Gość: a.n.i.a.
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.02.06, 12:33
Dzis o 8 rano na Odlewniczej.
Najpierw "co pod maską", potem łuk i gorka. (świateł nie pokazywałam)
Bez problemów.
Uważam, że nowy łuk jest dużo łatwiejszy niż "stary".
A potem miasto.
I odetchnęłam, bo akurat jazdy po mieście to się najmniej bałam.
Parkowanie równoległe i drugie do wyboru (miejsce sama sobie wybrałam-takie na
1,5 miejsca parkingowego, ale bez problemu). wiec wjechałam prostop. tyłem i
dalej.
miał drobne uwagi, co uważam za normalne.
Ale nie stworzyłam zagrożenia, nie przekraczałam prędkości itp
niedopuszczalnych błędów.
Fakt, raz mi zgasł, ale nie na skrzyżowaniu, tylko jak zawracałam w jakies
uliczce.
Był to mój drugi egzamin.
Pierwszy oblałam na manewrach (manewr zawracania-za kręcenie kierownica w miejscu)
I powiem wam, że nie było tak strasznie.
Nerwy odezły po 3 minutach.
Nuciłam sobie, bo radia brak.
Jak wracałam już do ośrodka- koło kościoła już czułam że zdałam.
No i jestem przeszczęśliwa.
Powodzenia dla wszystkich.