Gość: Milky
IP: 81.219.210.*
16.07.10, 14:49
Ale jestem blondi, proszę, zlinczujcie mnie.
Kurczę, nie wiedziałam, że to będzie dla mnie taki potworny stres. Jeszcze
przed było OK, ludzie pytali, jak ja to robię, że jestem taka spokojna.
Przydzielili mi bardzo antypatyczną babkę, wiało chłodem na kilometr.
Wylosowałam dwa polecenia, z nerwów zapomniałam, jak włączyć światła
pozycyjne(!), na szczęście zaćmienie trwało tylko chwilę, potem miałam
pokazać, jak się sprawdza poziom płynu hamulcowego i tutaj nie uwierzycie..
zamiast maski, otworzyłam bagażnik, wiem, że dla wielu z Was to jest zabawne,
ale ja naprawdę nie wiem, jak to się stało. Poziom stresu osiągnął chyba apogeum.
Babka poprosiła, żebym przygotowała się do jazdy - standard. Chciałam ustawić
lusterka, patrzę, a tu nie ma tych "dzyndzli" do ustawiania, pytam ją jak się
ustawia, a ona wlepia we mnie gały i pyta, po co przyszłam na egzamin, skoro
takich rzeczy nie wiem. Na co ja, że jeździłam kilkoma micrami i w każdej z
nich lusterka ustawiało się ręcznie. Z łaską pokazała mi gdzie się ustawia,
pogrzebałam, pokręciłam i lusterka ustawione (ale kolejny stres, coś nowego!).
Zapięłam pasy itd., babka ponowiła pytanie, czy jestem gotowa do jazdy.
Powiedziałam, że tak, ale zasugerowała mi, że coś jest nie tak. Patrzę na
deskę, widzę, że za dużo kontrolek mi się świeci, ale nie wiedziałam, o co
chodzi. Okazało się, że drzwi ze strony pasażera były niedomknięte! Nigdy nie
zwracałam na to uwagi, żaden z kilku egzaminatorów mi o tym nie wspominał. I
koniec egzaminu!
Ale mogłam kontynuować, więc mówię, zrobię sobie łuk dla treningu, pojechałam
do przodu, wrzucam wsteczny, chcę jechać do tyłu, uczyłam się, że gdy lusterko
jest między dwoma pachołkami, mam wykonać pół obrotu, nagle pachołki zaczęły
mi się mienić przed oczami, wykręciłam w przeciwną stronę niż trzeba! Jestem w
szoku, jazdę po łuku miałam naprawdę dobrze opanowaną.
Pal licho, niedomknięte drzwi, ale martwię się tym paraliżującym stresem. Boję
się, że następnym razem będzie to samo. Co mi po umiejętnościach, jeśli stres
mnie zabija.