twojabogini
11.04.10, 11:50
Wczorajszy dzień jak żaden inny obnażył żenujący poziom naszego
rodzimego dziennikarstwa. Totalny brak umiejętnosci pracy na gorąco,
wystąpienia na żywo bez dłuższego czasu na przygotowanie relacji.
Wkółko powtarzane "na to nie ma słów", "brak słów zeby to wyrazic"
itd. Pytania typu jak się pan czuł, a gdypy to pan tam leciał tym
samolotem?
Dziennikarze są od tego żeby znajdowac słowa. Profesjonalisci
relacjonują znacznie bardziej makabryczne wydarzenia(jak np. setki
trupów kobiet i dzieci np. po wybuchu bomby w szpitalu położniczym,
egzekucje, mordy, ostrzały) - i muszą sobie poradzic i słowa znalezc.
Poziom języka, jakim posługiwała się nasza medialna elita - żenada.
Treśc wypowiedzi - stek komunałów, nadęty patos, górnolotne frazesy
albo co gorsza sterta idiotyzmów o tym, ze "zamknęło się koło
historii". Jakie k.. koło?
Erudycja i wiedza o historii żenada - gdyby nie tragizm sytuacji
smiałabym sie na cały głos. Drugi Katyń? Giblartar? Męczeńska smierc
papieża? 11 wrzesnia? No błagam - trzeba było jeszcze wspomniec o
Panu Narutowiczu (analogia też jakaś jest - był w końcu prezydentem
i zginął tragicznie), polskim rządzie emigracyjnym i dorzucic słowo
o partyzantach (bo cały dramat rozegrał sie w lesie).
O zenujacym montazu, k..wach dobiegających zza kadru i łamanym
rosyjskim nie wspomnę.
NB - dlaczego wszyscy kamarzysci kręcili zblizenia jakiejs
pomarańczowej kulki leżącej na miejscu katastrofy?