Dodaj do ulubionych

akcja "kleszcz"

08.04.09, 19:29
Właśnie zaliczyłam dziś jazdę do lekarza z powodu tego robala.
Ranek, mały właśnie dotarł do przedszkola.
"Papa" i na koniec poczochranie włosków. A we włoskach COŚ.
Kleszcz jak nic.
Jazda na ostrej syrence (mały płakał w niebogłosy, bo go zabraliśmy
z przedszkola, a miał dziś przyjść zajączek i miało być malowanie
wydmuszek). Pani doktor wyciągnęła kosmitę i poszliśmy na sorbetowe
lody.
Tatuś spanikowany (wasi męzowie też tak wariują?); podejrzewam, że
od dziś będziemy turlać się przez gazik po trawie. wink
Mam się trząść przed boreliozą i zacząć w niego ładować jakieś
chemiczne cuda, czy zapomnieć o robalu i po prostu dobrze go wymyć
po następnym trawiasto-piachowym szaleństwie?
Obserwuj wątek
    • mama_janka007 Re: akcja "kleszcz" 08.04.09, 19:57
      o wlasnie! od kiedy mozna krasnale szczepic przeciwko boreliozie?
      bo ja mam juz obrazek przed oczami na ktorym ja i maly pod drzewkiem
      na kocyku spedzamy pol lata.
    • misia0000 Re: akcja "kleszcz" 08.04.09, 20:53
      Coś mi w głowie kołacze, że przeciwko boreliozie nie można się
      zaszczepić. Szczepionki są na odkleszczowe zapalenie mózgu.
      Tak czy owak ja też mam kleszczową fobię odkąd mąż przyniósł sobie
      kleszcza na brzuchu po spacerze w lesie. Paskudztwo. Boje się tego
      panicznie, chyba nawet bardziej niż os (a przed tymi uciekam z
      krzykiem - nie mogę się opanować). Wizja skaczących na mnie z drzew
      kleszczy obrzydza mi kazde grzybobranie, na które i tak chodzę
      ubrana jak wariatka (rękawiczek mi tylko brakuje). O dziecko boję
      się strasznie, tym bardziej że ogrodek mamy a to draństwo podobno
      upodobało sobie ostatnio miejskie skwery i przydomowe ogródki. Co
      robić??
      • marta_i_koty Re: akcja "kleszcz" 08.04.09, 21:48
        Faktycznie, przeciwko boreliozie szczepionek nie ma. Trzeba dziecko smarować
        preparatami odstraszającymi kleszcze i dokładnie sprawdzać po spacerze, czy
        jakieś kleszczycho gdzieś sie nie zainstalowało. Jeśli jest i usunie sie je w
        ciągu 24 godzin, ryzyko zakażenia zostanie zminimalizowane.
        • starydzwon Re: akcja "kleszcz" 03.09.09, 01:44
          "> jakieś kleszczycho gdzieś sie nie zainstalowało. Jeśli jest i usunie sie je w
          > ciągu 24 godzin, ryzyko zakażenia zostanie zminimalizowane."

          niestety, jest to nieprawda. raz ta opowieść występuje jako 10 godz, innym razem
          jako 24 czy 48.
          prawda jes taka że wystarczy samo ugryzienie - jeśli kleszcz ma bakterie w
          śliniankach, a nawet bez ugryzienia, jeśli wetrzemy w skórę zakażony kał kleszcza.



      • squire1983 Re: akcja "kleszcz" 08.04.09, 21:53
        no tak, to jest szczepienie na odkleszczowe zapalenie mózgu czy jakoś
        tak, no i moja pediatra mi odradzała, bo nie powinno się wcześniaka
        aż tak wieloma szczepionkami katować i takie tam. nie dopytywałam, bo
        generalnie mam zawsze dylemat czy szczepić czy nie. z drugiej strony
        na wszystkie choroby świata i tak się zaszczepić nie da.
        natomiast moja Mama z powodu boreliozy ma teraz RZS, bardzo cierpi,
        choć ta choroba dzieci nie dotyczy to w przyszłości się odezwać może.
        • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 08.04.09, 21:58
          Nam też odradzali, po tej szczepionce jest ponoć wiele komplikacji. No a na
          borelioze nie ma.

          Zorko, jeśli mieszkasz w rejonie, gdzie borelioza występuje często, to ja bym
          malucha tymi lekami przeleczyła, bo to straszna choroba jest. Jeśli nie, to
          pewnie bym obserwowała, czy się rumień nie pojawia i wtedy dała antybiotyki (ale
          może już być za późno).
          • marta_i_koty Re: akcja "kleszcz" 08.04.09, 23:47
            mama-cudownego-misia napisała:

            > Nam też odradzali, po tej szczepionce jest ponoć wiele komplikacji. No a na
            > borelioze nie ma.

            Od momentu, kiedy ostatnio zobaczyłam,, co stało sie z dzieckiem mojej znajomej
            po 3-ciej dawce di-per-te, stwierdziłam, że nie ma takiej siły, ktora by mnie
            zmusiła do narażania mojego dziecka jakimiś durnymi szczepieniami.. Pozwolę na
            to TYLKO w sytuacji absolutnej konieczności..
            • squire1983 Re: akcja "kleszcz" 09.04.09, 08:53
              a mogłabyś napisać co takiego się wydarzyło?

              ja się generalnie panicznie boję szczepień, wokół pneumokoków
              chodziłam długo i miliona lekarzy pytałam (każdy mówił co innego),
              ostatecznie zaszczepiłam z duszą na ramieniu, po 1 dawce była
              gorączka, po 2 akurat wypadła nam trzydniówka a ja już byłam totalnie
              przerażona, że mi dziecko gorączkuje przez 3 doby po szczepieniu.
              oczywiście są gorsze powikłania, ale każda mama drży o swoje dziecko,
              nawet jak ma tylko (albo aż bo 39,4) gorączkę...
    • tunelinda Re: akcja "kleszcz" 08.04.09, 23:36
      Kiedyś też miałam akcję kleszcz,ale już nie pamiętam czy ze sobą czy z Alkiem.
      Zadzwoniłam do lekarza ds. chorób zakaźnych i powiedziała mi, że kleszcz, aby
      zarazić musi być wiele godzin w skórze i tylko 30% jest nosicielami choroby,
      więc mam nie panikować. A jakby pojawił się rumień taki wędrujący to trzeba
      jechać do szpitala zakaźnego na ostry dyżur, bo tam się na tym znają i
      zadziałają najlepiej.
      • squire1983 Re: akcja "kleszcz" 09.04.09, 08:55
        wiesz, moja Mama nigdy nie miała kleszcza, przynajmniej nie pamięta,
        a gdyby miała go mieć kilkanaście godzin w skórze, to myślę że by się
        zorientowała. a ma boreliozę...
        • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 13.04.09, 12:49
          Kasiu, problem w tym, że boreliozy wcale nie musi przenieść dorosły osobnik. 80%
          zakażeń ma miejsce na przełomie czerwca i lipca, kiedy larwy kleszcza
          przekształcają się w stadium nimfy - mają już za sobą jedno żerowanie, więc mogą
          być nosicielami boreliozy, a są wielkości ziarnka maku i przyczepiają się na
          znacznie krócej, niż dorosły osobnik. Bardzo łatwo nie zauważyć, że się zostało
          ugryzionym. Nie ma innej możliwości zakażenia, jak ugryzienie przez nimfę lub
          dorosłego kleszcza.
          Generalnie jak się chce ochronić siebie i dziecko, to jedynym rozwiązaniem są
          środki odstraszające, siatki na wózek, dokładne oglądanie się po każdym spacerze
          i zabezpieczanie zwierząt domowych, żeby nie przyniosły kleszcza do domu.
          • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 13.04.09, 12:52
            To znaczy jeszcze muchy końskie, te popularne gzy mogą przenieść (ale znacznie
            rzadziej) i komary, ale nie nasze odmiany.
    • jak47 Re: akcja "kleszcz" 08.04.09, 23:51
      Ja nie wiem czy bym jednak profilaktycznie nie przeleczyła. Trzeba obserwować,
      czy nie pojawia się rumień i można kontrolnie zrobić badanie na przeciwciała.
    • jak47 Re: akcja "kleszcz" 09.04.09, 00:31
      MartoIKoty, a co się stało po tym di-per-te?
    • jola4u Re: akcja "kleszcz" 09.04.09, 08:33
      Ja miałam akcję z kleszczem w tamtym roku, też panika i szybka jazda
      do szpitala, bałam się okropnie ale na szczęście żadnego
      zaczerwienienia nie było, pytałam się nawet znajomego (pracuje w
      firmie rozprowadzającej leki dla weterynarii, zresztą jest
      weterynarzem i jeździ non stop na sympozja i szkolenia) powiedział,
      że kleszcz do 48 godzin nie zaraża, zresztą nie każdy kleszcz
      jest "zarażony".
      Najlepiej sprawdzić, czy w rejonie, w którym mieszkasz jest dużo
      zachorowań (najwięcej "zarażonych" kleszczy jest na wschodzie
      Polski, granicą jest Wisła - takie wiadomości od znajomego), można
      też zrobić badania z krwi i patrzeć czy jest to miejsce
      zaczerwienione.
    • karro80 dziewczyny 09.04.09, 09:27
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=93632388&a=93663497
      Pozwoliłam sobie wkleić link do tego o co pytałyście Martę, bo
      akurat pamiętałam gdzie.
      • squire1983 Re: dziewczyny 09.04.09, 09:56
        coś strasznego, biedne dzieciątko i jego mama sad
        dlatego ja się tak panicznie boję szczepień sad
        • zorka7 Re: dziewczyny 09.04.09, 10:57
          Ja mam niestety fobię szczepieniową - od czasu gdy się naczytałam o
          cechach autystycznych, które mogą "wyskoczyć" po niektórych
          szczepionakach i od czasu, gdy na forum DLACZEGO zaczęły trafiać
          mamy, które straciły zdrowe, donoszone dzieci z powodu ...powikłań
          poszczepiennych.
          sad
          • marta_i_koty Re: dziewczyny 09.04.09, 14:25
            Przeczytajcie sobie to:
            tiny.pl/zmhl
            Dodam, ze pracuje z osobami (dorosłymi) niepełnosprawnymi intelektualnie. Jedna
            z moich podopiecznych nie miała wykonywanych ŻADNYCH szczepień - nigdy nie
            chorowała, a przecież jej rodzice żyją normalnie, nie izolują córki.. Dziewczyna
            ma 27 lat..
            Więc ja za szczepienia dziękuję..

            ps.
            Nie bylam szczepiona p/śwince, a na nią nie chorowałam..
            • ciociakubusia Re: dziewczyny 09.04.09, 14:37
              Mój czterolatek niestety po kleszcu ma pozytywny wynik badania na
              boreliozę. Ten gad siedział w pępku , niestety przoczyliśmy go. Po
              kilku tygodniach wystąpił u niego dziwny rumień - kilka plam na
              ciele, nie w miejscu gdzie sidział. Byłam zdziwiona, że moze to byc
              borelioza. Niestety potwierdziło się. Po kuracji antybiotykowej
              wyniki sie poprawiły, ale nie są niestety idealne.
              Wcześniej Maciek niał juz wiele razy kleszcze- jakoś go bardzo
              lubią - ja nie miałam nigdy. I dopiero ten który długo siedził
              zrobił swoje.
              Jestem też trochę przerażona donisieniami o skutkach szczpionek.
              Cały czas mam podejrzenia, że stan Kubusia pogorszył sie po di per
              te. Miał dwie dawki. Po pewnym czasie mały osłabł, pojawiły się
              dziwne wyłączenia, znacznie pogorszyły sie reakcje wzrokowe. i
              dlatego mam dylemat - czy odradzać sistrze kolejnie szczepienie -
              trzecia dawka????????
              • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 09.04.09, 17:46
                A on dostał klasyczne Di-Per-Te? Nie acelularną??
            • mama_janka007 Re: dziewczyny 09.04.09, 14:38
              no tak, ale teraz z drugiej strony: nie zaszczepie dziecka. dziecko
              zachoruje. beda komplikacje, powazne powiklania. jak ja bede miala
              sobie to darowac, ze wbrew zaleceniom nie zaszczepilam malego?
            • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 09.04.09, 14:46
              To ja wrednie wsadzę kij w mrowisko smile

              To, że jedna czy dwie osoby w zaszczepionej populacji (!) nie chorowały, nie
              oznacza, że szczepionki są niebezpieczne. W dzisiejszych czasach już po prostu
              nikt, nawet młodsi lekarze, nie pamięta, ile dzieci umierało lub było
              upośledzone z powodu powikłań odry, ilu chłopców przez świnkę straciło płodność
              i jakie żniwo zbierała różyczka wśród ciężarnych (a właściwie ich dzieci). Polio
              i koklusz też zbierały straszne żniwo. W pokoleniu powojennym mojej rodziny
              (duża, trzymająca się razem, ponad 100 osób, 16 dzieci urodzonych w czasie
              wojny, lub po) były 4 przypadki gruźlicy, 2 ciężkiego kokluszu, 1 polio (do dziś
              na wózku), 1 śmiertelny wypadek odry i 1 cudem odratowany dyfteryt... W
              następnym pokoleniu, zaszczepionym, nie było już żadnego chorego.
              Dziewczyny, odra to nie przelewki - teraz się uważa, że w ostrej fazie, gdy
              występuje wysoka gorączka, w każdym przypadku tworzą się zmiany zapalne w mózgu.
              A nasze dzieci za dużo przeszły, ich mózgów po prostu nie stać na kolejne
              uszkodzenia, nie mówiąc już o najgorszym powikłaniu odry polegającym na
              zaczynającym sie kilka lat po chorobie obumieraniu mózgu, na które już nic nie
              można poradzić.
              Tak samo przelewkami nie jest tężec, błonica czy żółtaczka (szczególnie u dzieci
              często hospitalizowanych).

              Owszem, nie ma co szczepić na siłę dziecka z problemami neurologicznymi czy
              pewnymi cechami preautystycznymi. Nie ma co się spieszyć ze szczepieniami, warto
              inwestować w szczepionki acelularne, warto dobrze rozważyć, ze statystykami w
              ręku, na co szczepić, a na co szczepić nie warto. Ale propagowanie mitu, że to
              szczepionki wywołują autyzm oraz nawoływanie do nieszczepienia to kręcenie
              sznura na własną szyję - prawdopodobieństwo, ze Wasze dzieci nie zachorują na
              żadną z tych groźnych chorób, jest małe tylko i wyłącznie dlatego, że większość
              rodziców jednak swoje dzieci szczepi.
              • mama_janka007 Re: dziewczyny 09.04.09, 15:16
                dokladnie o to mi chodzilo Beatko
              • marta_i_koty Re: dziewczyny 09.04.09, 16:14
                Mamo Misia, bardzo wiele dzieci stracilo zdrowie własnie w wyniku szczepień..
                Mój Szymon ma zaszczepiona odrę - na MMR sie nie zdecydowałam po tym, jak
                znajomej pediatrze zmarła pacjentka po tej własnie szczepionce..
                Szczepienie p/gruźlicy nie uodparnia, wiadomo o tym nie od dziś..
                W Polsce jest obowiazkowe - jednak pomimo to należymy do krajów o bardzo
                wysokiej zapadalności na gruźlicę..
                A pokolenie powojenne było osłabione własnie wojną, nie sądzisz?
                Szczepionkę Salka uważano za cud, a przeciez wiele dzieci po podaniu jej
                zachorowało na paraliż dziecięcy, były tez przypadki zgonów (w kazdym razie w
                USA, bo tam prowadzono badania).
                Moja znajoma była ofiarą poszczepiennego polio...
                Nie uważam, ze szczepionki powodują autyzm, ale bezsprzeczne jest, ze często
                niestety szkodzą..
                W przypadku dzieci ryzyko szczepień jest często o wiele większe niż ewentualne
                korzyści z niego płynące - nie bez powodu maluchy z nieciekawym wywiadem
                neurologicznym mają szczepienia odroczone lub nawet całkowicie są z nich zwolnione..
                • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 09.04.09, 17:44
                  > W Polsce jest obowiazkowe - jednak pomimo to należymy do krajów o bardzo
                  > wysokiej zapadalności na gruźlicę..
                  Gruźlica to szczególny przypadek. Już się nie będę powtarzać, ale po kilku
                  konsultacjach zdecydowałam się na gruźlicę Małgosi nie szczepić. Z pełną
                  świadomością.

                  > A pokolenie powojenne było osłabione własnie wojną, nie sądzisz?
                  Tak, tyle, ze w wypadku większości tych chorób, może poza błonicą, nie ma to nic
                  do rzeczy. Czy dziecko jest silne czy nie, i tak jeśli się skutecznie zetknie z
                  odrą, to się nią zarazi.
                  Chodzi o to, ze dzięki szczepionkom skutecznie opanowano epidemie i dziś możemy
                  tak naprawdę podjąć ryzyko nieszczepienia pojedynczych dzieci na niektóre
                  choroby, bo szanse, że będą się miały od kogo zarazić, są niewielkie.

                  > Moja znajoma była ofiarą poszczepiennego polio...
                  Stara rosyjska szczepionka, błąd w produkcji. Ofiar było tylko w Polsce ponad
                  80. Teraz mamy coś zupełnie innego na rynku.

                  > Nie uważam, ze szczepionki powodują autyzm, ale bezsprzeczne jest, ze często
                  > niestety szkodzą..
                  Nie, nie szkodzą często. To właśnie jest mit. Chyba, że do "szkodliwości"
                  zaliczasz objawy takie jak podwyższona temperatura czy odczyn zapalny w miejscu
                  szczepienia, których się powikłaniem nazwać nie da. Statystycznie są to
                  pojedyncze wypadki, tylko nagłaśniane przez media, powtarzane na forach, etc. To
                  jest kilka-kilkanaście przypadków hospitalizacji rocznie dla każdej szczepionki,
                  a co roku mamy prawie 10 urodzeń na 1000 mieszkańców, co przy 38 136 000 Polaków
                  daje 38 tys. dzieci rocznie. Tak więc nie szczepionki szkodzą, tylko istnieje
                  ryzyko powikłań. Jak przy wszystkim...

                  Uważam, ze każdy przypadek powinno się rozpatrywać indywidualnie i że nie
                  powinno się żądać szczepienia od rodziców dzieci z problemami neurologicznymi
                  czy wykazujących pewne niepokojące objawy mogące w przyszłości rozwinąć się w
                  autyzm. W ogóle dzieci z grup ryzyka, w tym wcześniaki, powinny być szczególnie
                  uważnie brane pod lupę, jednak ze świadomością, że ich nieszczepienie wiąże się
                  z ryzykiem zachorowania i że ewentualna choroba może u nich przebiegać ostrzej i
                  mieć znacznie cięższe konsekwencje.
                  No i tyle, nie ma jednoznacznej odpowiedzi, każdy musi sam osądzić, czy i kiedy
                  szczepi.
                  • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 09.04.09, 17:49
                    > > A pokolenie powojenne było osłabione własnie wojną, nie sądzisz?
                    > Tak, tyle, ze w wypadku większości tych chorób, może poza błonicą, nie ma to ni
                    > c
                    > do rzeczy. Czy dziecko jest silne czy nie, i tak jeśli się skutecznie zetknie z
                    > odrą, to się nią zarazi.
                    Poza gruźlicą oczywiście, nie błonicą. Coś się mnie ten dyfteryt przyczepił...
                    • marta_i_koty Re: dziewczyny 10.04.09, 21:56
                      Mamo Misia, w tej kwestii mam zdecydowanie inne zdanie, niż Ty i nawet Twój
                      autorytet na forum nie robi na mnie wrażeniawink
                      Czy jestes lekarzem?
                      • zorka7 Re: dziewczyny 11.04.09, 09:13
                        Mag, dzięki serdeczne, że podzieliłaś się historią waszego uszowego
                        kleszcza.
                        Zbadam małemu krew, tylko się dowiem ile czasu ma upłynąć od
                        incydentu z robalem, by badanie było miarodajne.


                        Co do szczepionek i autyzmu - problem polega na tym, że trudno
                        ocenić czy dziecko jest autystyczne czy nie PRZED podaniem
                        szczepionki (myślę o tych nieewidentnych wypadkach, gdzie na dwoje
                        babka wróżyła). Szczególnie gdy chodzi o małe dziecko (1-2 lata).
                        I tu zaczyna się problem - czasem okazuje się, że owa fatalna
                        szczepionka to kropla, która przepełnia czarkę i mamy diagnozę. sad
                        Gdybym miała tę wiedzę, którą mam teraz, ze 3 lata temu, nie
                        szczepiłabym Bartka. W wieku dwóch lat padła opinia "preautyzm" i
                        przeszłam swoje małe piekiełko. Dziś szczęśliwie (ciężka praca) mamy
                        tę przygodę za sobą.
                      • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 11.04.09, 09:41
                        Oj, tu nie chodzi o zdanie ani o autorytet. Nooo daj się skusić, podyskutuj
                        trochę o faktach, zamiast o przekonaniach wink.

