Dodaj do ulubionych

Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodzia

10.06.09, 09:18
Hej,
znacie naszą historię już z
wątku małowodziowego.
Dwa ostatnie tygodnie ciąży praktycznie bez wód bardzo mocno
doświadczyły Filipa. Najbardziej baliśmy się o płuca, nie jest z nimi
różowo (nie zadziałały na niego surfaktanty; dopiero tlenek azotu
"zaskoczył"), ale okazało się nieoczekiwanie, że inny układ dał o
sobie znać pierwszy...

Wczorajszy dzień (3. doba Małego) zaczął się niemal sielankowo (noc-
stan stabilny), skończył koszmarem - transportem na Litewską, gdzie
powiedziano mi, że mam się modlić, a najlepiej żegnać już z Małym, bo
ma tak zdewastowany układ pokarmowy. Jak na chwilę przed operacją
pozwolili mi go zobaczyć, na widok jego całego sinego brzuszka, po
raz pierwszy - i pewnie nie ostatni - poczułam, jak niewiele brakuje,
by go stracić.

Operacja była dramatycznie długa (trzy godziny umierałam ze strachu)
- znaleźli centymetrową dziurę w jelicie (to ponoć bardzo dużo, jak
na takiego małego człowieka), założyli stomię (na dwa miesiące), Mały
bardzo dzielnie wszystko zniósł. Za chwilę jadę go zobaczyć.
Niewiele więcej wiem o jego stanie (wylewy II stopnia do mózgu - to
na pewno), staram się skupiać na tym, co w danej chwili daje nam
najbardziej popalić - wcześniej płuca, teraz jelita. Aż się boję
myśleć, co będzie dalej...

Do tego dochodzą dylematy jak tu być w dwóch miejscach jednocześnie -
wczoraj Młodszy szykował się do operacji, Starszy miał dzień matki w
przedszkolu. Za namową pani doktor wybrałam przedszkole, bo chyba
Starszakowi serce by pękło, gdyby po dwóch miesiącach szpitalnej
rozłąki, mnie tam zabrakło.

Jedyny plus całej sytuacji - sama czuję się świetnie, dwa miesiące
leżenia na szczęście nie dały się we znaki, bolą mnie tylko
przeforsowane mięśnie i kręgosłup.

Dziękuję Wam za wsparcie, mam nadzieję, że jeszcze nie raz, nie dwa
będziemy z niego korzystać - bo to będzie oznaczało, że Filip
dzielnie walczy o każdy kolejny dzień swojego życia.
Gosia


Obserwuj wątek
    • niuniadr Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 09:30
      Gosiu, dobrze, że napisałaś, bo martwiłyśmy sie o WAs. Filipek jest
      jeszcze bardzo niedojrzały, u wcześniaczków oprócz płucek, mózgu i
      serduszka, jelitka też często nie funkcjonują. Dobrze, ze Filipek
      poradził sobie podczas operacji, dzielny chłopczyk. Zawsze trzeba
      wierzyć, ze się uda i walczyć do końca, bo warto. Wcześniaczki sa
      niesamowite i bardzo wyjątkowe, walczą od samego początku i bardzo
      chcą żyć. Modlimy się za Filipka i mocno trzymamy kciuki. Jak tylko
      bedziesz mogła, to pisz Gosieńko, co u niunia.
    • kicius_85 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 09:32
      Gosieńko Filip to dzielny chłopiec da rade zobaczysz!!!!!
      Niestety nie tylko wczesniaki musza wiele przejsc ale ich rodzice
      tez..
      dacie rade napewno!!!
      trzymam mocno kciuki
      i modle sie za maluszka!
    • asiaiwona_1 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 09:37
      Gosiu - dobrze, że napisałaś... Super, że z płuckami ok. Ale ten
      drugi problem - z ukł. pokarmowym - czy o wynik wcześniactwa, czy
      już u ciebie w brzuchu był ten problem, a nikt go nie wykrył?
      Trzymaj się i pisz co u Filipka. No i dobrze, że poszłaś do
      starszaka na występy - on teraz też ciebie bardzo potrzebuje.
    • nati1011 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 09:53
      Gosiu, pierwsze dni życia wcześniaka zawsze są trudne. Ale na tym
      forum jest wiele mam, które sa kopalnią wiedzy o wcześniakach i na
      pewno bedą ci pomagać przejść przez te trudne chwile. Ja sie
      wymądrzać nie bedę, bo nasze kłopoty ciażowe skończyły sie jednym
      wcześniakiem, ale dużo wiekszym (choć też miał swoje problemy. Nadal
      jednak bedę Was wspierać modlitwą i pamięcią.
      • szalicja Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 10:04
        Zawsze coś się musi popieprzyć... trzymam kciuki za Filipka, aby dał
        sobie dzielnie radę. I tak już tyle bidulek wytrzymał.
        • aleksa51 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 10:25
          Ja dalej też kibicuję Filipkowi i tobie. Bądź dzielna...jak do tej pory. Synuś
          jest silny skoro tak dzielnie zniósł operację. Niech zdrowieje!
    • gemini71 Jak Filip?! 10.06.09, 10:25
      Kochana, wlasnie wróciłam nad Wisłę, włączam kompa i takie wieści!!!
      o matko, ale sie denerwowałam przez te 2 tygodnie ostatnie, nie
      moglam sie dodzwonic do ciebie sad wiem, pewnie nie zaglądasz tu
      teraz często, ale jak przeczytasz, odezwij sie koniecznie, bardzo
      jestem ciekawa jak sie mały trzyma po torturach na litewskiej.
      Wiesz, ze myślę o was ciepło non stop i trzymam mocno kciuki!
      koniecznie dryndnij, jak znajdziesz moment. Sciskam Gosiu, cała
      nasza czwórka wam kibicuje!!!
      ewa
    • aneciamamawiki Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 10:37
      tak mocno jak tylko umiem trzymam kciuki i modle sie o zdrowie
      Filipka pozdrawiam cieplo
    • ag0000 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 10:51
      Po raz kolejny stwierdzam że jesteś bardzo dzielną kobietą(jak każda zresztą
      kobieta)los nie szczędzi tobie doświadczeń ale twój optymizm i wiara że będzie
      jest bardzo budujące również dla innych rodziców. Z całego serca życzę wam aby z
      maluszkiem było dobrze aby wyszedł ze wszystkiego obronną ręką ściskam was
      serdecznie i modlę się. za dzielnego chłopaczka i waszą rodzinkę
      • mamaiggiego Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 11:43
        Ja też bardzo mocno trzymam za was kiuki.U nas było podobnie, w
        trzeciej dobie perforacja jelita i szybka operacja na litewskiej.W
        dziewiątej dobie perforacja się powtórzyła.Po trzech miesiącach
        zamknęli mu stomie i zabraliśmy młodego do domku. Teraz ma 19
        miesięcy i wszystko jest dobrze.Wierze że u was będzie tak samo smile
        • mama-adamka-i-ewy Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 13:22
          Bardzo mocno trzymam za Was kciuki. Masz dzielnego synka.
          • andaba Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 13:31
            Gosiu, Filipek ma taka wolę życia, że musi być wszystko dobrze.
            Modle się gorąco, żeby wszystkie problemy były przejsciowe.

            Co do Dnia Matki - podjęłaś słuszną decyzję.
    • olunia882-to-ja Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 13:56
      Trzymam mocno kciuki za was, bardzo WAM kibicuję, Filipkowi najbardziej!! Trudny
      czas przed wami ale będzie dobrze, musisz wierzyć, to czyni cuda, i modlę się
      aby wszystko było dobrze i każdego dnia lepiej.
    • ada-15 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 14:00
      Jestes dzielną i mądrą kobieta , nic doda nic ując. Trzymam kciuki
      za małego Filipka.Wszystko musi byc dobrze , bo nie ma innej opcji.
    • jolantusia1 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 20:01
      biedaczek ledwo skończył 4 dni a już tyle przeszedł. Dzielny z niego chłopak.
      Najważniejsze, że płuca "zaskoczyły", a wylewami na razie się nie przejmuj,
      zresztą II stopnia wchłaniają się całkowicie. Mocno trzymam kciuki za Was.
      Pozdrawiam Jola
    • mama_janka007 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 21:25
      z calego serca zycze tego co najlepsze...
      • tumigutek5 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 21:40
        Gosiu nie udzielałam się w poprzednim wątku, ale bardzo trzymam
        kciuki za Filipka,jesteś niesamowitą mamą, a Filipek w genach ma
        przekazane wolę walki i wielką wolę życia.
        Życzę tylko samych dobrych wiadomości.
    • zabka11 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.06.09, 22:44
      Kochani kibicuję i trzymam kciuki, żeby od teraz, już tylko wszystko
      ku lepszemu szło. Filipek to dzielny chłopczyk, na pewno da sobie
      radę. Pozdrawiam Was serdecznie i dużo sił życzę.
      • tartulina Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 06:07
        Gosiu,gratulacje z okazji przyjścia na świat Filipka!Dużo zdrówka dla Niego i mocno trzymam kciuki,żeby wszystko już od tej pory bylo ok!Dzielny chlopak z Filipka-tyle wytrwal niemal bez wód to i teraz sobie poradzi!
        A teraz dużo ciepla i milości potrzebuje Twój starszak,bo na pewno przeżywal i rozląkę i Wasze niepokoje i teraźniejszą sytuację też.
        Trzymaj się cieplutko i pisz co u Filipka,pozdrawiam!
        Agnieszka
        • gojapio Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 08:57
          Młody dzielnie zniósł operację, stan stabilny, niemal cały dzień po
          operacji spał (fajnie się ściąga mleko, patrząc jak spokojnie śpi),
          sinizna schodzi, odstawili tlenek azotu, radzi sobie na 28-30% tlenu,
          płucami przestali się w ogóle przejmować [w najgorszym razie -
          zwłóknienie klatki piersiowej, ale z tym chyba da się żyć, nie? smile].
          Chyba ominie nas Bottal (chociaż coś), bo się ładnie zamyka - a wraz
          z zamykaniem ładnie poprawiają się wszystkie parametry.

          Dla mnie to ciągle abstrakcja, że jeszcze półtora doby temu kazali mi
          się z nim żegnać, a wczoraj pani doktor używała ooooodległej
          perspektywy (zwłóknienie? przestanie być zmartwieniem po drugim roku
          życia; wylewy? jak pozostaną II stopnia, to będą go tylko Państwo
          obserwować, czy nie ma problemów z abstrakcyjnym myśleniem albo
          matematyką, itd.).
          Po takim dniu dobrych informacji człowiek dostaje takiego powera, że
          wszystkie mięśnie przestały mnie boleć smile
          • aneciamamawiki byle do przodu:) 11.06.09, 09:04
            caly czas trzymam mocno kciuki a za klikanie na TWOJ WATEK POWINNAM
            DOSTAC KAWE bo juz mnie palec boli hahahhasmilebuziaki kochana
            • asiaiwona_1 Re: byle do przodu:) 11.06.09, 09:12
              Gosiu - super wiadomości. Oby tak dalej. Pozdrawiam.
            • tolka11 Re: byle do przodu:) 11.06.09, 09:12
              Też się zegnałam z młodym, 2 razy.
              Trzymam kciuki.
          • nati1011 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 09:19
            Gosiu, najważniejsze, ze płuca zaskoczyły - przecież to był
            najwiekszy problem i to z gatunku nienaprawialnych. Cała reszta to
            typowe problemy wcześniaków, z których przeważnie w całości
            wyrastają. Oby tak dalej i oby nie było już dramatycznych zwrotów
            akcji.
            • szalicja Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 09:56
              No to kamień z serca ;-D
          • niuniadr Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 11:00
            Gosiu, to bardzo dobre wiadomości, oby takich jak najwiecej. Nam 2
            razy kazali się żegnać z małym, bo mu nawet godziny nie dawali, a
            teraz to rozbrykany 2 lateksmile
    • ag0000 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 11:03
      Tak się cieszę że idzie ku lepszemu,maluszki są naprawdę zaskakujące rak kroczek
      do przodu potem dwa do tyłu i na koniec wielkie kroki do przodu- to tak w
      przenośni i jestem pewna że wszystko będzie dobrze ze zdrówkiem maluszka,pozdrawiam
      • kasiaforenc Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 11:16
        Świetne wiadomości, oby tak dalej. Życzę dużo siły do walki dla
        Filipka
        • polaa27 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 11:27
          Hej, mój synek w 7 dobie życia też był operowany w trybie pilnym z powodu NEC, u
          nas akurat była perforacja w żoładku. Operacja była na nocnym dyżurze, trwała 4
          godziny. Na jelitka założyli dreny i zaleczyli farmakologicznie, nie wyłaniano
          stomii. Dziś jelita działają rewelacyjnie, przy tych malutkich ilościach
          jedzenia, które je, robi piękne kupy 1-2 razy dziennie i nigdy nie miał
          biegunek, nawet jak rota wirusa złapał w szpitalusmile

          Z żołądkiem też byłoby ok, gdyby nie refluks. Niestety raczej by z niego nie
          wyrósł, bo jak po każdej operacji zostały na nim zrosty i konieczna była druga
          operacja w wieku 9 miesięcy, antyrefluksowa. no ale Wam to raczej nie grozi.

          Więc myślę, że teraz już tylko będzie lepiej. Jeśli nie wycinali jelit tylko
          zszyli miejsce perforacji to wszystko powinno być ok, jelita naprawdę mają duże
          właściwości regeneracyjne.

          Ściskam Was mocno i życzę dużo zdrówka dla maluszkasmile
          • donmari-2 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 14:34
            Mocno kibicuję!
            • marter74 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 11.06.09, 18:34
              Wszystkiego najlepszego dla Filipka -wiara czyni cuda!!!
              • donmari-2 Jak Filipek? 12.06.09, 08:41

                • gojapio Stabilnie :) 12.06.09, 20:51
                  Zaczęliśmy siódmą dobę - dla mnie to wciąż zakrawa na cud. Kurczak
                  trzyma się dzielnie, choć widać, że cierpi, Maluszek sad trochę fikał
                  po operacji z bólu, więc musieli mu zwiększyć tlen - waha się od 35-
                  42%. Mam nadzieję, że to przejściowe (już były okresy, gdy dostawał
                  23%, czyli prawie jak powietrze).
                  Na szczęście, prawie cały czas śpi po operacji, niech się regeneruje.
                  Od wczoraj zaczęli osłonowo podawać mu po mililitrze mojego mlesia.
                  Dziś miał mieć przetaczaną krew, ze względu na słabą morfologię - czy
                  to się często robi u Maluchów?
                  Gosia
                  • rrrybkaaa Re: Stabilnie :) 12.06.09, 20:58
                    To super, że stabilnie! Dzielny Maluszek!
                    Co do przetaczania krwi, to praktycznie każdy wcześniak to przechodzi. Jak Pola
                    miała przetaczaną krew, to bardzo to przeżywałam. Dopiero jak poczytałam
                    historie maluszków, m. in. na tym forum, to zrozumiałam, że u wcześniaczków to
                    norma. Po transfuzji było u nas dużo lepiej. Pola zrobiła się żywsza i zaczęła
                    b. szybko przybierać na wadze. U Was też będzie coraz lepiej. Trzymajcie się!
                    Ola
                    • ag0000 Re: Stabilnie :) 12.06.09, 21:06
                      Dzielny ten twój mały kurczaczek moja córcia miała 4 razy przetaczana krew ale
                      po każdej transfuzji lepiej się miała i z oddychanie się poprawiało,a z
                      podawanym tlenem raz miała mniej a innym razem znowu musieli zwiększyć, będzie
                      dobrze zobaczysz nasze maluchy to takie małe-wielkie cuda!
                  • aneciamamawiki kochany maluszek 12.06.09, 22:27
                    niech rosnie nabiera sil i zdrowiejesmilepozdrawiam serdecznie
                    • agusia79-dwa Re: kochany maluszek 12.06.09, 23:19
                      moja mała też miała przetaczaną krew- zmniejszyła się liczba spadków
                      saturacji, mała lepiej zaczęła przybierać na wadze. NIe wiem czy to
                      cię pocieszy- moja Mysia po 3 tygodniach wróciła na respirator (z
                      opieki ciągłej na intensywną terapię) na 4 doby, takie miała
                      masakryczne spadki saturacji- parametry też miała powyżej 30%.
                      Trzymam kciuki za maluszka. Dbaj o siebie.
                      Agnieszka
                      • aleksa51 Re: kochany maluszek 13.06.09, 10:27
                        Świetnie Filipcio sobie radzi! Mam nadzieję, że będziecie przechodzić już tylko
                        lepsze dni. A twoje mleczko to super sprawa - najlepszy prezent dla twojego synusia.
    • aneciamamawiki jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 10:06
      caly czas mocno trzymam kciuki..
      • gojapio Re: jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 22:42
        piszę jedną ręką, bo drugą ściągam mleko smile
        dlatego wyjatkowo bez polskich znakow

        a propos mleka - Mlody zaczal dostawac o 100% wiecej czyli cale 2ml, 8 razy dziennie. A jak sie dobrze przyloze /np. podczas lektury forum smile/, to potrafie sciagnac i 100ml na jedno posiedzenie. I co z tym mlekiem robic??? nie mam serca wyrzucac, namrozilam juz z 10x150-180ml, ale przeciez takich duzych porcji to on szybko nie bedzie jadl (na biezace potrzeby sciagam przy Fi, w szpitalu), a mi juz zwyczajnie zaczyna brakowac miejsca (nie wiem tez czy jest sens inwestowac w kolejna 10tke pojemnikow aventu?) wylewac? do dalszego mrozenia sklania mnie fakt, ze w 1. ciazy dosc krotko mi sie udalo utrzymac laktacje (ok. pol roku), wiec moze kazda kropla na wage zlota?

        Fi zasadniczo bez zmian, wiec no news to good news. Zmienia sie tylko waga - dzis rekordowe 987g i jego wyglad (albo to zludzenie, albo oswajam sie z jego malenkoscia - ale dzis wydawal mi sie wyjatkowo dorodny smile glownie, oczywiscie spi (tylko czekam az mi kiedys wyrzuci, ze go nie odwiedzalam w szpitalu smile

        w szpitalnych zapisach jego stan dalej okreslaja jako bardzo ciezki, ale jestem dobrej mysli. Co mnie tylko martwi to oddychanie - byly juz okresy, ze schodzil na 25% tlenu, a teraz znow prawidlowa saturacje udaje sie utrzymac tylko przy ok. 40% tlenu. Mowiono mi, ze to moze byc tak po operacji, ze organizm niespokojny z bolu, ale tak czy owak sie niepokoje - w kluczowej dla nas sprawie /w koncu to pluca mialy byc najslabszym ogniwem/ wolalabym obserwowac postepy a nie regres...
        • polaa27 Re: jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 22:48
          Super, że maluszek tak sobie ładnie radzi z jedzeniem po operacjismile A wyłaniali
          mu w końcu stomię?

          Słuchaj jeśli jesteś z Warszawy, to mogę oddać Ci woreczki na zamrażanie
          pokarmu, takie fajne zasuwane na plastikowy suwaczek i napoczętą herbatkę Hippa
          dla mam karmiacych, pyszna, piłam ją pasjamismile I gdzieś chyba mam jeszcze
          wkładki laktacyjne bella. Powodzenia w ściąganiusmile
          • gojapio Re: jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 23:13
            Stomię na pewno wyłaniali, ale reszta rurek pozostaje dla mnie
            abstrakcją. Dlaczego np. sonda do brzucha wchodzi przez nos? (aż się
            boję myśleć, jak musiała być instalowana - dorosły człowiek by tego nie
            zniósł, a co dopiero taki maluch...).
            • polaa27 Re: jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 23:26
              Sonda do brzuszka przez nos lub buźka to norma. Służy do karmienia i sprawdzania
              zalegań w żołądku. My nawet teraz w wieku 9 miesięcy mieliśmy sondę parę dni po
              operacji, żeby sprawdzić zalegania w żołądku i odgazować przy okazji małego
              (operacja antyrefluksowa). I dorośli po operacjach żołądka też mają takie sondy
              zakładane. Więc się nie martwsmile

              Natomiast jak już ci pozwolą to poproś o instruktaż pielęgnowania skóry na
              brzuszku wokół stomii. Miki tego nie miał, ale inne mamy pisały, że trzeba
              często przecierać i pielęgnować odpowiednio żeby skóra sie nie odparzyła. Bo
              wtedy przy chowaniu jelitek przy następnej operacji niepotrzebnie wytną więcej
              skóry i będzie brzydka blizna. A wiesz, w szpitalu pielęgniarki nie muszą mieć
              wystarczająco dużo czasu, żeby non stop zaglądać do Twojego maluszka. Wiec jak
              już będziesz mogła go dotykać, to koniecznie o to zadbaj. Życzę powodzenia i
              zdrówka dla Filipkasmile

              PS. to reflektujesz na te woreczki?
              • gojapio Re: jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 23:35
                Polaa,
                napisalam Ci maila na priva smile
                dzieki za rade w sprawie stomii - skorzystam jak przyjdzie na to czas
                (oby jak najszybciej). Na razie nie zagladam do inkubatora, bo troche
                mnie scielo cos, co nie wiem, czy jest lekkim przeziebieniem, czy
                zwyklym oslabieniem organizmu - praktycznie od pierwszego dnia w domu
                mialam dreszcze z zimna, a jak wlazlam pod koldre, 15 minut pozniej
                bylam mokra jak szczur - i tak za kazdym podejsciem do spania; a
                budzilam sie rzeska jak skowronek, wiec to raczej nie byla choroba
                (dopiero wczoraj pojawil sie kaszel), wiec w sumie mi na reke, ze
                Mlody przesypia wieksza czesc dnia i moge sobie tylko popatrzec na
                niego...
            • adminka74 Re: jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 23:26
              oj takie maluszki mają tak wielką wolę życia, że ta sonda im
              najmniej przeszkadza. Maluszek jest b. dzielny.
            • karro80 Re: jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 23:38
              Nie tak straszny diabeł...sama sondę wymieniałam - i kupa mam na
              forum też - można też przez buzię założyć - taka opcja u nas bywała
              lepiej tolerowana. Może jest to średnio przyjemne dla dziecka, ale
              napewno nie cierpi.


        • karro80 Re: jak sie miewa fifi?? 14.06.09, 23:25
          Wiesz po opreracjach zazwyczj saturacja leci trochę w dół. Pewnie za
          kilka dni będzie już lepiej.

          A mleko - mrozić, mrozić,mrozić - w domowej zamrażarce(u rodziny???)-
          serio - ja miałam zapas w domu, bo w szpitalu nie chcieli w
          woreczkach aventu, a ja dużo pozbierałam zanim był potrzebny w ogóle
          i w znaczniejszych ilościach. A w międzyczasie pokarm zanikł...
          I powiem Ci, że mamine wchodziło, aż się uszy trzęsłysmile Także jak
          masz co to zamrażaj - ja miałam w zamrażalniku i zamrażarce mleko 5
          mies (raz mi prąd wywaliło - sąsiadka mi przechowała moje"skarby"
          dopóki się nie naprawiło - szybka akcja była)
          • aleksa51 Re: jak sie miewa fifi?? 15.06.09, 10:16
            Gosia takie pocenie się po porodzie jest całkiem w normie. Ja po obydwuch
            wstawałam nieraz z łóżka jakby na mnie ktoś wiadro wody wylał. Organizm pozbywa
            się dodatkowych płynów nagromadzonych w czasie ciąży.
            A na wszelkie rurki, wenflony staraj się za mocno nie przyglądać i nie
            analizować co Filipek czuł jak mu zakładali bo oszalejesz. Skupiaj się na tym
            jakiego walecznego i wspaniałego masz synusia.
            • berecik7 Re: jak sie miewa fifi?? 15.06.09, 20:03
              Ja mroziłam mleko w pojemnikach, które można kupić w aptece na próbki moczu.
              Chodzi o to, by były sterylne (ich nominalne przeznaczenie jest drugorzędne ;-(
              A cena bez porównania z Aventem...
            • gojapio Re: jak sie miewa fifi?? 15.06.09, 21:12
              Dziś krok wstecz, na który mnie przygotowywałyście... dysplazja jakoś
              niepokojąco się rozwijała, musieli mu zmienić sposób respirowania
              (nie rozumiem istoty, ale chodzi o to, że teraz chcą go "roztelepać"
              - cytat lekarza - 500 szybkimi wdechami na minutę). Jak weszłam i
              zobaczyłam 65% tlenu, to mnie zmroziło, ale pod koniec dnia wrócił
              już na 40%.

              Druga sprawa niepokoi mnie bardziej, lekarz w przelocie mi rzucił, że
              w jednej połówce łepka wylewy dwa, w drugim - trzy. A wcześniej były
              dwa. Wprawdzie lekarz uspokajał, że na tak wczesnym etapie to się
              może z dnia na dzień zmieniać, ale nie daje mi spokoju sad raczej
              spodziewałam się wchłaniania niż pogarszania sytuacji...

              Z dobrych newsów - Fifi waży już ponad kilogram (1044) i łyka 3ml
              mleka na 1. posiedzenie smile /prawie tyle samo wydala w postaci
              wymiotów lub zalegania, ale przynajmniej osłonowo może działa.../

              no i trzymajcie kciuki, bo muszę dziś trochę popracować smile
              Gosia
              • nati1011 Re: jak sie miewa fifi?? 16.06.09, 08:15
                Małgosiu, to niesdtety są typowe problemy wcześniaków. Ale znając
                wiele takich historii - które dziś biegają zdrowe i wesołe - nie
                widze na razie nic mocniej niepokojącego w waszej drodze. Po prostu
                maluszki z tego okresu tak mają, ale potem wyrastają.

                A co do wylewów. Jaj ja walczyłam o każdy dzień w ciaży i
                wszystklich męczyłam pytaniami, kiedy mogę urodzić, by wcześniak był
                zdrowy, w końcu dostałam odpowiedź, ze zdrowy wcześniak to ten z 35-
                36 tc. Lekarz wytłumaczył mi to obrazowo: dopiero w 35 tc zamyka
                sie "matryca" która tworzy mózg dziecka. Jeżeli maluch rodzi sie
                wcześniej, to te kanaliki są jeszcze niedomknięte i powodują wylewy -
                różnego stopnia. Przeważnie te wylewy nie są duże (do II st) i same
                sie wchłąniają bez śladu, ale sa. U Filipka sa drobne, wiec na pewno
                wchłoną się bez śladu.

                • tolka11 Re: jak sie miewa fifi?? 16.06.09, 13:22
                  Nie jest źle. cudnie tez nie jest, ale to norma.
                  Twój maluch łapie wszystkie wczesniakowe problemy.
                  a ja z całego serca zyczę ci, aby było ich jak najmniej.
                  U Miłosza z II stopnia tez zrobił się III, a potem wodogłowie
                  pokrwotoczne.
                  • gojapio good news :) 19.06.09, 13:13
                    Chłopak wziął się do roboty, po sterydach bardzo mu się poprawił
                    obraz płuc i wyniki saturacji. Dziś będą go testowo odłączać od
                    respi. Zaczął też wreszcie porządnie szamać - 4-5ml na 1.
                    posiedzenie.
                    Niestety, nie będę świadkiem tych doniosłych wydarzeń, bo od wczoraj
                    cycki dają mi do wiwatu (a myślałam, że doświadczonym jedną ciążą
                    ściągaczką już się zapalenia nie zdarzają) - cała noc, z krótkimi
                    przerwami, pod znakiem 39,3 (nawet paracetamol nie dał rady). Rano
                    wzięłam końską dawkę paracetamolu plus zimne okłady i na razie ok -
                    odpukać.
                    Wiecie może kiedy po paracetamolu można wrócić do ściągania mleka, z
                    myślą o podaniu go dziecku?
                    • tolka11 Re: good news :) 19.06.09, 13:41
                      I to są piękne wieści, znaczy te o Filipie.
                      te o tobie mniej pieknie, aczkolwiek bywawink
                    • nati1011 Re: good news :) 19.06.09, 15:24
                      Cieszę sie bardzo. Oby tak dalej.

                      Co do mleka, pełna doba na pewno wystarczy
                      • nataliasasanka Re: good news :) 19.06.09, 15:56
                        ciesze sie, ze z Filipkiem coraz lepiej smile Trzymam kciuki za
                        Niego smile

                        jesli chodzi o paracetamol, to ja dostawalam go po cesarce i podobno
                        przy tym mozna karmic piersia bez problemu. Tak twierdzili w
                        szpitalu na Starynkiewiczasmile
                    • andaba Re: good news :) 19.06.09, 16:15
                      Super wieści!
                      A problemów z cyckami nie zazdroszczę.
                    • aneciamamawiki na cycki.. 19.06.09, 19:00
                      przykladaj zimne liscie kapusty zmrozone dobrze, pomoze najlepiej
                      zebys je jeszcze przed przylozeniem tlukla w worku
                      a maly dzielny chlop ciesze sie i nadal mocno trzymam kciuki!!
                      • ami87 Re: na cycki.. 20.06.09, 23:01
                        Kochana mam pytanie. Mojej szwagierce tydzień, da tygodnie temu
                        odeszły wody. Teraz jest w 23 tygodniu ciąży. Wcześniej (przed
                        odejściem wód) miała krwawienia. Okazało się, ze ma paciorkowca i że
                        ma krwiaka na jajniku, ktory podobno sam się wchłonął.
                        Stan wód na zeszly poniedziałek był taki: 15 mili litrów, a po kilku
                        dniach (i za poradą Twojego poprzedniego wątku kiedy jadła orzechy)
                        stan wód podniósł się do ponad 30 mili litrów. A dzisiaj rano znowu
                        jej odeszły całe wody i zostało tylko troszeczke.sad Ma jechać w
                        poniedziałek na dopełnianie... Powiedz mi co bys radziła, jak to
                        wszystko widzisz... Jeszcze dodam, ze wartość badania coś CR...
                        rośnie. (wiąże się to z infekcjami). Dziękuje za odpowiedź.
                        • gojapio Re: na cycki.. 21.06.09, 11:51
                          Ami Kochana,
                          tak ciężko cokolwiek radzić... ale pewnie jako mama Twoja szwagierka
                          i tak podejmie jedyną decyzję, jaką mama podjąć może - ciągnąć tę
                          ciążę tak długo jak się da, choćby lekarze skazywali ją na najgorsze.
                          Infekcję, jeśli niegroźna, da się antybiotykiem zahamować, gorzej z
                          tymi wodami - jeśli odeszły całkiem, całkiem (tak jak przed
                          klasycznym porodem), to pewnie nie uda się się trwale odbudować ich
                          do sensownego poziomu (zakładam, że te poziomy wód, które podajesz to
                          odpowiednik AFI 1,5 i 3). Fajnie, że jest szpital, który zdecydował
                          się dopełnić wody (w jakim mieście?) - będzie można jednoznacznie
                          stwierdzić, o co chodzi z tym wyciekiem, jak duże jest dziecko, czy
                          ma szansę przeżycia, gdyby udało się jej/mu wytrzymać jeszcze z 2-3
                          tygodnie w takich niefajnych warunkach... Dwa tygodnie przed Filipem
                          rodziła moja sąsiadka szpitalna - w 25 tc., córa na schwał - 850g,
                          ciągle pod respiratorem, ale na innych polach na razie rewelacja,
                          żadnych większych zmian. Tak więc żeby udało się do tego 26-27 tyg.
                          dociągnąć... ja też w 20 najpierw myślałam o dobiciu do 25, gdzie
                          dzieci zaczynają przeżywać, a potem do 28... no i się udało smile
                          mocno mocno trzymam kciuki i daj koniecznie znać jak to uzupełnianie
                          poszło.
                          • ami87 Re: na cycki.. 21.06.09, 14:11
                            Witaj Kochana!
                            Dzisiaj popoludniu jade tam do niej. Jutro ma jechać na to
                            uzupełnienia. Jest to na Śląsku w szpitalu na Ligocie. Mowiła, ze po
                            tym wczorajszym odejściu wód jeszcze coś tam jest, ale jest bardzo
                            bardzo niewiele. A dzidziuś to chłopczyk. Lekarz mówi, ze rozwija
                            sie prawidłowo i wszystko z nim jest w porządku. A tego paciorkowca
                            miała leczonego właśnie w czasie ciąży zanim w ogole wody odeszły.
                            Eh... No i lekarz mówił, ze z tym uzupełnieniem wody to też wiąże
                            się ryzyko.
                            A jak Tam Filipek? Ma się już lepiej?
                            Dziękuje Ci i pozdrawiam, jak będę cokolwiek wiedziała to dam Ci
                            znaćsmile
                            • gojapio Ami 21.06.09, 23:07
                              czekamy na wieści i mooocno z Filipem trzymamy kciuki smile
                              u nas dobrze - Filip ładnie oddycha bez respi (choć dalej ze
                              wspomaganiem tlenu - ale jak na człowieka, który przez płuca miał nie
                              przeżyć to dla mnie i tak zakrawa na cud), je ok. 5 ml mleka, na
                              dniach kolejne USG głowy, więc trochę drżę o te wylewy.... ważne, że
                              nie imają się go infekcje, ominęło go zapalenie płuc od respi,
                              wygląda na silniejszego od mamuśki smile (trzy ostatnie dni pod znakiem
                              39,5-39,9, których nic nie ruszało, ani aspiryna, ani paracetamole,
                              już myślałam, że to świńska grypa wink zadziałał dopiero antybiotyk -
                              werdykt, nałożenie się na siebie anginy i zapalenia piersi).

                              Oczywiście, lekarze na pytania o rokowania, lubią chlapnąć "zdrowy to
                              on nigdy nie będzie", ale ja tam wierzę w naszego Małego Rycerza smile
                              • doroszka Re: Ami 22.06.09, 00:41
                                Wisz co... Filipy to bardzo dzielne dzieciaczki smile))) Mówię Ci! smile
                                Dają w kość, ale dzielne i waleczne smile
                                Za rok nie będziesz mogła nadążyć za raczkującym tyłeczkiem w
                                rajtuzkach wink tongue_out

                                Kuruj się, kochanie, bo Cię przestana na intensywną wpuszczać sad
                                I pisz codziennie!!!!!!!
                                • aleksa51 Ja też wieżę, że będzie zdrowy!! 22.06.09, 08:37
                                  I współczuję zapalenia piersi. Właśnie sama walczę z zastojem...stosuję
                                  wszystkie domowe sposoby i mam swojego ssaka pod ręką i nie przechoszi na razie.
                                  I ciągle śmierdzi mi kapusta wink(którą mam po wyjęciu z lodówki podziabaną
                                  widelcem, potłuczoną tłuczkiem do mięsa i włożoną za biustonosz - przynosi ulgę
                                  choć na chwilę).
                                  Niebawem wyzdrowiejesz i będziesz więcej ze swoim walecznym chłopakiem! Radzi
                                  sobie suuuuper!!! Oby tak dalej!
    • ami87 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 22.06.09, 22:05
      Najnowsze wieści. CRP znowu 4, więc z tym jest dobrze, ale... ale...
      Wczoraj znowu odeszły wody.... Dzisiaj przewieźli ją popołudniu do
      szpitala gdzie się zajmuja uzupełnieniem wód. Rano miała USG. Miała
      15 mili litrów wód. Popołudni została przewieziona i co? Jak tylko
      jej mąż pojechał do domku to odeszły jej znowu wody. uncertain Mąż wrócił i
      miała dopełniane. Jak jej tylko dopelnili to Maleńki tak zaczął
      fikać, że nie chce przestać.
      Lekarz jej powiedzial, ze jeśli tym razem całe wody jej pójdą to juz
      nie będą dopełniali, bo to nie ma sensu?! A jeśli będą się tylko
      sączyły to będą nalewać dalej. Eh... Poza tym Ona mówi, ze jak
      siedzi, albo stoi to nic jej nie cieknie, ale jak leży dłuzszy czas
      (jeszcze nie doszla do tego na ktorej stronie, bo nie potrafi
      wytrzymać na jednej) to jak wstanie to znowu się lejąuncertain

      A Twój Maluszek jest naprawdę niesamowity i bardzo dzielny!
      Widocznie ma ogromną chęć walki i życia! Oby tak dalej. Czekam na
      dobre wieści.
      Pozdrawiam Cię gorąco i ściskam mocnokiss
      • gojapio Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 22.06.09, 23:20
        Ami,
        ja też długo wmawiałam lekarzom, że wody mi lecą od leżenia... bo ja
        wymykałam się do toalety czy pod prysznic to suchutko. A jak tylko
        leżałam - to podobnie jak u Twojej szwagierki - wystarczył jeden ruch
        i chlust (tak miałam na końcu, dwa ostatnie tygodnie - bo przez
        pierwsze wody miały tendencję do tworzenia się, tak jakby dziura się
        zaczopowała na jakiś czas). Ale myślę, że to jednak lekarze mieli
        rację - jak chodziłam, po prostu nie czułam skapywania (tym bardziej,
        że tych wód jest tak niewiele, że czasami kropla wsiąka w skórę i
        nawet nie wiesz, że poleciały), a tak to podczas leżenia one się
        gromadziły w kanale/pochwie, a potem jeden ruch i siłą grawitacji
        wszystko leciało. I na końcu nawet zakazali mi leżenia z nogami do
        góry, bo uznali za zalegające w pochwie wody to większe zagrożenie
        (pożywka dla bakterii) niż danie im wylecieć...

        Nie wiem, co Wam radzić, poza modlitwą (nam bardzo pomogła). Lekarze
        raczej nie będą codziennie dopełniać, bo to dosyć niebezpieczny
        zabieg (ryzyko poronienia, infekcji, etc), raczej zalecą - jak u mnie
        - czekanie aż organizm sam podziękuję, czy to skurczami, czy
        infekcją. Ja w takim stanie jak Twoja szwagierka - ciągłego wycieku -
        wytrzymałam 2-2,5 ostatnie tygodnie, przy czym połowa z tego na
        lekach rozkurczowych (zaraz po ich odstawieniu zaczęłam rodzić).

        Trzymam gorąco kciuki za jakiś nieoczekiwany zwrot akcji - ponoć
        zaczopowania dziury w pęcherzu się zdarzają... i żeby Maleńki
        dzielnie wytrwał w tych trudnych warunkach. Ponoć, tak mówili mi
        lekarze, jak ma pod górkę w życiu płodowym, potem sobie lepiej radzi
        niż te maluchy, których kłopoty spotkały nagle...

        zajrzyjcie sobie na stronę o
        PROM
        - statystyki dla odejścia wód w 23 tygodniu są dosyć
        budujące...
        • ami87 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 23.06.09, 16:45
          Witaj Gosiu!
          Jak tam u Was? Jak Maleńki? Mam nadzieję, ze z dnia na dzień coraz
          lepiej! A jak w ogóle Twój starszak?
          U nas tyletongue_outo wczorajszym dopełnieniu dopiero dzisiaj przy kąpaniu
          troszeczke wód jej wyleciało, ale nie dużo. Ma mieć dzisiaj USG i
          wtedy będą wiedzieć ile jest tych wód i wyobraź sobie, ze oni chcą
          ją wypuścić jutro do DOMU!!! Dla mnie to jest niepojete...

          Pozdrawiam i buziak dla Filipkakiss
          • tolka11 Ami 23.06.09, 18:05
            A gdzie lezy twoja szwagierka? Bo jakos zrozumiałam, ze do CSK
            Ligota wożą ją tylko na dopełnienie wód.
            • ami87 Tolka 23.06.09, 18:24
              Miała jechac na Ligote, ale jest w Rudzie Ślaskiej. Pozdrawiam
              cieplutko!
              • ami87 :( 23.06.09, 19:03
                Własnie dzwonili mi, ze poród się rozpoczął. Wody odeszły wszystkie
                i jest juz jakieś rozwarcie!sad I lekarka jej powiedziała, ze jak
                Mały sie urodzi to zaraz umrzesadsadsad Nic tylko płakać mi sie chcesad
                • talka_jas Re: :( 23.06.09, 20:23
                  kurcze.. trzeba miec nadzieje!!!!!!!!!!!
                  trzymam kciuki za cud!

                  A za Filipka trzymam kciuki i czytam codziennie...
                  • gojapio Re: :( 23.06.09, 21:12
                    Ami,
                    nadzieja umiera ostatnia... mocno trzymam kciuki...

                    co do Filipka - jednak zatęsknił za respiratorem. Od dziś rana znów
                    na maszynie, miał spadki saturacji i bezdechy; usg płuc też nie
                    najciekawsze. Widziałam go po raz pierwszy od kilku dni i jakoś
                    marniutko wyglądał - odcień skóry taki nieswój, ogólnie
                    wymaltetowany, aż mi się na płacz zebrało. Lekarka potwierdziła, że
                    jej też się nie podoba, jakby jakaś infekcja się zbierała. Na razie
                    tylko leukocyty podwyższone, CRP - 11, więc chłopina się trzyma. Zobaczymy jutro.

                    Miałam chwilę grozy, bo dziś miał USG głowy, bez zmian - wylewy
                    II/III. A doktor pod nosem: to i tak lepiej niż cztery. Na moje
                    wielkie oczy, opowiedziała, że w weekend jakiś lekarz z zewnątrz
                    robił i ocenił go na IV. Nie dawali wiary, stąd ta dzisiejsza
                    powtórka. Ale całe szczęście, że nie mogłam być w weekend w szpitalu,
                    bo bym tam chyba trupem padła... i nagle nawet to II/III wygląda
                    znośnie, choć jeszcze niedawno tak mnie martwiło...
                • kicia031 Re: :( 23.06.09, 21:39
                  Sa tu dzieci z 23 tygodnia ciazy... trzeba miec nadzieje.
                  • kasiaforenc Re: :( 23.06.09, 22:00
                    Ami, ja leżałam dużo razy na patologii w szpitalu w Rudzie Śląskiej
                    i tam też niestety urodziłam moją Julcię. Jeżeli Twoja szwagierka ma
                    jeszcze szanse na przeniesienie się to niech to zrobi za wszelką
                    cenę do szpitala gdzie mają specjalistyczny sprzęt do ratowania
                    skrajnych wczesniaków. W Rudzie Śląskiej niestety nie mają sprzętu i
                    lekarzy do ratowania skrajnych wcześniaków, o czym się przekonałam.
                    Pozdrawiam i życzę dużooo wiary w dobre zakończenie...
                    Jak coś to pisz na gg. 1323377
                    • mirkad Re: :( 24.06.09, 11:55
                      zgadzam się
                      mieszkam w Rudzie, znam szpital w Goduli i znam Ligotę; na Goduli
                      (mimo ich ogrooooomnych aspiracji) nie mają ani doświadczenia ani
                      sprzętu dla wcześniaczków; jeśli możecie, poszukajcie wejścia dla
                      mamy w CSK a dla maleństwa w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka
                      i matki - najlepiej rozmawiać tam z doktorem Boberem;
                      trzymam kciuki
                      • tolka11 Re: :( 24.06.09, 17:00
                        Niestety lezenie i rodzenie w CSK nie gwarantuje, ze dziecko trafi
                        obok do GCZDiM. musi byc wolne miejsce.
                        • tolka11 A wracając do tematu 24.06.09, 17:01
                          Co tam u filipa? bo narazie jest we wczesniaczej normie, a to dobra
                          zapowiedx na przyszłowść.
                          • gojapio Re: A wracając do tematu 25.06.09, 00:56
                            A wracając do tematu, to rzeczywiście Filipowi nie dzieje się nic o
                            czym nie czytałabym na forum, więc chyba istotnie mieści się - ufffff
                            - we wcześniaczej normie smile
                            Dziś wyglądał na zdecydowanie bardziej zdrowe dziecię (wczoraj
                            doktorka nazwała czule jego wygląd "sparszywiałym"), choć CRP miał
                            jeszcze podwyższone (20). Ale zmiana wkłuć, przetoczenie krwi,
                            osocza, zmiana antybiotyku zrobiły swoje. Żre jak smok - już 8x12 ml.

                            Nie wiem, jak to się przekłada na wagę, bo dziś rano był tak
                            wściekły, że na każdą ingerencję pielegniarską, reagował gwałtownym
                            spadkiem saturacji (nie wygląda na to, by szybko chciał się rozstać z
                            respi), więc odpuściły mu poranne ważenie i mycie.

                            Doradźcie mi, pliz, jak mu pomóc się wyciszyć i poczuć dobrze po tych
                            wszystkich cierpieniach? Dotyk średnio pomaga - kładę całą dłoń na
                            główce albo przykrywam całe ciałko, ale nie widzę specjalnej różnicy,
                            zdarza mu się wykrzywiać całe ciało, jakby go ten dotyk bolał i
                            drażnił (wiem, że to standard u wcześniaków - ale jak uczyć go, że
                            jest "zły" dotyk - wkłuć i innych zabiegów - i "dobry" rodziców?).
                            Pewnie większe efekty kojące przynosi mówienie; nigdy nie byłam dobra
                            w monologach, ale bardzo się staram - też na razie bez związku
                            przyczynowo-skutkowego z jego aktualnym stanem...
                            No i pytanie ogólne - ile spędzałyście czasu z Waszymi bobasami, gdy
                            miały kilka tygodni i leżały w zamkniętych inkubatorach? Bo mi tak
                            wychodzi z 2-3 godziny dziennie średnio (zazwyczaj w dwóch wizytach)
                            - ganię siebie, że to mało, bo w końcu Młody cholernie potrzebuje
                            odmiany od ciągłego zadawania mu bólu, a z drugiej, nie bardzo wiem,
                            jak wydłużyć ten czas, bo - z wyżej wspomnianych powodów -
                            nieporadnie jeszcze strasznie mi idzie kontakt z Młodym, a i wizyty
                            są rwane zabiegami pielęgniarskimi, wizytami lekarzy, etc. Nie chcę
                            też na zbyt długo otwierać inkubatora i trzymać rąk w środku, by się
                            Chłopak nie przegrzał/nie wyziębił i by nie sprzedać mu jakiejś
                            infekcji z powietrza. Tak myślę, że gdy będzie już w inkubatorze
                            otwartym, będę mogła wziąć na siebie część pielęgnacji, też będzie
                            inaczej... A jak to było u Was?
                            • minkapinka Re: A wracając do tematu 25.06.09, 01:11

                              kiedy Zosia była jeszcze na respiratorze spędzałam z nią 2 godziny
                              dziennie, przyjezdzałam do szpitala 4 razy - pierwszy raz ok. 7 rano
                              (bo spać i tak nie mogłam), w przerwach w domu ściągałam pokarm.
                              Później siedziałam w szpitalu od 9-10 do 16-17 i cały czas
                              kangurowałam. Przyjeżdżaliśmy jeszcze wieczorem ok. 22 i
                              zostawialismy jej świezy pokarm.
                              Trzymam kciuki!

                            • polaa27 Re: A wracając do tematu 25.06.09, 01:21
                              Hej, ja byłam u malucha całymi dniami, ale Miki jest jedynakiem, więc nie
                              musiałam dzielić swojego czasu ze starszakiem. Mnie też nie za bardzo wychodzą
                              monologismile Ale czytałam mu dużo, głównie historie Mikołajkasmile Babcia to mu nawet
                              śpiewała, ale mi to wychodzi jeszcze gorzej niż monologismile

                              Też miałam stracha, żeby za często nie otwierać inkubatora, ale im był większy
                              tym odważniej do niego zaglądałamsmile Nie musisz czekać z pielęgnacją do czasu
                              wyjęcia z inkubatora. Miki jeszcze nie miał 1 kg, a ja zmieniałam mu pieluszki,
                              myłam go, smarowałam oliwką, przebierałam, zmieniałam pościel, układałam na
                              rogalu (pamietaj o leżeniu na bokach i brzuszku, nie tylko na pleckach) i
                              karmiłam (sondą, a potem butelką) - to wszystko w inkubatorze. Na długo przed
                              tym kiedy pierwszy raz go wzięłam na ręce do przytulenia tak całegosmile

                              Warto się tego wszystkiego nauczyć, jak tylko już będziesz mogła i będziesz
                              gotowa. Pielęgniarki, choćby nawet bardzo pomocne nie zawsze mają wystarczająco
                              dużo czasu dla każdego malucha. A jak sama dopilnujesz żeby miał sucho, ciepło i
                              wygodnie to wiadomo - u mamy najlepiejsmile Powodzeniasmile
                            • agajedi Re: A wracając do tematu 25.06.09, 08:47
                              Nie tyle go boli Twój dotyk co niedojrzały układ nerwowy i nieprzyjemne zabiegi
                              przy maluszku sprawiają, że ten dotyk źle my się kojarzy. Nasza Marysia jeszcze
                              długo po wyjściu ze szpitala płakała przy przebieraniu, a do główki do tej pory
                              niechętnie daje się dotykać (czapka wróg największy pod słońcem). Ja głaskałam
                              po ramionku delikatnie i po kilka minutek na raz. I śpiewałam. Może głupio to
                              wyglądało, ale uspokajało wszystkie dzieci na sali. Do tej pory muzyka ją
                              uspokaja. A moja koleżanka przynosiła książeczki i czytała swojemu szkrabowi
                              bajeczki.
                              • tolka11 Re: A wracając do tematu 25.06.09, 14:01
                                Jako, ze Miłosz był drugi to spedzałam z nim tylko 2 godziny
                                dziennie. Ogromnego wsparcia psychicznego potrzebowała w tym czasie
                                moje starsza córka.
                                Miłosz tak nie znosił dotyku, tak źle mu sie kojarzył, ze wyrobił
                                sobie barierę: przez 2 lata nie czuł bólu. Nic a nic. sczepienia,
                                operacje zero płaczu, zero bólu. Dotyk był dla niego niewazny.
                                liczył się głos.
                                A bajki Filipowi czytałaś?
                            • ami87 Re: A wracając do tematu 25.06.09, 21:28
                              Witajsmile
                              Moim zdaniem z czasem wszystkiego się przy Małym nauczysz i będziesz
                              dla niego wspaniałą matką (nie mówię, ze teraz nie jesteśsmile).
                              A jak starszak reaguje na Filipka?
                              Pozdrawiam!
                              • kasiaforenc Re: A wracając do tematu 25.06.09, 22:07
                                Julcia też długo nielubiła dotyku, ale lubiła słuchać smile Duże mu
                                czytaj, głos mamy uspokaja dzidziusie.
                                Ami87 a jak Twoja szwagierka?
                                • ami87 Re: A wracając do tematu 26.06.09, 08:27
                                  Kasiu... szwagierka dalej w szpitaluuncertain Dzidziuś się nie pcha na
                                  świat. Ma rozwarcie i skurcze. Lekarz powiedział, ze w każdym
                                  momencie moze sie coś wydarzyć. Powiedzial też, że jak Mały będzie
                                  miał szanse na przeżycie to przewiozą go na Ligote... Jak będzie coś
                                  więcej wiadomo to napiszę.
                                  Przesyłam cieplutke pozdrowienia dla Waszych pociech.
                                  • tolka11 Re: A wracając do tematu 26.06.09, 08:55
                                    Oby na Ligocie było miejsce. przedwczoraj tam byłam i wszystkie
                                    miejsca dla wczesniaków zajętę. odsyłają dzieci do Zabrza (jeszcze
                                    mają miejsca) i Bielska. zawsze tak jest.
                                    Niech ten maluch trzyma się w brzuchu jak najdłużej.
                                  • gojapio Re: A wracając do tematu 26.06.09, 09:27
                                    Ami,
                                    pewnie mało komfortowe dla szwagierki cierpieć z rozwarciem już
                                    kilka dni, ale tak sobie myślę - wszystko jest po coś, także to
                                    cierpienie - by Młody mógł dołączyć do naszych forumowych cudów
                                    zwycięstwa serca nad rozumem* smile

                                    * nasza "ulubiona" pani doktor znęcała się nad moją sąsiadką z
                                    półkilogramowymi bliźniakami, które pchały się na świat,
                                    słowami "proszę Pani, w Finlandii to się dzieci poniżej kilograma
                                    nie ratuje. Nie, oczywiście, żeby kłaść je na parapet, by tam
                                    umarły, ale specjalnie się wokół nich nie skacze(...)" (chciała
                                    podkreślić, że my lepsi od Finlandii, ale widać było, że specjalnego
                                    szacunku dla półkilogramowych człowieków raczej nie ma...
                                    • blaszka0662 Re: A wracając do tematu 26.06.09, 10:30
                                      Ta babka powinna zmienić specjalizację albo wyprowadzić się do
                                      Holandii! Nóż się w kieszeni otwiera jak się słyszy takie teksty.
                                      Gojapo jesteś wielka, bo dzielnie walczyłaś o każdy dzień synka w
                                      brzychu ale i za to że właśnie takie teksty nie załamują cię bo
                                      wierzysz w małego. Trzymaj tak dalej.

                                      Pozdrawiam,
                                      Agnieszka
                                      • anjazzielonego Re: A wracając do tematu 26.06.09, 10:51

                                        Powinnaś spędzać jak najwięcej czasu przy synku.

                                        Wiem, że nie można go dotykać, ale sama obecność mamy przy inkubatorze, jej głos, piosenki, czytanie książeczek naprawdę wpływa na poprawę stanu zdrowia; dziecko czuje się znacznie bezpieczniej i łatwiej znosi cały pobyt oraz wszystkie straszne i mniej straszne zabiegi pielęgnacyjne, podawanie leków, itp.

                                        Gdy przetransportowali mnie do moich dziewczynek (pamiętam, poniedziałek, około 12.00) od razu do nich poszłam, siedziałam z przerwami na odciąganie pokarmu, szybkie zjedzenie obiadu i kolacji, oraz procedury medyczne, do około 22.00.
                                        Po 22.00 poszłam się położyć, o 23.00 przyszła pielęgniarka, obudziła mnie (wystraszyłam się, że coś się stało) i mówi:

                                        ale Pani musi być przy dzieciach, Pani jest im potrzebna!
                                        Proszę przy nich siedzieć jak najdłużej!
                                        Im będzie znacznie łatwiej, jak będą słyszeć Pani głos!

                                        Tak mnie ustawiła (słusznie!!!), że wychodziłam od nich tylko na odciąganie pokarmu, posiłki, wiadomo – procedury medyczne, gdy personel prosił, by wyjść, i na krótki sen.
                                        Spędzałam przy nich minimum 18 godzin na dobę.
                                        Po prostu nie wyobrażałam sobie, żebym miała coś innego robić, takie biedne, maleńkie kruszynki....
                                        Czasem nie miałam siły już czytać, śpiewać, no to po prostu siedziałam obok i opowiadałam, a to o domku, o tatusiu, o kotkach, które na nie czekają, jaki będzie pokoik, od czasu do czasu mogłam je pogłaskać.
                                        No ale ja byłam razem z nimi w szpitalu, dostałam pokój na położnictwie (karmiłam).


                                        Sprawdziło sięsmile
                                        • tolka11 Re: A wracając do tematu 26.06.09, 14:35
                                          Aniu problem jest, gdy w domu są/jest inne dzieci.
                                          Poza tym u nas szpital zezwalał na pobyt z dzieckiem od 11 do 18.
                                          Na Ślasku jest tak: oddziały dla wczesniaków są w wyspecjalizowanych
                                          klinikach dziecięcych. nie są w szpitalu, w którym rodzi mama. tam
                                          tylko dziecko przygotowują do przewozu.
                                          • anjazzielonego Re: A wracając do tematu 26.06.09, 15:11

                                            Tolka,

                                            U nas właśnie tak było:

                                            urodziły się w prowincjonalnym, powiatowym szpitalu bez żadnego sprzętu; wszystkie szpitale w Krakowie odmówiły przyjęcia ze względu na brak aparatury; cudem w Tarnowie przyjęli obie.

                                            A tam jest taki cudowny ordynator na neonatologii, że KAŻDA mama karmiąca ma miejsce przy dzieciach – jeden szpital mnie wypisał z adnotacją „ skierowana do innego szpitala”, i trafiłam do Tarnowa jako ich pacjentka, normalnie na oddział położniczy; miałam kartę, choć ginekolodzy tylko mówili: a to pani, od dzieciaków, to my się nie mieszamy – piękna postawa (że mama ma prawo przebywać z dzieckiem ile chce), choć nie tak oczywista w polskich realiach….

                                            To jest chore, jeśli szpitale ograniczają rodzicom możliwość przebywania z dziećmi.
                                            Oczywiście rozumiem, że czasem rodzice przeszkadzają, bo przy maluchach jest sporo pracy, podawania leków, ale na ten czas zawsze można kazać wyjść na korytarz.

                                            Wczoraj słuchałam w radiu audycji o nowym, super nowoczesnym oddziale neonatologii w szpitalu Ujastek w Krakowie, ordynator wyraźnie mówił, że oni bardzo zachęcają rodziców do przebywania z dzieckiem, i nie ograniczają wizyt do sztywnych godzin odwiedzin, bo wiedzą, jak świetne daje to efekty.

                                            Oczywiście wiem, że jak się ma drugie dziecko w domu, to mama nie jest w stanie siedzieć przy wcześniaku non stop – ale Gosia pytała, ile czasu spędzałyśmy, no to piszemy o swoich doświadczeniach.

                                            Na pewno Gosiu spędzaj tyle czasu i na oddziale, i w domu, ile możesz, by oba dzieciaki odczuły, i starszy, i młodszy, że mama jest przy nichsmile
                                            • ami87 Re: A wracając do tematu 26.06.09, 17:03
                                              Witajcie.
                                              No niestety nie mam dobrych wieścisad Mały sie dzisiaj urodził. Nie
                                              udało sie go uratować.sad Po kilku minutach zmarłsad Lekarka
                                              powiedziała, ze nie miał szans przeżyciasad
                                              Szczerze Wam powiem, ze nie myślalam, ze to sie tak skonczy.
                                              Wierzyłam w to, ze będzie dobrze, ze się uda. Oh...

                                              Gosiu naprawdę mozesz byc dumna z siebie, ze donosiłaś tak dlugo
                                              ciąże mimo tak wielkich przeszkód. I z calego serduszka Ci
                                              gratuluje, bo wiem, ze to nie lada wyczyn!
                                              • gajmal [*] 26.06.09, 17:18
                                                Bardzo mi przykro ami87. Przytulam Ciebie i całą Twoją rodzinę. A
                                                małemu niech aniołki przygotują spotkanie w niebie [*]
                                              • niuniadr Re: A wracając do tematu 26.06.09, 21:14
                                                Tak bardzo mi przykro...trzymałam kciuki, żeby się udało
                                                [**]dla maluszka, śpij Aniołeczku...
                                              • agajedi Re: A wracając do tematu 26.06.09, 21:16
                                                ami87
                                                Bardzo mi przykro
                                                [*] dla aniołka
                                              • zabka11 Re: (*)(*)(*) 26.06.09, 22:16
                                                Dla małego Okruszka(*)(*)(*)
                                                Dla Rodziny ogromne wyrazy współczuciasad
                                                Bardzo, bardzo mi przykrosad
                                                • mamciakasia Re: (*)(*)(*) 26.06.09, 22:32
                                                  ami87 wyrazy współczucia dla Waszej rodziny. a dla małego aniołka (*)- niech
                                                  biega bosymi stópkami wśród innych aniołków
                                                • ag0000 Re: (*)(*)(*) 26.06.09, 22:32
                                                  [*]dla Aniołka-Spij w ramionach Boga...
                                                  Wiem co to znaczy stracić dziecko, bardzo wam współczuję i przytulam mocno jego
                                                  mamę, przykro mi...((((
                                                • ada-15 Re: (*)(*)(*) 27.06.09, 19:32
                                                  Dla Rodziny ogromne wyrazy współczucia
                                                  Bardzo, bardzo mi przykro ze życie jest takie okrutne
                                                  A za Filipka trzymam kciuki.
                                              • gojapio Ami... 27.06.09, 10:41
                                                Kochana,
                                                tak mi przykro... właściwie nie potrafię znaleźć słów, poza zmiętolonym
                                                przekleństwem, że tak prozaiczna rzecz jak wody mogą nieść za sobą tyle
                                                nieszczęścia... Niech Aniołek czuwa nad całą Waszą rodziną. Ściskam
                                                bardzo bardzo mocno.
                                                • tolka11 Gojapio 27.06.09, 12:53
                                                  Jak Filip mi tu pisz? Mam nadzieję, że tylko do przodu?
                                                  • niuniadr Re: Gojapio 27.06.09, 22:11
                                                    Gosiu, napisz choć kilka słów co u dzielnego Filipka??Ciagle
                                                    trzymamy za niego kciuki, aby było juz tylko lepiejsmile
                                                  • gojapio 3 tygodnie, 1176 gramów :) 27.06.09, 22:57
                                                    ale Koleżka nie uczcił małej "rocznicy" jakoś szczególnie okazale...

                                                    przechwaliłyśmy go z siostrami, że tak ładnie wcina moje mleko, dziś
                                                    miał zaordynowane już 18-20ml na jedno posiedzenie, a tu nici. Od
                                                    rana zalegania i wymioty (mniej więcej połową każdej z porcji);
                                                    wieczorem już siostra podała mu Bebilon - i było lepiej. Cóż takiego
                                                    mogło być w tym mleku? czy skład mógł mu się nie spodobać? (raczej
                                                    nie było anomalii - mleko sprzed tygodnia, mrożone, z czasów
                                                    restrykcyjnej diety, takie jak zawsze zanosiłam)
                                                    Siostra sugerowała, że być może Mały nałykał się powietrza, bo od
                                                    rana dostawał nerwacji od każdej próby pielęgnacji/ingerencji -
                                                    rzucanie się i spadek saturacji. Przez moment - do 33. Nie widziałam
                                                    jeszcze tak niskiej wartości, pewnie się zdarzały, ale czasami lepiej
                                                    wszystkiego nie wiedzieć, bo mi dziś od tej "33" na chwilę serce
                                                    stanęło...

                                                    A tak poza tym nihil novi - ciągle na respi, na początku tygodnia
                                                    kolejne USG łebka i już mam stresa co tam nowego w temacie wylewów...

                                                    No i przytulamy się i głaszczemy - coraz lepiej to znosi smile
                                                  • ada-15 Re: Gojapio 02.09.09, 11:18
                                                    Nieraz tak bywa że przed wyjsciem do domu cos nieoczekiwanego sie
                                                    przyplącze. Wierze w twojego malucha bo to fajny szkrab, i trzymam
                                                    kciuki za szybki powrót do zdrowia.



                                              • blaszka0662 Re: A wracając do tematu 27.06.09, 13:18
                                                Bardzo mi przykro ;-(
                                                Dla Aniołka (*)
    • ami87 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 28.06.09, 07:26
      Witaj!
      Filipek dość przybrał na wadze od porodu, a to dobrze o nim
      świadczysmile Rośnie chłopak!
      Jeszcze troszke i ani się nie spostrzeżesz, a będzie biegał po
      domku.
      Jak będziesz znała wyniki z USG to napisz.
      Mocno trzymam kciuki za Filipka! Pozdrawiamkiss

      P.S. Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa, dziękuje za wsparcie!
      • szalicja Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 29.06.09, 09:35
        Po pierwsze bardzo współczuję śmierci maluszka... Widać nie było mu
        pisane żyć, ale może tam, gdzie teraz jest, czuje się szcześliwy.
        Mam nadzieję, że jest takie miejsce (*)(*)(*)

        Po drugie - mleko.
        Zasady przechowywania dla wcześniaków (urodzonych między 22 a 37
        tygodniem ciąży):
        temperatura pokojowa - 2-4 godziny
        lodówka (=< 4 st.C) - 2 dni
        zamrażalnik wewnątrz lodówki (wspólne drzwi) - nie stosuje się
        zamrażalnik przy lodówce (osobne drzwi) - nie stosuje się
        głębokie zamrożenie (najwyżej -20 st.C) - nie stosuje się

        Mleka kobiecego nie należy gotować przed podaniem dziecku (traci
        właściwości odżywcze i aktywność biologiczną).

        Mleko należy rozmrażać w kąpieli wodnej, podgrzać do temperatury
        około 30 st.C, nie podgrzewać w kuchence mikrofalowej (następuje
        zmiana struktury białek).

        Po rozmrożeniu mleka należy je przechowywać w temperaturze pokojowej
        dla dzieci donoszonych do 4 godzin, dla wcześniaków do 2 godzin, a w
        lodóce dla obydwu grup - do 24 godzin. Nie należy go zamrażać
        powtórnie. Pokarm niewykorzystany w podanym czasie należy wyrzucić.

        Znalazłam takie info w necie. Dla mnie to dość niespójna
        informacja... Na Karowej była informacja, że mleka dla wcześniaków
        nie mrozimy.Ja nie mroziłam. Zawsze podawałam świerze. Zalegania
        były przez jakieś pierwsze dni, potem wszystko się rozeszło.
        Oczywiście to nic nie znaczy, Mati nie miał takich problemów jak
        Filipek, ale może coś w tym jest?
        Generalnie im krócej to mleko jest zamrożeone tym lepiej. Mleko
        traci przeciwutelniacze w mrożeniu.
        • gojapio Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 29.06.09, 12:05
          Szalicja, wielkie dzięki smile na szczęście okazało się, że Młody
          gardził każdym mlekiem, także sztucznym, przepłukali mu jelita i już
          ładnie trawi, powoli więc wracają do mojego mleka.

          Ale na marginesie - podobnie jak ze Starszakiem "dojenie" wywołuje we
          mnie więcej stresu niż radości - leci mało (karnie ściągam pół
          godziny - i udaje mi się z obu piersi udoić raptem 80-90ml), a przez
          zabieganie jem nieregularnie i nie mam pomysłu na to, co mam jeść i
          jak załatwić to logistycznie (i bez Filipa to był mój, antygospodyni,
          odwieczny problem - wiedzieć dzień wcześniej, co będziemy jeść, by
          kupić stosowne składniki) - kończy się na tym, że zajadam się
          chlebem, bardzo rozsądnie sad Na twaróg, kurczaka, marchewkę i buraki
          już nie mogę patrzeć smile

          Teraz nowa szkoła mówi, żeby jeść w miarę normalnie i obserwować jak
          się dziecię zachowuje po - ale to się chyba wcześniaków nie tyczy, bo
          i przewód pokarmowy mniej dojrzały, i możliwości obserwacji brak..

          pokrzepcie w biedzie smile moje marzenia zredukowały się do ogórków
          małosolnych, makaronu z sosem pomidorowym i pizzy smile a może by się
          dało zrobić taką domową laktacyjną pizzę? smile z kurczakiem i serem?
          G
          • berecik7 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 29.06.09, 21:42
            Gosia - wyczytałam na forum, że "na przywrócenie laktacji bierze się granulki
            homeopatyczne Ricinus Communis 5CH , a na zahamowanie te same, ale o większej "
            mocy" (30CH). Ricinus communis 5CH bierze się 3 razy dziennie po 5 gran.

            No i piwko Karmi nieśmiertelne.
            • szalicja Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 30.06.09, 09:14
              Co do uciążliwości dojenia, znam ten ból, jak chyba zresztą
              większość. Mi się super doiło Medelą, elektrycznym laktatorem.
              Ponieważ jestem twarda sztuka to przekręcałam na maksa i szybko
              szło. Była babka, która miała cały kombajn dublecik, czyli nakładki
              na obie piersi. Wyglądała raczej jak kosmitka, heh
              Dieta, heh. Najbardziej upierdliwa rzecz... Pomidory mogą uczulić,
              więc nie wiem, czy ten sos się kwalifikuje ;-( Mój bombel, choć już
              stary koń, przejawia alargię na pomidory bo ma bardzo luźne kupy po
              pomidorowej, a to jego ulubiona zupa ;-( Może więc wytrzymaj ile się
              da. Ja jadłam pomidory (nie wiedziałam, że nie bardzo można) i może
              młodego załatwiłam na cacy. Może zamiast pizzy taka wariacja na
              temat? Ja uwielbiam tartę. Możesz robić przeróżne farsze. Można z
              brokułem, szpinakiem, tuńczykiem... No opcji jest masa i to bardzo
              zdrowe, sycące a jednocześnie lekkostrawne. Teraz jest gorąco to
              może popróbuj dań z cukinii? Jest przepyszna. Zarówno duszona z
              pomidorami (ale z nimi ostrożnie) albo w postaci zupy krem. Sporo
              jest teraz warzyw, można pokombinować lekkie dania. Nawet na temat
              kurczaka. Ja ostatnio kupiłam naczynie żaroodporne z efektem grilla
              tzn. na dnie są takie żeberka. Wtedy cały tłuszcz spływa. Ostatnio
              upiekłam sobie podudzia i do tego ziemniak pokrojony w plasterki,
              surowy. Pod koniec pieczenia odkryłam naczynie. Ziemniak i kurczak
              nabrały chrupkości, ale mięso było soczyste. Heh, taka kulinarna
              dygresyjka. W każdym razie kombinuj wink
              • ewsanba Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 30.06.09, 10:56
                Gośka, nie mam co prawda doświadczenia z dietą dla mam karmiących
                ale dość spore w lekkostrawnych daniach przyrządzanych w 15 minut
                (no może troszkę więcej). Jakby co służę pomocą. No i fakt z cukini,
                bakłażana i papryki można zdziałać cuda!
                • gojapio Mamy miesiąc :) 06.07.09, 10:18
                  niby zleciało jak z bicza, a z drugiej strony mam wrażenie, że poród
                  był lata świetlne temu, a psychicznie to minimum dziesięć lat w
                  plecy...

                  Stan na wczoraj: 1361 g, czyli o 40% więcej niż urodzeniowa (szkoda,
                  że mamie równie szybko nie ubywa), żłopie po 30ml mleka, dalej na
                  respi, reszta bez zmian (kolejne USG łebka pewnie jutro).

                  Widziałam w karcie, że w posiewie z gardła pojawiła się klebsiella
                  pneumoniae - oczywiście spanikowałam, bo już w szpitalu pogrzebałam w
                  necie, że to niezłe świństwo, ale lekarz uspokoił, że na razie nie ma
                  powodów do niepokoju. Dziwne, stwierdził, że się pojawiła, bo
                  dostawał antybiotyki, na które ona jest teoretycznie wrażliwa, ale z
                  drugiej strony nie ma objawów infekcji, więc może zagnieździła się
                  nieszkodliwie. Macie jakieś doświadczenia z tym świństwem?
                  Gosia
                  • asiaiwona_1 Re: Mamy miesiąc :) 06.07.09, 15:25
                    hej gosiu

                    ja z karowej wywlekłam tą bakterię. Gin mi powiedział, że to częsty
                    przypadek po operacjach itp. Ja wiem, że u maluszka-wcześniaka to
                    groźniejsze niż u starej baby, ale wierzę, że wszystko będzie ok.
                    Pozdrawiam i ciągle trzymam kciuki.
                    • tumigutek5 Re: Mamy miesiąc :) 06.07.09, 16:05
                      Mój wywlókł tę bakterię ze szpitala, ale efet w postaci zapalenia
                      płuc pojawił sę w domu po 3 tyg. i niestety powrót do szpitala na
                      prawie m-c. Jednak u Was mały już dostaje antybiotyki więc jak mówi
                      lekarz nic nie powinno się stac....no ale jak to u wcześniaczków raz
                      z górki raz pod.
                      Życzę z całego serca by cholerstwo poszło w cholerę smile
                  • niuniadr Re: Mamy miesiąc :) 07.07.09, 11:43
                    To dobrze, ze mały sobie radzi, jje juz spore ilości mleczka i oby
                    tak dalej. Co do Klebsiella pneumoniae, to my się męczyliśmy z tym
                    swiństwem ponad roksad Mały łapał wszystkie infekcje, jakie tylko
                    były mozliwe ( z zapaleniem płuc i oskrzeli włącznie), ale w końcu
                    udało się ja pokonać. Ostatni wymaz z gadrełka był juz ok, więc mamy
                    nadzieję, że juz sobie poszła na dobre. Niesterty w szpitalu to juz
                    tak jest, że mozna tam złapać niezłe świństwa, ale wierzymy, że u
                    Filipka wszystko będzie dobrze. Jest pod opieka lekarzy, więc jakby
                    co, to wdrożą odpowiednie leczenie. Trzymamy kciuki za dzielnego
                    szkraba.
                    Pozdrawiamy
                  • andaba Re: Mamy miesiąc :) 07.07.09, 22:00
                    Wszystkiego najlepszego z okazji cząstkowych urodzin smile
                    Śledzę losy Filipka od początku i ogromnie mnie cieszą jego
                    maleńkie sukcesy. Tak niedawno był ten fatalny 21 tydzień, a tu
                    proszę, ponad 1300g!
                    • gojapio Re: Mamy miesiąc :) 08.07.09, 11:22
                      przede wszystkim, wielkie dzięki dziewczyny za wsparcie i aktywność -
                      naprawdę podziwiam Was za to, że jesteście w stanie śledzić i
                      zamieścić kilka słów pocieszenia w wątku każdego maluszka (ja ledwo
                      nadążam z aktualizacją naszego wątku) - jeśli jeszcze powiecie, że
                      macie przy tym mnóstwo czasu dla dzieci, dwudaniowe obiady, wymuskane
                      mieszkanie i pracę zawodową, to poproszę o przepis na to jak
                      rozciągnąć dobę do 48 godzin smile

                      a na poważnie - najszczególniejsze podziękowania dla Andaby i
                      Asiiwony. Pierwszej, i nie ma w tym żadnej przesady czy patosu, tak
                      naprawdę Filip w jakimś sensie zawdzięcza życie - to na jej
                      małowodziową opowieść trafiłam jako pierwszą, gdy szukałam w necie
                      podobnych przypadków, a potem jej słowa otuchy pozwoliły mi odważniej
                      stawić opór lekarzom, który chcieli tę ciążę usuwać. Druga dzielnie
                      wspierała mnie mailowo, choć nie mogło być to dla niej łatwe, bo
                      wymagało ponownego przejścia przez koszmar sprzed kilkunastu
                      miesięcy. Laski, jesteście kochane!

                      a u Filipa wszystko w porządku - na "miesięcznicę" odpięli go od
                      wszelkiego dożylnego wspomagania. Kolejne rurki zniknęły, został
                      tylko respirator, czujniki i tętnica. Coraz więcej widać ciała,
                      nabiera tłuszczyku, coraz częściej szeroko otwiera oczy, generalnie
                      przestaje wyglądać jak E.T. smile Za chwilę będziemy, jak niektóre z Was
                      na forum, kupować kilogram mięsa, by przypomnieć sobie, jak mały był
                      smile
                      PS. klebsiella na razie nieaktywna - CRP 14. ufff.
                      • jolantusia1 Re: Mamy miesiąc :) 08.07.09, 12:03
                        kochana zajrzeć tu to najważniejsza czynność po przyjsciu do domu z roboty,
                        obiadów dwudaniowych brak, w chałupie częściej bałagan niż idealny porządek, ale
                        co tam wcześniaki najważniejsze. Kochana zobaczysz jak mały podrośnie to i ty
                        będziesz tu ciągle zaglądać i czytać co u innych maluszków. Mocno trzymam kciuki
                        za Was, mały dzielnie sobie radzi i jeszcze trochę jak podrośnie to zejdzie z
                        resp. A tak w ogóle to podziwiam cię za siłę z jaką walczyłaś o małego z
                        lekarzami, jesteś wielka.
                        • tolka11 Re: Mamy miesiąc :) 08.07.09, 13:04
                          Dobrze jest, naprawdę dobrze. Niech se chłopak rosnie, sił nabiera,
                          to mu i tą rurę z gardła wyciagną.
                          A wiesz: im więcej dzieci tym człowiek lepiej zorganizowanywink
                          W domu brudno, w pracy jako tako (teraz mam wakacje), obiady gotuje
                          mąż. ale fajnie jest, nawet z taką szarańcząsmile
                          • gojapio respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 09:17
                            wczoraj o 9:30 koleżkę odpięli, mam nadzieję, że już na dobre.
                            dobrze się trzyma, wszystkie parametry nie gorsze niż na respi,
                            zdarzają się spadki pulsu i saturacji, ale częściej i nie mocniej niż
                            na respi - zuch chłopak, sprawił sobie najlepszy prezent na dzisiejsze
                            imieniny smile
                            Gosia
                            • aleksa51 Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 09:32
                              Gosiu Filpek super sobie radzi. Też pamiętam początki twojego wątku...Jak na to
                              co przeszedł to nie można marzyć o niczym więcej. Mam nadzieję, że respi nie
                              będzie już potrzebny i już niedługo pochwalisz się pierwszym dniem Filipka w
                              domu! Dzielny chłopak! Silna mama!
                            • tolka11 Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 09:36
                              Pięknie, naprawdę. Super z niego rycerz. byle tak dalej.
                              • asiaiwona_1 Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 09:40
                                a właśnie dziś jak zobaczyłam, że jest Filipa to od razu pomyślałam,
                                że chyba twój Fifi ma imieniny. Ucałuj go od wirtualnej cioci smile No i
                                faktycznie to odpięcie od respiratora to fajny prezent. Oby tak dalej.
                                • ag0000 Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 10:44
                                  Koleżka na wielką szóstkę się spisuje! Brawo!!!
                            • jolantusia1 Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 11:01
                              zuch chłopak, super się czyta takie wiadomości. A kiedy badanie oczek?
                              • donmari-2 Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 11:32
                                Brawo, brawo, brawo. I wszystkiego najlepszego dla zuch chłopaka z
                                okazji imienin
                              • gojapio Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 11:46
                                ano właśnie - oczy we wtorek. Trzymajta, Wirtualne Ciocie (Asia - super
                                określenie!), kciuki!
                                • andaba Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 22:31
                                  I jak, dalej bez respiratora?
                                  • gojapio Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 10.07.09, 23:02
                                    a jakże smile wszystko hula świetnie, dopóki Koleś nie pakuje rąk do
                                    rurki od cepapa. A że coraz mniej śpi, więc łapami macha jak
                                    wiatrakami i wkłada sobie rurki np. do oka... Należałoby siedzieć
                                    przy nim całą dobę i pilnować łobuza. Ale budką tlenową na razie
                                    wzgardził, więc musi ścierpieć (a właściwie bardziej pielęgniarki
                                    latające do każdego alarmu) i rurki...

                                    dziękujemy za życzenia imieninowe!

                                    Waga: 1370g.

                                    Aha, średnio raz w tygodniu przetaczają mu krew, ciągle zapominam
                                    pytać lekarza, dlaczego - i czy to, że nie trzyma odpowiednich
                                    poziomów krwi, może coś oznaczać? podpowiedzcie mi, moje
                                    wszystkowiedzące wirtualne ciocie?
                                    Gosia
                                    • agajedi Re: respirator out - podejście numer dwa ;-) 11.07.09, 09:31
                                      Z tą krwią to normalna "przypadłość" wcześniaków- anemizują się z prędkością
                                      światła.
                                      • gojapio strach ma wielkie oczy :) 15.07.09, 09:37
                                        jesteśmy po badaniu oczu - lekarze przećwiczyli nasze nerwy, bo
                                        okulista przyjechał o 21, a później centralka się popsuła w szpitalu
                                        i nie mogliśmy się dodzwonić. Ale wieści chyba nam to wynagrodziły -
                                        siatkówka ciągle bardzo niedojrzała, ale bez cech ROP. Stuknął nam
                                        40. dzień życia, ja "skończyłam" 34 tc. - chyba jakoś bardzo nam się
                                        ten ROP nie posypie, nawet gdyby miał, co? pocieszcie smile
                                        bo jak pisałam smska do psiapsiółki chwilę przed badaniem, że jestem
                                        dziwnie spokojna, że już wiele złego nas nie spotka z Filipem, to w
                                        tej samej sekundzie przebiegł mi drogę czarny kot wink

                                        a swoją drogą ciekawe - też zauważyłyście u siebie ten objaw, że jak
                                        się człowiek konfrontuje z wcześniaczym nieszczęściem to wzrasta u
                                        nawet najbardziej racjonalnych osób (a do takich się zaliczałam)
                                        skłonność do myślenia magicznego? smile czarne koty, wiara w układy
                                        liczb, etc...

                                        oddychanie też super - już tylko 0,5l tlenu na 5l powietrza w
                                        cepapie, saturacja powyżej 92, ale zazwyczaj 99-100. Kilka dni temu
                                        miewał koszmarne bezdechy, połączone ze spadkiem tętna do 70-80 (gdy
                                        leżał na plecach), wymagał ostrego bodźcowania, by wrócił z odpływu,
                                        ale wczoraj już za mojej bytności to się mu nie zdarzało.

                                        stoimy z wagą (okolice 1350 od 12 dni), ale lekarze mówią, że to
                                        normalka po operacji jelita i stomii - jak już ruszy, to ruszy z
                                        kopyta.

                                        aż się boję tego nadmiaru dobrych wiadomości wink
                                        Gosia
                                        • aneciamamawiki do przodu:) 15.07.09, 10:19
                                          czytam z zapartym tchem.... jej jej jej dzielny chlopczyk, dzielna
                                          mamusia trzymam mocno kciuki caly czas buzialki
                                          • aleksa51 Re: do przodu:) 15.07.09, 11:57
                                            Cieszę się, że wszystko zmierza w najlepszym kierunku! Nadal trzymam za was kciuki!
                                        • niuniadr Re: strach ma wielkie oczy :) 15.07.09, 15:00
                                          Cieszymy się, że Fifi idzie do przodu i byle tak dalejwinkPo
                                          narodzinach wczesniaka cały świat przewraca się do góry nogami i
                                          rózne myśli przychodzą do głowy, szukamy znaków wszędzie, gdzie
                                          tylko to mozliwe i czasem obawiamy się, że te "złe" przyniosa jakieś
                                          kłopoty, ale to tylko nasze mamusine przewrazliwieniewink
                                          Pozdrawiamy
                                          • gojapio dobijamy do półtora kilograma! 16.07.09, 23:11
                                            Filemona matka wyrodna jutro jedzie na pięć dni nad morze /do
                                            starszaka/, melduję więc tylko, że nasze szczęście wreszcie ruszyło z
                                            kopyta z wagą, ważyło dziś 1475g i miejscami ma już całkiem sporo
                                            tłuszczyku; wygląda jak prawie noworodek (i prawie robi coraz
                                            mniejszą różnicę).
                                            Słodko uśmiecha się od ucha do ucha, na godzinę częściej niż
                                            starszak, który przez pierwsze pół roku życia miał minę, jakbyśmy mu
                                            wyciągnięciem z brzucha zrobili wielką krzywdę /śmialiśmy się, że
                                            mógłby występować w reklamach zakładów pogrzebowych, ewentualnie w
                                            reklamie porównawczej - niemowlę używające reklamowanych pieluch
                                            wygląda tak...., a nieborak używający zwykłych pieluch tak..... - i
                                            tu fota Piotrka/ smile
                                            Gosia
                                            • gojapio Re: dobijamy do półtora kilograma! 16.07.09, 23:12
                                              miało być "uśmiecha się w ciągu godziny częściej niż starszak przez
                                              całe pierwsze pół roku" smile
                                              G.
                                            • nati1011 Re: dobijamy do półtora kilograma! 17.07.09, 07:40
                                              smile

                                              Ciesze się, ze coraz lepiej. Oby tak dalej. Od początku w Was
                                              wierzyłam smile))
                                              • andaba Re: dobijamy do półtora kilograma! 17.07.09, 16:44
                                                Cudnownie smile
                                                Oby tak dalej!
                                                • tumigutek5 Re: dobijamy do półtora kilograma! 17.07.09, 20:27
                                                  no wreszcie jakieś suuuper wieści !!!
                                            • zabka11 Re: dobijamy do półtora kilograma! 18.07.09, 12:16
                                              Gratulujemy wagi i trzymamy kciuki za dalsze postępysmile
                                              I jak najwięcej uśmiechów życzymy. Udanego wypoczynku.
                                              Pozdrawim serdeczniesmile
                                              • gojapio nowe słowo na dziś - malacja 22.07.09, 22:13
                                                co się człowiekowi wydaje, że już posiadł niezbędny zasób słów, to
                                                zawsze go czymś wystraszą... w opisie wczorajszego USG łba znalazł
                                                się dopisek "podejrzenie ogniska malacji itd" - podejrzenie to raptem
                                                prawdopodobieństwo, ale w diagnozie lekarskiej zawsze brzmi groźnie
                                                (niczym podejrzenie nowotworu, tfu tfu), więc naprędce doczytałam w
                                                necie w komórce z czym to jeść, a dopiero potem dopytałam Panią
                                                Doktor (wiem, że nie ta kolejność, wiem). Ta nas uspokoiła, że nic
                                                ponad to co już wiemy (wylewy II/III+niewiadome konsekwencje) nic nie
                                                przybyło, że to naturalny przebieg powylewowy, itd, ale co się
                                                strachu najadłam to moje...

                                                a pozostałe wieści już super optymistyczne - Młody dzielnie
                                                wykorzystał czas nieobecności matki. Wczoraj próbnie, a dziś od rana
                                                na stałe - odpięty od cepapu, tylko na tlenie podawanym do inkubatora
                                                (25-27%). Miewa bezdechy i spadki saturacji, ale pod kontrolą. Mam
                                                nadzieję, że rury odchodzą w niepamięć już na zawsze - wreszcie widzę
                                                mordkę naszego glutka w całej okazałości smile

                                                a poza tym jest strasznym głodomorem - potrafi już w półtora godziny
                                                po karmieniu rozdzierająco i histerycznie domagać się dokładki.
                                                Czasami pielęgniarki się zlitują i dadzą mu 3-4 ml więcej niż norma
                                                dla takiego delikwenta przewiduje smile Efekty tuczenia widać - w
                                                niedzielę 1520g!

                                                no i śmieje się tak, że można godzinami patrzeć smile

                                                PS. coś czuję, że operacja chowania odbytu to kwestia najbliższych
                                                tygodni, a potem jak nic się nie wydarzy - to powoli do domu, a my
                                                goli i weseli. Powiedzcie mi, pliz, czy jest coś w co musimy się
                                                doposażyć w związku z maniem wcześniaka?
                                                Czy np. tradycyjne łóżeczko jest OK, czy np. warto przez pierwszy
                                                miesiąc-dwa usypiać Małego w wózku (planuję zakup dużej gondoli, więc
                                                będą warunki), by miał ciasnotę, którą maluchy lubią?
                                                PS2. Gdyby któraś z mam - zwłaszcza warszawskich - pozbywała się
                                                monitora oddechu w atrakcyjnej cenie, byłabym zainteresowana smile
                                                • asiaiwona_1 Re: nowe słowo na dziś - malacja 23.07.09, 09:56
                                                  Gosiu - znowu super wieści. Oby tak dalej. No a perspektywa zabrania
                                                  Fifiego do domu - mogę sobie tylko wyobrazić jak to będzie dla was
                                                  radość.

                                                  Trzymam kciuki.
                                                  Ps. Ja nadal w 2-paku smile a to już 39 tc - aż sama nie wierzę...
                                                  • anjazzielonego Re: nowe słowo na dziś - malacja 23.07.09, 10:13
                                                    Gosia,

                                                    cudne wieścismile

                                                    u nas po powrocie sprawdziło się.... spanie razem, brzuszek do brzuszkasmile

                                                    Tak byłam i ja, i moje dziewczynki, spragniona bliskości, że co noc to Olusia, to Emilka spały u mnie na brzuchu...

                                                    robiłam " tylko" przerwy na odciąganie pokarmu i karmienie ich przez butelki, poza tym - tylko my dla siebiesmile

                                                    morze czułości i przytulenia, wrażenie jedynej, niepowtarzalnej bliskoścismile



                                                    cudne, piękne, niepowtarzalne uczucie!!!
                                                  • gojapio Re: nowe słowo na dziś - malacja 23.07.09, 10:24
                                                    Asiek,
                                                    gratulacje smile zawieś jakieś przysłowiowe firanki albo coś, bo w tych
                                                    upałach końcówka ciąży to musi być słaba...
                                                    a z naszych małowodziowych spraw - wczoraj byłam u gina, powiedział,
                                                    że perforacja jelita Fifiego uprawdopodobnia wersję o powikłaniach
                                                    poinfekcyjnych - jakieś paskudztwo podziurawiło pęcherz i jelita. Za
                                                    kilka tygodni powinnam mieć z Karowej wyniki badań łożyska.
                                                    Gin radził także bym za pół roku zaszła w ciążę wink bo jak się oddam
                                                    rozwojowi Fifola to ani się obejrzę i zlecą trzy lata i potem będę
                                                    sobie pluć w brodę, że już za późno na siostrę. A skoro z Filipem i
                                                    tak będzie dym, to czy jeden dym czy dwa, to już nie ma większego
                                                    znaczenia smile
                                                  • minkapinka Re: nowe słowo na dziś - malacja 29.07.09, 23:02
                                                    gojapio napisała:


                                                    > Gin radził także bym za pół roku zaszła w ciążę wink bo jak się oddam
                                                    > rozwojowi Fifola to ani się obejrzę i zlecą trzy lata i potem będę
                                                    > sobie pluć w brodę, że już za późno na siostrę.
                                                    Coś w tym jest wink Za bardzo skoncentrowałam się na córce i rodzeństwa
                                                    niet.
                                                  • gojapio zdjęcia w promocji - start :) 30.07.09, 00:00
                                                    Dziewczyny,
                                                    oglądajcie, bo tylko tydzień trwa promocja smile
                                                    a na poważnie - mam bzika na punkcie prywatności w necie, zwłaszcza dzieciaków, a jednocześnie bardzo bym się chciała Wam pochwalić naszym szczęściem (a dodatkowo - a właściwie przede wszystkim - pocieszyć najmłodsze stażem albo mające chwile zwątpienia foremki, że dzieciaki są dużo silniejsze niż się nam i lekarzom wydaje!), dlatego takie salomonowe rozwiązanie.

                                                    Gosia
                                                  • mamciakasia Re: zdjęcia w promocji - start :) 30.07.09, 00:10
                                                    Śliczny ten Twój Filip...te maleńkie rączki i stópki całowałabym bez końca
                                                  • asiaiwona_1 Re: zdjęcia w promocji - start :) 30.07.09, 06:04
                                                    zdąrzyłam na promocję smile Super chłopak. Włoski ma cudne. Buziaki.
                                                  • super.wilczyca Re: zdjęcia w promocji - start :) 30.07.09, 08:18
                                                    Śliczności - przesyłam buziaki od mojej Wiki.
                                                  • tumigutek5 Re: zdjęcia w promocji - start :) 30.07.09, 09:11
                                                    No proszę jakie śliczności , jakie super włoski ... a wyprawka the
                                                    best smile tylko do szpitala nie przynoś , bo nie każdy rozumie
                                                    że "człowiek nie wielbłąd pic musi" big_grin
                                                  • gojapio Re: zdjęcia w promocji - start :) 30.07.09, 09:13
                                                    to nie nasza wyprawka, Broń Boże smile migawka z przyszpitalnego
                                                    przystanku wink
                                                  • zabka11 Re: zdjęcia w promocji - start :) 31.07.09, 08:49
                                                    Śliczny i dzielny chłopczyk, jak jego mama. Jestem z Wami od
                                                    pierwszego posta i mam nadzieję być....,aż Dzielniak pójdzie do
                                                    przedszkolasmile
                                                    Dużo zdrówka dla Was, a dla Dzielniaka podwójniesmile
                                                    Pozdrawiam serdecznie i dziękujemy za przemiłą promocjęwink
                                                  • mama_janka007 Re: zdjęcia w promocji - start :) 31.07.09, 08:57
                                                    nie tylko do przedszkola- do oxfordu ma sie gojapififulek dostac!!!!!
                                                • zaoknem.5 ws. monitora 23.07.09, 11:32
                                                  Na priva wysłałam Ci adres koleżanki, która chce odsprzedać monitor.
                                                  • andaba Jak tam Filipek? 29.07.09, 20:19
                                                  • gojapio Re: Jak tam Filipek? 29.07.09, 22:28
                                                    Jest średnio - według terminologii lekarskiej - czyli bardzo dobrze
                                                    /w opinii rodziców/ smile Do stanu średniego awansowaliśmy dwa tygodnie
                                                    temu i z każdym dniem jest coraz lepiej. Aż się boję zapeszyć, ale to
                                                    wszystko wygląda za pięknie, by było prawdziwe... jak czytam, ile
                                                    niemiłych przygód dziewczyny miały po drodze - pomijam operacje
                                                    korygujące błędy "młodości", czyli przedwczesnego startu w życie, ale
                                                    myślę o tych wszystkich zakażeniach czy infekcjach, które
                                                    wstrzymywały o kilka tygodni leczenie, o kłopotach z karmieniem i
                                                    setce innych niemiłych okoliczności. Pamiętam choćby, jak dziś,
                                                    rodziców, których spotkałam pod salą operacyjną - u nich operacja po
                                                    perforacji jelit w pierwszym tygodniu życia była początkiem 9-
                                                    miesięcznej (jeszcze nieskończonej) tułaczki po szpitalach.

                                                    A u nas, poza samą operacją, na razie wszystko jak po maśle idzie,
                                                    tfu tfu... Chłop rośnie jak dąb - dziś mija nam 50. doba po operacji
                                                    i w tym czasie skoczył z 950g do 1717g; je 8x40ml dziennie. I co
                                                    wyjątkowo cieszy mamę, je WSZYSTKO - bez zalegań, wzdęć, kolek!
                                                    wystrzegam się jedynie smażonego i fast-foodów, ale poza tym niczego
                                                    sobie nie odmawiam - chociaż jakieś pocieszenie za naszą mękę wink

                                                    Reszta bez zmian - tlenoterapia (27% do inkubatora; na plecach miewa
                                                    bezdechy, zwłaszcza podczas karmienia - ale na brzuchu saturacja 95-
                                                    100), wylewy II/III, oczy - siatkówka na razie mocno niedojrzała, ale
                                                    bez cech ROP (następna kontrola we wtorek).

                                                    Jutro wybiorę kilka fotek i Wam wyślę linka - promocja na oglądanie
                                                    będzie obowiązywała kilka dni smile nie chcę by zdjęcia wisiały w
                                                    publicznych katalogach, dlatego chcę byście Młodego obejrzały, potem
                                                    zlikwiduję album, oki? smile

                                                    Gosia
                                                  • ag0000 Re: Jak tam Filipek? 30.07.09, 10:59
                                                    Tylko się cieszyć! Zuch chłopak!
                                                  • tolka11 Re: Jak tam Filipek? 30.07.09, 13:46
                                                    Oki. nawet bardzo.
                                                    Ciekawa jestem nieziemsko młodego zucha, o którego walczyłas z taką
                                                    mocąsmile
                                                  • gojapio co to będzie?! :))) 30.07.09, 21:07
                                                    Dzięki za komplementy dla małego przystojniaka smile
                                                    oczy mu zbledną i zgasną (po mamie), włosy się przerzedzą (po tacie)
                                                    i będzie idealnie przeciętnym szaromysim Polakiem. Ale pocieszam się,
                                                    że chłopakom niewiele trzeba, by wyrywać dziewczyny na pęczki -
                                                    wystarczy, że się takiego pośle do fryzjera, ubierze i już znacząco
                                                    wyróżnia się z masy tych, co w jednej koszulce mogliby całe życie
                                                    przejść wink

                                                    Tolka - link do przystojniaka gdzieś poniżej
                                                    Asia - Ty jeszcze w dwupaku?! smile na kiedy masz termin? należy Ci się
                                                    jak nikomu innemu piękny poród i połóg!

                                                    najważniejsze - jestem jak potłuczona, bo dziś ni z tego ni z owego
                                                    doktorka oświadczyła, że jak będą miejsca to Filip być może już jutro
                                                    pójdzie na chirurgię i "wreszcie będzie mogła Pani z nim być całą
                                                    dobę" - ratunku, nie jestem gotowa na taki szok, jeszcze muszę się
                                                    wyspać i zaległości pracowe nadrobić smile)

                                                    a poważnie - cieszę się jak norka smile
                                                    Gosia
                                                  • tumigutek5 Re: co to będzie?! :))) 30.07.09, 21:31
                                                    dasz radę, nawet nie wiesz ile w Tobie jeszcze energii !!!!
                                                    A tak poza tym....to cud ten Twój Filipko , no ale to po mamie , ta
                                                    siła do walki smilesmilesmile
                                                  • mama_janka007 Re: co to będzie?! :))) 30.07.09, 22:07
                                                    cudowny maly gojapiowskismile cudowny cudowny cudowny!!!!
                                                    tyle wspomnien sie obudzilo.. czasami wydaje mi sie to wszystko juz
                                                    tylko zlym snem... a jednak.. jeszcze 10 miesiecy temu i ja
                                                    siedzialam przy szklanym domku...
                                                    zobaczysz- na wszystko starcza sily. gojapiowski jest najlepszym
                                                    akumulatorkiem jaki mozesz miecsmile
                                                  • gojapio Re: co to będzie?! :))) 30.07.09, 22:15
                                                    gojapiofifowski - bo mój nick to połączenie imion mojego, męża (Jarek)
                                                    i Piotrka. Teraz muszę jakoś Fifola dolepić...
                                                    Gosia
                                                  • mama_janka007 Re: co to będzie?! :))) 30.07.09, 22:25
                                                    no gojapiofifowski brzmi juz calkiem sensowniesmile
                                                    przepraszam bardzo za niescislosciwink
                                                  • asiaiwona_1 Gosiu 30.07.09, 22:32
                                                    no cały czas w dwupaku jestem big_grinbig_grinbig_grin Termin na najbliższy wtorek. Na
                                                    ktg skurczy ani widu ani słychu. Jeszcze niedawno martwiłam się o
                                                    donoszenie ciąży, a teraz niewykluczone, że i termin przechodzę. CUD
                                                    jak dla mnie. No ale mam w niebie Aniołeczka, który nad nami czuwa,
                                                    więc pewnie to jego zasługa.

                                                    Jak ty z taką częstotliwością będziesz takie dobre newsy słyszała od
                                                    lekarzy to pewnie wkrótce nam napiszesz, że Fifi do domku wychodzi.
                                                    Czego życzę ci z całego serca, oby jak najszybciej smile
                                                  • wrronia Re: co to będzie?! :))) 31.07.09, 00:31
                                                    No jak to??? Zostawiacie nas???
                                                    No doprawdy... jak tak możecie!
                                                    Jestem oburzona! W imieniu swoim i Filipa!
                                                    A co!
                                                    tongue_out tongue_out tongue_out
                                                  • gojapio Re: co to będzie?! :))) 31.07.09, 08:24
                                                    bo to generalnie wszystko przez Was, Moja Droga!
                                                    wrzuciliście piąty bieg w temacie operacji serducha Filipa i bałam się,
                                                    że to my zostaniemy lada dzień sami, więc zrobiliśmy co w naszej mocy
                                                    wink

                                                    A w ogóle to spać o pierwszej, a nie netować! wiem, wiem - siedzisz
                                                    przy maszynie dojnej wink
                                                    Gosia
                                                  • mama_janka007 a co ty babo robisz przy kompie??? 31.07.09, 08:33
                                                    odpoczywac, zbierac sily, relaksowac sie ile wlezie, kompy na
                                                    bok!!!!! wanna pelna piany, vivaldi w tle, azjata robiacy masaz
                                                    stop, wloch przynoszacy kolacje! albo na odwrot- wedle uznaniasmile
                                                    odpoczywaj kochana.. odpoczywaj ile tylko mozesz...
                                                  • gojapio Re: a co ty babo robisz przy kompie??? 31.07.09, 09:01
                                                    a co ja zrobie jak relaks przy kompie lepszy niz wloch i azjata razem
                                                    wzieci? wink ale kapiel z lapem to juz jest mysl - do tej pory slynelam
                                                    z testowaniem odpornosci na wode komorek, moze czas na kompa? wink
                                                    sciskam Was dziewuszki bardzo bardzo mocno smile
                                                    G.
                                                  • mama_janka007 Re: a co ty babo robisz przy kompie??? 31.07.09, 09:28
                                                    buziaczki kochana dla ciebie i gojapiofifnskiego. owieczki
                                                    cudownej.... swiat sie zmieni kiedy bedziesz go miala 24 h na
                                                    dobe... boze jak ja o tym marzylam....
                                                  • wrronia Re: co to będzie?! :))) 31.07.09, 09:35
                                                    Piąty bieg... tja...
                                                    My i może włączyliśmy, tylko co z tego skoro to póki co efektów nie daje.
                                                    Będziemy tam sami jak palec sad
                                                    Buuuuuu...

                                                    tongue_out
                                                  • gojapio Re: co to będzie?! :))) 01.08.09, 00:11
                                                    ale sie dzialo.... smile
                                                    posiedzialam chwile rano przy dzieciu, ale zab dawal mi tak do
                                                    wiwatu, ze polecialam o 14 do dentysty (leczenie kanalowe, dentysta
                                                    powiedzial, ze moge karmic - moge???), wracam o 17, a tu pielegniarka
                                                    mowi - "sprzedalam!". Dlugo nie moglam uwierzyc, polecialam na
                                                    chirurgie, a tam... ledwo poznalam nasze szczescie smile otwarty
                                                    inkubator (z rurka tlenowa), dzieć ubrany od stop do glow, zawiniety
                                                    w rozek, usmiechniety i szczesliwy smile od razu wygladal na minimum pol
                                                    kilo starszego smile

                                                    na OIOMie tylko siedzialam i patrzylam, jak pieknie rosnie nasz zuch,
                                                    a tu od razu potraktowano mnie jak dodatkowa pare rak do obslugi -
                                                    pani zmieni pieluchy - doswiadczenie ze starszakiem neispecjalnie
                                                    pomoglo - lapy drzaly jakby to byl pierwszy raz. Na wylewke worka po
                                                    stomii juz sie nie zdecydowalam.

                                                    No i potem dali mi go w rozku na rece - alez uczucie! slodas, ze ho
                                                    ho!

                                                    troche mnie dopadla panika, bo czuje, ze teraz skokowo wieksza
                                                    odpowiedzialnosc spoczywa na mnie - na oddziale jest taki przemial,
                                                    ze pielegniarki (przemile) sa w stanie zadbac o podstawowa fizjologie
                                                    - a to czy mu bedzie milo, czy bedzie "rowno" lezal, czy bedzie na
                                                    smoku uczyl sie odruchu ssania (pani wlozy palec i drazni mu
                                                    podniebienie, bo beda klopoty z jedzeniem - uslyszalam w drugiej
                                                    minucie i znow stres, bo jeszcze sie nie oswoilam, ze mam swojego
                                                    dziecia na wyciagniecie reki), itd.

                                                    Co do ciagu dalszego dowiemy sie w przyszlym tygodniu - we wtorek
                                                    bedzie mial badanie, pozniej operacje, ale prawdopodobnie tylko
                                                    polowiczna - wszystko polacza, ale stomie zostawia awaryjnie. Dopiero
                                                    potem zamkna finalnie... czyli jeszcze troche przyjdzie nam tam
                                                    polezec (a juz dzis w euforii zastanawialam sie, gdzie w naszym
                                                    "salonie" - czyli wiekszym z dwoch pokojow - upchac dziecia).

                                                    Gosia
                                                  • asiaiwona_1 Re: co to będzie?! :))) 01.08.09, 07:38
                                                    no i mówiłam, że dobre wieści posypią się teraz jak z rękawa. smile
                                                    Ucałuj mocno Fifiego od wciąż nierozpakowanej cioci smile
                                                  • mama_janka007 Re: co to będzie?! :))) 02.08.09, 00:43
                                                    gratuluje awansu!!!!!smile
                                                    prawda, ze 2 kg moga sprawiac wrazenie 20 kiedy poraz 1.wolno je
                                                    dluzej trzymac na reku?smile rece trzesly mis ie niemilosiernie...
                                                    ciesze sie naprawde razem z wamismile
    • ag0000 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 01.08.09, 11:23
      Jaka superowa wiadomość GRATULUJĘ i zobaczysz będzie dobrze!!! Też pamiętam tę
      przejmującą chwilę jak moją Anię przenieśli na inny oddział-wchodzę na OIOM a
      pielęgniarki(super kobitki też bardzo się zżyłyśmy)-cyt.; a pani tu do kogo my
      Anię sprzedałyśmy bo już za głośno płakała i zakłócała ciszę na oddziale,więc ja
      na pięcie i w długa na Patologię a tu mój bobasek już zdążył podbić serca
      kolejnych cioć-pielęgniarek.Tak się przejęłam tym awansem że nawet nie
      podziękowałam za cudną opiekę na OIOMIe -zrobiłam to dopiero po kilku dniach jak
      otrzeźwiałam ze szczęścia.
      • wrronia odwiedziny 03.08.09, 17:29
        Sorki Gosia, że Was dzisiaj nie odwiedziłam. Filip ma słaby dzień i wyjść od niego nie umiałam. Albo płakał w niebogłosy i wyrywał sobie świeżo założony CPAP (bo był już na tlenie), albo miał zjazdy saturacji poniżej 50 czasami. I w ogóle podejrzenie infekcji jest <mur>

        Ale obiecuje, że do Was przyczłapie. Mały Filip pewnie rośnie jak na drożdżach.
        Co tam u Was słychać w ogóle???
        • gojapio Re: odwiedziny 04.08.09, 08:19
          nie kombinujcie tam z saturacją! daj znać kiedy spodziewana wycieczka
          do Łodzi? i wrzuć mi pliz swoją komórkę na priva (goosie@wytnij_to.astercity.net). Będzie nam się łatwiej zgadać i w
          szpitalu, i - mam nadzieję - po, jak już będziemy mogły z bandą iść na
          spacer
          Gosia
          • gojapio filipowe nowości 04.08.09, 08:37
            ciągle ogarniamy się na chirurgii, dziwne uczucie, taki przeskok - na
            OIOMie ochrzaniali za zbyt długie otwieranie inkubatorów, bo się
            dziecko wychładza i tlen spada. A tu? leży nieboże w otwartym
            inkubatorze, z gołym łbem, nierzadko w przeciągu, pierwszy przy
            otwartych drzwiach w pierwszej sali na oddziale, więc przechodzą koło
            niego tabuny ludzi dziennie i łapie wszystkie możliwe syfy (wierzę,
            że jak to morowe powietrze go nie zabije, to potem już nic nie będzie
            mu straszne). Bipczącymi alarmami (rurkę z tlenem ma wszędzie, tylko
            nie pod nosem) nikt się tu nie przejmuje. Ale to chyba dobrze, nie?
            że traktują go jak zwykłego zawodnika, na szpitalnej taśmie, bo
            znaczy, że jego stan jest przyzwoity smile

            dziś oczy nr 2 i być może (albo jutro) biopsja. Jak będzie ok, to
            operacja - rozmawiałam wczoraj z doktorką, nie jest powiedziane, że
            trzeba będzie ją na raty rozłożyć. Jak wyniki będą ok, to można od
            razu definitywnie zamknąć stomię (choć sąsiadka z sali miała
            połowicznie - połączenie, ale stomię zostawioną awaryjnie) i po kilku
            tygodniach nauki jedzenia siuuuu do domu smile

            PS. ważył wczoraj 1830g, a ubrany wygląda na co najmniej 2,5 smile
            Gosia
            • nati1011 Re: filipowe nowości 07.08.09, 14:33
              Gosiu,

              zaglądam co rusz na Wasz wątek. I jak czytam te wspaniałe wieści to
              zawsze przypominam sobie Twoje pierwsze posty i wyrok jaki wydali na
              Filipa lekarze. Mam nadzieję, ze Wasz przypadek pomoże nie jednej
              mamie w walce o utrzymanie ciaży wberw opiniom lekarzy.

              Życzę Wam wszystkiego dobrego - oby już niedługo Filipek wyszedł do
              domku i mam nadzieję, zę za parę miesiecy zapomnicie zupełnie o
              trudnych początkach.

              Pozdrawiam

              • gojapio Re: filipowe nowości 07.08.09, 15:03
                na szybko, bo Filipowi znudziło się już na POPie i wrócił do
                "normalnej" sali. Dziś był na laserze - urocze było to, że
                sanitariusze po prostu weszli, zawinęli go w koc i zabrali na rękach
                do windy. "Trochę" inaczej to wyglądało niż jeszcze dwa miesiące
                temu, gdy jechał na operację jelita i samo instalowanie w inkubatorze
                trwało godzinę, a cała operacja przenosin wyglądała jak przygotowania
                do wyprawy na Marsa.

                W poniedziałek biopsja, jak będzie ok; to - mam nadzieję - jeszcze w
                przyszłym tygodniu zamknięcie stomii, potem 9 dni na czczo, 14 dni
                przyzwyczajenia do trawienia i do domu. O ile nie dopadnie nas
                wcześniej gronkowiec albo inne zarazy... No i żeby chłopak nauczył
                się żyć bez dodatkowego tlenu - na razie słabo mu to idzie...

                PS. dla biografów Filipa smile wczoraj skończył dwa miesiące, ważył
                1900g, dokładnie, co do grama, dwa razy tyle co przy narodzinach.

                Gosia

          • wrronia Re: odwiedziny 07.08.09, 08:44
            gojapio napisała:

            > nie kombinujcie tam z saturacją! daj znać kiedy spodziewana wycieczka
            > do Łodzi? i wrzuć mi pliz swoją komórkę na priva (goosie@wytnij_to.astercity.ne
            > t). Będzie nam się łatwiej zgadać i w
            > szpitalu, i - mam nadzieję - po, jak już będziemy mogły z bandą iść na
            > spacer
            > Gosia

            Czy ten adres mailowy oby na pewno jest dobry? Bo mi się pluje gmail, że coś mu nie pasi.
            • aleksa51 Super, że coraz bliżej! 08.08.09, 08:31
              Do wyjścia oczywiście! Sama widzisz postępy swojego walecznego chłopaka. Teraz
              tylko iść do tych lekarzy, którzy kazali go usunąć i pokazać kogo kazali ci
              zabić! W głowie ciężko zmieścić jak przedmiotowo są traktowane kobiety w takich
              trudnych i strasznych sytuacjach.
              Oby nadal błyskawicznie do przodu dzielna mamo!
              • gojapio Mistrz butelki :) 12.08.09, 08:29
                wczoraj mieliśmy kilka pierwszych razów - pierwszy raz w "dorosłym" łóżeczku, pierwsza butla (żarł, jak gdyby nic innego w życiu nie
                robił - 35 ml przy debiucie, potem w kilku podejściach 50ml, ale
                wieczorny już pół na pół z sondą, bo poszedł w kimono), pierwszy raz
                przy cycu (ale chyba za bardzo mnie to stresuje... zawsze miałam
                obawy, czy mojego mleka nie jest za mało - ściągam raz na 4-6h po
                100-150 ml w pół godziny - więc po dwóch minutach byłam już mokra ze
                zdenerwowania. Czy naprawdę warto walczyć o cycka? pamiętam, że ze
                starszakiem na początku też dużo spokojniej czułam się, mogąc dawać
                mu butlę, gdy widziałam ile ja - a co dopiero z takim małym
                glutem..).
                Szkoda, że nie udał się inny pierwszy raz - Filipa miał dziś zobaczyć
                po raz pierwszy starszy brat. Jedna siostra powiedziała, że mogę go
                na chwilę odpiąć od saturacji i pokazać w drzwiach, przy wejściu na
                oddział, ale jak przyszło co do czego inna zrobiła awanturę. Rozumiem
                trochę - mamy na oddziale gronkowca - ale kurczę co ten młody
                człowiek winien, przecież on nic z tych wrzasków nie rozumiał sad
                Piotrek był tak zdezorientowany, że musiałam z nim iść od razu na
                lody i mu wszystko wytłumaczyć. Nawet nie wiem, czy zdołał się
                przyjrzeć młodszemu bratu...
                zeschizowała mnie ta cała sytuacja, chcę już iść do domu, by nie
                musieć się rozdwajać pomiędzy chłopaków sad mam nadzieję, że jesteśmy
                coraz bliżej - czekamy na wyniki biopsji, może operacja lada
                (ty)dzień i potem będziemy już odliczać dni... jeszcze ciągle jest na
                tlenie, ale jak karmię to i pół godziny saturacja trzyma się powyżej
                90 - może to już ostatnie chwile z tlenem? jak u was wyglądało
                schodzenie z tlenu?

                • ewelajnawrocek Re: Mistrz butelki :) 12.08.09, 08:35
                  U nas była tak, że jedna lekarka przychodziła na dyzur i wyłaczała,
                  druga przychodziła i podłączała. Kiedy go całkiem odłączyli,
                  saturacja ciągle spadała, ale wszyscy to ignorowali bo mały byl juz
                  na sali poojomowej, gotów isc do domu. Upierałam się, ze mają go
                  zbadać i szukać przyczyny i się okazało.. stan prawie sepsa..troszkę
                  dali tlenu, antybiotyków i faktycznie odstawili wszystko. Najgorszy
                  stres miałam, jak odłączyli go od monitoringu, nikt nie kontrolował
                  jego oddychania. Nie mogłam spac w domu dwie noce..az w koncu
                  poszlismy do domciu razem..
                • asiaiwona_1 Re: Mistrz butelki :) 12.08.09, 11:49
                  Goaiu - widzę, że wizja powrotu do domu już coraz bliższa. Strasznie
                  się cieszę, że tak się Wam udało smile
                  Ja na razie robię za całodobową dostawę mleka, bo mój żarłoczek
                  najchętniej nie wypuszczałby cycka big_grin
                  • gojapio Re: Beztlenowiec :) 12.08.09, 13:41
                    Wiesci wprost spod inkubatorasmile filemon od dzis jest beztlenowcem!! A właściwie 21%tlenowcemsmile zuch nad zuchy! W przyszły piatek operacja i potem odliczamy dni do domu,mam nadziejesmile asia - spacer z lenka i filipem jeszcze w tym roku,bezwzględnie - w koncu to ty gdy ja sie stresówalam AFI i innymi Trzyliterowcami podtrzymywalas przy nadziei zapewniając ze jeszcze bedziemy wózkami z równolatkami po warszawie szalećsmile
                    • asiaiwona_1 Re: Beztlenowiec :) 12.08.09, 15:56
                      no kochana, super wieści. To ja już koła w wózku pompuję coby nam się
                      dobrze spacerowało big_grin
                      • donmari-2 Re: Beztlenowiec :) 12.08.09, 20:55
                        No super! Już za niedługo (mam nadzieję) domek!!!
                        • wrronia Re: Beztlenowiec :) 13.08.09, 13:45
                          Brawo (już nie) Mały Filipie! smile)))
                          Pamiętam jak pierwszy raz go zobaczyłam... taka malutka kruszynka! Całkiem jak Malinka. A jak wyjeżdżał z OIOMu to taki był już duży smile
                          Cudownie sobie radzi.
                          Nigdy nie wolno tracić nadziei. Dzieci potrafią być nieprawdopodobnie silne smile

                          Gosia ile waży?
                          Malinka wczoraj miała 1990g smile)))
                          • gojapio Re: Beztlenowiec :) 14.08.09, 19:50
                            Majka,
                            mówiłam, że Filipy to silne chłopaki smile

                            nasz ostatnio wrzucił piąty bieg - w środę pożegnał się z tlenem,
                            wczoraj sam sobie wyrzucił sondę. Jak go karmię (mam trochę więcej
                            cierpliwości niż pielęgniarki) to wsuwa butelką (dr browns rulez) 50
                            ml w 20-40 minut; dziś w nocy dały mu sondę, ale myślę, że już powoli
                            będzie schodził definitywnie z sondy na rzecz butli. Miewa jeszcze
                            brzydkie bezdechy podczas jedzenia, ze spadkami saturacji do 60-70,
                            mam nadzieję, że i to mu przejdzie przed wyjściem do domu...

                            od 10 dni dobija do dwóch kilo (1900-1980), czuję, że już jutro
                            przebije z impetem smile

                            zmykam, bo odkąd jada butlą, bywam u niego znacznie dłużej. Choć i
                            tak nie pobiję sąsiadek, które śpią na krzesełkach przy łóżkach...
                            Gosia
                            • wrronia Re: Beztlenowiec :) 15.08.09, 11:10
                              Jak to jest, że Filip i Malina są w sumie równej wagi, a twój szkrab je nawet 50ml, a Malina je 35 i jak dasz jej więcej to ulewa.

                              Skąd się biorą takie różnice?

                              Masz zdjęcie Filipa bez rurek przy buzi??? smile
                              • gojapio Re: Beztlenowiec :) 17.08.09, 23:06
                                szybko, bo chłop wraca od starszaka i muszę chatę posprzątać smile
                                donoszę, że dziś tak sobie od niechcenia i kompletnie bez wiary (może
                                dlatego się udało, że nie miałam napinki, że muszę) przystawiłam Chłopa
                                do piersi i... ruszył, że aż miło! i co najważniejsze - oddechowo
                                zachowywał się duuuużo lepiej niż na butli, zero spadków, saturacja
                                powyżej 92.
                                Yes yes yes yestem z nas dumna smile
                                Gosia
                                • skomroch1 Re: Beztlenowiec :) 17.08.09, 23:49
                                  Wielkie gratulacje!!! Na pewno pomogła mu twoja bliskość.
                                • jolantusia1 Re: Beztlenowiec :) 18.08.09, 01:05
                                  super wiadomość zuch chłopak. Wie co dobre. Wiadomo już kiedy operacja?
                                • madziowy1 Re: Beztlenowiec :) 18.08.09, 12:13
                                  Gosiu! Czytam Twoją/Waszą historię od początku. Jestem "foremką" z
                                  pażdziernikówek 2008. Nigdy wczesniej nie pisałam ale tym razem już
                                  nie mogę po prostu siedzieć cicho.

                                  Jedna z moich córeczek też urodziła się kilka tyg wczesniej więc
                                  temat mi bliski. Mi nie udao się po kilku tygodniach inkubatora
                                  karmić małej cycem sad( ale wiedziałam, że i tak daję jej to co
                                  najważniejsze : siebie.
                                  Chcę Ci powiedzieć, że jesteś CUDOWNA!!!. Ty Filipkowi dajesz siebie
                                  na maksa. To co przeszłaś i sposób w jaki sobie z tym wszystkim
                                  radzisz to mistrzostwo świata!!! Nie znam drugiej takiej mamy.....
                                  W chwilach słabości myslę o Tobie i walce o Filipka smile))
                                  Wierzę, że lekarze wyciągną wnioski z Waszego przypadku i dadzą
                                  szansę innym maluchom.
                                  Nie będę się "histerycznie" rozpisywać - ale życzę Wam dalszego tak
                                  szybkiego tempa poprawy Fifka i mocno trzymam kciuki za udaną
                                  (jedną) operację.
                                  Pozdrawiam serdecznie smile)))
                                  • ag0000 Re: Beztlenowiec :) 18.08.09, 12:36
                                    Fantastyczne wiadomości!!!!
                                    • tumigutek5 Re: Beztlenowiec :) 18.08.09, 18:15
                                      Gosia ty go pakuj i do domu bierz smilesmilesmile na operacje najwyżej
                                      podjedziesz na chwilę .....
                                      Bosze super wiadomości.
                                      Wielkie gratulacje dla Fifiego i mamusi.
                                      • gojapio Re: Beztlenowiec :) 19.08.09, 08:50
                                        jakoś tak się przyzwyczaiłam do tych szpitali, że nie mogę się zebrać
                                        co by jakiś kąt w "salonie" (czyli większym z dwóch pokoi*) dla
                                        Nowego przygotować wink

                                        * a propos, gdzie wy lokowaliście malców w pierwszych miesiącach? bo
                                        u nas nie ma specjalnego wyboru - mały pokój Piotrka plus babcia,
                                        która nam pomaga nieustająco, w dużym my. I tu będziemy musieli
                                        Nowego zmieścić. Ale zastanawiam się, jak Pio to zniesie. Nie dość,
                                        że go wyrolowali, bo od czterech miesięcy ma rozbitą rodzinę (albo
                                        matka w szpitalu, albo on wyekspediowany na wakacje do babci), to
                                        jeszcze wróci i będzie widział, że starzy z Nowym śpią razem, a on
                                        musi iść sam do drugiego pokoju (już nie mówię o standardowym
                                        problemie - czyli mama z Nowym byczą się w domu, a ja muszę iść do
                                        przedszkola, które nawet lubię, ale wolałbym zostać z nimi w domu).

                                        z tym karmieniem to trochę się pochwaliłam na wyrost. Udało nam się
                                        raptem raz przyssać porządnie, potem to już porażka. Więc znów chyba
                                        wracam do myślenia, że raczej czeka nas butelka... może w domu jak
                                        będziemy mieli więcej czasu i nikt nie będzie wymagał od nas danych
                                        do bilansu, to się nauczymy...
                                        ale już widzę problem - odkąd się przyssał, chcę mieć cały czas pełne
                                        cycki w pogotowie, dlatego rzadko ściągam - właściwie o północy i
                                        rano, plus 1-2 w szpitalu. To starcza dosłownie na styk przy obecnym
                                        zapotrzebowaniu, ale za chwilę będzie za mało. Jak Wy sobie z
                                        zarządzaniem ściąganiem i karmieniem radziłyście? niby się mówi, że
                                        powinno się ściagać po karmieniu - ale jak cały dzień się czeka na
                                        karmienie, to nigdy nie ma kiedy ściągać. A z kolei jak ściągnę, to
                                        nigdy nie wiadomo, czy minutę później się dziecku nie zachce...
                                        błędne koło smile

                                        operacja w piątek, pewnie z rana... potem z 2 dni na "popie" i chyba
                                        wykorzystam je, by pojechać do Piotrka, bo to ostatnia szansa na tete
                                        a tete ze Starszakiem...

                                        a w ogóle to dajcie spokój z tymi komplementami, same
                                        przechodziłyście przez to samo, a zazwyczaj w gorszym wydaniu (Filip
                                        na razie ma relatywny lajcik, tfu tfu - poza oczyma i jelitami
                                        żadnych niemiłych niespodzianek). Nie żebym nie umiała ich przyjmować
                                        (przypomina mi się dowcip ze starego podręcznika savoir-vivru, gdzie
                                        jako przykład naszej polskiej nieumiejętności przyjmowania
                                        komplementów podawano odpowiedź na pochwały dla gospodyni - "a co to
                                        sztuka zrobić obiad dla czterech głupich osób"?), ale naprawdę nie
                                        robię nic ekstraordynarnego... nie poświęcam się bez reszty dla
                                        Młodego, dalej jest w moim życiu czas na długi sen we własnym łóżku i
                                        marnowanie czasu w necie smile

                                        Matką godną stawiania na ołtarze to na przykład moja sąsiadka, która
                                        urodziła w kwietniu synka z masakryczną przepukliną i od dwóch
                                        miesięcy śpi na plastikowym krzesełku w szpitalu, bo jest spod
                                        Lublina (twierdzi, że nawet gdyby byłą z Wawy też by spała w
                                        szpitalu)... ja nie spędziłam ani jednej nocy w szpitalu, raptem dwa
                                        razy udało mi się zdążyć na poranną kąpiel.
                                        no ale w domu sobie to odbijemy smile
                                        trzymajcie się, Dziewczyny i dzięki za wszystkie miłe słowa!

                                        • gojapio Fil na stole, matka przed komputerem ;-) 21.08.09, 10:36
                                          wracam na glowny watek, bo sporo naszych bliskich (buziaki dla Was!)
                                          podczytuje forum:
                                          Glut punktualnie o 9 pojechal na blok, do 12 powinni sie uwinac, a ja
                                          by podtrzymac wizerunek wyrodnej matki wrocilam na chwile do domu
                                          umyc sie, przepakowac i zasiasc do komputera wink powaznie - koronny
                                          argument to mleko /zapomnialam na noc wziac laktator do szpitala/ i
                                          koniecznosc spakowania sie na wyjazd do Starszaka nad morze smile Musze
                                          tym wyjazdem - i opuszczeniem dzieciecia w pooperacyjnym nieszczesciu
                                          - szybko zatrzec ryse na wizerunku matki wyrodnej, jaka bylo spanie
                                          dzis na szpitalnej podlodze (zapowiadali, ze Glutek od polnocy da
                                          koncert z glodu - z koncertu nic nie wyszlo, tylko maly recital
                                          pojekiwan). Zupelnei powaznie - Starszemu tez cos sie od matki
                                          nalezy, a Glutek i tak bedzie na po-opie minimum do jutra, a pewnie i
                                          do niedzieli. No i supertata sie nim zaopiekuje.

                                          Jakos jestem spokojna o losy operacji, nawet nie wnikalam w
                                          szczegoly, niech mi go po prostu oddadza sklejonego smile jak to
                                          skwitowala Maja od Filipa II niewiedza jest czasami
                                          blogoslawienstwem. I w ten oto sposob puscimy wkrotce chieurgie, a ja
                                          nawet nie bede wiedziala czym sie rozni klucie glebokie od zwyklego
                                          smile

                                          W ferworze przygotowan do operacji zapomnialam sie podzielic
                                          najwazniejszym niusem z wczoraj! Bylismy na dopplerze przed operacja,
                                          i... Bog mi zeslal inna pacjentke, bo sama bym na to nigdy nie
                                          wpadla, ze to ta sama machina obsluguje jedno i drugie (czasami
                                          wiedza jest blogoslawienstwem, jak widac). "nastepna pacjentka na usg
                                          glowy", uslyszalam i zapytalam z glupia frant, kompletnie nie liczac
                                          na pozytywna odpowiedz, czy mozemy tez usg lba dostac w promocji.
                                          Doktorka upewniwszy sie, ze nie mielismy juz od ponad miesiaca,
                                          ochoczo sie zgodzila i... powiedziala, ze jest czysciutko. Musialaby
                                          sie mocno uprzec, zeby z jednej strony dostrzec "dwójkę", a druga juz
                                          absolutnie OK - czyli w najgorszym razie bylby to awans z II/III na
                                          I/II. Az mi sie nie chce wierzyc! smile

                                          • gojapio Re: Fil na stole, matka przed komputerem ;-) 21.08.09, 18:17
                                            no, uporali się migusiem, po 3,5h było już po wszystkim. Z chińszczyzny
                                            tajników operacji, którą próbowała mi serwować pani doktor, nawet nie
                                            próbowałam nic zrozumieć; grunt, że oddali chłopaka całkowicie
                                            zespolonego i mającego się dobrze smile supertata będzie się dziś z nim
                                            widział, a ja was pozdrawiam z pociągu nad morze smile
                                            Gosia
                                            • donmari-2 Re: Fil na stole, matka przed komputerem ;-) 21.08.09, 18:28
                                              No to się cieszymy z Filipka, a Ty jedź nad morze i odpoczywaj. Po
                                              tylu miesiącach spędzonych w szpitalu należy Ci się...
                                              • gojapio Re: Fil na stole, matka przed komputerem ;-) 21.08.09, 18:46
                                                raptem dwa dni, i to z widmem pracy nad głową, ale zawsze wink
                                                Gosia
                                            • aneciamamawiki Re: Fil na stole, matka przed komputerem ;-) 21.08.09, 21:08
                                              fifi szybko dochodz do sil po operacji i wracaj do mamuski i
                                              starszakasmile alez sie ciesze ze w glowce wszystko oksmile
    • aneciamamawiki jak sie miewa fifi? 25.08.09, 10:49
      • gojapio Re: jak sie miewa fifi? 25.08.09, 11:26
        właśnie wrócił na chirurgię, więc zadzieram kiecę i lecę smile
        ale kurczę przez ten weekendowy wyjazd (plus praca - ostatnia już, w
        obliczu rychłego powrotu młodego do domu) siadła mi kompletnie
        laktacja, udojenie 100 po nocy, a 40 po 3 godzinach graniczy z cudem.
        walczę, walczę i klops - a przecież młody tak fajnie zaczął cyckować
        sad myślicie, że jest jeszcze szansa na powrót do wysokich stanów? na
        forum karmienia piersią nawet nie pytam, bo tam mi powiedzą, że
        zawsze jest szansa wink pytam Was, wcześniacze praktyczki - w końcu
        stresu, działającego antymlekowo, mamy trochę więcej niż "zwyczajne"
        mamy...
        Gosia
        • mama-cudownego-misia Re: jak sie miewa fifi? 25.08.09, 12:41
          Jasne, ze jest, szczególnie jak maluch się zacznie przystawiać do
          piersi z powrotem. Na razie na podtrzymanie i zwiększenie laktacji
          możesz wpłynąć:
          - pijąc odpowiednie herbatki (u nas się super sprawdziła Hipp dla mam
          karmiących)
          - dużo śpiąc (jak Ci się zrobią puste piersi, to spróbuj spędzić
          dzień w łóżku)
          - nie nosząc obcisłych staników (na razie w domu w ogóle) ani bluzek
          uciskających biust
          - unikając spania na brzuchu
          - robiąc ciepłe okłady i biorąc ciepły prysznic, żeby zwiększyć
          ukrwienie
          - podłączając się do dojarki po każdym karmieniu, a jeśli nie
          karmisz, po prostu dużo używając laktatora.

          Weteranki z tego forum utrzymywały laktację po kilkanaście miesięcy.
          ja utrzymałam przez 10 miesięcy (tylko na laktatorze), ściągając po
          około 300-400 ml dziennie i dokarmiając w razie potrzeby
          modyfikowanym - zrezygnowałam z karmienia piersią dopiero ze względów
          zdrowotnych, dopiero jak mnie przewlekłe choróbsko przycisnęło.
        • wrronia Re: jak sie miewa fifi? 29.08.09, 13:10
          Co tam dobrego u Filipa słychać?
          Jak samopoczucie po operacji? Jak się miewa mama i cała rodzinka?
          No napisz coś Małgorzato! smile

          Buziaki
          • gojapio Re: jak sie miewa fifi? 29.08.09, 18:29
            Pozdrawiam znad pizzysmile wyrwalam sie na chwile ze szpitala zastanawiając sie jednocześnie czy dotychczasowe-rewelacyjne-doświadczenia z trawieniem sa miarodajne czy tez bylo tak dlatego ze wydalanie przez stomie następowało szybciej i prawdziwe kolki prezenia i zaparcia dopiero nas czekaja? Dowiemy sie juz wkrótce bo od poniedzialku wracamy do jedzenia.okres na głodzie znosi bardzo dzielnie,od wczoraj jeszcze "latwiej" bo złożony goraczka-jakas bakteria załatwiła pol sali.dzis święto,choc radość podszyta nieszczęściem innych rodziców-przestaliśmy byc najmniejsi na oddziale.choc z waga 2260 do sąsiada filipa troche nam jeszcze brakuje.a propos-maja,wiesz ze Ponoc filip to jedno z najpopularniejszych imion w tym roku?a myslalam ze taka oryginalna jestemsmileaha poprawiła mi sie laktacja-znow mam 80-160.złożyło sie chyba na spadek zmeczenie ale i to ze jak zaczelam karmić fila to chcąc byc w pogotowiu z pełnymi cyckami odpuściłam sciaganie no i cycki dopasowały sie do malego filowego zapotrzebowania.oby.bo jesli mamy za 2tyg /moja projekcja,żaden z lekarzy jeszcze nic nie mowi/ to chce miec pewność ze choc z mleczarnia nie ma problemu.
            Przepraszam za brak interpunkcji i pl znakow ale klepie z komorki bo ostatnio juz nie mam sily wieczorem doczołgac sie do kompa... Gosia
            • wrronia Re: jak sie miewa fifi? 01.09.09, 16:40
              Trzymaj się Gosiku.
              Jestem z Wami. Wszystko będzie dobrze... już ordynator się o to postara. Jak zawsze. smile
              Buziaki!
              • gojapio Nieszczęścia chodzą parami 02.09.09, 01:04
                Dziewczęta i chłopcy, kciuki znow w ruch,bo u nas bieda na całej linii.filip mial miec dzis operacje jelit/na 99% niedrozne-robi śladowe kupy,kiepski obraz na rentgenie/,ale po długich naradach wstrzymali sie,bo mlody ma sepse i tej mieszanki wybuchowej raczej by nie przezyl.wróciliśmy na oiom,dla lepszej obserwacji brzucha i sepsy.i znow wszystko wróciło,niepokój w oczach lekarzy i mowa o tym,ze zycie wisi na włosku(w tym nasz niezastąpiony Dr Optymista ktory na moje,ze juz witalismy sie z gaska i liczyliśmy dni do domu,odpowiedział:"zeby wam sie z gaski nie zrobił aniołek.tez ma skrzydełka".ale i tak go lubię,bo wiem ze takimi głupimi tekstami ukrywa własny stres,a jak pacjent wychodzi na prosta,to zmienia styl o 180st).szlag by to trafił...jedyne pocieszenie to to ze ma tam najlepszą opiekę z możliwych,dzis w nocy np.siostrę na wylacznoscsmile
                Bede sie meldowac w miare postępu zdarzeń Gosia
                • gajmal Re: Nieszczęścia chodzą parami 02.09.09, 08:34
                  Gosiu, całym serduchem, myślami i wszystkimi kciukami świata jestem
                  z Wami i wierzę, że wszystko będzie dobrze.
                • aneciamamawiki Re: Nieszczęścia chodzą parami 02.09.09, 08:46
                  GOSIU MOCNO TRZYMAM KCIUKI!!!musi byc dobrze wierze w to!moja mala
                  jak wiekszosc wczesniakow tez przeszla sepse a teraz z niej fajna
                  rozbujnicka 3 latka!zobaczysz ze bedzie dobrze, oby jelitka
                  ruszyly...
                • jolantusia1 Re: Nieszczęścia chodzą parami 02.09.09, 14:29
                  a już myślałam że lada moment będziecie trzymać wypis w garści. Trzymajcie się
                  dzielnie, a ja oczywiście 3mam kciuki.
                  • gojapio już po operacji 03.09.09, 08:10
                    Hej,
                    sprawy potoczyły się szybko, nawet nie zdążyłam do niego zajrzeć
                    przed, po 12 wczoraj wzięli go na blok i sześć godzin w Filu grzebali
                    (nie wiem, co można robić przez 6 godzin - chyba nawet nie chcę
                    wiedzieć). Na szczęście jego stan ogólny się poprawił, operację
                    dobrze zniósł, jest na OIOMie planowo pod respi...
                    Okazało się, że teraz dla odmiany poszło grube jelito, ponoć prawie
                    nie funkcjonalne, słabiutkie, musieli wyłonić na nowo stomię i od
                    niej przedłużkę do grubego - by gros kupska leciało do wora, a
                    troszkę do grubego, by ono uczyło się pracować. Jasno mówili, że ta
                    operacja nie rozwiązuje problemu (jak Prof wróci z urlopu, będzie
                    decydował o dalszym procedowaniu), tylko ratowała życie naszego
                    Maluszka...
                    Trzy miesiące trzymałam się dzielnie, nie zastanawiałam wiele, co też
                    on tam musi przechodzić, żyłam myślą, że jak wyjdziemy to odetniemy
                    wszystko grubą kreską i szybko zapomnimy o tych cholernych trzech
                    miesiącach, ale teraz mi już trochę psycha zaczęła siadać. Zaczęłam
                    się np. zastanawiać, czy nie zapeszyłam biegu zdarzeń kupnem wózka w
                    niedzielę i regału na rzeczy Fila w poniedziałek rano, itd. Albo
                    walczę z Piotrkiem, który traumatycznie reaguje na mycie głowy i ręce
                    mi się trzęsą i wydaje mi się, że robienie czegoś wbrew woli
                    histeryzującego dziecka, to już wielkie nieszczęście... A przecież
                    takie mycia łba to błahostka w porównaniu z wszystkim przez co ta
                    Kruszyna musi przechodzić. Ale mycie głowy mam tu i teraz, a Fil ze
                    swoją tragedią znika za drzwiami bloku... abstrakcja to dla mnie
                    zupełna, co też może w jego głowie siedzieć, co on myśli, skąd ma
                    brać siłę i wolę do życia, jak nie może być pewny dnia ani godziny,
                    kiedy znów będą go katować... fuck, niech to wszystko już się
                    kończy...
                    Gosia
                    • nati1011 Re: już po operacji 03.09.09, 08:38
                      Gosiu, bardzo mi przykro. Wiesz, ze od początku jestem z wami. Ja
                      też oczami wyobraźni już widziałam was na spacerze, a nie w
                      szpitalu. Nawet Waszą historię opowiadałam siostrze na pocieszenie,
                      by nie załamywała się tragicznym stanem swojej córeczki. I nadal
                      wierzę, ze nie na darmo tyle przeszliście i musi być dobrze. Zobacz,
                      Fifi jest już wiekszy i silniejszy. Da sobie radę. Pewnie ta
                      pierwsza stomia rozleniwiła jelita i stąd problemy. ALe da radę. I
                      ty też. Jestem z Wami.

                      Ps. Jesteś immienniczką mojej siostry.
                    • aneciamamawiki trzymam mocno kciuki 03.09.09, 08:51
                      tak mi smutno ze Filus musi tyle przejscsad wierze ze to silny
                      chlopczyk i bedzie wszystko dobrze, nie zadreczaj sie kochana ze
                      kupilas wozek regał itp... jestes mama i musisz miec wszystko gotowe
                      bo Fil niedlugo wyjdzie do domciu i nie bedzie czasu na kupowanie
                      wtedy , bedzie wtedy czas tylko i wylacznie na przytulanie smile
                      a starszakiem sie nie przejmuj i myciem glowy hihi skad ja to znam?
                      wczoraj pojechalismy do wuja pomoc mu przy kladzeniu dachu,
                      wrocilismy zmeczeni jak mopsy a maz jeszcze w nocy musial siasc nad
                      projektem i co moja kochana coreczka zrobila?przedstawienie ze nei
                      chce sie kapac,a brudna bo z piaskownicy wyszla, wiec sie dlugo nie
                      zastanawialam i wykapalam ja w 3 min na silesmile life is brutalwinkbuzka
                      • aleksa51 Re: trzymam mocno kciuki 03.09.09, 09:32
                        Gosia! Wszyscy wiemy, że baaardzo mocno kochasz swojego Filipcia i nie musisz
                        tego udawadniać zadręczaniem się"co on teraz czuje". Wiem, że wtedy się
                        posypiesz i żadnego "pożytku" z ciebie nie będzie. Niezmiennie trzymam za was
                        kciuki!
                    • wrronia Re: już po operacji 03.09.09, 12:18
                      Nie martw się Gosiku (haha dobry żart) już się tam na OIOMie zajmą Filipem. Tak go wezmą w obroty, że ani sie obejrzysz a wróci na chirurgie i będziesz znowu cycować. I nie daj się zabobonowym myślom. W Łodzi była taka jedna mamuśka... dziecko wypisano do domu a ona łóżeczka nawet nie miała.
                      Szkoda, że tak się to bezesenosu znowu wydłużyło i skomplikowało, ale co zrobić... Naprawią go i wróci wszystko do normy. Zobaczysz... innej opcji nie ma.

                      100 buziaków i masa uścisków.
                      • ag0000 Re: już po operacji 03.09.09, 13:13
                        Zdróweczka dla maluszkasmile
                        Trzymaj się kochanasmile
                        • gojapio Re: już po operacji 03.09.09, 14:13
                          Pozdrowienia od filipkasmile tylko on potrafi w dzien po takim maltretowaniu miec ufny i pogodny wyraz twarzysmilestan stabilny,dalej pod respi,bo odpoczywa na morfinie,ale pewnie dzis przymierza sie do rozintubowania.sepsa w ryzach,crp 47,ale po operacji tak Ponoc lubi byc.jedzenie za max 10dni ale raczej wcześniej.we wtorek mial badanie oczu,do kontroli za rok-po waszych postach,by pilnować tego jak oka w glowie,troche mnie to zdziwiło,ale doktorowi Ha chyba nalezy zaufać? No i malo ważne,ale mile-dobijamy do 2.5kgsmile jakos tak powinnam teraz rodzic wiec moge zaczac od fila zaczac wymagać postępówsmilew tym tygodniu uczymy sie czytaćsmilesmilesmile
                          • mim100 Re: już po operacji 03.09.09, 15:10
                            super wiadomość i oby było szybko coraz lepiejsmile zdrówka dla młodego
                            a dla Ciebie mnóstwo siły
                          • jolantusia1 Re: już po operacji 03.09.09, 16:07
                            zuch chłopak, trzymam kciuki, Filip już tak dużo przeszedł że i z tym sobie da
                            radę.
                          • wrronia Re: już po operacji 03.09.09, 21:15
                            Gosia ja rodziłam według jednych wyliczyń we wtorek, a według drugich rodzę jutro smile
                            Buziaki dla Filipiastego i dzielnej rodzinki smile
                          • doroszka Re: już po operacji 03.09.09, 23:56
                            Podziwiam, podziwiam!
                            trzymasz się dobrze, choć piszesz, że Ci psycha siada - a ja widzę,
                            że zawsze uratuje Cię szukanie jasnych stron i poczucie humoru smile

                            Oczy i głowa cudnie, to gdzieś indziej musi się walić - ale
                            wiesz... "wszystko mija, nawet najdłuższa żmija" smile))))))

                            Za rok zobaczysz - będziesz miała w domu małego żarłoka, którego
                            trudno będzie nawet dogonić wink

                            Pozdrowienia dla Filipka od naszej familii, w tym naszego wcześniaka
                            Filiposa (1,5 roku)
                            smile
                            • gojapio Re: już po operacji 10.09.09, 19:55
                              Dawno nie pisałam, bo nasze życie nabrało tempa. Filip wrócił wczoraj
                              na chirurgię, zaczął jeść, całe 2ml i wygląda jak już naprawdę
                              dorodny dzieciak smile Wagą (2630g) już niewiele ustępuje donoszonemu
                              starszakowi (2870g). Wielkie oczy ma coraz częściej i na dłużej
                              otwarte i nie mogę się doczekać wyjścia do domu - wydaje mi się już
                              taki duży i mądry, że jakoś zupełnie nie boję się wcześniaka w domu.
                              Niechby tylko ruszył z żarciem - i możemy się pakować smile A już na
                              pewno musi się ewakuować w ciągu dwóch tygodni, bo na 24.09. umówiłam
                              obu chłopaków (spóźniony bilans czterolatka) do pediatry, więc Fil
                              nie ma wyboru, musi się mobilizować smile

                              Z sepsą daliśmy radę, ufff, widać jednak było, że zagrożenie było
                              spore, bo lekarzom wyraźnie po wszystkim spuściło napięcie. Już po
                              samej operacji uśmiechali się i mówili, że na początku szło im pod
                              górkę, ale potem to już lekko i przyjemnie jak jazda po autostradzie
                              (dziwnie się tego słucha, jakby mówili o jakimś abstrakcyjnym hobby,
                              a nie grzebaniu w naszej Truskawie), a jak się jeszcze okazało, że
                              szybko wychodzi z sepsy, nawet ci najbardziej oporni i sceptyczni
                              zaczęli nam sekundować. A już pożegnanie z OIOM-em - oby na dobre! -
                              bardzo rozczulające, to były jednak intensywne trzy miesiące...

                              PS. dla tych co jeszcze nie widzieli - nasza Truskawa robi karierę
                              medialną. Pojawiła się w okienku zapowiadającym nowy materiał [obok
                              samego Durczoka wink], a w całej okazałości w 1:11 minucie w
                              Faktach.

                              Gosia
                              • squire1983 Re: już po operacji 10.09.09, 20:32
                                witaj Gosiu,

                                występ w TVN to początek wielkiej kariery Fila, ja Ci to mówię smile
                                super przystojny facet z niego, już go na pewno ktoś zauważył.

                                trzymam kciuki, żebyś tego 24.09 poszła z dwoma chłopami na umówioną
                                wizytę smile

                                pozdrawiam cieplutko!
                              • mamciakasia Re: już po operacji 10.09.09, 20:36
                                Cieszę się razem z Wami,że wszystko zmierza już tylko w jednym kierunku... ale
                                cicho-sza ,żeby nie zapeszyć. Ale życzę Wam tego z całego serca. No i przede
                                wszystkim gratulacje dla małego- wszak nie każdy ma swój debiut z Durczokiem w tle!
                              • wrronia Re: już po operacji 12.09.09, 09:22
                                O matko... aż mnie w środku ścisnęło jak zobaczyłam materiał. "Nasz" OIOM, "nasza" kardiochirurgia. O matko...
                              • nati1011 Re: już po operacji 13.09.09, 12:03
                                materiał widziałam, ale nie przypuszczałam, że to Fifi smile)

                                Pienego masz synka Gosiu. Oby kolejny materiał filmowy nie miał już
                                nic wsólnego z medycyna wink No chyba, ze Fifi bedzie odbierał dyplom
                                lekarza z pierwsza lokatą wink)
    • ag0000 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.09.09, 20:31
      Filipek to dzielny chłopaczek i teraz to już tylko z górkismile
      No i widziałam truskaweczkę w tv, im wcześniej zacznie sobie chłopinka wyrabiać chody tym lepiej smirk później będzie jak znalazł smirk
      pozdrowionka i mnóstwa zdróweczkasmile
      • skomroch1 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 13.09.09, 18:24
        Witaj. Na poczatku chciałam się przedstawić-mam na imię Kaśka i jestem mamą
        Rocha z 27 t.c. 1164 gr. U nas też była sepsa, z której mały wyszedł po 5
        dniach. Sam się rozintubował i lekarze stwierdzili, że dobrze zrobiłsmile Ważył
        wtedy ok. 2,5 kg. i juz miało byc z górki. Paskudne bywaja te wcześniacze
        niespodzianki, ale i cudowne, przychodzisz, a tu dziecko jakieś inne,
        zastanawiasz sie co jest i nagle olsnienie-nie ma kolejnej rury! Filip to mocny
        facet, mam nadzieje, że te dwa tygodnie to się uda. Pozdrawiam i wytrwałości zyczę.
        Ps. filip to mała gwiazdka, widziałam go w tVsmile
    • aneciamamawiki jak sie filipek miewa???? 15.09.09, 21:44
      • gojapio Re: jak sie filipek miewa???? 16.09.09, 04:52
        Pozdrowienia z nocnego ściąganiasmile u nas klasyka wczesniaczego gatunku czyli po serii nieszczęść fala dobrych wiadomości /z dedykacją dla chwilowo podupadłych na duchu piotrusiowej agaty i jankowej moniki/. Antybiotyki odstawione,rozpędzamy sie z żarciem-wczoraj 20,ale mamy juz przyzwolenie na karmienie cyckiem bez ograniczeń-na razie 2 falstarty /byl zbyt wsciekle głodny by poczekać az cos poleci/ale nie tracimy nadziei-przy drugim razie troche pociumkal juz po porcji z butelki/.wyraził swój stosunek do uwłaczajacej jego 2750-gramowej godności,po prostu sobie ja wyjmującsmile nie mamy tez czujnika saturacji, co jest dla nas najwiekszym triumfem wszak mielismy nie oddychac... Zostało ino wklucie do pozajelitowego. Po cichutku liczę ze moze w Poniedzialek-wtorek pójdziemy do domu. Aha, byl neurolog, na którego nalegałam, bo lekarze "zapomnieli". Znam tylko z relacji pediatry wrazenia/siedziałam rano w domu z chorym pio/,ale-cytuje-jak na to co truskawa przeszla neurolog jest bardzo zadowolonysmile wracam spacsmile
        • aneciamamawiki Re: jak sie filipek miewa???? 16.09.09, 07:36
          same dobre wiescismileoby tak dalej !!!! jak zawsze trzymam kciuki
          mocno mocnosmileprodukuj mlesio i bedzie wszystko oksmileFilipio ma super
          wage!moja coreczka wychdzac ze szpitala wazyla 1990smileoj fifik czas
          juz na ciebie zeby isc do domciu duzy chlopak z ciebie buziaki












        • wrronia Re: jak sie filipek miewa???? 16.09.09, 12:50
          Brawo brawo brawo!!! smile
        • lexmoniczka Re: jak sie filipek miewa???? 16.09.09, 20:00
          super że tak idzie, naprawdę się strasznie cieszę, swoją drogą jak
          czytam takie wieści to od razu mi się gęba cieszy i łezka kręci. po
          takich informacjach i ja nabieram więcej wiary w cuda - bo przeciez
          nasze dzieci to są CUDA i to "wielkie" cuda że potrafią tak dzielnie
          sobie radzić.
          ściskam serdecznie i życzę powrotu do domu (dopiero będziesz miała
          mexyk hihihi, zawsze to więcej niż jedna sztuka i zawsze chcą
          wszystko na raz, ja się nawet z czasem nauczyłam rozdwaiać, teraz
          musze się nauczyć roztorić więc będzie wesoło)
          buziaki od nas
          Monia i wcześniaki
          • gojapio ta ostatnia niedziela? 19.09.09, 19:29
            no więc, Dziewczęta (i Chłopcy w mniejszości), chyba zbliżamy się - tfu tfu - do kresu naszej szpitalnej podróży smile zawoalowanie spytałam, czy mam odwoływać czwartkowego pediatrę dla chłopaków w przychodni i doktory powiedziały, że jest duża szansa, że nie smile
            w poniedziałek mamy jakieś dodatkowe badania ("bibuła" - nazywał doktor obcokrajowiec, coś co dzieciaki mają w 2-3 dobie życia, ale nasz miał długie okresy niejedzenia więc nie było kiedy zrobić - wiecie może o co chodzi?) i upewnianie się, że wszystko ok i może kole wtorku-środy wyjdziemy!
            Była spora niepewność co do drożności układu pokarmowego, bo choć od operacji minęły już dwa i pół tygodnia nie robi kup dołem, choć ma taką możliwość. Poważnie się boli znów jakiejś perforacji albo zwężenia ale prawdopodobnie jelito grube jest tak słabe, że odmówiło współpracy i wszystko idzie przez stomię. Drożność na pewno jest, bo płukany dołem natychmiast robi stomią "wieloryba". Szkoda, że to nie działa, mieliśmy nadzieję, że jednak pełen pasaż ruszy, ale trudno... ma chłopak czas - albo na rozruszanie tego jelita, albo - w ostateczności - na pociągnięcie cienkiego przez całość.
            Na razie walczę z workami na stomię - porażka, wszystkie się odklejają przez wzgórek po ranie, chłopak uwalony kupą po pachy sad Mamy doświadczone, doradźcie, które wory najlepsze?

            Szczęście, że Piotrka wyprowadziliśmy na prostą - już wyglądało to słabo, bo miał 38,5 temperatury i lekarz powiedział, że bez antybiotyków ani rusz, ale jeszcze raz postanowiłam zaufać naszym magicznym izopatycznym proszkom (recarcin) i kropelkom (notakehl) i... następnego dnia obudził się zdrowy, a dziś, czyli dwa dni po wysokiej gorączce poleciał z ojcem na dzień cały na dni transportu publicznego smile polecam, już kiedyś nas wyprowadziły w dwa dni z ostrej anginy. Muszę tylko przydybać kiedyś naszego lekarza-magika i zapytać, czy takim krasnalom też można aplikować te cuda.
            • tosheila Re: ta ostatnia niedziela? 19.09.09, 19:54
              Strasznie się cieszę od samego początku kibicuję Ci i Filipowi
              (swoją drogą Filipy to są super chłopaki - mój straszy na przykład ;-
              )) trzymam kciuki za wyniki i wtorkowo-środowe wyjście do domu. Co
              do tego badania to nie mam pojęcia? może te choroby metaboliczne?
              krew z piętki do badania? Sprawdziłam w ksiązeczce i Dominika
              własnie w drugiej dobie miała to badanie.
              • gojapio Re: ta ostatnia niedziela? 19.09.09, 19:58
                chyba metaboliczne, fakt smile

                a najważniejsze - w ciągu dnia (bo w swej wyrodności przyjemność
                karmienia o 24, 3 i 6 zostawiam pielęgniarkom) jesteśmy w 100% na
                cycku! ależ wygoda smile dużo się lepiej dogaduję z kolegą Filipem w
                temacie głodu/najedzenia niż jego starszym bratem (myślałam, że
                rośnie jak na drożdżach, a tymczasem w miesiąc po wypisie ważył tyle
                samo - liche 2700).
                • lexmoniczka do domu do domu do domu 19.09.09, 23:45
                  no bardzo się ciesze Małgoś ze tak fajnie to wygląda...
                  mam nadzieje ze pójdzie zgodnie z planem. Trzymamy tu kciuki mocno
                  zaciśniete aby nic sie nie przytrafiło po drodze do srody,
                  sciskamy
                  Monia i wczesniaki
            • alicja_123 Re: ta ostatnia niedziela? 19.09.09, 20:43
              Małgosiu, ja trafiłam na to forum niedawno i trochę przez przypadek,
              ale przeczytałam Twój wątek od początku i śledzę go teraz uważnie,
              bo moja siostrzenica-wcześniaczek ma duże problemy z jelitkami i też
              już po operacji. Ale nie o tym chciałam.. Podziwiam Twoją pogodę
              ducha i Twoje stoickie podejście do spraw, na które nie masz wpływu.
              Bez dramatyzowania, bez histerii, z akceptowaniem tego, co Ci zesłał
              los, w przekonaniu, że na końcu tunelu jest wyjście na słońce.
              Moja siostra natomiast ciagle płacze, jest w depresji i cała rodzina
              skupia się na jej nieszczęściu chyba bardziej niż na dziecku.
              Cieszę się, że Filipek już wkrótce będzie w domku, trzymam mocno
              kciuki za chłopaka, jestem pewna, że wszystko będzie dobrze, bo
              mając taką mamę, choć za wcześnie, ale jest w czepku urodzony.. smile
            • nati1011 Re: ta ostatnia niedziela? 19.09.09, 21:33
              Te badania z bibuły to najprawdopodobniej Fenyloketonuria i
              mukowiscydoza - badania przesiewowe.

              Faktycznie robią w 2-3 dobie a powinni po 7-8, bo te wcześniejsze
              często wychodzą dodatni (z powodu jakiś hormonów z okresu ciaży) i
              potem dostaje sie poleconym wezwanie na powtórne badanie, - bo
              pierwsze wyszło źle - i przez tydzień się z nerwów nie śpi wink
              • mamamalegorycerza Re: ta ostatnia niedziela? 20.09.09, 12:52
                To cudnie, ze maluch wychodzi! Ale Ci zazdroszczę, teraz będziesz mogła tulić
                swojego szkraba 24 godz na dobę! buzi dla małego gwiazdora!
                • gojapio Re: ta ostatnia niedziela? 24.09.09, 09:17
                  dla wiernych fanów -
                  tu się rozpisuję obecnie smile

                  tylko jeszcze dodam, że mamy już za sobą pierwszy spacer, a właściwie
                  maraton - metrem do szpitala na Litewską płukanie, potem do NFZ przy
                  mariocie załatwić worki, potem do przedszkola po Piotrka. Wszystko
                  komunikacją miejską, spóźnione świętowanie dnia bez samochodu smile
                  wrociliśmy do domu po 4 godzinach, z których wsio - z wyjątkiem
                  płukania - przespane. Chyba będzie nocował na balkonie smile
                  • gojapio To by bylo na tyle wolności... 25.09.09, 15:06
                    Od 3 godzin powtórka z rozrywki. Maly leciał z waga, choc pochłanial ogromne porcje.jeszcze sie ludzilam ze moze to aklimatyzacja,ale jak dzis rano zlalam z worka 80ml kupy-wody,to uznałam ze to jednak normalne nie jest,i jego brzydki oliwkowy kolor moze byc efektem odwodnienia.czekamy na wyniki badań,ale to raczej na pewno jakas cholerna infekcjasad Odezwe sie jutro jak wezmę laptopa. Bije sie z myślami,czy spac przy nim na plastikowym krzeselku czy pozwolić sobie na ostatni luksus spania w domu...
                    • mamamalegorycerza Re: To by bylo na tyle wolności... 25.09.09, 22:12
                      Biedaczek, nawet się domkiem nie mógł nacieszyćsad Współczuję Ci i podziwiam,
                      masz ogromna siłę w sobie, naprawdę wspaniale i godnie znosisz te wszystkie
                      problemy. Obysmy za rok obie odetchnęły pełną piersią!
                      • gojapio Re: To by bylo na tyle wolności... 26.09.09, 10:45
                        dziecko na sam widok szpitala cudownie ozdrowiało - biegunka
                        skończyła się z chwilą zainstalowania na oddziale. Nic dziwnego, w
                        końcu czuje się tu jak w domu; to dom jest dla niego anomalią smile A
                        poważnie, pluję sobie w brodę, że nie dopytałam wcześniej, bo on
                        takie obfite stolce miał już w szpitalu - a ja się głupia, cieszyłam,
                        że jak dużo leci do wora, znaczy, że wreszcie zaczął jeść z kopyta.
                        De facto więc odwadniał nam się już od tygodnia sad myślę, że mimo, że
                        żarł jak smok (i po 180ml w ciągu 2 godzin potrafił wciągnąć) to
                        wszystko z niego wylatywało i pewnie zamiast przybrać pół kilo,
                        stracił z 200 gramów... Niewiarygodne, jak to od razu widać i czuć -
                        nogi chudną w oczach, buzia się zapada, kolor zamiera. Ale dziś znów
                        wygląda elegancko smile żadnej infekcji raczej nie ma, diabli wiedzą, o
                        co chodzi, ale grunt, że wychodzi na prostą. Prawdopodobnie przeniosą
                        nas w poniedziałek na niemowlaki, bo ma za wysoką bilirubinę. Może go
                        tam przy okazji obejrzą wzdłuż i wszerz, bo po czwartkowej wizycie u
                        pediatry naszego rejonowego (bardzo dobrej i bardzo się przejęła
                        naszą sprawą - aż wzięła dokumentację do domu, by niczego nie
                        przeoczyć) byłam załamana. Doktor powiedziała, że za wcześnie
                        wyszliśmy do domu, że po chirurgii powinien trafić na jakiś oddział
                        noworodkowy, gdzie by mu zrobili kompleksowy przegląd, bo sami sobie
                        nie poradzimy, choćbyśmy chcieli wydać prywatnie fortunę, ze
                        złożonością jego problemów. Sugerowała na przykład, że przydałby się
                        na koniecznie kurs erytropoetyny na hematologii - co Wy na to?
                        (podpytałam neonatolog na OIOM-ie mówi, że to dyskusyjna sprawa) i
                        trzecia dawka szczepienia na WZWB. Najgorsze, że głupio to
                        rozegrałam, bo przy przyjęciu ponownie na oddział wyrzuciłam z siebie
                        tę wątpliwość, że boję się, że jest niedopieszczony pediatrycznie i
                        lekarze trochę się najeżyli, jak afront, podważenie ich polityki
                        leczenia. I weź tu człowieku się poruszaj w gąszczu diagnoz i lawiruj
                        sad chyba już wolę trzymać się jednej, nawet jeśli nie optymalnej
                        ścieżki.
                        Generalnie, już schizuję, wczoraj miałam pierwszy od dawien dawna
                        sen, i to od razu jaki - Hitchcock by się nie powstydził smile napiszę
                        na głównym wątku, może i Wy się podzielicie swoimi marami. Żebym ja
                        taka kreatywna była na jawie, a nie tylko we śnie wink
                        • iwonakk112 Re: To by bylo na tyle wolności... 26.09.09, 13:42
                          Witam, podczytuje to forum, poniewaz moja siostra urodzila wczesniaka 3 tygodnie temu. Byla w siodmym miesiacu. Wszystko jest z nim w porzadku ale ja nie o tym chcialam pisac...
                          Moja starsza corka (19 lat) ma zalozona stomie od urodzenia. To co przeszlismy na poczatku z workami to horror, ktorego nikomu nie zycze. Napisalas Gojapio cos, co mnie zaintrygowalo. Otoz odkad ma zrobiona stomie na jelicie cienkim, co jakis czas dzieje sie z nia to samo co z Twoim synkiem teraz. W pewnym momencie, co kilka miesiecy, w jej worku jest plyn, bardzo rzadka kupa. Wtedy natychmiast zaczyna wygladac bardzo zle, ma podkrazone sine oczy, policzki wrecz zapadaja sie w ciagu kilku godzin, a ona sama zaczyna bardzo zle sie czuc. Po kilkunastu latach doswiadczen wiem juz, ze nie ma na co czekac. Od razu jedziemy do szpitala. Tam dostaje kroplowke z elektrolitow i po takich dwoch wypisuja ja do domu. W szpitalu, w ktorym ja znaja, od razu dostaje kroplowke, a jesli lezy gdzies po raz pierwszy lekarze zlecaja wszystkie badania, snuja hipotezy, a z badan kompletnie nic nie wynika. Dopiero moje usilne prosby sprawiaja, ze podaja kroplowke. Gdy ja juz wezmie, oni badaja dopiero sod i potas, ktory po kroplowce jest juz prawie w normie, wiec oni kompletnie nie wiedza co jej jest. Wychodzi do domu i znow po takim nawodnieniu jest kilka miesiecy spokoju. Nie podanie jej natychmiast kroplowki doprowadzilo ja kiedys prawie do drgawek, a lekarka powiedziala, ze to juz byl krok od smierci. Pamietaj o tym, kiedy znow cos takiego przydarzy sie malemu. Wlasciwie tylko ja rozpoznaje pierwsza, co jej jest. Mam nadzieje, ze stomia w Waszym przypadku, to naprawde stan przejsciowy. I tego z calego serca Wam zycze. Pozdrawiam
                          • gojapio Re: To by bylo na tyle wolności... 26.09.09, 15:57
                            Iwona,
                            wielkie dzięki za to, żeś znalazła chwilkę, by odpisać, bo ciężko w
                            necie o praktykę stomijną. Jest niby stronka stomia.info.pl, ale
                            jakaś taka martwawa. Filowi też wystarczyło podłączenie do kroplówki
                            (sama glukoza, 10ml/h), by chwilę później wyglądał jak nowo
                            narodzony, a kupy się ustabilizowały. Będę po prostu na przyszłość
                            wiedziała, by baczniej obserwować, przy pierwszych biegunkach. Jeśli
                            mogłabyś napisać, dlaczego córce nigdy nie udało się udrożnić
                            przewodu pokarmowego (u nas na razie mówią o czasowej stomii, ale te
                            cholerne kupy za żadne skarby nie chcą mu iść dołem, więc muszę być
                            też gotowa na inne scenariusze...).
                            DZIĘKI!
                            Aha, z workami jest coraz lepiej - starczają na prawie całą dobę.
                            Kluczem do sukcesu było nakładanie pasty uszczelniającej na obrzeża
                            płytki z klejem. Pójdziemy z torbami na pastę, ale przynajmniej
                            worków nie będziemy tak często zmieniać.
                            Gosia
                            • iwonakk112 Re: To by bylo na tyle wolności... 26.09.09, 16:18
                              Przepraszam Cie, moglam od razu napisac o powodach stomii u corki.
                              19 lat temu urodzilam blizniaki syjamskie- dziewczynki. Tylko jedna przezyla operacje rozdzielenia. To wady rozwojowe byly powodem stworzenia stomii. U Twojego dzieciaczka to pewnie zupelnie cos innego. Wiem, ze pasta uszczelnia, ale tez...powoduje straszne bole, odparzenia. Nam w ogole odradzono stosowanie workow u malenstwa. Wyobrazasz sobie? przez dwa lata zawijalismy ja tylko w pieluche. Zadnych workow. To byl koszmar...Lekarze powiedzieli, ze skorka tak malego dziecka jest zbyt wrazliwa i delikatna. Mam nadzieje, ze wynalezli juz cos specjalnego dla maluszkow. Mam duze doswiadczenie jesli chodzi o stomie. Pytaj, jak tylko bedziesz miala jakies watpliwosci, pozdrawiam,Iwona
                              • gojapio stomia 26.09.09, 16:32
                                Teraźniejsza szkoła mówi o tym, że właśnie worki należy nosić 24/7, bo
                                one powodują gojenie ewentualnych odparzeń (a pasta tylko wzmacnia
                                działania kojące), a zostawianie na zbyt długo brzucha wystawionego na
                                działanie kupy - te odparzenia powoduje. I to chyba się sprawdza, bo
                                przy prawidłowym założeniu worka po dobie po odparzeniach nie ma śladu.
                                Jesteś super dzielną mamą, córa może być z Ciebie dumna smile
                                Ściskam mocno smile
                                Gosia
                                • iwonakk112 Re: stomia 26.09.09, 16:39
                                  Widzisz...kazda sytuacja jest inna. Nie sposob opisac kazdy detal, a pominiecie skutkuje. Otoz moja corka miala liczne blizny na calym brzuszku po operacji rozdzielenia, wiec zaden worek, zadna plytka, zadna pasta! Przyklejenie worka na bliznach powodowalo takie odparzenia, ze tylko wietrzenie i wycieranie na biezaca (teraz, to wydaje mi sie niemozliwe w realizacji, a jednak tak bylo!)leczylo odparzenia. Taka ze mnie bohaterka, jak i z Ciebie haha. A cora dorosla i pyskuje, ze hoho! Jajko madrzejsze od kury haha..
                                  • iwonakk112 Re: stomia 26.09.09, 16:51
                                    napisalam na priva.
                                    pozdrawiam
                                  • gojapio Re: stomia 26.09.09, 16:53
                                    to chyba jednak sprzęt musiał być inny... bo u nas lekarze i
                                    pielęgniarki mówią o fenomenie tych płytek workowych - że jak np.
                                    przylepiane są na miejscu cięcia brzucha, to część pod workiem
                                    stomijnym goi się o lata świetlne szybciej niż część nie mająca
                                    kontaktu z workiem...
                                    tak off-topicowo, ale może przyda się zagubionym mamom małych stomików,
                                    które kiedyś wpiszą do przeglądarki "wcześniak stomia" smile
                                    • iwonakk112 Re: stomia 26.09.09, 17:04
                                      mieszkamy w Niemczech, wiec zaopatrujemy sie w najlepszy mozliwy sprzet, a i tak
                                      worek potrafi sie odkleic w najmniej odpowiednim momencie. Twoj maluszek teraz
                                      lezy, raczej nie wiele sie rusza, to tez ma ogromne znaczenie. Mam nadzieje, ze
                                      ten problem juz nie dlugo nie bedzie Was dotyczyl. Jesli jest aktywnosc ruchowa,
                                      musisz sie zgiac co chwile, wyprostowac, znow wykonac jakis ruch, no wiesz,
                                      normalnie sie ruszasz, to zupelnie inaczej to wszystko wyglada, wierz mi.
                                      • gojapio Re: stomia 26.09.09, 17:14
                                        fakt, u nas też najsłabszym ogniwem była pachwina i bok brzucha, na
                                        razie sobie radzę tak, że obcinam maksymalnie worek, by mieścił się na
                                        w miarę płaskiej powierzchni brzucha, ale zginiania się ze sprzętem
                                        istotnie sobie nie wyobrażam. Tym większy podziw dla Julki i Ciebie!
    • lexmoniczka już sie zmartwiłam.. 26.09.09, 17:24
      Jak przeczytałam dopiero dziś twój wątek z wczoraj że spowrotem do
      szpitala to mało z krzesla nie spadłam, czytałam potem dalej i w
      kończu nie niem czy jesteście w domciu czy u cioć?
      buzaiki i trzymaj sie mocno
      Monia i wczesniaki
      • gojapio Re: już sie zmartwiłam.. 26.09.09, 17:29
        bo pierwszy meldunek był z komórki, więc taki chaotyczny i lakoniczny
        smile tak, zainstalowaliśmy się w szpitalu i poleżymy na chirurgii na
        pewno do poniedziałku, a potem może go przeniosą na niemowlaki.
        Infekcji nie ma, kupy się ustabilizowały, ale ciągle pozostaje
        zagadką, dlaczego nie ma ochoty na robienie kup dołem sad
        Czytałam właśnie Twoją historię bezdechów przy transfuzji. Ja chyba
        nigdy nie byłam świadkiem przetaczania (może i dobrze), bo zazwyczaj
        podłączali o 20, czyli wtedy gdy wypraszali rodziców z OIOM-u, ale
        przypadki bezdechów przyprawiały mnie - podobnie jak Ciebie -
        bezdech. U nas pomagało dość mocne pstryknięcie piętki albo ucha,
        albo zmiana pozycji ciała.
        Trzymaj się Kochana, widzę, że wszystko u Was na najlepszej drodze do
        szybkiego tycia i wyjścia do domu smile
        • lexmoniczka Re: już sie zmartwiłam.. 28.09.09, 18:27
          dzieki małgoś, ja już lepiej, bo mały tyje i mu to faktycznie
          pomogło, ale sama byłam blada.
          mam nadzieje że was z tego szpitala szybko wywalą szybciej niż
          myslicie bo poco wam tam siedzieć.
          to i może się kupki nauczy robic.
          buziaki
          Monia i wcześniaki
          • gojapio wiemy, że nic nie wiemy... 04.10.09, 18:08
            poza tym, że już nie ma żyły, w którą mogliby się Małemu wkłuć sad
            wenflony starczają na kilka godzin i potem znów maraton kilku wkłuć.
            Załamka sad a najgorsze, że Filip zachowuje się w kratkę, kup dalej
            jest dużo, ale udaje nam się zachowywać minimalnie dodatni bilans,
            przybrał w szpitalu ze 150g. Po cichu liczę, że może skończymy
            antybiotyk (od środy, więc może we wtorek skończą) i zwolnimy
            madejowe łoże dla bardziej potrzebującego... ale diabli wiedzą, jak
            te kupy dalej będą takie rzadkie, mogą się bać nas spuścić ze smyczy
            pozajelitowego. Trzymajcie kciuki!
            • nati1011 Re: wiemy, że nic nie wiemy... 04.10.09, 20:25
              Gosiu, a lekarze nie rozważali wkłucia centralnego? U nas od razu
              proponowali, żeby małej nie kłuć co pare godzin.

              Pamietam o Was i zaglądam co troche na Wasze wątki. Mam nadzieję, że
              już niedługo będa tam tylko postępy w raczkowaniu, siadaniu i
              gawożeniu wink
            • nysia22 Re: wiemy, że nic nie wiemy... 04.10.09, 20:55
              Tak jak Ty za nas tak i my za Filipka trzymamy kciuki.
              Powrót do szpitala...cóż, bolesna sprawa. Ale może to tak jak z tymi wszystkimi innymi próbami... Któaś musi być udana i zamknąć kolejny rozdział!
              • gojapio dobrze już było.. 09.10.09, 14:24
                ech, zaczynam się przygotowywać na to, że jak wyjdziemy do domu na
                Gwiazdkę to będzie lux. Dziś mijają dwa tygodnie od powrotu na tarczy
                do szpitala i zero poprawy, wręcz gorzej. Cokolwiek nie jemy,
                wszystko przelatuje w postaci wody do worka, chłop się odwadnia i
                traci wagę (dziś 2700, max 2820, miesiąc temu 2650).Wiadomo, że to
                konsekwencja wcześniejszych operacji, gdzie trzeba było usunąć sporo
                jelit i to co zostało słabo sobie radzi z trawieniem. Próbowaliśmy
                kleików ryżowych, BMFu, ale nic nie pomaga. Totalna loteria - część
                kup przyzwoitych, potem znów leci jak z hydrantu, a dieta taka sama.
                Potrafię po 12 godzinach w szpitalu doliczyć się szklanki wodnistej
                kupy - tyle to nawet ja nie robię wink
                Prawdopodobnie będzie miał podany kontrast, by ocenić dlaczego nie
                leci dołem, a potem być może kolejna operacja rekonstrukcji stomii.
                Na pewno w takim stanie jak teraz nie ma mowy o odstawieniu żywienia
                pozajelitowego - będziemy więc kwitnąć w szpitalu do bólu sad
                • mayolek Re: dobrze już było.. 09.10.09, 23:09
                  Cóż... Nie jest lekko.... Lecz tak jak na samym początku, tak i
                  teraz bardzo mocno trzymamy za Was kciuki wierząc że Fil czuje te
                  wszystkie pozytywne i ciepłe myśli jakie kierujemy w jego stronę i
                  wkrótce wyjdziecie na prostą. Życzymy Wam tego z całego serca.
                  S.M.P.T.D. from The Village near G.
    • ada-15 Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 09.10.09, 14:45
      Dla dobra maluszka wszystko trzeba przetrzymac nawet pobyt w
      szpitalu. Duzo zdrówka dla maluszka.
      • gojapio Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 09.10.09, 15:05
        mogę czekać i rok, ale niech bym czuła, że jest jakiś sens i plan tego
        czekania. A jeśli ma się z niego lać ciągle? już zaczynam się
        zastanawiać, co by było gdyby musiał być całe życie na pozajelitowym???
        ?
        • gojapio Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 09.10.09, 15:07
          tyle dobrego, że wczoraj zamontowali mu broviaca, o cztery miesiące za
          późno (łudzili się, że szybko się wykaraskamy) - koniec z traumą
          codziennych wycieczek do zabiegowego i szukania ofiary, która odważy
          się go wielokrotnie kłuć w poszukiwaniu w miarę sensownej żyły...
          • shalu Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 09.10.09, 17:21
            Teraz radze pilnowac Broviaca a raczej korkow heparynowych. Nam
            pierwszy za maly wyliczyli i tydzien bylo radosci. A drugi Broviac mala
            miala miesiac, tyle, ze byl rzadziej uzywany i zatkal sie przy
            standardowej wymiania korka raz na tydzien. Ale trzeba przyznac, ze dla
            dziecka komfort nieziemski w porowaniu z wenflonem czy dlugim wkluciem
          • lexmoniczka Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.10.09, 00:59
            Gosiu słoneczko ja też o Filu myslę codziennie i bardzo bym chciała
            żebyscie mogli byc szybko w domu.. moze miałabys ochote któregoś
            dnia na kawke aby sobie usiąść i pogadać?a twój młody jest silny u
            mam nadzieje że niedługo pokaże lekarzą jak sie robi pożądną kupę.
            Zobacz jak ironia losu kobiety po takich przejsciach jak my marzą o
            kupie smile- trzymam mocno kciuki żeby to co "wlatuje" zamieniło się w
            regularną wyczekaną kupę dołem.
            Mam nadzieje ze rozumiesz co mam na mysli
            sciskam - zdaje sobie sprawe że to wygląda jak wygląda ale musisz
            nastawiac sie ze sie w koncu uda - kazda z nas oszalalaby z innym
            nastawieniem
          • lexmoniczka Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.10.09, 00:59
            Gosiu słoneczko ja też o Filu myslę codziennie i bardzo bym chciała
            żebyscie mogli byc szybko w domu.. moze miałabys ochote któregoś
            dnia na kawke aby sobie usiąść i pogadać?a twój młody jest silny u
            mam nadzieje że niedługo pokaże lekarzą jak sie robi pożądną kupę.
            Zobacz jak ironia losu kobiety po takich przejsciach jak my marzą o
            kupie smile- trzymam mocno kciuki żeby to co "wlatuje" zamieniło się w
            regularną wyczekaną kupę dołem.
            Mam nadzieje ze rozumiesz co mam na mysli
            sciskam - zdaje sobie sprawe że to wygląda jak wygląda ale musisz
            nastawiac sie ze sie w koncu uda - kazda z nas oszalalaby z innym
            nastawieniem
            • ankaozo Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.10.09, 04:07
              Małgorzato kochana!(ależ oficjalnie he, he) Od dłuższego czasu
              śledzę Twój wątek i dziś oczom swym nie wierzę...! taka optymistka i
              wypowiedź w takim tonie!? Maluch na pewno da sobie radę, to tylko
              przejściowe trudności, jakiś etap do normalności. Choć z drugiej
              strony rozumiem Twoje zrezygnowanie, no bo jak długo można śmiać się
              przez łzy, zachowywać pogodny nastrój kiedy w duszy niepokój o
              własne dziecko. Kiedyś musiało Cię puścić. Ale jestem pewna, że
              lekarze coś wymyślą, w końcu jelita ruszą. A tak na marginesie -
              myślałaś kiedyś o spisaniu historii Twojej i Fila walki o zdrowie?
              Czytając Twoje posty od razu w oczy rzuca się fajny, lekkim styl
              pisania. Pomyśl o tym. Moja przygoda z forum zaczęła się właśnie od
              Twoich postów. A teraz z innej beczki - z niecierpliwością czekam na
              wieści o Piotrusiu. Miałam nadzieję, że lexmoniczka coś napisze
              między wierszami, a tu cisza. Pozdrawiam lex i Januszka - ale was
              zaskoczył, no i oczywiście dzielna mamę gojapio i jej nie mniej
              bohaterskiego synka. Dobrej nocy!
              • gojapio Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.10.09, 16:49
                jak prawicie mi komplementy, to przypomina mi się stary dowcip z
                przedmowy do podręcznika savoir vivre'u Kamyczka, gdzie wśród gaf
                podano typową polską odpowiedź na komplementy dla gospodyni - "co to
                za sztuka zrobić obiad dla czterech głupich osób?". No i u mnie
                podobnie - co to za sztuka, poświęcać się dla tak fajnego dzieciaka
                jak Filip? smile zresztą.. jakie to poświęcenie - móc, mając 4-
                miesięczne dziecko, kłaść się o 22 i wstawać o 7 (i być śpiącą,
                oczywiście)
                a już na poważnie - nie jestem optymistką, gdybym zapłaciła 1000
                dolarów za godzinę na kozetce pewnie potwierdziliby, że jestem
                borderline - nierówna, mały impuls wystarczy, bym się nakręciła in
                plus w kosmos, kropla wystarczy, bym spadała w przepaść. Zero
                umiejętności wyważonego, chłodnego podejścia do rzeczy.

                Ale wracając do meritum - jak już wspominałam na wątku Janka, wczoraj
                babcia przeprowadziła z wnusiem poważną rozmowę i chłopakowi wyleciał
                sporawy (2x1,5cm) śluzowy glut z pupska. Może to zwiastun odwrócenia
                trendu? a dziś rekordowe 2890, po wczorajszym 2700, czyli jakaś
                wielka ściema to ważenie, bo nic się w proporcjach żarcia i srania
                nie zmieniło...

                a ja lekko chora, więc wykorzystuję obecność babci i leżę w łóżku z
                laptopem smile
                • lexmoniczka Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.10.09, 19:34

                  No to jak juz wspomniał mój mąż na naszym wątku - gratulacje za
                  kupę smile. strasznie sie ciesze ze dzieć w końcu łapie że to dołołem
                  trzeba. smile)
                  i poważnie strasznie się cieszę, bo to zwiastun że spowrotem do
                  domku będzie można planować, no może nie juteo hihi ale to i tak
                  zawsze lepsza perspektywa.
                  sciskam i kuruj mi sie tam to zrobimy tę kawkę w końcu. b
                  buziaki
                  • gojapio Re: Filip, 28/29tc, 950g, po 8 tyg. mało(bez)wodz 10.10.09, 20:28
                    Monia,
                    Ty jesteś kobieta latająca, gdybyś jakoś w przyszłym tygodniu
                    przelatywała przez marszałkowską, wpadaj do nas o każdej porze dnia i
                    nocy na kawę smile
                    Gosia
                    • gojapio a może jednak bakteria... 12.10.09, 23:23
                      dziś, tydzień po posiewie, przyszły wyniki badań (luby skomentował -
                      najpierw umrzemy, a potem się o tym dowiemy) - no i mamy jakąś
                      bakterię, odporną na większość antybiotyków (dlatego poprzednia kuracja
                      nie przyniosła efektu). Wielce prawdopodobne, że to ona odpowiada za
                      nasze wodne kupy. Oby!
                      • ewsanba Re: a może jednak bakteria... 13.10.09, 08:01
                        Gośka, spoko jakiś czas temu miałam nadzieję, że powodem "kup" nie
                        są bakterie u Miko, a teraz trzymam kciuki, żeby to okazały
                        się "tylko" bakterie u Fila. Trzymajcie się dzielnie. Zawsze
                        wiedziałam, że jesteś dzielna babka, nawet kiedy Ty w to
                        powątpiewałaś!!!
                        A jak już wyjdziecie ze szpitala i się zadomowicie to obiecuję, że
                        Was odwiedzimy.Buziaki
                        • gojapio mały skok w bok :) 14.10.09, 12:32
                          dla tych fanów, co zaglądają tylko na główny wątek Filipa - chwilowa
                          dygresja -
                          forum.gazeta.pl/forum/w,15302,101560733,101560733,pojdziemy_do_d
                          omu_z_pozajelitowym_damy_rade_.html smile
                          • gojapio stara bida :) 21.10.09, 15:09
                            śledzę na bieżąco forum, ale pisać nie mam jak, bo albo wracam późno
                            ze szpitala, albo Piotrek absorbuje tak, że nie mam kiedy włączyć
                            kompa. No i poza tym nic nowego, przełomowego się nie dzieje, ciągle
                            błądzimy we mgle. Mija wkrótce miesiąc od powrotu na tarczy, przytył
                            w tym czasie 550g (dziś 3140g), więc niby ok (acz przy wspomaganiu
                            pozajelitowym - 8ml/h do żyły), ale o każde 10 gramów musimy toczyć
                            boje - i z oporem Filipowych jelit, i z lekarzami. Na biegunkę
                            pediatra ma tylko jedną odpowiedź - zmniejszamy porcje jedzenia
                            (teraz nieprzekraczalne 50ml na porcję), a dla Filipa 50 to tylko
                            preludium, po którym jest jeszcze bardziej głodny. Od wczoraj
                            jednakowoż zaczęłam porządnie zagęszczać mleko kleikiem kukurydzianym
                            (zachowuje się lepiej niż ryżowy, Filipowi też bardziej smakuje), już
                            prawie da się w tym łyżkę postawić, wczoraj jedną porcję wręcz
                            kończyliśmy łyżką [Filip był najpierw wystrachany, bo myślał, że to
                            znowu jakiś zamach na jego osobę; potem próbował ssać jak smoka, a
                            potem z nieustannym podcieraniem brody jakoś poszło - śmieszny widok,
                            3 kilo jedzące łyżeczką smile].

                            I na razie efekty super - młody jest najedzony, radosny, a kup bardzo
                            niewiele; jak dobijemy do 80ml kup z połowy dnia (a bywało i 250ml,
                            średnio 150ml), to będziemy odpalać szampana, bo może jakimś rzutem
                            na taśmę nas ominie dokarmianie pozajelitowe... dopiero dziś
                            przeczytałam odpowiedzi dziewczyn, że owa nauka to nie kwestia dni,
                            ale kolejnych tygodni w szpitalu, co mówiąc szczerze niespecjalnie mi
                            się uśmiecha... tylko jeszcze czekam na odpowiedź MCM, czy dziecko
                            może jeść wyłącznie półpłynne jedzenie? w końcu z jakichś względów to
                            właśnie mleko jest podstawą diety dzieciaków... czy zagęszczanie
                            (wychodzi nam, że zjada ok. 25-30 łyżeczek kleiku na dobę) nie odbije
                            się niekorzystnie? i tak, myślę sobie, to lepiej niż dostawać
                            jedzenie w żyłę...

                            wczoraj były brane badania na wszelkie możliwe posiewy, jak będzie
                            czysty, pójdziemy do domu. Oby z pominięciem CZD - trzymajcie kciuki
                            smile
                            Gosia
                            • agajedi Re: stara bida :) 21.10.09, 16:29
                              gojapio napisała:

                              > tylko jeszcze czekam na odpowiedź MCM, czy dziecko
                              > może jeść wyłącznie półpłynne jedzenie? w końcu z jakichś względów to
                              > właśnie mleko jest podstawą diety dzieciaków... czy zagęszczanie
                              > (wychodzi nam, że zjada ok. 25-30 łyżeczek kleiku na dobę) nie odbije
                              > się niekorzystnie? i tak, myślę sobie, to lepiej niż dostawać
                              > jedzenie w żyłę...
                              Gosiu, ja co prawda nie jestem MCM, ale powiem Ci jak było u nas. Dwa dni przed wyjściem ze szpitala nagle Marysia zaczęła się dławić mlekiem, niebotycznie płakać przy jedzeniu i zwracać z płaczu. Pani doktor powiedziała tylko, że Mania opuściła się w jedzeniu i puściła do domu. Jadła tak 2 miesiące. Ona się darła, zachłystywała, 50 ml jadła przez godzinę. Koszmar. W końcu pomyślałam, że może by zagęścić jej mleko. Minęło jak ręką odjął. I od tej pory (dotąd) Marysia jadła tylko zagęszczane mleko, najpierw Nutritonem a potem właśnie kleikiem kukurydzianym. Nigdy więcej nie piła czystego mleka, nawet innych płynów pić nie chciała i nadal zanim się zaciągnie to musi się przekonać, że nic jej nie będzie. Wyniki badań zawsze były w porządku. To tak a propos zagęszczania każdego posiłku.
                              A poza tym bardzo się cieszę, że Filipek tak dobrze daje sobie radę.
                              • gojapio Re: stara bida :) 21.10.09, 18:32
                                wielkie dzięki za uspokojenie smile bo efekty kukurydzy spektakularne, kup
                                dokładnie 80 wink czyli odpalamy szampana. Zobaczymy, co jutro powie
                                pediatra, może pozwoli nam delikatnie zwiększyć porcje, a jak i one
                                będą się ładnie trawić, to może, może... ale nie chcę się cieszyć na
                                zapas, bo potem tylko większe rozczarowanie.
                                PS. obliczyłam, że by mieć podobną różnicę wieku jak między Twoimi
                                Pluszakami musiałabym właśnie zacząć zachodzić w ciążę smile niezły
                                musiałaś mieć (masz) hardcore, kochana smile
                                • agajedi Re: stara bida :) 21.10.09, 21:51
                                  gojapio napisała:

                                  > PS. obliczyłam, że by mieć podobną różnicę wieku jak między Twoimi
                                  > Pluszakami musiałabym właśnie zacząć zachodzić w ciążę smile niezły
                                  > musiałaś mieć (masz) hardcore, kochana smile
                                  Gosiu,
                                  za kukurydzę trzymam kciuki, a hardcore rzeczywiście jest niezły. Czasem to
                                  tylko bombę spuścić do kompletu. No ale ponoszę odpowiedzialność za swoje czyny.
                                  Co oczywiście nie znaczy, że żałuję czegokolwiek. Buziaczki
                                  • mamamalegorycerza Re: stara bida :) 21.10.09, 23:45
                                    Gosieńko, chciałabym Cie tez jakoś podtrzymac na duchu, ale problemy jelitowe to
                                    nie moja branża. Ja się wyspecjalizowałam w płuckach smile. No w każdym razie mam
                                    nadzieję, że tak jak i u mnie, wystarczy czas, czas, czas… aż któregoś dnia
                                    nastąpi nasz happy end i spotkamy się wiosną w piaskownicy. Pewnie i Fryzzia
                                    dołączy ze swoim „starszakiem” smile
                                  • gojapio Re: stara bida :) 22.10.09, 09:19
                                    Agula,
                                    odpisałam Ci nad podforum, bo mi się trochę wyrwało z tym hardcorem...
                                    zwłaszcza w zestawieniu z wydźwiękiem tamtego Twojego postu sad Ale
                                    widzę, że Ty masz jakąś nadludzką zdolność radzenia sobie z tym
                                    "hardcorem" - jesteś wielka, wiesz?
                                    • agajedi Re: stara bida :) 22.10.09, 19:16
                                      No, wielka baba ze mnie - wszerz oczywiście. Na wysokość i w siłę już nie.
                                      • gojapio amator popcornu 24.10.09, 12:23
                                        Filip zamieni się wkrótce w kolbę kukurydzy. W piątek pediatra już
                                        mówiła: "idę z Profesorem dzwonić do...", wiedziałam, że padnie hasło
                                        "Instytutu Żywienia". Weszłam jej w słowo i wybłagałam, by jeszcze
                                        nam dała do poniedziałku czas na udowodnienie, że damy radę bez
                                        jedzenia w żyłę. Zaufała, zwiększyła porcje do 60ml, rurę zmniejszyła
                                        do 5ml/h, ale oczywiście matka nie byłaby sobą - bezrefleksyjna
                                        miłośniczka wszelkich nowości - gdyby nie przekombinowała. Chciała
                                        mieć jeszcze lepszy bilans i zainwestowała w kaszkę z górnej półki -
                                        Zdrowy Brzuszek Nestle, z marchewką. Że niby marchewka jeszcze lepiej
                                        go zagęści, a nazwa serii okaże się prorocza. Gucio prawda, kolejne
                                        przebiórki i znów fontanny kup. Przeprosiliśmy się więc szybciutko z
                                        kleikiem kukurydzianym i znów jest w porządku. Waga dziś 3300,
                                        dokładnie 700g więcej niż miesiąc temu w momencie powrotu na oddział,
                                        z tego połowa - w ostatnich dziesięciu dniach. Może więc jakimś cudem
                                        jednak puszczą nas wolno...
                                        A Filemon od tego kleiku zrobił się taki pyzaty, że ho-ho. Poliki jak
                                        u chomika smile

                                        • aneciamamawiki Re: amator popcornu 24.10.09, 12:36
                                          ale super wiesci! widac ze nasz Filippo uwielbia kaszke kukurydziana
                                          i narazie sie tego trzymajsmile duzo zdrowka
                                        • ag0000 Re: amator popcornu 24.10.09, 12:40
                                          Uwielbiam kukurydzęsmile
                                          Zdróweczka kochani i niech puszczają was wolnosmile
                                          • gojapio już za chwileczkę, już za momencik... 26.10.09, 21:05
                                            jutro idziemy na chatę, bez żadnych kabli! oczywiście, o ile jakiegoś
                                            numeru Towarzysz w domu nie odstawi wink na razie na przepustkę, bo
                                            lekarze chyba nie chcą nam uwierzyć, że my zamierzamy już tak do końca
                                            życia ładnie przybierać na wadze (dziś 3350g, +130 g przez weekend),
                                            bez wspomagania dożylnego, albo nie chcą przyznać się do niewiary w
                                            skuteczność zmiany diety wink
                                            WOLNOŚĆ!!!
                                            Gosia
                                            • ag0000 Re: już za chwileczkę, już za momencik... 26.10.09, 21:17
                                              Niech żyje wolność bez kabelków!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                              I tak trzymać!!!!!!!
                                              Trzymam kciuki za towarzyszasmilesmilesmile
                                              • mamamalegorycerza Re: już za chwileczkę, już za momencik... 26.10.09, 21:20
                                                No to widze, ze nie tylko my mamy dziś dobry dzień. Cieszę sie ogromnie i
                                                obyscie juz nigdy nie musieli wracac do karmienia pozajelitowego!
                                            • jolantusia1 Re: już za chwileczkę, już za momencik... 27.10.09, 00:54
                                              trzymam kciuki zeby się udało. Obyście już nie wracali na odział
                                              • gojapio nic z tego :( 27.10.09, 19:23
                                                nie dość, że nie idziemy do domu, to jeszcze idziemy jednak do CZD na
                                                naukę pozajelitowego - taka decyzja Profesora po dzisiejszym
                                                raporcie. Za dużo leci ze stomii, taki mały człowiek nie może sobie
                                                pozwolić na odwodnienie, dwa trzy luźne stolce i od razu wszystkie
                                                parametry biorą w łeb (dziś na OIOMie pod respi wylądował inny
                                                odwodniony wcześniak). Niby to wszystko rozumiem, próbuję sobie
                                                wmówić, że chodzi o dobro Młodego, a nie naszą wygodę, ale wiadomo...
                                                serce chciałoby do domu. Gryplan jest taki na razie, że jutro dzwonią
                                                do CZD umawiać wizytę, na pewno leżymy na Litewskiej do poniedziałku
                                                (USG łepa), a potem czekamy na termin z Międzylesia. Jeśli mam szukać
                                                jakichś pozytywów, to przynajmniej o kilka dni dłużej się
                                                porehabilitujemy (od wczoraj - czyli o jakieś 3 miechy za późno, ale
                                                lepiej późno niż wcale - przychodzi do Fila rehabilitant ze
                                                studentkami i naprawdę widać, jak a) spore braki Fil ma, b) jak
                                                ładnie dają się one wypracowywać podczas rehabilitacji). Zagęszczenie
                                                rehabilitacji to efekt dzisiejszej konsultacji neurologicznej -
                                                niestety, szczegółów (poza tym, że wymaga stałego nadzoru
                                                neuro/rehab.) nie znam, bo z Dr Sz., jak uznanym by nie była
                                                specjalistą, kompletnie nie umiem się dogadać sad

                                                ogólnie więc nastrój pod psem, ale próbujemy się nie dać. Na razie
                                                muszę skupić się na zaległościach pracowych, bo od piątku musimy dać
                                                sobie radę bez babci.
                                                • ag0000 Re: nic z tego :( 27.10.09, 19:47
                                                  sad
                                                  Myślałam że naprawdę wam się uda,ale jeśli dla maluszka będzie lepiej to jednak widać trza.
                                                  Jesteście silni co pokazujecie już nam od samiutkiego początku i dacie radę,zresztą czego nie robi się dla naszych dzieciaczków aby chociaż w miarę było im dobrze.
                                                  Będziemy dalej trzymać kciukismile
                                                • alicja_123 Re: nic z tego :( 27.10.09, 20:09
                                                  gojapio napisała:

                                                  >Jeśli mam szukać jakichś pozytywów...

                                                  Za to zdanie, Cię uwielbiam kobieto!
                                                • jolantusia1 Re: nic z tego :( 28.10.09, 00:33
                                                  a już myślałam że obejdzie się bez tego, no ale jak nie ma innego wyjścia. Dacie
                                                  radę. Trzymam kciuki
                                                • nati1011 Re: nic z tego :( 29.10.09, 13:31
                                                  Gosiu, głowa do góry. Te problemy musza się w końcu skończyć. A ty
                                                  jesteś twarda jak diament, który w tym całym trudzie tylko się
                                                  szlifuje.
                                                  • gojapio Miszczu kup :) 09.11.09, 20:43
                                                    W piątek ustalono termin zainstalowania w Instytucie Żywienia CZD,
                                                    ok. 14 zapytałam jeszcze profesora o rokowania, czy są jakieś szanse
                                                    na samoistne rozwiązanie problemu przez ruszenie kup dołem bądź
                                                    zagęszczenie kupy w worku. Prof powiedział, że szanse są bliskie
                                                    zero, że dopiero operacja, za 3-6 miesięcy, rozwiąże ostatecznie nasz
                                                    problem. Filip się wkurzył, że w niego nie wierzą i... o 20:00 zrobił
                                                    pierwszą w życiu kupę dołem. Dziś rano poprawił drugą smile
                                                    Oczywiście, od CZD nas to nie uchroniło, pozajelitowe w domu też
                                                    pewnie nas nie ominie, ale jakby ten zacny proceder miał trwać i
                                                    przybierać na sile to pewnie prędzej czy później zejdziemy z worka, a
                                                    i sama operacja - usunięcia stomii przy działającej drożności dołem -
                                                    będzie formalnością. Yes, yes, yes, yestem dumna z naszego zucha, że
                                                    ho ho smile
                                                    PS. A w czwartek mamy występ w Dzień Dobry TVN - a propos synagisu.
                                                    Gosia
                                                  • tolka11 Re: Miszczu kup :) 09.11.09, 21:22
                                                    No paczpani jak taka kupa dołem może człowieka cieszyćsmile i oby
                                                    więcej takich wieścismile
                                                  • gojapio Re: Miszczu kup :) 09.11.09, 21:38
                                                    aha, za nic nie wynikało to z naszego wcześniejszego zapisku, ale już
                                                    jesteśmy od dziś zainstalowani w CZD, na minimum dwa tygodnie. Mamy
                                                    jak na wczasach, dwuosobowy pokój, z bezpośrednim wyjściem do lasu -
                                                    szkoda, że jesień... mam pewną tremę, bo pomijając 4 dni w domu, po
                                                    których zawróciliśmy się na tarczy do szpitala, tylko jedną noc
                                                    spędziłam z naszym wspaniałym synalkiem. Ale na razie jest tak jak
                                                    mówiły siostry - śpi jak anioł, z ekspresowymi przerwami na żarło.
                                                    Będzie dobrze, mieć dziecko i komputer 24/7 - czegoż chcieć więcej ;-
                                                    )))
                                                    Gosia
                                                  • ag0000 Re: Miszczu kup :) 09.11.09, 21:54
                                                    smile wiwat miszczu smile
                                                  • aneciamamawiki Gosia wymiatacie~! 09.11.09, 22:19
                                                    cholera jasna musi byc dobrze, synio zrobil dolem ,on juz tyle razy
                                                    pokazal ze jest silniejszy od wszystkich prgnoz lekarzy ze i tym
                                                    razem da rade !da rade!a ty odpoczywaj blisko tego lasku ... buziaki
                                                  • nastjaa Re: Miszczu kup :) 09.11.09, 22:20
                                                    Gosi, super będzie Cię zobaczyć.

                                                    Wiesz przeczytalam dziś, że jedni z rodziców trzymali sie dzięki
                                                    historii "małego rycerza", gdyz była podobna do ich przezyć. Ja
                                                    chcialam Ci powiedzieć, że kiedy my walczyliśmy o nasza niunię to
                                                    podtrzymywał mnie na duchu Wasz wątek. Kiedy baliśmy sie, bo w
                                                    kazdej chwili mała mogła miec operację (sama zreszta wiesz jak jest
                                                    ryzykowna taka operacja), ja wiedziałam, że muszę byc silna tak jak
                                                    Ty ((Wy to przeszliście), i ze napewno sobie poradzimy. Jestes super
                                                    wczesniakową mamą. Super radzisz sobie z problemami, a Twój maluszek
                                                    jest po prostu boski. Trzymam za Was kciuki i życzę szybkiego
                                                    powrotu do domku.
                                                  • gojapio Re: Miszczu kup :) 09.11.09, 22:36
                                                    jaka to odpowiedzialność być wzorem smile mam nadzieję, że sprostam (bo
                                                    Fil udowodnił, że nie takim wyzwaniom dał radę). Trzymajcie się,
                                                    Dziewczynki, na wiosnę się będziemy śmiać z naszej obsesji kup (u nas
                                                    na oddziale kupa to był temat nr 1, niezależnie od tego,czy pacjent
                                                    miał 2 miesiące, 2 lata czy 18 lat - za mało/za dużo, za rzadkie/gęste)
                                                    smile

                                                    Gosia
                                                  • wrronia Re: Miszczu kup :) 09.11.09, 23:34
                                                    A mnie to wszystko nic nie dziwi. Przecież od dawna wiadomo, że Filip to wyjątkowy typ. Czy to pierwszy raz pokazał na co go stać? smile Nie! Więc i teraz na dowidzenia pokazał profesorowi co potrafi wink
                                                    Gonia... pochwal się... ile ważycie?!
                                                  • nastjaa Re: Miszczu kup :) 10.11.09, 11:06
                                                    gojapio napisała:

                                                    > Dziewczynki, na wiosnę się będziemy śmiać z naszej obsesji kup (u
                                                    nas
                                                    > na oddziale kupa to był temat nr 1, niezależnie od tego,czy
                                                    pacjent
                                                    > miał 2 miesiące, 2 lata czy 18 lat - za mało/za dużo, za
                                                    rzadkie/gęste)

                                                    Oj, uwierz mi, ze niekoniecznie bedziesz smiać sie z tych kup. Moja
                                                    Nastusia (a jestjuż miesiąć w domu)robi obecnie nawet do 8 kup na
                                                    dobę i każdą oglądam- sprawdzam konsystencję, kolor, wielkość. A jak
                                                    nie zrobi pól dnia (mimo, że jedna kupa tez jest czymś prawidlowym),
                                                    to odchodzę od zmysłów, co chwile sprawdzam czy nie ma kupki, czy
                                                    sie nie pręży itd. A jak ją zaczęłam dopajać glukozą i dostała
                                                    zatwardzenia, to możesz sobie tylko wyobrazić jak się zachowywałam.
                                                    Pediatrę (na szczęście znajomą) chciałam zamęczyć i co ja nie byłam
                                                    gotowa zrobic "byle kupka poszła". Ale na razie sobie tłumaczę, że
                                                    skoro przez 4 miesiące żyłam w szpitalu tylko jej kupkami, to 4
                                                    miesiące bedzie trwał również odwyk od tego szaleństwa.

                                                    PS. powodzenia w czwartek smile
                                                  • asiaiwona_1 Re: Miszczu kup :) 10.11.09, 12:55
                                                    dopiero teraz doczytałam o waszym występie telewizyjny. Muszę sobie
                                                    przypomnienie ustawić, żeb nie przegapić czwartkowego ddtvn. Trzymam
                                                    kciuki smile
                                                  • gojapio Re: Miszczu kup :) 10.11.09, 21:00
                                                    ile ważymy? smile poprzestańmy na tym, że ja już niestety prawie 20 razy
                                                    więcej niż Fil smile)
                                                    a poważnie wagowo jest super, pysie mu rosną z dnia na dzień, dziś
                                                    3780g, z czego 1200 w ostatnich 40 dniach...
                                                    albo nauczył się udawać, albo idzie kupa nr 3 wink

                                                    A Wy jak Maja? w komplecie w domu?
                                                    Gosia
                                                  • wrronia Re: Miszczu kup :) 12.11.09, 08:39
                                                    My ciągle w komplecie. Dzisiaj mamy kontrole na litweskiej i właśnie ominie mnie twoje dzien dobry tvn.
                                                    Filip 5090g, Malina 5510g. Istne szaleństwo.
                                                    Idziecie z wagą jak szaleni. Super, tak trzymać! Najwyższa pora! smile
                                                  • gojapio Re: Miszczu kup :) 15.11.09, 00:14
                                                    depczemy Wam po piętach smile miały siostry z Litewskiej rację, że worki
                                                    z CZD są jakieś bardziej wypasione. Choć nie leci mu wiele (260ml na
                                                    dobę/gros z żarcia doustnego), wory tuczą Młodego niczym sportowca z
                                                    DDR. W poniedziałek - 3780, dziś, w sobotę - 4110! Skokowo wyrósł ze
                                                    wszystkich ciuchów z uwłaczającymi jego czterokilogramowej godności
                                                    słowami na metkach - early, tiny, etc. Wczoraj po raz pierwszy
                                                    założyliśmy pajaca dla 0-3, pomyśleć, że człowiek tak będzie się
                                                    cieszył z takiej pierdoły smile
                                                    Mamy tu jak pąki w maśle, potwierdziły się legendy, że Filip to
                                                    anioł. Jak go obudzę do żarcia o 23-24 (albo jak wczoraj, będzie do
                                                    tej pory imprezował), śpi potem do 6, żarcie i spanie do dziewiątej -
                                                    a mamuśka z nim. Dziś śmiał nas obudzić lekarz, z obchodem o
                                                    dziewiątej wink

                                                    Zaliczyliśmy dziś pierwszy długi spacer od dwóch miesięcy (a
                                                    właściwie drugi w życiu - pierwszy podczas krótkiej wizyty w domu) -
                                                    jakaś namiastka normalności, no i rodzina w komplecie smile

                                                    Kupy na razie ustały, więc trzymanie kciuków wskazane. Tym bardziej,
                                                    że wcale mi się to wyjście stąd z pozajelitowym nie uśmiecha. Wiem,
                                                    że wszystko jest kwestią wprawy, ale na razie nauka idzie mi opornie,
                                                    spala mnie odpowiedzialność, że jedno ruszenie palcem nie tak i cała
                                                    niezbędna jałowość bierze w łeb i jak mam przed siostrą na lalce
                                                    zdawać egzamin, to łapy mi się trzęsą i głowa nagle idiocieje, a
                                                    korki, igły i strzykawki stawiają zacięty opór. Za stara na nauki
                                                    jestem smile więc modlę się o to, by nas to jakimś cudem ominęło...

                                                    ale wiem, że i tak mamy relatywnie dobrą sytuację. Tu dzieciaki leżą
                                                    z takimi problemami, matko... jest np. dziewczynka z 30 tc, która
                                                    przyjechała z dużego miasta wojewódzkiego, zagłodzona przez tamtejszy
                                                    szpital - dziś ma 8 miesięcy i waży 2400. Doustnie je w porywach 15
                                                    ml, reszta w żyłę. Serce normalnie się kraje sad



                                                  • anjazzielonego ta mała z 30 tc 15.11.09, 09:56
                                                    Gosia,
                                                    dla Was gratulacje, i słowa otuchy, żeby wszystko szło tylko tylko dobrze,
                                                    żebyście poszli do domu.

                                                    A co do tej małej, to jak to możliwe, że waży 2400 g???
                                                    To ile to dziecko ważyło po urodzeniu, i co ważniejsze, jak przez te 8 mcy oni z
                                                    nią postępowali????
                                                    i to jeszcze w szpitalu???
                                                  • alicja_123 Re: Miszczu kup :) 09.11.09, 23:13
                                                    O rany, jak sie cieszę, że taki duży postep!!! Wcześniaki są
                                                    niesamowite, te zwroty akcji, kiedy dorośli tracą już wiarę, są
                                                    fantastyczne, a Twój synek to miszcz nad miszcze smile Silny jak mama!
    • wrronia co słychać? 22.11.09, 23:36
      Halo halo!
      Co tam u Was słychać?
      • gojapio Re: co słychać? 23.11.09, 00:22
        a przyzwoicie smile przestałam się już zapierać rękoma i nogami przed
        workami, zmieniam je, jakbym nic innego w życiu nie robiła smile gdyby
        mi tak jeszcze dali na piśmie, że nie sprzedam dziecku w żyłę żadnej
        sepsy ani innej zarazy, i że dwa pokoje wystarczą, by rozstawić się z
        produkcją, i mogę iść do domu (bo jak słyszę ich niektóre pytania, to
        mam ochotę zapytać, czy w pakiecie z pozajelitowym dają większe
        mieszkania - bo trzeba mieć kilometry blatu, łatwego do utrzymania w
        czystości, miejsce na miesięczny zapas składników i eliksirów
        młodości piękna i tycia, pytali się mnie na ten przykład, czy
        zamierzam kupić lampę bakteriobójczą. Oczywiście, dwie, i trzecią
        malutką smile

        Fil waży 4400 (o 650 g więcej niż na przyjęciu dwa tygodnie temu),
        jak każdy bobas odpływa na sam powiew świeżego powietrza, więc tak
        długo jak nie pada i możemy się spacerować - to żyć nie umierać.

        Będę chciała tu przywiązać się do łóżka do następnego poniedziałku,
        by zaliczyć ponowne badanie słuchu (przesiewowe wyszło nam nie ok -
        do poprawki ABR) z oddziału, a nie z ulicy, bo trudno mi będzie jadąc
        samochodem, dowieźć dziecko tak, by nie zasnęło w drodze.

        wrzucilam na MNW linka do naszych najnowszych fot smile
        • gojapio Re: co słychać? 30.11.09, 22:54
          najświeższa porcja niusów. Ważymy już 4650 wink jutro bądź pojutrze ma
          się okazać, czy będę worki robić sama w domu, czy będą przyjeżdżać z
          apteki, a potem jeszcze kilka dni na rozpiskę zapotrzebowania,
          wysyłkę do domu, etc, więc chyba moje marzenie o półroczku Fila w
          domu (wypada w Mikołajki) się nie ziści, ale najważniejsze jest to,
          że w piątek zadzwonił na oddział osobiście nasz Profesor z chirurgii
          na Litewskiej, wypytał co u jego podopiecznego słychać, pochwalił
          postępy wagowo-kupowe (co 3-4 dni coś mu tam wyleci) i... zaprosił na
          operację. Jakbyśmy przeżyli święta w szpitalu, to i 14.12, ale
          rozumie, jeśli odmówimy. Odmówiliśmy - mamy się zameldować 11.01. -
          ale to i tak o lata świetlne szybciej niż się spodziewałam. Mam
          nadzieję, że po operacji zarówno wymiana worków stomijnych, jak i -
          zwłaszcza - obsługa żarcia pozajelitowego okażą się ciekawymi, ale
          czysto teoretycznie nabytymi umiejętnościami smile

          a tak poza tym to okaz zdrowia (tfu, tfu) i wytrzymałości (śpi raz
          dziennie, podczas spaceru, resztę czasu szaleje, głównie żre)
          G.
          • lexmoniczka Re: co słychać? 01.12.09, 10:29
            Gosia strasznie się cieszę!!!
            To widze że spacer z wózkami już blisko.
            Silny ten twój chłopak, i wielki!.
            ucałuj go od ciotki Moniki (konicznie!!!)
            buziaki
            • wrronia Re: co słychać? 11.12.09, 09:55
              Filipy Filipy??? Co tam u Was słychać? Jak wam w domu?
              Mamuśka? dajesz radę? Wiem, że dajesz smile
              Czekam na porcję niusów smile Ile ważycie?

              Buziole kiss
              • gojapio Re: co słychać? 11.12.09, 23:09
                żyjemy smile dziś o ząbek przeskoczyliśmy 5 kg smile generalnie jest super,
                ale za dużo wzięłam sobie na głowę (robota+święta), więc starcza mi
                sił i czasu tylko na podłączenie wora (jak dobrze, że tylko na 12h -
                cały dzień jest na wolności), więc cała chata tonie w bałaganie. Ale
                do 18-tki Fila powinniśmy się zeń wygrzebać smile
                pediatra, która ostatnia widziała go w stanie "zjazdu do zajezdni"
                (2600 wagi, żółtozielony, tracący hektolitry kupy), nie mogła wyjść z
                podziwu jaki on wielki i krągły. Fakt, w Międzylesiu wyglądał jak nie
                z tej bajki, przy tamtych biedakach-chuderlakach...
                11.01 meldujemy się na chirurgii, a na razie cieszymy się wolnością.
                Martwią nas trochę uszy - po tym nieudanym badaniu przesiewowym
                obserwujemy go oczywiście ze wzmożoną czujnością i skubaniec w ogóle
                nie reaguje na dźwięki. Pocieszam się, że ogólnie mało ma
                skoordynowanych reakcji, a spóźniony zapłon to jego drugie imię
                (śmieje się kwadrans po śmiesznym zdarzeniu), a wcześniej nie
                mieliśmy wątpliwości, że słyszy, więc może będzie dobrze. Musi być,
                bo matka się wykosztowała na jazgoczącego szczeniaczka-uczniaczka pod
                choinkę smile))

                a Wy jak? twinsy dalej dają w kość?
                • gojapio szybkie resume 05.01.10, 01:21
                  brak wieści to dobre wieści smile ostatnio wszystko szybko się toczy,
                  ale dojście do komputera zatarasowała mi choinka i parę innych
                  niecierpiących zwłoki spraw, stąd brak meldunków, a i ten krótki.
                  Wsio jest super, Młody słodki do bólu, zero problemów, dzięki
                  pozajelitowemu w nocy przesypia całe nocki do 8-9 rano (yes, yes,
                  yes), waży już 5600. Dziś po raz pierwszy przekręcił się z brzucha na
                  plecy, a najchętniej to by już siedział smile tylko obręcz barkowa
                  (dobrze mówię?) słaba - wygina się do tyłu jak samolot, ale będziemy
                  się rehabilitować i w tym kierunku. Na razie cel numer jeden to
                  rozprawić się raz na zawsze z parszywymi jelitami i konsekwencjami -
                  w poniedziałek, za tydzień, meldujemy się na Litewskiej i jak by nie
                  liczyć minimum trzy tygodnie tam spędzimy (buuuu). Ale to już chyba
                  ostatnia prosta, jeśli nie wydarzy się nic - tfu, tfu -
                  nieoczekiwanego. Trzymajcie kciuki więc od poniedziałku (operacja
                  pewnie środa-czwartek), a wcześniej w czwartek - bo mamy cholerny
                  ABR. Na moje, dzieć albo nie słyszy, albo słyszy, ale uparcie nie
                  chce dać tego po sobie poznać (opcji niedosłuchu nie zakładam, bo nie
                  ma tak, że na pewne dźwięki reaguje, na inne nie). Za głosem nie
                  wodzi wzrokiem, gwałtowne dźwięki go nie wzruszają, za to uśmiecha
                  się, gdy jest w półśnie, a łojciec do niego nuci - może to taki mini-
                  ABR, badanie mimowolnych odruchów smile
                  • mayolek Re: szybkie resume 07.01.10, 21:06
                    Dzięki za newsa gojapio, Śląsk jak zawsze trzyma kciuki za
                    młodziaka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    • gojapio Re: szybkie resume 08.01.10, 10:06
                      Dziękujemy Śląskowi smile i wszystkim innym regionom też smile

                      wczorajszy ABR nam nie wyszedł. To badanie to jakaś porażka sad
                      modelowo uspaliśmy dziecko, było po 3h przerwie od spania, a zdaniem
                      pani technik sen był za słaby. No i wystarczył skok powyżej 60db i
                      się obudził - ale to dla mnie jakieś pocieszenie, że skoro reaguje na
                      dźwięki powyżej 60db, to słyszy, a skoro słyszy głośne i nie reaguje
                      na nie (brzdąkanie garnkami, etc), to może słyszy i ciche, ale też
                      nie reaguje.
                      Już wiadomo, że operacja w piątek - meldujemy się w szpitalu w środę.
                      • polaa27 Re: szybkie resume 08.01.10, 10:34
                        Słuchaj, a może umów sie na to badanie na Sienną? Co prawda my nie mieliśmy
                        nigdy ABR, tylko przesiewowe kilka razy, ale naprawdę robią tam sprawnie i
                        szybko. I mimo, że Miki jest dzieckiem energicznym i nie dającym sie łatwo
                        utrzymać w bezruchu, nawet podczas snu to za każdym razem nam to badanie
                        wychodziło, a nawet parę razy mieliśmy badany słuch na żywca nie przez sen. A o
                        CZD słyszałam trochę mniej pochlebne opinie.

                        Trzymam kciuki za badanie słuchu i za operację oczywiściesmile
                        • myskaz Re: szybkie resume 08.01.10, 12:17
                          Nie jestem mamą wcześniaka ale czasami podczytuję to forum i wysyłam
                          dobre myśli wszystkim maluszkom.
                          Moje dziecię urodziło się z wadą twarzoczaszki predysponującą do
                          problemów ze słuchem. Nasz niepokój wzrósł kiedy pani logopedka
                          zaklaskawszy kilkakrotnie nad jego głową i trzasnąwszy drzwiami
                          stwierdziła, że dziecko nie słyszy. Po specjalistycznych badaniach
                          okazało się, że wszydtko jest w porządku. A konkluzja - moje dziecię
                          już w życiu brzuchowym rosło w towarzystwie hałasu (prawie)
                          nieustannie produkowanego przez 2 starszych braci. Dziś 8-letni
                          Antek jest wielbicielem chorału gregoriańskiego i ma chyba najlepsze
                          ucho do języków obcych.
                          Myślę, że będzie dobrze. Trzymam kciuki
                      • wrronia Re: szybkie resume 12.01.10, 21:03
                        Trzymam kciuki jutro smile
                        • gojapio Re: szybkie resume 12.01.10, 23:15
                          jutro się stawiamy, w piątek cięcie-gięcie. Trzymajcie kciuki smile
                          • asiaiwona_1 Re: szybkie resume 13.01.10, 12:30
                            trzymam kciuki smile Tyle już przeszliście, że może być już tylko dobrze.
                            e-Buziaki
                            • gojapio Re: szybkie resume 13.01.10, 23:36
                              cyrk na kółkach, operację zaplanowali, ale miejsca do przyjęcia już
                              nie wink tak więc mimo zarzekań się i zaklinań, że wczoraj ostatni raz
                              podłączam worek żywieniowy, dziś znów musiałam zakasać rękawy, bo nas
                              odesłali do domu. Jutro od rana powtórka z rozrywki, doktor
                              powiedziała, że jak będziemy grzeczni, jest szansa, że w piątek za
                              dwa tygodnie wyjdziemy do domu, czyli ferie w Gdyni aktualnie, jupi!!
                              smile
                              Aha, i pokrzepiające jest to, że po Młodym jeszcze dwa dziecia
                              przewidziane do cięcia-gięcia, więc chyba dłużej niż 2h naszego
                              Glutka trzymać nie będą na stole...

                              Tak więc, Asiek, nasz spacer z dzieciami, który planujemy od
                              ubiegłorocznej wiosny, coraz bliżej smile)
                              • asiaiwona_1 Re: szybkie resume 14.01.10, 09:28
                                Gosia - czekam, jestem cierpliwa. Zakończcie te wasze szpitalne
                                przygody, dojdźcie do formy i szykuj wygodne buty na spacer smile
                              • doroszka Re: szybkie resume 14.01.10, 14:34
                                Tzymamy kciuki - a nasz Filipos to nawet całe łapki trzyma smile
                                To, ze się nie odzywam, nie znaczy, że nie sledzę losów Twego Fila wink
                                Daj znać, jak po operacji!!!
                                • gojapio Re: szybkie resume 15.01.10, 21:30
                                  dzięki za wszystkie kciuki i łapki smile operował go profesor plus nasze
                                  ukochane panie doktor, więc byłam spokojna jak nigdy. Nawet
                                  pojechałam do domu się wykąpać i zrobić dla dziecka na bóstwo wink
                                  Operacja okazała się szybsza i nieco łatwiejsza niż się spodziewali -
                                  założyli sobie na Filemona cały dzień, a sama operacja trwała 3h,
                                  potem już tylko zszywanie. Było sporo zrostów, ale zostało mu 80cm
                                  jelita cienkiego i całe grube, więc ich zdaniem spokojnie wystarczy
                                  do normalnego wchłaniania. Obaczymy za dziesięć dni smile
                                  Widziałam go o 19, sam oddychał, spuchnięty okropnie, ale to wiadomo.
                                  Nawet miał otwarte oczy, trochę pojękiwał, mam nadzieję, że dostaje
                                  mocne leki przeciwbólowe, biedulek... ale ogólnie oceniają jego stan
                                  jako bardzo dobry, jutro powinien wrócić na chirurgię. Zuch chłopak
                                  smile
                                  • blaszka0662 Re: szybkie resume 15.01.10, 21:39
                                    Zuch! Mam nadzieję, że to koniec waszych problemów. Dużo zdrówka!
                                  • nastjaa Re: szybkie resume 15.01.10, 22:45
                                    Często myslę o Filu, bo jak moja mała miała przechodzić przez to
                                    samo, to Wy (nawet o tym nie wiedząc) trzymaliście mnie na duchu.

                                    A teraz Wam życzę:
                                    - szybkiego powrotu do domu
                                    - zapomnienia o bólu i cierpieniu
                                    - codziennych kupek o odpowiednim zapachu i konsystencji (wiem
                                    śmieszne, ale ja to sprawdzam codziennie i za każdym razem cieszy
                                    mnie tak samo)
                                    - spotykania waszego ulubionego profesorka tylko na kawce w
                                    restauracji lub w parku na spacerku, a nie na wizytach (no dobra,
                                    chyba, że na początku, ale tylko kontrolnych).


                                    Całuski dla Was

                                    -
                                    Anastazja, ur.22.06.2009, 29tc, 870gr
                                  • martha_sz2 Re: szybkie resume 15.01.10, 23:47
                                    My też trzymaliśmy za Was kciuki!!
                                    Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia
                                  • wrronia Re: szybkie resume 16.01.10, 10:55
                                    Dobrze wczoraj wyglądałaś smile
                                    3mamy cały czas kciuki smile Na 6kg czekamy smile
                                    A jak się czują Tatuś i Piotrek? Radzą sobie?
                                    • gojapio już dwie kupy za nami :) 18.01.10, 19:53
                                      zielone, ale i tak najpiękniejszy widok świata smile
                                      dzielnie znosi wszystko, jeszcze na oparach morfiny przespał cały
                                      dzień, jeszcze tylko sześć dni głodówki. Damy radę smile
                                      buziaki od Fila, dzięki za wsparcie, jak Polska długa i szeroka smile
                                      • aneciamamawiki Re: już dwie kupy za nami :) 18.01.10, 21:11
                                        heheh chyba nigdy w zyciu nie cieszylysmy sie tak z kupki naszego
                                        forumowego smykasmile super wiescikiss
                                      • polaa27 Re: już dwie kupy za nami :) 18.01.10, 21:59
                                        Super, jesteście bardzo dzielnismile
                                      • anna_fv Re: już dwie kupy za nami :) 30.01.10, 00:01
                                        jak ma się synek? i co ze sluchem, robiliście w końcu to badanie?
                                        • gojapio Re: już dwie kupy za nami :) 30.01.10, 22:48
                                          Na razie szybki meldunek: juz bysmy mogli byc w domu,ale mama postawiła dziecku poprzeczkę zbyt wysoko i po byciu na czczo przyatakowała jelita zwykłym bebilonem (takie pił przed operacja) ale im sie to wybitnie nie spodobało. Dwa dni glodowki wiec, dopiero w piatek pepti MCT,dzis rozpędziłismy sie do 30ml i na razie jest super-pelny żołądek i od razu inne dziecko,ruchliwe,rozchachane. Jak sie nic niespodzianego nie przydarzy moze kolo srody wyjdziemy?
                                          ABR mamy 18 lutego ale jakos małej wiary jestem jesli chodzi o samo badanie-jesli tamto uspanie nie wystarczyło, to mocniej-zwlaszcza w ciagu dnia(idziemy na 17)nie umiemsad jak sie nie uda,pojdziemy prywatnie-wtedy i o 22 mozna
                                          • gojapio dla prenumeratorów Filipowego wątku :) 04.02.10, 09:55
                                            założył mi się nowy wątek, ale Wam - wiernym fanom - też się należy
                                            porcja najświeższych wieści smile

                                            jak nic się nie wydarzy, to sobotnie obchody skończonych 8. miesięcy
                                            (jak ten czas leci!), odbędą się już w domowych pieleszach wszyscy,
                                            włącznie z profesorem, chcieli pogonić nas już wczoraj, ale nasza
                                            doktor była nieugięta - i stanęło na piątku. Inna sprawa, że te
                                            jelita to jednak przekleństwo - Pepti MCT świetnie trawi, ale jak
                                            tylko dosypałam mu kleiku (przed operacją pił wyłącznie zagęszczone
                                            mleko), zaczęło się z niego lać tak, że biegunki w stomii mogłyby się
                                            schować. Pokornie wracamy więc na samo mleko, licząc, że to
                                            wystarczy, by utrzymać wagę (na razie po zejściu z pozajelit. leci na
                                            łeb na szyję - 300g w kilka dni) do czasu, aż jelita się oswoją z
                                            trawieniem innych rzeczy.

                                            a szczęśliwy młody człowiek bez stomii i browiaka (zostawiłam go na
                                            chwilę z babcią i rozwiązali za lekarzy dylemat, czy wyjąć go już,
                                            czy zostawić prewencyjnie na kilka tygodni - na szczęście obyło się
                                            bez rozlewu krwi) wygląda
                                            tak
                              • aneciamamawiki wracaj do zdrowia nasza rybko 16.01.10, 08:58
                                i to szybko.. mimo twoich usmieszkow w poscie kochana tak mi sie
                                cholernie smutno zrobilo, wyobrazilam sobie jak musi cierpiec twoij
                                maluszek, cale szczescie wszystko na dobrej drodze, teraz wam zycze
                                za 10 dni duzej kupci dupkowej( nie obraz sie za okreslenie)buziaki
                                dla was...
                                • ag0000 Re: wracaj do zdrowia nasza rybko 18.01.10, 20:18
                                  Tak właśnie myślałam dziś o Filu, dzielny z niego chłopak smile zdróweczka i jeszcze raz zdróweczka smile
                                  • tolka11 Re: wracaj do zdrowia nasza rybko 18.01.10, 20:47
                                    Dzielni jesteście nieziemskosmile
    • wrronia CO TAM JAK TAM? 19.01.10, 11:44
      Co tam słychać u naszego ulubionego Filipa? Jak się czuje? Dochodzi do siebie? Gosik... napisz co u Was! smile Jak się trzymasz?
      • mayolek Re: CO TAM JAK TAM? 04.03.10, 21:43
        No kurcze co to za cisza? Żadnych newsów już od 7 tygodni.... sad GR
        napisz coś!!!!
        • gojapio Re: CO TAM JAK TAM? 04.03.10, 22:18
          nie siedmiu, tylko czterech - luty krótkim miesiącem był smile
          przepraszam, ale ten miesiąc to jak dzień. Dokładnie, dzień świstaka.
          Desperackie próby znalezienia nowego patentu na wieczne biegunki Fila
          i rozpacz, że czego nie je, wszystko przez niego przelata. Plus
          paranoja ważenia wszystkiego - dziecka co 15 minut, każdej pieluchy,
          zapisywanie wszystkiego co zjadł, a co wysrał (bo i sikać z tych
          biegunek przestał). Słowem, mało euforii, która powinna towarzyszyć
          wyjściu do domu, dużo stresu i niefajnych momentów.
          Stan na dziś jest taki, że o rekordowej wadze z początku stycznia
          (5750) możemy tylko pomarzyć. Sięgnęliśmy dna (5050), teraz się
          powoli, z trudem odbijamy (5200). Lekarze nic nie umieją nam
          doradzić, widać, że jesteśmy dla nich trochę za łagodnym przypadkiem
          - chirurdzy się cieszą, że operacja się udała, lekarze z poradni
          żywieniowej w CZD mają takie przypadki na oddziale - dzieci wyłącznie
          na żyle, że my przy nich to mistrzowie wchłaniania. Ale czuję, że z
          każdą kolejną wizytą, na której nie możemy się pochwalić przyrostem
          wagi (a i badania krwi takie sobie - zaburzona równowaga kwasowo-
          zasadowa, niskie żelazo), coraz mocniej zaciska się nam na szyi pętla
          z napisem - "powrót na żyłę". Wiem, że by mu to pomogło, chłopak
          nabrałby masy - a wraz z masą wydłużyłyby się jelita i zaczęły lepiej
          wchłaniać. No ale powrót na żyłę oznaczałby operację, bo Młody, jak
          wiadomo, bez broviaca. A to mi się średnio uśmiecha - poza ponownym
          stresem i bólem - bo jednak rozsmakowaliśmy się w byciu w domu, w
          regularnej rehabilitacji w Ośrodku Wczesnej Interwencji na Pilickiej,
          w spacerach. Jak będzie trzeba, to wiadomo - wrócimy na żyłę, ale na
          razie jeszcze nie tracimy nadziei, że może chłopak zaskoczy. Od dwóch
          dni przelewam go intensywnie kleikiem marchwiowo-ryżowym Hippa na
          biegunki. W odruchu desperacji poszłam z nim do naszego sprawdzonego
          homeopaty i ładuję w niego milion kulek. No zobaczymy. Na razie nie
          jest to powrót do domu taki, o jakim marzyłam - że będzie to koniec
          naszych przejść jelitowych. Na razie wygląda to na dłuższą "zabawę".
          Ale tak poza tym to wsio w miarę ok - fizykoterapeutka zadowolona,
          neurolog też. Wisi nad nami powtórka (trzecia już) z ABR, ale raczej
          teraz już mamy pewność, że słyszy - w domu się uspokoił i ładnie
          reaguje na wszystkie bodźce, także dźwiękowe.
          Trzymajta więc kciuki za jelitka nieustająco, a jak się obrobię z
          robotą, to wrzucę najnowsze fotki Gluta.
          • nati1011 Re: CO TAM JAK TAM? 04.03.10, 23:42
            Małgosiu, dawno - od stycznie - nie zagladałam. Piękny ten wasz
            synek. Tylko szkoda, ze te jelitka nie chcą zaskoczyć. Ale wiesz, on
            jeszcze maleńki jest. Wierzę, ze pomału bedzie lepiej. Zaraz wiosna
            i też dzieć nabierze wigoru. Pamietam o Was i czekam na nowe -
            lepsze - wieści.

            pozdrawiam serdecznie
          • marta_g7 Re: CO TAM JAK TAM? 05.03.10, 04:09
            Trzymam mocno kciuki za MAlucha. Naprawde dzielny z niego chlopak. Trzymajcie sie. Pozdrawiam
          • tully.makker Re: CO TAM JAK TAM? 05.03.10, 09:56
            Od dwóch
            > dni przelewam go intensywnie kleikiem marchwiowo-ryżowym Hippa na
            > biegunki.

            Moj Wscieklak nie chcial tego pic, ratowalismy sie marchewka ze
            sloiczkow, ale u nas nie bylo tak zle jak u was. Ten ORS200 jest
            naprawde rewelacyjny, moze wam pomoze?
            • aleksa51 Gojapio spróbuj tego: 05.03.10, 11:57
              Nie wiem czy słyszałaś o BSM? Piszę ci o tym bo widzę, że chwycisz się już
              praktycznie wszystkiego i rozpaczliwie szukasz sposobu na wyprowadzenie Filipcia
              z choróbska. (Dodam, że czytam was, czasem piszę, od początku i stale wam
              dopinguję). Do zastosowania tej metody będzie ci potrzebna książeczka za
              niespełna 20zł, miarka centymetrowa i własne ręce. Na takim maluchu najlepiej
              stosować jak śpi (praktyka przy moich dzieciach). Dla jasności dodam, że zakrywa
              się dłoniami miejsca na głowie (powierzchnię mózgu) odpowiadające za dane
              organy)- ty musiałabyś zastosować u Fila pozycję V. Niestety nie jest to takie 5
              sekund, żeby wytłumaczyć i z internetu się tego nie nauczysz, więc wydatek na
              książkę trzeba ponieść. Żeby nie było, że ja jakiś sprzedawca jestem to
              znajdziesz tytuł i autora w wyszukiwarce jak wpiszesz hasło "BSM".
              Sama się tak leczę i leczę dzieci (jak się da, bo straszne z nich wierciochy) i
              rezultaty są- zaskakujące ale pozytywne. Jeśli będziesz miała jakieś pytania to
              pisz do mnie na aleksa5@interia.pl
          • mayolek Re: CO TAM JAK TAM? 05.03.10, 14:16

            Nie pisałaś przez 44 dni a to jest dokładnie 6,285714286 tygodnia
            czyli jednak to ja byłem bliżej prawdy wink Fajnie że wrzuciłaś garść
            infosów bo nic nie wiedzieliśmy, a brak wiedzy przywołuje demony.
            Trzymamy kciuki standardowo - wierzymy że wszystko będzie z Filipem
            okey - MUSI!!!!
            Pozdrawki ze Ślunskiej wytwórni majonezu przesyła grono fanów smile
            • gojapio Re: CO TAM JAK TAM? 05.03.10, 22:01
              nie wiem, jakim Wy tam na Ślunsku systemem operujecie, ale dla mnie
              między 4.02 a 5.03. (czy jakoś tak) jest nie więcej niż 30 dni, czyli
              nie więcej niż 4,5 tygodnia (plus minus pół) i proszę mnie tu nie
              antycypować smile
              u Fila jakby lepiej - od bagiennych dołów (5150) awansowaliśmy w 3
              dni o prawie 200 gramów,kupy się z lekka poprawiły, da się przemycić
              2-3 kleiki dziennie i pół zupy. Może jednak wreszcie homeo dała znać
              o sobie, no bo co innego? w coś trzeba wierzyć smile tak czy owak
              wystarczyło mi to do upicia się jednym piwem smile
              • wrronia Re: CO TAM JAK TAM? 05.03.10, 22:19
                Też się upijam właśnie jednym piwem i mam jeden z tych wieczorów kiedy ma się ochotę na jakiś mały koniec świata smile
                3mamy kciuki za kupy, kleiki i hippa smile Filo rośnij chłopak. Malina ma już 8kg na blacie. Chyba nie chcesz mieć baby większej od siebie, co? smile smile smile smile
              • monika774 Re: ja tez miałam dziecko na żywieniu ponad 2 lata 08.03.10, 12:39
                Mój synek wcześniak skrajny miał martwice jelita ,wycięte jelitko
                cienkie,6 miesięcy stomia(koszmar),zespolenie i 3 lata na browiaku
                na żywieniu pozajelitowym w domu,pacjent CZD. Mój synek po
                zespoleniu słabo przybierał też na wadze,bardzo mało jadł,bolał go
                brzuszek (po jedzeniu i podczas robienia kupki) biegunka straszna 10-
                15 razy na dobę,pomogły probiotyki -marchewka i czas..., żelazo
                mizerne, żywiłam go pozajelitowo i choć było cholernie ciężko to go
                utrzymywało w miare dobrej kondycji. Jeśli chcesz porozmawiać możemy
                się zdzwonić..
                • gojapio Re: ja tez miałam dziecko na żywieniu ponad 2 lat 08.03.10, 16:49
                  Monika, sytuacja jakby trochę się normowała, wiesz? odkąd przelewam go
                  na maksa (do 300-400 ml dziennie) kleikiem ors 200 hippa. Jest i
                  marchewka, a przy okazji elektrolity. Od wczoraj je rpaktycznie
                  wszystko, z rybą w zupie włącznie i na razie kupy super - rzadziej,
                  baaaaardzo obfite, ale zwarte, a nie taka woda, jak wczesniej.
                  Zobaczymy wieczorem jak waga. Z telefonu do przyjaciela chętnie
                  skorzystam smile odezwę się na priva
                  • gojapio Re: ja tez miałam dziecko na żywieniu ponad 2 lat 09.03.10, 22:28
                    byliśmy dziś u otolaryngologa, by jeszcze przed piątkowym ABR-em coś
                    może się wywiedzieć. Zrobili mu dwa badania przesiewowe i potwierdziły
                    się nieprawidłowości, m.in. brak otoemisji. Doktor powiedziała, że
                    przed ABR-em nic nam powiedzieć nie może, ale dociśnięta do muru
                    powiedziała, że postawiłaby diagnozę "podejrzenie niedosłuchu". Macie
                    jakieś doświadczenia w tej materii? bo tak naprawdę z wynikami ABR-u i
                    tak będziemy czekać i gapić się w nie jak sroka w gnat do 22.03., kiedy
                    mamy wizytę u audiologa w CZD.
                    • nastjaa Re: ja tez miałam dziecko na żywieniu ponad 2 lat 09.03.10, 23:32
                      Gosiu,czytalam w necie i w archiwum wcześniaków o słuchu,bo u nas wyszło na przesiewowym, że mała
                      fatalnie słyszy. Wyczytałam, że u wcześniaków zdarzalo się, że badanie wychodziło dużo później. A u
                      nas okazało się, że małej zalegała woskowina i wystarczylo zakrapiać na kilka godzin przed kąpaniem
                      parafiną. Trzymam kciuki za Was. A jak waga? PS. Wracając do jelitowych problemów to w celu
                      zagęszczania mamy w menu kisielki, budynie, siemię lniane i sinlac i jest oki. Aż tak dobrze chyba
                      jeszcze nie było.
                      • gojapio Re: ja tez miałam dziecko na żywieniu ponad 2 lat 10.03.10, 05:38
                        kisielki? budynie? smile rzuć przepisami, na czym i jak to robisz? albo
                        tu albo na priva smile bo Filip zaczął z nagła się bardzo fajnie
                        zagęszczać, kupy-wody nie widziałam od 3 dni, teraz jest śmietana
                        36%, i to w znacznie rzadszych odstępach smile je już wszystko -
                        właściwie wyrugowałam mleko, bo zanim nie przepada (krztusi się i
                        męczy), więc kleiki kuku z mlekiem, ors 200 do przepajania, zupy.
                        Owoców się jeszcze boję. W nocy dwa razy 60-90ml sinlac (uwielbia -
                        ale nie wiem, ile porcji go dziennie można by nie przegiąć?). No i
                        teraz czas na tuczenie smile więc wszelkie kaloryczne gęściochy mile
                        widziane.
                        PS. Woskowinę miał usuwaną przed badaniem, więc to odpada, niestety.
                        W piątek będziemy mieli badania, o 22 to już musi cholernik zasnąć,
                        innej wersji nie zakładam, a potem tylko czekanie aż ktoś
                        zinterpretuje wyniki
                        • tully.makker Re: ja tez miałam dziecko na żywieniu ponad 2 lat 10.03.10, 10:27
                          Nam kazali sie dosc dlugo wstrzymywac z owocami, a zaczac od banana,
                          jabka unikac.
                        • nastjaa Re: ja tez miałam dziecko na żywieniu ponad 2 lat 12.03.10, 16:05
                          gojapio napisała:

                          > kisielki? budynie? smile rzuć przepisami, na czym i jak to robisz?
                          albo
                          > tu albo na priva smile

                          Gosiu, przepraszam Cię bardzo, ale przez niedogodności sprzętowe
                          dopiero teraz zobaczyłam Twój post.

                          Budynie robię na mleczku Nastusi, czyli gotuję już przygotowaną
                          porcję jej mleczka (czyli ok 180ml mleka zrobionego na 150ml wody).
                          Malutką część tego mleczka przed ugotowaniem odlewam, dodaję co chcę
                          (np. jej zupkę mięsną bądź warzywną, marchcewkę ze słoiczka, owocki
                          słoiczkowe, podobno można też na bobo frucie), dodaję łyżeczkę mąki
                          ziemniaczanej, wszystko mieszam i dolewam do gotującego się mleka,
                          gotuję do momentu aż osiągnie konsystencję budyniu. Czyli
                          przygotowanie bardzo podobne do standardowego budyniu. Tak samo
                          kisielek tyle, że zamiast mleka woda.

                          U nas były to zalecenia na wzmozone ostatnio ulewanie, ale szczerze
                          mówiąc super wpłynęły na kupy. Do tego mamy podawać też małej siemię
                          lniane (przygotowanie wg przepisu na opakowaniu), nie więcej niż
                          150ml w ciągu dnia. Siemię najlepiej podawać na czczo, ale moja go
                          nie toleruje i daję jej je w ciągu dnia połączone z marchewka, którą
                          uwielbia.

                          Szczerze mówiąc dopiero teraz pojawiły nam się takie plastelinkowe
                          kupy, wcześniej były takie wodniste. Ale jednoczesnie mała je robi
                          bez rzadnych zaparć.

                          Co do owocków, to u nas wyglada tak, że co jej wprowadzę, to po
                          tygodniu odstawiam (czy to jabłko, czy jagody, czy banana), bo boli
                          ją brzuszek. I o dziwo super przyjmuje babana+jabłko gerbera. Jak
                          juz dodam do tego jakiś inny owoc to znów bóle brzuszka. Zaczęłam go
                          podować w trakcie wprowadzania siemienia, budyniów i kiesielków i
                          jakoś wszystko razem super się zgrało.

                          Z mięska próbowaliśmy cielęciny, jagnięciny i królika. I niestety
                          ten ostatni popsół nam kupki, więc jest odstawiony.

                          Pediatra nam kazała dodawać sinlac do mleka po 1 łyżeczce. Po
                          postach na forum mam do tego opory, ale raz lub dwa dziennie dodaję
                          łyżeczkę do mleka, a pozostałe posiłki z inną kaszką. Najlepiej
                          toleruje kaszkę zdrowy brzuszek nestle, ale pediatra kazała nie
                          dłużej niż przez 2 tyg ze względu na probiotyki.


                          Całuski dla Was
                • maminka_987 Re: ja tez miałam dziecko na żywieniu ponad 2 lat 24.09.22, 10:09
                  Witam czy można z Panią porozmawiać na priv
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka