Dodaj do ulubionych

Mąż i ja-jak mam ratować siebie?

28.11.10, 11:56
Witam,
Mam duży problem.
Mam 26 lat, jestem po ślubie 2 lata, nie mam dzieci (na szczęście), jestem po studiach mam fajną pracę, praktycznie wszystko co chciałaby mnieć kobieta. Niestety mój mąż znęca się nade mną. Kilkakrotnie mnie uderzył, raz już odeszłam, byliśmy w nieformalnej separacji 5 miesięcy, mieszkaliśmy osobno. Niestety to ja musiałam opuścić nasz dom (mamy wspólny kredyt) z powodu znęcania psychicznego i fizycznego mojego męża. Mąż nie chciał się wyprowadzić do swoich rodziców, którzy mieszkają w tym samym mieście, natomiast ja wynajmowałam pokój. Po separacji wróciłam do niego, przez 3 miesiące było dobrze, potem zrobił taką awanturę, zbił szybę, krzyczał na cały blok, że sasiąd wezwał policję. Bardzo zresztą dobrze bo ja niestety nie mogłam, bo mąż wyrywał mi telefon. Obecnie toczy się wobec mojego męża postępowanie o znęcanie psychiczne i fizyczne, mój mąż o tym jeszcze nie wie. Nie mówiłam mu bo niestety mieszkamy jeszcze pod jednym dachem. Dowie się jak przyjdzie zawiadomienie z prokuratury.
Zamierzam się jutro wyprowadzić, nie chciałabym być w tym dniu jak przyjdzie doniego zawiadomienie, bo by mnie chyba zmasakrował. Natomiast nie wiem co mam robić, gdyż sytuacja w mojej pracy jest fatalna, na początku grudnia mam być zwolniona w ramach zwolnień grupowych. Jak wynajmę pokój to pieniędzy wystarczy mi tylko na miesiąc. Nie mam do kogo pójść. Mamy jeszcze wspólny kredyt. Innym wyjściem jest odwołanie zgłoszenia na policji przeciw mojemu mężowi i mieszkanie z nim aż znajdę pracę. Ale to jeden stres i strach. Co ja mam robić? Proszę pomóżcie mi!!!!!!
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 12:02
      Przemoc domowa
      Kobieta i prawo
      Centrum Praw Kobiet 22 621 35 37, 22 621 35 37
      Niebieska linia 22 668 70 00, 22 668 70 00, 801 120 002 801 120 002
      Policyjny telefon zaufania 800 120 226, 800 120 226
      Pomoc ofiarom przemocy 22 666 00 60, 22 666 00 60
      • solange884 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 12:15
        Słuchaj jego rodzice są na mnie obrażeni, zwłaszcza matka bo uciekłam od ich syna, powiedziała mi jak ja mogłam tak zrobić, że go zostawiłam. Uważają, że robię błąd, że tak się w małżeństwie nie robi, że uciekłam. Ogólnie zwalają na mnie winę, uważąją że ich syn nie ma problemu, że jest człowiekiem bardzo nerwowym i ja muszę brać to pouwagę. Ogólnie to jest chora rodzina. NIestety, bo nawet jemu życie psują a on jest za nimi. Także nie ma opcji żebym mogła liczyć na ich pomoc.
        • teletoobis Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 12:24
          Masz obdukcje?
          Masz mozliwosc zdobycia zeznan swiadkow?
          Menka dobrze radzi- po fachowa pomoc zglos sie pod jeden z podanych przez nia numerow.
          Oni zalatwia jakis dom dla maltretowanych kobiet, udziela pomocy prawnej i psychologicznej
        • kochanic.a.francuza Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 13:02
          "Ogólnie to jest chora rodzina"
          No tak. trudno, zeby w normalnej rodzinie sie taki pajac wychowal.
          Jedno jest pewne, zmykaj. Jesli mieszkasz w duzym miescie, powinno byc jakies miejsce dla kobiet. Tam pomieszkasz zanim znajdziesz prace. Skonczylas studia, obecna praca fajna, czyli juz troche doswiadczenia masz. Wiem, ze latwo mowic ale sie skoncentrujesz na tym co masz do zrobienia, latwiej Ci bedzie przejsc te procedury rozwodowe.
          Druga wzna sprawa: potrzebujesz LUDZI, zeby byc silna, tak tylko do pogadania, do relacjonowania jak sprawy ida. Chociazby to forum. Zawsze ktos na duchu podtrzyma.
          No i przejrzyj te strony, ktore podala Menka. Zalatw obdukcje. Awantura nagrana na kasete tez jako dowod znecania sie psychicznego. Na swiadkow bym nie liczyla. Boja sie takich jak Twoj maz.
    • kochanic.a.francuza Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 12:02
      Mowilas o tym znecaniu sie jego rodzicom?
      Jak nie to powiedz, niech wiedza kogo wychowali i tez sie poczuja do dpowiedzialnosci.
      Niech Cie ukryja. Przekonaj ich, ze jak Ci sie pomoga ukryc, uratuja syna od gorszego wykrocznia (zabicie czy spowodowanie obrazen na Twoim ciele). Zapobiegna jego odsidce w wiezieniu i stygmatyzacji jako przestepcy. Cos w tez desen im powiedz, niech ci pomoga sie utzymac na czas znalezienia pracy alboniech przekonaja, by on sie wyprowadzil.
    • tetika Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 12:06
      w zadnym wypadku nic nie odwoluj. I nie wierz ze kiedykolwiek nastapi poprawa. Uciekaj jak najdalej.Bardzo dobrze zrobilas.
      W najgorszym przypadku mozesz wrocic do rodzicow, rodzenstwa chociaz na troche. Przeciez zawsze mozesz po zwolnieniu z pracy, tez ciezko sie rozchorowac.I choroba moze trwac do pol roku(wiesz co chce powiedziec).Sposobem na zabezpieczenie sie przed wywaleniem z pracy jest L4 od psychiatry na depresje, dopoki je przynosisz nie moga cie zwolnic(taki przepis).Ale tylko od psychiatry.
      Jak stracisz prace a nie masz gdzie mieszkac to lapiesz cokolwiek (lacznie ze sprzataniem klatek) oby przetrwac.Jak cie stac to zrob rozdzielnosc majatkowa. Nie znam sie , ale wydaje mi sie ze jesli sad uzna wine meza to moze go wywalic z mieszkania. Wtedy moze bedziesz miala gdzie mieszkac.
      Moj niby taki spokojny i pozer a jak dostal wniosek rozwodowy to mnie tez uszarpal, wie nie licz ze sprawa sie odbedzie kulturalnie.Znikaj i niech nie wie gdzie ucieklas bo ci moze krzywde zrobic. badz dzielna, przetrwasz a potem juz bedzie tylko lepiej:) uwierz mi wiem co mowie a nie mialam tak ciezko jak Ty. Buziaki.
      • urwany_film Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 15:27
        Jak wręczyli jej wypowiedzenie, to już pozamiatane, zwolnienie chorobowe jej nie uratuje. Zakład pracy płaci za chorobę pracownika do dnia rozwiązania umowy, później ZLA jest przesyłane do ZUSu i dalej płaci ZUS.
        Jedynie można się rozchorować przed otrzymaniem wypowiedzenia, bo pracodawca nie może pracownikowi, który przebywa na zwolnieniu chorobowym, skutecznie wypowiedzieć umowy.
    • zloty.strzal Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 12:37
      Jesteś dwa lata po ślubie, a prawie rok temu musieliście się od siebie odseparować. Ten pierwszy rok był lepszy i potem się zmienił?
      • solange884 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 12:41
        Nie był lepszy, niestety nie zmienił się, agresywny o każdą pierdołę był nadal
        • marzeka1 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 12:54
          To znaczy, że przed ślubem zlekceważyłaś to, że wychodzisz za agresywnego śmiecia.
          Za każdą cenę ewakuowałabym się z tego układu.
          • solange884 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 14:59
            O dziwo ja jeszcze chyba go kocham po tym wszystkim, chciałabym mieć normalną rodzinę, marzyłam o tym a tu takie coś, nie mogę się z tym pogodzić........
            • marzeka1 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 15:10
              Mam nadzieję tylko, że nie wpadniesz na głupi pomysł: dziecię uratuje nasz związek i mąż się zmieni.
              Agresywny facet nadaje się tylko na sanitarny odstrzał i tyle.
            • teletoobis Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 15:59
              No to kochaj dalej. Myslelem ze mamy do czynienia z istota myslaca
              • figgin1 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 29.11.10, 13:51
                Tubiś, nie przesadzaj. Dowodem na to, że mamy do czynienia z istotą myślącą jest jej decyzja. A z emocjami czasami trudno dojść do ładu. Są rozmaite mechanizmy psychologiczne powodujace takie przywiązanie do oprawcy. Najważniejsze, że solange mimo "miłości" jaką czuje do męża jest zdecydowana by z tego chorego układu się ewakuować.
    • berta-live Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 15:18
      Facet jest nienormalny i nie znormalnieje. Wnoś jak najszybciej pozew o rozwód a jeszcze szybciej wniosek o rozdzielność majątkową, bo o to łatwiej. I skorzystaj z pomocy profesjonalisty. W zalinkowanych wyżej stronach są namiary na organizacje pomagajace ofiarom przemocy i tam oprócz wsparcia oferują również pomoc prawną, która w twoim przypadku jest najpotrzebniejsza.
    • annajustyna Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 15:39
      Po jaka cholere braliscie ten kredyt?!
      • teletoobis Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 15:58
        Uwazasz ze w tej chwili to akurat jest najwazniejsze?
        I czy uwazasz ze zadanie tego pytania ( zreszta malo zwiazanego z tematem) w jakis sposob pomoze autorce?
        Nie masz nic do powiedzenia konstruktywnego w tym powaznym temacie- zamilknij. Ona nie potrzebuje byc dobijana
        • annajustyna Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 16:39
          Wychodzi na to, ze od poczatku gosc byl nieteges, a laska jeszcze wlazla w kredyt :/. Tylko pogratulowac po prostu. Uciekac od goscia jak najdalej!
          • menk.a Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 18:30
            Ja mam taki przykład realny.
            Dziewczyna ładna, dobrze wychowana, wykształcona, niezależna finansowo, ale z deficytami miłości, bezpieczeństwa, akceptacji, z niską samooceną związała się z facetem po rozwodzie. Po jakimś czasie okazało się, że na dodatek lubiącym się napić. Ich związek był burzliwy, miewał górki i dołki z przewagą tych drugich, aczkolwiek to były wzgórza i Rowy Mariańskie.
            Spotykali się, pomieszkiwali razem. W międzyczasie dochodziło do totalnych kłótni, wyzwisk, agresji słownej z czasem fizycznej. Dziewczyna ma obdukcje. Kiedy było dobrze myśleli o przyszłości, snuli plany. Zaciągnęli kredyt na wspólne mieszkanie. Panna miała wątpliwości w dniu podpisania dokumentów, ale na zasadzie 'powiedziało się A, mówi się B' podpisała i... uwiązała się z gościem na 30 lat. Ostatecznie sama spłaca kredyt, bo pan ma ostatnio rozrywkowy okres. Kilka miesięcy temu urodziła córkę.
            Nikt nie dawał temu związkowi szans na przetrwanie, każdy pukał się w głowę i doradzał pannie, by to zakończyła, bo napyta sobie biedy.
            Ona żałuje tych kilku lat, tych decyzji, wszystkiego. Ale jest tak słaba psychicznie, że nie ma odwagi tego przerwać, skończyć, zgłosić odpowiednim służbom i notariuszowi. Traktuje to jako porażkę życiową, ale porażkę, która wcale nie staje się dla niej nowym początkiem. Robi coś nieekonomicznego pod każdym względem (życiowym, psychicznym, emocjonalnym, rodzinnym, finansowym): dalej inwestuje w nieopłacalne i bardzo kosztowne przedsięwzięcie. To dopiero się nazywa topienie kosztów (aj, bo szkoda tego, co już włożyliśmy w interes).
            Dodatkowo co dziwne dla innych: ona nie widzi innego wyjścia jak tylko brnąć w to dalej. Każdy zdrowy człowiek wycofałby się już dawno, nieważne ile by włożył w związek, zwiałby od takiej toksycznej osoby. Ale są ludzie, których wiele powstrzymuje. Ta właśnie pustka, którą wyniosła z dzieciństwa i w taki przewrotny, chory, sposób próbuje ją wypełnić dzisiaj, jako dorosła, 30-letnia osoba. I nie potrafi sobie poradzić.
            Aha gwoli ścisłości by dopełnić obraz: jej rodzina jest taka, jak często nasze.Na pozór zwykłą, normalna. W domu nie było żadnej patologii. Raczej dysfunkcja: brak ciepła, poczucia bezpieczeństwa, bezwarunkowej miłości rodziców wobec dzieci, zaganiani rodzice mający własne problemy.

            Niestety miłość lub jej brak odbiera wzrok i rozum, niektórym na dosyć długo.
    • venettina Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 16:29
      W zadnym razie nie odwoluj tego zgloszenia. Nie miej zludzen, bedzie cie bil coraz mocniej. W miedzyczasie bedzie przepraszal i blagal, zebys wrocila, obiecywal ze sie poprawi.

      Skad piszesz? Jakie masz szanse na nowa prace?
    • bimota Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 16:57
      Pozew o rozwod zlozony ? Z tego co wiem w trudnej sytuacji mozesz wystapic o alimenty od niego.

      Rodzicami sie nie przejmuj. "Milosc" sobie odpusc, bo to milosc patologiczna.
    • burza4 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 17:08
      Po pierwsze - skorzystaj z porad na infolinii, po drugie - idź do dzielnicowego, każdy dysponuje listą ośrodków pomocowych, i takich które świadczą bezpłatną terapię (przyda ci się), po trzecie - noś telefon stale przy sobie i nie bój się wzywać pomocy, zbieraj dokumentację, obdukcje, nagrania awantur itd. I możesz wystąpić o zakaz zbliżania:

      prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/166528,sprawca_przestepstwa_bedzie_mial_zakaz_zblizania_sie_do_ofiary.html
      Opuszczenie mieszkania sprawi, że nie odzyskasz kasy przez parę najbliższych lat (tyle trwają sprawy w sądzie), a będziesz odpowiedzialna za kredyt. Jeśli on przestanie go spłacać - komornik wejdzie na twoją pensję (kiedys do pracy wrócisz) - i będziesz ugotowana.
      Nie masz jakiegoś kuzyna, którego mogłabyś ściągnąć w ramach interwencji?
    • brak.slow Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 17:36
      tak, ratować siebie i tylko siebie.
      załatw szybko rozdzielność majątkową, bo inaczej ten fajfus załatwi cie na cacy. nabierze kredytów, narobi długów, będziesz w jeszcze większej dupie niż teraz.
      pracę masz jedną to i bedziesz miala drugą, pisz szybko nowe CV i rozsyłaj gdzie się da. To, że Cie zwalniają z jednej pracy nie oznacza, że bedziesz siedziala na bezrobociu nie wiadomo jak długo.
      Najważniejsi w tej sytuacji są inni ludzie, teraz będziesz ich bardzo potrzebowała, mam nadzieję, że masz jakieś koleżanki, może kolegów, kogos kto da schronienie albo wsparcie na jakiś czas. odezwij się do rodziny, mam nadzieję, że nie jestes z nimi skłócona, na teściów lej ciepłym sikiem, dziewczyno to nikt istotny dla Ciebie i w d... miej co do Ciebie mówią.

      Wiem jak się czujesz i wiem czego się boisz. mialam faceta, który znęcał się psychicznie (na szczescie tylko psychicznie), nie potrafiłam odejść chociaż próbowałam. nie wyobrażałam sobie życia w pojedynkę, w nowym mieszkaniu, wśród totalnie obcych ludzi i to był mój największy błąd !!! uwierz mi wszystko da się przetrwać, samo rozstanie to pikuś w porównaniu z tym, co teraz musisz zrobić. przede wszystkim zadbaj o sprawy finansowe!

    • aga90210 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 17:42
      Jeśli mieszkasz w dużym mieście to pracę jakąkolwiek znajdziesz od ręki- choćby w hipermarkecie, grudzień idzie to potrzebują ludzi. Równocześnie wysyłaj CV gdzie się da, załatw rozdzielność majątkową. Rozumiem, ze nie macie razem dzieci, a ty masz jedynie 26 lat- to super, spokojnie ułożysz sobie życie od nowa i niczego nie żałuj!
      • annajustyna Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 28.11.10, 17:51
        Ba, jakby nawet slub byl koscielny to mozna docelowo uzyskac stwierdzenie niewaznosci (blad co osoby). A co do kredytu, to trzeba by do jakiegos fachowca po porade isc, bo to skomplikowana sprawa...
    • posh_emka Nowe prawo 28.11.10, 23:10
      Coś mi się o uszy obiło,że takich sku...eli jak twój mąż mogą za przemoc psychiczną czy fizyczną eksmitować nawet z ich własnego lokalu. Grunt to dzwoń na policję jak robi się agresywny, załatwiaj obdukcję-żeby mieli podstawę go eksmitować.
    • megi1973 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 29.11.10, 12:57
      a przed ślubem był inny??? czy miłość przesłoniła ci tę jego drobną wadę? a gdzie mieszkałaś poprzednim razem przez te 5 m-cy? nie mieszkałaś a płaciłaś wtedy kredyt??? Nie pisz o separacji bo to było chwilowe rozstanie a nie separacja!!!! jednak wróciłaś do niego, jednak przez 3 m-ce było dobrze! nie napisałaś co było powodem awantury-może to on miał rację...
    • eastern-strix Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 29.11.10, 19:20
      teraz zmienilo sie prawo i tego,co wiem to pan moze byc zmuszony opuscic mieszkanie jeszcze przed procesem. skontaktuj sie z kims z niebieskiejh linii i omow szczegoly:

      www.niebieskalinia.pl/index.php
    • kobietka_29 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 30.11.10, 08:15
      Styl, ortografia, interpunkcja. I Ty skonczylas studia? Wstyd.
      A co do pomocy, istnieje wiele osrodkow i innych punktow pomocy dla zenskich ofiar przemocy w rodzinie. Nie widze tu zadnego problemu. trzeba sie tylko przemoc. I nawet, gdy sie nie wie, dokad isc, zawsze mozna zasiegnac rady u kogokolwiek, kto zawodowo ma stycznosc z takimi przypadkami. Policja, Miejski/Gminny Osrodek Pomocy Spolecznej, prokurator. Oni wszyscy maja listy z adresami i numerami telefonow do odpowiednich osrodkow.
      • reniatoja Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 30.11.10, 08:43
        kobietka_29 napisała:

        > Styl, ortografia, interpunkcja. I Ty skonczylas studia? Wstyd.

        styd to jest się przypier.dalać do takiech pierdół bez powodu.


        > A co do pomocy, istnieje wiele osrodkow i innych punktow pomocy dla zenskich of
        > iar przemocy w rodzinie. Nie widze tu zadnego problemu.

        To wypad, jak nei widzisz problemu. Nie sądzę, by wredne komentarze idiotek były autorce potrzebne. Dowartosciowywać mozesz się kosztem osób bardziej odpornych, z mniejszymi problemami w życiu.

        trzeba sie tylko przemo
        > c.

        PRzemóc trzeba sie też czasem, żeby nie komentować pewnych rzeczy od czapy, w wątku o maltretowaniu dziewczyny, która szuka pomocy pieprzyć o ortografii.


        I nawet, gdy sie nie wie, dokad isc, zawsze mozna zasiegnac rady u kogokolwi
        > ek, kto zawodowo ma stycznosc z takimi przypadkami.Policja, Miejski/Gminny Osr
        > odek Pomocy Spolecznej, prokurator. Oni wszyscy maja listy z adresami i numeram
        > i telefonow do odpowiednich osrodkow.

        O widzisz, z tego i tylko tego akapitu powinien składać się twój post, resztę należało sobie darować.
        • bimota Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 30.11.10, 11:15
          Baba, a slusznie prawi... Tylko mniej nerwow, kolezanko.. :)

          Kiedy jest powod przp. sie do takich pie...?
        • kobietka_29 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 30.11.10, 12:26
          tylko bez wulgaryzmow. wychodze z zalozenia, ze watek napisal jakis troll. Bo dziwnym mi sie wydaje, ze ktos, kto juz meza zglosil na policje i nawet go pozwal, pyta sie nagle na jakims forum, co ma robic. problem przemocy fizycznej wobec kobiet nie jest nowy i nie przemilcza sie go tak, jak kiedys. w dzisiejszych czasach istnieje wiele osrodkow i instytucji, do ktorych w kazdej chwili mozna sie zglosic. nawet w malych miejscowosciach. dlatego tym bardziej dziwny i trollowaty wydal mi sie ten watek.
          • eastern-strix Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 30.11.10, 15:45
            skoro istnieje tak wiele, to moze podasz Autorce watku jakies adresy, telefony itp. w koncu, skoro jest ich tak wiele, to ogolnopolskie tez powinny byc?

            bo na moj gust, a bylam zaangazowana w pomoc ofiarom przemocy domowej, to za przeproszeniem g***o jest dostepne, a szczegolnie w malych miastach panuje zmowa milczenia pod haslem 'sama sie prosila' i 'pilnuj swojego nosa'.

            prawo sie zmienilo i jest dobre ale to od ludzi zalezy czy bedzie przestrzegane. nie od dzis wiadomo,ze policjanci to grupa o podwyzszonym ryzyku przemocy domowej,wiec jesli Autorka miala nieszczescie trafic na komisariacie na damskiego boksera,to bardzo prawdopodobne,ze o nowych przepisach ani widu ani slychu. a prawo nie mowi jak karac funkcjonariusza i gdzie szukac pomocy,jesli owy funkcjonariusz nie wdrozy nowych przepisow.
            • bimota Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 30.11.10, 16:53
              Na poczatku byly podane konkretne namiary.

              Na psychologii sie nie znam, ale tak cos mi sie zdaje, ze ci co leja swoje zony sa pierwsi do bronienia cudzych, zwlaszcza policjanci...
              • eastern-strix Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 01.12.10, 11:15
                niekoniecznie.

                zalezy im na podbijaniu statystyki, ale bylam swiadkiem jak sie takie byczki w mundurach z pobitych kobiet zwyczajnie nabijaly :/ potem im sie odmienilo ale to zdaje sie po interwencji komendanta i zaczeli do nas przychodzic po ulotki.
          • takajatysia Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 01.12.10, 14:07
            Ta... wystarczy się zgłosić i wszystko załatwione.
            • kobietka_29 Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 01.12.10, 14:23
              takajatysia napisała:

              > Ta... wystarczy się zgłosić i wszystko załatwione.

              No to niech sie zglasza. Niech pisze dalej w internecie tylko, jak jej zle i niech dalej daje sie bic mezusiowi. Skoro zgloszenie sie o pomoc w realnym swiecie ja przerasta.
    • takajatysia Re: Mąż i ja-jak mam ratować siebie? 01.12.10, 14:05
      zaraz zaraz, ktoś tu napisał, że komornik jej wejdzie na pensję... Jak przestanie spłacać to jest duża szans, że jeszcze mąż żeby nie napytać sobie biedy będzie go spłacał. W końcu skoro on tam mieszka i wyprowadzić się nie chce a autorka będzie gdzie indziej to z jakiej paki ona ma go spłacać?
      Po następne bank najpierw zajmie nieruchomość. Dopiero gdyby jej sprzedaż nie pokryła kwoty kredytu, to resztę będą pobierali z pensji kredytobiorców komornicy.

      A ja bym nawet pożyczyła pieniądze od kogokolwiek (lub w banku). Lepsze ewentualne kłopoty finansowe niż bicie i trwanie w jednym miejscu z kimś tak okropnym.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka