Dodaj do ulubionych

Po piątej jeździe mówię...

26.01.08, 15:20
... że cienko to widzę. Upewniła mnie w tym również pewna osoba, która
siedziała z tyłu i ja, wraz z instruktorem, musiałam ją gdzieś podwieźć. Osoba
ta jest na tym samym etapie kursu, ale moje umiejętności skomentowała z lekką
ironią w głosie.

Faktem jest, że nic mi nie dodaje tyle energii jak jazda, że bardzo chcę się
nauczyć, ale...
- mylę biegi - np. z 2 zamiast na 1 to wskazuje mi na 3, albo odwrotnie, potem
z 3 zamiast na 2 to ja na 4...
- mam problem z zakrętami - na wąskich drogach nie wyrabiam się na swoim pasie
przy skręcie 90 stopni........
- gubię się, kiedy hamując mam wcisnąć sprzęgło, a kiedy nie
- w ciągu godziny kilka razy gaśnie mi silnik...
- na dużych skrzyżowaniach (światła warunkowego skrętu, piesi, ruch itd.)
naprawdę utrudniam ruch, bo nie potrafię się do niego włączyć

Generalnie - chyba nie jest dobrze. Myślałam, że może nie ja jedna tak mam...
ale ten ZNACZNIE MłODSZY KURSANT aż zacierał ręce, jak patrzył na moje katorgi.
Czy ja się nauczę jeździć? Już 1/6 kursu za mną...;(
Obserwuj wątek
    • Gość: dino Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.chello.pl 26.01.08, 15:50
      Jeśli chodzi o biegi, to ja mam taką metodę:
      Jedynka - na maksa do siebie i do góry,
      Trójka - wrzuć drążek na luz i przesuń tylko pyk do góry (nie ma prawa wejść
      jedynka, bo jedynkę trzeba do siebie)
      Dwójka - na maksa do siebie i w dół
      Czwórka - drążek na luz i tylko pyk w dół (nie wejdzie Ci dwójka, bo dwójkę
      trzeba do siebie)

      Jeśli chodzi o zakręty, za pewnie za szybko w nie wchodzisz - instruktor
      powinien Ci powiedzieć, żeby zwolnić, bo wypadniesz ze swojego pasa (jeśli
      wjeżdżałaś na trójce, to zredukuj na 2).

      Hamowanie samym hamulcem powinnaś rozpocząć jak powoli dojeżdżasz do
      skrzyżowania, a jak już prędkość spadnie Ci poniżej 20 km/h, to sprzęgło i
      hamulec (bo inaczej Ci zgaśnie, chyba że jedziesz na jedynce) :) Sprzęgło +
      hamulec dajesz, jak już jest bardzo prawdopodobne, że się całkowicie zatrzymasz
      (sam hamulec jest do zwalniania).

      Jeśli chodzi o silnik: musisz poćwiczyć ruszanie. Zbyt szybko puszczasz
      sprzęgło, to trzeba robić powolutku :) Oraz nie wjeżdżaj na ronda i skrzyżowania
      (na których skręcasz) na trójce! Zredukuj na dwa - nie powinien Ci zgasnąć.
      Trzeba dostosować biegi do prędkości. Ale ogólnie powody gaśnięcia auta są
      najczęściej dwa: zbyt szybkie puszczanie sprzęgła oraz brak redukcji biegów.

      Czemu nie potrafisz się włączyć do ruchu? Masz strzałkę warunkową, więc
      podjeżdżasz pod sygnalizator, zatrzymujesz się, a jak wolne, to gazu :)
      • niu_82 Re: Po piątej jeździe mówię... 26.01.08, 15:56
        Ja to NIBY wszystko wiem, ale dobrze było to sobie jeszcze raz przeczytać. Jak
        jadę, to czasami się gubię, może to kwestia stresu, którego wprawdzie nie czuję,
        ale podobno trochę go po mnie widać.
        Na te podstawowe rzeczy daję sobie czas do 10 h... a potem... nie wiem co:)
        • Gość: maja Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 16:01
          Kobieto przestan histeryzowac "daje sobie czas do 10 godziny..."??
          Co ty wogole mowisz.Zeby sie nauczyc jezdzic potzrebna jest
          PRAKTYKA.Nawet przed samym egzaminem nie wszystko Ci bedzie
          wychodzic idealnie,a juz na pewno nie po 5 godzinach.Czy Ty myslisz
          ze usiadziesz kilka razy za kółkiem i bedziesz umiec wszystko? Nie
          zniechecaj sie bo nie po to kase wydawałas na kurs zeby nawwt nie
          wyjezdzic wszystkich godzin.Na poczatku nie jest łatwo a szczególnie
          ze swiadkami na tylnym siedzeniu.Błagam nie mow ze chcesz
          zrezygnowac bo mnie dobijaja tacy ludzie..
          • Gość: A Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.igf.fuw.edu.pl 29.01.08, 17:30
            Ja już formalnie skończyłam kurs (doszkalam się) i wciąż jeszcze gaszę samochód.
            Jest trochę lepiej, odkąd zaczęłam zakładać buty z cieńszą podeszwą.
            Jeśli chodzi o porównywanie się do innych kursantów to pamiętaj, że nie wszyscy
            są zieloni. Niektórzy już dawno objeździli z rodzicami wszystkie zapadłe place i
            ulice w okolicy. A ironiczne komentowanie czyichś postępów jest nie na miejscu
            nawet w wykonaniu uczącego a co dopiero kolegi.
    • sowaa5 Re: Po piątej jeździe mówię... 26.01.08, 15:57
      niu_82 napisała:

      > ... że cienko to widzę.

      jest za wczesnie zeby o tym mowic... to tylko 5h...


      Osoba
      > ta jest na tym samym etapie kursu, ale moje umiejętności skomentowała z lekką
      > ironią w głosie.

      jedni potrzebuja mniej inni wiecej czasu, nie przejmuj sie ...bedzie dobrze:D
      a takie zbyt pewne siebie osobki sa najgorsze, wydaje im sie ze potrafia jezdzic
      a potem powoduja najwiecej wypadkow...
      >
      > Faktem jest, że nic mi nie dodaje tyle energii jak jazda, że bardzo chcę się
      > nauczyć,

      i to jest najwazniejsze ze CHCESZ i tego sie trzymaj, nie poddawaj jak bedzie
      zle, przeciez nie kazdy musi byc urodzonym kierowca, to przyjdzie z czasem
      uwierz, kazdy przez to przechodzil, a zalamania nawet na 20 godzinie to tez
      normalka...
      ale...
      >
      > naprawdę utrudniam ruch, bo nie potrafię się do niego włączyć

      potrzebujesz czasu... napewno bedzie lepiej:)
      >

      > ale ten ZNACZNIE MłODSZY KURSANT aż zacierał ręce, jak patrzył na moje katorgi.

      to ze jest znacznie mlodszy to akurat nie ma nic do tego i jakos nie chce mi sie
      wierzyc ze on juz super jezdzi, dlatego nie przejmuj sie i rob swoje:>

      > Czy ja się nauczę jeździć? Już 1/6 kursu za mną...;(
      oczywiscie ze tak...nie JUZ ale DOPIERO:D jeszcze mnostwo godzin
      powodzenia:D
      • piotr33k2 Re: Po piątej jeździe mówię... 26.01.08, 16:26
        kolega dino udzielił bardzo trafnych praktycznych rad kolezance
        autorce watku ,nic dodac nic ujać ,ja moge tylko doać że po piatej
        jeżdzie nie powinnas sie załamywac ani wpadać w rozpacz ,po kursie i
        tak bedziesz czekac kilka tyg na egzamin to zawsze mozesz jeszcze
        dokupic kilka jazd ,większosć tak robi .
        • Gość: dino Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.chello.pl 26.01.08, 17:02
          koleżanka ;)
    • linia.frontu Re: Po piątej jeździe mówię... 26.01.08, 20:30
      niu_82 napisała:

      > ... że cienko to widzę.

      Wybacz, ale mój Instruktor by Cię obśmiał. Tak, jak obśmiał mnie.
      Szwagier mój - full wypad driver szwagier - popełnił teorię, iż
      jeśli ktoś posiada inklinacje do prowadzenia pojazdu, widać to już
      po pierwszych minutach. Najlepszym tego przykładem jest oczywiście
      full wypas driver szwagier - już na pierwszej godzinie, nie licząc
      chwiejności toru jazdy, spowodowanej brakiem wyczucia autka, jako,
      że siedział za kółkiem po raz pierwszy - jeździł, jak zawodowiec. A
      instruktor - na pierwszej godzinie - przy 80 km/h instruktor wyraził
      pragnienie, iżby full wypas driver szwagier przemieszczał się z
      nieco mniejszą prędkością, gdyż - nie zapominajmy, była to jego
      pierwsza godzina. Jednakże sam fakt rozwinięcia tak szalonej
      prędkości, jak na pierwszą godzinę jazdy, świadczy o niewątpliwym
      zaufaniu instruktora do kursanta, jak również głębokim przekonaniu o
      predyspozycjach szwagra. Popełniwszy teorię - szwagier postanowił
      podzielić się nią ze mną.
      Napiętnowana teorią wsiadłam więc do autka - dnia 31 sierpnia 2006
      roku o godzinie 13:00. Historię wsiadania do autka opowiadałam na
      tym forum przeszło przeszło dwa pokolenia forumowiczów temu -
      przypomnę więc pokrótce, że mój debiut nastąpił podczas powrotu do
      ośrodka. Po niecałych 15 metrach, nie mogąc już dłużej znieść
      oczekiwania - przejechaliśmy bowiem już 15 metrów, a instruktor
      milczał i ani myślał objawić mi, czy nadaję się na kierowcę -
      zapytałam:
      - Czy nadaję się na kierowcę?
      Instruktor odpowiedział wymijająco. Tego dnia było mi dane
      przejechać 10 kilometrów - po takiej trasie było czymś oczywistym,
      że instruktor znał odpowiedź na decydujące pytanie, jednak zadając
      je ponownie, uslyszałam:
      - Nie wiem.
      Postanowiłam dać mu ostatnią szansę i dnia 1 września 2006 roku o
      14:00 pojawiłam się ponownie - tym razem jeździliśmy po mieście.
      Popełniłam 25 kilometrów - razem to już 35...
      - Czy nadaję się na kierowcę? - no nic, tylko w łeb palnąć.
      Instruktor zachował jednak spokój:
      - Dlaczego ciągle się mnie o to pytasz? - wtedy byliśmy już na Ty. -
      Jak mam ci powiedzieć, że nadajesz się na kierowcę, skoro siedzisz
      za kierownicą drugi raz i niczego jeszcze nie zrobiliśmy, to, wiesz,
      no to twoja druga godzina, nie wymagaj cudów. Odpowiem Ci na
      trzydziestej.
      - No ale ja gadałam ze szwagrem, a on jest naprawe dobrym kierowcą,
      i wiesz i on powiedział, że to się wie po pierwszych pięciu
      minutach, a my jeżdzimy już dwie godziny! No to jak ja mam o tym
      myśleć?
      Instruktor wykonał rozbrajający, ironiczny uśmiech, po czym rzekł:
      - Agu, wiesz, gdzie twój szwagier może se wsadzić te swoje teorie.


      > Faktem jest, że nic mi nie dodaje tyle energii jak jazda, że
      bardzo chcę się nauczyć, ale...
      > - mylę biegi - np. z 2 zamiast na 1 to wskazuje mi na 3, albo
      odwrotnie, potem z 3 zamiast na 2 to ja na 4...
      > - mam problem z zakrętami - na wąskich drogach nie wyrabiam się na
      swoim pasie przy skręcie 90 stopni........
      > - gubię się, kiedy hamując mam wcisnąć sprzęgło, a kiedy nie
      > - w ciągu godziny kilka razy gaśnie mi silnik...
      > - na dużych skrzyżowaniach (światła warunkowego skrętu, piesi,
      ruch itd.)
      > naprawdę utrudniam ruch, bo nie potrafię się do niego włączyć
      > Generalnie - chyba nie jest dobrze. Myślałam, że może nie ja jedna
      tak mam...


      Nie przejmuj się, ja nie umiem tego do tej pory. Zadnej z tych
      rzeczy. Ani zmiany biegów - ja, jak chcę wrzucić jedynkę, wrzucam
      wsteczny, dlatego też nauczyłam się tylko jazy pasem ruchu do tyłu,
      zakręcając, wjeżdżam na sąsiedni pas, silnik gaśnie mi notorycznie,
      także jeździmy w zasadzie tylko po jednej ulicy, bo w ciągu godziny
      nie zdążam z niej wyjechać, nie zaliczyłam w życiu żadnego ronda,
      zaliczyłam za to dwóch pieszych i instruktora.
      • Gość: nivejka Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.238.78.1.ip.airbites.pl 26.01.08, 23:28
        nie ma sie co przejmowac:) mi moj instruktor jakos przy ostatnich
        godzinach powiedzial ze jestem jego najgorsza kursantka, i wogole
        niechcial mi dac zaswiadczenia o ukonczeniu kursu, no ale w koncu
        dal.....
        w oczekiwaniu na egzamin zmienilam instruktora, dodatkowo
        wyjezdzilam 10 h, 1 termin oblany (wymuszenie pierwszenstwa na
        pieszym), w oczekiwaniu na 2 termin egtzaminu 6 h jazd i egzamin
        zdany. wiec jak widac, czasami nawet po 30 h nie ma sie co
        przejmowac ze nie umie sie jezdzic:P
        jesli u ciebie bedzie podobnie pomysl o zmianie instruktora
      • Gość: pet3r Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 19:40
        hehe szwagier ma racje :P swoją 3 i 4 godzinę jechałem z nowym instruktorem i po
        15 minutach powiedział że będzie ze mnie kierowca :P 4 miesiące później zdałem
        za 1 razem :)
        • linia.frontu Re: Po piątej jeździe mówię... 03.02.08, 20:00
          Gość portalu: pet3r napisał(a):

          > hehe szwagier ma racje :P swoją 3 i 4 godzinę jechałem z nowym
          instruktorem i po 15 minutach powiedział że będzie ze mnie
          kierowca :P 4 miesiące później zdałem za 1 razem :)

          No to jesteś typem mojego szwagra. A czy miał rację to się jeszcze
          okaże. Jednostkowe przypadki nie mówia o całości.
    • no-comments Re: Po piątej jeździe mówię... 27.01.08, 12:38
      niu_82 napisała:

      > ... że cienko to widzę. Upewniła mnie w tym również pewna osoba, która
      siedziała z tyłu i ja,

      I ot jest najgorszy i najdurniejszy (przepraszam za niewygórowane określenia)
      błąd - porównywanie się do kogokolwiek i ot jeszcze tylko i wyłącznie na
      podstawie słów tej drugije, przekonanej o swojej nieomylności osoby. Prawda jest
      taka, że czasem może nie iść zbyt dobrze na początku, a potem człowiek dostaje
      nagłego olsnienia i wszystko wydaje się prostsze - każdy ma swój własny tok
      tego, jak szybko się uczy i jak mu idzie.
      A takich super świetnych od pierwszej godziny ludzi też znam - moja koleżanka na
      kursie osttnio z takim jechała, był pewny siebie, rzucał komentarze, czego to on
      już nie umie, a jak się wymeienili miejscami, to się okazało, że kierowca z
      niego do du..

      > Faktem jest, że nic mi nie dodaje tyle energii jak jazda, że bardzo chcę się
      nauczyć, ale...

      I tego siętrzymaj - to jest motywator, który mnie pozwolił przetrwać pomimo
      totalnego braku jakichkolwiek predyspozycji do kierowania pojazdami. I nadal
      jeżdzę :)

      > - mylę biegi - np. z 2 zamiast na 1 to wskazuje mi na 3, albo odwrotnie, potem
      z 3 zamiast na 2 to ja na 4...

      Myliłam je przez cały kurs ... czwórka zamiast dwójki i ruszanie z trójki - to
      był standard (micra z trójki ruszy;), raz się zdarzyła jedynka zamiast trójki i
      parę innych ewenementów, ale lepiej tego nie mówić głosno;)

      > - mam problem z zakrętami - na wąskich drogach nie wyrabiam się na swoim pasie
      przy skręcie 90 stopni........

      Nie wyrabiałam się ani na 5 ani na 25 ani na doszkalających, parę razy w moim
      własny autku też się zdarzyło, ale oprócz obawy o moje autko (czy to przeżyje)
      to już się tym nie przejmuje, to na prawdę przechodzi:)

      > - gubię się, kiedy hamując mam wcisnąć sprzęgło, a kiedy nie

      Wyczujesz - spróbuj doświadczalnie - wciskaj tylko hamulec bez sprzęgła, jak
      poczujesz, że autko Ci zaczyna "kaszleć" - wciskaj sprzęgło, próbuj opóźniać
      moment wciskania sprzęgła jak tylko się da - aż wyczujesz moment, kiedy możesz
      tego sprzęgla nie wciskać, a kiedy trzeba.

      > - w ciągu godziny kilka razy gaśnie mi silnik...

      Na 5 jeździe zaczął mi gasnąć, no może to była 4 albo 6 kiedy wpadłam na
      odkrywczy pomysł nauczenia się ruszania tylko ze sprzęgłęm, a bez gazu (micra
      bez gazu nie lubi;), gasłam na wszystkich możłiwych skrzyżowaniach tak do 25
      jazdy kiedy to nie wpadłam na kolejny odkrywczy pomysł, że może by jednak ruszać
      z gazem - gaśnięcie minęło, choć potem też się czasem (na szczęście już nie tak
      często) zdarzało.

      > - na dużych skrzyżowaniach (światła warunkowego skrętu, piesi, ruch itd.)
      > naprawdę utrudniam ruch, bo nie potrafię się do niego włączyć

      Uff ciężko coś doradzić - chyba tylko więcej pewności siebie - jeździsz pewnie
      zbyt zachowawczo, co nie jest dziwne skoro miałaś za sobą dopiero 5 jazd,
      pamiętaj, że obok masz instruktora - on chwyci za kierownicę jeśi dokonas złej
      decyzji, jak nie nauczysz się na kursie zachowania wśró potoku jadących
      samochodów i pieszych wyskakujących przed maskę, to we własnym samochodzie
      będzie Ci dużo trudniej - tak więc ćwicz i odwagi w podejmowaniu decyzji:)

      > Generalnie - chyba nie jest dobrze. Myślałam, że może nie ja jedna tak mam...

      Nie Ty jedna, ale kto powiedział, że na 20 jeździe nie będziesz jeździć lepiej
      od tego młodszego kursanta (poza tym łodszym jest trochę łatwiej;), a jak nie
      nauczysz się po 30 godzinach, to nauczysz po 40 albo 50 - nie ma znaczenia po
      ilu godzinach - byleby zdać egzamin i być rozsądnym kierowcą potem:)

      > Czy ja się nauczę jeździć? Już 1/6 kursu za mną...;(

      Jak uwierzysz, że możesz i przestaniesz marudzić, że po 10 jeździe kończysz z
      tym - to nauczysz. Więcej wiary i odwagi. Powodzenia.
      • niu_82 Re: Po piątej jeździe mówię... 27.01.08, 17:28
        Słuchajcie, może to głupio zabrzmi, ale tego właśnie potrzebowałam.
        Ja się nie obrażam, więc można mi spokojnie powiedzieć, że mam przestać pierniczyć.
        A co do zrezygnowania - nie miałam tego na myśli absolutnie. ewentualnie, jeśli
        nie zauważę jakichś postępów, to poproszę instruktora o to, by był bardziej ostry:D
        pozdrawiam
        • linia.frontu Re: Po piątej jeździe mówię... 27.01.08, 18:27
          niu_82 napisała:

          > Słuchajcie, może to głupio zabrzmi, ale tego właśnie potrzebowałam.
          > Ja się nie obrażam, więc można mi spokojnie powiedzieć, że mam
          przestać pierniczyć. A co do zrezygnowania - nie miałam tego na
          myśli absolutnie. ewentualnie, jeśli nie zauważę jakichś postępów,
          to poproszę instruktora o to, by był bardziej ostry:D
          > pozdrawiam

          Ależ my to wiemy! Dlategośmy postanowili odpowiedzieć na wołania -
          myśmy tu wszyscy zaczynali tak samo, codziennie rezygnowaliśmy z
          prawka i jak codzień wracalismy do niego. Dlatego nie potrafimy
          przejśc obok takiego posta obojętnie:)))
          • niu_82 Re: Po piątej jeździe mówię... 27.01.08, 18:39
            linia.frontu napisała:


            > Ależ my to wiemy! Dlategośmy postanowili odpowiedzieć na wołania -
            > myśmy tu wszyscy zaczynali tak samo, codziennie rezygnowaliśmy z
            > prawka i jak codzień wracalismy do niego. Dlatego nie potrafimy
            > przejśc obok takiego posta obojętnie:)))
            >
            >


            To się teraz pośmiałam:))))))
            • linia.frontu Re: Po piątej jeździe mówię... 27.01.08, 19:29
              niu_82 napisała:

              > To się teraz pośmiałam:))))))

              Ba! Znamy to aż za dobrze, ty też za kilka miesięcy będziesz płakać
              nad tym wątkiem... ze śmiechu:)))
              Zresztą mogę Ci zaserwować moje początki w wątku o tej samej
              tematyce, prawdopodobnie nigdy go nie zmęczysz, ale my z NC się z
              niego zaśmiewamy:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=53895225&a=54864081
              • linia.frontu Świetny wątek: 27.01.08, 19:32
                Też bardzo pouczający:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=56830340&a=56830340
          • e-go Re: Po piątej jeździe mówię... 29.01.08, 21:40
            miałam właśnie napisać swój litościwy wacik z cyklu "nigdy nie
            będzie ze mnie kierowca...", bo po mojej 22 godzine z innym
            instruktorem (fuck, ze sobie przeklnę)na aucie egzaminacyjnym
            (chewrolet jego mać) popisałam sie dzisiaj tak, że najchętniej
            zapadła bym się pod ziemię...
            przyłączam się do niu_82 dzięki, dzięki, dzięki dla wszystkich
            pocieszaczy :)
            udało mi się uśmiechnąć z doła, w który wpadłam :/
    • mlody-kierowca Re: Po piątej jeździe mówię... 28.01.08, 08:48
      Ile razy ja chciałam skończyć kurs na prawo jazdy!! Bo moje wyobrażenia jazd
      niczym nie można było porównać do tego co było.

      Chciałam zrezygnować, bo całe szkolenie to nie była jedna zwyżka formy i
      umiejętności, tylko ciągłe wzloty i upadki. Nie wiedziałam jak można coś
      osiągnąć, jeśli daje się raz krok w przód a dwa do tyłu... Elementów z którymi
      nie dawałam rady była cała masa, a efekty radość z jazdy pojawiła około 20
      godziny, a potem pękło znów. Jednak nie poddaje się po mimo tego wszystkiego...
    • mama2b Re: Po piątej jeździe mówię... 28.01.08, 08:56
      poprstu kup sobie automata i nie bedziesz miec problemu ze zmiana
      biegow. problem z glowy.
      • niu_82 Re: Po piątej jeździe mówię... 28.01.08, 13:25
        Nie uważam, żeby dobrym wyjściem było kupno samochodu z automatycznymi biegami.
        Ja chcę się tego nauczyć i tyle. I nauczę się.
        • mlody-kierowca Re: Po piątej jeździe mówię... 29.01.08, 09:24
          Brawo, brawo - i tak trzymać, nic to ludzkie gadanie, trzeba pokazać wszystkim,
          że się tego chce nauczyć(a chcieć to zdaniem mojego instruktora połowa sukcesu)
          i wiara, że zrobi się to!!!
    • Gość: ewa Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 11:02
      ja mialam wrazenie ze sie #cofam#ok 15godz!to polowa jazd a mi
      niezbyt szlo,ale mowilam sobie ze musze zrobic prawko,bo potrzebne
      bo szkoda tyle kasy itd!I ZDALAM ZA ! RAZEM TEORIE I PRAKTYKE!
      POWODZENIA! nie zalamuj sie!a taosoba co z tylu..tacy co sie tak
      wywyzszaja potem zostaja na szarym koncu-obserwowalam to
      wielokrotnie na kursie!
      • Gość: pet3r Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 15:15
        miałem to samo od 10 do 26-28h ;/;/ miałem wrażenie że nie się nie poprawiam a
        czasami jeżdżę gorzej niż na początku kursu
        • Gość: A Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.igf.fuw.edu.pl 29.01.08, 17:37
          Ja podobnie. To wynika z tego, że instruktor daje coraz trudniejsze zadania - a
          to trasa szybkiego ruchu, a to rondo, a to "krótkie światła" w połączeniu z
          ruszeniem pod górkę na skrzyżowaniu a za to przestaje sam kontrolować sprzęgło.
          • Gość: pet3r Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.08, 07:36
            Nie, to nie kwestia zadań... po prostu nie chciało mi się już jeździć, uważałem,
            że mogę już zdawań państwowy. Stąd głupie błędy - zgaśnięcie silnika,
            przeoczenie jakiegoś znaku itd

            A sprzęgła to nie kontrolowali mi nigdy ;) Czasem wciskali hamulec ale
            niepotrzebnie, w końcu ich opieprzyłem że nigdy nie wyczuje hamulców jak będą
            hamować za mnie ;) i naciskanie hamulca zniknęło
    • Gość: a a ja mówię że się nauczysz IP: *.171.34.131.crowley.pl 30.01.08, 13:11
      Daj sobie czas, jedni łapią to w lot, inni potrzebuja czasu, ale na Twoim
      miejscu bym się nie zniechęcała. Ja załapałam jako tako po 10 jeździe, a zdałam
      za pierwszym razem
    • Gość: Goja Re: Po piątej jeździe mówię... IP: 212.76.37.* 01.02.08, 22:20
      Kochana,powiem krótko: Ja załapałam tak naprawdę o co chodzi po
      32godzinie (kupiłam sobie 12 doszkalających w innym ośrodku). Na
      kursie jeździłam tragicznie. Potem jak zaczęłam jeździć z panem M
      powoli mnie oświeciło. I udało mi się zdać za pierwszym razem. Więc
      nie panikuj dziewczyno!!!! Uśmiechnij się! Jak ja jeżdzę,to już
      chyba każdy pojedzie :-)
    • Gość: Aniu Re: Po piątej jeździe mówię... IP: *.bb.online.no 05.02.08, 22:50
      Wszystko mozna sie nauczyc. Mieszkam za granica i tam jezdze w ruchu
      z mezem bez prawa jazdy. Ale tam zeby sie zapisac na prawo jazdy
      radza jezdzic z znajomymi 2 lata. I dopiero kurs. Robilam wszystkie
      te bledyco ty i problem po czasie zniknal. Osobiscie oblalam 2 razy
      i sie poddaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka