cherry-cherry
27.07.10, 19:41
... prawie za kazdym razem kiedy ma do mnie zadzwonic oswiadcza, ze
przekroczyl limit rozmow w abonamencie i prosi zebym to JA do niego zadzwonila?
Skapiec? Bezklasie?
Dla uscislenia podaje, ze facet jest raczej dobrym kolega, pretendentem do
mojej "reki" hehe ;)) Wie, ze jestem z kims, ale stwierdzil ze "poczeka, moze
sie kiedys wakat odblokuje" i teraz dzwoni do mnie powiedzmy raz na miesiac,
tak po przyjacielsku, jednak z oczekujacym podtekstem na zasadzie "no to kiedy
wreszcie bedziesz wolna?" :)
Co to w ogole jest? Facet niby sie stara o babke, chce zrobic dobre wrazenie i
odbic ja konkurencji, ale jednoczesnie nie potrafi w tak elementarnej kwestii
zapewnic minimum tanca godowego :/ Zaznaczam, ze chodzi o 15minutowy phonecall
z gatunku 'co slychac', nie o jakies trzygodzinne pogaduchy.
Co myslicie? Bo mi rece opadaja i mam ochote wygarnac mu co o tym mysle : ze
nie jest w koncu ubogim licealista i jezeli zaplaci za telefon o te 10 zlotych
wiecej w miesiacu z powodu kobiety to przeciez mu nie ubedzie.
Kurde, dziwny gatunek faceta. Robi zakusy, a nawet minimum inwestycjji w
kobiete nie potrafi z siebie wykrzesac, ech. Widzieliscie kiedys takie
przyklady meskiego liczykrupstwa?