Dziewczyny, korzystając, że jeszcze nie siejemy zarazy byliśmy w
markecie.
Były takie rowerki, co to teraz wszystkie maluchy jeżdżą-że rodzic
pcha, a potem tradycyjnie można przerobić
Mówię do męża, coby małą wsadzić, a on że za mała. Koniec końców
dzieć wsadzony - nie można było jej wyjąć - a uśmiech byłby dookoła
głowy gdyby nie uszy

Mała sama siada, stoi pewnie z trzymanką, trochę nawet potupta.
Jak myslicie dobry pomysł?