Gość: problem
IP: *.promax.media.pl
30.01.11, 18:50
Od początku kursu szło mi tragicznie! Jestem po paru oblewkach. Wyjeżdżonych tylu godzinach, że już powtórzyła 2 razy kurs. Jezdziłam wszędzie. W wielu miastach. A nadal czuję się za kierownicą niepewnie. Niepewnie na każdej krzyżówce. Mam problemy z obsługą. Muszę paczeć na biegi. Auto skacze, czasem gaśnie i się stacza. Na swoim koncie mam jeżdżenie z różnymi instruktorami było ich 5. Za przeproszeniem g*wno umiem. Błąd za błądem. Jak poczuję sie pewnie i dodam gazu to potem tracę kontrolę i za szybko wjeżdżam w zakręt i nie nadążam z redukcją biegów, nie zwracam wtedy uwagi na znaki i to co jest wokół. Natomiast jak jadę wolno-mało dynamicznie jestem zawalidrogą ale obserwują wszystko w okół. Poprawnie wjeżdżam w zakręty. Nie wiem co robić. Jestem beznadziejnym przypadkiem. Stresuję się lub nie i tak nie jadę za dobrze. Ja prawie nic nie potrafię. Robię to prawo jazdy tylko po to, bo coraz więcej ludzi je robi. Myślałam, że będę się nadawać że to przyjdzie z czasem. Wiem. że niektórzy nie powinni wcale prawka mieć.Pracodawcy je wymagają, nawet gdy praca nie ma nic wspólnego z jazdą. Ostatnio dostałam szoku jak nie przyjęto znajomej na kasę w supermarkecie przez brak prawa jazdy. Bo jest z innej miejscowość i mają prawko dojedzie i się nie spóżni. Mieli gdzieś, że ma autobus. Przerwałabym to i jeszcze dopłaciła. Czuję presję. Chcę już sam dokument i tak nie będę jezdzić, żeby się nie czepiali przy CV. Ale przez egzamin nie przejędę. Myślicie, że desperacją jest zdobycie tego za granicą lub na bardzo popularnej Ukrainie? Pomóżcie. Możecie mnie zjechać. Chcę wiedzieć czy przerwać czy robić chociaż dla papierka.