Dodaj do ulubionych

po 40h jazdy

IP: *.chello.pl 20.09.08, 17:44
-nadal nie czuję się na drodze pewnie
-jeżdżę zbyt ostrożnie
-mam problem z ocena sytuacji przy wyjeżdzie z podporzadkowanej
-manewry wychodza raz lepiej raz gorzej, a czasem zupelnie do kitu

czy jest sens podchodzić w takim momencie do egzaminu?

czy po tylu wyjeżdzonych godzinach jestem wyjatkiem ktory nadal ma tyle problemów?
Obserwuj wątek
    • Gość: ola Re: po 40h jazdy IP: *.static.akk.net.pl 20.09.08, 18:01
      hm ja też mam wyjeżdzone ponad 40 godz i myślę , że po tylu
      godzinach kierowcami nie będziemy , trzeba jeszcze dużo praktyki ,
      zapytaj instruktora jak jezdzisz , on chyba najbardziej się
      oriętuje , ja mam za sobą 2 niezdane egzaminy , a wszystko z powodu
      stresu , a jeżdzę dobrze , ale instruktor mi powiedział , ze jezdzic
      to jedno a drugie to zdać .....czytałam artykuł jak kierowca zdawał
      egzamin po otrzymaniu 24 punktów , jezdzil duzo zawodowi i zdał za 6
      razem , więc chyba nie same umiejętności są tutaj wazne
    • Gość: Kamila Re: po 40h jazdy IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.09.08, 18:40
      Pierwszy egzamin oblałam po 50 godzinach. 30+dwa razy po 10 po
      zakończeniu kursu i dwumiesięcznym oczekiwaniu. Jeździłam (już po
      kursie) dwa razy w tygodniu po 2 godz. a przed egzaminem codziennie.
      Jeden instruktor mnie chwalił, trugi był bardziej wstrzemięźliwy:-).
      Na egzaminie nie jechałam źle, byłam nawet z siebie zadowolona, była
      to moja tak naprawdę pierwsza samodzielna jazda. Egzaminator
      zarzucił mi wymuszenie i oblał. Nieważne jaka była racja.
      Równocześnie pochwalił, że jeżdżę dobrze i zdam za drugim razem.

      Drugim razem oblałam po jeszcze 10 godzinach doszkalania (czekałam
      tylko miesiąc). Moim zdaniem jeździłam już dość pewnie, zawrócenie
      czy skręcenie w lewo już nie wywoływały we mnie dreszczy. Oblałam,
      bo - jak mi się zdawało i zdaje nadal - egzaminator wykończył mnie
      psychicznie. Jeździłam strasznie długo. Zawracania, ronda, skręty w
      lewo, parkowania - dałam radę. Ale w pewnym momencie dotarło do
      mnie, że jeżdżę już strasznie długo i zamiast przybliżać się do WORD-
      u odjeżdżamy jeszcze dalej... Taka myśl mi przemknęła przez głowę:
      on mnie nie puści! I nie puścił. Oblałam na takim wielkim
      skrzyżowaniu, moja wina była, ale ta ok. godzinna jazda i myśl, że
      nie zdam zrobiły swoje. Byłam zła, wściekła, nie wiem na kogo, na
      sytuację. Ryczałam trzy dni conajmniej...

      Ochłonęłam, zapisałam się na trzeci egzamin, znowu dwa miesiące
      czekania. Dokupiłam 10 godzin u mojego instruktora przed egzaminem.
      Ale te dwa miesiące strasznie się wlokły... Zadzwoniłam więc do
      innego instruktora tak na chybił trafił z ogłoszenia i umówiłam się
      z nim. Zwracał uwagę na nieco inne rzeczy... Pewne rzeczy robiśmy
      inaczej. Jeździśmy tylko po mieście, bez łuku. Po każdych dwu
      godzinach jazdy pytał mnie, czy jeszcze jeździmy... I tak
      przejeździłam z nim aż do egzaminu na ile czas mi pozwolił, bo
      jeszcze praca, obowiązki no i jazdy z "moim", których daty były od
      dawna ustalone. Nie wiem ile to było godzin, może 10 może więcej?
      Przed samym egzaminem okazało się, że WORD wprowadził jeszcze jedno
      auto egzaminacyjne. Co prawda mój instruktor uważał, że nie bedę nim
      jechać, bo to będzie na początku auto dla chętnych, ale kto wie...
      Już oczami wyobraźni widziałam, jak wołają mnie do tego auta a ja
      ani me ani be... Dokupiłam więc 2 dodziny na toyocie z całkiem kim
      innym. I tutaj spotakało mnie coś niezwykle miłego! Yariską jechałam
      pierwszy raz w życiu i okazało się, że idzie mi dobrze! Jakoś wiem
      co pod maską, robię łuk, znam światła... Na koniec zupełnie inny i
      obcy instruktor powiedział, że zasługuję na prawo jazdy, jak nikt
      inny! I gdyby to od niego zależało, zdałabym. Ale... zastrzegł: czy
      zdam, to już całkiem inna sprawa. Bardzo mnie to podniosło na duchu,
      była to obiektywna ocena kogoś z zewnątrz.
      Zdałam!
      Policzcie więc ile wyjeździłam godzin. Dodam tylko, że instruktorzy,
      z którymi jeżdziłam w tym samym okresie czasu, o sobie nie
      wiedzieli:-).
      Po 40 godzinach wcale nie czułam się pewnie! Ale na egzaminie, choć
      oblanym, nie było tragedii. A kiedy zaczęłam się czuć? Zgadnijcie,
      skoro kupiłam tyle godzin!
      Powiem tyle, że w niektórych manewrach pewniej czuję się dopiero
      teraz, gdy jeżdzę samodzielnie! Pewniej nie znaczy jeszcze pewnie!
      Podobno trzeba 2-3 lata... Więc same rozumiecie, że to nie na
      kursie:-)
      Idź na egzamin, sprawdzisz siebie, na ile dajesz radę w stresie.
      Może zdasz, a jeśli się potkniesz, będziesz wiedzieć, gdzie tkwi
      Twoja słabość.
      Powodzenia!
      • Gość: kursantka Re: po 40h jazdy IP: *.chello.pl 20.09.08, 19:01
        interesujaca ta Twoja opowieść,dzięki:), ale mało krzepiąca niestety.
        Naliczylam cos ponad 80h na Twojej drodze do prawka.. drogo;/
        • Gość: Kamila Re: po 40h jazdy IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.09.08, 19:08
          Krzepiąca! Zdałam! Jeżdżę! Dobrze sobie radzę, nie telepię się na
          drodze, a o to mi chodziło, a nie tylko o to, aby zdać i potem
          umierać ze strachu.
        • Gość: Kamila Re: po 40h jazdy IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.09.08, 19:18
          Dodam tylko, że kupowałam po 10 godzin, bo w szkole, w której się
          uczyłam, a potem doszkalałam, a której nazwy może już nie będę
          wymieniać, aby nie być posądzoną o... była promocja: przy kupowaniu
          10 godzin cena jednej godziny była, czyli jakby 2 godz. gratis:-).
          Opłacało się kupować po 10:-).
          To było kilka miesięcy temu, teraz ceny już są wyższe, a czy dalej
          jest ta promocja - nie wiem.
        • paulinaurbanska Re: po 40h jazdy 20.09.08, 19:28
          Co tak mało?
          Nie jest to kwestia godzin, a instruktora. Już mi się nie chce
          rozwijać, bo robię to conajmniej raz na tydzień od prawie 3 lat na
          tym forum. Więc 1 to dobry instruktor, 2 Twoje podejście. Ja w swoim
          OSK ładnych parę lat słuchałam, że jestem do odbytu, że jestem
          przypadkiem szczególnym tępoty drogowej, że się ciągle mylę, jestem
          nierozgarnięta i do niczego się nie nadaję, w ten deseń. A teraz
          dobrze skręcę i nikt się ze mnie nie śmieje, jak mówię, że jestem
          właśnie z tego powodu genialna:) i się kurcze okazuje, że się
          nadaję, ba... ja jeżdże :O dobra, koniec wylewania jadu, było, dla
          mnie minęło:)
          1. Dobry Instruktor
          2. Masz się czuć pewnie

          • Gość: Kamila Re: po 40h jazdy IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.09.08, 19:41
            Masz rację. Miałam dobrego instruktora. Naprawdę mnie uczył.
            Brakowało mi pewnosci, dorosłym to się zdarza, bardziej poważnie i
            odpowiedzialnie podchodzą do jazdy po zatłoczonych ulicach, stąd
            może wiecej lęku?
            Każdy z dwóch niezdanych egzaminów mogłam zdać! Na żadnym nie dałam
            plamy! Cóż, może jeszcze coś mi brakowało, może mały pech? Nie ma
            tego złego, co by na dobre nie wyszło.
            Wiedziałam, że po otrzymaniu prawka będę jeździć sama i nikt już nie
            będzie nade mną czuwał, uczył mnie jeszcze czy podpowiadał. Dlatego
            może kupiłam tyle godzin, zresztą były to jedyne moje korepetycje w
            całożyciowej edukacji:-). Inni jadą na korakch cały czas, mnie były
            potrzebne tylko ten raz.

            Ale nie przeczę. Dobry instruktor to skarb! Miałam go:-).
          • Gość: Kamila Re: po 40h jazdy IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.09.08, 19:49
            I jeszcze słowo. Początek, to na pewno dobry instruktor. Ale potem,
            to jednak sprawa godzin jeżdżenia!
            Jeździć uczymy się jeżdżąc! Nie z żadnego podręcznika, nie z Forum,
            lecz jeżdżąc autem! A trening (pod właściwaą opieką) czyni mistrza!
            Tak więc ilość godzin jazdy ma wielkie znaczenie! Ale nie byle
            jakiej jazdy. Jazdy z dobrym instruktorem!
            A teraz trenuję już sama:-)

            (O kasie na jazdy nie wspominam, bo co to da... )
            • Gość: paulina Re: po 40h jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.08, 07:24
              Masz rację, jazdy to podstawa - pod warunkiem, że jest to nauka
              jazdy, a nie przejeżdżanie godzin:) A temat kasy jest frustrujący.
              W każdym razie życzę sukcesów w postępach:)
    • Gość: pati_kielce Re: po 40h jazdy IP: *.gprs.plus.pl 20.09.08, 19:21
      Ja zdałam za 3 razem po 42 wyjeżdżonych godzinach.

      I raz oblałam na łuku
      II raz oblałam na mieście.
      Byłam pewna,że obleję i III raz, bo wcale nie czułam się super
      pewnie.

      Przede mną przez III oblał chłopach, który zdawał V raz.

      Czekam na odbiór plastiku.

      Powiem Ci,że ja też w wielu sytuacjach wcale nie czuje 100 %
      pewności. Na skrzyżowaniach czasem mam traumę. Parkuję
      średnio.Czasem mi gaśnie.

      Dużo zależy nie tylko od umiejętności, ale po prostu od szczęścia.

      A to, że Ty potrzebujesz więcej godzin od innych o niczym nie
      świadczy.

      Zapisz się na egzamin, bo to specyficzna sytuacja.

      Możesz jeździć tak sobie,ale:
      -będziesz opanowana
      -spokojna
      -zmotywujesz się
      -i...zdasz.

      Powodzenia
    • Gość: Ela Re: po 40h jazdy IP: *.ghnet.pl 21.09.08, 07:50
      PO 42 godz , za drugim razem zdałam edzamin. Prawo jazdy juz mam :)
      Powodzenia.
      • natalia999 Re: po 40h jazdy 21.09.08, 09:47
        A po czym poznac tego dobrego instruktora?
        • permanentne_7_niebo Re: po 40h jazdy 21.09.08, 10:20
          Wygląda a to, że to nie ten, z którym miałaś do czynienia, skoro
          pytasz:)
          • Gość: gość Re: po 40h jazdy IP: *.wsl.com.pl 22.09.08, 08:54
            Jako taką pewność poczułam po około 50 h jazdy, kiedy już właściwie
            miałam zamiar dać sobie spokój z prawkiem. Nagle coś się przełamało.
            Dodam, że o dziwo pomogła mi przerwa w jeżdżeniu. Po 1 oblanym egz,
            po wyjeżdżeniu 50h miałam jakieś półtora miesiąca bez jazd. Kiedy po
            tej przerwie wsiadłam do samochodu, oczywiście nieżle spanikowana,
            po chwili po raz pierwszy poczułam się pewnie, zaczęło nagle
            wychodzić i ten stan trwał już do egz, który zdałam. Trudno
            powiedzieć, czy to zasługa instruktora, na pewno w 50% tak ale było
            jeszcze to coś ;) Chyba po prostu musi nadejść jakiś moment
            przełamania. Nie poddawaj się, a na egz tylko spokój i pełna
            koncentracja.
            • Gość: iwka Re: po 40h jazdy IP: 212.160.172.* 22.09.08, 09:38
              Ja zdałam za 4 razem po wyjeżdżeniu 64 godz - 40 kursu i 24
              dodatkowych i dopiero gdzieś po wyjeżdżeniu ponad 50 godz zaczęłam
              sie czuć pewnie na drodze, także jeśli nie czujesz sie pewnie to
              musisz wziąć godziny dodatkowe pomyśl sobie że po zdanym egzaminie
              sama bedziesz musiała wyjechać na drogę i instruktor nie będzie Ci
              pomagał :)
    • Gość: kursantka 2 Re: po wielu godzinach jazdy IP: *.merinet.pl 30.09.08, 11:41
      Nie jesteś wyjątkiem , bo ja mam te same problemy z manewrami i
      ocenie sytuacji na drodze , a do tego dochodzi mój brak dynamiki i
      często gaśnie mi samochód na skrzyżowaniu. Mam za sobą dosyć długi
      okres nauki i już parę niezdanych egzaminów z powodów w/w. Chociaż
      dużo ćwiczyłam to błędów nie mogę się ustrzec.Bardzo chciałam nuczyć
      się jeździć samochodem, ale w miom przypadku nie jest to takie łatwe.
      Teraz będę miała egzamin na Odlewniczej myślę,że to już ostatni raz.
      W twoim przypadku radzę Ci poradź się swojego instruktora jazdy.
      Może uda Ci się wyeliminować te błędy i zdać egzamin .
      • adama-mama Re: po wielu godzinach jazdy 02.10.08, 23:28
        Ja dopiero po ponad 50 wyjeżdżonych godzinach poczułam się dość
        pewnie. Po 30 robiłam masę błędów i nawet najłagodniejszy
        egzaminator nic by tu nie pomógł:-). Do pierwszego egzaminu
        wyjeździłam więc jeszcze ponad 20 no i ..zdałam:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka