewna, że strumień moczu pobrany na posiew był 100% czysty?

      Mój Oskar niestety został przeleczony antybiotykiem zupełnie niepotrzebnie.
      Pierwszy raz pobierałam mocz i nikt mnie nie uświadomił, że moczu na posiew nie
      pobiera się do woreczka, bo różne dziwne rzeczy wychodzą.
      • paulaiigi Re: stulejka 13.07.08, 12:10
        Popieram poprzedniczke mój maly też miał bakterie leżał nawet w
        szpitalu ale tam mu pobierali mocz z woreczka i bakterii bylo tyle
        ze podali mu antybiotyk .Mój pediatra powieedział ze mocz na posiew
        pobiera sie albo punkcja do pecherza albo do kubeczka jak dzidzia
        sika albo przez cewnik, oczywiscie najpierw wymyc mydlem a potem
        riwanolem dziecie.
        A co do stulejki to poczekaj do 2 roku, moj chrzesniak teraz 3 lata
        tez mial byc operowany w wieku 11mcy ale siostra nie zdecydowala sie
        i po 6 miesiacach samo sie naprawilo i nikt juz o operacji nie
        mowil, zreszta moj pediatra mowi ze operuje sie teraz dopiero dwu
        latki nie wczesniej. Pozdrawiam
        • mama-cudownego-misia Re: stulejka 13.07.08, 12:24
          Owszem, normalnie operuje się dopiero dwulatki, chyba, że stulejka powoduje
          nawracające infekcje. Jeśli mamy tu do czynienia z czymś takim, to naprawdę
          ryzyko związane z operacją jest mniejsze, niż ryzyko komplikacji z powodu
          nawracających zapaleń układu moczowego. Z tego, co pisze mama, mamy tu chyba do
          czynienia z takim wypadkiem...
          Tak się zresztą męczył dzieciak brata mojego męża - głupia rodzina nie chciała
          "obrzezania" i czekali, aż napletek zropiał. W międzyczasie dzieciak został
          chyba z 5 razy przeleczony antybiotykami, a infekcje i leczenie przyczyniły się
          pewnie do tego, ze do tej pory ma słabą odporność i chudeusz z niego straszny.
          Innymi słowy: to lekarz powinien ocenić, czy w tym wypadku opłaca się czekać, bo
          może się samo wycofa (dlatego właśnie czeka się do 2 roku życia, a nie dlatego,
          ze zabieg to za duże ryzyko), czy jednak ze względu na częste/silne ZUM trzeba
          sprawę załatwić szybciej. Znieczulenia niech się jednak mama nie boi - naprawdę
          to prosty zabieg i nic groźnego.
          • workmama Re: stulejka 14.07.08, 10:21
            Mój synek w wieku 2 lat tez miał zdiagnozowaną stulejkę,i zaraz dostał
            skierowanie do chirurga.Nie poszłam,bo przeczytałam gdzieś ,że to może byc
            fizjologiczna stulejka,która sama przejdzie do 5 r.ż.I dokładnie tak było,w
            wieku 4 lat,ta sama pani doktor stwierdziła tzw. sklejkę,a teraz mały ma 5,5
            roku i napletek ściąga się bez problemów.Miał kilka razy stany zapalne,wtedy ten
            jego interesik puchł,ale kąpiele w rivanolu(siusiaka)i aplikowanie maści z
            antybiotykiem pod napletek pomagało natychmiast.A od kiedy zaczął załatwiać się
            sam(2latka) pilnuję aby przed sikaniem umył ręce,i po też.Operacja czy zabieg ze
            znieczuleniem zawsze niosą ryzyko.Synek miał i pełną narkozę i tzw. "głupie
            jasie" i dzięki Bogu zawsze bez komplikacji,jednak pamiętam jak np. do pełnej
            narkozy musiałam podpisyać 4 kartki A4-byłam wtedy w takim szoku,że nawet tego
            nie czytałam....,wystarczy ,że lekarz pow. mi,że bez operacji dziecko mi umrze i
            na wszystko się zgodziłam-ale to tak na marginesie.Zdaj się też na własna
            matczyna intuicje i np. porozmawiaj może z mamami innych chłopcówMoja koleżanka
            np. tez nie poszła do chirurga tylko zawsze w kąpieli sukcesywanie pomalutku
            "ćwiczyła" ściąganie napletka i po 3 latach dało to zamierzony skutek.
    • skomroch1 Re: stulejka 14.07.08, 13:23
      Na stulejkach się za bardzo nie znam ale synek był jakiś czas temu usypiany i
      najgorsze było założenie wenflonu i odmówienie mu posiłku-dziecko musi być na
      czczo. Ja oczywiście denerwowałam sie bardzo ale w naszym przypadku zabieg był
      konieczny. Synek ma bliznę po respiratorze umiejscowioną w krtani i za pomocą
      minikamery lekarz oglądał skalę zniekształcenia. W naszym przypadku na szczęście
      wynik był dobry, czego i Wam życzę.
      Ja ostatnio byłam usypiana dwa razy.Myślę, że należy oceniać ryzyko powikłań
      wynikające z narkozy w stosunku do korzyści.Choroby pęcherza są niebezpieczne
      dla dzieci, bo u dzieci o wiele szybciej dochodzi do zapalenia nerek. Moja
      siostra, lekarka radiolog często robi badania dzieciom pod kątem zdrowia nerek i
      zawsze ostrzega mnie przed zaniedbaniem objawów jakiejkolwiek infekcji pęcherza
      u synka.
      • karla73 Re: stulejka 14.07.08, 20:51
        Dzięki wszystkim za radę.Już konsultowałam sprawę stulejki z kilkoma
        koleżankami.U jednych obyło się bez chirurga u innych niestety
        interwencja była potrzebna.Każda z mam zaznaczała,że czekano do ok.2
        roku życia i nawet w tych przypadkach ,gdzie potrzebny był zabieg
        nie odbywał się on na narkozę.Postanowiłam ,że wpierw przeprowadzimy
        zapisaną kurację a potem zrobimy posiew,ale faktycznie do kubeczka a
        nie woreczka.W międzyczasie będziemy przy kąpieli ściągać napletek a
        decyzję podejmiemy po rozmowie z urologiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka