Gość: atreya
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
21.02.12, 19:40
witam! mam pytanie do kierowcow i zywie nadzieje, ze ktos mi udzieli odpowiedzi- na egz dostalam polecenie zawrocenia na rondzie- przede mna jechala L-ka, przejechalam za nia przez torowisko, ale niestety kochana eleczka zatrzymala sie z metr przed linia zatrzymania i zostawila mi b. malo miejsca-spojrzalam w lusterka, obejrzalam sie do tylu i nabralam przekonania, ze tyl mi troche zbytnio wystaje na tory i jadacy tramwaj moglby mnie zawadzic(podkresle, ze akurat zaden tramwaj nie jechal)- mimo wszystko postanowilam podjechac do L-ki, zeby nie wystawac na te tory-fakt, podjechalam b. blisko ( nie wiem, czy 10 cm, 15 , 20, ale bardzo bliziutko). Zatrzymałam sie. Egzaminator glosno syknal. Ale nic nie mowi, cisza. Po dosc dlugiej chwili postanowilam sie odezwac- moje slowa: za blisko? Jego słowa: tak za blisko i dlatego przerywam egzamin. Moje pytanie brzmi: czy cos takiego oznacza koniec egzaminu? Przeciez sie nic nie stalo, przeciez sie zatrzymalam, mimo, ze blisko. Druga rzecz- dlaczego natychmiast nie powiedzial, ze przerywa egz, tylko dopiero po pewnej chwili, po moim retorycznym pytaniu-za blisko?
czy warto sie odwolywac? ( to moj 3 niezdany egz, mam male dziecko, ktore z trudem udaje mi sie oddac komus pod opieke na czas egz, wiec na odwolanie musialabym z dzieckiem, to bedzie udreka)
z gory dziekuje za wszystkie odpowiedzi, bylabym niezmiernie wdzieczna, gdyby ktos zechcial i potrafil na to odpowiedziec