Dodaj do ulubionych

Oblewają za bagnet?

    • Gość: Jacek Oblewają za bagnet? IP: *.lodz.mm.pl 11.10.06, 21:28
      Reasumujac: egzaminatorzy traktują zdających nieuczciwie i nic nie wskazuje,
      aby to się miało zmienić. Mnie na przykład oblano za to, że rzekomo nie
      właczyłem kierunkowskazu, gdy wjeżdżałem tyłem do garażu, co było nieprawdą,
      ale z egzaminatorem nie ma dyskusji. Myślę, że trzeba się zorganizować i zacząć
      sprawy oblanych egzaminów kierować do sądu z żądaniami wysokich odszkodowań.
      Może wtedy nauczymy egzaminatorów uczciwości.
      • Gość: magrat a może więcej kamer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 21:33
        ja proponuję, żeby kamery były z każdej strony samochodu i to rozwiąże problem
        ewentualnych wątpliwości. Niektórym pewnie nawet to nie wystarczy, bo słyszałam
        też teorię, że komputer na pisemnym przemienia odpowiedzi na złe i wtedy ktoś
        oblewa :D
        • Gość: Rastafari kicha IP: *.elsat.net.pl 11.10.06, 22:09
          Co z tego ze są kamery !! Zaczniesz sie odwoływac ... nie uda Ci sie ...to ze
          zdaniem "prawka" w danym osrodku mozesz sie pożegnac!!! a jak nie pozegnac to
          bedziesz miał o wiele trudniej niz inni !! egzaminator którgo decyzje
          podwazyłes Ci juz to załatwi !!
          Ot to ...!
        • Gość: TER Re: a może więcej kamer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 14:27
          KAMERY KAMERAMI,ALE JAK TRAFISZ NA FAJNEGO EGZAMINATORA,A POPELNISZ BLAD TO
          CHOCBY CHCIAL CIE PUSCIC TO NIE BEDZIE MOGL,A CZY JESTE PEWNY,ZE WSZYSTKO
          ZROBISZ IDEALNIE???
    • Gość: Genewianka W Szwajcarii IP: *.128.62.81.cust.bluewin.ch 11.10.06, 21:29
      U Helwetow jak obleje sie 3 egzamin na prawo jazdy wysylaja cie na badania
      psychologiczne czy jestes w stanie w ogole prowadzic pojazd. To nie do
      pomyslenia nie zdac. Ale tu prowadza bardzo kulturanie, zatrzymuja sie przed
      pasami. Ale inna sprawa, na autostradzie Lozanna - Genewa radary beda co 5 km.
    • Gość: daga Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 21:34
      oczywiście, ze oblewają!!! dodam jeszcze, że za brak odpowiedzi na pytanie: " a
      co się świeci wraz ze swiatłami pozycyjny" - również...sama byłam tego
      świadkiem...( chodziło a podświetlenie tablicy rejestracyjnej). KAmera??
      mikrofon?? śmieszne urządzenia, które widzą , to co chcą: przód i tył samochodu
      oraz twarze egzaminatora i egzaminowanego. Co z boku?? nie istotne...niemili
      egzaminatorzy?? na 5 u których zdawałam 3 nie do przejścia ( u dwóch oblałam z
      własnej winy). Kolejne podejście za 8 tygodni od umówienie sie...dąbrowski word
      wita wszystkich:) już mi sie nawet narzeka c na to wszystko nie chce , bo po
      co...i tak to nie pomoże. p.s. - ostatni mój egzaminator był świetny:)
      pozdrawiam :)
    • Gość: GK Re: Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 21:39
      Może i wałkuje, ale właśnie potrzebnie bo czasami to już przekracza granice
      zdrowego rozsądku. Ja na przykład pierwszy raz nie zdałem całkowicie zasłużenie
      (duży błąd na łuku), ale kolejne dwa razy to była kpina. "Koła nie są idealnie
      wyprostowane - podczas parkowania równoległego - jak widać słusznie pan został
      oblany poprzednio " i drugim razem "Niestety ale stanął pan 6 cm za daleko od
      linii (parkowanie przodem)" W drugim przypadku egzaminator mierzył odległość
      linijką. Wyrzuciłem z siebie całą kolekcję bluzgów jaką zdołałem sobie
      przypomnieć, a prawo jazdy zrobiłem w miejscu stałego zameldowania ( tam się
      dało normalnie bez oblewania na siłę i głupich zagrywek).
    • Gość: Bebi Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 21:46
      oblanie egzaminu:
      - za samo nazwanie bagnetu bagnetem to niemożliwe!
      - za niesprawdzenie sygnału dźwiękowego to możliwe - to jest egzamin i każdy
      powinien wiedzieć gdzie znajduje się klakson (są tacy , którzy nie wiedzą... serio)
      - za samą krzywą jazdę po łuku to niemożliwe chyba, że najechano na linię
      - za dotknięcie lusterkiem pachołka to jak najbardziej możliwe bo przecież można
      skręcając dotknąć lusterkiem lewym (kierowcy) i wcale nie trzeba przy tym
      najechać na pachołek kołem żeby go przewrócić
      - za „wymuszenie” pierwszeństwa jak najbardziej możliwe bo przecież trzeba
      wyznawać zasadę ograniczonego zaufania
      - za mało ostrożną jazdę przyszłego młodego kierowcy jak najbardziej możliwe bo
      wszystko w danym momencie zależy od sytuacji na drodze.

      Z osobistych obserwacji mogę powiedzieć, że bardzo często ludzie są w takim
      stresie i szoku, że oglądając później swój egzamin sami nie mogą uwierzyć, że
      było jak na nagraniu chociaż wcześniej twierdzili, że było zupełnie według ich
      wersji. Ot cała prawda.
      • Gość: romaneq Re: Oblewają za bagnet? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.10.06, 22:03
        Bardzo często ludzie narzekają na egzaminatorów, że ich oblali wymyślając takie i takie historyjki zapominając, że najczęście popełnili jakiś błąd. Ja swój egzamin zdałem za drugim podejściem 5 lat temu. Za pierwszym auto zgasło mi 2 razy i po zawodach. Za drugim egzaminator tak mnie zajął rozmową, że jazda po mieście poszła mi bardzo łatwo i bez stresu. A słyszałem o nim wcześniej opinię, że najtrudniej u niego zdać.
        Wyrobiłem sobie opinię o zdających będąc na egzaminach na samym placu. No sorry ale jak ktoś wjeżdża na linię, czy strąca pachołek, auto gaśnie czy stacza się z górki albo przy cofaniu uderza o krawężnik to najczęściej mają pretensje do egzaminatora jaki to on jest zły zamiast przede wszystkim do siebie !!!
        To samo jest na mieście. Przejedziesz poprawnie to zdasz i tyle.
        Poza tym i tak za dużo baranów jeździ już po naszych drogach.
        • Gość: qaaaaaaa Re: Oblewają za bagnet? IP: *.chello.pl 11.10.06, 23:02
          Jeden komentarz a'propos gaśnięcia.
          2 razy powiadasz i do domu.
          A ja widziałem panią, której (nie przesadzę wcale) fura zgasła ze 20 (słownie:
          dwadzieścia) razy podczas samego parkowania równoległego! I nic! No przecież
          zapaarkowała. I na miasto pojechała. I mówiła potem, że zdała, ale sie
          cieszyła, lol....
      • Gość: gom Re: Oblewają za bagnet? IP: *.ztpnet.pl 11.10.06, 22:08
        Kiedyś Polska była podobno krajem uczących się ludzi. Dziś jest krajem ludzi
        egzaminowanych. Każdy musi w swoim życiu zdawać kilka, kilkanaście czy
        kilkadziesąt róznych egzaminów. Sam zdaję co 5 lat na uprawnienia elektryczne.
        Jest dokładnie tak jak opisujecie. Buta, arogancja, głupota, niekompetencja i
        złośliwość egzaminujących. Coś chorego jest w tym kraju. Dlaczego ktoś, komu
        dano drobinkę władzy, czuje się wszechmocny? Dlaczego tylu egzaminującym
        sprawia chorą satysfakcję uwalenie kogoś na ezaminie? Do tego totalna
        bezradność ezaminowanych. Rzecz niespotykana w cywilizowanych krajach. Dużo to
        mówi o stosunkach panujących w Polsce w relacji władza - obywatel.
        • Gość: Xena Re: Oblewają za bagnet? IP: *.lodz.dialog.net.pl 20.10.06, 13:25
          Doskonaly komentarz. Podpisuje sie pod wszystkim, co napisales.
    • Gość: Koral Oblewają za bagnet? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 22:10
      Żeby teraz zdać trzeba trafić na normalnego egzaminatora, i wiem co mówię bo
      zdawałem 4 razy ( za 4 zdałem). Czepiają się jakiś głupot, które w codziennej
      jeździe są nie przydatne i nie mają najmniejszego sensu, a na dodatek są
      strasznie nieuprzejmi. Za drugim egzaminie trafiłem na takiego sku...bańca
      którego jak bym mógł to bym za...bił. Na początek było sprawdzanie silniczka,
      później światełka i "co sie świeci z tyłu przy długich" no oczywiście pozycyjne
      a on co jeszcze, a ja stoję patrze sie 5 min i co "oświetlenie tablic". No i już
      jedno N. Jedziemy na łuk, jadę ale nie zapiłem pasów (stres głupota) łuk jak
      najbardziej cofnąłem do garażu jak trzeba a on nie zapiął pan pasów i łuk
      jeszcze raz. Za drugi już mnie nerwy zżarły i nie wycofałem do końca do garażu a
      żeby było śmieszniej to zderzak wystawał zza lini może 5 cm, no i oczywiście
      koniec egzaminu . Za 3 razem trafiłem na panią która mnie uwaliła za to że
      kazała mi skręcić na nakazie skrętu w lewo w prawo, a nie powinna bo niby nie
      mozna, no i koniec egzaminu. To są tylko 2 przykłady, a można oblać za
      niedynamiczną jazdę (jedziemy 40-45, a trzeba 50) , za nie zamknięcie drzwi
      (parkujemy, pan/pani otwiera drzwi i niedomyka), za "jesteś na pustyni i musisz
      sprawdzić światła stopu czy sie świecom" i to tylko nieliczne triki na nabicie
      kaski... powinien sie ktoś za to wziąść, jak ma nie być kolejek jak uwalają za
      takie pierdoły
    • Gość: Toni Oblewają za bagnet? IP: *.167.216.81.static.h.siw.siwnet.net 11.10.06, 22:37
      Od mojego prawka tzn. od 40 lat obserwuję nieustajace dyskusje i żadnych
      konkretnych zmian na ten temat. Opowiem jak to robia w Szwecji.
      1. Mozliwe szkolenie przez zwykłego kierowcę, np w rodzinie, u znajomego. Wtedy
      kandydat tanio moze sobie najeździć masę godzin i na egzaminie czuje sie pewnie,
      po prostu juz normalnie jeździ.
      2. Kandydat może się zgłosic na egzamin ze swoim samochodem, ktory dobrze zna.
      Jak jest zbudowany samochód nie jest przedmiotem tego egzaminu. Placu
      manewrowego nie ma, wszystkie manewry w ruchu.
      3. Egzaminator jest urzędnikiem na pensji, kandydata umawia komputer na zasadzie
      przypadku. Obowiązuje cały okres przewidziany na egzamin i potem analiza wyniku.
      4. Prawo jazdy jest gotowe w kieszeni egzaminatora, zdaje co najmniej 90% przy
      pierwszym podejściu i natychmiast otrzymują dokument ( i tak juz za niego
      zapłacili) więc dlaczego nie ?

      Dopuki nie zmienia sie warunki do szkolenia i egzaminator nie bedzie dobrze
      opłacany niezależnie od ilosci przeegzaminowanych to nic sie nie zmieni bo jest
      pole do manipulacji.
    • Gość: ewa Oblewają za bagnet? IP: 83.2.116.* 11.10.06, 22:48
      zaczynam być przerażona. za jakieś 2 miesiące jak będzie termin będę zdawać
      prawko w Płocku. słyszałam że są jaja, ale nie sądziłam że do tego stopnia.
    • Gość: wojtek skonczyl sie dobrobyt! IP: *.server.ntli.net 11.10.06, 22:48
      prawda w tym wszystkim jest taka ze teraz ciezej jest dac lapowke a
      egzaminatorzy-zdesperowani zreszta z tego powodu,oblewaja za byle co zeby
      ciagle zarabiac pieniadze!
    • Gość: kierowca Oblewają za bagnet? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 22:50
      Kiedyś dwie instytucje prowadziły kursy prawa jazdy. Automobilkub i LPŻ.
      Ci co kończyli w tych szkołach , obecnie dziwują się patrząc na
      większość tzw. instruktorów i wyniki ich nauki . Czasem rozpacz człowieka
      ogarnia patrząc jaki matoł siedzi obok biednego kandydata na kierowcę .
      Wyniki pobieranych nauk obserwujemy na codzień.
    • Gość: Zołza Oblewają za bagnet? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 23:13
      Jeden dzień z życia Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Częstochowie

      Myślę, że warto na wstępie zaznaczyć, iż poniższa twórczość nie jest próbą
      zemsty na Ośrodku Egzaminacyjnym, lecz służy ku przestrodze. Być może ktoś z
      Was będzie stał kiedyś przed dokonaniem wyboru „pola boju” i częstochowskie
      ominie szerokim łukiem. Faktem jest, że autor tekstu nie grzeszy
      umiejętnościami w prowadzeniu samochodu, ale jest tego w pełni świadomy i stara
      się obiektywnie ocenić sytuację. A więc farsę czas zacząć …

      „Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją”

      Mam nadzieję, że nie uraziłem niczyich uczuć używając takiego oto określenia,
      ale możecie mi wierzyć, że pierwsze wrażenie jest … co najmniej dziwne. W
      każdym kącie roi się od kamer i nalepek typu „obiekt monitorowany”. Istna
      komedia, przecież jeśli będziecie chcieli dać łapówkę, znajdziecie sposób, żeby
      ominąć obiektyw. Nie bez przyczyny mówią o nas „Polak potrafi”, kombinować
      umiemy po mistrzowsku. Niestety, stresujące oko kamery to nie wszystko, co
      przyciąga uwagę (i wcale nie mam na myśli programu emitowanego przez TVN). Przy
      wejściu, „wita nas”, traf chciał … nie kto inny, jak portier w stanie
      wskazującym i na pytanie, gdzie należy się udać marudzi coś pod nosem.
      Przyznam, że w dzisiejszych czasach, kiedy propaguje się trzeźwość za
      kierownicą, człowiek upojony alkoholem w WORD wygląda śmiesznie. Ale nie mnie
      to oceniać.

      Wzloty i upadki dosłownie i w przenośni – plac manewrowy.

      Załóżmy, że przez „bramkę” przejdziecie bez szwanku. Kolejnym punktem
      przyciągającym wzrok złośliwych jest plac i jego wybitne stanowiska. Na
      początek odnotujmy, że „budowla” ta została wzniesiona na lekko falistym
      terenie. Dojeżdżacie zatem do końca łuku, chcecie cofnąć, a autko samowolnie
      stacza się do przodu. Nie wydaje mi się, żeby do umiejętności
      niedoświadczonego, przyszłego kierowcy dochodziło ruszanie pod górę na
      wstecznym biegu. Sam egzamin jest dużym stresem, więc było by miło, gdyby
      wykazano odrobinę empatii i nie utrudniano owej i tak nie komfortowej sytuacji,
      pozwalając takie kosmetyczne manewry dopracować już własnym
      samochodem. „Pieniądze nie śmierdzą” – to chyba jedyny argument przemawiający
      na korzyść placu manewrowego.
      Po raz kolejny możemy założyć, że traficie na mniej felerne stanowisko – do
      tego wystarczy trochę szczęścia. Nie pomoże ono jednak, jeśli zamarzniecie na
      placu boju. Zimą na swoją kolej czeka się na mrozie; gorąco współczuję osobom,
      których nazwisko zaczyna się na literę „z”. Ciężko jest oczywiście wyczuć
      nacisk sprzęgła, jeśli nie czuje się własnej stopy. Czy tak trudno było by
      umieścić zdających gdzieś pod dachem i w ogrzewanym pomieszczeniu? Niestety
      taki proceder również wymagałby zrozumienia i odrobiny dobrej woli, jakże
      rzadko dziś spotykanej. Dzięki temu można by także uniknąć chmary gapiów ze
      wzrokiem nerwowo wodzącym za poruszającym się pojazdem. Warto dodać, iż
      publiczność też by się lepiej poczuła nie widząc porażek swoich kolegów.
      Pamiętajmy, że sytuacja egzaminowanego nie jest do pozazdroszczenia, choćby
      biorąc pod uwagę owe imitacje samochodów. Nie bez powodu poruszany jest w
      dyskusjach problem sprzęgła. Mogę potwierdzić, że faktycznie jest ono w
      opłakanym stanie, ale nikt nie chce słuchać żali zdającego. Z drugiej strony
      jednak jest niewiele miejsc, gdzie zostaną Wam zafundowane (za bajecznie niską
      cenę 112 zł) takie emocje. Och, doznanie jest niesamowite, kiedy pojazd,
      trzymany na półsprzęgle gaśnie na prostej drodze. W takim przypadku możecie
      powtórzyć manewr po raz drugi, jeśli opanujecie nerwy – powinno się udać.
      Niedawno był jeszcze jeden kłopot – lusterka, przydatne do jazdy po placu
      manewrowym wg. starych zasad. Nie będziemy się jednak nad nimi rozwodzić – co
      było to nie jest.

      A może warto było by zainwestować w przeszkolenie pedagogiczne dla
      egzaminatorów? – WORD do biednych nie należy …

      Przygotowanie pedagogiczne – owszem, ale lepiej zacznijmy od zasad savoir –
      vivre. Egzaminator jest osobą poważną, urzędnikiem reprezentującym państwo,
      więc powinien być człowiekiem kulturalnym. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie
      podstawowym wyznacznikiem dobrego zachowania jest punktualność. Rozumiem
      oczywiście sporadyczne „wykroczenia”, ale nie jestem pewna, czy w tym przypadku
      można tak to nazwać. Uprzejmość również nie jest domeną wielu panów, chociaż to
      chyba sprawa osobowości. Moje zaskoczenie sięgnęło jednak zenitu, kiedy
      usłyszałam tragiczną bez mała historię pewnej kobiety, chcącej załatwić
      potrzebę fizjologiczną w nieodpowiednim momencie. W odpowiedzi na pytanie, czy
      może iść do toalety, usłyszała stanowcze „NIE”, gdyż właśnie „za pięć minut”
      była jej kolej na przystąpienie do egzaminu. Nie należy się temu dziwić –
      zmiana kolejności egzaminowanych osób wymaga przecież nie lada wysiłku, a
      odprężenie owej pani mogłoby wpłynąć na przejście kolejnych pieniążków koło
      nosa…

      Zdaliście plac manewrowy – Gratulacje! – ale 40 minut pełnej anarchii dopiero
      przed Wami!

      Zapewne większość z Was słyszała, co dzieje się podczas jazdy samochodem
      egzaminacyjnym po mieście. Ja, kiedy słyszę zarzuty jakie są stawiane przez
      egzaminatorów, to ręce mi opadają. Pocieszające jest to, że na pewno nie jestem
      osamotniona. Jeśli nie wiecie o czym mówię – poczytajcie forum, wsłuchajcie się
      w tłum, podzielcie się swoimi doświadczeniami…
    • Gość: jan Oblewają za bagnet? IP: *.hsd1.mi.comcast.net 11.10.06, 23:33
      W Usa nikt nie pyta o zadna czesc samochodowa bo i po co?technika jazdy i
      bezpieczenstwo jest tylko wazne-i wypadkow o wiele mniej w USA niz w Polsce.
      a ja zdawalem egzamin w Lodzi w 1968 i nikt zwariowanych pytan nie zadawal-ale
      to byla ponoc komuna?
    • Gość: kierownica za... zbyt wolna jazde :) IP: 128.61.146.* 12.10.06, 01:06
      No, ok, nie oblalam, ale egzaminator bardzo nosem krecil.
      Na placyku pojechalam bardzo dobrze (to bylo moje trzecie
      podejscie wiec bylam juz mocno obcykana :)). Ale egzamin
      sie przedluzal i na miasto wyjezdzalam ostatnia. Sciemnialo
      sie, a ulice byly po deszczu. Nie czulam sie zbyt pewnie,
      bo nie mialam za duzo doswiadczenia, jak to poczatkujacy,
      wiec jechalam dosc wolno (40-45...?). Ulice byly prawie
      puste, wiec nikomu nie zawadzalam. A egzaminator ciagle
      narzekal, jak to za wolno jezdze! (pewnie, jak juz sie
      zabijac, to spektakularnie :)). I na koniec powiedzial,
      ze w sumie zdaje ("naciagana troja"), ale tylko dzieki temu
      placykowi. W jezdzie po miescie tez nie mial innych zarzutow,
      tylko ta "za wolna, za malo energiczna jazda"... Jak sie
      probowalam bronic, ze w takich warunkach nie jezdzilam jeszcze
      nigdy, wiec wolalam byc ostrozna (w koncu kurs, to tylko troche
      godzin), to powiedzial, ze w przyszlosci duzo gorsze warunki mi
      sie moga zdarzyc jeszcze. To niech na kursie dodadza jeszcze
      5h jazdy we mgle, w duzym deszczu, na sniegu, na lodzie...
      co jeszcze...? ;)
      pozdr
    • Gość: yebac michnika [...] IP: *.hsd1.mn.comcast.net 12.10.06, 01:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: john s Oblewają za bagnet? IP: *.albyny.adelphia.net 12.10.06, 02:48
      co ma palka olejowa do czynienia z umiejetnoscia jazdy ?
      • agoraj Re: a w innych krajach.... 12.10.06, 12:03
        Rany, ludzie, to jakas paranoja. Podchodzilam w Polsce do egzaminu, wiadomo,
        jak wygladal. Zrobilam w koncu prawo jazdy w Luksemburgu. Jezdze od pol roku.
        Nie mam pojecia, gdzi sie sprawdza poziom oleju albo plyn w chlodnicy. Od tego
        mam przeglady techniczne. Inna sprawa, ze tu wszyscy, lacznie ze mna, jezdza
        samochodami fabrycznie nowymi, a po dwoch latach wymieniaja na nowy. Tutaj
        wszyscy sa uprzejmi, ja tez, wpuszzcaja z podporzadkowanej, pozwalaja skrecic w
        lewo, gdy jest duzy ruch, przepuszczaja pieszych nawet nie na przejsciu - bo na
        kursie uczy sie kultury i bezpieczenstwa, a na egzaminie tego wymaga! Jezdzisz
        kulturalnie i bezpiecznie - zdajesz, nawet jesli nie wiesz, jakie masz swiatla
        w samochodzie, bo przeciez kazdy ma inne, a obslugi swojego nauczysz sie "w
        praniu". A ja nadal boje sie jezdzic po Polsce.... wlasnie wskutek takiego
        systemu egzaminowania, jaki w Polsce obowiazuje.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka