Dodaj do ulubionych

"show must go on"

IP: *.chello.pl 24.10.08, 21:50
niech nie zrażają się Ci, którzy oblali ( choćby na łuku ). Widowisko trwa
dalej. Uczymy się dalej.
Obserwuj wątek
    • permanentne_7_niebo Re: "show must go on" 24.10.08, 23:17
      Dzięki:)
    • permanentne_7_niebo show must go on 24.10.08, 23:45
      poz. 2 - Najechanie na tyczkę w trakcie cofania pojazdu,
      przejechanie kołem poza linię ograniczającą zaufanie ? stanowisku.
      Egzamin przerwano.

      ... wiecie co, dziś mi się naprawdę nie chce. Jutro mam egzamin z
      prawa autorskiego. Nie będzie elaboratu. Będzie jak zrobić z
      tragedii groteskę.

      Egzaminator łamał schemat "paskudnych egzaminatorów". To był IDEAŁ
      egzaminatora. Ale ja oczywiście spierniczyłam swoją szansę ładując
      się równiusieńko po linii prostej na słupek. Potem fajnie nam się
      gadało. Powiedział, żeby o b s e r w o w a ć - owszem, do tyłu Pani
      patrzyła, ale co z lusterkami? Ja zerkałam w prawe, ale nawet się
      nie zorientowałam, kiedy uwaliłam. I żeby poprosić instruktora, aby
      nauczył mne na wyczucie, a nie... "wie Pani, 180*. Trzeba zadać
      sobie pytanie o to, co ważne, czy chodzi o to, aby zaliczyć zadanie,
      czy żeby nauczyć się jeździć, obserwować, rozumieć"... nie cytuję
      dosłownie, ale jak się z tym nie zgodzić? Refleksje były w ten deseń
      i wszystkie bardzo cenne.
      Zresztą znacie też moje podejście, jeśli wiecie, dlaczego zmieniłam
      mojego instruktora. Gromy się sypały, jak jechałam dygocząca
      autobusem i potem, w drodze do domu. Dopóki nie przeczytałam posta
      Stasia. I co, jedziemy dalej.
      • permanentne_7_niebo Wnioski. 25.10.08, 07:57

        Wnioski. Te które mi się nasuwają.

        1. Metoda na sposób nie jest metodą dla mnie. Być może mnóstwo ludzi
        zdaje na małpę, ale ze mną zawsze tak było, że albo wiem wszystko,
        albo nic, albo do końca, albo w ogóle. Półśrodki nie działają. Nie
        jest to zresztą odkrycie z wczoraj.

        Jeśli nie uznać tego wniosku (opartego w końcu o krytykę
        szkolenia... a nie mówiłam????? mówiiiiiiiiiłam. tyle razy, zaczęłam
        już po 1 podejściu.), należy uznać, że:

        2. No chyba wszyscy widzimy, że to nie dla mnie impreza. 3X UWALIŁAM
        NA ŁUKU, TYLKO RAZ WYJECHAŁAM NA MIASTO, ABY UWALIĆ TAM NA
        NAJBLIŻSZYM RONDZIE.

        Co nie znaczy, że przestanę:) Chodzi w końcu tylko o godzinę jazdy L-
        ką od czasu do czasu.
    • permanentne_7_niebo Re: "show must go on" 25.10.08, 00:00
      a co mają zrobić ci, którzy oblali na obsłudze? :D
      • Gość: noname Re: "show must go on" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 14:11
        Szczerze mowiac nie znam nikogo kto by oblał na obsłudze. Zdarzają
        sie tacy????
        • permanentne_7_niebo Re: "show must go on" 25.10.08, 17:03
          Chyba nikt nie jest aż takim idiotą, żeby się do tego przyznać. Ja
          się naprawdę potrafię do wszystkiego przyznać, ale do tego bym nie
          umiała. Bo to nie jest brak umiejętności, tylko nie wykucie się
          czegoś, co można opanować w 15 minut, z Ustawą w pół godziny. Wstyd
          mi by było, po prostu k... wstyd. Dlatego się o tym nie słyszy;)
    • monika.malinowska Re: "show must go on" 25.10.08, 08:56
      Raz na górce. Drugi raz parkowanie na mieście. Dalej się uczę. Największy lęk
      przed własnym stresem. Największa satysfakcja pokonać ten stres (może większa
      niż posiadanie prawka). I to przerażające, głębokie przekonanie, że nigdy mi sie
      nie uda, że jestem niedoskonała...Brnę w to dalej, jak długo jeszcze?
      • permanentne_7_niebo Re: "show must go on" 25.10.08, 17:09
        Mam to samo. Jezu, jak ja nie umiem udawać. Nigdy nie umiałam,
        zazdroszczę bohaterom Hłaski. Na pokera to ja się nie nadaję;)
        Nie no, nie można wymagać od człowieka, który 3x uwalił na łuku,
        żeby jeszcze wierzył w całą tą imprezę. Jak w to jeszcze chociaż raz
        uwierzę, to trafię do zakładu dla nerwowo chorych, a nie do wydziału
        komunikacji:)
        --
        [*] potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
        [] ale jeśli ściga cię miejsce, De Vane, ty nie
        masz szansy, bo miejsce dogoni cię zawsze, a jeśli cię nie dogoni,
        to wtedy sam wrócisz, po to aby...
    • beatrix_75 do Pernamentnego nieba :-) 25.10.08, 09:23
      najwyrażniej mamy ten sam problem ....łuk tyumfalny ;-(
      i wszystkie Twoje wnioski pasują do mnie jak ulał....
      półśrodki do kosza :-)
      pozdr.Cie
      P.S ja nastepny egz.mam dopiero na 15 XII ...bo u nas takie
      choler... długie terminy ...POTEM SIE ZOBACZY ( bo to 5-ty raz
      bedzie :-( już )
      • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 25.10.08, 17:00
        Mój też 5-ty;)

        Ja mam niezłego instruktora - nie uważam, że mnie wszystkiego
        nauczył, ale mnie odblokował. Wygrzebał gdzieś ze mnie wszystkie
        moje umiejętności teoretyczne i praktyczne i uporządkował je tak, że
        ja już naprawdę jeżdżę i sama to czuję. Jeszcze pewność, te 2
        rzeczy, których nie było, Mój już mnie potrafił sprowadzić do
        parteru.

        Ale tego łuku to już chyba nikt nie przełamie;) I nie w tym rzecz,
        że nie umiem - umiem! Każdorazowo na 3/4 na Corsie, teraz 180...
        sama rozumiesz. Na egzaminie robię dokładnie tak samo i muka.

        Taka mnie refleksja naszła w związku z postem Stasia... mówię o tym:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=86290749&a=86382918
        a co czujesz robiąc łuk na egzaminie? ja się czuję, jakbym spadała,
        strasznie głupie i myślę tylko "zaraz będzie po wszystkim".
        Każdorazowo. Nota bene Staś mówi, jak mój Novy i ja im obu przyznaję
        rację. Bo ja to będę robić na małpę na egzaminie, jeśli robię na
        małpę na kursie, z szeroko zamknietymi oczami, w sensie dosłownym,
        bez odniesień. Jest jeszcze jeden wniosek, tym razem ukłon w stronę
        mojego.

        3. Tak, z tym też mi nie wyszło.

        I egzaminator też tak mówi. A zmmieniasz instruktora?
        Ja jeszcze nie wiem, jak mam o tym myśleć, muszą ze mnie zejść
        emocje. Myślałam, że ich nie będzie, ale jak uwaliłam 3-ci raz na
        łuku to szczerze powiedziawszy mózg mi stanął. Bo już mi się tylko
        śmiać chciało.

        Ja też nie zrezygnuję, dopóki będę mogła jeździć, to nie zrezygnuję.
        Tzn. dopóki będę w stanie. Bo... kurde.

        Też pozdrawiam:) Damy radę;)
        • Gość: mdrive Re: do Pernamentnego nieba :-) IP: *.chello.pl 25.10.08, 20:00
          jeśli już rozmawiamy o geometrii to pełny obrót na obwodzie koła to jest 360 st.
          a nie 180 st. Podejrzewam, że Ty skręciłaś nie jeden obrót ale do oporu i
          dlatego wjechałaś na linię!.
          Tak, uczcie się na wyczucie, jak egzaminator mówi ( pewnie ma rację ) tylko
          zajmie to trochę więcej czasu. Nawet w szkole na matmie nie mówią rób na
          wyczucie, tylko podają wzory!!!, według , których rozwiązujemy zadania. Wszyscy
          starzy kierowcy, łącznie ze mną jeździmy na wyczucie, oczywiście, ale jest mało
          czasu na kursie aby się tego nauczyć. Dlatego podajemy wzory!!!Projektanci
          techniczni, architekci, elektrycy - wszyscy w swojej pracy podpierają się
          wzorami, szablonami! Dlaczegóż więc nie Wy??? Bo utarł się schemat - rób na
          wyczucie. A od czego mamy oczy? Gdyby ustawodawca nie chciał byśmy korzystali z
          oczu i z ustawionych słupków, to po co by je ustawiał??? Wystarczyło by tylko
          namalować linie.
          Przegrywacie nie ze słupkami tylko z własną psychiką! TYLE! i już.
          • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 25.10.08, 20:27
            Pal sześć, chodzi o pełen obrót i taki wykonałam. Tak, jak mnie
            uczono. Zawsze robiłam łuk idealnie na małpę. Ile trzeba było
            skręcić i gdzie, tak robiłam, gdzie trzeba było prostować, tam
            prostowałam. Egzaminator ma rację, bo to on mnie egzaminuje.
            Ale mnie się podobno nie da nauczyć na wyczucie:

            "I nie mów, że cię sposobami uczyłem, bo nie mam takiego zwyczaju
            i nie lubię tego, a jak podałem jakiś, to tylko dlatego, że inaczej
            nie docierało, a szkoda mi było, żebyś nie zdała"

            Widzisz, jaki mój instruktor jest kochany? Zależało mu na tym, abym
            zdała, a ja nie umiałam tego docenić i tak jest zawsze. Po 1-wszym
            powiedział: "mogę Cię nauczyć na wyczucie - tylko spędzisz 50 godzin
            na placu" - i przyznałam mu rację, że to bez sensu.

            Utarł się schemat: rób na sposób. A na następnym egzaminię zrobię to
            samo. Ja nie mam siły na to, żeby 4 raz uwalić na łuku.

            I na razie nie stać mnie na obiektywną ocenę tego egzaminu i mnie,
            jako kierowcy, zajmie mi to jeszcze trochę czasu, zanim będę
            potrafiła obiektywnie pomyśleć o moich egzaminach, w ogóle o nich
            pomyśleć, a które są sprawdzeniem umiejętności, o tym, że 3 z nich
            uwaliłam na łuku, a 1 na najbliższym rondzie. Na rzie się czuję
            ogólnie źle i to musi minąć.
            • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 25.10.08, 20:34
              On szedł przy przedniej szybie, zaraz obok mnie, a ja to
              zinterpretowałam tak, żeby się nie odwracać i tylko zerkać w prawe
              lusterko i nie wiedziałam dokładnie, w jakiej pozycji mam
              kierownicę, trzymałam tylko tak, jak wyczułam, że jest prosto, ale
              myślę, że była pod kątem. Niepotrzebnie zbliżałam się po
              wyprostowaniu do prawej krawędzi. Ale 2x uwaliłam przejeżdżając lewą
              zaraz po wyprostowaniu. A tutaj to była linia od stanowiska, slupek
              potrąciłam lusterkiem. Więc i tak jestem parę metrów do przodu, co?
              • mdrive Re: do Pernamentnego nieba :-) 25.10.08, 20:47
                ...nie wiem tylko co ma do rzeczy to, że on szedł przy przedniej szybie?, zawsze
                tak chodzą. to, że on tak idzie to nie znaczy, że nie masz się patrzeć do tyłu.
                Uczymy Was, żeby się patrzeć do tyłu a on może sobie chodzić gdzie chce. Waśnie
                jemu chodziło o to, żebyś się do tyłu patrzyła a nie w lusterko!!!
                • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 25.10.08, 20:57
                  musisz na mnie teraz wrzeszczeć? idę sobie.
                  • mdrive Re: do Pernamentnego nieba :-) 25.10.08, 21:00
                    ...buuuuuuuu!!!!, a może pocztę poczytaj, z nudów.
                    • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 25.10.08, 21:04
                      przeczytałam
                • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 26.10.08, 21:27
                  Jemu chodziło o to, abym patrzyła też w lusterka, sam mi to
                  powiedział. I nie zawsze tak chodzą. Jestem po 3 i jeszcze ani razu
                  nikt tak nie szedł.
                  • shadow59 Re: do Pernamentnego nieba :-) 26.10.08, 21:32
                    on mógl sie również czołgać!, co cie to obchodziło?
                    • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 26.10.08, 21:37
                      mógłby jeszcze potańczyć może. no widzisz jakoś mnie obeszło, bo mi
                      się odkodowały rady, żeby patrzeć w tył. i tak nie ma co płakać nad
                      rozlanym mlekiem.
                      • shadow59 Re: do Pernamentnego nieba :-) 26.10.08, 21:44
                        noooo!, jak by krakowiaczka zatańczyl?, a ty wjedziesz we słup?, a jak ci wrobel
                        na szybe narobi to zamiast jechac, o szybę sie zamartwisz?>. Nie pleć, nie pleć,
                        nie pleć.
                        • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 26.10.08, 22:04
                          Wróbelki mnie nie stresują, a egzaminatorzy tak. Na tym polega
                          różnica. Nie obchodzi mnie, co robi wróbelek, nie on ocenia mój
                          egzaamin.
                  • mdrive Re: do Pernamentnego nieba :-) 26.10.08, 21:34
                    ...my też każemy patrzeć w lusterka, byle tylko nie ciągle!!! Po to one są.
                    Napisano: podczas cofania należy obserwować pole za pojazdem oraz korzystać z
                    lusterek.
                    • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 26.10.08, 22:07
                      okkkkkkkkkkkkkkkk
            • xadam30 do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 27.10.08, 20:01
              Patrz i myśl SZYBCIEJ, niż jedziesz. Mówię całkiem serio (... i nie
              musi to być 50 godzin). Tak sobie myślę, że Ty nie wiesz, gdzie
              patrzeć, na co zwracać uwagę. Przede wszystkim "zapomnij" o
              kierownicy. Powinno być dobrze.
              • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 27.10.08, 20:18
                I tak mi też Novy mówił:) I on mi pokazał, gdzie mam patrzeć i jak
                odległość w lusterkach różni się od rzeczywistej. A gdzie patrzeć?:)
                Spróbuje:)

                Hahaha, a najlepsze jest to, że cały sztab instruktorów nade mną
                pracuje, a i tak zawsze jest to samo :D
                • xadam30 Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 27.10.08, 20:31
                  permanentne_7_niebo napisała:

                  > Hahaha, a najlepsze jest to, że cały sztab instruktorów nade mną
                  > pracuje, a i tak zawsze jest to samo :D

                  No, właśnie. Już czas, żebyś to TY zaczęła nad sobą pracować. Chyba,
                  że tak Ci wygodnie? ;-)
              • mdrive Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 27.10.08, 20:53
                ...niestety, odnoszę wrażenie, że siódme niebo patrzy na to czy egzaminator ma
                obrączkę na palcu! Bo to jakoś zauważyła, ale słupków nie. Może swoją uwagę nie
                tam kierunkuje. Och, kobiety.Na egzaminie jest wiele rzeczy ważniejszych od
                egzaminatora. I jeśli ukierunkujemy swoją uwagę na nie to po problemie.
                • xadam30 Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 27.10.08, 21:59
                  mdrive napisał:

                  > Na egzaminie jest wiele rzeczy ważniejszych od
                  > egzaminatora. I jeśli ukierunkujemy swoją uwagę na nie to po
                  problemie.

                  Tak, ale to trzeba poprostu chcieć. Nie za bardzo, żeby się nie
                  spinać - zablokować, no ;-)
                  • Gość: p7 Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.08, 06:53
                    Obrączkę zauważyłam po egzaminie, kiedy siedzieliśmy w aucie i
                    egzaminator wypisywał mi arkusz, że jest zmęczony zauważyłam, kiedy
                    powiedział "przepraszam, ale jestem nieprzytomny po tylu godzinach
                    pracy", a to, że jest przeziębiony, kiedy znowu przeprosił, nie
                    pamiętam, chyba kaszlał. A nazwisko zapamiętałam, ponieważ w dobitny
                    sposób powtórzył je dwuktornie: "Ja się nazywam...". Nie był w "moim
                    typie", a ja zbyt spostrzegawcza nie jestem, niuanse zaczynam
                    dostrzegać tylko, jeśli jestem w kimś zakochana, albo kiedy jest on
                    moim bliskim kumplem/kumpelą i nasza relacja opiera się na
                    płaszczyźnie emocjonalnej. Takie podejście do mnie uważam więc za
                    krzywdzące. Nie mniej, niż to drugie. Zapierniczałam po kilkansćie
                    godzin wykonując ciężką pracę fizyczną tylko po to, żeby mieć na
                    jazdy i dla głupich 400zł więcej, niejednokrotnie zawalałam studia,
                    bo uważałam za ważniejszy egzamin na prawko, chyba mało kto
                    przeczytał tyle podręczników i chyba mało który kursant wie, czym
                    jest dziennik ustaw, zbieram wszelkie możliwe rady i próbuję
                    zastosować je w praktyce, jakby mi nie zależało, to bym po prostu
                    szła do domu się wyspać, zamiast czekać w metrze, ponieważ jestem
                    jak najbardziej za jazdą w późniejszych godzinach i trudniejszych
                    warunkach, teraz robię postępy, robię więc wszystko, co tylko mi
                    przyjdzie do głowy, żeby lepiej jeździć. A widziałam w życiu
                    niejednego kursanta i wiem, jaki jest stopień zaangażowania ludzi
                    przychodzących na kat. B, którzy nawet nie potrafią zdać wewnętrznej
                    teorii i proszą, aby ich "puścić, bo nie mają czasu" - no nóż się. A
                    Ty Xadam nie wiesz, ile muszę robić poza tym, że robię prawo jazdy.
                    Więc twierdzenie, że mi zwisa, a wy koło mnie latajcie uważam za
                    krzywdzące, jeśli jest więc to jedyna refleksja, na którą was stać,
                    to chyba nie mamy o czym gadać.
                    • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 07:05
                      Poza tym być może do tej pory mogłabym spokojnie świergolić z fajnym
                      facetem i może nie byłoby tyh wszystkich przewalanek, a jednak
                      wolałam jeździć.
                    • xadam30 Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 07:55
                      Gość portalu: p7 napisał(a):

                      > Takie podejście do mnie uważam więc za
                      > krzywdzące. Nie mniej, niż to drugie. Zapierniczałam po kilkansćie
                      > godzin wykonując ciężką pracę fizyczną tylko po to, żeby mieć na
                      > jazdy i dla głupich 400zł więcej, niejednokrotnie zawalałam studia,
                      > bo uważałam za ważniejszy egzamin na prawko, chyba mało kto
                      > przeczytał tyle podręczników i chyba mało który kursant wie, czym
                      > jest dziennik ustaw, zbieram wszelkie możliwe rady i próbuję
                      > zastosować je w praktyce, jakby mi nie zależało, to bym po prostu
                      > szła do domu się wyspać, zamiast czekać w metrze, ponieważ jestem
                      > jak najbardziej za jazdą w późniejszych godzinach i trudniejszych
                      > warunkach, teraz robię postępy, robię więc wszystko, co tylko mi
                      > przyjdzie do głowy, żeby lepiej jeździć...

                      I BARDZO DOBRZE. Inwestuj w siebie. Ale "to" to jedno...
                      A zdanie egzaminu to drugie, a jazda po odebraniu prawka to trzecie.

                      > A Ty Xadam nie wiesz, ile muszę robić poza tym, że robię prawo jazdy.
                      > Więc twierdzenie, że mi zwisa, a wy koło mnie latajcie uważam za
                      > krzywdzące, jeśli jest więc to jedyna refleksja, na którą was stać,
                      > to chyba nie mamy o czym gadać.

                      Nie miałem zamiaru Cię krzywdzić, tylko chciałem Cię "obudzić".
                      • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 21:36
                        ok.
                    • Gość: Kazik A może jesteś postacią fikcyjną??? IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 28.10.08, 17:30
                      No cóż, skoro tyle czytałaś... znaczy, że nie przekładasz teorii na
                      praktykę.
                      Mnie też się wydaje, gdy czytam Twoje liczne komentarze, że
                      teoretycznie to jesteś obryta, że... A praktyka?
                      Za dużo czasu i uwagi poświęcasz egzaminatorom. Jak dotychczas po
                      tylu egzaminach żaden Cię nie pogryzł? Więc kogo się boisz? Raczej
                      skup się na jeździe.
                      Dziwne to, może jednak to tkwi w psychice i psycholog Ci potrzebny
                      nie instruktor? Takie mądre wpisy, aż dziwne, że znowu nie zdałaś. A
                      może wcale nie chcesz zdać?
                      Choć czasem gdy czytam Twe wypowiedzi nie bardzo rozumiem o co Ci
                      naprawdę szło... Może to tak właśnie jeździsz?
                      Naprawdę wszyscy chcielibyśmy, abyś już zdała! A może jesteś
                      postacią fikcyjną???
                      • permanentne_7_niebo Re: A może jesteś postacią fikcyjną??? 28.10.08, 21:08
                        Gość portalu: Kazik napisał(a):

                        > No cóż, skoro tyle czytałaś... znaczy, że nie przekładasz teorii
                        na praktykę. Mnie też się wydaje, gdy czytam Twoje liczne
                        komentarze, że teoretycznie to jesteś obryta, że... A praktyka?

                        Czytasz moje liczne komentarze? Ja ich nie mogę zmęczyć;) A praktykę
                        nauczyłam się przekładać, o zgrozo, dopiero teraz. Choć jeszcze
                        zdarza mi się chrzanić sprawę.

                        > Za dużo czasu i uwagi poświęcasz egzaminatorom. Jak dotychczas po
                        > tylu egzaminach żaden Cię nie pogryzł? Więc kogo się boisz? Raczej
                        > skup się na jeździe.

                        Też już na to wpadłam i "na następnym egzaminie... "- tylko na
                        następnym wyskoczy jeszcze coś innego, więc wiesz, więc "na jeszcze
                        następnym...". Jak śmigaliśmy z Moim, zasłaniał mi lusterka, żebym
                        nie patrzyła na linię, szczerze powiedziawszy to była jedyna rzecz,
                        która "rozbłysła" w mojej głowie podczas robienia tego łuku,
                        postanowiłam tak zrobić i nie udało mi się.

                        > Dziwne to, może jednak to tkwi w psychice i psycholog Ci potrzebny
                        > nie instruktor? Takie mądre wpisy, aż dziwne, że znowu nie zdałaś.

                        Nie dziwne, że nie zdałam - dziwne, że znowu uwaliłam łuk. Tak, ja
                        chcę mieć swojego psychoanalityka, a do tego nylonowe zęby i
                        amerykńskie sny. A tak na poważnie, nie sądzę, żeby jeden facet
                        byłby w stanie do tego stopnia zrypać mi psychikę [to nie Palcie ryż
                        i nie Esther], a taka 'blokada' to może być tylko to. Jeden labofarm
                        i po bólu;)

                        A może wcale nie chcesz zdać?

                        A co mnie trzyma? Facet mnie nie trzyma, firma mnie nie trzyma. Inny
                        instruktor, inny osk. Nie mam już nic do stracenia:)

                        > Choć czasem gdy czytam Twe wypowiedzi nie bardzo rozumiem o co Ci
                        > naprawdę szło... Może to tak właśnie jeździsz?

                        To dlatego tak właśnie lubiłem luteraturę, że tam liczą się tylko
                        Ci, którzy idą w pojedynkę, i nie wierzą w to, że ktoś im kiedyś
                        wytłumaczy, o co im właściwie chodziło przez cały czas;)
                        Wątki instruktorsko-OSK'owe są pisane celowo w taki sposób. Ale
                        zapytam instruktora:)

                        > Naprawdę wszyscy chcielibyśmy, abyś już zdała!

                        No chyba nie liczycie na to, że mnie stąd wywieje? :D

                        > A może jesteś postacią fikcyjną???

                        Klasycznym przypadkiem zmyślenia prawdziwego;)
                    • mdrive Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 21:52
                      ...a, że my po tylu godzinach jazdy dzień w dzień też jesteśmy zmęczeni i czasem
                      sfrustrowani i czasem chorzy to ktoś widzi??? Co Cię obchodzi, że był chory i
                      zmęczony??? Mógł iść na zwolnienie!!! Cholera jeszcze się będziemy litować! On
                      jest na państwówce a my walimy prywatnie, wszyscy wiemy jak jest z chorobowym w
                      tym przypadku, czyż nie???
                      Nie truj nam 7-ko o chorym i zmęczonym egzaminatorze, bo mnie szlak trafia.
                      • mdrive Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 22:25
                        ...i jeszcze jedno. On nie był po całym dniu ciężkiej pracy tylko maksymalnie po
                        8-u godzinach. :):):), egzaminowania.
                        Chcieli byśmy pracować tylko 8 godzin, prawda????. każdy wie o co mi chodzi. I
                        nie piszcie, proszę, że to z prawem nie zgodne!!! :(:(:(, bo to też wiem, tak
                        sobie bajdurzę, co by się nad zmęczonym egzaminatorem nie litować.
                        • Gość: Kazik Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 28.10.08, 22:33
                          Spox mdrive, nie podniecaj się i nie irytuj! Obalała, bo słupek jej
                          lusterko drasnął:-). A egzaminator, jak pisała, był całkiem do
                          rzeczy;-).
                          Ja tam zdecydowanie wolę swego instruktora, który się ze mną wiele
                          godzin męczył (teraz twierdzi, że wcale nie...) niż najpiękniejszego
                          egzanimatora:-). Bo instruktor nauczył mnie jeździć i teraz radzę
                          sobie coraz lepiej i za każdym razem jak jadę, myślę o nim:-). Nic
                          zdrożnego, tylko tyle, że to dzięki niemu!
                          A egzaminator... W trzech osobach... Oblał mnie dwa razy i wprawił w
                          lęk, że może nigdy nie zdam? Nic mi to nie dało.
                          • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 22:49
                            Ty jesteś ten sam Kazik, co ja myślę, że jesteś? No robi wrażenie.

                            > Ja tam zdecydowanie wolę swego instruktora, który się ze mną wiele
                            > godzin męczył (teraz twierdzi, że wcale nie...) niż
                            najpiękniejszego egzanimatora:-). Bo instruktor nauczył mnie
                            jeździć i teraz radzę sobie coraz lepiej i za każdym razem jak
                            jadę, myślę o nim:-). Nic zdrożnego, tylko tyle, że to dzięki niemu!

                            Sama bym tego trzeźwiej nie ujęła. Właśnie o tym są te wszystkie
                            posty, w których nie wiadomo, o czym mówię. I to jest to, co się nie
                            zmienia.
                            • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 30.10.08, 22:27
                              Jakbym tego gostka następnego dnia spotkała np w autobusie, to
                              mógłby siedzieć na miejscu naprzeciw mojego i bym go nie poznała.
                        • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 22:42
                          Sam mi to powiedział, dlatego "spostrzegłam", a właśnie dziś na
                          fajku myślałam o tym, że nie mam bladego pojęcia, czy instruktor był
                          kiedykolwiek... jakikolwiek:)
                          Moim zdaniem był zawsze zdrowy;) A być może śmigał ze mną z
                          30stopniową gorączką:D
                        • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 23:10
                          Wiesz co? Ja jeszcze w poprzednim tygodniu wychodziłam z choroby, do
                          pracy latałam z gorączką, tyle, że ćpałam namiętnie gripexy, żeby na
                          jazdy doprowadzić się do stanu używalności, sytuacja zawodowa mi się
                          oostro sypie, jeszcze poprzedniego tygodnia nie wiedziałam, czy
                          wyjdę na prostą ze studiami, miałam dwie wielkie pogadanki, także
                          nie miałam kiedy się ani wychorować, ani wyspać, strzelały mnie
                          teksty w stylu "wyleż się", ponieważ wiedziałam, że mój dzień
                          zaczyna się o 5 rano, a konczy po północy, a w dzień egzaminu byłam
                          na pogadance w jakiejś firemce, wymarzłam się w swojej pracy o
                          charakterze termicznym kostnicy miejskiej, potem w drodze i potem w
                          metrze, nogi mi odpadały od szpilek, a najgorzej wymarzłam się po
                          egzaminie. Ogólnie hu.ówka.
                          To tło. A teraz Ci powiem, co działa na mnie, żeby się nad sobą nie
                          użalać. Otóż myślę: "Nikt się Ciebie nie będzie k...wa pytał, czy
                          się źle czujesz." - z tą myśla wstaję rano i to bardzo pomaga -
                          polecam w razie kłopotów ze zdrowiem:)
                          • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba - "sposób na łuk" 28.10.08, 23:16
                            A jak to nie pomaga to wpadam na Polon i myślę o chłopakach, od razu
                            przechodzi:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=84596246&a=84858981
                            ;););)
      • beatrix_75 Re: do Pernamentnego nieba :-) 27.10.08, 08:39
        u mnie w piątek było tak : w domku melisa ..wiec pojechałam na
        względnym luzie ..poza tym luzzz u mnie pojawił sie takze
        dlatego .... ponieważ pod skora czułam ,ze nie pokonaM ZNOWU TEGO
        DZIADOSTWA ...wiec nie moge tym razem "zwalac" na stres

        przy ruszaniu mi zgasł...pan egz. z usmiechem na ustach ...oj bo za
        drugim razem bedzie koniec .
        ja na to - spoko - ruszyłam idealnie ,dojechałam gdzie trzeba
        wsteczny ..bla bla bla obrót 180 - potem w tylne okno -lusterka i
        dooooopa !! za pożno odkeciłam ..
        Dodam jeszcze ,ze nie uczyli mnie nigdy na "pół-obroty " zawsze
        obrót 180 - tylko jedni uczyli na słupki - inni na linie
        +lusterka ...
        Najgorsze jest to ,ze uwazam ,ze jednak potrafie jeździc :-)

        P.S - CZY KTOS ZNA PRZYPADEK ,ZE KOGOS ZWOLNIONO Z WYKONANNIA
        ŁUKU ???? :-D
        • permanentne_7_niebo Re: do Pernamentnego nieba :-) 27.10.08, 19:35
          Nie, na pewno nie:):):)

          Ja następny jadę na prochach, znajomy instruktor mi jakieś zielstwo
          polecał, które nie wpływa na prowadzenie.
          • mdrive Re: do Pernamentnego nieba :-) 27.10.08, 20:56
            ...zielstwo????, buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!
            Ja tam na przykład z "zielarzami" nie jeżdżę! :):):)
        • Gość: Kazik Do beatrix_75 IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 28.10.08, 17:37
          Piszesz, że "uczono Cię". A ja zapytam: gdzie Twój wkład
          intelektualny? Twoja własna aktywność w zdobywaniu umiejętności????
          Instruktor pokazał Ci jakąś drogę, a Ty, używając swego mózgu,
          powinnaś wypracować swoją metodę! Bo jeśli jednak zdasz, będziesz
          jeździć właśnie Ty, nikt inny!
          Przeraża mnie stwierdzenie "uczono mnie". A czego Ty chciałaś się
          nauczyć? Ty osobiście! I czego się nauczyłaś? Bo masz umieć, a
          nie "być uczona".
          • beatrix_75 do Kazika :-) 29.10.08, 09:22
            Tak - masz racje ...
            POwoli to do mnie dociera ...wiem poźno ,bo poźno ale zawsze ..
            POdejrzewam ,ze u mnie nastapiła pewna blokada psych. nie tylko z
            tym łukiem ale i z jazdą ...
            Powiem tak - do tej pory wiekszosc rzeczyw zyciu mi wychodziła :-)
            z prawem jazdy jest inaczej ...i w moim umysle zakiełkowała mysl -
            nie naucze sie dobrze ,zawsze bedzie to tylko tak sobie ...i jako ze
            z natury jestn perfekcjonistką -mój umysł "odrzucił " taki sposób
            ( czyli na poł gwizdka - narzucony ) i robi mi dywersje :-)

            • permanentne_7_niebo Re: do Kazika :-) 30.10.08, 22:30
              Szacunek za dojrzałość i umiejętność przyjmowania krytyki.
              Por moja odp na post Xadama;)
              Ful wypas ze mnie driver ale mam braki;p
    • Gość: gość Re: "show must go on" IP: *.ostdsl.pl 28.10.08, 14:03
      Ja łuk robiłam na linie i lusterka ,zawsze wychodziło na 6 egzaminach również.W
      tylną szybę patrzyłam tylko jak jechałam już po prostej do tyłu.Nie widzę
      problemu żeby tak robić.A na wyczucie to i tak musiałam wiele razy wycofywać,
      nawracać itp.A łuk to żeby tylko zaliczyć,na szczęście nie trafiłam na egz.
      którzy się o to czepiają,bo wiem że są tacy
      • Gość: Kazik Re: "show must go on" IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 28.10.08, 17:13
        Zdaje się, że określenie "na wyczucie" nie jest dla wszystkich
        zrozumiałe:-).
        To właśnie co piszesz, jest sensowną jazdą, jaka powinna być
        popierana. Patrzysz, obserwujesz i jedziesz! I zdaje się, tak
        właśnie robiłaś. Wtedy, gdy wyjeżdżałaś z parkingu czy zawracałaś,
        też obserwowałaś zapewne otoczenie i stosownie do tego wykonywałaś
        manewry. Niektórzy to nazywają (nie wiedzieć czemu) "na wyczucie".
        Sposób opozycyjny i niepolecany to: "tyle a tyle obrotów przy tym
        czy tamtym słupku w tym czy tamtym okienku". Czyli sposób "na
        małpę", bo drogi i otoczenia w zasadzie nie musisz obserwować,
        skręcasz jak robot, a jeśli coś pójdzie nie tak - nie potrafisz się
        wyratować.

        Nie znoszę nazwy "na wyczucie"! Co to znaczy? Nie lepiej zwyczajnie
        patrzeć i jechać, a ruchy kierownicą dostosować do tego co widzisz
        nie licząc przy tym słupków okienek i obrotów? Choć może
        rzeczywiście jakieś wyczucie przy tym trzeba mieć...

    • permanentne_7_niebo Biorę się w garść i... 30.10.08, 09:39
      Chuj na to kładę, bo i tak damy rade razem, z lojalnym składem damy
      radę... ;D;D
      • beatrix_75 Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 10:23
        minął tydzien od ostatniego wystepu ...juz jestem gotowa na następne
        godziny ( tylko ta kaaaaaasa )
        15 grudzien - part V ...ostateczna rozgrywka
        ( and the last - I hope....;-)
        • Gość: staś Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) IP: *.idc.net.pl 30.10.08, 15:53
          Oj Kobiety.
          Już pisałem, ze jesteście rewelacyjne!!!
          To dlaczego robicie sobie same tyle problemów?
          "Życie nie jest takie jakie jest tylko takie, jakie nam się wydaje".
          Nie możecie przestać komplikować sobie jazdy?
          Tak przy okazji: pół obrotu to jest dokładnie to samo co 180 stopni. :-)
          Próbowałyście jechać z zamkniętymi oczyma? Poważnie pytam. To dlaczego jak
          cofacie to uważacie, że można tu jechać właśnie z zamkniętymi oczyma?
          Uproście sobie rozumienie jazdy. Widzicie te problemy, sytuacje itd. itp.
          A co może zrobić kierowca w samochodzie: ruszyć, rozpędzić, jechać prosto,
          skręcić, przyhamować, zatrzymać. Tylko tyle. Oczywiście cały czas mieć
          świadomość, że ruch samochodu może być dla kogoś niebezpieczny czyli obserwować,
          oceniać kto ma pierwszeństwo i kto Cię chce przejechać, a przed kim możesz jechać.
          Naprawdę jesteście cudowne!!!!
          • permanentne_7_niebo Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 21:54
            Kadź nam kadź;) My, kobiety, lubimy jak nam się kadzi;) Jak nam
            dobrze przykadzisz, to nie zauważymy nawet krytyki, tak będziemy
            oczarowane faktem, że ktoś nam kadzi;)

            Jakie proste? Nic nie jest proste. Na przykład głupie włączanie się
            z podporządkowanej, albo nie, skręt w lewo - masz A7 i tylko ślipisz
            lewo-prawo-prosto, do tego kiepska widoczność i już masz kłopot. To
            tak wymyśliłam. Ae poważnie ddla mnie problemem jest ocena, już?
            jeszcze nie? Nie chcę nikomu zajechać i nie spieszę się, ale z
            drugiej mam parcie, bo żeby nie było, że przeoczyłam okazję i za
            długo stoimy. I tak ze wszystkim;)
            I w ogóle nic nie jest proste ;D


            Tak, ja wiem: jak myślisz, że jesteśmy niezbyt cudowne, to wtedy tak
            mówisz: ostatnio było: jesteście cudowne, a pod tym nieporadne,
            niezdecydowane, w ten deseń;)
            • mdrive Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 21:59
              ...7-ka napisała: :"Na przykład głupie włączanie się
              z podporządkowanej", nie włączamy się do ruchu bo w nim dawno jesteśmy.Kiedy
              następuje włączanie się do ruchu???
              • permanentne_7_niebo Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 22:01
                ojeeej wiem, tylko chciałam to jeszcze podkreślić, że stoję i muszę
                wjechać na inną ul i że jest okropnie
                dobrze wiesz że wiem
          • permanentne_7_niebo Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 21:59
            Gość portalu: staś napisał(a):

            > Oj Kobiety.
            > Już pisałem, ze jesteście rewelacyjne!!!

            Teraz się właśnie obśmiewasz, że tak się bierzemy w garść i się w
            ogóle czujemy się bojowo, a skończy się tak, jak kończy się zawsze ;)

            Cannabis, whisky, a na nas... ;)
            • Gość: staś Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) IP: *.idc.net.pl 30.10.08, 22:12
              Spokojnie, dlaczego nie wierzysz w siebie?
              A dlaczego wierzysz, ze chcę się nabijać?
              Akurat odwrotnie. Wcale nie mam zamiaru podbudowywać się kimkolwiek!!!!
              A zwykle jak coś już umiemy to to proste, no nie?
              Jak nie umiemy to miewamy problemy. Tak widzę na własnym przykładzie.
              Trochę przeinaczając język przepisów i narażając się na krytykę ze strony
              Mdrive'a: cóż za większa różnica jest między włączeniem się do ruchu, a wyjazdem
              z podporządkowanej? I tu i tam muszę ustalić komu ustępuję i czekać na dogodną
              okazję. I martwić się jak Ty "Siódemko" kiedy wyjechać, a kiedy dać spokój.
              Pamiętaj o dwóch rzeczach:
              - bądź myślą i wzrokiem "do przodu", przewiduj co będzie za chwilę,
              - najtrudniej jest ruszyć.
              No i oczywistość: to Ty decydujesz, a nie instruktor.
              P.S.
              Nie agresja, nie bierność. Podobno asertywność jest najlepsza.
              • mdrive Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 22:16
                ...Staś napisał:
                - bądź myślą i wzrokiem "do przodu", przewiduj co będzie za chwilę,
                - najtrudniej jest ruszyć.
                No i oczywistość: to Ty decydujesz, a nie instruktor.
                ...Nic mądrzejszego bym nie wydumał!
                • permanentne_7_niebo Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 22:24

                  z lojalnym składem damy radę... ;)
                  • mdrive Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 22:30
                    ...w jedności siła!!! :):):)
              • permanentne_7_niebo Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 22:21
                Ooo i jeszcze nas bronisz <3 ;D

                Ok, będę o tym pamiętać na pewno! Wiesz, że to z patrzeniem daleko
                zaczęło wychodzić z Waszą pomocą;) Twoimi radami i pracą instruktora
                nade mną;) Teraz też się staram przewidywać, ale może za mało się
                staram i dlatego jeszcze się tego boję.

                P.S.
                A to jest najmądrzejsze i o tym też będę pamiętać.

                A ma ktoś jakiś pomyśl, co zrobić ze streem? Ja wpadam w panikę, jak
                za mną śmiga egzamin, na egzaminie walę sprawę, bo mi psychika siada.
                Ale już jestem dzielna i w ogóle bojowa i się was słucham i mi na
                pewno wyjdzie;)
          • permanentne_7_niebo Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 30.10.08, 22:15
            Taaak, już się chwaliłam, że jak robiłam na sposób, gapiłam się na
            tyłek instruktora, a do tyłu zaczynałam patrzeć dopiero, jak trzeba
            było odkręcać i dojechać po prostej. Oczywiście zerkając na boki,
            ale sposób miałam obczajony. Ja mam psyche zrypaną to przez to ;)
            Kazik ma rację ;p
            • shadow59 Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 31.10.08, 20:13
              a czy ten tyłeczek to zgrabny chociaż? Zerkałaś na boki czy nikt nie widzi, że
              się w jego tyłek wgapiasz!, tylko po to zerkałaś na boki, erotomanko, to
              ostatnie to żart.
              • permanentne_7_niebo Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 01.11.08, 07:24
                Mój instruktor ma najpiekniejszy tyłek na świecie;)
                No jasne, wiesz, ja za to gapienie buliłam koło 40 zł za godzinę;);)
                • shadow59 Re: Biorę się w garść i........ja tez :-) 01.11.08, 21:08
                  w tym problem. za 40 zeta to w seksshopie kupisz film dłuższy niż godzinę. a ty
                  wpatrujesz się w dupę instruktora za 40 zeta i to jeszcze w spodniach!, zamiast
                  robić swoje. Ty nigdy nie zaliczysz, nigdy, bo nie rozróżniasz sytuacji. Tylko
                  strasznie się wymądrzasz, wszystkim doradzasz, tylko sama nie wiesz co doradzać.
                  nie umiesz się skoncentrować nad sobą.
                  e tam, jak jade to na dupy nie patrze1
    • Gość: siemka 149 Automobilklub Tarnobrzeski IP: *.gprs.plus.pl 30.10.08, 23:20
      Zdecydowanie odradzam!Wszystko w rozsypce,jazda bez
      trzymanki,niezrozumiałe konflikty między panami,wojna samców.Moja
      pierwsza lekcja jazdy,mówię że wiem gdzie jest sprzęgło,hamulec
      itp.Jazda jest tragiczna,instruktor pyta-Jak to nigdy nie jeżdziłaś?
      Są odważni którzy jeżdżą bez prawka po wiejskich dróżkach ale ja do
      nich nie należę!Najlepiej jak przychodzisz,wsiadasz i masz opanowaną
      technikę jazdy wtedy jest super,a oni mogą spokojnie sobie siedzieć.
      • permanentne_7_niebo Re: Automobilklub Tarnobrzeski 31.10.08, 08:25
        Cieszymy się niezmiernie:)
        • Gość: staś do 7 nieba oczywiście IP: *.idc.net.pl 31.10.08, 10:35
          Wszystko w swoim czasie! Jest czas ..... itd.
          Na tyłek instruktora też można spoglądać, ale cofanie to nie najlepszy moment,
          aby zająć się akurat tym.
          A stres?
          "Świat nie jest taki jaki jest tylko taki, jak go sobie wyobrażamy."
          Przestaw swoje widzenie: to nie egzaminator jest problemem, to nie samochód. Ty
          jeździsz, Ty decydujesz, Ty odpowiadasz !!!!!
          Nie malutka dziewczynka, która woli aby inni za nią coś decydowali, ale
          dojrzała osoba. Jedź prawidłowo, a egzaminator nie będzie miał uwag. Zresztą
          przecież właśnie po to się uczysz: nie dla egzaminu, nie dla instruktora (nawet
          prześlicznego) , ale po to by samej jeździć.
          Różnica zasadniczo na egzaminie jest tylko taka, że nie wiesz gdzie
          będziesz jechać, powie Ci egzaminator. Ale i to można opanować: pomyśl, że
          jedziesz ze znajomym. On zna drogę, Ty umiesz prowadzić. Proste.
          P.S.
          Młody Werter przy Was to uosobienie pewności i zdecydowania ;-)
          • permanentne_7_niebo Re: do 7 nieba oczywiście 31.10.08, 10:57

            Oczywiście że ja decyduję. Ja robię prawko i ja odpowiadam.
            I ja zdam.

            P.S. juz Ci mówiłam, że Mój nie pracuje w branży;)
          • permanentne_7_niebo do Stasia oczywiście 31.10.08, 11:29
            Tak, Stasiu, na maxa ze mnie dzieciak. Większość energii zajmuje mi
            udawanie dojrzałości, robienie wrażenia, że sprawdzam się w czymś, w
            czym się nie sprawdzam i że nie przerasta mnie to, co mnie
            przerasta, że jestem dojrzała do tego, do czego dojrzała nie jestem,
            że radzę sobie z rzeczami, z którymi sobie nie radzę. I też uważam,
            że instruktor miał ze mnie na maxa zlewę, a ja teraz usilnie usiłuję
            nadać temu jakiś wymiar i traktować to,co było poważnie. I niestety
            musisz nauczyć się z tym żyć;)
            Ale na prawko chodzą jeszcze większe dzieciaki i zdają.
            • shadow59 Re: do Stasia oczywiście 31.10.08, 19:43
              dojrzałam już czy nie, jeszcze, zastanawia się papierówka, czy spaść już z
              drzewka czy też nie! Ale na drzewku przecież jeszcze mniej dojrzałe wiszą. To
              może i ja powiszę. Tak rozmyśla papierówka.
              • permanentne_7_niebo Re: do Stasia oczywiście 01.11.08, 07:19
                wróciiiiiileś:)
                nee, papierówka spadła i (papierówki chyba nie s czerwone) i się
                czerwieni ile wlezie
    • beatrix_75 najnowsze przemyslenia odnosnie ŁUKU 31.10.08, 11:35
      tylko prosze nie krytykujcie za bardzo :-)
      prosze natomiast o sprostowanie mojego sposobu myslenia , jesli sie
      myle...

      otoz wg mnie skoro jade do przodu i skrecam w odpowiednim miejscu -
      to ta sama zasada powinna obowiazywac - jesli wyjezdzamy z
      koperty ....
      jadac w naturalnych warunkach - np jesli wykorzystujemy
      infrastukture celem zawrócenia ..patrzymy sie by skręcając nie
      najechac a kraweznik - patrzymy do tyłu czy nikt nie jedzie nie
      idzie itp..
      wiec na łuku musimy patrzec i na linie ( to nasz 'krawęznik )
      i do tyłu ....
      • Gość: staś do 7 nieba oczywiście IP: *.idc.net.pl 01.11.08, 18:45
        Pytanie - coś Cie ugryzło ?
        A co do mnie, nie nabijam się, chociaż to czasem może tak wyglądać. Ale jak
        jestem zbyt pewny siebie to przypominam sobie swój kurs i egzamin. I mi przechodzi.
        A co do rad: są tylko tym czym są, tylko radami. Mi się wydaje, ze mogą
        pomóc, ale na pewno nie są panaceum. Ktoś może skorzystać, ktoś może się
        zastanowić, przemyśleć , inny zostawić w spokoju.
        Chciałem tylko zasugerować, ze to sami decydujemy o tym co robimy. Wkurzają
        mnie posty: zdaj egzamin, a uczyć się będziesz później. Oczywiście, zdanie
        egzaminu to tylko wstęp, dużo rzeczy przed nami. Nauczymy się też dużo. Ale jak
        nie poznamy elementarza to nie przeczytamy książki. Podobnie z prawem jazdy.
        Egzamin to ten elementarz.
        P.S.
        A co do dzieciaka, to któż może wiedzieć na ten temat więcej niż mężczyzna?
        Podobno w każdym z nas siedzi sobie nastolatek :-)
        • permanentne_7_niebo Re: do 7 nieba oczywiście 01.11.08, 19:44
          Gość portalu: staś napisał(a):

          > Pytanie - coś Cie ugryzło ?

          Nieee, nie bój się mnie:) Chwilowe ataki załamki;)

          > A co do mnie, nie nabijam się, chociaż to czasem może tak
          wyglądać. Ale jak jestem zbyt pewny siebie to przypominam sobie swój
          kurs i egzamin. I mi przechodzi.

          Ja wiem, że się nie nabijasz. Ja się tylko boję reakcji na mojego
          ostatniego maila...;)
          I jesteś w tym wyjątkowy - ech, żeby wszyscy pamiętali;)

          > A co do rad: są tylko tym czym są, tylko radami. Mi się wydaje, ze
          mogą pomóc, ale na pewno nie są panaceum. Ktoś może skorzystać, ktoś
          może się zastanowić, przemyśleć , inny zostawić w spokoju.

          Nie narzucasz ich - i właśnie dlatego myślę, że w ten sposób są
          podane, mogą pomóc. Ja je traktuję poważnie i staram się stosować:)

          > Chciałem tylko zasugerować, ze to sami decydujemy o tym co robimy.
          Wkurzają mnie posty: zdaj egzamin, a uczyć się będziesz później.
          Oczywiście, zdanie egzaminu to tylko wstęp, dużo rzeczy przed nami.
          Nauczymy się też dużo. Ale jak nie poznamy elementarza to nie
          przeczytamy książki. Podobnie z prawem jazdy. Egzamin to ten
          elementarz.

          Zgadzam się z tym - prawdziwy egzamin zaczyna się po zdaniu prawka.
          I to jest właśnie ten jedyny moment, kiedy możemy się wszystkiego
          nauczyć. W przeciwnym razie wrócimy na doszkalanie. Tak już jest.

          > P.S.
          > A co do dzieciaka, to któż może wiedzieć na ten temat więcej niż
          mężczyzna? Podobno w każdym z nas siedzi sobie nastolatek :-)

          I to jest w was fajne;)
        • permanentne_7_niebo Re: do 7 nieba oczywiście 01.11.08, 22:36

          Gość portalu: staś napisał(a):

          > Pytanie - coś Cie ugryzło ?


          Aaaa chodzi ci o mdrive? Nie, my sobie lubimy podnosić ciśnienie.
      • Gość: staś do beatrix IP: *.idc.net.pl 01.11.08, 18:58
        Dobrze kombinujesz. Natomiast Twój post nie jest zbyt jasny dla mnie.

        Na tyle co rozumiem:
        oczywiście cofanie "po łuku", a w "normalnych warunkach" niewiele się od siebie
        różni. W obu sytuacjach obowiązani jesteśmy widzieć i wiedzieć co się znajduje
        za pojazdem.
        Dodatkowo, jeżeli skręcamy musimy sprawdzić czy z boku na nic nie wjedziemy.
        Podoba mi się Twoje porównanie.
        W samochodzie, jak wiesz, skręcamy tylko przednie koła, a tył jedzie śladem
        przednich, "ścinając" zakręt. Stąd też czasem, jadąc do przodu i mocna skręcając
        najedziemy tylnym kołem na krawężnik.
        Najlepiej to widać na przykładzie długiego pojazdu, np. autobusu. Warto
        poobserwować jego skręty.
        Natomiast przy cofaniu też możemy skręcić tylko przednie koła. I stąd się
        robi problem, bo przód "zajeżdża" wtedy daleko i wjeżdża na krawężnik, sąsiedni
        pas ruchu, czy "na łuku" w tyczki czy poza linię po lewej stronie. Mimo, że
        skręcamy w prawo.
        Na szczęście, wiemy, że "łuk" jest tak narysowany, że zmieścimy się w nim.
        Wystarczy cofając, nie odjeżdżać od wewnętrznej linii. Ani też nie trzymać się
        jej zbyt blisko. Bezpieczne jest około pół metra.
        • mdrive Re: do beatrix 01.11.08, 20:27
          ...??? Stasiu kiedy skręcamy to tylne koła nigdy nie jadą po śladach przednich
          kół. Zarówno do przodu jak i do tyłu!. dlatego na łuku jadąc do przodu, robimy
          trochę większy "najazd", żeby nam tylne prawe na prawą linię nie wjechało.
          • Gość: staś Do mdrive IP: *.idc.net.pl 01.11.08, 22:28
            Skróciłem trochę myśl. Ale przecież napisałem, ze tylne koła ścinają skręt, no
            nie ;-)
            Tak samo, tylko odwrotnie, przy cofaniu "wyjeżdżają" dalej niżbyśmy się
            spodziewali.
            Ale oczywiście, nigdy nie jadą "śladem". Za bardzo skróciłem myśl.
            Dzięki za uwagę.
            P.S.
            To miała być tylko pochwała dla beatrix.
            Ale jak zrobię pełną analizę toru jazdy, to chyba niewiele to da?
            Jak myślisz ?
            Uważni i tak wiedzą, że przy wyjeżdżaniu z ciasnego garażu czy miejsca
            parkingowego lepiej skręcać kierownicą dopiero po wyjechaniu.
            • mdrive Re: Do mdrive 01.11.08, 22:37
              ...oczywiście! to tylko mój przekorny mały wkręt! :). Uważni wiedzą, ale nasi
              podopieczni niestety nie. I tak, cholercia zawsze masz rację! :) nawet pokłócić
              się z tobą nie można bo nie dajesz szans! :)
              • Gość: staś Re: Do mdrive IP: *.idc.net.pl 01.11.08, 22:41
                Spokojnie, wcale nie ! Ze mną można się kłócić, chociaż to jest trudne ;-)
                Ale publicznie? Masz przecież adres.

                P.S.
                Nie traktuj tego zbyt poważnie :-)
                A podopieczni potrafią czasem mnie zaskoczyć. I to bardzo i w dobrym kierunku.
                • mdrive Re: Do mdrive 01.11.08, 22:49
                  ...jasne, że trudne!:). Ciebie zawsze będę traktował poważnie. Chylę głowę.
                  Poważnie. Przyznaję publicznie i nie publicznie. Adres mam, tak. Ale wykorzystam
                  go w kwestii kontrowersyjnej między naszymi poglądami. A takiej, jak na razie
                  nie widzę.
                  • Gość: staś Re: Do mdrive IP: *.idc.net.pl 01.11.08, 22:59
                    Nie przesadzaj ;-)
                    Po prostu jak mi zwracasz uwagę i masz rację to się do tego przyznaję.
                    Dobranoc.
                    • mdrive do Stasia 01.11.08, 23:57
                      ...i tak głowę chylę! :), dobrej nocy.
        • Gość: Anna Re: do beatrix IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 01.11.08, 21:11
          Kurcze, gdybym tak się nad tym wszystkim dokładnie zastanawiała, to
          bym nigdy tego łuku nie przejechała:-).
          Jakoś mi to przyszło naturalnie... Obserwuję i zamiast analizować,
          rozkładać na czynnuiki pierwsze, po prostu jadę:-).
          Na szczęście moi instruktorzy nie kazali mi robić obrotów przy
          słupakch, czy jak tam... Jakoś mi to tak samo wyszło;-)
        • beatrix_75 do Stasia 04.11.08, 19:34
          za pochwałe dziękuje :-) ..i za reszte wyjaśnien takze .

          na nastepnych jazdach postaram sie wcielic w zycie :-D
          ..no i musze bardziej w siebie uwierzyc...
          bo to już najwyższy czas ,zeby ten łuk w koncu "od-demonizowac "
          :-) ...
          pozdr.Beata
          • Gość: s do beatrix IP: *.idc.net.pl 04.11.08, 20:03
            Dzięki. I działaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka