Nie mam już pomysłu, co z kobietą robić.
Jednego dnia ma zaparcie, następnego zrobi pojedynczą kupę tak luźną, że jej
się po nogach leje. Potem znowu dwa dni spokoju i nagle kupa jak woda. Daję
marchewkę, banana i jagódki przy luźnych stolcach, śliwki i brokuła przy
zaparciach, probiotyku nie daję, bo efektem jest jeszcze luźniejsza kupa.
Zrobiliśmy badania na trawienie, pasożyty, posiew, badanie ogólne moczu - nic
złego nie wyszło. Poza tym dziewczyna jest energiczna, wesoła, utuczona,
nienażarta jak zwykle. Tylko czasami ma trochę wysypki na policzkach i
plecach, ale dosłownie parę kropek.
Faktem jest, że chodzimy codziennie do parku i młoda się zaczęła stykać z
innymi dziećmi. Może od nich coś łapie? Tym bardziej, że generalnie spędza
czas w parku na polowaniu na to, co dzieci jedzą, zabieraniu im tego i
pożeraniu w biegu ku następnej ofierze. Nawet wiewiórkę wczoraj z chrupka
ograbiła

.
Myślicie, żeby przeczekać i starać się tym sterować za pomocą diety, czy coś z
tym robić? Badania jakieś? Do pediatry iść? Trochę się boję, że nas zgłuszy i
zaszczepi, a ja chcę za miesiąc, bo dzieciaka muszę przygotować dietą i
odizolować na trochę od innych dzieci.