                        Po pierwsze więc, Twoje stwierdzenie, że "szczepionki często szkodzą". Często to
                        znaczy w ilu procent wypadków? Jeśli za "szkodzenie" nie uznamy zwykłych reakcji
                        poszczepiennych, a prawdziwe powikłania po szczepionkach, to okazuje się, że to
                        "często" liczy się w promilach. Szczegółowych danych Ci teraz nie podam, bo
                        sernik wzywa, a kaczka łaknie farszu, ale swego czasu udało mi się dotrzeć do
                        danych dotyczących acelularnych odpowiedników Di-Per-Te w anglojęzycznej prasie
                        specjalistycznej. To naprawdę nie były wysokie wartości. Nawet od wielu lat
                        wycofana i zastąpiona bezpieczniejszymi preparatami szczepionka Salka to było na
                        440 tys. zaszczepionych dzieci 250 przypadków powikłań, z tego 11 śmiertelnych.
                        Zresztą czy naprawdę wierzysz, że ktoś byłby w stanie wyciszyć "częstą"
                        szkodliwość szczepionek w kraju takim, jak Polska, gdzie rocznie rodzi się 38
                        tys. dzieci? (przyrost naturalny 9,94/1000 mieszkańców, liczebność ponad 38
                        milionów). Że kolejne kraje fałszowałyby wyniki prób klinicznych? Że
                        scentralizowane systemy w USA (VAERS, NVIC) monitorujące szkodliwość kolejnych
                        partii szczepień fałszowałyby dane, które są zobowiązane przekazywać opinii
                        publicznej? Że media by się do tego nie dobrały? Że setki lekarzy na setkach
                        oddziałów pediatrycznych hospitalizowałyby te setki dzieci z powikłaniami
                        poszczepiennymi i wpisywały im w karty nieprawdę? No przecież to jest czysta
                        spiskowa teoria dziejów.
                        Popraw mnie, jeśli się mylę...

                        Po drugie - zwalasz mniejszą zachorowalność na karb lepszego odżywienia.
                        Przepraszam, ale trudno uwierzyć, że dziecko, które się zetknie z odrą czy
                        świnką na tyle skutecznie, żeby choroba wniknęła do jego organizmu, może nie
                        zachorować tylko dlatego, że jest lepiej odżywione niż jego dziadkowie urodzeni
                        w czasie wojny. Przecież to dziecko nie ma przeciwciał na odrę czy swinke i
                        chocby nie wiem jak dobra miało odporność, choroba sie rozwinie, zanim te
                        przeciwciała wytworzy.

                        Po trzecie - przed 1955 r. śmiertelność dzieci do 5 roku żcyia wynosiła 45%. Po
                        wprowadzeniu szczepionek, które u nas są dziś obowiązkowe, spadła w ciągu 7 lat
                        do 21%. Dlaczego? Przecież nie zaczęły się nagle lepiej odżywiać...

                        Przykro mi, ale to są rzeczowe argumenty, wobec których argument, ze jakieś
                        dziecko nie zostało zaszczepione i nie zachorowało (w zaszczepionej populacji),
                        po prostu nie stanowi przeciwwagi.

                        Tak jak Ty jestem laikiem, ale mnie te argumenty naprawdę przekonały - sama
                        szczepiona nie byłam i nie zachorowałam, ale Małgosię wybiórczo szczepię na
                        niektóre szczepionki, mając głęboko w pieluszce kalendarz szczepień i
                        korzystając z porad alergologa, żeby uniknąć zaostrzenia alergii subklinicznych.
                        Jedynie z pneumokokami się pospieszyłam, bo nie dotarłam na czas do statystyk i
                        do niedawno ogłoszonych wyników badań dowodzących, że podatność na sepsę
                        pneumokokową jest w dużej mierze sprawą genów. Mój błąd.
                        Ale jakby moja baba miała problemy neurologiczne, to bym jej za żadne skarby nie
                        dała zaszczepić.

                        No... I całusy dla Twoich kotów smile
                        • yula Re: dziewczyny 11.04.09, 12:32
                          >Ale jakby moja baba miała problemy neurologiczne, to bym jej za żadne >skarby
                          nie dała zaszczepić.

                          A są ogólne przeciwwskazania do szczepienia jak są problemy neurologiczne? jak
                          to jest? Co prawda synek urodził sie o czasie ale z wylewami 1/II drugi stopień
                          i z lekka asymetrią. z powodu lekarki która stwierdziła że asymetria sama
                          przejdzie mało nie skończył sparaliżowany. Trochę problemów neurologicznych
                          miał, ale co do szczepień to nasza neurolog kazała szczepić, szczególnie odra bo
                          gdyby zachorował nie szczepiony to powikłania byłyby groźniejsze właśnie ze
                          względu na stan neurologiczny. Sama już nie wiem czemu wierzyć. Juz ma 6 lat i
                          wszystkie kalendarzowe szczepionki zaliczył, dodatkowych żadnych, ma lekkie
                          cechy autystyczne, podejrzewany zespól aspargera
                          • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 11.04.09, 22:19
                            Generalnie przy wszelkich problemach neurologicznych decyduje neurolog. Bardzo
                            wielu odsuwa szczepienia dzieci z problemami lub w ogóle zabrania je szczepić.
                            No chyba, ze dziecko często w szpitalu bywa, to wtedy na niektóre rzeczy warto
                            zaszczepić (np. na żółtaczkę).

                            I faktycznie jak mózg juz trochę przeszedł, to odra może dać nieciekawe skutki uncertain
                        • marta_i_koty Re: dziewczyny 11.04.09, 16:09
                          > Po drugie - zwalasz mniejszą zachorowalność na karb lepszego odżywienia.
                          > Przepraszam, ale trudno uwierzyć, że dziecko, które się zetknie z odrą czy
                          > świnką na tyle skutecznie, żeby choroba wniknęła do jego organizmu, może nie
                          > zachorować tylko dlatego, że jest lepiej odżywione niż jego dziadkowie urodzeni
                          > w czasie wojny. Przecież to dziecko nie ma przeciwciał na odrę czy swinke i
                          > chocby nie wiem jak dobra miało odporność, choroba sie rozwinie, zanim te
                          > przeciwciała wytworzy.

                          I tu sie mylisz.. Miałam 3 razy bliski kontakt ze świnką i na nia nie
                          zachorowałam..
                          Nie chce mi sie z Tobą dyskutować, bo i po co? Chociaż Cie lubię, to jednak
                          stwierdzam, że masz monopol na racjęwink, mimo iż nie masz wykształcenia
                          medycznego. No i jestes fanka szczepień..tongue_out Jasne, posiadasz dużą wiedzę
                          teoretyczną, ale to mało...
                          Żyj i daj życ innymwink
                          • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 11.04.09, 22:16
                            > I tu sie mylisz.. Miałam 3 razy bliski kontakt ze świnką i na nia nie
                            > zachorowałam..
                            Zależy jak bliski. Świnka niby przenosi się drogą kropelkową, ale bardzo zakaźna
                            nie jest. Mój mąż ma 5 rodzeństwa, na świnkę zachorowała trójka. Z pozostałej
                            trójki jedno zaraziło się w wieku znacznie późniejszym, co oznacza, że jednak
                            przy poprzednim kontakcie wirus do jego organizmu nie wniknął (bo by było
                            odporne). Poza tym akurat świnka w 30% przypadków przybiera formę poronną, co
                            nie oznacza, że nie może dać zapalenia jąder czy jajników.
                            Generalnie akurat świnka to jedna z chorób, na które wolę Mąłgosię zaszczepić.

