Dodaj do ulubionych

Czy inteligencja odpycha facetow?

24.03.04, 09:55
Czasami mam takie wrazenie i doswiadczenie. Osoby, ktore lubia tylko ludzi
skromnych moga juz zrezygnowac z czytania tego postu, bo zamierzam pisac o
sobie pozytywy. Nie chodzi o to, zeby byc w sobie zadufanym, nie o to tez
nie. Ale wracajac do meritum.

Wydaje mi sie, ze z poczatku inteligencja facetom imponuje. Sa zauroczeni
partnerka, ktora cos soba reprezentuje, studiuje, zna jezyki itd. A po jakims
czasie ta sytuacja ich przerasta. Byc moze nie jest to efekt inteligencji a
czegos innego. (zdaje sobie zprawe z tego, ze pisze chaotycznie , bo zabardzo
nie wiem jak to ugryzc). Spotykajac sie z roznymi mezczyznami, mam nieodparte
wrazenie, ze sie boja kobiety, ktora ma ambicje i cos do powiedzenia. Jest
swietna jako os do pogadania, pokazania sie wsrod znajomych ale nie jako
partnerka? To co poczatkowo staje sie atutem kobiety za chwile jest jej
wielka wada. Mam wrazenie, ze nie przytakujac, gdy (wg. mnie) facet mowi
bzdury, ( a jednoczesnie nie klocac sie z nim, tylko wymieniajac poglady)
jakos trace jako kobieta. Nie wiem na czym to polega? Nie potrafie byc slodka
idiotka (choc probowalam):( Dodam ze nie spotykam sie z jakimis "dziwnymi
typami" tylko z mezczyznami takze, wyksztalconymi i robiacymi kariery. Jestem
atrakcyjna kobieta, szczupla, wysoka itd.
Obserwuj wątek
    • Gość: iskierka Tak IP: *.provider.pl 24.03.04, 10:04
      Opinie moich kolegów (wydziały elekronika i informatyka na politechnice)
      - "nie lubie rozmawiac z dziewczynami z polibudy bo zawsze wiedzą o czym mówię"
      - "nie lubię jak dziewczyna wie więcej niż ja"
      Pozostałe reakcje: chłopak bierze wodę w usta i tyle go widziano. Generalnie to
      nie sama inteligencja odpycha, ale zwycięstwo nad mężczyzną, kiedy dziewczyna ma
      rację i szybciej myśli od chłopaka, a ten nie może jej zaimponowac ani jej
      zdominować.

      Statystycznie rzadko zdarzają się b. inteligente kobiety i podobno wśród ludzi
      wysoce inteligentych proporcje mężczyzn do kobiet są bardzo duże (powyżej 150
      rzędu bodajże 100: 1)
      • miriammiriam Re: Tak 25.03.04, 17:29
        > Statystycznie rzadko zdarzają się b. inteligente kobiety i podobno wśród ludzi
        > wysoce inteligentych proporcje mężczyzn do kobiet są bardzo duże (powyżej 150
        > rzędu bodajże 100: 1)

        mogłabyś podać źródło tych bredni?
    • uri_ja Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 10:05
      ...tych inteligentnych, z doświadcczenia wiem, nie!
      ******************************************
      myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam!
      stary dowcip, wiem...
      • Gość: Lena Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: 80.48.96.* 24.03.04, 10:11
        Podzielam zdanie :-)))
    • Gość: Szarak1 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.04, 10:09
      Inteligencja raczej nie odpycha, bardziej udowadnianie jaka to ja jestem
      mądra:) Myślę ,ze łebska dziewczyna ,to wyzwanie dla faceta.Jeżeli jest do tego
      ładna , to warto powalczyć o takie cudo.
      f_m ,trochę cierpliwości. Czy ty wiesz jakie figle los potrafi płatać?
    • triss_merigold6 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 10:17
      Zależy jakich. Spotykałam panów, których fascynowało to, że studiuję dwa
      kierunki, mam różne zainteresowania i dość rozległą wiedzę ogólną. Potem
      świadmość, że niewiele mi imponuje, męczyła, drażniła i frustrowała. Ponieważ
      potrafiłam publicznie, podczas wymiany poglądów, dyskusji, powiedzieć własnemu
      chłopu, że nie ma racji, że się myli (popełnia błąd merytoryczny) to były
      kwasy. Wolałabym sobie rękę uciąć niż byc słodka idiotką, kiedy próbowałam
      miałam nieodpoarte poczucie komizmu sytuacji.
      Na szczęście spotkałam takiego, któremu odpowiadam z wzajemnością. Normalny,
      fajny facet bez kompleksów.
      • Gość: Randall Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: 195.245.217.* 24.03.04, 20:50
        > Potem świadmość, że niewiele mi imponuje, męczyła, drażniła i frustrowała

        A to akurat nie jest pochodną wysokiej inteligencji. Wręcz przeciwnie,
        rzekłbym. Docenianie zalet w innych ludziach, dostrzeganie w nich pozytywów
        niejednokrotnie imponujących - rzadka umiejętność. Tym rzadsza, że nie w cenie.
        Lepiej szukać wszystkiego, co fajne i ciekawe, w sobie, no nie?
        • kochanica.francuza Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 28.03.04, 14:22
          Gość portalu: Randall napisał(a):

          > > Potem świadmość, że niewiele mi imponuje, męczyła, drażniła i frustrowała
          >
          > A to akurat nie jest pochodną wysokiej inteligencji. Wręcz przeciwnie,
          > rzekłbym. Docenianie zalet w innych ludziach, dostrzeganie w nich pozytywów
          > niejednokrotnie imponujących - rzadka umiejętność. Tym rzadsza, że nie w
          cenie.

          To znaczy, że kobiecie inteligentnej KAZDY facet ma imponować, kolego?
          Chcialoby sie!
          >
          > Lepiej szukać wszystkiego, co fajne i ciekawe, w sobie, no nie?
        • organza18 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 29.03.04, 12:37
          Zgadzam się w zupełności z kolegą Randallem. Jak sama autorka postu
          stwierdziła : "Dodam ze nie spotykam sie z jakimis "dziwnymi
          typami" tylko z mezczyznami takze, wyksztalconymi i robiacymi kariery"...

          także w czym rzecz? Zaprzeczasz sama sobie droga f_m!!! Co i przede wszystkim
          kto Twoim zdaniem zasługuje w takim razie na zainteresowanie?
          W moim mniemaniu, interesujący mężczyzni nie stronią absolutnie od kobiet
          inteligentnych, chyba, ze sami stwarzają pozory ludzi na poziomie i w
          konfrontacji z kobietą naprawdę inteligentną zostają zdegradowani-bo tak
          naprawdę nie nadążają za jej tokiem rozumowania i są zmuszeni się wycofać by
          się nie skompromitować... Zastanów się, czy przypadkiem właśnie z takimi nie
          miałaś do czynienia.
          Udowodnione zostało,że silni emocjonalnie i intelektualnie panowie szukają
          sobie podobnych partnerek życiowych. Jeśli zaś twierdzisz, że "odstraszasz"
          mężczyzn swoja inteligencją i elokwencją, no to cóż.. może masz małe problemy
          ze zbyt wysokim ego??? albo komlpeksy? Może za wszelka cenę chcesz udowodnić
          wszystkim dookoła, że masz rację (która nią jest jedynie w Twoim przekonaniu) i
          właśnie w ten sposób się kompromitujesz-nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
          Nie dziwię się, że Oni uciekają od Ciebie... Bo widzisz-polemiki i dyskusje z
          ludźmi na poziomie wymagają nie tylko dwóch fakultetów, tudzież znajomości
          obcych języków etc.... Niezbędną jest jeszcze kultura osobista, skromność,
          umiejętność dostosowywania się do miejsca i sytuacji. A fakt, że jak sama
          stiwerdziłaś, Twoja wypowiedź jest chaotyczna (bo nie wiesz "jak to ugryźć"...)
          teź o czymś świadczy... Wypowiedź powinna być składna-to przede wszystkim-
          myślałam, że wiesz o czym mówisz.
          Na sukces składa się wiele czynników-nie tylko uroda i inteligencja idąca w
          parze z dość wąsko zarysowaną wiedzą na temat kontaktów międzyludzkich i
          relacji z innymi....
          pozdrawiam :)
      • maryi_ann Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 23:48
        mialas szczescie ze ci nie dal w morde
      • miriammiriam Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 25.03.04, 17:39
        >Ponieważ
        > potrafiłam publicznie, podczas wymiany poglądów, dyskusji, powiedzieć
        >własnemu
        > chłopu, że nie ma racji, że się myli (popełnia błąd merytoryczny) to były
        > kwasy. Wolałabym sobie rękę uciąć niż byc słodka idiotką

        bardzo nie ładnie, pewna pobłażliwość dla czyichś błędów to nie jest udawanie
        idiotki, powiedziałabym nawet że czasem jest wręcz przeciwnie
    • judytak Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 10:17
      którego odpycha, ten i tak nie jest wart zachodu ;o)
      ale zawsze lepiej, jeśli kobieta i mężczyzna mają różne "specjalizacje", wtedy
      każdy może szczerze podziwiać drugiego bez groźby rywalizacji ;o)
      • uri_ja Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 10:39
        judytak napisała:

        > którego odpycha, ten i tak nie jest wart zachodu ;o)
        > ale zawsze lepiej, jeśli kobieta i mężczyzna mają różne "specjalizacje",
        wtedy
        > każdy może szczerze podziwiać drugiego bez groźby rywalizacji ;o)
        ... o właśnie!
      • miriammiriam Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 25.03.04, 17:51
        > ale zawsze lepiej, jeśli kobieta i mężczyzna mają różne "specjalizacje",
        wtedy
        > każdy może szczerze podziwiać drugiego bez groźby rywalizacji ;o)

        nie wiem, czy *zawsze*, ale generalnie sie zgadzam, partnerów do
        merytorycznych dyskusji z mojej dziedziny mam aż nadto, w dodatku mamy tak
        wąskie specjalizacje, że ludzie z tego samego instytutu czasem nie mają pojęcia
        o czym gada ich kolega, jednak ze zrozumieniem kiwają głowami, publiczne
        gnojenie "swoich" jest bardzo źle postrzegane. zupełnie nie mam potrzeby
        prowadzenia prywatnych rozmów na wysokim poziomie merytorycznym, przeszło mi
        kilka lat temu. IMHO jeśli ktoś jest ekspertem w jakiejś dziedzinie to po
        przekroczeniu pewnego poziomu wiedzy obojetnieje na mniejsze lub większe
        nieuctwo innych ludzi, nabiera też dystansu do własnych braków w innych
        obszarach i ta cała "inteligencja" w rozumieniu potocznym znacznie traci na
        atrakcyjności.
        • undyna Zgadzam się... 25.03.04, 19:02
          ... z Tobą Miriammiriam, a dokładnie z tym co napisałaś w tym wątku i w
          poprzednim:)
          Jak to przeczytałam, to musiałam się dopisać:)
          • morgana_le_fay Re: Zgadzam się... 25.03.04, 20:58
            Ja też z wami obiema.

            pzdr.
            morgana
    • zlewozmywak1 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 10:20
      Nie opowiadaj, że wszyscy tacy są. Ja wiem że część panien często dużo gada,
      głośno i od rzeczy (faceci też) , ale ta niechęć do inteligentnych kobiet
      dotyczy pocących sie chłoptasi. Ja tam lubie babki kompetentne z równoczesna
      świadomością, że jak o czymś pojęcia nie maja to sie nie wypowiadają na dany
      temat ze 100% pewnością (facetów też to dotyczy)i uporem w przekonywaniu dla
      sportu.
    • Gość: kohol Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.crowley.pl 24.03.04, 10:33
      f_m napisała:

      > Wydaje mi sie, ze z poczatku inteligencja facetom imponuje. Sa zauroczeni
      > partnerka, ktora cos soba reprezentuje, studiuje, zna jezyki itd. A po jakims
      > czasie ta sytuacja ich przerasta.

      Jak zawsze - to zależy :D
      Nie każdy facet unika inteligentnych kobiet, choć spotkałam paru, którzy od
      razu stwierdzali, że ich kobieta MUSI być mniej inteligentna, to taka
      preferencja ich po prostu - taka jak to, że wolą blondynki bardziej niz rude,
      może jakiś kompleks czy coś takiego.
      Jednak jeśli chodzi o facetów z naprawdę dużo wyższą niż przecietna
      inteligencją, to takim było to bądź obojętne, bądź wręcz chcieliby partnerkę o
      wyższym IQ. Może umieją to docenić odcinając się od jakichś chorych ambicji, po
      prostu docenią taką wartość u swojej kobiety.
      Jestem z facetem, który twierdzi, że jestem inteligentniejsza od niego i to mu
      odpowiada (wg mnie mamy podobne IQ).
      • Gość: del Kichote Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 24.03.04, 13:53
        "Oni maja kompleksy" - a to dobre. No i gdzie ta wasza, panienki tutejsze, inteligencja, na co wam ona, skoro tak bardzo nie potraficie zobaczyc, skad biora sie wasze problemy z facetami?... Kariery, wyksztalcenie, i wszystko na nic, nic nie pomaga na tak prozaiczny problem??? I nawet wysokie wyniki 'testow IQ' tez nie pomagaja? Biedactwa, och jejku, przez tylu zakomplesionych facetow :)))).
        "Nasze IQ jest chyba rowne", a to dopiero, he! :))). Nie "nasze IQ" tylko wasze poslugiwanie sie chwytliwymi haslami przy calkowitym chyba niezrozumieniu istoty zjawiska i (z tego co piszecie wynika to jednoznacznie) poteznie rozbudowanym "ego", jest tylko kolenym-kolejnym dowodem na to, ze jestescie panienki - jak widac niezaleznie od wyksztalcenia, kariery, IQ - po prostu... 'glupie'.
        A najlepsze jest to, ze jestescie glupie nawet wtedy, jak macie racje, serio!

        ps.: Ale ubaw :)). Chociaz wlasciwie powinno mi byc was zal, ale... jakos mi sie nie chce was zalowac (ciekawe, czemu?:))), mimo, ze nie sa wasza wina ograniczenia waszej swiadomosci.
        • morgana_le_fay Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 13:59
          Gość portalu: del Kichote napisał(a):

          > "Oni maja kompleksy" - a to dobre

          Mają, mają, bo jak by nie mieli, to wypisując podobny paszkwil przynajmniej by
          się logowali

          :P
          • Gość: Miang Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 24.03.04, 14:14
            "a u was Murzynów biją"
        • Gość: kohol Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.crowley.pl 24.03.04, 14:14
          Gość portalu: del Kichote napisał(a):

          > "Oni maja kompleksy" - a to dobre.

          Ziew. Napisałam, że może i dodałam "czy coś takiego". Ale Wasza Wybiórczość nie
          raczyła tego dostrzec.
          Poza tym głęboka wiedza teoretyczna poparta doświadczeniem pozwala mi
          formułowac tego typu wnioski :P

          > No i gdzie ta wasza, panienki tutejsze, inte
          > ligencja, na co wam ona, skoro tak bardzo nie potraficie zobaczyc, skad biora
          s
          > ie wasze problemy z facetami?...

          Jakie problemy, Kolego?

          > "Nasze IQ jest chyba rowne", a to dopiero, he! :))). Nie "nasze IQ" tylko
          wasze
          > poslugiwanie sie chwytliwymi haslami przy calkowitym chyba niezrozumieniu isto
          > ty zjawiska

          Pozwól, że będe trwała przy swoim stanowisku. Tak się składa, że wiem co nieco
          na temat inteligencji i wnioski o braku różnic między IQ moim i mojego faceta
          mogę sobie formułowac do woli.

          > panienki

          Panie.

          Bełkoczesz i pienisz się tylko tak sobie czy masz jakiś cel? Bo że bełkoczesz -
          widać to jednoznacznie.
    • pom Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 10:47
      Odpycha, na szczęście nie wszystkich.
      Trzeba po prostu trafić na lepszego zawodnika od siebie. A to nie jest łatwe,
      zważywszy, że inteligentnych kobiet, które w dodatku inteligencję swoją
      rozwijają, jest całkiem sporo.
      Też cierpiałam. Ale cierpliwie czekałam, bo udawanie głupszej niż się jest to
      samobój.

      Miałam szczeście i trafiłam na takiego, który nie ma kompleksów.:)
      • wojtek_blankietowy Odpycha ale nie inteligencja a zadufanie w sobie 24.03.04, 11:02
        Facetow jak chyba rowniez kobiety odpycha zadufanie w sobie. Swiadomosc ze ktos
        sie zachowuje jakby zjadl wszytskie rozumy na krotka mete moze jest smieszna
        ale potem tylko zalosna. Niestety wiele kobiet tak sie zachowuje.
        • lolyta Re: Odpycha ale nie inteligencja a zadufanie w so 24.03.04, 22:27
          wojtek_blankietowy napisaŠŻ:

          > Facetow jak chyba rowniez kobiety odpycha zadufanie w sobie. Swiadomosc ze
          ktos
          >
          > sie zachowuje jakby zjadl wszytskie rozumy na krotka mete moze jest smieszna

          ekhem... w zasadzie zgadzam sie z koelga blankietowym, tylko wymienilabym slowo
          "kobiet" na "ludzi".
          • losiu4 Re: Odpycha ale nie inteligencja a zadufanie w so 30.03.04, 09:01
            lolyta napisała:

            > ekhem... w zasadzie zgadzam sie z koelga blankietowym, tylko wymienilabym
            > slowo "kobiet" na "ludzi".

            ekhm... ja bym jednak pojęć nie mieszał ;))

            Pozdrawiam

            Losiu
    • Gość: Bolek Re: inteligentne kobiety nie odpychają, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 10:57
      jedynie przemądrzałe baby :)
      • Gość: dokładnie ;) n/t Re: inteligentne kobiety nie odpychają, IP: *.nagraj.pl 24.03.04, 10:59
      • pom Re: inteligentne kobiety nie odpychają, 24.03.04, 10:59
        Aaaa to zupełnie inna historia.
        Mnie przemądrzali faceci nie odpychają, albowiem dostarczają sporo frajdy.:)
        • Gość: Bolek Re: inteligentne kobiety nie odpychają, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 11:51
          Bo trudno znaleść w twoim zawodzie (nie)przemądrzałą babę :)

          pom napisała:

          > Aaaa to zupełnie inna historia.
          > Mnie przemądrzali faceci nie odpychają, albowiem dostarczają sporo frajdy.:)
          • pom Re: inteligentne kobiety nie odpychają, 24.03.04, 12:18
            Nie pier...ol, tylko chodź napić się wódki.:)
            • Gość: Bolek Re: inteligentne kobiety nie odpychają, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 16:35
              Gdym pier..lił, to bym tyłkiem ruszał :)

              A co, stawiasz ?
    • undyna Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 11:29
      Nie wiem czy jestem inteligentna, zależy do kogo się porównam, ale jeśli zdarzy
      mi się w kontaktach z mężczyznami trafić w sedno swoją wypowiedzią, widzę w ich
      oczach błysk aprobaty i czegoś w rodzaju miłego zaskoczenia, nigdy też nikomu w
      sposób bezwględny nie mówię, że nie ma racji, robię to dyskretnie i z poczuciem
      humoru, nie urażam dzięki temu niczej dumy i pozwalam wyjść z twarzą z gafy, a
      przynajmniej się staram:), od innych też tego oczekuję wobec siebie, bo nie
      zawsze ktoś nie ma racji, nieraz po prostu użył niezbyt trafnego sformułowania,
      albo za szybko coś powiedział. Pozdro:)
    • Gość: Miang Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 24.03.04, 12:10
      Inteligencja może być róznego rodzaju. Albo zdolność do rozwiązywania łamigówek
      (testy IQ), albo zdolność zrozumienia że nie wypada co chwile w towarzystwie
      udowadniać facetowi jaki z niego głąb. Ten drugi rodzaj inteligencji na pewno
      nie odpycha facetów.
      • pom Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 12:25
        Sęk, w tym, że rzeczowe kontrargumenty są odbierane niejednokrotnie jako cios w
        godnośc mężczyzny. Niestety. A wiadomo, że jeśli brakuje argumentów
        merytorycznych, zaczynaja sie wycieczki personalne. Dotyczy to oczywiście
        kobiet jak i mezczyzn.
        Jasne, że ważnym jest, by przedstawiać swoje zdanie w sposób taktowny i nie
        wytykający cudzej ingorancji. Ale to już jest kwestia wyczucia i empatii, nie
        zaś płci.
        • Gość: Miang Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 24.03.04, 12:58
          według "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" to statystycznie faceci są
          bardziej wyczuleni na takie sprawy
    • art_koneser Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 13:00
      Na szczęście nie jest prawdą, że każdego mężczyznę inteligencja u kobiety
      przeraża! Powiem więcej, dla wielu z nas nie ma większego afrodyzjaka, niż
      kobieta, która jest w stanie zaimponować swą elekwencją i erudycją! Niewiele
      jest przyjemniejszych rzeczy nad tę, gdy... kobieta Cię rozumie! ;-) A
      najprzyjemniejszym faktem może być, gdy to ona właśnie prowadzi linię
      skomplikowanego wątku!

      Z kolei, strasznie smutnym faktem jest, gdy w towarzystwie (ktokolwiek,
      niezależnie od płci, choć mówimy raczej o kontekście relacji damsko - męskiej)
      znajdzie się ktoś, kto robi "maślane oczy" i "głupie miny" a brak merytorycznej
      znajomości tematu nadrabia tanimi, nierzadko sprośnymi "tekstami".

      Osobiście preferuję towarzystwo kobiet, które szanują wiedzę, znają jej wartość
      a przez to i swoją. Natomiast nie zauważam w ogóle "wydmuszek", które
      uwierzyły, że ich siła niesiona jest makijażem, opalenizną i modną torebką. Te
      ostatnie horrendalnie męczą. Znudziło mi się rozmawiać tylko o przysłowiowej
      pogodzie i imprezowych planach na weekend.
    • morgana_le_fay Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 13:42
      f_m napisała:
      Spotykajac sie z roznymi mezczyznami, mam nieodparte
      > wrazenie, ze sie boja kobiety, ktora ma ambicje i cos do powiedzenia
      (...)
      Dodam ze nie spotykam sie z jakimis "dziwnymi
      > typami" tylko z mezczyznami takze, wyksztalconymi i robiacymi kariery


      Moim zdaniem tzw. wykształcenie/robienie kariery nie mają w tym wypadku
      znaczenia. A Ty widzisz tu jakiś związek?

      pozdrawiam.
      morgana
    • katee1 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 14:49
      Bardzo , bardzo dobrze Cie rozumiem !

      Dziwna sprawa... niełatwo ujać temat tak,żeby zostac dobrze zrozumianym i
      nikogo nie urazić.
      Na poczatku męzczyzna jest oczarowany. Spotkał "piekną, wykształcona, madrą..."
      ach... dumny chwali sie wszystkim.... A póxniej zaczyna to być problemem.
      U mnie jest tak... Mój partner jest wykszatłcony, ja tez... Od jakiegos czasu
      sie "zremy" ... A ja ciagfle słysze " jak ja mam z toba dyskutować skoro Ty
      masz na wszystko odpowiedz". Mam odpowiedz, bo wszystko co robie mam dobrze
      przemyślane i umotywowane. Jak dyskutejemy, ja w lot wyłapuje sytuacje które
      moge przytoczyc w rozmowie i po jakimś czasie miażdzę Go. Jemu tych argumentów
      brakuje. Ale uwierzcie mi. To jest dla mnie wielki problem. Nie mam się czym tu
      chwalić. Ale zrozumcie, że nie potrafie w dyskusji nagle spuscic głowę i
      powiedziec... "yyy... yyy... nooo to... ja ... juz nieee wiem... pewnie masz
      rację Złotko....". Moze problem polega własnie na tym,że nie moge odpuscić. M-F
      masz podobne spojrzenie?

      Pozdrawiam Was wszystkich

      Katee
      • art_koneser Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 15:18
        > Bardzo , bardzo dobrze Cie rozumiem !
        >
        > Dziwna sprawa... niełatwo ujać temat tak,żeby zostac dobrze zrozumianym i
        > nikogo nie urazić.
        > Na poczatku męzczyzna jest oczarowany. Spotkał "piekną, wykształcona,
        > madrą..." ach... dumny chwali sie wszystkim.... A póxniej zaczyna to być
        > problemem. U mnie jest tak... Mój partner jest wykszatłcony, ja tez... Od
        > jakiegos czasu sie "zremy" ... A ja ciagfle słysze " jak ja mam z toba
        > dyskutować skoro Ty masz na wszystko odpowiedz". Mam odpowiedz, bo wszystko
        > co robie mam dobrze przemyślane i umotywowane. Jak dyskutejemy, ja w lot
        > wyłapuje sytuacje które moge przytoczyc w rozmowie i po jakimś czasie miażdzę
        > Go. Jemu tych argumentów brakuje. Ale uwierzcie mi. To jest dla mnie wielki
        > problem. Nie mam się czym tu chwalić. Ale zrozumcie, że nie potrafie w
        > dyskusji nagle spuscic głowę i powiedziec... "yyy... yyy... nooo to... ja ...
        > juz nieee wiem... pewnie masz rację Złotko....". Moze problem polega własnie
        > na tym,że nie moge odpuscić.
        > [...]

        Jestem mężczyzną, ale doskonale rozumiem tę sytuację! Wniosek? Nie jest to
        zależne od płci... ;-)

        Jakie może być rozwiązanie takich sytuacji? Uważam, że nie należy iść tropem,
        który został tu podjęty i "odpuszczać sobie". Jeśli ktoś ewidentnie tkwi w
        błędzie [w którymś miejscu pisałem o skrajnym przykładzie udowadniania, że
        2x2=7 ;-)], to warto go z tego błędu wyprowadzać. Zwłaszcza, gdy logika jest po
        naszej stronie (jak napisałaś, "wszystko co robię mam dobrze przemyślane i
        umotywowane"). Cóż, "sęk w tym", by "nie pożreć się", ale na tyle przekonująco
        zdradzać swe poglądy i racje, aby wypadło to "z klasą" i budziło zaufanie.

        Jasne, łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić? Zauważyłem, że doskonałym
        rozwiązaniem na "bełkotliwe wywody adwersarza" jest... bardzo powolny,
        stonowany "wykład" (acz nie moralizatorski!), prowadzony niezwykle logicznie.
        Przecież ktoś inteligentny nie będzie w nieskończoność atakował
        przekonywujących argumentów. Nie narzucajmy swych poglądów, bo to wygląda ni
        mniej, nie więcej, jak dogmatyzm, ślepa wiara. Natomiast ufam, że udaje się
        przekonać do pewnych racji, spokojnym, racjonalnym wywodem i dialogiem. Na
        przykład dialektyką przed snem...

        I... co to za "inteligencja", której w pewnym momencie brakuje merytorycznych
        argumentów? Nie mieszamy czasem pojęć? ;-)
        • annicca Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 15:26
          Panie Koneser:)
          Trzy gwiazdki za odpowiedz!
          Dodam tez, ze inetligencja polega tez na umiejetnosci uszanowania odmiennych
          pogladow, bo czasem trudno powiedziec, kto ma racje. Zawsze mozna podyskutowac,
          powymieniac sie pogladami, nauczyc sie czegos, poszerzyc horyzonty.
          A udawanie slodkich idiotek jest zenujace, tez tego nie potrafie.
          • art_koneser Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 15:44
            > [...] Dodam tez, ze inetligencja polega tez na umiejetnosci uszanowania
            > odmiennych pogladow, bo czasem trudno powiedziec, kto ma racje. Zawsze mozna
            > podyskutowac,powymieniac sie pogladami, nauczyc sie czegos, poszerzyc
            > horyzonty. [...]

            Otóż to! Zagadnienia dzisiejszego świata są na tyle rozległe [poza
            oczywistościami 2x2=4 ;-)], że jeden umysł nie jest w stanie ich ogarnąć. Dawno
            minęły czasy szesnastowiecznych autorytetów, w rodzaju Leonarda da Vinci [a i
            tak na pewno były płaszczyzny, na polu których sobie nie radził, na przykład...
            z kobietami ;-)].

            Dlatego tym bardziej dziwię się ludziom, którzy "uciekają od inteligencji
            partnera" (i nie jest najważniejszym, czy mężczyzna ucieka przed takową "w
            kobiecie", czy odwrotnie!). Tak jak już napisałem, wszak cudny to afrodyzjak.
            Gdy jest, rzecz jasna. ;-)
        • morgana_le_fay Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 15:58
          Ode mnie tym razem najwyżej jedna gwiazdka.

          art_koneser napisał:
          Cóż, "sęk w tym", by "nie pożreć się", ale na tyle przekonująco
          > zdradzać swe poglądy i racje, aby wypadło to "z klasą" i budziło zaufanie.
          Zauważyłem, że doskonałym
          > rozwiązaniem na "bełkotliwe wywody adwersarza" jest... bardzo powolny,
          > stonowany "wykład" (acz nie moralizatorski!), prowadzony niezwykle logicznie.


          Racja. Jest to świetny sposób. SPOSÓB. METODA z pogranicza manipulacji, na
          którą odpowiedzią w praktyce może być kolejna, niekoniecznie już tak dyskretna
          manipulacja. Sposób działa, o ile bełkotliwy adwersarz nie ma w zanadrzu
          tajnej broni w postaci nadwyraz błyskotliwej erudycji zdolnej zostawić
          spokojnego rozmówcę zawieszonego w pół słowa jego wyważonych wywodów za pomocą
          jednej szybkiej riposty.

          Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie nieudowadnianie na siłę karkołomnego
          równania 2x2=7. Tu przynajmniej zasady są jasne.

          I jeszcze jedna uwaga: Czytając ten wątek dostrzegam pewne nieścisłości
          wynikające jak się zdaje z pomieszania pojęć. Otóż to, co dla jednych jest
          inteligencją inni skłonni są nazwać czystym intelektem ( w moim mniemaniu
          pojęcie daleko węższe), jeszcze inni rozumieją przez to erudycję, retorykę lub
          nawet excusez moi: tanie brylowanie w towarzystwie. Czy nie zanadto wkraczamy
          na niebezpieczne obszary neurotycznej potrzeby stawiania na swoim w każdej
          sytuacji?
          • art_koneser Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 16:52
            > [...] Racja. Jest to świetny sposób. SPOSÓB. METODA z pogranicza manipulacji,
            > na którą odpowiedzią w praktyce może być kolejna, niekoniecznie już tak
            > dyskretna manipulacja. Sposób działa, o ile bełkotliwy adwersarz nie ma
            > w zanadrzu tajnej broni w postaci nadwyraz błyskotliwej erudycji zdolnej
            > zostawić spokojnego rozmówcę zawieszonego w pół słowa jego wyważonych
            > wywodów za pomocą jednej szybkiej riposty.

            Czyli lepiej przejść obojętnie wobec ewidentnego "bełkotu"? Fakt, patrząc
            dalekosiężnie, "zbawiciele świata", wierzący utopijnie w jego poprawę, kończyli
            nieprzyjemnie (Sokrates wypił cykutę, by nie wspomnieć o Jezusie)... ;-)))

            Morgano, nie wspomniałem o jakiejś manipulacji (to jest właśnie działanie na w
            oparciu o dogmaty; tak działają choćby wszelkie sekty religijne), ale mówiłem o
            logicznym motywowaniu. Jeśli nasz adwersarz zastosuje "szybką ripostę",
            rzeczywiście problem może się skończyć. Warunek podstawowy: owa riposta winna
            być przekonująca, logiczna w swej racjonalności. Inaczej... rzeczywiście, o
            jakiej inteligencji tu mówimy? Może tylko o zwykłym przekomarzaniu się,
            by "mieć potrzebę postawienia na swoim", jak wspomniałaś (?). A to nie
            zasługuje na wzniosłe określenie, jakim jest... inteligencja, właśnie.

            > Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie nieudowadnianie na siłę karkołomnego
            > równania 2x2=7. Tu przynajmniej zasady są jasne.

            Jakie zatem można mieć praktyczne propozycje rozwiązania podobnych problemów,
            gdy partner (i potencjalny adwersarz) czuje się "intelektualnie stłamszony" i
            wypowiada słowa: "jak ja mam z tobą dyskutować, skoro Ty masz na wszystko
            odpowiedź"?

            > I jeszcze jedna uwaga: Czytając ten wątek dostrzegam pewne nieścisłości
            > wynikające jak się zdaje z pomieszania pojęć. Otóż to, co dla jednych jest
            > inteligencją inni skłonni są nazwać czystym intelektem ( w moim mniemaniu
            > pojęcie daleko węższe), jeszcze inni rozumieją przez to erudycję, retorykę
            lub
            > nawet excusez moi: tanie brylowanie w towarzystwie. [...]

            Uważam, że "inteligencja" jest tym wszystkim, o czym wspomniałaś powyżej. No,
            może nie jest warunkiem koniecznym "brylowania w towarzystwie", ale to ostatnie
            często z niej wynika (nie odwrotnie - i to zapewne wykluczasz; zgadzam się!).
            Dlaczego? Osoba o dużym potencjale inteligencji (ale nie zarozumialstwa) jest
            niezwykle lubiana i często zapraszana na różne okazje. Oczywiście, nie mamy tu
            zapewne na myśli "rubasznego brylowania na biesiadach z potokiem taniego wina"
            i głośnego chamstwa.

            > Czy nie zanadto wkraczamy na niebezpieczne obszary neurotycznej
            > potrzeby stawiania na swoim w każdej sytuacji?

            Nie chcę zamknąć tego wątku, stawiając jakąś "interpunkcyjną kropkę". Z
            przyjemnością poczytam inne wypowiedzi i z chęcią poznam zupełnie odmienny
            punkt widzenia w tej sprawie. Wszak nie wykluczam zweryfikowania swego
            stanowiska!

            Na razie Twoja wypowiedź, Morgano, nie trafiła do mnie...
            • morgana_le_fay Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 19:48
              art_koneser napisał:
              >
              > Czyli lepiej przejść obojętnie wobec ewidentnego "bełkotu"? Fakt, patrząc
              > dalekosiężnie, "zbawiciele świata", wierzący utopijnie w jego poprawę,
              kończyli
              >
              > nieprzyjemnie (Sokrates wypił cykutę, by nie wspomnieć o Jezusie)... ;-)))
              > > Jakie zatem można mieć praktyczne propozycje rozwiązania podobnych
              problemów,
              > gdy partner (i potencjalny adwersarz) czuje się "intelektualnie stłamszony" i
              > wypowiada słowa: "jak ja mam z tobą dyskutować, skoro Ty masz na wszystko
              > odpowiedź"?


              Najpraktyczniejszy sposób jest taki: odwrócić się tyłem i wykonać dolnymi
              kończynami ruch podobny do tego, jaki wykonują przedstawiciele gatunku canis po
              ukończonej defekacji ;))

              A na poważnie, myślę, że kłopot nie w szczegółowym rozbiorze problemu. Kiedy
              już doszło, do takiego, a nie innego potraktowania inteligentnego skądinąd
              rozmówcy, sprawa jest właściwie przegrana. Przy czym przegrany jest raczej ten
              (facet?), który przez klapki na oczach nie widzi rzeczywistej wartości swojego
              (swojej?) rozmówcy (rozmówczyni?). Przegrany, bo się zamknął, bo się
              samoograniczył, bo być może sparaliżował go strach, albo przygniotły takie, czy
              inne kompleksy.

              Zakładam, że mówiąc o naprawie świata i ewidentnym bełkocie nie wziąłeś pod
              uwagę takiego 100% ewidentnego, chorobliwego bełkotu, jaki niestety zdarza się
              nader często, a jego występowanie ma się nijak do poziomu wykształcenia,
              pozycji społecznej, czy tym podobnych wyznaczników. Jest to bełkot oblepiający
              i nieuleczalny. Ręczę Ci, że gdybyś wziął go pod uwagę, odeszłaby cię ochota
              do zbawiania świata. Przynajmniej drogą intelektualnej argumentacji;).

              Otóż naprawa powyższych problemów według mnie leży owszem, w obszarze
              inteligencji, ale raczej gdzieś w jej emocjonalnej odmianie. Pozwól, że wrócę
              na moment do wspomnianych parę dni temu mądrości naszych Dziadków. Moja
              Babunia Swieć Panie nad Jej Duszą była dość kostyczną arystokratką. Była
              inteligentna i gruntownie wykształcona, tyle, że otaczająca ją aura
              niedostępności powodowała często niechęć, a może i agresję jej potencjalnych
              dyskutantów. Gdyby przyszło jej kiedykolwiek mieć z tego powodu kompleksy,
              mogłaby bardzo cierpieć. Dziadek natomiast, odwrotnie, jego pewność siebie,
              poczucie własnej wartości pomimo, że wysokie, nie raniło, nie zbijało z tropu
              nikogo. Mało tego. On nawet kąsać potrafił dotkliwie, ale tak, że nikomu nie
              przyszło do głowy skarżyć się, że boli. Ale Dziadek nie stosował metod. On
              TAKI BYŁ.

              I to miałam na myśli mówiąc o zawodności metod i manipulacji. Dla mnie są to
              swoiste protezy charakteru. Zgadzam się, że pomocne, ale mam obawy, że jeśli
              ktoś rzeczywiście ich potrzebuję, to i przy ich pomocy nie dorówna tym, których
              otwarcie na ludzi, umiejętność słuchania i indywidualnego dostosowywania
              własnej percepcji, do osób i tematów jest po prostu wrodzona. A w
              ostateczności przynajmniej głęboko przyswojona.

              pozdrawiam
              morgana.
        • Gość: x15 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.acn.waw.pl 24.03.04, 21:44
          Twoja metoda dziala tylko wtedy kiedy adwesarz ma choc troche wrodzonej
          zdolnosci logicznego myslenia lub jakis trening z logiki. Poza tym sa ludzie
          dla ktorych pojecie prawdy jest dosc plynne. Wazniejsze jest dla nich nie
          przyznanie sie do najmniejszego bledu, tak jakby powiedzenie "Ok - moze masz
          troche racji, przekonuje mnie te argumenty" bylo rownoznaczne "No dobra -
          jestem idiotka, przyznaje sie przed wszystkimi". Jak zaczniesz logiczny wyklad
          taka osoba zamiast sluchac brdzie przygotowywac kontratak, wszystko jedno czy
          sensowny czy nie, byle nie stracic twarzy.

          Wlasnie ten typ czesto prezentuja kobiety, ktore zdobywaja wysokie
          wyksztalcenie, ale w rzeczywistosci nie do konca sa przekonane o wlasnej
          wartosci i dlatego musza sobie i otoczeniu caly czas cos udowadniac, ze
          sa "inteligentna kobieta". Nie mowie, ze wsrod mezczyzn takich ludzi nie ma,
          ale wiekszosc beznadziejnych przypadkow ktore spotkalem to kobiety. Teraz maja
          juz ponad 30 lat i wciaz sa samotne, wiec chyba faktycznie odpychaly mezczyzn.
          • undyna Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 23:48
            Gość portalu: x15 napisał(a):

            > Twoja metoda dziala tylko wtedy kiedy adwesarz ma choc troche wrodzonej
            > zdolnosci logicznego myslenia lub jakis trening z logiki. Poza tym sa ludzie
            > dla ktorych pojecie prawdy jest dosc plynne. Wazniejsze jest dla nich nie
            > przyznanie sie do najmniejszego bledu, tak jakby powiedzenie "Ok - moze masz
            > troche racji, przekonuje mnie te argumenty" bylo rownoznaczne "No dobra -
            > jestem idiotka, przyznaje sie przed wszystkimi". Jak zaczniesz logiczny
            wyklad
            > taka osoba zamiast sluchac brdzie przygotowywac kontratak, wszystko jedno czy
            > sensowny czy nie, byle nie stracic twarzy.
            >
            > Wlasnie ten typ czesto prezentuja kobiety, ktore zdobywaja wysokie
            > wyksztalcenie, ale w rzeczywistosci nie do konca sa przekonane o wlasnej
            > wartosci i dlatego musza sobie i otoczeniu caly czas cos udowadniac, ze
            > sa "inteligentna kobieta". Nie mowie, ze wsrod mezczyzn takich ludzi nie ma,
            > ale wiekszosc beznadziejnych przypadkow ktore spotkalem to kobiety. Teraz
            maja
            > juz ponad 30 lat i wciaz sa samotne, wiec chyba faktycznie odpychaly mezczyzn.

            Są takie kobiety(znam nawet osobiście), nie przeczę, rzeczywiście trudno im
            znaleźć partnera, myślę jednak, że tego typu podejście do problemu przyznania
            komuś racji nie ma przewagi w żadnej z płci, przewagę ma natomiast trudność w
            znalezieniu partnera, innymi słowy: kobiecie, która do upadłego udawadnia swoją
            rację (mimo tego, że jej nie ma) jest zdecydowanie trudniej znaleźć mężczyznę,
            niż w przypadku odwrotnym, dlaczego tak jest? Mam pewną koncepcję na ten temat,
            kobiety w większości są mimo wszystko bardziej skłonne do "olania" upartego i
            zawziętego interlokutora, myślę, że rozmowa dla kobiet ma zupełnie inne
            znaczenie niż dla mężczyzn i służy głównie do wzmacniania więzi, jest jedną z
            form kontaktu, oczywiście mówię tu o większości przypadków, nie generalizuję.
            Mam nadzieję, że w miarę zrozumiale się wyraziłam, zdecydowanie lepiej wychodzi
            mi werbalizacja niż pisanie. Pozdro:)

    • annicca Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 15:09
      No coz, niektorych panow odpycha na kilometr inteligencja pan. Nie moga wtedy
      urabiac biednego dziewczecia, ktore zna swoja wartosc i potrafi myslec
      logicznie, i w maliny nie da sie wpuszczac. Nie wiem , czy jestem b.
      ineligentna, moj byly facet wykrzyczal mi kiedys, ze za bardzo i czuje sie przy
      mnie jak glab. A moj obecny czasem szepce mi na ucho: "w koncu jestem z
      inteligentna kobieta" Swoje zdanie mam, myslec tez potrafie, przyznac sie do
      bledu tez. Jesli czegos nie wiem, to zwyczajnie mowie, ze nie wiem, ze jak sie
      doksztalce w danym temacie, to pogadamy.
    • Gość: pysia Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.se.com.pl 24.03.04, 15:53
      a ze mna kiedys, dawno temu zerwal facet, argumentujac swoja decyzje tym, ze
      jestem dla niego za madra :o)
      • zdzichu-nr1 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 16:04
        Każdy facet myśli przede wszystkim fiutkiem, a dłuuuuugo dalej głową. Panie z
        dużą inteligencją zazwyczaj nie są smakowitym kąskiem w łóżku, natomiast
        słodkie idiotki jak najbardziej. Dobra płaszczyzna porozumienia w seksie
        potrafi tuszować bardzo duże przepaście mentalne, zawodowe i wszelkie inne.
        Oczywiście, słodka idiotka kosztuje krocie, no, ale sportowe Ferrari też
        znajduje nabywców, którzy jakoś nie narzekają na koszty utrzymania tego
        pojazdu;)
        • miriammiriam Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 25.03.04, 18:02
          >Panie z
          > dużą inteligencją zazwyczaj nie są smakowitym kąskiem w łóżku,

          a co ma piernik do wiatraka?
          • zdzichu-nr1 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 25.03.04, 20:37
            miriammiriam napisała:

            > a co ma piernik do wiatraka?

            W tytule wątku stoi "czy inteligencja odpycha facetów?". Skoro ja piszę,
            że "Panie z dużą inteligencją zazwyczaj nie są smakowitym kąskiem w łózku", to
            oznajmiam chyba jasno i klarownie tekst następujący:

            TAK - inteligencja u Pań odpycha facetów, ponieważ posiadaczki mądrej głowy
            raczej nie mają pięknej dupy, a dupa z przyległościami to jest to, co przyciąga
            facetów.

            ZROZUMIAŁA??? Czy nadal ma problemy ze zrozumieniem słowa pisanego łopatą???
            • pom Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 26.03.04, 08:00
              Zdzichu, a tobie co? A pisałeś tak logicznie i rzeczowo, że aż mi się wierzyć
              nie chce, że sądzisz, iż inteligencja wyklucza dobry seks.:)
              A wiesz, że jest dokładnie odwrotnie? Dobra kochanka, to kochanka, która wie.
              Wie i umie. A spróbuj nauczyć idiotkę. Jeśli sądzisz, że można, to zaręczam Ci,
              że idiotkę to ona tylko udawała.:)
              I naprawdę ubolewam, że nie miałeś okazji doświadczyć inteligencji w pięknym
              ciałku, ale przecież nic straconego.:)
            • julla Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 26.03.04, 08:26
              Myślę, że napisałeś to tylko w swoim imieniu. Zaobserwowałam, że inteligentne
              kobiety sa odpychające tylko dla głupich facetów mających tendecje do
              traktowania kobiet przedmiotowo i porównywania ich analogiami do samochodów.
              Po prostu nie ma takiej marki auta z którym można porównać inteligentną kobietę
              i dla takich gości jest to problem nie do przeskoczenia
              Dla naprawdę inteligentnego mężczyzny nieinteligentna kobieta jest nie do
              zniesienia, choćby była nieziemsko atrakcyjna. Naprawdę, jestem tego pewna.
              Generalnie głupota jest koszmarnie męcząca na codzień i nie rozumiem jak można
              świadomie dążyć do połączenia się z takim osobnikiem...
              • zdzichu-nr1 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 26.03.04, 13:16
                Wiadomo że można mówić jedynie o trendach. Inteligentna i piękna zarazem to
                cudowna koniunkcja, tylko rzadka w przyrodzie. Nie ma co mi docinać.
            • pysia-2 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 29.03.04, 12:28
              A ja glupia nie jestem, ale dupe mam w porzadku. reszte chyba tez, na
              powodzenie nie narzekam... A facet mi powiedzial, ze za madra jestem... To jak
              to jest???
              • Gość: Zdzichu-nr1 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.04, 21:00
                Ten facet jest głupi, po prostu
    • mybach Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 17:00
      Wrecz przeciwnie, jako facet lubie inteligentne kobiety, wlasciwie ja je
      kocham, a znam takie, ktore sa inteligentniejsze niz ja, tak przypuszczam. I
      dodam, ze nie ma tu nieskromnosci.
      To sa fakty.
      Poza tym take obawy to moze byc strach, albo podswiadoma chec dominacji,
      wyzszosci.
      Trzymaj sie. Rozwijaj sie a czas da Ci szanse na inteligentnego goscia, ktoremu
      nie bedzie przeszkadzalo to ze w lozku tez mozna czasem powaznie porozmawiac.
      Pozdr.
      Mybach.

    • trueblue Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 22:06
      Bo mezczyzni to czesto ida na tzw. latwizne.
      Wiec inteligencja ich partnerek moze byc na dluzszy czas dla nich meczaca.
      Na poczatku mowia, ze dziewczyna jest inteligentna, a potem juz ta inteligencja
      nazywana jest "madrzeniem sie".
    • dziwaq Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 22:21
      inteligentne kobiety sa fascynujace, inteligencja dodaje im wartosci, jest
      wyzwaniem dla mezczyzny.

      Tak naprawde juz w 30latach na filmach, facet zakochiwal sie w inteligentnej,
      kobiecie z klasa. Te mowiace piszczacym glosem i mizdzace sie byly traktowane z
      pogarda.

      slodkie idiotki nudza sie.

      PS a tak na serio ile razy widzicie faceta "na poziomie" z glupia kobieta?
      taki facet szuka inteligentnej z dobrym zawodem aby jeszcze bardziej podneisc
      swoj status.
      • goscia2 Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 24.03.04, 22:54
        wiesz czesto piekne kobieta jest wyniosla, zadufana w sobie - i wlasnie te
        pochodne cechy odpychaja.

        Moze taka inteligentna tez wszystkich poucza i demonstruje swoja wyzszosc
        umyslowa?
        Inteligencja jako taka nie odpycha, tylko cechy czesto zwiazane z nia.
    • Gość: sabna Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.copit.pl / *.gliwice.pl 24.03.04, 22:52
      Dziwne, ja wśród swoich znajomych zauwazyłam, że wiekszosc własnie inteligencje
      stawia na pierwszym miejscu. Wszyscy, jako glowne kryterium wyboru partnerki
      podają inteligencje. Najlepiej jest nam z kims z kim mozemy sie posmiac,
      podyskutowac i rozwiazywac problemy. Pochodna inteligencji jest tez poczucie
      humoru, a to tez bardzo wiąże ludzi. Nigdy nie zauwazyłam, zeby ktorys z moich
      znajomych bał sie inteligentnych dziewczyn, mam wręcz wrazenie ze właśnie
      inteligencja i dowcipem zjednywałam sobie meskich przyjaciół. Z mojego
      doświadczenia wynika ze własnie inteligencją jestes w stanie
      najszybciej "zdobyć" mężczyznę, więc raczej przyciąga niż odpycha.
      pozdrawiam
      P.s. wątek wpisuje sie w cykl "jestem taka piekna, inteligetna i sympatyczna a
      nikt mnie nie lubi. Co z tymi ludźmi jest nie tak?" Moze warto sie zastanowic
      raczej nad sobą?
    • Gość: ryjek nie, wręcz przeciwnie IP: *.derbynet.pl / *.crowley.pl 24.03.04, 23:12
    • Gość: F_ Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 25.03.04, 12:34
    • Gość: f_m Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 25.03.04, 12:57
      Hmmm... tak watek generalnie poszedl inna droga. Nie chodzilo mi glownie o
      klotnie. Bo te wydaja mi sie byc problemem nie tylko w relacjach mesko
      damskich. Za nim jednak napisze reszte w woli sporstowania pewnych postow
      odpowiem pewnej pani S. na zarzut "pt jestem piekna, madra, fajna i nikt mnie
      nie lubi".
      Otoz to nie tak. Ja nie cierpie na brak przyjaciol, znajomych itd. raczej czuje
      sie akceptowana, przez ludzi, ktorych spotykam w swoim zyciu. Poprostu z
      dotychczasowego doswiadczenia wiem, ze zbyt dobra umiejetnosc wylapywania
      szczegolow w sytuacjach, wypowiedziach itd. Staje sie probleme, bo ow mezczyzna
      z ktorym sie spotykam nie moze grac swojej roli bohatera. (zdaje sobie sprawe
      ze zaraz panowie sie oburza).
      Piszac o inteligencji mialam na mysli, wyciagania odpowiednich wnioskow z
      sytuacji, z obserwacji takich na ktore faceci nie byli przygotowani. Chyba nie
      potrafie tego odpowiednio nakreslic. Wcale nie twierdze, ze faceci nie lubia
      kobiet wyksztalconych. Lubia, ale trudno jest im trwac w zwiazku z taka
      kobieta.
      Nastepna sprawa. Ktoras z pan mi zarzucila, ze wyksztalcenie i kariera nie
      powinna miec zadnego zwiazku z tym topiciem. Dla mnie ma. O to juz tlumacze
      dlaczego. poprostu zawsze wydawalo mi sie, ze mezczyzni czy tez generalnie
      ludzie (ale poniewaz mowimy o relacji mesko-damskiej bede trzymac sie mezczyzn)
      maja o wiele szersze horyzonty od faceta po szkole zasadniczej. Byc moze sie
      myle. Oczywiscie dopuszczam wyjatki, ale beda one tylko wyjatkami. Mialam
      zawsze wrazenie, iz mezczyzna posiadajacy szeroka wiedze, nie tylko rodem z
      uczleni czy pracy ale takze zycia, bedzie patrzyl na kobiete jako na partnerke,
      ktora nie musi byc gorsza od niego, aby jego ego sie nie zmniejszalo. I nie
      mowie o gorszej w sensie mega glupiej.
      Moze tym razem ta moja wypowiedz rozjasnila troszke bardziej moj punkt
      widzenia:)

      Jeszcze jedno. Mezczyzni lubia sie popisywac przed swoimi partnerkami, gdy ta
      mozliwosc jest zachwiana, zaczyna byc problem:( A jego rozwizaniem, rzadko jest
      szukanie nowych tematow. Zazwyczaj jest to rozpad.
      • morgana_le_fay Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 25.03.04, 22:30
        Gość portalu: f_m napisał(a):
        Ktoras z pan mi zarzucila, ze wyksztalcenie i kariera nie
        > powinna miec zadnego zwiazku z tym topiciem. Dla mnie ma. O to juz tlumacze
        > dlaczego. poprostu zawsze wydawalo mi sie, ze mezczyzni czy tez generalnie
        > ludzie (ale poniewaz mowimy o relacji mesko-damskiej bede trzymac sie
        mezczyzn)
        >
        > maja o wiele szersze horyzonty od faceta po szkole zasadniczej.

        Droga f_m,
        Niestety, nadal podtrzymuję swoje zdanie, że kariera i wykształcenie mają się
        nijak do akceptacji inteligencji drugiej osoby. Otóż ani wykształcenie, ani
        kariera, ani nawet posiadanie rozległej wiedzy, z czym wcale nie jest
        równoznaczne posiadanie wspomnianych dwu atrybutów, nie przesądzają jeszcze
        ani o umiejętności i chęci słuchania, ani o MĄDROŚCI, która jest do akceptacji
        i zrozumienia potrzebna.

        To prawda, że pozornie, osób wykształconych i tzw "ambitnych", które akceptują
        zarówno Ciebie, jak i mnie jest więcej niż tych powiedzmy z maturą, lub tym
        bardziej bez niej. Zapewniam Cię jednak, że dzieje się tak dlatego, że nasze
        środowiska obfitują raczej w tych pierwszych niż drugich. Gdyby ułożyć
        zależność proporcjonalną, związki te nie byłyby już tak oczywiste.


        napisałaś:
        Byc moze sie
        > myle. Oczywiscie dopuszczam wyjatki, ale beda one tylko wyjatkami. Mialam
        > zawsze wrazenie, iz mezczyzna posiadajacy szeroka wiedze, nie tylko rodem z
        > uczleni czy pracy ale takze zycia, bedzie patrzyl na kobiete jako na
        partnerke,
        >
        > ktora nie musi byc gorsza od niego, aby jego ego sie nie zmniejszalo. I nie
        > mowie o gorszej w sensie mega glupiej.

        Otóż być może się mylisz, a być może spotykałaś do tej pory na swej drodze
        wykształconych gentlemanów, czego z całego serca Ci gratuluję. To jednak, że
        pojawił się ktoś, kto zachwiał Twoim idyllicznym obrazem wykształconego
        partnera, nie jest li tylko błędem statystycznym i choć przykro mi to
        powiedzieć, to myślę, że powinnam. Przyczyn powszechności tego zjawiska jest
        co najmniej kilka.

        Pierwsza, to z pewnością problem sztucznie rozdętego ego takiego pana. Otóż
        odkąd edukacja jest już nie tylko przywilejem elit, powody do robienia czy to
        kariery naukowej, czy zdobywania kolejnych tytułów, są często traktowane jako
        swoiste protezy osobowości. Człowiek z takim czy innym problemem wynikającym z
        zaniżonej samooceny zdobywa kolejne fakultety, nie z chęci zdobycia wiedzy, aby
        z tą wiedzą dokonać czegoś pożytecznego dla świata, ale z potrzeby założenia
        sobie plastra na piekące ego w postaci zrobienia kasy, czy zdobycia władzy.
        Nie wymagajmy więc od takiego "wykształconego" szacunku dla innych
        wykształconych, czy tym bardziej rzeczywiście inteligentnych bez względu na ich
        płeć. Dla takiego osobnika są oni tylko i wyłącznie zagrożeniem i
        potencjalnymi demaskatorami jego tajemnicy.

        Druga łączy się z pierwszą, a u jej podstaw leżą po prostu powszechne błędy
        wychowawcze pokolenia naszych rodziców, którzy wielu tzw. chłopców z dobrych
        rodzin ukształtowali na dorosłych jawnych lub ukrytych mizoginów. Taki pan z
        niebywałą wytrwałością będzie próbował udowodnić ci, że jesteś pięknym
        opakowaniem, ciałem pozbawionym mózgu, gdyż stwierdzenie u Ciebie tego organu
        spowodowałoby jego nagłą śmierć podobną śmierci bazyliszka, odkrywającego w
        zwierciadle własne odbicie. Tu także jądro problemu skrywa sie w psychice,
        tyle, że w mojej ocenie jest to już problem medyczny, nie społeczny.

        Do tego, żeby mężczyzna patrzył na kobietę jak na partnerkę (również w sensie
        intelektualnym) potrzebna jest jak już wspomniałam dobra wola i dobre chęci.
        Akurat w moim środowisku jest tak, że mniejszą rolę spełnia papierek, fasada,
        większą natomiast zweryfikowany twórczo talent i osobowość, w związku z tym, z
        jednej strony osoby pozbawione chęci komunikowania się są naturalnie
        eliminowane, z drugiej strony otoczenie moje obfituje w indywidualności z
        którymi komunikacja może być trudniejsza niż zwykle. Różne rzeczy opowiada się
        o tzw. środowisku artystycznym, tak jak różne teorie snuje się co do poziomu
        wykształcenia i szarmanckości Polaków w porównaniu przedstawicieli innych
        narodów. Niestety, kiedy czas jakiś temu opuściłam Polskę i musiałam z
        konieczności dokonać porównania między naszymi panami, a tzw.flegmatycznymi,
        zimnymi i zamkniętymi w sobie Anglikami zawstydziłam się. Otóż intelektualnie
        przestałam mieć płeć, a "cieleśnie" ją zyskałam. Zewnętrzne atrybuty
        wykształcenia nie mają tu nic do rzeczy. Liczy się mądrość, szacunek do wiedzy
        i do człowieka, potrzeba słuchania i niechęc do pielęgnowania swoich
        kompleksów. Kilku moich artystycznych i intelektualnych guru nie ma dyplomów
        wyższych uczelni, a na nich wykłada. Kilku nie ma nawet matury, a chętni na
        wykłady ustawiają sie w kolejce. Mężczyzni i kobiety.

        To tyle tego przydługiego postu. Na koniec tylko pragnę zwrócic Twoją uwagę na
        drobiazg, który poruszył już parę osób w tym wątku. Zbyt dobra umiejętność
        wyłapywania szczegółów, błędów, nieścisłości w czyichś wypowiedziach świadczy o
        zdolności logicznego myślenia, o pewnej błyskotliwości i szybkości reakcji.
        Żeby te wszystkie cechy zasłużyły na miano inteligencji potrzeba jest jeszcze
        kilku istotnych składowych. Między innymi konieczna jest powściągliwość i
        zdolność syntezy, dla zrównoważenia myślenia analitycznego.

        pozdrawiam
        morgana
    • Gość: Richelieu* Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: 217.98.107.* 25.03.04, 21:04
      tylko co to jest inteligencja, czym tu się podniecać? byciem magistrem szkoły
      wyrośniętej za budką z piwem? angielkim który przestał być obcym
      okazało się, że wszystkie nagle są inteligentne, ba, nawet nie tyle
      inteligentne, ale po prostu nauczone klepać na egzamin, który dzień później
      zapomniały
      słusznie powiedziano, to nie inteligencja jest odpychająca, a poczucie własnej
      nieomylności prezentowane prze byle absolwentkę
      w towarzystwie udowadniać swoją rację? po co? można, a nawet trzeba powiedzieć
      swoje zdanie, ale rozpychać się łokciami przy racji, bo tak i już

      przestała być "inteligencja" elitarna, nikt już nie gnie kolan przed nią
      ale przed dobrymi ludźmi nadal się otwierają nieba, po prostu dobrymi
      • morgana_le_fay Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 25.03.04, 22:46
        Richelieu*,

        Cóż, kolejny raz moje ukłony za cudownie treściwe określenie zjawiska. Otóż
        zachwyt nad obecną galopującą nobilitacją Narodu poprzez wykształcenie
        przypomina mi zachwyt nad sławetną "Sycylią, gdzie wszyscy mieszkańcy są tak
        gruntownie wykształceni, że drogi panie dasz pan wiarę wszyscy mówią po
        francusku. Nawet małe dzieci..."

        pozdrawiam.
        morgana.
        • Gość: Richelieu* Re: Czy inteligencja odpycha facetow? IP: 217.98.107.* 25.03.04, 22:58
          no dobra, tylko, że ja też wykształceniem pokrywam po części własne kompleksy,
          gdy będę samodzielnym pracownikiem może uznam to co zrobiłam za wkład w Coś
          Tam, bo naukostwo wymaga bezinteresowności, ja jestem egoistą

          i choć nie kłócę się nigdy o rację to zawsze mówię co mam do powiedzenia tak
          aby mnie usłyszano

          a bycie dobrym człowiekiem tak po prostu mi się marzy, to nawet nie plan na
          przyszłość bo od niespełnialnych planów rodzą się frustracje, prędzej zostanę
          profesorem niż dobrym człowiekiem ;/

          i to daje mi nieskrępowaną możliwość wyżywania się na forumowiczach, bo gdy
          ktoś powie, że jestem opryskliwą sfrustrowaną babą to przecież powiedział
          prawdę ;)
          • morgana_le_fay Re: Czy inteligencja odpycha facetow? 25.03.04, 23:13
            Moja codzienna Zdrowaśka, za więcej takich egoistycznych, opryskliwych,
            sfrustrowanych bab, na forum i poza nim.

            ;))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka