tolka11
18.05.09, 14:02
Moje dzieci jak kazde są głosne i ruchliwe, kłócą się, biją, bawią
donośnie, czasem poleje się krew, czasem opatruję rany, czasem
wrzasnę/zamknę drzwi ich pokoju, zeby usłyszeć własne mysli.
Gdy urodziłam najstarszą, donoszoną cisza mnie cieszyła, lubiłam ją.
Nie sprawdzałam co sie dzieje, czy młoda spi, jak oddycha.
A teraz kazda chwila ciszy w pokoju dziecięcym wywołuje mój
niepokój, podrywa z miejsca, kaze lecieć sprawdzać, co się dzieje.
Teraz ja wrzeszczę czasem głosniej niz młode, zeby dały znak zycia,
np: jak się kąpią.
I nie tęsknię za cisza, w szkole gwar, w domu hałas. Głosy moich
dzieci to dla synonim zycia, nawet jeśli omiatają się wzajemnie
obelgami.
Takie moje małe zboczenie.