                            > Nie chce mi sie z Tobą dyskutować, bo i po co?
                            Dla większego dobra, jak w Harrym Potterze wink Wyraziłaś opinię, jakoby
                            szczepionki często szkodziły i mam wrażenie, ze parę osób nastraszyłaś. Naprawdę
                            warto by ją było podeprzeć jakimiś faktami.

                            > stwierdzam, że masz monopol na racjęwink, mimo iż nie masz wykształcenia
                            > medycznego. No i jestes fanka szczepień..tongue_out Jasne, posiadasz dużą wiedzę
                            > teoretyczną, ale to mało...
                            Akurat jeśli chodzi o szczepionki, w ciągu ostatniego roku zmieniłam zdanie może
                            nie o 180 stopni, ale jednak w dużej mierze. Zaczęło się od tego, że mój
                            pediatra, któremu wierzę i ufam, okazał się wielkim zwolennikiem szczepień. Ja z
                            kolei szczepiona nie byłam i żyłam w przeświadczeniu, że szczepionki są
                            szkodliwe. Dysonans poznawczy :-p. Gdyby chodziło o mniej ważną rzecz, pewnie
                            machnęłabym ręką, ale tu chodziło o dziecko, a decyzję musiałam podjąć sama.
                            Informacje, do których się dokopałam, przekonały mnie o tym, że warto szczepić,
                            chociaż nie na wszystko, nie każde dziecko i nie w każdym momencie (dziecko
                            powinno być nie tylko zdrowe, ale w dobrej kondycji, a jeśli jest alergikiem, to
                            odpowiednio przygotowane).
                            Naprawdę to, że jesteśmy laikami, nie wyklucza świadomego podejmowania decyzji w
                            tej sprawie na podstawie faktów, a nie widzimisiów i lęków wynikających z niewiedzy.
                            Skoro zaś już koniecznie chcesz opinii lekarzy, proponuję zerknąć na stanowisko
                            WHO w tej sprawie, albo po prostu popytać pediatrów - ogromna, zdecydowana
                            większość jest za szczepieniami.

                            > Żyj i daj życ innymwink
                            No przecież Cię nie biję smile
                            • mama_janka007 Re: dziewczyny 11.04.09, 22:43
                              - Nie chce mi sie z Tobą dyskutować, bo i po co?

                              a bo dlatego, ze jednostki nie majace jeszcze wyrobionego zdania z
                              zapartym tchem podczytuja wasza dyskusjesmile.
                              i szczerze powiedziawszy, dla mnie ona duzo wniosla i ciesze sie
                              bardzo, ze trafily na siebie 2 babeczki z kompletnie odmiennymi
                              pogladami bo moge poczytac niekomercyjne pro i contra.
                              • zorka7 Re: dziewczyny 13.04.09, 07:49
                                A mnie najbardziej interesują owe problemy neurologiczne dziecka
                                (np. po wylewie) a kwestia szczepień.

                                Kurcze, nikt w poradni dla wcześniaków przy największym szpitalu
                                klinicznym w Wielkopolsce nawet nie wspomniał mi o jakimkolwiek
                                ryzyku, cechach autystycznych, szczególnej ostrożności przy wyborze
                                ilości, jakości i terminu szczepień.
                                Pomijam, że gdyby nie internet i mój upór, to o np. takim stworku
                                jak integracja sensoryczna dowiedziałabym się pewnie w jakiejś
                                podarni psychologiczno-pedagogicznej gdybym trafiła tam z
                                moim "niegrzecznym" szkolnym dzieckiem...
                                Wrrr...


                                A MCM chciałam zapytać, jakie nieobowiązkowe szczepienia polecasz
                                dla wcześniaka (wiem - to zależy od wielu czynników itp); albo może
                                tak: czym szczepiłaś swoje dziewcze. Więc pytamsmile
                                • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 13.04.09, 08:24
                                  No popatrz, a u nas neurolog wspominał...

                                  Wiesz cooo... z nieobowiązkowych to co najwyżej na wiatrówkę, a i to szczególnie
                                  dla dziewcząt (bo szkoda urody, oczywiście można uniknąć dziobów, ale łatwo nie
                                  jest). Poza tym jak niektórym dzieciakom wyłazi pneumokok z wymazu gardła czy
                                  nosa, to ta częstsza szczepionka znosi nosicielstwo (wprawdzie 7 czy 8 szczepów
                                  z ponad 30, ale warto spróbować).
                                  Reszta to już zależy od dziecka - rotavirus jest przeciwwskazany dla wcześniaka,
                                  więc raczej nie, meningokoki to dla takiego często hospitalizowanego mogą nie
                                  być głupim pomysłem. Grypa nie. Pokleszczowe zapalenie opon mózgowych znajomy
                                  neurolog odradzał. dla większych dzieci bez problemów (10-12 lat) szczepionka na
                                  HPV to dobry pomysł, szczególnie dla dziewczynek.

                                  A z obowiązkowych też nie wszystkie szczepię wink

                                  Ale jest jedno ale - dziecko musi być w dobrej kondycji. Swojemu na razie daj
                                  spokój. Wychoruje się, pół roku odsapnie i dopiero szczepienia ewentualnie.
                                  • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 13.04.09, 09:27
                                    Acha, jeszcze zapomniałam - ta szczepionka na zapalenie opon mózgowych
                                    przenoszone przez kleszcze mimo wszystko jest uzasadniona w rejonach, gdzie
                                    zachorowań jest dużo. Kilka lat temu był taki wzrost liczby zachorowań gdzieś na
                                    Śląsku i w okolicach podwrocławskiego Jelcza. Poza tym dużo ich jest na Mazurach
                                    (z tego powodu jest to jedyne miejsce Polski, gdzie w życiu nie pojadę w okresie
                                    wiosenno-letnio-jesiennym, chociaż bym strasznie chciała).

                                    Nawet jak nie mieszkasz w rejonie, gdzie szaleje odkleszczowe zapalenie opon
                                    mózgowych i/lub borelioza, a masz kominek, to warto uważać, skąd bierzesz do
                                    niego drewno, nie przynosić tego drewna do domu na zapas i w miarę możliwości w
                                    cieple trzymać je w zamkniętym pojemniku. Kleszcze zimują pod korą, w cieple się
                                    budzą i potrafią się rozleźć po mieszkaniu.
                                • mama-cudownego-misia Re: dziewczyny 13.04.09, 10:46
                                  > A MCM chciałam zapytać, jakie nieobowiązkowe szczepienia polecasz
                                  > dla wcześniaka (wiem - to zależy od wielu czynników itp); albo może
                                  > tak: czym szczepiłaś swoje dziewcze. Więc pytamsmile

                                  Hmmm... Ja naprawdę nic nie piłam, tylko chronicznie niewyspana jestem i mąż mi
                                  zwrócił uwagę, że nabredziłam, zamiast na pytanie odpowiedzieć smile

                                  Generalnie Małgosia po urodzeniu została zaszczepiona samą żółtaczką. Na
                                  gruźlicę już nie szczepiłam i nie zamierzam. Potem ją szczepiłam z kilkoma
                                  miesiącami poślizgu acelularnym infanrixem (jak akurat wypadał termin, to tym z
                                  żółtaczką). Potem zaszczepiliśmy na pneumokoki prevenarem. W sumie
                                  niepotrzebnie, ale kobita jest w dobrej kondycji, zdecydowanie za mało nam
                                  choruje (powinna się przeziębić ze 3 razy do roku, żeby układ odpornościowy się
                                  dobrze rozwijał) więc miała ćwiczenie dla układu odpornościowego. Rozważymy
                                  meningokoki, a na pewno zaszczepimy na ospę wietrzną (varilix) i na
                                  odrę-świnkę-różyczkę.
                                  To ostatnie szczepienie zamierzałam rozbić na trzy, zaszczepić w
                                  kilkumiesięcznych odstępach odrą (rouvax, attenuvax, rimevax), różyczką
                                  (rudivax, ervevax, meruvax) i świnką (mumpsvax) - część by trzeba było
                                  sprowadzać do Polski, ale to nie problem. Udało mi się jednak dokopać do badań,
                                  z których wynika, że każdy z dostępnych na świecie preparatów pojedynczych ma
                                  większą ilość powikłań, niż ta potrójna szczepionka dostosowana do potrzeb
                                  dzieci (przy MMR II i priorixie encefalopatia lub zapalenie mózgu występuje
                                  zaledwie w 1 przypadku na 3 miliony szczepień). Skończy się na priorixie pewnie.
                                  Potem już będą tylko przypomnienia, a jak dziewczyna osiągnie to 12 lat, to ją
                                  jeszcze na HPV zaszczepię, żeby zmniejszyć ryzyko raka szyjki macicy.

                                  I tyle. Przesadzać też nie ma co, tym bardziej, że do każdego szczepienia muszę
                                  ją przygotować i to bardzo utrudnia życie - dziewczyna musi być zdrowa co
                                  najmniej od 8 tygodni, na jakieś 2-3 tygodnie przed + tydzień po musi zostać
                                  odizolowana od dzieci i większych skupisk ludzi, a po szczepieniu muszę wycofać
                                  z diety na około 2 tygodnie co silniejsze alergeny (bo alergie subkliniczne
                                  ulegają wzmocnieniu, gdy układ odpornościowy jest pobudzony).
    • mag2174 Re: akcja "kleszcz" 10.04.09, 10:32
      Mojemu synkowi laryngolog znalazł kleszcza w uchu w listopadzie. (Na
      szczęście mały zachorował - trzydniówka - inaczej nie wiem co by
      było). Kleszcz był przyniesiony z lasu i był w uchu ok 3 dni.
      Poniżej moje doświadczenia:
      - jeżeli po ok 3 tyg wystąpi rumień natychmiast lekarz i antybiotyk
      przez ok 3-4 tyg - spore dawki
      - u nas nie było rumienia, ale na wszelki wypadek zbadaliśmy krew w
      Centrum Badań DNA w Poznaniu - wyniki po ok 7 dniach i okazało się,
      ze kleszcz przeniósł bakterie poodujące boreliozę
      - szybka akcja do lekarza - pediatra - kuracja 28 dni antybiotykiem
      (Hiconcil)
      - w tym czasie wertowanie internetu i telefon do Stowarzyszenia
      Chrorych na Borelioze - czy dobrze leczymy - tam zostałam
      poinformowana że w Polsce jest 2 lekarzy, którzy leczą dzieci chore
      na borelioze - decyzja o wizycie w BielsuBiałej- lekarz zalecił
      półroczne leczenie 3 różnymi antybiotykami!!! tak na zapas... - Ja
      nie wiem co robić....
      - po pierwszej dawce kolejnego antybiotyku na szczęście mały dostał
      uczulenia... - wezwałam zaufanego pediatrę - powiedziałam o kleszczu
      itd - kazał natychmiast przerwać to półroczne leczenia i powiedział,
      że ze wszystkich znanych mu sposobów leczenia - w naszym wypadku po
      28 dniach kuracji dużą dawka antybiotyku - jest wyleczony.
      Ale decyzja co robić - pozostała do podjęcia nam - rodzicom.

      Ostatecznie zapisaliśmy się do szpitala zakaźnego w Warszawie - tam
      uznaja tam tylko swoje badania - te robione za ogromne pieniądze
      (chyba 600 PLN) w Poznaniu kazali wyrzucić bo dla nich sa
      niewiarygdne. Zrobiliśmy test Elisa. Lekarka powiedziała, ze
      wyleczony z boreliozy, a leczenie półroczne stosuje się przy
      zaawansowanej boreliozie (jakies kolejne stadia choroby).

      Podsumowując: moim zdaniem na peweno warto zrobić badania w kierunku
      boreliozy w specjalistycznym szpitalu zakaźnym (jeżeli coś jest
      niepokojącego to wiem, ze dzieci nie czekają miesiąca na wizytę, ale
      sa szybciej przyjmowane). Bo jeżeli doszło do zakażenia to łatwo je
      wyleczyć, ale jeżeli zakażenie się przeoczy (no a nie zawsze jest
      rumień) - potem leczenie jest trudne i skomplikowane.

      Pozdrawiam Świątecznie
      Magda
      • ap77 Re: akcja "kleszcz" 13.04.09, 14:18
        ja chce zaszczepic na "kleszcza"! W rodzinie mamy chora na borelioze!
        Koszmar!
        Jacek jest okazem zdrowia, poza 3 dniowka na nic nei choruje! Nawet kataru nie
        miewa! Skad teoria, ze dziecko powinno sie przeziebiac 3 x w roku? Ja tam sie
        ciesze, ze nie choruje!

        A szczepiony jest w miare normalnie-pneumokoki, teraz bardzo piozno Priorix
        czyli Swinka, Odra, Rozyczka. Chce jeszcze na ospe zaszczepic.
        • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 13.04.09, 20:00
          > ja chce zaszczepic na "kleszcza"! W rodzinie mamy chora na borelioze!
          Nie ma szczepionki na boreliozę. Masz tylko szczepionkę na zapalenie opon
          mózgowych przenoszone przez kleszcze.

          > Jacek jest okazem zdrowia, poza 3 dniowka na nic nei choruje! Nawet kataru nie
          > miewa! Skad teoria, ze dziecko powinno sie przeziębiać
          3 x w roku?
          Już wyjaśniam smile Bardzo często zdarza się, że dziecko nie choruje, rodzice się
          cieszą, że ono takie zdrowe, a ono po prostu nie ma okazji, bo nie chodzi do
          skupisk ludzkich, nie styka się z chorymi, jest odchuchane. Nie sprzyja to
          rozwojowi układu odpornościowego, który niestety tak jak każdy "system" naszego
          ciała kształtuje się przez działanie - wiemy, że trzeba ćwiczyć kościec i
          mięśnie, bodźcować układ nerwowy, ale rodzice często uważają, że z odpornością
          należy postępować odwrotnie - chronić, szanować i nie wystawiać na próbę. A
          tymczasem sukces nie polega na niechorowaniu, tylko na chorowaniu lekkim i
          szybkim wychodzeniu z choroby. Oczywiście w wypadku dzieci chorowitych czy
          małych wcześniaków takie cieplarniane warunki są uzasadnione, ale potem już nie.
          Stąd niektórzy moi znajomi pediatrzy wspominają o tych "trzech lekkich
          przeziębieniach rocznie" - autorem tej "teorii" jest chyba prof. Jelonek, który
          zresztą wypowiada się na ten temat min. tutaj:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1124&w=87689827&a=87728501
          No i mam dylemat, bo nie wiem, czy fakt, że Małgosia nie choruje nawet wożona do
          supermarketów, całowana przez zagrypionego tatę czy po wykąpaniu się w lodowatej
          sadzawce i potem przebieraniu na mrozie, to dobrze, czy źle... No ale co zrobię?
          Mam ją wsadzać do zamrażarki na trzy zdrowaśki??
          • zorka7 Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 09:22
            Gdy mieliśmy fazę "autystyczną" (mały w wieku dwóch lat dostał
            opinię "preautyzm) sporo się naczytałam w necie o takich dzieciach.
            Okazało się, że te dzieci generalnie nie chorują. Nie przeziębiają
            się itp. Mały - jak na wczesniaka - też podejrzanie mi ...nie
            chorował.

            Co ciekawe - od jakiś 2 lat "wynormalniał". Pojawiła się nawet
            gorączka (hura, hura!), katary, zapalenie ucha, dwa zapalenia
            oskrzeli. Głupie, prawda, ale się ucieszyłam, bo to znak, że układ
            odpornościowy zaczyna prawidłowo reagować.
            Byłam kiedyś na wykładzie, na którym pani doktor opowiadała, że
            dzieci nie chorujące w wieku przedszkolnym są bardziej (wyniki
            badań) narażone w wieku dorosłym na choroby autoimmunologiczne i
            niektóre nowotwory (w tym białaczka).


            MCM - też szczepiłam Bartka infanrixem (5 w jednym). Odra, świnka,
            różyczka za nami - zgodnie z kalendarzem szczepień.
            Rotawirus zaliczyliśmy 1,5 roku temu w naturze (skończyło się
            szpitalem i ośmioma nawadniającymi kroplówkami), a pneumokoki
            ominęłam, jakoś nie nabrałam jeszcze przekonania do tej szczepionki.

            Co do HPV - mój ginekolog (ma 3 córki) uważa, że ta szczepionka jest
            jeszcze zbyt krótko na rynku - i nikt nie udowodni, że nie ma
            długofalowych skutków ubocznych. Jest za tradycyjnym podejściem - to
            znaczy ograniczona ilość partnerów seksualnych i rozsądne podejście
            (prezerwatywa) to przygód (najlepiej jednak jeden partner - i
            problem totalnie z głowy). Inaczej hpv-em się nie zarazisz.
            Nie wypowiadam się autorytarnie, po prostu przypominam sobie rozmowę
            z dr Dmochowskim.
            Na szczęscie macie jakies 10 lat jeszcze - wiele może się zmienić na
            tym polu.
            • ap77 Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 12:06
              hmm ale jacek przebywa z ludzmi, bywa w sklepach, widuje sie z dzieckiem
              przedszkolnym w rodzinie, z rowiesnikami. Z dziedkiem, ktory byl kilka razy
              chory...Poza tym kilka razy dziennie jezdzi z naszego 18 pietra winda! Wiec
              styka sie z roznymi bakteriami. Pomimo tego nie choruje! Ja tam sie cieszesmile
            • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 12:48
              Zorko, dzieci autystyczne nie chorują, bo mają mniej interakcji z otoczeniem -
              nie wsadzają łapek do ust, nie zbierają nic z podłogi, nie nawiązują kontaktów z
              innymi dziećmi, nie zabierają im cumla ani łopatki. Potrafią się nie zarazić
              grypą w domu, gdzie inni domownicy są chorzy (wbrew pozorom najczęstsza i
              najbardziej zakaźna droga zarażenia to nie droga kropelkowa, tylko dotknięcie
              czegoś, co ma na sobie pot z wirusami, np. klamki czy guzika w windzie, a potem
              przetarcie sobie oka).

              Ap77, właśnie nie wiem, jak to jest z tym niechorowaniem, sama bym chciała
              wiedzieć, bo u nas to samo, młoda ma żelazne zdrowie smile. Wolałabym, żeby nie
              odziedziczyła mojego agresywnego układu odpornościowego...

              Karo, katar się liczy smile
              • zorka7 Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 13:01
                Nie wiem, czy w tym jest rzecz, mamo-cudownego... (kurcze, czekam na
                srót nicka...) wink
                Znam autystyczne dzieci zbierające (i zjadające!) paproszki z
                podłogi.
                Bartek np. chętnie lizał kiedyś szyby (najlepiej okna balkonowe,
                wrrr), wszystko chętnie pchał do buzi z wyjątkiem jedzenia, odkąd
                skończył 2 lata chodził ze mną kilka razy w tygodniu do klubu 2-
                latka, potem do Iskierki (zajęcia 2 razy w tygodniu po 2 godziny bez
                mam, około dziesiątki dzieci), potem regularnie do przedszkola - a
                więc kontakt z dziećmi miał częsty. Chorób brak.

                Piszesz dość stereotypowo o dzieciach autystycznych - znam sporo
                dzieci z diagnozą "autyzm", które jednak (zasługa niewątpliwie
                terapii) nawiązują kontakt z innymi, chętnie bywają na placach
                zabaw, bawią się w gonito, mają dobry apetyt itp, itd.

                W każdym razie cieszę się, że mały tak dobrze sobie radzi i autyzm
                mamy już szczęśliwie z głowy.
                • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 14:26
                  Nick zostaje, bo to pamiątka jakiegoś etapu w życiu i przestroga przed innym
                  możliwym, ale generalnie Beata jestem.

                  Nie, wiesz, nie tyle piszę stereotypowo, co opieram się na serii artykułów,
                  które kiedyś tłumaczyłam - rehabilitanci filmowali dzieci z rożnymi typami
                  opóźnień i zaburzeń rozwoju i dochodzili do wniosku, że te dzieci robią mniej
                  "niepotrzebnych gestów", niż takie zwykłe łobuzy, że te gesty są bardziej
                  stereotypowe (np. poliże Ci każdą szybę, którą zobaczy), dają się powiązać z
                  pewnymi zaburzeniami odczuwania własnego ciała (pewnie Bartek stymulował w ten
                  sposób język). Np. wiele, choć oczywiście nie wszystkie dzieci z zaburzeniami
                  rozwoju znacznie rzadziej się drapie, bo po prostu nie odczuwa swędzenia,
                  inaczej czuje własne ciało. I już jedna droga do zarażenia grypą zablokowana, bo
                  ich powieka nie zaswędzi i się brudną łapką w oko nie potrą... Generalnie tam
                  więcej tego było i bardziej skomplikowane, niż skrótowo napisałam powyżej,
                  bardzo ciekawe spostrzeżenia mieli, pozwalające lepiej terapię poprowadzić.
                  Tyle wiem...
                  • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 14:43
                    hmm... szukam, szukam po tym swoim burdelu na dysku i znaleźć nie mogę.
                    Generalnie ktoś sobie do pracy jakiejś doktorskiej albo magisterskiej tłumaczył...

                    Ale generalnie rozumiesz, o co mi chodzi? Że dziecko z danymi zaburzeniami typu
                    autyzm, zaburzenia SI (ale nazywali to inaczej), etc, może być nawet bardziej
                    ruchliwe, niż taki zdrowy łobuz, ale schemat tych ruchów, nawet bezcelowych,
                    będzie się bardziej powtarzał, a poza tym niektóre typy ruchów (np. drapanie
                    się) będą rzadsze. Oczywiście wszystko zależy od konkretnego dziecka, ale brzmi
                    to sensownie i da się połączyć z tym niechorowaniem.

                    Jakbym jeszcze znalazła, to Ci dam dokładne odnośniki, skąd to wzięłam.
                    • zorka7 Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 19:16
                      I tu jest właśnie zagadka - cechy autystyczne czy zaburzenia SI.
                      Kiedy jeszcze tylko SI, a kiedy już autyzm...
                      W naszym wypadku okazało się szczęśliwie, że to drugie, ale aż boję
                      się pomyśleć co by było, gdybym na SI nie wpadła tak wcześnie...
                      Młody nie robi już takich akcji jak lizanie szyby, czy gapienie się
                      w wentylatory.

                      Swoją drogą jakbyś znalazła ten artykuł - warto byłoby wrzucić go na
                      forum "inny świat" lub stronkę "niegrzeczne dzieci". Tam jest dużo
                      poszukujących rodziców, bardzo otwartych na wszelkie takie rzeczy.
                      Miłego wieczoru, Beato. smile
                      • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 21:26
                        O ile pamiętam, w optyce tych badań kwestia, czy to autyzm, czy problemy
                        związane z przeczulicą lub brakiem odczuć, były sprawą mniej istotną. Teza była
                        taka, żeby różnymi sposobami nakłaniać dziecko do różnicowania interakcji z
                        otoczeniem i bodźców - zdrowe dzieci to robią same z siebie, ale niektórym coś
                        przeszkadza - czy to autyzm, czy problemy SI, czy MPDZ, postępowanie jest podobne.

                        Spróbuję znaleźć ten zestaw artykułów i Ci wysłać (na maila gazetowego?), ale
                        nie obiecuję, bo wszystkie pliki z tłumaczeniami mam ponazywane nazwiskami
                        zleceniodawców, a trochę się tego zebrało przez ostatnie 10 lat.
                        Tak czy siak myślę, ze dla specjalistów te artykuły to żadne rewelacje, a
                        rodzicom i tak niewiele pomogą...
                        • mama-cudownego-misia Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 21:31
                          i znowu za szybko wysłałam smile

                          > czy to autyzm, czy problemy SI, czy MPDZ, postępowanie jest podob
                          > ne.
                          Oczywiście podobne, jeśli chodzi o zasady, a w szczegółach dostosowane do
                          konkretnego dziecka. Wiadomo, jedno będzie mieć problemy z błędnikiem, drugie
                          przeczulicę rączek, a trzecie nie będzie czuło, że go boli czy swędzi.
                          Zapodam na noc przeszukiwanie w samych plikach w treści, może mi wyskoczy.
                          • zorka7 Re: akcja "kleszcz" 15.04.09, 08:09
                            dzięx
          • karro80 Re: akcja "kleszcz" 14.04.09, 11:14
            MCM, a katar to mozna pod chorobę podciągnąć?
            Jeden z lekko zaczerwienionym gardłem, to się liczy na bank,
            ale przy drugim to p.dr od wcześniaków powiedziała, że to nie
            chorobawink - taki mamy "dorobek chorobowy" w trakcie tych już ponad 7
            mies w domu.
            Szczepiona prevenaren i gruźlicą(z miesiąc temu) to chyba ten układ
            sobie poćwiczył?
      • starydzwon Re: akcja "kleszcz" 03.09.09, 01:46
        elisa jest najmniej wiarygodnym testem
        lepszy jest western blot
    • zorka7 wracając do kleszczy... 17.04.09, 07:12
      wyborcza.pl/1,75476,6497648,Kleszcze__czyli_lesne_potwory.html
      • starydzwon Re: wracając do kleszczy... 03.09.09, 01:35
        czołem zuchy! wołajta mamy

        wracając do kleszczy... jest sporo nieporozumień.
        Kleszcze są bardzo niebezpieczne. Nie zawsze wyglądają jak kleszcz jakiego
        znamy. Mają też postac larwy i nimfy, są wtedy wielkości ziarnka maku, ale także
        - a zwłaszcza wtedy - roznoszą choroby. Kleszczowe zapalenie opon - na to jest
        szczepionka.
        Borelioza - szczepionki nie ma.
        są jeszcze inne choroby odkleszczowe - tzw. koinfekcje: bartonella, mykoplazmy,
        chlamydia, i wiele innych.

        Problem polega na tym, że zarażone kleszcze są już w miastach, w parkach i na
        skwerkach.
        Wielu lekarzy lekceważy boreliozę, rozsiewając mit, że jest ona łatwa w
        leczeniu, że wystarczą dwa do trzech tygodni antybiotyków. Jeśli potem coś
        pacjentowi jest, lekarze owi mówią o zespole poboreliozowym, który nie wymaga
        leczenia.
        W praktyce oznacza to że można zdechnąć będąc uznanym za zdrowego. Ewentualnie
        dostać skierowanie do psychiatry ( to nie żart)
        Lekarze Ci zrzeszeni w amrykańskim stowarzyszeniu IDSA. Normy, które narzucili,
        obowiązują także w Polsce. Ostatnio było w USA sporo szumu w związku ze
        skandalami korupcyjnymi przy ustalaniu tych norm (lekarze określający normy sa
        właścicielami patentów - można się domyślać co to znaczy)

        Jest jednakże drugie towarzystwo ILADS. Ci lekarze leczą boreliozę i inne
        choroby odkleszczowe do końca. Niestety, antybiotykoterapia jest długa, męcząca
        i kosztowna.
        Ci lekarze nie mówią cierpiącym pacjentom o zespole poboreliozowym (nie ma na
        niego żadnych dowodów), tylko leczą.
        W Polsce jest już kilku lekarzy leczących tą metodą. Niektórzy z nich sami
        chorowali na borelioze i własnie pomogła im metoda ILADS, wcześniejsze nie
        przynosiły zadnych rezultatów.

        Niestety, nie usłyszycie o tym od większości lekarzy. Mimo, że macie prawo do
        informacji i prawo do wybrania metody jaką chcecie się leczyć. Niewyleczona
        borelioza powoduje poważne komplikacje. Niejednokrotnie okazało się że pacjenci
        leczeni na stwardnienie rozsiane mieli boreliozę - to mówi jak poważna to choroba.

        W związku z tym, gdyby ktoś potrzebował fachowych informacji o kleszczach,
        podaję źródła.

        www.borelioza.org/
        forum.gazeta.pl/forum/f,26140,Borelioza.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka