Dziewczyn już sama nie wiem co mam myśleć. Niby lekarz i rehabilitantka mówią
że z nogami i rączkami jest ok , nie ma spastyczności ani niedowładu a ja
widzę ze nie jest ok. Filip wszystko chwyta rączkami doskonale np. rozłącza
klocki, przyciska małe guziczki, ma chwyt pensetowy ale raczkując jego palce
sa częściowo podkurczone. Rączki sa sztywne, raczkując dłonie układają sie
jakby do środka a nie na wprost.Często z tego powodu traci równowagę i uderza
się głowa o podłoże.
Oczywiście je masuje.
Dochodzą jeszcze nóżki : prawidłowo z kleknięcia na jednej nodze wstaje przy
wszystkim (drzwi, łóżko, ława, ściana)siedząc na pchaczu stoi w rozkroku,
wpina się sam na łózko, częściej już staje na stopach a nie na palcach,
potrafi krokiem dostawnym przejść przy łóżko lub meblach ale.....
Nie chce chodzić, kiedy próbujemy go prowadzić za rączki lub pod pachy
automatycznie nogi mu sie uginają i klęka do raczków. Niby idzie do przodu
stawiając kroki ale sa one duże, nieporadne , chwiejne , czasami przydreptuje
swoje stopy jakby nie miał nad nimi kontroli.Podczas prób chodzenia nogi
zachowują sie jakby były z gabki czy gumy nie ma w nich usztywnienia, wtedy
całe ciało robi mu się jakby lelawe, nie czuje pionu choć stanie przy meblach,
siedzenie, pchanie klęcząc pchacza nie sprawia mu problemów.
Dodam że raczkuje od maja a stoi w łóżeczku od początku lipca- więc powinien
chyba już przynajmniej stać samodzielnie.
Nie wiem co o tym myśleć. Czy ma problem czy przewrażliwioną mamę która widzi
w nim same choroby

Strasznie mnie to martwi. Czy za dużo wymagam , czy on ma
na to czas, czy tak wyglądają pierwsze próby chodzenia??