22.11.06, 19:57
Figo, oto nowy watek, zeby sie nie mieszaly tematy;) Wklejam krotki fragment
wypowiedzi speca od medycyny holistycznej czyli Deepaka Chopra (przepraszam,
ze tekst jest w jez. ang., ale to wszystko, co mam pod reka). Tekst ten jest
(wg mnie) jednym z najlepszych lapidarnych ujec tego zjawiska:

"Karma, when properly understood, is just the mechanics through which
consciousness manifests. Karma is experience, and experience creates memory,
and memory creates imagination and desire, and desire creates karma again. If
I buy a cup of coffee, that's karma. I now have that memory that might give
me the potential desire for having cappuccino, and I walk into Starbucks, and
there's karma all over again.

Karma, memory, and desire are just the software of the soul. It's
conditioning that the soul undergoes in order to create experience. And it's
a cycle. In most people, the cycle is a conditioned response. They do the
same things over and over again. So, karma, in that way, is limiting to
creativity. But, once you become aware and you can shift your internal
reference point, not to the person you believe yourself to be, but as the
silent witness of karma, memory, and desire, then you can manifest a
different reality because you are, in fact, the actor, the protagonist, the
antagonist, the director, the choreographer, and all the other characters in
the drama that you call life."
(Link do tego tekstu w calosci
www.beliefnet.com/story/202/story_20289.html)

Jesli zechcialabys, Figo, napisac o tym, co Ciebie inspiruje np. w "Bhagavad
Gita" - albo o swoich przemysleniech, bedzie fajnie:)
Obserwuj wątek
    • jamila Re: Karma... 22.11.06, 20:29
      Jeszcze jeden link (polski), moze sie spodoba niektorym (dosc szerokie
      opracowanie)
      pl.wikipedia.org/wiki/Karma
      W naszym necie mozna juz znalezc sporo na ten temat, a takze na
      temat 'intencji'.

      Uwaza sie, ze zasadnicza dla karmy, jaka tworzymy, jest intencja , ktora jest u
      zrodla naszych mysli, slow i dzialan (i to znow caly temat-rzeka)...

      Mila Makrobiotyczka napisala kiedys na tym forum: "oczyszczam intencje, lęki,
      chce sie dowiedziec po co przyszlam, tego mi zaden mistrz nie powie(...)". Mam
      nadzieje, ze odezwiesz sie jeszcze, Makrobiotyczko. Mistrz, o ktorym byla
      wowczas mowa, znajduje sie w Tobie. Jest to prawdziwe dla kazdego z nas. Jak
      mowi starozytny tekst Dhammapada:

      'Kochaj siebie i badz czujny (uwazny).
      Dzisiaj, jutro, zawsze.
      To Ty jestes swoim jedynym mistrzem.
      Ktoz by inny?
      Podporzadkuj sie
      i odkryj swego mistrza.'

      Uwielbiam ten tekst. Podobnie jak slowa Buddy, ktore dla wielu moga byc
      zaskakujace:
      "Nie ma drogi do szczescia.
      Szczescie jest droga"

      :)))
    • figo66 Re: Karma... 23.11.06, 01:59
      Przyznam sie w wstępie że Bhagavad-Gite nie czytałam.Czytałam fragmenty w swojej
      ksiąsce-Yoga(bardzo stare wydanie).Od trzech lat mam kontakt z człowiekem który
      stał sie mojim nauczycielem.Praktykuje Bhakti-yoge,jako religije.B.G. czyta
      codziennie i poświęca okolo półtora godzinny dziennie na mantrowanie.Przed
      posiłkami odprawiana jest także "modlytwa",która kieruje i przekształca energije
      żywności z materyjalnej w duchową.W żywności wyklucza się
      mięso,ryby,jajka,czosnek i cebulę.On,jego żona i jego córki żyją w ten sposób od
      pietnastu lat.Pochodzą z Armenii.Rozmawiamy po rosyjsku i do poczytania mam od
      jego dwie książeczki(ros.) od Srila Harikesa Svami(może być błąd w tumaczeniu na
      j. polski)i A.C.Bhaktivedanta Svami Prabhupada.O Bhagavad G.opowiada mi także
      on.A teraz trochę o samej karmi i mojim doświadczeniu.Tak jak ty Jamilo,yoge
      zaczełam uprawiać dawno,jeszcze jako dziewczyna 15/16letnia.Na mojej drodze
      zjawył sie wtedy nauczyciel jakiego właśnie poszukiwałam ale o tym jeszcze nie
      wiedziałam.Potem nastąpiła przerwa,ponieważ chciało mi się doświadczyć
      "życia,tego z krwi i kości..Aż wreście jak już wyczerpały się moje siły
      zupełnie,spotkałam nauczyciela ponownie.To on znowu dał mi to czego
      potrzebowałam.Ale żaden z nich nie był mojim mistrzem.Wiem że to ja jestem.Ale
      tak długo błądziłam i tak długo zaniedbałam swoje przeznaczenie że potrzeba
      sporo czasu żeby oczyścić swoje ciało i swoją drogę..Nasze życie jest w stanie
      nauczyć nas wszystkiego.Warto się nad nim zadumać.Zawsze jak czyniłam dobro
      dostawałam też dobro.Zawsze kiedy poddawałam się złemu też go doświadczałam.Oj
      ta rzeka mnie nosi..,zatrzymam się tutaj.Pozdrawiam serdecznie!
      • jamila Re: Karma... 23.11.06, 02:16
        Poniewaz spotykamy sie o poznej wielce godzinie;))) napisze tylko jedno
        narazie: zawsze, gdy spodziewamy sie dobrego (czyli WIEMY, ze tylko ono wlasnie
        ku nam moze zmierzac), dzieje sie to wlasnie (i na odwrot - stad, czlowiek
        pelen leku przyciaga dokladnie to, czego sie leka). A wiec: 'spodziewaj sie
        najlepszego' mogloby byc dewiza (jedna z kilku)
        ;)))
        Pozdrawiam tymczasem, dobrej nocy:)
        • figo66 Re: Karma... 23.11.06, 09:43
          Czy nie jest tak że spodziewamy się złego wtedy gdy gdzieś w sobie WIEMY że żle
          właśnie zrobiliśmy.To poczucie winny nie końecznie musi przychodzić z naszego
          systemu wychowania!Wiem to po sobie.To znanie jest głębsze.
          • jamila Re: Karma... 25.11.06, 15:48
            Uwaza sie, ze poczucie winy moze towarzyszyc przez inkarnacje, podobnie jak
            kazdy inny problem - tak dlugo, az nie zostanie uwolnione. (Karma absolutnie
            nie oznacza winy i kary - ale przyczyne i skutek, neutralne w swej istocie - to
            my OCENIAMY, czy sa negatywne/pozytywne, co okresla nasze reakcje).

            Przekroczenie karmicznych problemow wiaze sie zasadniczo z przyjeciem nowej
            postawy, zamiast powielania wciaz tej samej reakcji/uczucia/tych samych mysli.
            Wlasnie dlatego 'otwarty umysl', sklonny do eksperymentow i nowych puntow
            widzenia, wyprobowywanych bez uprzedzen, a takze otwarte serce sa tak istotne.
            (Np. Buddyzm zen bazuje wiec na przyjeciu postawy poczatkujacego/umyslu
            nowicjusza, ktory odrzuca wszelka rzekoma wiedze na temat rzeczywistosci i
            ludzi, wszelkie OCENY tejze, i zyjac w tu i teraz robi wszystko tak, jakby to
            bylo po raz I. Jest to droga uwalniania karmy.

            Bo najwazniejsze jest z pewnoscia to, ze karma nie oznacza, ze cos jest z gory
            przesadzone - w kazdej chwili mozemy zdecydowac, by ja zmienic, a w ideale
            buddyzmu - wyzwolic sie z niej:)
            'Zamiast "reagowac" (czyli powielac schemat swojej psyche) "odpowiadaj" na
            kazda sytuacje, w nowy, tworczy sposob.'
            • figo66 Re: Karma... 25.11.06, 17:51
              Więc, może ruszmy od początku.."otworzyć umysł"!!Powiecmy że wiąże się to z
              pewnymi predyspozycjami-z otwarciem naszych czakr-i "bagażem karmicznym".Dla
              mnie pierwszym krokiem była hata-yoga.Jak zaczynamy wsłuchywać się w nas samych
              jest to znak że jesteśmy na dobrej drodze.Kiedy zaczniemy wyczuwać na ilę
              jesteśmy złożony,wielowarstwowy,nie określony..i odrzucimy "Ja" jako całość i
              jasno uformowane opakowanie,które było nam dotychczas potrzebne jako
              powietrze..czyli odrzucimy stare dobre nawyki,zaobserwujemy w krótce
              pozostałości jakiś dawno odrzuconych ról.Rozpoznamy w sobie cząstke wszystkich
              spotykanych istot na ziemi,nawet tych którymy pogardzamy.I już na samym początku
              sukces zależy od tego czy pokonamy lęk.NIE LĘKAJ SIĘ!Są to słowa
              Buddy,Chrystusa,Papieża,..(przez całą historie przychodzili na świat wielcy
              Nauczycie i zawsze byli tacy co słuchali, co mieli nam do powiedzenia, i tacy co
              przez swój lęk i nie wiedze zabijali i zamykali uszy). Lęk zdecydowanie wiąże
              się z NIE WIEDZĄ.W każdej chwili można zdecydować co dalej?Szukać odpowiedzi czy
              pogrążać się w lękach?Ale żeby pozbyć się starych nawyków potrzeba więcej
              czasu.A nawyki mają to do siebie żę wracają..Jeśli mamy potrzebe zdobywania
              wiedzy i dowiedzieć się kim jesteśmy i po co tu przyśliśmy to już dalszym
              krokem są stare i sprawdzone techniki wschodnie, które pomocne są w tym żeby
              spojżeć okiem nowicjusza.Ale raczej na pewno, są tacy którym nie jest dane
              wyzwolić się karmy w tym życiu.W Bhagawat Gita jest napisane że z tego powodu
              nie rozsądnie jest smucić się,tak jak i z faktu że starzejemy się,umieramy i
              rodzimy się na nowo.
              • jamila Re: Karma... 25.11.06, 21:15
                Wlasnie - strach i lek sa glownymi atrybutami ego, wraz z jego wszystkimi
                etykietkami, jakie sobie nadaje, az czlowiek indentyfikuje sie z nimi
                calkowicie, wraz z osadzaniem i ocenianiem siebie i wszystkiego wokol. W
                gruncie rzeczy ego jest owocem tego wszystkiego, co slyszelismy o sobie i
                swiecie w dziecinstwie i dorastaniu, bedac fuzja cudzych pogladow, przekonan i
                cudzej percepcji (jako dzieci, budowalismy obraz siebie samych na podstawie
                tego, co mowili nam o nas bliscy; od nich uczylismy sie uczuc i poczucia
                wlasnej wartosci i lub jego braku, gdy odmawiano nam akceptacji). Te czesto
                bledne przekonania i nieadekwatna percepcja rzeczywistosci sa glownym
                problemem, zrodlem negatywnej 'karmy' i problemow w roznych sferach zycia.

                Strach/lek - ma swoje przeciwienstwo, czyli milosc. We wszystkich wschodnich
                systemach (a ostatnio i w zachodniej psychologii) chodzi o przeksztalcenie tych
                emocji. Tak wiec - jak mowi mistrz Kundalini Yogi - lek powinien byc
                przeksztalcony w milosc, cierpienie - w radosc, gniew - w dzialanie. Warto
                zauwazyc, ze te negatywne emocje, zbudowane na zludzeniu 'braku', mozna, a
                nawet trzeba transformowac, ale nie odrzucac. Wszystko jest energia (o czym
                mowi Wschod od tysiecy lat, a Zachod od ub. stulecia;), tak wiec energia sa
                nasze mysli i emocje, uczucia, wyobrazenia, nasze ciala, podobnie jak caly
                wszechswiat.. Energia zmienia forme, ale zadna energia nie ulega zniszczeniu.
                Jedyne, co mozna z nia zrobic, to ja przelsztalcic. Dzieje sie to tylko i
                wylacznie poprzez nasza swiadomosc, ktora - za sprawa 'intencji' i wyboru -
                ostatecznie kieruje naszymi emocjami. Wybierajac pozytywne mysli, emocje,
                radosc, a takze wdziecznosc za wszystko, co mamy i czym jestesmy
                (samoakceptacja, nawet wbrew otoczeniu i ew. konfliktom, jest kluczem - takze
                do zdrowia:), bez wzgledu na okolicznosci, uwalniamy w ten sposob negatywna
                karme.

                Stad wspomnialam w innym watku o taoistycznej praktyce "wewnetrznego usmiechu".
                Ten wewn. usmiech, radosc i dazenie do harmonii sa rownie istotne dla Wschodu,
                jak medytacja.

                Znamienne jest, ze przejawia sie to we wszystkich wielkich religiach i ich
                naukach, takze w Nowym Testamencie (ale z jakichs powodow wielu ludzi w
                kulturze na nim zbudowanej nie bierze tego pod uwage;)

                Nawyki - kazdego dnia, jak mowi m.in. buddyzm, odnawiamy nasze zaangazowanie w
                zycie, a wiec kazdego dnia, a wlasciwie w kazdej chwili, na nowo wybieramy
                siebie i sposob, w jaki odpowiadamy na wszystko, co sie zdarza w nas (mysli,
                emocje) i wokol nas (inni ludzie, wydarzenia). Wowczas 'nawyki' maja szanse
                zaniknac, zaleznie od cierpliwosci praktykujacego:)

                I to wsluchanie sie w siebie, o ktorym piszesz, Figo, jest zgodnie z powyzszym,
                zasadniczym krokiem ku samopoznaniu - wyzwoleniu, oraz po prostu zdrowiu.

                Pozdr
                • figo66 Re: Karma... 26.11.06, 02:10
                  Więc,trzeba tworzyć nowe nawyki!Każdy dzień traktować jako
                  wyjątkowy,ponieważ,"wczoraj to tylko sen,a jutro może dopiero będzie..tylko
                  dzisiaj to życie tak na prawdę..Może wtedy zaczną się dziać cuda!Ale,co może nam
                  dać siłę na to żeby na siebie spojżeć innaczej niż nas zaprogramowano i jeszcze
                  do tego naprawdę pokochać?Jak przekształcić lęk w miłość?Jeśli już to się uda,
                  to uda się przemienić i cierpienie w radość i gniew w działanie.Trzeba
                  uświadomić sobie że świat materialny który jest naszą klatką, tak jak klatką dla
                  naszej duszy jest ciało,składa się z energii którą w Wedach nazwana jest
                  Maya."Iluzja Kosmiczna",czyli Maya rządzi całym materialnym światem,naszymi
                  zmysłami które są nie doskonale.Jakie naprawdę jest położenie człowieka w
                  kosmosie-jest to wiedza która warunkuję wiedze na drodze samopoznania.Wszelka
                  wiedza o wszelkich energiach prowadzi do wyjścia z tunelu ciemności,nie wiedzy i
                  iluzji..a im bardziej dowiadujemy się o kosmosie,wyzwalamy się i zachwycamy się
                  jego pięknoścą i doskonałością.Tak,prowadzi to nas do miłości.Miłości do samego
                  Boga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka