Dodaj do ulubionych

Między życiem a śmiercia :(

02.06.09, 11:31
Obejrzałam ale tylu łez juz dawno nie wylałam..........nawet ciężko
komentować..........
Obserwuj wątek
    • kicius_85 Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 12:09
      straszne nawet szkoda gadac..zupelnie inny tok myslenia..moje dziecko bylo w
      duzo gorszej sytuacji niz tamto i co zyje!!!!!!!!
      • mama_oliwki1 Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 12:14
        ja sie też nie wypowiadam jak juz napisałam wczoraj zaraz po tym
        filmie.... a najgorsze jest to że .... ja rozumie ze mozna mieć
        wątpliwości czy taki maluszek bedzie przynajmniej w miare sprawny,
        czy rodzice podołaja obowiązkom, czy dadza rade... ale do jasnej
        cholery jak można podjać decyzje o zaprzestaniu leczenia jak
        dzieciatko przez 5 tygodni dzielnie walczyło???? pytam sie jak????
        • marzena19_75 Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 12:22
          mnie powaliło najbardziej chyba ostatnie kilka minut........to
          przenoszenie dzidziusia już po wszystkim, mycie etc......no nawet
          teraz jak pomysle to mi się robi słabo....dobrze,ze moja mała juz ma
          8 miesięcy i wczesniej tego nie widziałm bo jak to mój mąż
          powiedział wczoraj ja bym tego nie przezyła i....miał racje sad
        • darecky-tata-ewy Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 13:49
          w ogóle holędrzy to jakiś zwichrowany naród. Zlegalizowali trawkę i inne tzw. "miękkie" narkotyki, eutanazję, dzięki nim homoseksualizm jest normą, ostanio słyszałem o jakiejs holenderskiej partii "kochających dzieci" (mówiac wprost chodzi o pedofili), nie podejmują ratowania dzieci poniżej 28tc . Jak dla mnie powinno się ich izolować uncertain
          • mama_janka007 Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 14:19
            cos w tym jest... jednak eutanazji jak i legalizacji (ograniczonej)
            zwiazkow homoseksualnych nie krytykuje. ta partia pedofili powalila
            mnie z nog i dziwie sie, ze nie wywolala wiekszego skandalu na
            swiecie- przeciez od projektu minelo juz sporo czasu.
            o nie ratowaniu dzieci ponizej 28 tc nawet sie nie wypowiadam bo
            porownac mozna to tylko do morderst...
            • polaa27 Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 14:38
              Dziewczyny, o czym jest ten film??? Mam canal i chciałam obejrzeć, ale teraz to
              się bojęsad
              • marzena19_75 do polaa27 02.06.09, 14:58
                ciężko napisać ale główni bohaterowie to małżeństwo i wcześniaczek,
                któremu nie daje się szans na normalne zycie...a rodzice nie chcą
                mieć skrajnie niepełnosprawnego dzieciatka więc wspólnie z lekarzami
                musza podjąć decyzję czy zakończyć terapię co jest równoznaczne z
                natychmiastową śmiercią chłopczyka. Mały dzielnie walczy 5 tygodni
                ale stan jest cały czas ciężki a ryzyko chorób i niepełnosprawności
                równe 99%(zdnie zespołu lekarskiego).
                Jak film się kończy i jaką podjęli decyzję pewnie sie domyślisz sad

                Obejrzeć warto ale łzy lecą same
                • anjazzielonego Re: do polaa27 02.06.09, 15:03
                  Straszne...
                  Tylko czytam Wasze opisy, ale nie mogę zrozumieć tych ludzi, zwanych
                  "rodzicami", podobnie jak lekarzy.
                  • driver_ka Re: do polaa27 02.06.09, 15:15
                    "Najlepsi specjaliści gotowi są walczyć o uratowanie każdego z nich." to cytat z
                    opisu filmu, nie oglądałam go, ale z tego co czytam to chyba jednak nie o
                    wszystkie maluszki przedwcześnie urodzone walczą ...
                    • marta_i_koty Re: do polaa27 02.06.09, 16:39
                      Myśle, ze nikt nam nie dał prawa, aby potępiac tych ludzi.
                      • mama_oliwki1 Re: do polaa27 02.06.09, 16:43

                      • mama_janka007 marta 02.06.09, 20:35
                        a ja uwazam, ze jezeli ktos ma prawo do potepiania ich, to wlasnie
                        mamy dzieci urodzonych przed 28 tc.
                        te ktore przezyly sytuacje podobne, albo i gorsze, a jest ich na tym
                        forum sporo.
                        inna sprawa to to, ze mamy te bardziej beda w stanie zrozumiec
                        mysli, albo i pustke, panujace w glowach tych rodzicow, wiec od
                        potepienia moga byc dalekie.
                      • darecky-tata-ewy Re: do polaa27 03.06.09, 12:02
                        > Myśle, ze nikt nam nie dał prawa, aby potępiac tych ludzi.

                        BZDURA! Mam prawo jako rodzic dziecka które przez tamtych lekarzy i rodziców by było skazane na śmierć. Ewa urodziła się w 26tc była 1,5m-ca na respiratorze, miała wylew III/IV stopnia, sepsę. O ile maja sumienie to nie powinni spokojnie spać, ich dziecko mimo powikłań mogło być pełnosprawne i zdrowe - Ewa jest tego przykładem
                        • mama-cudownego-misia filmu nie widzialam 03.06.09, 16:40
                          ale w tej kwestii mam takie samo zdanie, jak Marta. Decyzja o walce o
                          takie wcześniaczki jest decyzją chwalebną, heroiczną, ze wszech miar
                          słuszną moralnie. Problem w tym, że samo zmuszanie kogoś (dziecka,
                          rodziców) do heroizmu jest moralnie ambiwalentne. Holendrzy uważają,
                          iż nikt nie powinien mieć prawa podejmować takiej decyzji za rodzica,
                          bo to on i dziecko, którego jest prawnym opiekunem, tak naprawdę będą
                          ponosić konsekwencje. Ich ustawodawstwo, ich kultura, ich prawo, nic
                          nam do tego...
    • anxiunamun Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 17:00
      Ja to obejrzałam wczoraj i owszem popłakałam się jak bóbr. Ale...
      nie piętnujcie ani tych lekarzy i rodziców. Akcja filmu toczy się w
      Holandii a tam troszkę inaczej patrzy się na pewne aspekty ludzkiego
      życia. Holendrzy nie mają oporów przed eutanazją, aborcją czy nawet
      prostutucją, zażywaniem miękkich narkotyków itp itd. Taki kraj.
    • kasienka80 Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 17:04
      Ja tez ogladalam......szokujace dla nas, ale nikt nie daje nam prawa
      osadzac tych ludzi.
      Dla mnie najbardziej przerazajace bylo mycie i fotografowanie juz
      zmarlego dziecka. Brrrr......i to ich pozowanie, zeby dobrze
      uchwycic na zdjeciu sad
      • kicius_85 Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 17:27
        a ja dalej nie potrafie zrozumiec tego ze neonatolodzy z róznych
        krajów potrafili mówić ze to dobra decyzja...ze lepiej niech dziecko
        odejdzie..ale ono przeciez walczylo!!!!!twierdzili ze jesli kilka
        tyg jest pod respiratorem i proby odpiecia od niego nie skutkuja to
        juz nic zniego nie bedzie??? w taki sposob to moja Julenka juz
        dawno bylaby aniołkiem...sad(((

        chłopczyk był w-g mnie naprawde silny..gdyby nie byl sam by
        odszedł...bez "pomocy"..w-g mnie on chcial życ...

        a co do zdjęć po śmierci...i ilości "pamiątek" jak to sie
        wypowiadała lekarka...dla mnie to nie do zrozumienia..echh
        • mshume Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 18:15
          To szokujące, nie wiedziałam,że w Holandii są takie procedury.Z drugiej strony,
          to Holendrzy często adoptują polskie dzieci z FAS, zespołem Down'a - gdzie tu
          logika ?
          • malgosia.3 Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 18:36
            tak chciałam obejrzeć, ale nie mam canala. jednak po waszych
            wypowiedziach zorientowałam sie o co chodzi, juz nie chce ogladać.
            Dla mnie to straszne. Jednak zgadzam się, że nie wolno potepiac
            ludzi. Co kraj to obyczaj. Jedynie za ta pedofilię to bym za
            rewolucja swiatową była...
            • iksantia Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 18:52
              Co kraj to obyczaj, ale ludzie sumienie mają takie samo.
              Filmu nie widziałam i już nie chcę.
          • anjazzielonego Re: Między życiem a śmiercia :( 02.06.09, 18:50

            Wg mnie żaden człowiek nie ma prawa decydować o życiu/ śmierci drugiej osoby; wiem, że nigdy nie powinniśmy oceniać innych, bo póki nie jesteśmy w takiej sytuacji, tak naprawdę nie wiemy, jak sami byśmy się zachowali.

            Ale czytając o tak heroicznej walce wcześniaka o życie nie zgadzam się z jego rodzicami - dlaczego pozwolili temu dziecku na 5 tygodni walki, ciężkiej, trudnej, strasznej, a potem go pozwolili odłączyć?

            bo " przestał dobrze rokować"?
            bo dotarło, jak ciężkie może być ich i dziecka życie, jeśli najgorsze scenariusze się sprawdzą?
            bo chcieli mieć piękne, zdrowe, BEZPROBLEMOWE dziecko, a skoro synek NIE spełnił ich oczekiwań,
            " zrezygnowali" z niego?
            przecież mogli oddać go do domu dziecka/ domu opieki - w każdym razie mogli pozwolić mu żyć....

            I jeszcze to, co piszecie o zdjęciach, pozowaniu, jest nieludzkie...

            Nie chcieli go/ nie zdążyli pokochać/ przywiązać się/ przeraziła ich przyszłość- nie wiem, tylko oni wiedzą, co do niego czuli...

            ale potem ustawiali się do zdjęć, by dobrze wyjść na fotkach?

            Każdy z nas, rodziców wcześniaków, przeszedł piekło - mniejsze czy większe, zależnie od problemów, tygodnia, w którym urodziło się dziecko, wagi itp.

            ale nie wyobrażam sobie, żebym ja mogła zdecydować o uśmierceniu dziecka, o odłączeniu go od aparatury...

            wcześniaki są straszliwie waleczne; ile z naszych forumowych dzieci przechodziło bardzo ciężkie momenty, ale przecież rodzice w każdej sekundzie ich życia wierzyli, że Bóg pozwoli im zostać tu, na ziemi.

            Nie wiem, czy będę w stanie zobaczyć ten film, choć spróbowałabym...
            • 11anetta Re: gdzie go obejrzec jeszcze 02.06.09, 19:13
              bardzo bym chciala mimo wszystko ...
    • bijou82 ja mama niepełnosprawnego dziecka 02.06.09, 19:26
      powiem Wam tak
      nie krytykuję,bo każdy ma prawo do własnej decyzji a w Holandii jak
      widać nawet do tego by zaprzestać ratowania dziecka
      Ja ich rozumiem
      Moja Madzia ma mózgowe porażenie dziecięce,w wieku 2 lat i 5
      miesięcy nawet nie siedzi
      Lekarze już w 8 dobie,kiedy wylewy osiągnęły III/IV
      stopien,narastało wodogłowie,była sepsa oraz martwicze zapalenie
      jelit (natychmiast operowane ze słowami że albo umrze na stole albo
      bez operacji) waga spadła z 830 na 670, powiedzieli że córeczka
      jeśli przeżyje będzie niepełnosprawna,mózg zalany,narządy nie
      działają.wtedy pierwszy raz pomyślałam o tym i prosiłam by
      odeszła.Chciałam by nie cierpiała,ale teraz z perspektywy czasu wiem
      że bałam się też takiego życia jakie miało mnie czekać.
      po prawie dwóch miesiącach tlenoterapii,ponownego zapalenia
      płuc,nagle okazało się że główka znowu rośnie za szybko.i to był
      kolejny moment kiedy chciałam by Madzia odeszła.Mąż bał się mnie
      wpuszczać do sali bo bał się że odłączę aparaturę czy coś
      podobnego.brałam silne leki uspokajające i nie mogłam poradzić sobie
      z tym wszystkim.dopiero rozmowa z psychologiem i bratem zakonnym
      (choć nie jestem praktykującą w wierze) to pomogły.Psycholog
      uświadomił mi jak będzie wyglądało moje życie,ale że nie musi tak
      wyglądać,bo nikt nie wie w jakim stanie będzie dziecko.A brat
      zakonny uświadomił mi że muszę się ze wszystkim pogodzić,że kocham
      cały czas swoje dziecko,ale miałam chwile słabości-jak każdy.Bardzo
      żałowałam nieraz tego że chciałam i myślałam o tym by Madzia umarła.
      Prawda jest taka że w naszym kraju ratują tak skrajne
      wcześniaki,rodzic dostaje potem dziecko do domu i tu się opieka
      kończy,zaczyna się szukanie na własną rękę specjalistów,walka o
      sprawność dziecka,walka o każdy dzień.
      Jestem szczęśliwą matką.Ale to przyszło po czasie.Długo był
      żal,smutek,rozpacz,szukanie winnych.Do teraz chyba to pozstało
      częściowo.
      Nie jest łatwo.Chciałabym by Madzia była zdrowa.Nauczyłam się
      cieszyć każdym jej najmniejszym postępem-
      pełzaniem,turlaniem,rozumieniem nas,uśmiechami itd.Ale to nie to
      samo co mieć zdrowe dziecko.
      Wiem że gdyby umarła moje życie nigdy nie było by już takie same.
      Ale powtórzę raz jeszcze-rozumiem tych ludzi.Nie posunełabym się do
      tego by zaprzestać leczenia czy ratowania Madzi,ale myśli były.
      I muszę z tym żyć.A oni muszą żyć z jeszcze gorszą świadomością.
      • bijou82 Re: ja mama niepełnosprawnego dziecka 02.06.09, 19:39
        i jeszcze mi się nasunęła myśl...bo ten film i mną wstrząsnął
        (wróciły wspomnienia)
        myślę że oni kochali synka.tylko zagubili się w tym wszystkim
        nie usprawiedliwiam ich
        obok Madzi leżała dziewczynka w dużo lepszym stanie niż moja córka,a
        jednak rodzice zrzekli się praw do niej i zostawili
        to nie to samo co śmierć dziecka,i Ci Holendrzy mogli tak samo
        postąpić..ale z jakiś powodów tego nie zrobili.
        • dokaweja Re: ja mama niepełnosprawnego dziecka 02.06.09, 20:50
          No niestety, filmu nie oglądałam. Również jestem mamą niepełnosprawnego dziecka
          i podpisuję się pod każdym słowem bijou82 Są chwile
          zwątpienia, ale teraz KOCHAM MOJĄ KAROLCIĘ tak bardzo, że niektórych moich
          "tamtych" myśli po prostu nie rozumiem.... cieszę się bardzo, że jest z nami, a
          przyszłość.....jakoś to będzie.
          • a.faveo walka o życie 02.06.09, 21:07
            Ja na szczęście nie urodziłam córki zawcześnie, czytam wasze forum
            codzinnie. Ponieważ miałam bardzo duże problemy z ciążą a oprócz
            tego jestem cicią wczesniaka, który na szczęście jest super zdrowym
            bardzo mądrym chłpcem. Oglądałam ten film i nie oceniam tych ludzi
            myślę, że dla nich była to bardzo cięzka decyzja i nie łatwy moment
            ich życie, może co kraj to obyczaj nie wiem ale staram sie ich nie
            oceniać ale na pewno nie potepiać. Przepłakałam cały film, ale
            również zazdroszczę im innych rzeczy tego, że każdy z tych dzieci
            miał wspaniała aparaturę, że była przy każdym dziecku pielęgniarka,
            która czuwała non stop, tego że z tymi rodzicami rozmawiali. Kiedy
            leżałam na patologii i mój lekarz prowadzący powiedział mi, że córka
            będzie niepełnosprawna, że nie będzie się rozwijać mówił to w tak
            zimny podły sposób Nie fakt choroby dziecka mnie przerażał tylko
            znieczulica - na szczęście mam zdrową córkę jednak do tej pory boję
            się lekarzy ma traumę. Z tymi rodzicami nawet po 4 m-cach rozmawiano
            interesowano sie a ja usłyszałam NO I CO JA MAM PANI POWIEDZIEĆ
            TRZEBA WYWOŁAĆ PORÓD BO PANI JEJ SZKODZI. Te zdania naszczęcie
            okazały sie nie prawdą ale czułam sie wtedy strasznie. Dlatego może
            każdy przez swoje doświadczenia inaczej odbiera ten film ja
            widziałam że ci lekarze - jak kolwiek ich nie nazwać interesowali
            sie i dziecmi i rodzicami,
            • skomroch1 Re: walka o życie 02.06.09, 21:51
              Nie widziałam tego filmu, i może dobrze. Ciesze się, że nie byłam postawiona
              przed faktem, o jakim piszecie-odłączyc od aparatury. Mózg jest tajemniczym ,
              zaskakujacym organem i nigdy nie wiadomo, co sie stanie, ale gdyby mi ktoś
              powiedział,że moje dziecko bedzie bardzo niepełnosprawne, i w zwiazku z tym
              bedzie FIZYCZNIE całe życie cierpieć, nie majac przy tym swiadomości, nie wiem,
              co bym zrobiła.Właśnie dla niegosad
              Trudny temat. Tak na prawde wypowiedziec bym sie mogła na tak albo nie tylko po
              podobnych przejściach.
        • 100ania Iza 02.06.09, 21:39
          ściskam cię strasznie mocno i Madzię też smile
          To co napisałaś uświadamia mi na nowo, że wszyscy mamy chwile słabości, ale potrafimy walczyć - z własnymi myślami, słabościami i lękami.
    • evimama Re: Między życiem a śmiercia :( 03.06.09, 18:41
      Kiedy Misia miała 10 dni musieliśmy podjąć decyzję o operacyjnym
      zamknięciu przewodu Bottala. Mała była w bardzo ciężkim stanie, było
      duże ryzyko. Lekarz (ciepły, sensowny facet) powiedział nam, że
      jeśli zrobią operację, Misia nadal będzie miała szansę na życie,
      jeśli nie, na pewno nie przeżyje. Powiedział też, że w Holandii by
      nas nie pytali, nie podjęliby sie zabiegu. Nasza odpowiedź była
      oczywista, operacja się udała.
      Dziś, choć Michasia nie jest pełnosprawnym, zdrowym dzieckiem cieszę
      się, że żyję w Polsce i że mnie zapytano...


      fotoforum.gazeta.pl/5,2,evimama.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka