Gość: nannete
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.11.08, 13:16
Witam,
Chcialam spytac czy to jest normalne?
8 godzin spedzilam z jednym instruktorem, samochod zgasl mi w sumie 2
razy bo zrobilam glupote, sporo sie nauczylam, obylo sie bez krzyków
itp.
Wczoraj zmieniono mi instruktora, dotychczasowy odszedl z pracy, i
sie zaczelo.
Moze po krotce.
- zdziwienie Pana, ze reguluje sobie lusterka - bo przeciez sa dobrze
- wyklad na temat tego, dlaczego jeszcze nie wiem gdzie chce zadawac
egzamin panstwowy (ktory osrodek w warszawie)
- wyklad na temat tego, ze urzylam kierunkowskazu wlaczajac sie do
ruchu, poniewaz zrobilam, to sama instruktor mi nie kazal
- wydzieranie sie w samochodzie
- szarpniecie za ramie, gdy pod wplywem wydzierania sie wogole juz
nie wiedzialam czego instruktor chce, gdy ruszylam zaczal sie wyklad
nt tego czy ja mam pojecie jakie sa czesci w samochodzie i
ile moja glupota go kosztuje, bo czesci sa drogie itd.
- pretensje o to, ze mam nawyki - tak po 8 godzinach jazdy fatycznie
moge je miec ;)
- nie zauwazanie, ze nadjezdza tramwaj i pretensja, ze nie wjezdzam
na skrzyzowanie
mam dalej, czy macie juz jakis obraz ostatnich dwoch godzin jazd?
wspomne tylko, ze z poprzednim instruktorem takie sytuacje nie mialy
miejsca
stad moje pytanie, czy to jest normalne??