Dodaj do ulubionych

Idealny kursant-jaki powinien byc?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 21:42
Bylo juz o instruktorach i o egzaminatorach to niech bedzie o
kursantach.Jaki powinien byc kursant?Wydaje mi sie,ze instruktorzy
oczekuja,ze kursant przychodzac na kurs powinien miec jakies pojecie
o prowadzeniu samochodu-powinien umiec ruszyc z miejsca i sie
zatrzymac,ewentulanie skrecac.Powinien chwytac w lot,nie zadawac
glupich pytan i najlepiej zdac egzamin za pierwszym razem,w czym
moze pomoc wykupienie wieeeluuu godzin dodatkowych.Ciekawi mnie jak
kursanci sa postrzegani z tej drugiej strony barykady.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kamila Re: Idealny kursant-jaki powinien byc? IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 02.05.08, 22:35
      Oczywiście, najlepiej by było, gdyby odpowiedzieli nam instruktorzy!
      Bardzo by to było ciekawe...
      Ja ze swej strony byłej (ale jeszcze bardzo niedawnej) kursantki
      napiszę, że mój pierwszy instruktor nie oczekiwał ode mnie, że będę
      cokolwiek umieć, tzn. chodzi o praktykę, bo teorię musiałam zaliczyć
      przed rozpoczęciem jazd. Wszystko od samiusieńkiego zera mi pokazał
      i od samiusieńkiego początku nauczył: jak ruszyć, jak hamować, jak
      zmieniać biegi.
      Potem chyba oczekiwał, że łuk pojmę od razu, a ja dopiero na drugiej
      lekcji... Już nawet powiedział, że chyba mnie tego nie nauczy, na co
      ja: niech się pan nie poddaje;-). Za to jak raz pojęłam w czym
      rzecz, już nie było z tym kłopotu do końca.
      Potem oczekiwał ode mnie, że będę redukować przed skrętem, tylko, że
      zapomniał mnie tego w ogóle uczyć;-(. Podobnie oczekiwał, że będę
      umieć jeździć przez rondo, uprzednio mi tego nie tłumacząc;-(. Nie
      umiałam... Ale jak mi powiedział co i jak, było lepiej.
      Drugi instruktor oczekiwał, że powinnam znać znaki drogowe, a przede
      wszystki widzieć je... A ja jadąc z nim pierwszy raz, byłam tak
      zdenerwowana, że nic nie widziałam! Tłumaczył mi, a ja byłam
      speszona, że tłumaczy mi rzeczy o których wiem, ale z nerwów (choć
      nie krzyczał, ani mnie nie bił...) nie byłam sobą. Potem, na
      kolejnych jazdach, gdy stres mi przeszedł, było już całkiem inaczej.
      Chyba oczekiwał, że zdam. Jeśli nie za pierwszym to za drugim
      razem... Pocieszał, że do trzech razy... Raczej nie oczekiwał, że
      kupię kolejne jazdy, ale musiałam kupić.
      Przed trzecim egzaminem było mu jakby przykro (tak mi się
      zdawało...), że już nie będziemy razem jeździć, choć czy zdam,
      jeszcze nie było wiadomo. Chyba wierzył, że w końcy zdam...
      Treaz oczekuje, że będę jeździć, co robię i mówi, że jest ze mnie
      dumny, że sobie radzę. A ja się cieszę, że miałam szczęście do
      takiego super - instruktora!
    • Gość: systemcięwylogowal Re: Idealny kursant-jaki powinien byc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.08, 10:59
      Spróbuję wypowiedzieć się "w imieniu" instruktorów, z którymi na ten
      temat rozmawiałam:

      - bezwzglęgnie sympatyczny, w miarę kontaktowy, nie wymyślający
      głupich problemów (nie mówię o rzeczach, które problemem
      rzeczywiście są, jak załatwianie prywatnych spraw, nie mylić
      prywatnych ze służbowymi!), żeby się sympatycznie jeździło.*
      (wszyscy)

      - nie mylacy spraw prywatnych ze służbowymi (taknowanie auta,
      wymiana żarówki, jeśli ta padnie podczas jazdy, wzięcie kasy na
      paliwo). (wszyscy)

      - czysty, umyty, nieśmierdzący, niepalący (N) - nie żartuję, jazda z
      kimś takim jest okropna.

      - nie zapominający o jazdach i nie spóźniający się na nie (wszyscy).

      - odwołujący jazdy min. dobę przed i to jak już naprawdę musi
      (wszyscy)

      - dyspozycyjny, a nie, że tylko po 18 i w weekendy, powinien móc
      jeździć także w godzinach porannych, a najlepiej 10-14. (wszyscy)

      - jeśli może tylko po 18 nie powinien narzekać na rzadsze jazdy,
      takich kursantów jest 80%. (wszyscy) - ale wtedy już nie
      jest "idealny".

      - niezbyt gatatliwy, na drodze ma się koncentrować na oserwacji,
      analizie i uwagach instruktora (N,M), a nie gadaniu o głupotach
      czasem jednak powinien utrzymywać konwersację (M).

      - bezwzględnie zaangażowany w kurs, chcący się nauczyć (wszyscy),
      instruktorzy nie znoszą podejścia: wybuliłem tysiaka, to mnie teraz
      naucz, miej terminy, najlepiej zdaj za mnie egzamin, a ja będę sobie
      siedział (wszyscy). BARDZO WAŻNE. Kursant ma chcieć.

      - dobrze, jeśli nie doskonale zaznajomiony z kodeksem - ze
      zrozumieniem (wszyscy) - to wkurzające na jeździe tłumaczyć
      człowiekowi od początku to, co przyswoić powinien na teorii
      (wszyscy), jechać z kimś, kto ma blade pojęcie o znakach i zasadach
      ruchu. Tracisz wtedy czas z własnych jazd na zatrzymanie się na
      parkingu i wyjaśnienia typu: na tym rondzie będziemy skręcać w lewo,
      a to robisz z pasa wewnętrznego itd.

      - myślący na drodze. Najlepiej nie tylko na drodze. W ogóle też może
      myśleć. (głównie podkreślane przez N, ale raczej wszyscy)

      - traktujący instruktora jak autorytet (M) i słuchający jego
      poleceń, doceniający jego pracę (głównie M, wszyscy).

      - posiadający predyspozycje, szybko się uczący (choć to nie decyduje
      o tym, czy się z kursantem lubi jeździć) (wszyscy)

      - lepiej zaczynać od zera, niż wypleniać głupie nawyki ludzi już
      jeżdżących (wszyscy, głównie M), może umieć płynnie zmienić biegi,
      ruszać, hamować, ale tyle.

      - nie wykupujący zbyt wielu godzin - raz, że nie ma miejsca, dwa, że
      zaczyna się robić nudny. (wszyscy)

      - nie może za dużo wiedzieć, kursanci typu: a uczysz na sposób, czy
      na wyczucie, bo ja chcę na wyczucie! ple, ple, są wkurzający i
      podkopują autorytet, jeśli się uczy na małpę.


      Więcej grzechów nie pamiętam.





      * także w wersji: płci żeńskiej, młody (83-85), zgrabny, ładny i
      powabny, zapatrzony w instruktora jak w obrazek.
      • panikka Re: Idealny kursant-jaki powinien byc? 03.05.08, 11:04
        Właśnie miałam opisać "idealną kursantkę", ale mnie uprzedziłaś xD
        • linia.frontu Re: Idealny kursant-jaki powinien byc? 03.05.08, 11:15
          :D
          • linia.frontu * 03.05.08, 16:05
            Wszystko jednak da się znieść, jeśli kursant jest sympatyczny, miły
            i nie posiadający głupich problemów. Niech też na Boga nie marudzi.
            :)
            • Gość: chris_podkarp. Re: Kursanci IP: 89.231.194.* 03.05.08, 18:29
              Z tego co opowiadaly mi niektore kolezanki i z wlasnego
              doswiadczenia wiem, ze niektorzy instruktorzy mysla,ze kursant po
              2lub 3 lekcjach bedzie jezdzil jak zawodowy kierowca, niestety ja z
              poczatku wiadomo, ze sobie nie radzilem. Wszystko zalezy od typu
              instruktora a wiecej od kursanta. Po prostu musza sie do siebie
              dopasowac - to tak jak facet i kobieta.
              Idealny kursant moim zdaniem nie istnieje, chocby umial juz ruszac i
              dobrze jezdzic, zawsze ma jakies zle nawyki itp. Nikt orlem odrazu
              nie jest. I instruktorzy tez nimi nie byli. Po moim kursie to jednak
              musze dac uznanie mojemu instruktorowi-mial anielska cierpliwosc do
              mnie choc nieraz go szlag po prostu trafial na moje popelniane
              bledy. I nie dosc, ze bylem troche pyskaty i z poczatku znaki
              traktowalem jako zlosliwosc przeciwko mojej osobie, a wszyscy
              kierowcy mi przeszkadzali - to do tego bylem dosc uparty -dosc to
              malo powiedziane :]
              Sam za rok zaczne kurs na instruktora nauki jazdy- jak wszystko
              fajnie sie ulozy - choc do dzis podziwiam wszystkich instruktorow za
              ich wielka cierpliwosc.

              Idealny kursant nie istnieje jak sadzicie?
              • Gość: Luzaczka Re: Kursanci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.08, 18:50
                Oczywiscie,ze nie istnieje-tak jak nie ma idealnych instruktorow czy
                egzaminatorow.Bo nikt nie jest idealny!Ale chyba instruktorzy maja o
                kursantach jakas opinie,tak jak kursanci wyrabiaja sobie zdanie o
                instruktorach.Np.przychodzi kursant/kursantka na jazde,a instruktor
                sobie mysli:"No,nie!Znowu on/ona???To bedzie ciezka i dluga
                jazda",albo:"Super!Ma potencjal,nie zmarnujemy tych dwoch godzin"W
                koncu instruktora mozna sobie zmienic,ale czy instruktor moze
                zmienic kursanta?Nie sadze.
                • Gość: chris_podkarp. Re: Kursanci IP: 89.231.194.* 03.05.08, 19:28
                  No instruktor chyba kursanta nie zmieni bo jest na niego skazany-bo
                  w koncu o kase mu chodzi :] byloby to dosc dziwne :D no wiesz-nie
                  kazdy odrazu jezdzi prefekt-ci doskonali z kursu po zdaniu jezdza
                  brawurowo i szybko- ja tam orlem nie bylem - a nieraz widze jak
                  jezdza moi "wtedy lepsi" z kursu koledzy i az za glowe sie
                  chwytam :) poczatki dobre czy zle nie swiadcza o nikim w dalszej
                  przyszlosci. gdzies ktos mi mowil, ze Robertowi Kubicy - egzaminator
                  powiedzialm, ze jezdzi smetnie - jakos tak- a dzis? nasz
                  reprezentant formuly number 1 :D nie wiem czy to prawda.
                  kazdemu nalezy dac szanse, niezaleznie czy jest to kiep czy orlik
                  • linia.frontu Re: Kursanci 03.05.08, 19:56
                    Gość portalu: chris_podkarp. napisał(a):

                    > No instruktor chyba kursanta nie zmieni bo jest na niego skazany-
                    bo w koncu o kase mu chodzi :]

                    Płacą Ci za godzinę, nie za konkretnego kursanta, a wierz mi, że
                    teraz kursantów jak grzybów po deszczu narosło i panowie nie
                    wyrabiają. Skąd inąd wiem, że upierdliwych kursantów próbuje się
                    komuś sprzedać ("insdywidualne podejście do kursanta") :D
      • sowaa5 Re: Idealny kursant-jaki powinien byc? 03.05.08, 14:58
        linia jak tylko zaczelam to czytac to wiedzialam ze to twoja wypowiedz:D sama
        nie wiem czemu:D
        takie pytanko to "M" i "N" to oznaczenia instruktorow ?:P
        • linia.frontu Re: Idealny kursant-jaki powinien byc? 03.05.08, 15:58
          sowaa5 napisała:

          > linia jak tylko zaczelam to czytac to wiedzialam ze to twoja
          wypowiedz:D sama nie wiem czemu:D

          Pewnie ta maniera na wyliczankę:)

          > takie pytanko to "M" i "N" to oznaczenia instruktorow ?:P

          Tak, legenda:
          M - mój instruktor (kurs)
          N - nowy (ostatnie 10h)
          wszyscy - wszyscy, z którymi się zetknęłam, rozmawiałam.

          :)
      • linia.frontu * 08.05.08, 10:21
        Najświeższe informacje:

        - kursant powinien być konkretny i wiedzieć czego chce, wiedzieć z
        czym przychodzi, jakie ma oczekiwania, nie zadawać głupich pytań,
        nie przedłużać.

        - rozgarnięty i nie rozmemłany, zdacydowany, nie ma nic gorszego,
        niż kursatka, która przez godzinę siedzi gapiąc się na umówione
        terminy i kontempluje, czy oby na pewno jej odpowiada.

        - powinien swoje sprawy załatwiać sam, zamiast latać do instruktora
        z każdą pierdołą, bo nie potrafi np. sam umówić się z własnym
        instruktorem, z którym się widział wczoraj (dłuższa historia).

        - nie zmuszać ludzi do siedzenia poza godzinami pracy. Ci ludzie też
        mają prywatne życie, może są z kimś umówieni, może muszą coś
        załatwić, a może po prostu chcą uwalić się przed TV.

        - pytać, jak się czegoś nie wie - oni nie gryzą:)
        • linia.frontu Re: * 08.05.08, 10:35
          > - pytać, jak się czegoś nie wie - oni nie gryzą:)

          Wiem, że moja wypowiedź wygląda tak, jakby gryżli, ale jestem już
          wkurzona czekaniem na niego godzinę, bo komuś się coś ulało;/.
          Wczoraj to już myślałam, że się wścieknę.

          -a, i zapisywać dokładnie terminy jazd :)
          • Gość: NN Linio IP: *.aster.pl 08.05.08, 15:43
            Linio, czytam juz ktorys Twoj post i bardzo Cie lubie.
            Masz taka - na zywo zapewne fantastyczna, dla znajomych i dla rodziny- ceche, ze odgadujesz potrzeby innych, chcesz, zeby sie dobrze z Toba czuli i zeby Cie lubili.
            Nie wiem, czy to lęk przed konfrontacja, czy nieasertywnosc, niewazne. Ale to, co piszesz w tym watku to juz hardcore i przesada.

            Kurs na prawo jazdy to jest usluga!
            KUPUJESZ USLUGE: instrukcji nauki jazdy. Nie masz sie dostosowywac do cudzych egoistycznych wymagan, czytac komus w myslach, przypodobywac sie i zastanawiac, co on ma na mysli - bo TY PLACISZ. Kropka. Ktos moze Cie polubi, moze nie polubi, moze bedzie atmosfera milsza lub niemila (mozesz zwrocic uwage, nawet grzecznie, ze powietrze jest zbyt geste), ale to drugo-, trzecio-, szostorzedna sprawa. Pierwszorzedna jest umowa cywilnoprawna: placisz pieniadze za to, zeby Cie czlowiek nauczyl techniki prowadzenia pojazdu. Jestes klientem, nie gejsza. Ty rzadzisz! TY. Nie daj sie wkrecic w glupie gadanie, ze "za duzo jest kursantow". W lecie tak, w zimie nie, taki lajf.

            Posluchaj.
            Ja wiem, swiat jest pelen egoistow.
            Nie trzeba tego wzmacniac.
            Ale w Twoim wypadku..... Dziewczyno, walcz o siebie. Mysl o sobie! Przestan sie na kazdym kroku zastanawiac, co mysla inni, czego chca inni i czym im uchybilas.

            Ogladalas "Matrix"?
            "MAtrix" to taki film, ktory uczy nas tego, ze mierzenie innych nasza miara jest kosztowne. Ze przyjmujac za oczywiste, ze inni sa rownie moralni, porzadni ja my ("Bo to oczywiste") mozemy sie srodze pomylic.

            Jestes jeszcze mloda. Skonczysz studia, zrobisz kariere, bedziesz juz od wieeeelu lat miala prawo jazdy i bedziesz zyla w zupelnie innym swiecie, niz ci panowie instruktorzy, ktorzy - nie wszyscy pewnie, ale wiekszosc - za lat 5, i za 15 i do konca zycia, beda wlasciwie tacy jak teraz. Zupelnie inny swiat.
            Tak bedzie, o ile nie dasz sobie wejsc na glowe.
            Mysl o sobie, no prosze Cie, jak kobieta kobiete.
            Pozdr.*
            • linia.frontu Re: Linio 08.05.08, 18:59
              > Nie wiem, czy to lęk przed konfrontacja, czy nieasertywnosc,
              niewazne. Ale to, co piszesz w tym watku to juz hardcore i przesada.

              I jedno i drugie;)
              W tym wątku rozważamy idealnego kursanta i to się oczywiście nijak
              nie ma do rzeczywistości, która wygląda tak, że co by nie było
              uśmiechasz się, bo jesteś profesjonalistą w swoim fachu -
              rzeczywistość wygląda tak, jak mówisz, my płacimy, my wymagamy, my
              mamy w głębokim poważaniu - niech koło nas skaczą. Jasne, że ja
              płacę, aoni niech się martwią, oni też o tym wiedzą.
              Ale mówimy tu o ideale, o tym, jak by instruktorzy mogli chcieć,
              żeby było:).
              Ale akurat mój instruktor, ten, z którym już nie jeżdżę, to od dawna
              kumpel, zresztą świetny kumpel, może dlatego tak myślę:)
              Odpowiem porządniej potem, bo teraz lecę na piwo z byłym
              instruktorem, a obecnym kierowcą karetki - jego też zapytam o ideał
              kursatnta.
              To prawda, co piszesz:)
              Pozdrawiam!
            • linia.frontu Wgięło mnie. 08.05.08, 23:04
              Znasz mnie skądś?
              Muszę to przegryźć. Nie chce mi się wierzyć, że ktoś przeczytał, to,
              co piszę. Tak naprawdę przeczytał.
              Odpowiem;) Pozdrawiam!:*
              • Gość: NN Re: Wgięło mnie. IP: *.chello.pl 09.05.08, 00:03
                Nie, znam tylko stad i to nie tak, ze wrzucalam nick w wyszukiwarke. Czytam forum, bo robie kurs, jestem w polowie jazd i patrze, jak to u innych. Nie chce za dlugo tlumaczyc, ale WZRUSZYL MNIE ostatni motyw, kiedy weszla tu forumowiczka Rokita (wraz ze swoim alter ego), malo w koncu mila (oglednie mowiac), za to Ty jej tak kulturalnie odpisalas...
                I ogolna taka postawa, no to sie rzuca w oczy.
                I teraz, zobacz, zamiast mi odpisac: "-Goń sie obca babo, co sie wtracasz, nie tobie oceniac, jaka jestem" - to pelen Wersal!

                Nie odpisuj, cos Ty.
                Po prostu .. mysl o sobie.

                Zastanawiam sie, czy jak bylam w Twoim wieku (jestem po 30) to bylam bardzo podobna. Chyba bylam:)
                • Gość: wściekła linia.f Re: Wgięło mnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.08, 13:45
                  > WZRUSZYL MNIE ostatni motyw, kiedy weszla tu forumowiczk a Rokita
                  >(wraz ze swoim alter ego), malo w koncu mila (oglednie mowiac), za
                  > to Ty jej tak kulturalnie odpisalas...

                  Zboczenie zawodowe, pracuję z ludźmi. Nigdy nie odmówię sobie
                  odpowiedzi na post, ale nie widzę potrzeby zniżania się do poziomu
                  intelektualnego rozmówcy, jeśli mogę to samo przekazać na własnym
                  poziomie.

                  Ale masz rację, dziś to mnie po prostu wgięło totalnie, ludzie nie
                  są normalni, nigdy nie zrozumiem bezinteresownego brużdżenia innym.
                  Ja chcę do mojego instruktora, wypłakać mu się w mankiet, jak to
                  czynię zawsze, on mnie rozumie, on się wkurza razem ze mną i ogólnie
                  się angażuje w problem. Chce do instruktora. Boże, jaka jestem
                  wściekła.
                  Wiesz może dlaczego ludzie są tak popisowo bezmyślni?
                  • linia.frontu Tak, wiem, ja płacę - ja wymagam.... 09.05.08, 17:16
                    Ja chcę do mojego instruktora, wypłakać mu się w mankiet, jak to
                    czynię zawsze, on mnie rozumie, on się wkurza razem ze mną i ogólnie
                    się angażuje w problem.

                    Zginęłabym bez niego.
                    Ostatni mohikanin, ostatni normalny człowiek. Wiem, że się pieklę,
                    że się wściekam, że po nim jeżdżę, ale zawsze, kiedy tylko się coś
                    dzieje to on jest zawsze.
                    • Gość: Staś Re: Tak, wiem, ja płacę - ja wymagam.... IP: *.idc.net.pl 09.05.08, 21:19
                      Linia frontu, Ty to całkiem fajnie ujmujesz.
                      Jak złożyć razem Z opinią "systemciewylogował" to wychodzi niezły kursant.
                      Czyli ogólnie: miły, sympatyczny, pełen chęci do nauki, traktujący naukę jazdy
                      poważnie i poważnie traktujący instruktora. Jak jest czarującą kobietą to
                      dodatkowa zaleta. Ale tylko jeżeli spełnia wcześniej podane warunki :-)
                      Najgorsze cechy:
                      -niepunktualność,
                      -"zapominanie" o terminie jazdy,
                      -postawa "zapłaciłem, a Ty mnie naucz" - KATASTROFA, ale coraz częściej spotykana,
                      -dyspozycyjność "tylko w soboty po 18.00" a równocześnie awantury "dlaczego to
                      szkolenie tak długo trwa",
                      - i niestety: niedomycie, zapach itp.
                      • linia.frontu Re: Tak, wiem, ja płacę - ja wymagam.... 10.05.08, 07:28
                        Gość portalu: Staś napisał(a):

                        > Linia frontu, Ty to całkiem fajnie ujmujesz.
                        > Jak złożyć razem Z opinią "systemciewylogował" to wychodzi niezły
                        kursant.

                        To właśnie mnie system wylogował, właśnie mi poddałeś genialny
                        pomysł na myślenie o tym! Świetnie to ująłeś.

                        > Najgorsze cechy:
                        > -niepunktualność,
                        > -"zapominanie" o terminie jazdy,
                        > -postawa "zapłaciłem, a Ty mnie naucz" - KATASTROFA, ale coraz
                        częściej spotyka
                        > na,
                        > -dyspozycyjność "tylko w soboty po 18.00" a równocześnie
                        awantury "dlaczego to
                        > szkolenie tak długo trwa",
                        > - i niestety: niedomycie, zapach itp.

                        Tia, ja płacę... ale krew się we mnie burzy na takie jednostki,
                        jeszcze za dwie pierwsze cechy można kursanta skasować, w końcu to
                        jego życie i jego sprawa, nikt z was nie pracuje charytatywnie(bo
                        myślę, że jesteś "z branży", żaden "kursant" tak nie myśli, poza
                        mną;p); to jego 15 straconych minut z lekcji, to jego stracona
                        godzina. Ale 2 ostatnie cechy, brrr, to są właśnie te chore
                        problemy. A i jeszcze:

                        - po 4 godzinach jazdy uważa się za króla szos
                      • linia.frontu Re: Tak, wiem, ja płacę - ja wymagam.... 10.05.08, 07:37
                        - nie zmuszać ludzi do siedzenia poza godzinami pracy.

                        Ta cecha być może nie jest najgorsza, ale bardzo irytująca. Ludzie.
                        Jak do 21 to do 21 - koniec. Czy to tak trudno pojąć?



                        Ja mam ostatni autobus o 23:30. I jestem bardzo zła, jeśli widzę się
                        z kimś przez to mniej i muszę czekać.
                      • linia.frontu Rada:) 10.05.08, 07:47
                        > -postawa "zapłaciłem, a Ty mnie naucz" - KATASTROFA, ale coraz
                        częściej spotyka
                        > na,

                        Mój instruktor ma na to sposób: stara się stara, kursatn przejawia
                        taką postawę i zaczyna olewać - mi się tak oberwało za fajki: "ok,
                        nie zdążymy z parkowaniem, ale jak chcesz, to w końcu Ty płacisz, to
                        Twój kurs" - nie wiem, jak to wygląda w skrajnych wypadkach, ale
                        naprawdę działa.

                        Ja wolę jeździć rzadziej, albo po prostu umawiać się wcześniej na
                        jazdy, albo zrezygnować z czegoś, niż jeździć w warzywem na jego 13
                        godzinie. No przesadzam oczywiście, ale ilu z was naprawdę pracuje
                        po 13h.
                        • Gość: Luzaczka Re: Rada:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.08, 22:41
                          Ok,ale jesli konczac kurs nie umiemy parkowac,bo ani razu przez 30 h
                          tego nie zrobilismy to czyja to wina???
                          • Gość: leila Re: Rada:) IP: 80.50.236.* 11.05.08, 23:14
                            Ja tak mam :| nie czuje się dziwnym trafem winna :P
                          • linia.frontu Re: Rada:) 11.05.08, 23:27
                            Gość portalu: Luzaczka napisał(a):

                            > Ok,ale jesli konczac kurs nie umiemy parkowac,bo ani razu przez 30
                            h tego nie zrobilismy to czyja to wina???

                            Pogibanego instruktora, to było pytanie retoryczne. Nie taką
                            sytuację mam na myśli.
                            • panikka Re: Rada:) 12.05.08, 08:31
                              Coś o tym też wiem. Na ostatnich godzinach próbowano ze mnie zrobić wariata
                              drogowego, wytykając niedociągnięcia. Parkowanie i łuk zaczęłam ćwiczyć bardzo
                              późno, chyba dopiero od 26 godziny, bo to nudne manewry, na który marnuje się
                              cenny instruktorski czas, a można wszak go przeznaczyć za wożenie się za swoimi
                              sprawami po mieście, czy siedzeniu w knajpie na kawie. Daleko mi do idealnej
                              kursantki, ale czasem mi się wydaje, że byłam niedouczana z premedytacją,
                              specjalnie po to, by wydoić mnie na koniec z kasy i zalecić wykup dodatkowych
                              godzin.
                              • Gość: Luzaczka I o to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.08, 09:43
                                mi wlasnie chodzilo.Co jest zlego w tym,ze place to wymagam?W kurs
                                jestem,a raczej bylam zaangazowana cala soba.Dlaczego ja mam byc
                                dyspozycyjna?Po czesci rozumiem,ale jesli moge jezdzic tylko 2 razy
                                w tygodniu o podobnej porze,to chyba moja sprawa?W moim interesie
                                lezy,zeby sie nauczyc,a instruktor ma mi w tym pomoc.
                                • Gość: Szmaszmo Re: I o to... IP: 212.160.172.* 12.05.08, 09:53
                                  miałem identyczną sytuację, jeździć mogłem więcej w tygodniu niż 2 razy,
                                  natomiast w godzinach wieczornych , praca itp a nie każdy instruktor z początku
                                  chce jeździć wieczorem z amatorem ładnie się zrymowało:) 2 razy miałem
                                  zmienianego instruktora ponieważ 1 poszedł na urlop 2 miesiące ale ten drugi
                                  okazał się idealny, na plac jeździłem tylko wtedy kiedy sam chciałem a jak już
                                  byłem na placu to instruktor nie olewał mnie i nie załatwiał swoich spraw,tylko
                                  cały czas patrzył i mówił popraw to popraw tamto, uważam że wiele zależy
                                  właśnie od instruktora i jego podejścia do kursanta.Moje prawko robiłem prawie
                                  rok bo nie miałem czasu na jazdy, przed egzaminem wykupiłem 4 dodatkowe jazdy no
                                  i poszło:) Życzę wszystkim takiego instruktora jakiego ja miałem
                                • Gość: kajka3 Re: I o to... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.08, 10:13
                                  Ja w czasie kursu mogłam jeździć w tygodniu po 17, w weekendy bez
                                  ograniczeń - no ideałem w takim rozumieniu nie byłam, bo przecież
                                  rano nie mogłam ...
                                  Ale trudno - urlopu z pracy przecież nie będę brać na jazdy ...
                                  Miałam 1-3h w tygodniu i zdawałam sobie sprawę z tego że po prostu w
                                  takim a nie innym tempie mogę robić kurs, bo instruktor ma też inne
                                  osoby ... Na jazdy umawiałam się z wyprzedzeniem 1-2 tygodniowym.
                                  Nigdy nie miałam pretensji do instruktora pod tytułem:co, tylko 1h w
                                  tygodniu ??? - więc chyba takim złym kursantem z powodu ograniczonej
                                  dyspozycyjności nie byłam ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka