rzeka.chaosu
09.01.10, 19:54
Dostałam oficjalną zgodę od bohaterki tej historii na opisanie jej wczorajszej
przygody z pewnym panem ;D
Dla niej to tragiczne, a ja do tej pory nie mogę przestać się śmiać (noooo,
ona też ;P).
Koleżanka jest z Płońska i ten pan też. Pan nie wiedział, że ona zna go z
widzenia. Spotkali się w Warszawie przez przypadek, on jej się podobał no i
ciach, była okazja to się za niego wzięła ;D Całe zabieranie się trwało od
wiosny, ale szczegółów nie znam. Łaziła z nim gdzie się dało i w końcu go
poznała. Wczoraj odbyło się spotkanie, a ja dziś dostałam z tego spotkania
relację :P
Dowiedziała się on nim bardzo dużo, wiedziała gdzie mieszkał w Płońsku,
chodziła do tej samej szkoły z jego siostrą, wiedziała jakie ma auto, jakich
ma kolegów, naprawdę dużo o nim wiedziała. Do końca nie wyjawiła mu, że też
jest z Płońska, i że go zna z widzenia :P
Sedno sprawy.
Na spotkaniu okazało się, że pan zapomniał gdzie mieszkał (twardo obstawiał,
że całe życie mieszka w Warszawie). Zamówił do jedzenia coś, o czym mówił, że
jada to zawsze jak jest za granicą, a jak mu to przynieśli to nie zjadł
(wyglądał jakby go zemdliło). Tłumaczył się, że w Polsce robią to nie tak jak
trzeba, więc on tego nie będzie jadł. Potem koleżanka doczytała w menu, że to
jakaś sałatka z wodorostów, a on twierdził, że to z mięsem jest :P Po drodze
popełnił jeszcze sporo gaf, o których nie będę tu pisać. Na koniec odwoził ją
"własnym autem, na które sam zarobił" do mieszkania. Siedząc w samochodzie
zobaczyła nalepkę z nazwą firmy wynajmującej samochody na lotnisku.
A wystarczyło, żeby był sobą. I tak już go kochała. A teraz ma doła i
mieszane uczucia. Tyle miesięcy biegania za nim, śledzenia go w sieci i d..a.
Z kłamczuchem tak głupio się wiązać, bo nigdy nie Przypuszczamy, że on na co
dzień tak się nie zachowuje, ale nigdy nic nie wiadomo. ;D:D:D
Moim zdaniem to sytuacja jak z Jasia Fasoli - hehehhehe :D:D:D:D
Zdarzyło się wam coś podobnego?