Gość: żona-nie żona
IP: *.gw.ip.pl
09.05.04, 22:49
Zastanawaniam się czy wymeldować mężą- od dwóch lat nie mieszka z nami-
odszedł i mieszka razem z kochanką i ich dzieckiem. Mimo zasądzenia alimentów
nie dostałam od niego nawet jednej złotówki. Zostawił mnie po 16 latach
małżeństwa, gdy byłam w piatym miesiącu ciąży. Nie interesuje się nami, chyba
że potrzebuje czegoś z mieszkania. Od maja tracę zasiłak rodzinny (
przekraczam limit 504 zł na osobę o kilkanaście złotych- zresztą co za
ironia - średnia na osobę dotyczy roku 2002 , kiedy miałam tylko dwoje
straszych dzieci i mogłam więcej pracować) i właśnie kończą mi się wszystkie
oszczędności. Wydatki moje są duże, bo opłacam opiekunkę dla najmłodszego
dziecka. Kiedy zdobyłam się, żeby porozmawiać z mężem o moich kłopotach
finsowych, usłyszałam , że powinnam wziąść kredyt!Płacę za niego 1/5
czynszu , bo nadal jest u nas zameldowany. Zastanawiam się, czy nie
wymeldować go - zapewnie wtedy zamelduje go kochanka - choć mąż na sugestię,
żeby może by się wymeldował stwierdził, że chcę go zpechnąć na margines. Na
razie jego margines to superkomfortowe mieszkanie, które kosztuje go 800
złotcy miesięcznie i na które dziwnym trafem go stać.
A może po prostu boję się , że wymeldowanie go to zbyt radykalny krok? Krok,
który skończy wszystko?