Relacja z linni frontu – egzamin WORD Radarowa

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.08.09, 11:58
KURS – na Mokotowie, zapisałem się 2.VI.2009, 8-17.VI teoria, 18.VI-17.VII praktyka, 16.VII zapis na egzamin. Przed kursem miałem zero informacji i byłem pełen obaw, ale kurs full ok., co do minuty wyjeżdzony, zero olewki ze strony instruktora, same trudne jazdy, każdy manewr po kilkadziesiąt razy, wszystkie triki i pułapki przy Radarowej (no prawie wszystkie, jak się okaże). Tak że jak się dowiedziałem, że mam 3 tyg. czekać na egzamin to 10 godz. doszkalających wziąłem u tego samego instruktora.

SAMCHÓD – uczyłem się na nówce yarisce 6-cio biegowej, więc na egzaminie trochę zjechana 5-cio biegówka to jakieś dziwne uczucie było. Ale tak po egzaminie to stwierdzam że 5-cio biegowa bardziej mi się podoba, dłuższa droga drążka, biegi wyraźniej wchodzą, jedynka ze wstecznym się nie myli... a już sprzęgło w egzaminacyjnym, łapiące tuż nad podłogą to dla mnie bajka...więc samochód ok.

EGZAMIN 5.VIII.2009, godz 15. – pierwsze podejście, teoria i praktyka razem. Najpierw się trochę wkurzyłem, bo wielu ludzi z mojej grupy czekało na egzamin (ten sam łączony co ja) o połowę krócej !!!!.No dobra, biurwy z okienka, pies to drapał...Kiedy czekałem na praktyczny, to sobie myślę - ale dziś jacyś menelowaci egzaminatorzy...Wyczytują mnie (ok. 16.30), a tu niespodzianka, ten sam egzaminator, który prowadził teorię, młody (młodszy ode mnie:-(), wysoki, inteligentny uśmiech, nie ormowiec, myślę sobie – ok nie będzie źle. Zawsze śmiałem się z tych co oblewają na łuku, ale tu jakieś dziwne uczucie na łuku, jakaś bezwładność i w ogóle jakieś inne odczucia niż na kursie (a manewr na kursie robiłem ze sto razy z zamkniętymi oczami), ale ok., górka też. I tu pierwsza niespodzianka – wyjazd z ośrodka (w sumie tego manewru się najbardziej obawiałem, o 16-tej w największy ruch), nie w Hynka tylko tylną bramą bezpośrednio na Radarową (kilka osób przede mną tak wyjeżdzało, więc komentowałem głośno że chyba dali w łapę). Hmm... dobry znak. Trema od razu mi mineła, bezpośrednio po wyjeździe pierwszy pokaz pewności siebie, śmiało wyprzedzam jakąś turlającą się, chwiejną L-kę, jadę równo 30 (na wypukłościach bez gazu). Nawet nie zdążył kazać mi zaparkować, od razu w lewo w Lechicką (wszystkie równorzędne pod kontrolą) i znowu w lewo w Al. Krakowską, ale zero ruchu z naprzeciwka więc no problem. Na rondzie z Hynka oczywiście zawracanie, dojeżdżam a tam sznur samochodów, oj będzie źle. Ale po włączeniu zielonego jakoś szybko się rozjechały i bez problemu przejeżdzam (światła za rondem i tramwaje pod kontrolą). Wracam prosto Grójecką do trudnego skrzyżowania z Dickensa, ale tam... w prawo, do Pawińskiego i znowu w prawo (do trudnego wyjazdu w Korotyńskiego ze znakiem Stop), myślę o będzie pierwsza poważna próba, ale tam znowu w prawo (ha) i dopiero w malutką Sierpińskiego w lewo. Tam każe mi zawracać (on: o tutaj ten wjazd, tyłem proszę), więc się zatrzymuję, ale za mną już stoi z nieprzytomnym wyrazem twarzy paniusia. Więc jej energicznie pokazuję żeby mnie omineła, i coś komentuję do egzaminatora, a ona ma na twarzy: po 8 niezdanych przyrzekłam sobie że nigdy w życiu nikogo nie wyprzedzę, a szczególnie w tak wąskiej uliczce jak Sierpińskiego, najwyżej w październiku zatrąbię:-( .L-ka z naprzeciwka podjechała bliżej więc ta z tyłu już nie mogła mnie wyprzedzić, ale ja tego nie widziałem bo byłem odwrócony, ktoś jeszcze z tyłu podjechał i w klakson, więc egzaminator: niech pan coś zrobi. No to ok., zawracam wjeżdzając przodem w następny wjazd, a wyjeżdzam tyłem przekraczając oś jezdni, bezproblemowo, szybko, sprawnie itp. Wracam na Korotyńskiego i w lewo w słynną jednokierunkową Mołdawską ( myślę sobie , o tu się zacznie), ale on : w prawo proszę, kawałeczek Pruszkowską do Jasielskiej i... w prawo proszę, jadę tak dobrze że nawet nie próbuje mnie złapać na nieprawidłowym skręcie w lewo z jednokierunkowej, w prawo w Korotyńskiego i tu trudny przejazd przez Mołdawską (tam wszyscy mają pierwszeństwo przede mną), ale z przodu nikt nie jedzie, a tych z lewa zatrzymała babcia na przejściu dla pieszych. Ruszam bez stresu, znowu fart. Do Pawińskiego i w prawo oczywiście, do Trojdena i znowu w prawo (reguła egzaminu prawostronnego), jakieś śmiechowe parkowanie prostopadłe (w prawo), za samochodem jedynym na parkingu dla 10-u pojazdów. Po manewrze zgodnie z regulaminem kazał mi się upewnić czy mogę opuścić pojazd (a jak mówię po mojej lewej 8 wolnych miejsc parkingowych :-)). Dalej prosto Trojdena (uwaga na niepozorną równorzędną Sanocką). Dojeżdzamy do Żwirki, a on: w prawo. W tym momencie sobie pomyslałem, to niemożliwe, zdałem !!!. Tu już nic mi się nie może stać. A czułem się jakbym dopiero 5 minut jechał. Zero porównania do wysiłku na jazdach na kursie, z ciągłymi manewrami i wjeżdzaniem w najtrudniejsze sytuacje. Szok !!!. Przy wyjeździe w Żwirki jakiś chwiejny rowerzysta turlał się po chodniku między jezdniami, ale go przepuściłem z komentarzem do egzaminatora, że rowerzysta to mógł raptem przyśpieszyć, a w ogóle to nie prawidłowo po pasach jeździć rowerem itp. (znowu punkty dla mnie). Na skrzyżowaniu Żwirki z Racławicką podczas ruszania spod świateł wyprzedził mnie po prawej stronie jakiś inny rowerzysta, ulica full zapchana , ale ja płynnie za chwilę go prawidłowo wyprzedziłem, i już zaczynam świętować w myślach (a mniej więcej od Ronda przy Hynka truję coś do egzaminatora, on też gada, zero przejęcia, luźna gadka, jazda z pełną łatwością i precyzją). I w tym momencie ja z głupia frant: a panie kierowniku, a czy to prawda że od 9.VI to są inne zasady egzaminów i trzeba informować w czasie jazdy o nieprawidłowo wykonanych manewrach. On zastygł, chwilę myśli – no tak, to prawda. No to sobie myślę – no to amba, nic mnie do tej pory nie informował więc wszystko było ok. Ale atmosfera się jakoś zagęściła. Minuta ciszy i on: no to pana informuję, że źle pan wykonał manewr jazdy po ulicy dwupasmowej w zakresie trzymania się prawego pasa ruchu. Co !!! czyś ty oh..jał, o co ci chodzi, o to że przy wyprzedzaniu rowerzysty zmieniłem pas na lewy???!!!. Nawet nie skojarzyłem że wiadukt nad torami na Żwirki przed 1-Sierpnia przejechałem środkowym pasem, nie skojarzyłem bo codziennie z instruktorem jeździłem tamtędy z Wiktorskiej na Hynka żeby trenować wyjazd z ośrodka, właśnie środkowym pasem, więc zadziałał automat (uważajcie tam!). Więc ja , ale panie kierowniku no przecież to prawy pas ruchu kończący się, a on , ale skąd pan wiedział dwa skrzyżowania temu, na pamięć pan jeździ czy zgodnie z przepisami. Oh, pierwszy raz trochę się speszyłem, tak że jak dojechałem do Hynka to nie zauważyłem że włączyła się zielona strzałka, ale ponieważ tam się długo pali, to piesi przeszli a ja jeszcze zdążyłem. No to już została tylko Hynka, nie może być źle, od razu uciekłem z kończącego się prawego pasa, jeszcze przed strzałkami nakazującymi opuszczenie pasa ruchu, ale sobie przypomniałem o sytuacji z wiaduktu i myślę, o cholera będzie druga N-ka za to samo, ale jakoś przytomnie skomentowałem, że tu już jest linia krawędziowa, a on , no widzę przecież, ok. więc żyję. Zjazd do ośrodka tuż tuż, jadę 60 a tu na moim pasie jakiś pojazd z trójkątem, już nie pamiętam co to było, traktor czy jakiś buldożer, jechał ze 40, więc mam wybór, bojaźliwie się za nim doturlać, czy jeszcze jeden popis, więc bez wahania wyprzedzam, w pełnym tłoku, tak płynnie poszło, że jeszcze zdążyłem wrócić na prawy pas przed zjazdem. A on jakąś taką dziwaczną komendą kazał mi zjechać do ośrodka, że nie byłem pewien o co mu chodzi. Ale ok., koniec!. Jestem w nastroju takim, że nawet sam siebie zaskoczyłem swoją jazdą. Ja to czuję i on to czuje. Jedyne czego od niego oczekuję, to gratulacji i komentarza, że nie widział jeszcze tak jeżdżącego na pierwszym egzaminie gościa, no po prostu euforia. A on się odzywa i co....
SZOOOOKK !!!!!!!!
cdn..
    • Gość: wspaniały Relacja z linni frontu – egzamin WORD Radarowa IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.08.09, 12:03
      cd.
      A co pan myśli !, jak to baba panu zablokowała ! O co mu chodzi ?. Pan chce jechać do tyłu, ktoś inny do przodu, i to nie pan blokował tylko pani ???!!!. Aha , zawracanie na Sierpińskiego. Przez prawie pół godziny z nim gadałem, więc widzę jak zmienia gadkę z normalnej na jakieś takie teatralne gesty, piskliwy ton, zupełna jakaś odmiana, teatr po prostu. Myślę o q~wa, do czego on się szykuje, do czego on się z takim wysiłkiem wewnętrznym zbiera?. Ja, no kierowniku przecież mogła mnie ominąć, mogę się przecież zatrzymać na chwilę na jezdni, pan wskazał wjazd i sposób, no to się trochę zasugerowałem, sytuacja w ogóle śmiechowa była, delikatne przedstawiam swoje stanowisko. A on nic, nie odpuszcza tylko się nakręca. Robi miny, jak Holubek podczas recytacji. Q~wa niemożliwe, on chce mnie oblać, tylko jeszcze nie jest wewnętrznie gotowy, po takiej mojej jeździe musi to zrobić z rozbiegu, bo twarzą w twarz to bym mu w mordę plunął, więc to jest wszystko prawda o q~wach egzaminatorach, teraz znowu miesiąc czekania, myśli zaczynają gonić po głowie, spokój i błogostan już dawno ze mnie wyparowały. No gdybym źle jechał albo jakiś ewidentny błąd zrobił, to bym się pogodził. Ale nie w takiej sytuacji !.Minuta, dwie, trzy a on bredzi, widzę że sytuacja jest poważna, on nie odpuści, więc ja zmieniam płytę, jestem malutki: no tak kierowniku, to już mnie pan pięknie uświadomił, oj bardzo uświadomił, no jak ja tak mogłem, no jakieś zaćmienie słońca chyba miałem, albo księżyca, sam nie mogę w to uwierzyć itp., głupią gadką próbuję rozbrajać sytuację, on dalej bredzi pięć minut o jednej nic nie znaczącej sprawie. On (wysila się na wredny ton, miny, teatralne długie przerwy między zdaniami) : i to mnie najbardziej boli... jak to... pan oczekuje że co... że wszyscy się rozpłyną bo pan robi manewr (ale ja nic takiego gamoniu nie oczekuję, ale już się nic nie odzywam, tylko potakuję). Już mnie to powoli irytuje, więc się go pytam, no to jaki w końcu wynik egzaminu ?. A on ... pozytywny...Ale jekieś 4 N-ki do arkusza mi wsadził.
      Podczas jazdy to mógł mi nagwizdać, ja byłem królem, a on co najwyżej bagażem, normalnie poza egzaminem to pół sekundy by nie mógł tak świrować do mnie. No to mnie po egzaminie gnój przeczołgał. I tak się zastanawiam, a jak bym się inaczej zachował podczas rozmowy, pozostał sztywny i dał mu po prostu podjąć swoją decyzję, to co. Niby jazdę ma moją oceniać. I tak po szybkim zrobieniu kursu, zdaniu za pierwszym razem zamiast triumfować to piszę jakąś iliade i odyseję. Bo mi jeszcze śmigło chodzi...Gnój jakby napluł mi w tort na urodzinach. I to egzamin na prawko był, a weź spotkaj na swojej drodze prokuratora, sędziego, komornika...

      PS. a oni tam może siedzą wieczorami i oglądają te filmy z egzaminów i się ryją...
      • Gość: smutna i zła Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.merinet.pl 08.08.09, 12:19
        W jakiej to dobrej szkole jazdy tak świetnie uczą?
        Chętnie się dowiem,może i mi się wreszcie uda zdać.
        Pozdrawiam.
        • Gość: iguana3 Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 15:58
          Może i sie śmieją.
          W mojej szkole dobrze uczą
          • Gość: smutna i zła Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.merinet.pl 08.08.09, 16:37
            Ja się wcale nie żartuję Igunao3.Teraz jestem przed egzaminem i
            chciałabym znaleźć naprawdę dobrego instruktora,żeby się solidnie
            przygotować.Pozdrawiam
            • Gość: iguana3 Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.xdsl.centertel.pl 08.08.09, 20:36
              smutna i zła a skąd jestes?
              • Gość: iguana3 Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.xdsl.centertel.pl 08.08.09, 20:50
                smutna i zła a skąd jestes?


                z Wawy?
              • Gość: smutna i zła Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.merinet.pl 09.08.09, 06:42
                Iguano3 jestem z Mokotowa .
                Pozdrawiam.
        • wspanialy69 Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R 10.08.09, 10:45
          Gość portalu: smutna i zła napisał(a):

          > W jakiej to dobrej szkole jazdy tak świetnie uczą?
          > Chętnie się dowiem,może i mi się wreszcie uda zdać.
          > Pozdrawiam.

          mogę przesłać na priv
      • Gość: :) do wspaniałego IP: *.chello.pl 08.08.09, 20:23
        ...
        pozdrawiam wspaniały i jeszcze raz gratuluję!!! :)

        Twój instruktor.
        • Gość: :) Re: do wspaniałego IP: *.chello.pl 08.08.09, 20:45
          ...
          tak, to na prawdę ja! :):):), pozdro.
          • Gość: :) a tytuł znamienity IP: *.chello.pl 08.08.09, 21:20
            "relacja z linii frontu" :)

            Coś mi to mówi. :):):)
    • Gość: Mona Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: 85.222.87.* 08.08.09, 22:25
      gratuluję, już nawet nie tyle zdanego egzaminu, co epopei na jego temat -
      aczkolwiek mam jedną wątpliwość - czy równie doskonale i śpiewająco będzie Ci
      szła samodzielna jazda? Bo z tonu Twojej wypowiedzi odnoszę wrażenie, że uważasz
      się za króla szos i jesteś nadmiernie pewny siebie - a to za kierownicą może być
      zgubne zarówno dla Ciebie, jak i dla innych użytkowników dróg. Sądzę, że nie
      chciałabym spotkać Cię na drodze, a akurat często poruszam się w rejonie
      Mołdawska-Korotyńskiego-Jasielska-Grójecka-Al.Krakowska;)
      Powodzenia i życzę więcej pokory oraz wyobraźni na drodze.
      • Gość: :) Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.chello.pl 08.08.09, 22:30
        Nie, Mona.
        Akurat w tym przypadku zaręczam, że jest na prawdę dobry.

        Taki jest.

        I jego epopeja to tylko opis, tylko.

        ...jego instruktor.

        • Gość: Mona Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: 85.222.87.* 08.08.09, 22:39
          oby tylko nie popadł w samouwielbienie;)) Już sam nick dowodzi, że uważa się za
          asa kierownicy. Już czuję przez skórę, że to typ, który będzie chciał wszędzie
          dojechać jak najszybciej, będzie wyprzedzał, trąbił na pierdoły za kółkiem,
          obśmiewał wlokące się lub mające problem z manewrowaniem blondi itp.
        • kitek_maly Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R 09.08.09, 09:57

          • kitek_maly Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R 09.08.09, 09:58

            Za szybko enter. :)
            Instruktorze, ma pan bardzo charakterystyczny styl. Nic nie da ukrywanie się za
            uśmiechem. ;P
    • mdrive mały komentarz 09.08.09, 20:57
      ...odnośnie relacji wspaniałego.

      "no to pana informuję, że źle pan wykonał manewr
      > jazdy po ulicy dwupasmowej w zakresie trzymania się prawego pasa ruchu. Co !!!
      > czyś ty oh..jał, o co ci chodzi, o to że przy wyprzedzaniu rowerzysty zmieniłem
      > pas na lewy???!!!. Nawet nie skojarzyłem że wiadukt nad torami na Żwirki przed
      > 1-Sierpnia przejechałem środkowym pasem, nie skojarzyłem bo codziennie z instr
      > uktorem jeździłem tamtędy z Wiktorskiej na Hynka żeby trenować wyjazd z ośrodka
      > , właśnie środkowym pasem, więc zadziałał automat (uważajcie tam!). Więc ja , a
      > le panie kierowniku no przecież to prawy pas ruchu kończący się, a on , ale ską
      > d pan wiedział dwa skrzyżowania temu, na pamięć pan jeździ czy zgodnie z przepi
      > sami. "

      ...
      Zasada ruchu prawostronnego to jak sama nazwa wskazuje tylko zasada a nie małpi
      obowiązek.
      Inna, druga zasada twierdzi, że kierujący powinien jechać jak najdłużej jednym
      pasem ruchu bez wykonywania zbędnych manewrów.
      Czyż nie tak?

      "ale ską
      > d pan wiedział dwa skrzyżowania temu, na pamięć pan jeździ czy zgodnie z przepi
      > sami. "

      Komentarz i uwaga egzaminatora były w tym przypadku nieuzasadnione.

      Odpowiedź powinna brzmieć:

      Bo znam topografię terenu.

      Nazwę to nadinterpretacją zasady ruchu prawostronnego.
      Czy jeździ pan na pamięć? tak zapytał. Dlaczego na pamięć???
      Człowiek jest istotą rozumną. Znajomość topografii terenu nie jest jeżdżeniem na
      pamięć. Po co wjeżdżać na pas ruchu, który zaczyna się przy Wypożyczalni aut na
      żwirki a kończy się 600 m dalej przy 1-go Sierpnia jeśli zamierzamy jechać prosto???

      Ja to nazywam planowaniem toru jazdy a nie jeżdżeniem na pamięć.

      To właśnie uwaga egzaminatora świadczy o tym, że wymaga jeżdżenia na "małpę", na
      siłę prawym pasem. Nie prawda.
      Gdyby nie wolno było jeździć np. środkowym lub lewym to po co by je budowano???
      Ja też uczę, żeby w tym miejscu na Żwirki, jeśli nie ma innych dyspozycji,
      jechać środkowym. Po co wjeżdżać na prawy, żeby za chwilę wbijać się z powrotem
      na poprzedni bo prawy się kończy?

      Wspaniały napisał o Wiktorskiej.
      Więc posłużę się jej przykładem. Jadąc Wiktorską na wschód od Wołoskiej do Al.
      Niepodległości mamy znak C-2 ( nakaz skrętu w prawo).
      Jeśli nie ma innych dyspozycji to po co wjeżdżać w prawy pas Niepodległości
      jeśli wiemy, że ten prawy zaraz będzie tylko do skrętu w prawo w Odyńca. Wtedy
      planując tor jazdy wjeżdżamy od razu ( jeśli można ) w środkowy. Takich
      przykładów można mnożyć.
      Czy to jest jazda na pamię, jak pyta egzaminator, czy rozsądne planowanie jazdy
      w oparciu o znajomość topografii miasta.
      A na egzaminie trudno wątpić, że zdający nie zna terenu.

      Uważam, że na Żwirki egzaminatorzy naginają zasadę do potrzeb.
      W tamtym roku jeden mój kursant też tak jechał.
      Egzaminator zapytał, dlaczego środkowym pan jedzie?
      Odpowiedź zdającego, bo znam teren.
      Nie mam uwag, odpowiedź egzaminatora.

      To jak to jest? Jeden egzaminator tak interpretuje a inny inaczej?

      Ja bez względu na opinie egzaminatorów zawsze uczę jazdy rozumnej i
      inteligentnej a nie "małpiej". I jakoś jeszcze żaden "mój/ja" nie oblał za to,
      że na Żwirki jechał środkowym w kierunku Hynka.

      Zaznaczam, że komentarz ten nie służy do rozpętania kłótni.
      To moja opinia i tak uczę.

      • mdrive i dodam szybko... 09.08.09, 21:12
        ...
        przy wyjeździe z ośrodka "Radarowa" na Hynka nie ma znaku C-2 ( w prawo ).
        Wszyscy wiedzą, że w prawo, ale...
        Wiec jeśli zdający pojedzie w prawo to egzaminator też powinien zapytać dlaczego
        w prawo i czy jedzie na pamięć :):):):)
        • Gość: iguana3 Re: i dodam szybko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 08:47
          Smutna i zła ja ci moge polecić szkołe z Ursusa.
          • Gość: smutna i zła Re: i dodam szybko... IP: *.merinet.pl 10.08.09, 10:08
            Dzięki Iguano3. Podaj mi nazwę i adres tej szkoły.
            Z góry dziękuję.
            Pozdrawiam.
        • wspanialy69 Re: i dodam szybko... 10.08.09, 11:09
          > Wszyscy wiedzą, że w prawo, ale...

          przy samym budynku na Radarowej (tam gdzie ławki z czekającymi na egzamin) jest miejsce parkingowe oddzielone żółtą linnią, wyjeżdżając tylnym wyjściem musiałem tamtędy przejechać i żeby nie najechać na linnię (chociaż była przerywana), dość długo jechałem na wprost w kierunku na czekających siedzących na ławkach, i wtedy egzaminator wydał komendę: w prawo proszę. Czyżby dopuszczał do siebie myśl, że tak zrozumiałem chwilę wcześniejszą instrukcję o jeździe na wprost jeśli nie wyda innych poleceń :)
      • wspanialy69 Re: mały komentarz 10.08.09, 10:41
        > Komentarz i uwaga egzaminatora były w tym przypadku nieuzasadnione.

        hmm...
        i tak, i nie, ja się domyślałem że będę jechał do Hynka (a na kursie wiedziałem, że tam jadę) i w takiej sytuacji jazda środkowym była prawidłowa, ale na egzaminie nie wiedziałem gdzie będę jechał, do Hynka, do lotniska, czy może każe mi skręcić w 1-go Sierpnia, tak czy owak przyczyn N-ki szukałbym w moim chwilę wcześniejszym komentarzu, bo sama sytuacja na drodze była troszkę dwuznaczna
        • kelle1986 Re: mały komentarz 10.08.09, 12:35
          Może i troszkę pokory by ci się przydało ale super się ciebie czyta, uśmiałam się:) Powinieneś coś pisać zawodowo:) Pozdrawiam!
        • mdrive do wspaniałego 11.08.09, 21:25
          ...

          "ale na egza
          > minie nie wiedziałem gdzie będę jechał, do Hynka, do lotniska, czy może każe m
          > i skręcić w 1-go Sierpnia, "

          No a co byś zrobił jak by żadna z tych opcji nie miała miejsca?
          Zjechałeś na prawy pas na żwirki a On Ci za wiaduktem mówi :
          Zawracamy na skrzyżowaniu przy 1-go Sierpnia. :):):).
          Jak się wbijesz na lewy pas z prawego.
          Dlatego powtarzam, tam bezpieczniej jest jechać środkowym.
          Z niego zawsze jest szansa skręcić na prawy pas do skrętu w prawo lub na lewy do
          zawracania lub skrętu w lewo.:)
          Jeszcze żaden mój kursant za to nie oblał. A to, że sobie pomarudzi egzaminator
          to jego.
          Dzisiaj zmierzyłem dokładnie. Ten prawy pas, który się zaczyna i kończy przy
          1-go Sierpnia ma dokładnie 600 m. Czy warto w niego wjeżdżać???
          • Gość: wspaniały Re: do wspaniałego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.09, 22:04
            panie Maćku
            ale ja się w 100% zgadzam z Panem, a nie z q~ą egzaminatorem
            dziś już mam na pwpw - Przyjęto wniosek - trwa postępowanie administracyjne, więc może nie będzie tak strasznie z tym czekaniem na plastik
            dziś już sobie całkiem spokojnie przeglądam forum, nerwy już mi zeszły i tylko mi przykro jak czytam te nieszczęsne relacje panienek, których instruktor łuku nie nauczył, i mogę się na spokojnie cieszyć że nie wpadłem w łapy takiego :)
    • eliiii Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R 10.08.09, 14:14
      gratulacje!:)
      • belcia26 Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R 10.08.09, 16:56
        Wesoła Szkoła.Chcesz adres emailowy czy pocztowy?
        • Gość: wega Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.bloknet.org 10.08.09, 22:27
          i tylko czekać, aż nazbierasz 21 punktów w ciagu roku i bye bye cwaniaczku...
          • Gość: cala prawda Re: Relacja z linni frontu – egzamin WORD R IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.09, 10:48
            ja tez uwazam ze koles za bardzo chojrakuje ;/ ale czego spodziewac
            sie po 18 letnich cyckach, ktorzy kradna tatusiowi auto i jezdza od
            13 roku zycia..
            • mdrive do całej prawdy 11.08.09, 21:53
              ...
              "ale czego spodziewac
              > sie po 18 letnich cyckach, ktorzy kradna tatusiowi auto i jezdza od
              > 13 roku zycia.."

              ...Przeczytaj dokładnie zanim coś napiszesz.

              Czy sam nick "wspaniały 69" ( 69 ) nic Ci nie mówi?

              Czy 1969 to 18-to letnie cycki ? :)


              To samo do przedmówczyni.
              Dlaczego cwaniaczek ma od razu punkty zbierać?

              Facet super opisał swój egzamin i z lekkim humorem.
              Oby więcej takich rzeczowych relacji a nie idiotycznych pytań jak się pokrywę
              silnika otwiera lub gdzie w samochodzie są koła.
              • Gość: cala prawda Re: do całej prawdy IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.09, 08:43
                ej to kierujesz sie nickiem oceniajac czyjs wiek? nie wierze..
                nie wierze tez aby rocznik 69 dopiero teraz bral sie za robienie
                prawka ;/
                chyba ze mu zabrali, za punkty ;P
                • Gość: cala prawda nie widze IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.09, 08:44
                  a wogole to gdzie ty widzisz to 69 w nicku?;)
                  • Gość: kibic Re: nie widze IP: *.chello.pl 14.08.09, 20:16
                    ludzie często zamieszczają ostatnie cyfry z roku urodzenia.nie widziś?
                    ,wspaniały69 ? kilka postów w góre popatrz.dlaczego tacy nie mogą robić prawka?
                    gdyby miał odebrane to by kursu nie robił, poco?
                    Robił kurs bo prawka nie miał.zarozumiały jest za bardzo.
                    Ale w niku jest wyraznie - wspaniały69.
              • Gość: Mona Re: do mdrive IP: *.waw.cdp.pl 13.08.09, 13:52
                nieważne, ile gość ma lat, ale jak będzie zachowywał się za kółkiem. Owszem,
                relacja była opisana w fajny sposób, ale uważam, że gość za bardzo cwaniakuje i
                jestem przekonana, że już jako kierowca własnego auta będzie kolejnym asem
                przestworzy, uważającym się za świetnego kierowcę itp. Nie wiem, jak jeździ, nie
                widziałam go w akcji, ale nikt, ale to nikt nie jest doskonałym kierowcą po
                kilkudziesięciu godzinach jazdy. A wysokie mniemanie o sobie może być zgubne.
                Mój instruktor powiedział, że nigdy nie można o sobie powiedzieć, że umie się
                jeździć - bo sam wyjeździł miliony godzin i kilometrów, a nie powie nikomu, że
                jest świetnym, potrafiącym wszystko kierowcą. Przyznał mi się, że nawet jemu
                gaśnie czasem silnik;)

                a co do idiotycznych pytań, to w pełni się z Tobą zgadzam. To samo dotyczy
                relacji z egzaminu, gdy co niektórzy ewidentnie nie potrafią jeździć lub wykonać
                prostego manewru, a przyczyn niepowodzenia upatrują w spiskujących, wstrętnych
                egzaminatorach i szukają współczucia na forum. Ludzie myślą, że jakoś prześlizną
                się przez egzamin, ale co potem? - wyjadą na ulicę całkiem sami, zdani na
                siebie, a obok nie będzie już instruktora, i różnie to się może skończyć.

                Jeżdżąc sama od m-ca widzę, że poruszanie się zwłaszcza po W-wie wcale nie jest
                proste i gdybym miała kiepskiego instruktora, ale jakimś cudem zdała, to w wielu
                przypadkach nie poradziłabym sobie i najpewniej auto stałoby w garażu, a ja
                marudziłabym na forum, że boję się jeździć itp.

                Dlatego szczerze nie znoszę pewnych siebie, nie wykazujących pokory mistrzów
                kierownicy, a wspaniały to potencjalny kandydat na takowego mistrza.
                • mdrive Re: do mdrive 14.08.09, 20:32
                  ...
                  "Dlatego szczerze nie znoszę pewnych siebie, nie wykazujących pokory mistrzów
                  > kierownicy, a wspaniały to potencjalny kandydat na takowego mistrza."

                  ...
                  pewność siebie jest dobrą cechą na drodze, ale "pewność siebie" w pozytywnym
                  znaczeniu.
                  Chwała mu za to, że posiada tą pewność siebie.
                  Natomiast można rozpatrywać zagadnienie pod kątem czy nie jest zarozumiały. To
                  już coś innego. Ale nie nam to roztrząsać.

                  Zauważam też od długiego czasu, że ludzi boli lub "kłuje" jak inni ochoczo i
                  pewnie siebie, znając swoją wartość piszą o swoich spostrzeżeniach. Tu lepiej
                  odbieramy szare, zagubione mychy, które bierzemy w ramiona i ochoczo doradzamy,
                  zrób to, tamto, owanto, zmień instruktora itp.Wtedy się czujemy dobrze i potrzebni.
                  Jak pojawia się taki gość jak wspaniały to huuurrra na niego, bo taki
                  mistrzunio, pewniak, potencjalny pirat???
                  Dlaczego?
                  Gość zaliczył za pierwszym razem!!! Czy o czymś to nie świadczy?

                  Zauważcie w jaki sposób on pisze i jak komentuje.
                  Dużo trafnych uwag, rzetelna relacja, trochę ironii i sarkazmu!
                  Pisze inteligentnie i na temat.
                  I to właśnie się wam nie podoba.
                  Dziwne.
                  A ja olewam czy jest zarozumiały, ale jest pewny siebie i zdał. To się liczy.

                  I takich relacji chciał bym więcej. A nie smędzenia, że "oblałem/am bo mi się
                  kierunkowskazy pomyliły a świnia egzaminator mógł mi to darować" ( to tylko
                  przykład ).
                  • Gość: Mona Re: do mdrive IP: 85.222.87.* 16.08.09, 23:15
                    Zdałam za 2 razem - wydaje mi się, że nie jest to zły wynik - a mimo to nie
                    miałam parcia na chwalenie się swoimi umiejętnościami na forum w formie peanu na
                    swoją cześć;)

                    Sama pytałam, jak postąpić w stosunku do przykrego instruktora, bo nie
                    wiedziałam, co się robi w takich sytuacjach, ale zgadzam się z Tobą, że dużo
                    ludzi zadaje głupie pytania lub użala się nad sobą.

                    Bynajmniej nie zazdroszczę wspaniałemu, że zdał za 1 razem, ale uważam, że jest
                    zbyt pewny siebie w tym negatywnym sensie i podejrzewam, że będzie tzw.
                    samozwańczym królem szos. A nie zazdroszczę mu z tego prostego powodu, że to nie
                    wynik egzaminu czyni człowieka kierowcą, a całkiem inne cechy takie jak
                    wyobraźnia na drodze, technika jazdy, przestrzeganie przepisów, kultura jazdy itp.
Pełna wersja