Dodaj do ulubionych

Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam !

15.01.08, 17:53
Nie tylko ja na tym forum ostrzegam przed pójściem na kurs do tej
szkółki mieszczącej się przy Al.Niepodległości ale ostrożności nigdy
za wiele.Na moim kursie była jeszcze jedna osoba zwiedziona reklamą
i ma takie same problemy z ukończeniem kursu jak ja.Mój instruktor
to emeryt,który sobie dorabia i ma problem z wysłowieniem się,nic
nie uczy tylko wrzeszczy,samochód wiecznie stoi w warsztacie a przez
3 miesiące miałam tylko 8 jazd!
Obserwuj wątek
    • Gość: absolwent kursu Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.centertel.pl 16.01.08, 01:00
      O zauważyłem, że ktoś próbuje podkładać świnkę dobrej firmie. Na szczęście każdy
      rozsądny człowiek szuka, pyta wśród znajomych zanim wybierze szkołę jazdy(sam
      trafiłem tu bo moi koledzy polecali). Na forum większość dobrych szkół obrzuca
      się błotem. Konkrety może by coś wniosły. Znam dobrze tą szkołę i jedyny starszy
      instruktor to Pan Jan, ale do niego można się dostać tylko na jazdy doszkalające
      bo ma renomę i dwa auta. Sam miałem przypadek jak nasza Corsa odmówiła
      posłuszeństwa. Po 20 min. przybył pan z biura i kontynuowałem jazdę i nikt nawet
      nie krzyczał, że popsułem auto;-)
      • nioma Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! 16.01.08, 09:19
        Ja mam dobre zdanie, zapisalam sie na jazdy doszkalajace.
        • Gość: Violetta Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.08, 10:09
          Ja też nie polecam szkoły nauki jazdy MOTOKURS.Pisałam jak wygląda
          mój kurs tutaj:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=154&w=74352656&a=74354403
      • Gość: jaśko Jakby była taka "dobra" to nie zmieniłaby nazwy .. IP: *.gprs.plus.pl 16.01.08, 13:55
        z "Przemko" na "Motokurs"..
        Szyte grubymi nićmi.....
        • Gość: Cezary Re: Jakby była taka "dobra" to nie zmieniłaby naz IP: *.centertel.pl 17.01.08, 13:47
          Zmienili nazwę bo właściciel się zmienił. Akurat mnie to spotkało. martwiłem
          się, że mnie sprzedano, ale okazało się, że instruktorzy zostali ci sami. Doszło
          jeszcze kilku z Imoli i było wszystko ok. Zdałem od drugiego razu, a w 2007
          zrobilem u nich motocykl u Rafała i Darka (super) i od pierwszego razu.
      • linia.frontu Ja tylko widziałam eLkę Motokursu. 24.01.08, 08:26
        Przejeżdżającą przez rondo obok Pileckiego. W eLce siedział
        dwudziestokilkuletni, ciemny - w sensie, że ciemne włosy;),
        szczupły, gadający i gestykulujący Pan... Chłopak - zapewne
        tłumaczył, jak przejechać przez rondo. Niestety nie wiem, jak
        tłumaczy, nie mogę go więc polecić, ale przylazłam tu po to, żeby
        ujawnić swą odkrywczą myśl: że na forum każdy może napisać, co chce.
        Jeśli będę krytykować swoją szkołę, lub instruktora z imienia i
        nazwiska, ja także się pod tym podpiszę - i to będzie uczciwe,
        rzetelne, czy wiarygodne. Hłasko powiedział, że źle napisany donos
        może zniszczyć przede wszystkim Ciebie; tutaj to już niestety nie
        działa, każdy z nas może napisać, co tylko chce. Na przykład ja
        napisze tak:

        Ze względu na ochronę danych osobowych, nie będę wymieniać imienia i
        nazwiska swojego instruktora, zresztą, uważam iż nie jest to
        potrzebne - przestrzegam przed całą szkołą M, omijajcie szerokim
        łukiem ich czerwoną eLkę! Facet jest narwany - krzyczy, rzuca się na
        fotelu, gestykuluje, najprostszy przejazd przez rondo... i w ten
        deseń, można to rozwijać, uwiarygodniać, można to napisać naprawdę
        dobrze. Tylko czy ktokolwiek bierze na poważnie i jak można uwierzyć
        Słoneczku, Ziutkowi, czy Wiewióreczce, i jak to potem uzasadnić?
        Przeczytałam wątek Słoneczka na forum na gazecie - teraz już wiem,
        że szkoła M...!

        Elaborat jest po to, żeby uspokoić biednego instruktora, bo mi
        szkoda. Jak jesteś dobry, to będziesz miał kursantów, bo obecni będą
        Ci przysyłać następnych, bo ludzie będą to sobie przekazywać;)
        Wątki na forum, myślę, każdy dzieli sobie najpierw przez 4. O! :)
        • Gość: maciek Re: Ja tylko widziałam eLkę Motokursu. IP: *.chello.pl 27.01.08, 21:29
          ... nie brookliński most zbudować, lecz najczarniejszą noc w biały dzień
          zamienić !!!...
          ... Edward Stachura

          ... pisze Pani, że przylazła tu... gdzie? Na rondo Pileckiego czy do Motokursu
          ? Bo jeśli na forum, to na forum się wypowiadamy a nie przyłazimy... Jeśli ktoś
          jest już taki elokwentny, że posługuje się panem Hłasko to niech używa polskiego
          języka... Podanie imienia instruktora nie jest złamaniem ustawy o ochronie
          danych osobowych. Jestem też zafascynowany spostrzegawczością Pani gdy w czasie
          kilku sekund na rondzie Pileckiego zdążyła Pani zauważyć tyle ciekawych
          szczegółów!!!, że instruktor się rzuca, podskakuje, gestykuluje i wrzeszczy ...
          ciekawe? A jeśli mowa o najpiękniejszej rzeczy wymyślonej przez człowieka w
          20-ym wieku to informuję, że samochód wymyślony został w 19-ym wieku!!! Pominę
          to i stwierdzę, że samochód to tylko narzędzie i jest wiele piękniejszych rzeczy
          wymyślonych przez nas w 20-ym wieku, pozwolę sobie ich nie wymieniać... Od życia
          łatwiej jest uciec używając dobrej książki, filmu lub swojej wyobraźni, autem
          się jeździ... A książka, chyba rzeczywiście jest złamana..., ja książek nie
          piszę lecz je namiętnie czytam. Można wiele wyczytać.
          Pozdrawiam, bez obrazy i zapraszam do siebie na przejażdżkę..., będzie
          co wspominać!!!
          • Gość: maciek Re: Ja tylko widziałam eLkę Motokursu. IP: *.chello.pl 27.01.08, 21:52
            ... dodam jeszcze, że jeśli Pani zgłosi ochotę na przejażdżkę po Rondzie
            Pileckiego to będzie ona jazdą gratis, a koszt wobec mojego ośrodka nauki jazdy
            wezmę na siebie. Warunkiem takiej gratisowej jazdy będzie uwierzytelnienie, że
            Pani to Pani...
            • linia.frontu Re: Ja tylko widziałam eLkę Motokursu. 27.01.08, 22:34
              ... nie brookliński most zbudować, lecz najczarniejszą noc w biały
              dzień zamienić !!!...
              ... Edward Stachura

              ... - Możesz to nazwać, jak chcesz. Nazwa jest w tym wypadku
              obojętna. Żadna metafora nie zagra. Nie chce już więcej kochać,
              cierpieć, czekać ani wierzyć w rzeczy, których nie potwierdza życie.
              ... Marek Hłasko.

              > ... pisze Pani, że przylazła tu... gdzie? Na rondo Pileckiego czy
              do Motokursu? Bo jeśli na forum, to na forum się wypowiadamy a nie
              przyłazimy...
              > Podanie imienia instruktora nie jest złamaniem ustawy o ochronie
              danych osobowych.

              Jest to celowy błąd w łączliwości wyrazów, wiele Pan czyta, jednak
              nie wyczytał Pan ironii tego postu. A miał on na celu wyrażenie
              prostej myśli: na forum każdy może pisać, co zechce, nie podpisując
              tego ani imieniem, ani nazwiskiem – jaka więc pewność, że wypowiedzi
              szkalujące Pana szkołę, Pana, czy jakąkolwiek inną, są wiarygodne?
              Żadna.
              Nietrudno jest szkalować nie podpisując się pod tym i nie ponosząc
              konsekwencji – jednak nie można tego nazwać wiarygodnym.

              > Jestem też zafascynowany spostrzegawczością Pani gdy w czasie
              kilku sekund na rondzie Pileckiego zdążyła Pani zauważyć tyle
              ciekawych szczegółów!!!, że instruktor się rzuca, podskakuje,
              gestykuluje i wrzeszczy ... ciekawe?

              Oczywiście cały poprzedni post był bzdurą – jak wszystko, co piszę
              na tym forum;). Zdążyłam zauważyć, że kursantką była kobieta o
              jasnych włosach, że instruktor był ciemny, przystojny, powyżej
              dwudziestki, i że gestykulował, tłumacząc coś. Spojrzał się na mnie.
              Zauważyłam też niechybnie kolor samochodu – to wszystko.

              > Jeśli ktoś jest już taki elokwentny, że posługuje się panem Hłasko
              to niech używa polskiego
              języka...

              To, że przeczytałam kilka książek Marka Hłaski, nie czyni ze mnie
              człowieka elokwentnego. Czyni ze mnie człowieka zakochanego w
              twórczości Marka Hłaski.

              > A jeśli mowa o najpiękniejszej rzeczy wymyślonej przez człowieka w
              20-ym wieku to informuję, że samochód wymyślony został w 19-ym
              wieku!!! Pominę to i stwierdzę, że samochód to tylko narzędzie i
              jest wiele piękniejszych rzeczy wymyślonych przez nas w 20-ym wieku,
              pozwolę sobie ich nie wymieniać... Od życia łatwiej jest uciec
              używając dobrej książki, filmu lub swojej wyobraźni, autem się
              jeździ... A książka, chyba rzeczywiście jest złamana..., ja książek
              nie piszę lecz je namiętnie czytam. Można wiele wyczytać.

              Na ten zarzut powinien odpowiedzieć Marek Hłasko – jak Pan się
              domyślił, cytuję posłowie z „Następnego do raju”. Zresztą dla autora
              nie to jest najważniejsze i nie jest to najważniejsze dla mnie,
              ważne jest to, jak Hłasko pisze o samochodach. Jako autor
              najpiękniejszych rzeczy wymyślonych przez człowieka, ze zwykłej
              skromności nie mógł ich wymienić. Zresztą tekst jest obliczony na
              efekt, nie na logikę – i za to też Marka cenię;).

              > Pozdrawiam, bez obrazy i zapraszam do siebie na przejażdżkę...,
              będzie co wspominać!!!
              > ... dodam jeszcze, że jeśli Pani zgłosi ochotę na przejażdżkę po
              Rondzie Pileckiego to będzie ona jazdą gratis, a koszt wobec mojego
              ośrodka nauki jazdy wezmę na siebie. Warunkiem takiej gratisowej
              jazdy będzie uwierzytelnienie, że Pani to Pani...

              Serdecznie dziękuję – jednak nie skorzystam, nawet z tak kuszącej
              propozycji. Zważywszy na to, iż zna Pan Marka Hłaskę, że zna Pan
              Edwarda Stachurę, że w ogóle czyta Pan książki, niechybnie
              zakochałabym się w Panu miłością beznadziejną i trudną; postanowiłam
              więc oszczędzić Panu męki jeżdżenia z rozmaśloną kursantką, która
              zamiast na jeździe, koncentrowałaby się na omawianiu poszczególnych
              cytatów w twórczości pisarzy XX wieku. Tacy kursanci są niezmiernie
              trudni. Linia Frontu to nie do końca ja, ja – to tych kilka
              ostatnich zdań, mam nadzieję, iż Pan to uszanuje;)
              Pozdrawiam i oczywiście nie żywię urazy, nie mam jeszcze po temu
              podstaw.
              • linia.frontu Errata. 27.01.08, 22:54
                Skłamałam.

                linia.frontu napisała:

                > Zresztą dla autora nie to jest najważniejsze i nie jest to
                najważniejsze dla mnie, ważne jest to:

                "pękniętą i nierówną, ni to relację z własnego życia, ni to
                fantazję, gdzie wszystko pomieszało się z sobą i nikt już się w tym
                nie rozezna"

                i to:

                "wielkiej miłości do samochodu"

                i to:

                "uciec od życia, od siebie i od innych"


                > Warunkiem takiej gratisowej jazdy będzie uwierzytelnienie, że Pani
                > to Pani...

                Jeżeli Panu zależy, możemy uwierzytelniać na niezobowiązującym,
                bezpodtekstowym, jednorazowym spotkaniu* o charakterze prywatnym, a
                koszt wobec mojego rozmówcy wezmę na siebie. Warunkiem takiego
                spotkania będzie rozmowa o twórczości Marka Hłaski.
                Obiecuję, że się nie zakocham:)

                *(piwie/kawie/innym napoju)
                • Gość: fan lini frontu 2 ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.gprs.plus.pl 27.01.08, 23:25
                  ~Dajcie spokój z tą auto reklamą....wstyd...do rzetelnej pracy się weź
                  instruktorku z M. a nie wisisz na forum i zaśmiecasz bzdurami....

                  Lina frontu...uwielbiam ciebie...jak zwykle dosadnie i konkretnie..pozdrawiam
                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 27.01.08, 23:31
                    Gość portalu: fan lini frontu 2 napisał(a):

                    > ~Dajcie spokój z tą auto reklamą....wstyd...do rzetelnej pracy się
                    weź instruktorku z M. a nie wisisz na forum i zaśmiecasz bzdurami....

                    Na ten temat się nie wypowiem. Albo sie wypowiem.
                    Instruktor broni ważnej dla siebie sprawy. Nie można mieć mu tego za
                    złe - każdy człowiek ma prawo do obrony.

                    > Linia frontu...uwielbiam ciebie...jak zwykle dosadnie i
                    konkretnie..pozdrawiam

                    Bardzo dziękuję:)
                    • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 28.01.08, 21:38
                      ... witam, tak, bohaterowie muszą przeszkadzać! Ala jadła grzecznie śniadanko,
                      ale ona miała Asa i on czasami też miał wątpliwości w stosunku do nauk Ali.
                      A co do Pana Fana 2 to cit brak mu kultury lub też dużo ogląda Cartoon Network,
                      bo zwrot instruktorku wobec mojej osoby kojarzy mi się ze zwrotem no i co
                      doktorku?. ha, ha, ha, ale chyba ten fan 2 jest jeszcze w tym wieku lub na takim
                      poziomie intelektualnym. Ja staram się nigdy nikogo nie obrażać. 48- o letni
                      instruktorek, który prowadzi pojazd od 28-u lat i wyjeździł około 2.000 000 km,
                      w zakresie Prawa O Ruchu Drogowym wciągnąłby fana 2 nosem... troszkę pokory.
                      natomiast, linio frontu, Ciebię polubiłem i serdecznie pozdrawiam!!! Może
                      jeszcze zajrzę, na razie mam dużo pracy.
                      • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 29.01.08, 00:12
                        Gość portalu: maciek napisał(a):

                        > ... witam, tak, bohaterowie muszą przeszkadzać! Ala jadła
                        grzecznie śniadanko, ale ona miała Asa i on czasami też miał
                        wątpliwości w stosunku do nauk Ali.

                        As prawdopodobnie kochał Alę - nie mógł więc postąpić inaczej, niż
                        ona - także wszystko się zgadza. Zresztą postępując inaczej,
                        pozbawiłby elementarza wartości dydatktycznej, ucząc czytelników
                        braku poszanowania dla zasad i autorytetów, a więc pozbawiając tę
                        szlachetną lekturę sensu.

                        > A co do Pana Fana 2 to cit brak mu kultury lub też dużo ogląda
                        Cartoon Network, bo zwrot instruktorku wobec mojej osoby kojarzy mi
                        się ze zwrotem no i co doktorku?. ha, ha, ha, ale chyba ten fan 2
                        jest jeszcze w tym wieku lub na takim poziomie intelektualnym. Ja
                        staram się nigdy nikogo nie obrażać. 48- o letni instruktorek, który
                        prowadzi pojazd od 28-u lat i wyjeździł około 2.000 000 km, w
                        zakresie Prawa O Ruchu Drogowym wciągnąłby fana 2 nosem... troszkę
                        pokory.

                        Jest to, niestety, bardzo prawdopodobne - mam wątpliwe szczęście
                        znajdywać adoratorów w niewyżytych osiemnastolatkach (choćby tylko
                        mentalnych); proszę mi wybaczyć wyrażenie.
                        Fanie, jeśli się mylę - przepraszam, jest to jednak zjawisko
                        nagminne, mam więc prawo tak podejrzewać.

                        > natomiast, linio frontu, Ciebię polubiłem i serdecznie
                        pozdrawiam!!! Może jeszcze zajrzę, na razie mam dużo pracy.

                        Jest mi bardzo miło i również pozdrawiam, licząc na rychły Pana
                        powrót w celu kontynuacji zarzuconej dyskusji!
                        Oby tylko nie nazbyt wnikliwą kontynuację... ;)
                        • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 29.01.08, 00:36
                          linia.frontu napisała:

                          > Fanie, jeśli się mylę - przepraszam, jest to jednak zjawisko
                          > nagminne, mam więc prawo tak podejrzewać.

                          W zasadzie nie przepraszam.










                          W zasadzie chciałabym się mylić;)
                        • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 30.01.08, 21:05
                          ... bawmy się!, bo nie ma nikogo... , a może ? Może ktoś się znajdzie pełen
                          wiary? Jeśli bardzo będę chciał to wielu uwierzy. Po to żyjemy, by nam wierzono.
                          Inaczej to byłoby bez sensu. Nawet, paradoksalnie, kłamstwo po tysiąckroć
                          powtarzane stanie się prawdą! Ja nie chcę być błaznem przy pełnej widowni bo to
                          ja nim pozostanę, a widownia pójdzie sobie do domu. wolę już być tym Hamletem
                          nieszczęsnym, choć niekoniecznie. Słyszałem ponoć, że są tacy co głową mur
                          przebiją!!!??? Na pewno są, lub też mogą być, ale oni i inni muszą w to uwierzyć.
                          ... ale przynudzam, przepraszam, ale wiele z tych mądrości dotyczy również tak
                          trywialnych i mało istotnych spraw jak egzamin na prawo jazdy, trzeba tylko
                          chcieć i uwierzyć w siebie, nie w egzaminatora!
                          ... pozdro, szczególnie dla Linijki, maciek
                          • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 30.01.08, 21:19
                            ... jeszcze jedno, jak to bywa, czym bardziej kontynuacja dyskusji jest wnikliwa
                            tym lepiej, w dobrym słowa tego znaczeniu. Linio, ja w swojej pracy staram się
                            być profesjonalistą i wierzę, że nim jestem, no przynajmniej, że będę! Jeśli na
                            prawdę masz problemy z prawkiem to serdecznie zapraszam. Bez urazy!
                            borntodrive@onet.eu
                            • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 30.01.08, 23:14
                              > ... bawmy się!, bo nie ma nikogo... , a może?

                              Nie, nie. Naprawdę nikogo nie ma. :)

                              > Może ktoś się znajdzie pełen wiary? Jeśli bardzo będę chciał to
                              wielu uwierzy. Po to żyjemy, by nam wierzono. Inaczej to byłoby bez
                              sensu. Nawet, paradoksalnie, kłamstwo po tysiąckroć powtarzane
                              stanie się prawdą!

                              Tylko, że ja już nie chcę takiej prawdy i takiej wiary. Karmiłam się
                              nią wystarczająco długo, żeby dostać niestrawności.
                              Mnie taka prawda przeraża. I nie chcę jej wcale.

                              Zresztą już raz mówiłam: Nie chce już więcej kochać, cierpieć,
                              czekać ani wierzyć w rzeczy, których nie potwierdza życie.

                              > Ja nie chcę być błaznem przy pełnej widowni bo to ja nim
                              pozostanę, a widownia pójdzie sobie do domu. wolę już być tym
                              Hamletem nieszczęsnym, choć niekoniecznie.

                              Nie. To wcale nie tak. Będziesz grać tę swoją komedię, a oni zobaczą
                              tylko to, co Ty będziesz chciał pokazać. Możesz grać błazna i wtedy
                              będą się śmiać, ale możesz też grać Hamleta i wypowiadać najświętsze
                              słowa i to w nich zostanie, Twoje przedstawienie będzie żyć dalej w
                              ich wyobraźni; a jeśli zrobisz to naprawdę dobrze, będą wierzyć w
                              śmieszność tej historii i będą przekonani, że rozgryźli błazna. Ale
                              to Ty zejdziesz ze sceny. A oni nigdy nie dowiedzą się prawdy o
                              Tobie i o Twoim życiu.


                              ... jeszcze jedno, jak to bywa, czym bardziej kontynuacja dyskusji
                              jest wnikliwa
                              tym lepiej, w dobrym słowa tego znaczeniu. Linio, ja w swojej pracy
                              staram się
                              być profesjonalistą i wierzę, że nim jestem, no przynajmniej, że
                              będę! Jeśli na
                              prawdę masz problemy z prawkiem to serdecznie zapraszam. Bez urazy!
                              borntodrive@onet.eu

                              Nie mam problemów z prawkiem. Mam problemy ze sobą, a tego już Pan
                              za mnie nie rozwiąże, Panie Instruktorze. Ja już słyszałam te takie
                              o profesjonalizmie. A potem widziałam, jak może wyglądać
                              profesjonalizm – to wspaniałe pojęcie, o ile chce się przez nie coś
                              osiągnąć, lub od czegoś odciąć. Gorzej, jak przestaje być wygodne i
                              trochę nie bardzo wiadomo, jak się z tego wycofać. To trochę głupio
                              wychodzi.Jedno jest tylko śmieszne. Czasami budzę się w nocy i duszę
                              się ze śmiechu, kiedy pomyślę o tych wszystkich.
                              I boję się, że nie bardzo już potrafię wierzyć w ten profesjonalizm.
                              Już kilku z was – Instruktorów, tak jak Pan, próbowało mi pomóc. Za
                              szybko, Panowie, coś za szybko...

                              Może jednak nie weźmie mi Pan tego za złe. A jednak nie mogę się nie
                              zastanawiać, nie potrafię myśleć o tym dobrze. Nie potrafię w to
                              wierzyć.
                              Pewnie, że taki niereformowalny przypadek jest kuszący, ale skąd
                              wiecie, że uda się to akurat Wam? Mojemu instruktorowi się nie
                              udało. I nie sądzę, by mogło się udać komukolwiek.
                              I jeszcze jednego się boję: swoich słow się cholernie boję. Czasem
                              jest ich za dużo.

                              > ... pozdro, szczególnie dla Linijki, maciek

                              Już dawno na to wpadłam, tylko nigdy nie było okazji się pochwalić,
                              uczynię to więc teraz, kiedy nadarza się sposobność:
                              linijka.fronciku :)
                              • Gość: MACIEK Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 31.01.08, 23:20
                                ... Linijko !!! , przepraszam za zdrobnienie, ale tak ładnie brzmi.
                                Nie tak szybko panowie!???? Nie chcę tego źle rozumieć. Bardzo mi przykro,
                                naprawdę bardzo mi przykro!!! Linijko, zrób coś!!! Linijko!!, musisz w coś
                                uwierzyć, nie wiem w co, ale w coś. Tak nie można. A ja nie jestem ratownikiem i
                                nikomu nie muszę na siłę pomagać i go ratować. I na pewno nie twierdzę, że mi
                                się akurat uda. Byłbym dumny. Megalomania nie leży w moich standardach.
                                Linijko!!!, martwię się o Ciebie. Proszę, nie wrzucaj wszystkich do jednego
                                kubełka...
                                • Gość: psychiatra Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.acn.waw.pl 01.02.08, 08:06
                                  linijko weź się za jakąś konkretną pracę i spadaj z tego forum. Doś
                                  juz tych Twoich problemów tutaj. Idź się leczyć.
                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 01.02.08, 23:21
                                    Gość portalu: psychiatra napisał(a):

                                    > linijko weź się za jakąś konkretną pracę i spadaj z tego forum.
                                    Doś juz tych Twoich problemów tutaj. Idź się leczyć.

                                    O, martwisz się o mnie? To bardzo miło :*
                                    A masz dla mnie tę konkretną pracę? Taką od 8 do 16, z dobrym
                                    dojazdem i tak powyżej tysiaka na rękę? Wiesz, studia muszę
                                    zapłacić, na dom się dorzucić. Ja mam w zamian rok doświadczenia na
                                    podobnym stanowisku. Stoi? :)
                                    Nie mogę iść się leczyć. Jak się pójdę leczyć, to mnie nie wezmą do
                                    tej pracy, którą mi załatwisz, sam przecież rozumiesz:)
                                • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 01.02.08, 23:13
                                  To naprawdę Pan...?
                                  Przepraszam, ale post jest tak egzaltowany, że zaczynam sądzić, iż
                                  Pan sobie ze mnie jaja robi;)

                                  Gość portalu: MACIEK napisał(a):

                                  > ... Linijko !!! , przepraszam za zdrobnienie, ale tak ładnie
                                  brzmi.

                                  Niech będzie Linijka. Ostatecznie może być, chociaż zaraz zaczynam
                                  myśleć o... Fronciku ;D
                                  Ale to też dobre, bo żaden tam front;)

                                  > Nie tak szybko panowie!???? Nie chcę tego źle rozumieć.

                                  Nie nie nie, źle mnie Pan zrozumiał!!! Haha, nieee! :D
                                  Nie podądzam Pana (i nie wszystkich instruktorów posądzam) o chęć,
                                  jak to Hłasek mawiał, zabrania "tego, co mam najświętszego" - sama
                                  też nie myślę o żadnym "później". :D
                                  To, o co Panów posądzam, jest jednak równie chamskie. A Pan zdaje
                                  się traktować moją historyjkę poważnie. Pan się powinien na mnie
                                  obrazić. Zwyzywać mnie od głupich siks i byłoby po sprawie. A tu coś
                                  takiego.
                                  Tylko dlaczego tak szybko mnie zapraszacie na te jazdy i dlaczego
                                  wam tak na tym zależy... Wystarczy kilka postów.

                                  > Bardzo mi przykro, naprawdę bardzo mi przykro!!!

                                  Zupełnie niepotrzebnie. Nie powinno być Panu przykro przeze mnie.
                                  Nie warto przejmować się tym, co gadam.

                                  > Linijko, zrób coś!!! Linijko!!, musisz w coś
                                  > uwierzyć, nie wiem w co, ale w coś. Tak nie można.

                                  Hłasko powiedziałby: Wierzę. Ale już nie w was.
                                  Spokojnie, wierzę przecież: Hłasce.


                                  > A ja nie jestem ratownikiem i nikomu nie muszę na siłę pomagać i
                                  go ratować.

                                  Najgorsze jest to, że mój instruktor też mi pomógł. Jak jeszcze nikt
                                  nigdy mi nie pomógł. I że też był szczery w tym, co robił, kiedy mi
                                  pomagał. A teraz pewnie cholernie tego żałuje.

                                  > I na pewno nie twierdzę, że mi się akurat uda. Byłbym dumny.
                                  Megalomania nie leży w moich standardach.

                                  Wie Pan, ostatnio zapytał mnie, czemu ja zawsze myślę, że mnie
                                  krytykuje, albo, że jest na mnie zły. Tak było odkąd pamiętam.
                                  Wcześniej bałam się, że mnie odda innemu instruktorowi.
                                  Do tej pory nie wiem, dlaczego tak jest.
                                  Ale na pewno nie chcę mu niczego zabierać.

                                  > Linijko!!!, martwię się o Ciebie.

                                  Niepotrzebnie, przejdzie mi. Zawsze przechodzi. Nie za trzy
                                  miesiące, to za trzy lata.
                                  Zresztą sama sobie poradzę.

                                  > Proszę, nie wrzucaj wszystkich do jednego kubełka...

                                  Jak. Jak mam po tym wszystkim wierzyć któremukolwiek z was.

                                  ;)
                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 02.02.08, 20:35
                                    linia.frontu napisała:

                                    > Wie Pan, ostatnio zapytał mnie, czemu ja zawsze myślę, że mnie
                                    > krytykuje, albo, że jest na mnie zły. Tak było odkąd pamiętam.
                                    > Wcześniej bałam się, że mnie odda innemu instruktorowi.
                                    > Do tej pory nie wiem, dlaczego tak jest.
                                    > Ale na pewno nie chcę mu niczego zabierać.

                                    Wcale nie nie wiem. Boję się go. Dałam się zastraszyć i robię to
                                    cały czas. Jak można się było wpakować w coś takiego, co?
                                    Ja nie sądziłam, że on jest taki. Róznica między nami polega, że on
                                    mi zawsze mówi, kiedy mu d...łam, i że mogłam mu dać z plaskacza w
                                    ryj, a ja mu tego nigdy nie mówię, chociaż nie raz wolałabym, żeby
                                    mnie skopał, może by mu w końcu ulżyło. I ja się nie obnoszę, kiedy
                                    z kimś jestem, żeby mu dokopać, w ogole go o tym nie informuję,
                                    zresztą, nie w tym rzecz, rzecz w tym drugim. Ja już jestem na
                                    granicy. Już nie wiem, jak mam z nim rozmawioać i co robić.
                                  • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 09.02.08, 20:48
                                    ... usuwam się w cień i w cieniu pozostaję. Z cienia widzę wszystko, mnie nie
                                    widzi nikt.
                                    Pozdro dla Linijki!
                                    • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 10.02.08, 18:22
                                      Gość portalu: maciek napisał(a):

                                      > ... usuwam się w cień i w cieniu pozostaję. Z cienia widzę
                                      wszystko, mnie nie widzi nikt.
                                      > Pozdro dla Linijki!

                                      O, Pan Maciek;)
                                      To już nie pogadamy o Hłasce? Buu.
                                      • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 10.02.08, 18:38
                                        linia.frontu napisała:

                                        > O, Pan Maciek;)
                                        > To już nie pogadamy o Hłasce? Buu.

                                        No bo ja tak myślę, że po co tracić czas na coś, czego się i tak nie
                                        nauczę, tak jak matmy nikt mnie nigdy nie nauczył, jak możemy sobie
                                        w zamian pogadać o Hłasce? :D

                                        Chyba się po teorii przeniosę na Hynka. Są minusy, bo nauka tras od
                                        nowa, zresztą nikt do końca jeszcze tego nie zna, ale podobno dobrze
                                        się zdaje. No i terminy boskie;). I pewnie będę jeździć z takim
                                        antykoncepcyjnym instruktorem, fajny jest. I ludzie zdają u niego za
                                        pierwszym, w przeciwieństwie do mojego profesjonalisty;)
                                        • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 10.02.08, 21:19
                                          ... W cieniu zimno, w cieniu smutno, chcę do światła!
                                          Nauka jazdy to jak "pierwszy krok w chmurach". Możemy konwersować,
                                          niekoniecznie z Panem Markiem.
                                          Nauka tras od nowa? Cóż, nonsens. Jak umiem jeździć to jeżdżę wszędzie. Tym
                                          bardziej, że rejon egzaminowania na Okęciu jest super!!!
                                          ... Nikt do końca tego nie zna, błąd, ja znam Okęcie do końca, jak i całą
                                          Warszawę. Nie do końca rozumiem określenie antykoncepcyjny instruktor, który
                                          fajny jest i dlaczego musisz z nim jeździć ??? Jeśli znasz profesjonalistę to go
                                          zatrudnij.
                                          ... Ach my "Piękni dwudziestoletni", chciałbym mieć dwadzieścia lat...
                                        • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 10.02.08, 21:54
                                          ... Linijko, czasu się nie traci. Czas się przeżywa. I cały czas nurtuje mnie
                                          ten twój instruktor. Analizując poprzednie posty, podejrzewam, że coś było nie
                                          tak. Myślę, że ta nauka jazdy odbywała się tylko na drodze jednokierunkowej! Na
                                          drodze jednokierunkowej zawracanie jest zabronione, ale wycofać zawsze wolno.
                                          • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 10.02.08, 23:36
                                            Gość portalu: maciek napisał(a):

                                            ... W cieniu zimno, w cieniu smutno, chcę do światła!

                                            Jednak co za jasne, co za wysokie, to nie dla mnie.
                                            Cz. Miłosz


                                            > Nauka jazdy to jak "pierwszy krok w chmurach". Możemy konwersować,
                                            niekoniecznie z Panem Markiem.

                                            On chyba tylko jeden zna sens tych słów.
                                            Tak, nauka jazdy to dokładnie pierwszy krok w chmurach.
                                            Śmieszna, święta sprawa, którą tak łatwo zgnoić tak, żeby nie było
                                            już żadnego potem.

                                            > Nauka tras od nowa? Cóż, nonsens. Jak umiem jeździć to jeżdżę
                                            wszędzie.

                                            Jeśli się umie – tak. Jeśli ktoś potrafi jeździć po trzydziestu
                                            godzinach, może to zrobić wszędzie. Ja tego nie potrafię.

                                            > Tym bardziej, że rejon egzaminowania na Okęciu jest super!!! ...
                                            Nikt do końca tego nie zna, błąd, ja znam Okęcie do końca, jak i
                                            całą Warszawę.

                                            Trasy, nie znam, nie wiem nic o niej. O Panu zresztą też nic nie
                                            wiem.
                                            Uczy Pan łuku na sposób? To bardzo ważne.

                                            Kurcze, że też się chce Panu jeździć z takim antypatycznym
                                            jestestwem.
                                            Jest Pan niezniechęcalny :D

                                            > Nie do końca rozumiem określenie antykoncepcyjny instruktor, który
                                            fajny jest i dlaczego musisz z nim jeździć ??? Jeśli znasz
                                            profesjonalistę to go
                                            zatrudnij.

                                            Wcale nie muszę – chcę! Ujął mnie swoim podejściem - sympatyczny,
                                            ale zupełnie bezpodtekstowo, a przy tym skromny, nie uważa, że jego
                                            metoda nauczania jest jedyna, nie neguje umiejętności innych –
                                            kompletne przeciwieństwo mojego. I nie jest narwańcem, jakich pełno
                                            w tej branży.
                                            A wiem jedno: z moim jeździć nie będę. Zwłaszcza, ze już nie muszę.
                                            Z tym profesjonalizmem jestem ostrożna, nasłuchałam się o nim wiele,
                                            ale został w moich oczach ośmieszony, nie wyłączając jego piewcy.

                                            > ... Ach my "Piękni dwudziestoletni", chciałbym mieć dwadzieścia
                                            lat...

                                            ... aż się prosi: „Szpetni czterdziestoletni” Osieckiej – ale już
                                            nie można powiedzieć, że by się chciało;). Myślę jednak, że w jednym
                                            Hłasko miał w Pięknych rację, że w końcu każdy z nas będzie mógł
                                            powiedzieć to jedyne, najważniejsze w życiu każdego człowieka słowo:
                                            nie.

                                            > ... Linijko, czasu się nie traci. Czas się przeżywa.

                                            Mistrzostwo! Świetny tekst.

                                            I cały czas nurtuje mnie ten twój instruktor. Analizując poprzednie
                                            posty, podejrzewam, że coś było nie tak. Myślę, że ta nauka jazdy
                                            odbywała się tylko na drodze jednokierunkowej! Na drodze
                                            jednokierunkowej zawracanie jest zabronione, ale wycofać zawsze
                                            wolno.

                                            Myślę, że sporo czasu minie, zanim będę umiała myśleć o moim
                                            instruktorze uczciwie. Może nawet nigdy się tego nie nauczę;).
                                            • xadam30 Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "biją". 11.02.08, 00:33
                                              No i dobrze :)
                                              • linia.frontu Ale ja i tak tylko Ciebie uwielbiam! :* 11.02.08, 11:45
                                                xadam30 napisał:

                                                > No i dobrze :)

                                                Ja się wcale nie dziwię - ujarzmić przypadek, którego ujarzmić nie
                                                potrafił nikt, to niezła reklama dla instruktora! Każdy by
                                                chciał! "Niemożliwe - Linię ktoś nauczył mykać, dooobry musi być!"

                                                Chciaż no właśnie nie każdy...
                                                INJ No ale to jak już jeździłaś z X-em, to jeździj z nim.
                                                L:- Nie!
                                                INJ: Ale dlaczego?
                                                L:- Yyyy... bo nie.
                                                ;)

                                                No co mu powiem?
                                                Nic mu nie powiem.
                                                Są z tego samego ośrodka.

                                                Przede wszystkim będę u siebie mykać: mam zniżkę na dyszkę.
                                                A jak się dorobię to pomykam i z wami, dla wprawy.

                                                Mój instruktor też nie chce ze mną jeździć. Bo po co?
                                                Nie czuje już potrzeby, jak na dziewczynę! :D
                                                Tylko ciiiii! ;)
                                                • linia.frontu Re: Ale ja i tak tylko Ciebie uwielbiam! :* 11.02.08, 11:47
                                                  linia.frontu napisała:

                                                  > Nie czuje już potrzeby, jak *ma dziewczynę! :D

                                                  Nie, nie sugeruję, że jest kobietą:P
                                                  • linia.frontu Panowie się poobrażali ;) 12.02.08, 18:51
                                                    Spoko, Hłasko miał rację i w tym, że w kobiecie poczucie
                                                    sprawiedliwości zwycięża zawsze, to pewnie we mnie też zwycięży.
                                                    Teraz tylko pytanie, co będzie sprawiedliwe: jeździć z moim, czy się
                                                    podzielić, żeby z każdym po trochu było.
                                                    Boję się, bo teraz jest tak, że jeszcze mogę wrócić. Potem już nie
                                                    będę mogła.
                                                  • linia.frontu Re: Panowie się poobrażali ;) 12.02.08, 18:57

                                                    > Boję się, bo teraz jest tak, że jeszcze mogę wrócić. Potem już nie
                                                    > będę mogła.

                                                    Znając Linię? Kurde, to było wszysko moja wina, jakbym nie zaczęła
                                                    odwalać z tym zmienianiem instruktora, gdybym była inna, lepsza,
                                                    fajniejsza i w ten deseń. Tak właśnie zacznę myśleć.


                                              • Gość: XxX Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 21:47
                                                ...Skrzywił się: raz jeszcze pomyślał o swojej ohydnej żonie, o
                                                chłopaku, o dniu jutrzejszym, o ślicznej dziewczynie, o jej długich,
                                                brunatnych nogach, o jej piersiach, o jej czerwonych, świeżych
                                                ustach, o jej opalonym, silnym karku, o jej zielonych, przerażonych
                                                oczach...
                                                ktoś się zakochał...
                                                • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 12.02.08, 22:12
                                                  Gość portalu: XxX napisał(a):

                                                  > ...Skrzywił się: raz jeszcze pomyślał o swojej ohydnej żonie, o
                                                  > chłopaku, o dniu jutrzejszym, o ślicznej dziewczynie, o jej
                                                  długich,
                                                  > brunatnych nogach, o jej piersiach, o jej czerwonych, świeżych
                                                  > ustach, o jej opalonym, silnym karku, o jej zielonych,
                                                  przerażonych
                                                  > oczach...
                                                  > ktoś się zakochał...

                                                  ... ale ona naprawdę miała zielone oczy i piękne usta i ja myślałem
                                                  o Esther, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, stała na środku sali,
                                                  w której jadło trzystu ludzi, i mówiła coś, a jej szczupłe ramiona
                                                  były ciemne i mocne i wszyscy mężczyźni w tej sali patrzyli na nią,
                                                  ale ona nic o tym nie wiedziała; była zbyt młoda i zbyt ładna, aby
                                                  rozumieć ich spojrzenia. Zupelnie, jak ta, którą miałem przed nią i
                                                  która dopiero potem, kiedy już skonczyła ze mną i zaczęła z innymi,
                                                  poczęła myśleć, iż mężczyźni kochają ją; ale nie rozumiała tego
                                                  nigdy, iż nienawidzą jej, gdyż była zbyt ładna, aby któryś umiał
                                                  uwierzyć, iż pokocha go i pozostanie z nim. Do zrozumienia tego
                                                  potrzeba było jeszcze paru lat; ale potem, kiedy już zrozumie
                                                  naprawdę, zrozumie natychmiast, że wiedza jej jest jałowa; i tak się
                                                  dzieje z nimi wszystkimi.

                                                  Ja się zakochałam. Czyje to??? Chcę to przeczytać!!!
                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 12.02.08, 22:19
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ja się zakochałam. Czyje to??? Chcę to przeczytać!!!

                                                    Powiedz mi szybko, jutro idę do biblioteki...!!! :(


                                                  • Gość: XxX Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 17:26
                                                    ...Tylko że już nie było Esther; nie było więc i po co pytać...
                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 13.02.08, 23:02
                                                    Gość portalu: XxX napisał(a):

                                                    > ...Tylko że już nie było Esther; nie było więc i po co pytać...

                                                    ...tylko że od Esther nie chciałem nic. A potem, kiedy zabrakło już
                                                    Esther, mówiłem to wszystkim kobietom, aby przestało to coś znaczyć
                                                    w moim życiu raz i na zawsze, i to jedyne, co mi się w życiu udało,
                                                    a próbowałem i pisać, i być lotnikiem; chciałem wstąpić do Legii
                                                    Cudzoziemskiej i potem chciałem iść na wojnę do Wietnamu. A jeszcze
                                                    potem miałem bogatą żonę; a jeszcze potem inną bogatą kobietę i
                                                    wszystkim im mówiłem to samo, co mówiłem Esther; te same słowa i w
                                                    tych samych momentach, ponieważ nie było już Esther, a ja chciałem
                                                    zniszczyć to wszystko, co należało się jej, i tylko te kobiety o tym
                                                    nie wiedziały, a kiedy mówiłem im to, nie wierzyły mi i chodziły ze
                                                    mną do psychiatrów, a inne do nocnych lokali; a ja wciąż mówiłem im
                                                    te wszystkie słowa, które mówiłem Esther, a potem tłumaczyłem im to,
                                                    ale nie wierzyły mi; nawet najgłupsze z nich. Nie umiałem ocalić
                                                    Esther, więc chciałem zniszczyć to wszystko, co należało się jej;
                                                    nie mogłem już nigdy powiedzieć jej niczego, więc mówiłem to samo
                                                    tym wszystkim innym, ale nie wierzyły mi. Więc nie udało mi się
                                                    nawet i to...


                                                  • Gość: XxX Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.08, 14:25

                                                    ...najbardziej kochamy tych ludzi, te sprawy i te rzeczy, od których
                                                    bieg życia każe nam odchodzić - nieraz na zawsze...

                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 14.02.08, 15:11
                                                    Gość portalu: XxX napisał(a):


                                                    > ...najbardziej kochamy tych ludzi, te sprawy i te rzeczy, od
                                                    których bieg życia każe nam odchodzić - nieraz na zawsze...

                                                    Gdybym nie miał Ciebie nie chciałoby mi się żyć. Ty jesteś teraz
                                                    jedyną rzeczą, w którą wierzę naprawdę. Mam chyba prawo tak myśleć.
                                                    Gdybym nie miał Ciebie zrobiłbym wszystko, aby zgnoić się do końca,
                                                    tak, żeby już nigdy nie kochać, nie wierzyć i nie cierpieć. Bez
                                                    Ciebie ta strona krat nie ma dla mnie sensu. Tak samo, jak i tamta.

















                                                    Wyjdź za mnie, albo ożeń się ze mną.
                                                    Pomyśl.
                                                    Będziemy mieli o czym rozmawiać przez resztę życia.
                                                    A reszta jakoś się ułoży :D


                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 14.02.08, 15:17
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Wyjdź za mnie, albo ożeń się ze mną.
                                                    > Pomyśl.
                                                    > Będziemy mieli o czym rozmawiać przez resztę życia.
                                                    > A reszta jakoś się ułoży :D


                                                    Tylko się nie przestrasz! Żartowałam!
                                                    To był wyraz niezakłamenego oddania sprawie Marka H.
                                                  • Gość: XxX Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.08, 15:58
                                                    – Motorem życia kobiety jest albo życie seksualne, doktorze, pojmuj –
                                                    łóżko, lub zimne, psie wyrachowanie, doktorze, pojmij –
                                                    interesowność. Kobietami "psychicznie skomplikowanymi" nazywamy
                                                    panie, które łączą w sobie te obydwie cechy – doktorze, pojmij –
                                                    obydwie… Plugawość duszy kobiecej jest nie do wypowiedzenia. Kobieta
                                                    jest świętością plugawą…
                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 14.02.08, 16:04
                                                    Gość portalu: XxX napisał(a):

                                                    > – Motorem życia kobiety jest albo życie seksualne, doktorze,
                                                    pojmuj ̵
                                                    > 1;
                                                    > łóżko, lub zimne, psie wyrachowanie, doktorze, pojmij –
                                                    > interesowność. Kobietami "psychicznie skomplikowanymi" nazywamy
                                                    > panie, które łączą w sobie te obydwie cechy – doktorze, pojmij –
                                                    > obydwie… Plugawość duszy kobiecej jest nie do wypowiedzenia.
                                                    Kobieta jest świętością plugawą…

                                                    Eee, a to nie Choromański przypadkiem? Dobra, Mirek, czy Grzesiek?
                                                    Coś za dużo z naszego programu na roku;)
                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 14.02.08, 17:09
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Eee, a to nie Choromański przypadkiem? Dobra, Mirek, czy Grzesiek?
                                                    > Coś za dużo z naszego programu na roku;)

                                                    A bądź sobie kim chcesz, ważne, że jesteś.
                                                    I wcale nie jestem pewna, czy to Choromański. Ale Choromański się na
                                                    kobietach nie znał.

                                                    - Tak - powiedział. - Ja wiem. To on ci to wszystko wytłumaczył,
                                                    Abakarow. A ty powtarzasz jego słowa, jak każda zakochana. A za
                                                    miesiąc będziesz się już znać na samolotach i walić moich gości tak,
                                                    jak on. I może wtedy mi zapłacisz za te wszystkie szyby, które on mi
                                                    wytłukł w lokalu. Chryste Panie, jak szybko potrafi się kobieta
                                                    nauczyć wszystkiego od mężczyzny. Wszystkiego, czego mężczyzna uczył
                                                    się przez całe życie i czego sam jeszcze dobrze nie potrafi. Jak to
                                                    jest możliwe?
                                                    - Nie wiem - powiedziała. - Wcale tego nie wiem. Ale to może właśnie
                                                    dlatego kobiety tak mało znaczą dla mężczyzn takich jak on. Więc i
                                                    ty go znasz?
                                                    - Tak jakby - powiedział. - Ale wolałbym go nie znać.
                                                    Zaoszczędziłbym sobie całą kupę kłopotów i czasu. Chyba nie ma w tym
                                                    kraju faceta, któremu on by nie podeptał niechcący nóg. I za każdym
                                                    razem jest mu bardzo przykro. Jak tam z nim? Lata już?
                                                    - Tak - powiedziała. - Dzisiaj pierwszy dzień.
                                                    A potem, wieczorem, leżąc obok niego - śpiącego spokojnie i cicho
                                                    patrząc w okno, w księżyc przechodzący nisko, wielki i jasny jak
                                                    słońce, myślała o tym, że rzeczywiście nikt nie uczy się tak szybko,
                                                    jak kobieta od mężczyzny, i nikt nie potrafi tak akceptować tej
                                                    wiedzy, jak kobieta. Jego głosu, pomyślała, jego głupoty, mądrości i
                                                    przyzwyczajeń; tego, żeby uważać, że papierosy, które on pali, są
                                                    najlepsze na świecie, i tych wszystkich głupstw, które wypowiada
                                                    czytając książkę, lub gazetę, z której nic nie rozumie. I może to
                                                    jest ta nędza, a jeśli by ktoś nawet chciał, ta wielkość; te
                                                    ku..kie przemieszanie rzeczy w rozpaczliwym pragnieniu zdobycia
                                                    całego człowieka, które ma kobieta, a którego wcale nie ma mężczyzna
                                                    nawet wtedy, jeśli kocha naprawdę. Samotny mężczyzna stanowi zawsze
                                                    jakąś całość, której nigdy nie stanowi samotna kobieta; kobieta,
                                                    która nigdy nie potrafi znaleźć oparcia w samej sobie - w swoim
                                                    ciele, w swoich przyzwyczajeniach i w swojej głupocie - to, co
                                                    potrafią właśnie miliony samotnych mężczyzn, którym wystarcza pies,
                                                    pieniądze, czy alkohol. I dlatego w życiu kobiet jest tak wiele
                                                    przypadkowości, które mężczyźni uważają za kurestwo, a nie za nic
                                                    innego; a co jest tylko wiecznie podejmowaną i wiecznie przegrywaną
                                                    próbą akceptacji drugiego głosu i drugiego ciała; nawet, jeśli ten
                                                    drugi, to drugie ciało chce zabić, lub zniszczyć - to, czego nigdy
                                                    nie zaakceptowałby drugi mężczyzna. Nawet jeśli by to rozumiał;
                                                    nawet jeśli by to w jakiś sposób pochwalał, czy chciał pochwalić, bo
                                                    myślałby przy tym o samym sobie i to by zabawiło jego próżność. I to
                                                    jest właśnie to biedne, rozpaczliwe i niezmienne kurestwo kobiet.
                                                  • Gość: XxX Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 19:53
                                                    – Nie chodź za mną dłużej, Judy – powiedział. Położył jej rękę na
                                                    twarzy i czuł, jak puchaty policzek przyciska się do jej dłoni. –
                                                    Nie będę nigdy z tobą i nic nie mogę na to poradzić. Będziesz się
                                                    tylko upijać i złościć, ile razy mnie zobaczysz. Chciałbym to
                                                    powiedzieć inaczej, ale po prostu nie umiem.
                                                    – Ale dlaczego? – powiedziała. – Dlaczego tak musi być?
                                                    – Nie wiem tego. Może po prostu dla tego, że wszyscy się mylą. Życie
                                                    ludzkie jest pytaniem, a nie odpowiedzią. I do tego czasu, jeśli się
                                                    tego nie zrozumie, nie można nic zrobić.
                                                    – A co trzeba zrobić, jeśli się to już zrozumie?
                                                    – Zastrzelić się.
                                                  • Gość: Joanna Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi IP: *.chello.pl 14.02.08, 21:51
                                                    XxX oraz Linio frontu, chyba coś Wam się pomyliło z tym forum. Załóżcie następne
                                                    stowarzyszenie umarłych poetów i przenieście się na inne forum. Od waszych
                                                    smutków aż głowa boli! Tutaj pogadajmy na temat tego forum. Te wasze studenckie,
                                                    hłaskowate wątki nie pasują do tematu forum. Zlitujcie się!!! Ależ smuty.
                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 14.02.08, 22:41
                                                    Gość portalu: XxX napisał(a):

                                                    > – Nie chodź za mną dłużej, Judy – powiedział. Położył jej rękę na
                                                    > twarzy i czuł, jak puchaty policzek przyciska się do jej dłoni. –
                                                    > Nie będę nigdy z tobą i nic nie mogę na to poradzić. Będziesz się
                                                    > tylko upijać i złościć, ile razy mnie zobaczysz. Chciałbym to
                                                    > powiedzieć inaczej, ale po prostu nie umiem.
                                                    > – Ale dlaczego? – powiedziała. – Dlaczego tak musi być?
                                                    > – Nie wiem tego. Może po prostu dla tego, że wszyscy się mylą.
                                                    Życie
                                                    > ludzkie jest pytaniem, a nie odpowiedzią. I do tego czasu, jeśli
                                                    się
                                                    > tego nie zrozumie, nie można nic zrobić.
                                                    > – A co trzeba zrobić, jeśli się to już zrozumie?
                                                    > – Zastrzelić się.

                                                    Odwrócił sie ku niej i delikatnie położył ręce na jej ramionach, a
                                                    potem dłonie jego jego przesunęły się po jej piersiach i położył je,
                                                    a raczej oparł o jej biodra, a ona nie drgnęla nawet, gdyż wszystko,
                                                    co robił wydało się zupełnie naturalne i prawdziwe. Nie drgnęłaby
                                                    chyba nawet, gdyby ją począł tu, na ulicy, rozbierać. Przysunęla się
                                                    tylko ku niemu i czuła jego oddech; gorący i czysty jak u dziecka.
                                                    - Ja nie chcę niczego zapomnieć - powiedział cicho. - Pamiętaj, że
                                                    powiedziałem ci o tym.
                                                    - Tak - powiedziała. - Dobrze. Będę o tym pamiętać.
                                                    I wyobraźnia jej znów zaczęła pracować; stali w wietrze ciągnącym od
                                                    morza, w kurzu, i wtedy wiedziała już, iż przegrała, a jeśli nie, to
                                                    przegra i tego mężczyznę, ale przegra go inaczej jak tamtych
                                                    wszystkich; więc nie chodziło już o nic, tylko o to, żeby tym razem
                                                    przegrać i siebie; nieodwołalnie i ostatecznie...
                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 14.02.08, 23:25
                                                    Skąd Ty o tym wiesz....
                                                  • Gość: XxX Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.08, 09:16
                                                    ...Wstała i przytuliła się do niego swoim gorącym, dziewczęcym
                                                    ciałem. Oczy ich spotkały się na jeden krótki moment, przebiegły po
                                                    sobie spojrzeniem. Całowali się wśród ulewnego deszczu, wśród
                                                    gruzów...
                                                    Nie mówili nic. Słowa były niepotrzebne. Ich szczęście potęgowało to
                                                    właśnie, że rozumieli się bez słow...
                                                  • linia.frontu Re: Widzę Linio, że instruktorzy się o Ciebie "bi 15.02.08, 21:03
                                                    Gość portalu: XxX napisał(a):

                                                    > ...Wstała i przytuliła się do niego swoim gorącym, dziewczęcym
                                                    > ciałem. Oczy ich spotkały się na jeden krótki moment, przebiegły
                                                    po
                                                    > sobie spojrzeniem. Całowali się wśród ulewnego deszczu, wśród
                                                    > gruzów...
                                                    > Nie mówili nic. Słowa były niepotrzebne. Ich szczęście potęgowało
                                                    to
                                                    > właśnie, że rozumieli się bez słow...

                                                    - Powiedziałam ci już; czekałam na ciebie.
                                                    - Teraz zrobisz mi scenę, że cię uwiodłem, prawda? Jak ty się w
                                                    ogóle do cholery nazywasz?
                                                    - Żadnych scen - rzekła. - Podeszła do niego i pocalowała go. -
                                                    Jestem Ci bardzo wdzięczna.
                                                    - Jak ty się nazywasz? Jak mam do ciebie mówić?
                                                    - Jak chcesz. Najlepiej: kochanie. Nie ma żadnej treści i można
                                                    podłożyć pod każdą twarz. Możesz mówić kotku. Skarbie. Serce. K.rwo.
                                                    K.rwiątko. Słoneczko. To też dobre, co? Najlepiej słoneczko.
                                                    Poznaliśmy się w deszcz, więc na zasadzie tęsknoty. Wszystko, co
                                                    czyni człowiek, czyni z tęsknoty za lepszym życiem. Albo z protestu
                                                    moralnego. Tak. Najlepiej: słoneczko.

                                                    Ja byłam: słodka z ciebie c.peczka. To też dobre, co? ;)
                                                  • linia.frontu Mój Boże... 16.02.08, 21:04
                                                    Gość portalu: XxX napisał(a):

                                                    > – Motorem życia kobiety jest albo życie seksualne, doktorze,
                                                    pojmuj; łóżko, lub zimne, psie wyrachowanie, doktorze, pojmij –
                                                    interesowność. Kobietami "psychicznie skomplikowanymi" nazywamy
                                                    >panie, które łączą w sobie te obydwie cechy – doktorze, pojmij –
                                                    obydwie… Plugawość duszy kobiecej jest nie do wypowiedzenia.
                                                    Kobieta jest świętością plugawą…

                                                    A to jednak Marek...
                                            • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 12.02.08, 22:23
                                              ... A dlaczegóż to za jasne i za wysokie nie miałoby być dla mnie?! Właśnie, że
                                              jest dla mnie. Nawet ten nieszczęsny łuk jest dla mnie!!!
                                              Uczyć łuku na sposób, hm.. ? Łuku trzeba się nauczyć. To tylko ćwiczenie, a w
                                              jaki sposób to nie istotne. To wcale nie jest ważne. W praktyce rzadko jeździ
                                              się tyłem po łuku. A poza tym łuczek jest tak prosty, że główka mała!
                                              ... antypatyczne jestestwo???!!! ha, ha, ha, ale tekścik! Coś takiego znam z
                                              horrorów ( kiedyś je oglądałem ). Słowa profesjonalizm zaprzestaję używać, może
                                              zbyt krzykliwe, szczególnie gdy innych drażni.
                                              Czasem lepiej jest być tym szpetnym czterdziestoletnim niż pięknym dwudziesto...
                                              Wiele więcej z tej perspektywy zauważyć mogę.
                                              ... a co do ostatniego kolorowego piórka w tyłku, jego nie wyrwie mi nikt!!!
                                              zaręczam.

                                              "... wicher wieje, wicher słabe drzewa łamie, hej!
                                              wicher wieje, wicher silne drzewa głaszcze, hej!
                                              najważniejsze to być silnym,
                                              wicher silne drzewa głaszcze, hej..."
                                              Tadeusz Nalepa {blues)
                                              • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 13.02.08, 00:20
                                                Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                > ... A dlaczegóż to za jasne i za wysokie nie miałoby być dla
                                                mnie?! Właśnie, że
                                                > jest dla mnie. Nawet ten nieszczęsny łuk jest dla mnie!!!
                                                > Uczyć łuku na sposób, hm.. ? Łuku trzeba się nauczyć. To tylko
                                                ćwiczenie, a w
                                                > jaki sposób to nie istotne. To wcale nie jest ważne. W praktyce
                                                rzadko jeździ
                                                > się tyłem po łuku. A poza tym łuczek jest tak prosty, że główka
                                                mała!
                                                > ... antypatyczne jestestwo???!!! ha, ha, ha, ale tekścik! Coś
                                                takiego znam z
                                                > horrorów ( kiedyś je oglądałem ). Słowa profesjonalizm zaprzestaję
                                                używać, może
                                                > zbyt krzykliwe, szczególnie gdy innych drażni.
                                                > Czasem lepiej jest być tym szpetnym czterdziestoletnim niż pięknym
                                                dwudziesto..
                                                > .
                                                > Wiele więcej z tej perspektywy zauważyć mogę.
                                                > ... a co do ostatniego kolorowego piórka w tyłku, jego nie wyrwie
                                                mi nikt!!!
                                                > zaręczam.
                                                >
                                                > "... wicher wieje, wicher słabe drzewa łamie, hej!
                                                > wicher wieje, wicher silne drzewa głaszcze, hej!
                                                > najważniejsze to być silnym,
                                                > wicher silne drzewa głaszcze, hej..."
                                                > Tadeusz Nalepa {blues)
                                                • linia.frontu O. 13.02.08, 00:21
                                                  Rozpisalam się jak jasna cholera. Ale może dobrze, że nie poszło.
                                                  Jutro napiszę to samo jeszcze raz.
                                                  • linia.frontu Re: O. 13.02.08, 00:26
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Rozpisalam się jak jasna cholera. Ale może dobrze, że nie poszło.
                                                    > Jutro napiszę to samo jeszcze raz.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=75357856&a=75524584
                                                    No, na pewno jeszcze raz napiszę tę historię na słupki.
                                              • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 13.02.08, 23:13
                                                Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                > ... A dlaczegóż to za jasne i za wysokie nie miałoby być dla
                                                mnie?! Właśnie, że jest dla mnie. Nawet ten nieszczęsny łuk jest dla
                                                mnie!!!

                                                ... nie było więc i po co pytać...

                                                ;)

                                                > Uczyć łuku na sposób, hm.. ? Łuku trzeba się nauczyć. To tylko
                                                ćwiczenie, a w jaki sposób to nie istotne. To wcale nie jest ważne.
                                                W praktyce rzadko jeździ się tyłem po łuku. A poza tym łuczek jest
                                                tak prosty, że główka mała!

                                                Jutro są walentynki, to sobie odpuszczę tę pisaninę i streszczę.
                                                1 i 3 podejście uwaliłam na łuku uczonym na sposób, a usilnie, acz
                                                bezskutecznie usiłowałam uprosić instruktora o naukę na wyczucie -
                                                wymagałoby to jego zdaniem kolejnych 50godzin na placu, myślę, że
                                                spędziłam na nim 1/4 jazd. A potem dowiedziałam się od niego, że nie
                                                lubi metody na sposób i nie mam prawa tak oceniać jego metod - nie
                                                docierało do mnie, a szkoda mu było, żebym uwaliła tak głupio.
                                                Zasugerował więc, że uważa mnie za tępaka, i uczy z litości.
                                                Następne pióro poszło.

                                                > ... antypatyczne jestestwo???!!! ha, ha, ha, ale tekścik! Coś
                                                takiego znam z horrorów ( kiedyś je oglądałem ).

                                                Walentynki, to będę miła. Ale jeszcze pokażę na co mie stać;)
                                                Nie chciałby Pan Instruktor przeczytać nic z tego o sobie, co nieraz
                                                piszę o swoim instruktorze. A i ja nie chciałabym nigdy więcej tego
                                                pisać. W każdym razie sposób odpada, między innymi dlatego chciałam
                                                zmienić instruktora.

                                                > Słowa profesjonalizm zaprzestaję używać, może zbyt krzykliwe,
                                                szczególnie gdy innych drażni. Czasem lepiej jest być tym szpetnym
                                                czterdziestoletnim niż pięknym dwudziesto...

                                                Nigdy nie byłam czterdziestoletnim. Dwudziestoletnim też. Żyjemy w
                                                wygodnych czasach. "Nie" straciło sens.
                                                Nie drażni. Boli. To różnica. To wszystko nie drażni, tylko boli.

                                                > Wiele więcej z tej perspektywy zauważyć mogę.
                                                > ... a co do ostatniego kolorowego piórka w tyłku, jego nie wyrwie
                                                mi nikt!!! zaręczam.

                                                Właśnie leczę wielką dziurę w d.pie po ostatnim.

                                                > "... wicher wieje, wicher słabe drzewa łamie, hej!
                                                > wicher wieje, wicher silne drzewa głaszcze, hej!
                                                > najważniejsze to być silnym,
                                                > wicher silne drzewa głaszcze, hej..."
                                                > Tadeusz Nalepa {blues)

                                                Miało być SDM, ale myślę o A Ty? Heya;)
                                                • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 14.02.08, 22:10
                                                  ... walentynki, więc będę miły. Lecz Linijko tą dziurę, lecz. Byle nie za długo.
                                                  Choć ja uważam, masz jeszcze dużo czasu, młoda osóbko. A tym twoim łukiem to
                                                  jestem załamany!!! toć najłatwiejszy manewr!!! Jeśli instruktor twierdzi, że
                                                  nauka łuczku wymaga 50-ciu godzin to powinien zrezygnować z wykonywanego zawodu.
                                                  Chciałbym go poznać! A jeśli uczy z litości to powinien zatrudnić się w
                                                  Kalkucie. Dlatego uważam, że jedno pióro powinno Ci przybyć. Jak zmienisz
                                                  podejście to tych piór będziesz miała jak Winnetou w pióropuszu, ha, ha, ha.
                                                  I jeszcze jedno, niedługo będziesz dwudziestoletnim, a jeszcze szybciej tym
                                                  czterdziesto..., nawet się nie obejrzysz.
                                                  ... pozdro
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 14.02.08, 23:05
                                                    Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                    > ... walentynki, więc będę miły. Lecz Linijko tą dziurę, lecz. Byle
                                                    nie za długo. Choć ja uważam, masz jeszcze dużo czasu, młoda osóbko.

                                                    > A tym twoim łukiem to jestem załamany!!! toć najłatwiejszy
                                                    manewr!!! Jeśli instruktor twierdzi, że nauka łuczku wymaga 50-ciu
                                                    godzin to powinien zrezygnować z wykonywanego zawodu.
                                                    > Chciałbym go poznać! A jeśli uczy z litości to powinien zatrudnić
                                                    się w Kalkucie.

                                                    Proszę, nigdy więcej tak o nim nie mów.
                                                    Ja wiem, że JA tak o nim mówię. Ale JA się mylę. Ja się przecież
                                                    ciągle mylę, może to dlatego, że sama jestem jedną wielką chodzącą
                                                    pomyłką wszystkich, tylko po prostu niektórzy wolniej do tego
                                                    dochodzą i myślą inaczej.
                                                    On mnie zna. On ze mną jeździł. I tylko on może cokolwiek
                                                    powiedziećo tym, jakim jestem kursantem i nawet ja nie mogę tego
                                                    zrobić naprawdę - to może tylko mój instruktor. Nie wyjeździł Pan ze
                                                    mną ani jednej godziny.


                                                    Dlatego uważam, że jedno pióro powinno Ci przybyć. Jak zmienisz
                                                    > podejście to tych piór będziesz miała jak Winnetou w pióropuszu,
                                                    ha, ha, ha.
                                                    > I jeszcze jedno, niedługo będziesz dwudziestoletnim, a jeszcze
                                                    szybciej tym
                                                    > czterdziesto..., nawet się nie obejrzysz.
                                                    > ... pozdro
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 14.02.08, 23:16
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Dlatego uważam, że jedno pióro powinno Ci przybyć. Jak zmienisz
                                                    > > podejście to tych piór będziesz miała jak Winnetou w pióropuszu,
                                                    > ha, ha, ha.

                                                    Mogę zmienić podejście do piórek. Ale nie zmienię podejścia do
                                                    instruktora. Właśnie mi Pan to uświadomił.
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 14.02.08, 23:22
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Mogę zmienić podejście do piórek. Ale nie zmienię podejścia do
                                                    > instruktora. Właśnie mi Pan to uświadomił.

                                                    I nie będę z Panem jeździć. Nie zrobię tak, żeby ktokolwiek czuł się
                                                    uprawniony do myślenia o moim instruktorze w ten sposób - a tak
                                                    będzie mógł Pan myśleć dopiero, kiedy zacznie Pan ze mną jeździć.


                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 14.02.08, 23:30
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > I nie będę z Panem jeździć. Nie zrobię tak, żeby ktokolwiek czuł
                                                    się uprawniony do myślenia o moim instruktorze w ten sposób - a tak
                                                    będzie mógł Pan myśleć dopiero, kiedy zacznie Pan ze mną jeździć.

                                                    I przepraszam, że tak.
                                                    Ale Pan przecież też uczy na sposób, więc nie ma Pan prawa oceniać
                                                    mojego instruktora pod względem metod nauczania. I w ogóle zresztą,
                                                    bo jak Pan sam zauważył, Pan go nie zna. Tak się nie robi.
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 15.02.08, 00:14
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > I przepraszam, że tak.
                                                    > Ale Pan przecież też uczy na sposób, więc nie ma Pan prawa oceniać
                                                    > mojego instruktora pod względem metod nauczania. I w ogóle
                                                    zresztą, bo jak Pan sam zauważył, Pan go nie zna. Tak się nie robi.

                                                    Przepraszam. Przesadziłam jak zwykle.
                                                    Tylko, że tak będzie za każdym razem, a w realu nie wcisnę backspace
                                                    w ostatniej chwili, tutaj mogę na raty. I ja wiem, że tak będzie i
                                                    nie umien nic na to poradzić i dlatego boję się tego spotkania z
                                                    innym instruktorem, że on powie coś, a ja wyjdę i trzasnę drzwiami,
                                                    a potem będę żałować. I dlatego idę do takiego, który mówi: "ok,
                                                    mogę Cię nauczyć, tak, jak każdy instruktor, czy X czy Y". Ludzie od
                                                    niego zdają za pierwszym razem, ale on w ogóle nie myśli tymi
                                                    kategoriami, ze uczy lepiej i nigdy nie powie niczego takiego i
                                                    chyba tylko z nim będę umiała jeździć.
                                                    Jakim by nie był człowiekiem, jak by nie uczył i ile by mi nie
                                                    dokopał, to to jest cały czas mój instruktor. I dla niego to co robi
                                                    jest zbyt ważne, żeby przeze mnie ktoś myślał, że może tak o nim
                                                    myśleć naprawdę i ja mu tego nie zrobię. Nie można komuś zabierać
                                                    takich rzeczy.


                                                  • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 16.02.08, 20:01
                                                    ... Linijko, jestem pełen sympatii dla Ciebie. Ale chyba się nie rozumiemy. Ja
                                                    wcale z tobą nie muszę jeździć, a może wcale nie chcę!!!
                                                    a powiem więcej, chyba nie mogę bo brak mi miejsca w grafiku. Sorry.
                                                    ... za cokolwiek w życiu się weźmiesz, zaczynasz od podstaw, od sposobów. Czy
                                                    Mozart, czy Matejko, czy Goethe, czy Hłasko, czy Żwirko, czy Wigura, czy Deyna,
                                                    czy ktokolwiek, każdy zaczynał od sposobów. Dopiero potem osiągali kunszt i
                                                    własne techniki.
                                                    Uważam, że mimo swojej niezaprzeczalnej inteligencji, Linijko, za dużo
                                                    analizujesz sprawy, które na to nie zasługują.
                                                    Ja w ogóle nie rozumiem określenia, że instruktor mi dokopie!. A tak poza tym
                                                    to pracuję w tej branży już tyle lat i jeszcze nie widziałem instruktora, od
                                                    którego "ludzie zawsze zdawali by za pierwszym razem"
                                                    ... nie rób mu tego, Linijko, nie rób. Z uczuciem nie igraj.
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 16.02.08, 20:37
                                                    Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                    > ... Linijko, jestem pełen sympatii dla Ciebie. Ale chyba się nie
                                                    rozumiemy. Ja
                                                    > wcale z tobą nie muszę jeździć, a może wcale nie chcę!!!
                                                    > a powiem więcej, chyba nie mogę bo brak mi miejsca w grafiku.
                                                    Sorry.

                                                    Uff, no to całe szczęście, bo już się zaczynałam czuć osaczona;).
                                                    Ja sama się tego boję, że po prostu ze mną się nie będzie dało
                                                    jeździć, a jeszcze bardziej boję się, że może mój instruktor miał
                                                    rację.

                                                    > ... za cokolwiek w życiu się weźmiesz, zaczynasz od podstaw, od
                                                    sposobów. Czy
                                                    > Mozart, czy Matejko, czy Goethe, czy Hłasko, czy Żwirko, czy
                                                    Wigura, czy Deyna,
                                                    > czy ktokolwiek, każdy zaczynał od sposobów. Dopiero potem osiągali
                                                    kunszt i
                                                    > własne techniki.

                                                    Ok, ale ja jestem po 70 godzinach i powinnam już coś umieć. I nie
                                                    chcę trzeci raz uwalić na łuku, to wszystko. Chciałabym chociaż raz
                                                    sobie trochę pojeździć na tym egzaminie. A nie tak.
                                                    Chciałabym coś umieć do cholery. W końcu zainwestowałam w to już
                                                    tyle kasy i czasu.

                                                    > Uważam, że mimo swojej niezaprzeczalnej inteligencji, Linijko, za
                                                    dużo analizujesz sprawy, które na to nie zasługują.

                                                    Na przykład?
                                                    Dzięki za komplement;)

                                                    > Ja w ogóle nie rozumiem określenia, że instruktor mi dokopie!.

                                                    Nie dalej, jak wczoraj znów się tak pożarliśmy, że mi się
                                                    wszystkiego odechciewa, a ja naprawdę nie chciałam tego. A już mam
                                                    dosyć tego, że mnie ciągle gnoi, nie instruktor, tylko facet, z
                                                    którym akurat jeździłam, a poza tym robiłam i robię kilka innych
                                                    rzeczy. A ile można przepraszać. Ja już go nieraz przepraszam na
                                                    wszelki wypadek. Dla mnie takie relacje są chore. Nie jestem w
                                                    stanie odpowiadać a wszystkie jego flustracje. Po prostu muszę
                                                    zrobić jedną bardzo ważną rzecz, muszę się od niego odciąć. Ja
                                                    przecież nie robię niczego ze złośliwości. Zresztą za dużo by
                                                    opowiadać. A to ja sama muszę coś z tym zrobić i nikt mi w tym nie
                                                    pomoże.

                                                    A tak poza tym
                                                    > to pracuję w tej branży już tyle lat i jeszcze nie widziałem
                                                    instruktora, od
                                                    > którego "ludzie zawsze zdawali by za pierwszym razem"

                                                    Nie mówię, że zawsze. Ale akurat Ci których znam zdawali. Zresztą
                                                    ważne jest jego podejście - paradoksalnie, chcę iść do niego, bo nie
                                                    mamy ze sobą kontaktu, to przeszkadza; ale jest sympatyczny.

                                                    > ... nie rób mu tego, Linijko, nie rób. Z uczuciem nie igraj.

                                                    Za późno, o jakieś parę miechów. Czasem klnę na to forum, na ludzi,
                                                    których poznałam i na własną głupotę, bo przecież wiedziałam, że tak
                                                    będzie.
                                                    Tylko, że on też igrał z moimi uczuciami, czyni to zresztą do tej
                                                    pory, tylko w innym wymiarze. I miał rację, kiedy powiedział, że tak
                                                    nie będzie. Ja też uważam, że nie będzie, bo ja też mam to teraz w
                                                    głębokim poważaniu.
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 16.02.08, 20:44
                                                    Kompletnie sobie z tym nie radzę, sytuacja patowa, po prostu sobie z
                                                    tym nie radzę. Trzeba być idiotą, żeby pójść na taki układ i się tak
                                                    idiotycznie wpakować. Teraz muszę się jakoś ratować, ot i wszystko,
                                                    wyrwać się z tego. Niedobrze mi się robi, kiedy o tym wszystkim
                                                    myślę. Przerasta mnie to.
                                                  • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 16.02.08, 21:13
                                                    ...nie wyobrażam sobie jak można oblać łuk po trzykroć!!! Masakra!!!
                                                    Z czego Ty masz się na miłość boską wyrywać??? Ratować się musisz??? Linijko,
                                                    ratować się musi ten twój pseudo instr... !!! Jakaś Ty zatracona!!! Upadam w
                                                    osłabieniu.
                                                    ... bo ten na pewno się podniesie, który upadł do dna.
                                                    Ja robię swoje, Ty Linijko rób swoje, kochaj go.
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 16.02.08, 22:30
                                                    Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                    > ...nie wyobrażam sobie jak można oblać łuk po trzykroć!!!
                                                    Masakra!!!
                                                    > Z czego Ty masz się na miłość boską wyrywać??? Ratować się
                                                    musisz??? Linijko,
                                                    > ratować się musi ten twój pseudo instr... !!! Jakaś Ty
                                                    zatracona!!! Upadam w
                                                    > osłabieniu.
                                                    > ... bo ten na pewno się podniesie, który upadł do
                                                    dna.
                                                    > Ja robię swoje, Ty Linijko rób swoje, kochaj go.

                                                    Ja już nie wiem, czy to Ty.
                                                    Nie mów, że pseudo, już Cię prosiłam. Mówiłam już, że jest dobry. I
                                                    że z innymi mu wychodzi. Tylko ze mną jakoś nie.
                                                    Ok. Mogę go kochać. Tylko powiedz mi jeszcze po co?
                                                    Po jaką cholerę ja mam go kochać.
                                                    Przepraszam, ja ciągle zapominam, że jesteśmy na Pan.
                                                    Ja już go nie muszę kochać.
                                                  • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 19.02.08, 21:37
                                                    ... Linijko, uważam, że nie jesteśmy na Pan, Pani, bo ja od początku piszę per
                                                    Linijko!!!
                                                    Już nie wiesz czy to ja. Zaręczam,że to ja. Jeśli ktoś by się podszył pod moją
                                                    osobę, na pewno bym protestował. Przyznam się do każdej bzdury, ale musi ona
                                                    wyjść z pod mojej ręki.
                                                    ... Linijko, pozwolę sobie napomknąć, że jedną z podstawowych zasad dobrego
                                                    instruktora jest niedopuszczenie do tego, żeby kursant go przepraszał!!! To
                                                    skandal!!! My od tego jesteśmy, żeby Was uczyć. Ja swoje szkolenie rozpoczynam
                                                    od słów "proszę mnie za nic nie przepraszać".
                                                    ... Ja nie mam nic do twojego instruktora, żeby było jasne. A to, że twoi
                                                    znajomi twierdzą, że jak jeden mąż zdali za pierwszym razem, włóżmy między karty
                                                    bajek braci Grimm.Każdy tak mówi, a rzeczywistość jest z goła odmienna.
                                                    ... poczekam chwilę, może coś ciekawego przeczytam.
                                                    ... to na pewno ja, maciek
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 19.02.08, 21:51
                                                    Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                    > ... poczekam chwilę, może coś ciekawego przeczytam.

                                                    Idę na fajka, zaraz jestwem z powrotem! :D
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 19.02.08, 22:07
                                                    Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                    > ... Linijko, uważam, że nie jesteśmy na Pan, Pani, bo ja od
                                                    początku piszę per Linijko!!!

                                                    O!:) Z kursantami też tak?

                                                    > Już nie wiesz czy to ja. Zaręczam,że to ja. Jeśli ktoś by się
                                                    podszył pod moją osobę, na pewno bym protestował. Przyznam się do
                                                    każdej bzdury, ale musi ona wyjść z pod mojej ręki.

                                                    Ja się nie do każdej swojej bzdury na tym forum przyznam :D

                                                    > ... Linijko, pozwolę sobie napomknąć, że jedną z podstawowych
                                                    zasad dobrego instruktora jest niedopuszczenie do tego, żeby kursant
                                                    go przepraszał!!! To skandal!!! My od tego jesteśmy, żeby Was uczyć.
                                                    Ja swoje szkolenie rozpoczynam od słów "proszę mnie za nic nie
                                                    przepraszać". ... Ja nie mam nic do twojego instruktora, żeby było
                                                    jasne.

                                                    Ale ja go nie przepraszam slużbowo. Nie przeprasza go kursantka, nie
                                                    przeprasza go linia.frontu. Ja go przepraszam. Nieraz nieomal
                                                    przepraszam go za to, że żyję i że on musi ze mną przebywać.
                                                    Dziś gadaliśmy i gadaliśmy całkiem normalnie. Ale oboje jesteśmy
                                                    pamiętliwe bestie. I oboje uważamy, że tak nie będzie.


                                                    A to, że twoi
                                                    > znajomi twierdzą, że jak jeden mąż zdali za pierwszym razem,
                                                    włóżmy między kart
                                                    > y
                                                    > bajek braci Grimm.Każdy tak mówi, a rzeczywistość jest z goła
                                                    odmienna.
                                                    > ... poczekam chwilę, może coś ciekawego przeczytam.
                                                    > ... to na pewno ja, maciek
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 19.02.08, 22:11
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Ale ja go nie przepraszam slużbowo. Nie przeprasza go kursantka,
                                                    > nie przeprasza go linia.frontu. Ja go przepraszam. Nieraz nieomal
                                                    > przepraszam go za to, że żyję i że on musi ze mną przebywać.
                                                    > Dziś gadaliśmy i gadaliśmy całkiem normalnie. Ale oboje jesteśmy
                                                    > pamiętliwe bestie. I oboje uważamy, że tak nie będzie.

                                                    I h.. mu.

                                                    > A to, że twoi znajomi twierdzą, że jak jeden mąż zdali za
                                                    pierwszym razem, włóżmy między karty bajek braci Grimm.Każdy tak
                                                    mówi, a rzeczywistość jest z goła odmienna.

                                                    :D
                                                    A to też prawda i wiesz co: ja też tak będę mówić :DDDD

                                                    > > ... poczekam chwilę, może coś ciekawego przeczytam.
                                                    > > ... to na pewno ja, maciek


                                                    A ja lecę spać już... to znaczy spanie to będzie koło 3 w nocy, ja
                                                    tak zawsze idę spać, ale a to xiążka, a to.. no właśnie, testy. A
                                                    potem chodzę nieprzytomna.
                                                    Dobranoc :)))
                                                  • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 19.02.08, 22:34
                                                    ... przytul głowę do poduszki. śpij dobrze, co złego to nie ja
                                                    ... pozdro :)))))))))))))))))))))))
                                                  • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 19.02.08, 22:22
                                                    ... " Raz król Jakub, zwany Gburek,
                                                    w wojenne surmy zadął,
                                                    i wszedł z wojskami na pagórek,
                                                    a potem zeszedł na dół.
                                                    Gdy weszli na górę, byli w górze,
                                                    gdy na dół zeszli, w dole byli,
                                                    a gdy zbrojni mężowie,
                                                    byli w góry połowie,
                                                    to nie byli ni w górze,
                                                    ... ni w dole.
                                                    bzdury, prawda? - Księga Absurdów,
                                                    ... niestety, twoje podejście kojarzy mi się z tym wierszykiem.
                                                    ... pamiętliwe bestie, cóż za potworność!!!
                                                  • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 19.02.08, 22:25
                                                    ... ja też palę, tylko na miejscu, bo nie mogę oderwać oczu od ekranu.
                                                    ... to na pewno ja.
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 16.02.08, 23:28
                                                    Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                    > ...nie wyobrażam sobie jak można oblać łuk po trzykroć!!
                                                    Masakra!!!

                                                    No też bym wolała poprzestać na tych dwóch razach;)

                                                    Z czego Ty masz się na miłość boską wyrywać??? Ratować się musisz???

                                                    No z tej relacji, ogólnie, muszę z nim zerwać kontakt. Bo gadam, że
                                                    się nie przejmuję, ale to nieprawda.
                                                    Jego reakcje nie są w porządku. A mnie to boli, siedzę zaryczana i
                                                    nie mogę przestać o tym myśleć. A nie chcę robić niczego przeciw
                                                    niemu, i on przecież musi o tym wiedzieć. Zawsze starałam się robić
                                                    tak, żeby było dobrze, może za bardzo się starałam i może
                                                    niepotrzebnie.

                                                    Linijko, ratować się musi ten twój pseudo instr... !!!

                                                    Nie, ja myślę, że on już sobie wszystko ułożył. Tylko już Ci
                                                    mówiłam, on mi kiedyś pomógł, a teraz tego żałuje, i stąd to
                                                    wszystko. Przykro mi, że tak jest, ale nie mogę inaczej.

                                                    Jakaś Ty zatracona!!!

                                                    Rasowy jeleń, co?

                                                    Upadam w osłabieniu.
                                                    ... bo ten na pewno się podniesie, który upadł do dna.

                                                    Oby. Już by mogło być to dno wreszcie.

                                                    > Ja robię swoje, Ty Linijko rób swoje, kochaj go.

                                                    I to jest właśnie błąd naszego wychowania w tradycji romantycznej.
                                                    Kochać mimo wszystko, kochać zawsze, wiernopoddańczo, do upadłego
                                                    kochać i nie umieć nie kochać i poświęcać siebie dla kochania i
                                                    upadać w miłości itd.
                                                    A po co ja mam kochać zajętego faceta? Dla poskiej idei miłości
                                                    czystej, miłość cierpliwwa jest...
                                                    A poza tym wcale go nie kocham; jest coś takiego jak kobieca duma,
                                                    a to jest silniejsze nawet od miłości.


                                                    A gucio! Też mi pomysł. Niech się sam kocha. Ja tam nie zamierzam.
                                                    Jeszcze czego:)
                                                  • Gość: zasrany werter Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 16.02.08, 21:34
                                                    Ty zmoczony wtrącaczu, zmień pieluszkę i nie pisz brzydko o zasranych... bo taki
                                                    jesteś Ty. Pławię się w swych odchodach, a tobie głąbie nic do tego.
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 16.02.08, 22:26
                                                    Gość portalu: zasrany werter napisał(a):

                                                    > Ty zmoczony wtrącaczu, zmień pieluszkę i nie pisz brzydko o
                                                    zasranych... bo taki jesteś Ty. Pławię się w swych odchodach, a
                                                    tobie głąbie nic do tego.

                                                    Ja jestem zasrany Werter!
                                                  • linia.frontu Ja jestem zasrany Werter. 16.02.08, 22:38
                                                    Gość portalu: zasrany werter napisał(a):

                                                    > Ty zmoczony wtrącaczu, zmień pieluszkę i nie pisz brzydko o
                                                    zasranych... bo taki jesteś Ty. Pławię się w swych odchodach, a
                                                    tobie głąbie nic do tego.

                                                    Dlaczego popełniasz taki błąd interpretacyjny?
                                                    I przewalamy tu moje życie emocjonalne. Moje.

                                                    Mam nadzieję, że jak zwykle nie pomyślałam, albo źle pomyślałam
                                                    czytając ten post.
                                                    Werter był niedojrzałym emocjonalnie stworzeniem, który nie dość, że
                                                    wpakował się w idiotyczną sytuację miłości do zajętej kobiety, to
                                                    jeszcze sobie w łeb palnął, czym bynajmniej jej nie pomógł. A ten
                                                    cytat jest z Hłaski, z Namiętności, któtkie, warto przeczytać. Mam w
                                                    domu, mogę pożyczyć.
                                                  • linia.frontu Zresztą nie potrzeba, jest tutaj: 16.02.08, 22:48
                                                    Zresztą nie potrzeba, jest tutaj:
                                                    www.marekhlasko.republika.pl/index2.htm
                                                  • Gość: maciek Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P IP: *.chello.pl 19.02.08, 21:52
                                                    ... twoje 70 godzin to nic. Mam na koncie już wiele osób ( aktualnie też ) ,
                                                    które mają po 120 godzin i cóż ?. Polska jest państwem o najmniejszej ilości
                                                    godzin obowiązkowych ( 30 !!! ) MALUSIEńKO. Wszędzie w Europie minimum 50 godz.
                                                    Tak na prawdę to też nie za dużo. Jak można kogoś nauczyć pisać operę w 30 godz?
                                                    Jazda po naszych drogach jest wiele trudniejsza. Bizet nie poradził by sobie,
                                                    więc jazda autem wymaga innych umiejętności, więc nie bierz Linijko do głowy!!!
                                                    ... to na pewno ja, maciek
                                                  • linia.frontu Re: ...Przedtem Imola teraz Motopartacze ...:P 19.02.08, 22:13
                                                    Gość portalu: maciek napisał(a):

                                                    > ... twoje 70 godzin to nic. Mam na koncie już wiele osób (
                                                    aktualnie też ) , które mają po 120 godzin i cóż ?. Polska jest
                                                    państwem o najmniejszej ilości godzin obowiązkowych ( 30 !!! )
                                                    MALUSIEńKO. Wszędzie w Europie minimum 50 godz. Tak na prawdę to też
                                                    nie za dużo. Jak można kogoś nauczyć pisać operę w 30 godz?
                                                    > Jazda po naszych drogach jest wiele trudniejsza. Bizet nie
                                                    poradził by sobie, więc jazda autem wymaga innych umiejętności, więc
                                                    nie bierz Linijko do głowy!!!
                                                    ... to na pewno ja, maciek

                                                    Tak, ja też znam: stateczną starszą Panią. Jakoś wielu ludziom udaje
                                                    się to po mniej niż 70 godzinach. A skąd wiem? Bo wiem:)
                                                    Kiedyś Ci może powiem skąd:).
                                                  • linia.frontu Boję się!!! ;D 20.02.08, 21:29
                                                    Ale będzie przypał jak zrobię trzy błędy i uwalęęę!!!! :DDDDDDD
                                                    Mykam robić testy!
          • linia.frontu ! 29.01.08, 22:24
            Gość portalu: maciek napisał(a):

            > ... nie brookliński most zbudować, lecz najczarniejszą noc w
            biały dzień
            > zamienić !!!...
            > ... Edward Stachura

            To musiała być piękna chwila i dziękowałem Bogu, że mnie przy tym
            nie było: pewnie dodałbym jeszcze jedno słowo od siebie i zepsułbym
            wszystko. Ze mną już tak jest; i co by się wtedy stało z tym
            światłem? Aja nie lubię światła; lubię ciemność, która uwalnia nas
            od naszych twarzy i od naszych cieni.
    • onesolei Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! 18.01.08, 21:14
      Najpierw zmienili spaloną nazwę firmy na nową z PRZEMKO na MOTOKURS
      a teraz "spaloną" siedzibę z Al.Niepodległości na Wołoską.
      UWAŻAJCIE! To cały czas ta sama firma i pewnie niedługo będą kolejne
      zmiany!
      • Gość: maciek Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.chello.pl 18.01.08, 21:30
        Kochani, jeśli mogę pisać w liczbie mnogiej bo aż się rzuca w oczy
        intensywna praca jakiejś konkurencji. Piszecie takie bzdury, że
        głowa boli. Poprzedni właściciel prowadzący OSK Przemko wyjechał za
        granicę i sprzedał ośrodek w skutek tego zmieniła się jego nazwa. A
        jego adres z Niepodległości na Wołoską wymusił właściciel posesji
        przy Niepodlełości. Zastanawiam się z kąd u was tyle jadu, i
        ciekawe, że nikt nie podaje żadnego imienia instruktora ( ha, bo
        wasze opinie to jedna lipa. W jednej opinii jeden z was ( o zgrozo )
        napisał nawet Madalińskiego!!! ha, ha, ha . Ja jestem Maciek, jeden
        z instruktorów i nie wciskajcie lipki bo na tym się znam. U nas nie
        ma emerytów, a tym bardziej krzyczących, a ostatnia awaria naszego
        auta, jednego z wielu miała miejsce w grudniu i trwała 1
        dzień.Konkurencjo, zamiast robić czarną robotę weź się za robotę...

        pozdrowienia WN0808
    • Gość: oburzona Gośka Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.centertel.pl 19.01.08, 08:02
      pani onesoley. Nieźle dajesz do pieca jak już sam Pan Maciej od wykładów się
      zaiteresował tym wątkiem. Chyba mocno przesadzasz, bo robią naprawdę dobrą
      robotę, a na Niepodległości lokal stracili wszystkie firmy, bo mają tam otwierać
      przychodnię medyczną. Jeśli jesteś taka inteligentna na pewno interweniowałaś w
      biurze żeby zmienili Ci tego "krzykliwego" instr. Przecież jest zima, a tam mają
      ze dwudziestu instruktorów i na pewno znajdą czas na kilka jazd w tygodniu. ja
      jeździłam cztery tyg. Zawsze gdy coś potrzebowałam spotykałam się z życzliwością
      i fachowością. Twoje doświadczenia są niewiarygodne. Emeryt jeżdził ze mną
      (mundurowy) Mirek, który jest b. miły,spokojny i ma ze 40 lat. Auta sprawne i
      zadbane. Ja jeździłam na dwóch.
      • onesolei Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! 19.01.08, 08:16
        Gratuluję udanego kursu.Szkoda,że mój był tak fatanie
        prowadzony.Chciałam zmienić instruktora z tego wrzeszczącego ale w
        biurze powiedzieli mi,że z innym najbliższe jazdy będą za 2 miesiące
        więc wolałam się przemordować z tym emerytem.
        Moje zdanie o tej szkole to PORAŻKA na 4 kółkach!
        • Gość: pata Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.chello.pl 19.01.08, 14:18
          Porazka to Ty jestes, jak cos sie nie podoba za co sie placi to sie
          reklamuje a nie wyzala na forum, moze po prostu jestes malo zdolna i
          szukasz na sile winnego?
          • Gość: kursant J Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.chello.pl 24.01.08, 21:40
            Solei !, odezwij się słonko !!! podaj imię krzyczącego jak potrafisz.
        • Gość: kursant J... Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.chello.pl 22.01.08, 20:31
          O !!! solei, solei... , kiedyś bł taki hicior. Słoneczko, może ty potrzebujesz
          kursu na Karaibach w pełnym słoneczku? Tobie się wszystko porą....ło!. Kończę
          właśnie w tym ośrodku swoje jazdy i jest O!!! solei, solei. Jeśli Ty jeździłaś
          raz na miesiąc to chyba twoja sprawa bo ja i mój kumpelo ciągle jeździmy i
          jeszcze do nas dzwonią i nas namawiają jeśli robi się luzik w ich grafiku. Ty
          chyba robiłaś kurs w mooootokursie w Papua Nowa Gwinea, u Pigmejów na okapi ( to
          taka żyrafa )... zrób kurs na hulajnogę!!!
        • Gość: Jakub Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.centertel.pl 23.01.08, 23:05
          Jak tam Twój tragiczny kurs masz już z 10 godzin za sobą? Bo zaraz kończę i nikt
          nie wrzeszczy w aucie nic nie trzeszczy, a w biurze miła Pani od ręki załatwia
          zmianę instr. Ja zmieniałem z Corsy na Punto, bo będe zdawał w Łomży. Instruktor
          Robert pochodzi stamtąd i ma nawet plac manewrowy w Łomży. To bardzo ważne jak
          przed egzaminem można wpaść na łuczek. Profi szkoła, nie wiem jak można tak
          wymyślać. Chyba, że się jest z innej szkoły?
          • Gość: KASIA Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.acn.waw.pl 29.01.08, 08:06
            Liniofrontu, dla ciebie każda szkoła będzie zła, bo jesteś takim
            beztalęciem, kóry tylko jęczy na forum a egzamin zdaje już chyba od
            wieków :):):):)

            <<<O zauważyłem, że ktoś próbuje podkładać świnkę dobrej firmie. Na
            szczęście każdy
            rozsądny człowiek szuka, pyta wśród znajomych zanim wybierze szkołę
            jazdy(sam
            trafiłem tu bo moi koledzy polecali). Na forum większość dobrych
            szkół obrzuca
            się błotem. Konkrety może by coś wniosły. Znam dobrze tą szkołę i
            jedyny starszy
            instruktor to Pan Jan, ale do niego można się dostać tylko na jazdy
            doszkalające
            bo ma renomę i dwa auta. Sam miałem przypadek jak nasza Corsa
            odmówiła
            posłuszeństwa. Po 20 min. przybył pan z biura i kontynuowałem jazdę
            i nikt nawet
            nie krzyczał, że popsułem auto;-)

            >>>> JA TEZ TAM KOŃCZYŁAM KURS. bYŁO SUPER I ZDAŁAM ZA PIERWSZYM
            RAZEM, Albo jestem takim geniuszem i pomomo złej szkoły nauczyłam
            się jeździć :):):):):
            • nioma Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! 29.01.08, 08:45
              Ja jestem po pierwszej lekcji doszkalajacej - instruktor (w srednim
              wieku) bardzo sympatyczny, spokojny, wszystko dlugo i cierpliwie
              tlumaczy - jazda przebiegla bezstresowo.
              Na razie jestem bardzo zadowolona.
            • linia.frontu Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! 29.01.08, 09:29
              Gość portalu: KASIA napisał(a):

              > Liniofrontu, dla ciebie każda szkoła będzie zła, bo jesteś takim
              > beztalęciem, kóry tylko jęczy na forum a egzamin zdaje już chyba
              > od wieków :):):):)

              Od sierpnia nie robię prawka, spostrzegawcza istoto;););)
              Dobry instruktor nauczy nawet beztal(en)cie;) - ja zamierzam iść do
              takiego, który nauczy mnie - ciekawe skąd wiesz, że jestem beztal(en)
              ciem, Kasiu? Czyżbyś widziała, jak jeżdżę i możesz wywnioskować? ;D
              • Gość: Joanna Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.centertel.pl 03.02.08, 00:58
                Do Linki Fronciku. Dziewczyno ty naprawdę nie wiesz z kim tu polemizujesz. Ja
                mogę coś obiektywnie powiedzieć bo Pan Maciej jest moim piątym instruktorem (na
                pewno ostatnim)mam za sobą 46 godzin jazdy, a od zeszłego tygodnia trafiłam
                właśnie Pana do Macieja z MOTOKURS-u. Po prostu fenomen wśród instr. On to robi
                z takim zaangażowaniem i poświęceniem, że aż miło przychodzić na zajęcia.
                Wykupiłam sobie nawet pakiet 10g. na Toyocie bo Pan Maciej już taką ma. Nawet
                fotel podnosi się do góry, a jestem nie wysoka- fajńa opcja! Jeśli zamierzasz
                kontynuować to skorzystaj, bo naprawdę warto. Czas spędzony na forum lepiej
                poświęcić na praktykę, a potem może i Tobie się uda- biedna weteranko:-)
                • linia.frontu Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! 03.02.08, 10:55
                  Gość portalu: Joanna napisał(a):

                  > Do Linki Fronciku. Dziewczyno ty naprawdę nie wiesz z kim tu
                  polemizujesz.

                  W zasadzie nie polemizuję.
                  O, czegoś takiego mi było trzeba, pominę więc ironię, całkiem
                  zresztą słuszną i nie wspomnę o takim nieznaczącym drobiazgu, jak
                  kasa;). Zadam za to kilka standardowych pytań:

                  1. Czy Pan Maciek uczy łuku na sposób, czy na wyczucie? - to bardzo
                  ważne, jeśli uwalę 3 raz na łuku, będę cokolwiek nieszczęśliwa. I
                  nie chcę drugi raz od fenomenalnego instruktora usłyszeć tak:

                  " I nie mów, że cię sposobami uczyłem, bo nie mam takiego zwyczaju i
                  nie lubię tego, a jak podałem jakiś, to tylko dlatego, że inaczej
                  nie docierało, a szkoda mi było, żebyś nie zdała"

                  2. To samo odnośnie parkowania rownoległego, czasem wychodzi, czasem
                  nie, też znam na sposób; gorzej, jak nie ma autka z tyłu, wtedy mam
                  problem.
                  3.Ile kosztuje dyszka? Nie jeździłam pół roku.
                  4. Czy ta Toyota jest nowa i pięciodrzwiowa? I czy tym się da
                  jeździć?;/
                  5. Czy potrafisz przejeżdżać przez ronda w sposób świadomy tego, co
                  czynisz? To samo z tramwajami.
                  6. I czy Pan Maciek zna dobrze okolice Odlewniczej (jeździć uczyłam
                  się przez 70 godzin, teraz chciałabym nauczyć się zdać egzamin).

                  I w ten deseń. Napisz mi, jeśli możesz, na mojego gazetowego.
                  Zaznaczam, że naprawdę jestem przypadkiem beznadziejnym; jedyna
                  istota, która miała okazję obiektywnie ocenić moje umiejętności,
                  czyli egzaminator na drugim podejściu, stwierdziła, że nie potrafię
                  nawet zakręcać.
                  • onesolei Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! 06.02.08, 17:02
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=75357856&a=75360971
                    Widzę,że nie tylko ja dałam się nabrać na kurs w tej pseudo szkółce
                    Motokurs
                    • Gość: Adam Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.centertel.pl 10.02.08, 15:55
                      Onesoley jak tam Twój kurs w Motokurs? Ja zaczynałem jak Ty tu wymyśliłaś ten
                      mocno zniechęcający wątek, ale skusiłem się mimo to. I wiesz niesamowite, ale
                      już 24 godz. mam za sobą zaliczyłem dwa razy plac. Większość jazd spędziłem w
                      okolicy nowego Wordu przy Hynka. Właściwie jazdy odbywają się w trasach
                      egzaminacyjnych, bo Wołoską często przejeżdżają auta egzaminacyjne. Sam
                      widziałem jak przy skręcie w Racławicką wjechaliby pod przecinaka:-) Można
                      spokojnie się nauczyć jeżdżąc 3-4 razy w tyg. Gdy instr. zmieniał auto na
                      Toyotę miałem 5 dni przerwy, ale to mogę wybaczyć. Teraz śmigam nowiutkim
                      Yarisem, a płaciłem jeszcze po staremu (1.200)
    • Gość: Konrad Re: Szkoła Motokurs z Warszawy-przestrzegam ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.08, 18:17
      Wczoraj i 2 dni temu wykupiłem w tym OSK w sumie 4 godziny doszkalające. Jeżdziłem Toyotą z p. Janem. Na oko emeryt, ale: opanowany, kulturalny, spokojnie i skutecznie tłumaczący manewry (pisałem o tym więcej w wątku dotyczącym instruktorów Motokursu).
      Obsługa w biurze OSK miła i profesjonalna.
      Oczywiście nie znam innych instruktorów z Motokursu, nie wiem, jak traktują swoich kursantów. Pana Jana bardzo mogę z czystym sumieniem, bardzo serdecznie polecić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka