Gość: Tomek
IP: *.icpnet.pl
07.08.10, 11:09
Tak sobie napiszę bo może ktos kiedyś poczyta że ma podobnie:)
Nienawidzę jazd z instruktorem,nienawidzę uczyć się pod pilnym okiem
nauczyciela,który co chwila wytyka mi,że coś nie tak i nie chodzi tutaj o
to,że instruktor jest fajny czy niefajny.Ja po prostu nie znoszę tej całej
relacji nauczyciel-uczeń.Sporo zamieszania zawsze,że facet musi lubić się
uczyć jeżdzić i że auto i tam sralalala.
Zapytacie po co się uczę:ano po to,żeby się szybciej przemieszczać i
tyle,żadne ideologie w stylu fura to moje życie.
Właśnie jestem chole..nie zły i zdenerwowany przed kolejną jazdą w sobotę
kiedy to powinienem nic nie robić.
Tak sobie napisałem,żeby trochę złamać stereotyp faceta co to ubóstwia naukę
jazdy.Wiem,że nie tylko ja tak mam:).