sid-the-sloth
05.02.11, 18:58
Zafrapował i skłonił mnie do refleksji wątek Kombiego. Stwierdziłam, że muszę wziąć się w garść i zrobić coś ze swoim życiem. Wczorajszy wieczór spędziłam przed kompem, lecz tak dalej być nie może! Dzisiaj jest okazja, znajomy zaprosił na imprezę do klubu. Niby wydaje się oczywiste - zadzieram kiece i lecę, z szansy trzeba skorzystać, bo może się nie powtórzyć. Jednak zawsze musi być jakieś ale.
Argumenty przeciw:
- jeszcze jestem nieufryzowana i nieumalowana
- do tego klubu, gdzie jest impreza jadę z przesiadką, dwoma autobusami
- ten znajomy ostatnio mnie wpienia
- dzisiaj na polsacie leci Ojciec Chrzestny:
na minus: niedawno oglądałam, a jak puszczą półgodzinny blok reklamowy, to chyba nie dam rady
na plus: uwielbiam ten film i kocham się w młodym Alu
I co tu zrobić? Kochane Bravo, oczekuje pomocy i dobrych rad!