Dodaj do ulubionych

Katolicy i ateisci w Polsce

04.06.04, 13:27
Jestem ciekawa jak w Polsce funkcjonują ateiści. Co robią przy okazji imprez
typu chrzest w rodzinie? Czy w wypadku śmierci członka ateistycznej rodziny
na pogrzebie jest ksiądz?
Jakie macie doświadczenia ze związkami "mieszanymi"?

Ja osobiście nie przepadam za katolikami, drażni mnie ich "prostactwo"
intelektualne przejawiajace sie w slepej wierze i braku glebszej refleksji,
dlaczego pewne rzeczy sa zabronione oraz w bezmyslnym wykonywaniu zalecen
kosciola.
Drazni mnie nietolerancja niektorych katolikow i próby wtrącania sie w cudze
życie oraz zagladania ludziom pod kołdry. Wkurza mnie propagowanie pogladow,
jakby seks i masturbacja mialy byc czyms zlym, a homoseksualizm czyms, co
nalezy leczyc.
Uwazam ze osoby o mocniejszej konstrukcji psychicznej nie potrzebuja wiary w
jakiegos boga oraz przynaleznosci do kosciola, bo same wiedza, co maja robic,
co jest dobre, a co zle.
Obserwuj wątek
    • kociamama Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 13:43
      Ja jestem z ateistycznej rodziny. Generalnie do ksociola nie chodzimy, jak nas
      zapraszali na jakas komunie, to spoznialismy sie i wpadalismy po czesci
      koscielnej juz tylko na domowa. Ostatnio poszlam na jakis slub z ciekawosci, bo
      zadko mam okazje bywac w tym przybytku i jest to dla mnie tak egzotyczne jak
      meczet czy swiatynia buddyjska. Ze zdziwieniem obserwowalam jak ksiadz wykonuje
      dziwne, niezrozumiale dla mnie gesty. W kazdym razie bylam obserwatorem, nie
      uczestniczacycm w uroczystosci.
      Na pogrzebie mojej babci nie bylo ksiedza, bo tak chciala, ale na pogrzebie
      religijnej cioci juz byl, bo to dla niej, nie dla nas.

      Co do opinii na temat katolikow, to nie chce generalizowac. Oczywiscie mi sie
      nie podoba hierarchiczna konstrukcja tej instytucji, ale katolicyzm to chyba
      cos wiecej, niz jedynie instytucja kosciola. denerwuja mnie natomiast
      hipokryci, ktorzy nie sa katolikami, ale udaja, ze sa, i ich religijnosc
      ogranicza sie do rytualow, coby sobie sasiedzi nie pomysleli...

      Katolicyzmu jako wiary nie moge oceniac, bo mam na ten temat szczatkowa wiedze
      i nie znam dobrze zadnych katolikow.

      POzdrawiam,
      KOciamama.
      • j_u Re: Katolicy i ateisci w Polsce 07.06.04, 10:16
        Ze zdziwieniem obserwowalam jak ksiadz wykonuje
        >
        > dziwne, niezrozumiale dla mnie gesty. W kazdym razie bylam obserwatorem, nie
        > uczestniczacycm w uroczystosci.

        W kazdym kulcie kazdej religii gest jest istotna czescia nabozenstwa i
        zazwyczaj stoi za tym gestem bardzo dluga tradycja i wiele komentarzy
        teologicznych. W liturgii kosciola katolickiego kazdy gest cos symbolizuje, ale
        rzeczywiscie dzis nawet wiekszosc wiernych nie rozumie, po co one sa i co
        znacza.
      • Gość: spray Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.rev.vline.pl 26.06.04, 15:48
        U mnie Ojciec jest ateistą, mama katoliczką( ja niby też, ale od wieków nie
        byłam w kościele) a mój brat buddystą. Wszyscy żyjemy w zgodnej harmonii. nikt
        się nikogo nie czepia, nie próbuje nawracać.. Brat i tata oczywiście bywają w
        kościele, jeśli tak wypada, np: na ślubie czy pogrzebie.
    • Gość: Nelka Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.pl / 193.24.200.* 04.06.04, 13:47
      W razie chrztów, ślubów, pogrzebów itd., ateiści idą razem z katolikami do
      kościoła istoją sobie cichutko w kąciku nie wadząc nikomu. Nie klękają,nie
      siadają, nie robią znaku krzyża, nie modlą się.

      Co do pogrzebu (własnego) może być różnie. Jeśli ateista był ochrzczony i nie
      zaznaczył np. w testamencie, że chce pogrzeb świecki, może się zdarzyć, że
      pochowają go po katolicku.

      Co do masturbacji, antykoncepcji i seksu przed ślubem, to się odczep. To ich
      wiara i maja prawo według niej żyć oraz nawoływać swe owieczki do życia zgodnie
      z zasadami kościoła. Jak nie wierzysz, to co Ci to przeszkadza?

      P.S. I kto Ci do tego łóżka zgląda? Biskup?
      • superwomanka Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 13:54
        > Co do masturbacji, antykoncepcji i seksu przed ślubem, to się odczep. To ich
        > wiara i maja prawo według niej żyć oraz nawoływać swe owieczki do życia
        zgodnie
        >
        > z zasadami kościoła. Jak nie wierzysz, to co Ci to przeszkadza?
        >
        > P.S. I kto Ci do tego łóżka zgląda? Biskup?

        Oczywiscie ze maja prawo. Ja tylko uwazam, ze wpajanie np. mlodziezy tego typu
        przekonan (masturbacja to grzech, seks tez, seks jest brudny i w ogole fe, homo
        sa chorzy) jest dosc szkodliwe spolecznie i moze powodowac poczucie winy,
        strach i inne tego typu problemy.
        Jesli chodzi o zagladanie do lozka, to chociazby na tym forum bylo kilka watkow
        o ksiezach pytaJacych o te sprawy na spowiedzi, a potem krzyczacych na caly
        kosciol lub chamsko pouczajacych. Po co pytaja? Zeby sie masturbowac w tym
        konfesjonale?? To lepiej niech sobie wejda na erotyczny chat bo tam chociaz nie
        reprezentuja instytucji. Ksieza chyba czesto zapominaja, ze maJA byc tylko
        posrednikami miedzy rzekomym bogiem a ludzmi.

        Aha zapomnialam napisac, ze strasznie smieszne sa wizyty Karola Wojtyly w
        Polsce. ROTFL
        Zbiorowa histeria i jeden wielki orgazm
        • willow_girl Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:00
          Jeszcze nie spotkalam osoby wierzacej tak nietolerancyjnej w stosunku do
          ateistow, jak Ty w stosunku do wierzacych. A raczej katolikow - bo nie
          zauwazylam, zebys sie wypowiadala na temat innej wiary?
          Ja nie rozumiem wielu nakazow Kosciola - nie zgadzam sie z nimi i nie wypelniam
          ich. Nie atakuje jednak tych, ktorzy to robia, bo to nie moja sprawa.
          Chetnie podyskutuje - ale nie w tak napastliwy sposob i bez agresywnego ataku
          oraz obrazania.
          A co do wspolzycia ateistow i wierzacych - moi znajomi biora slub wyznaniowyw
          kosciele: on przysiega przed Bogiem, ona sklada przysiege 'cywilna'. I nikt nie
          robil im z tego problemow, a ksiadz ani nie zagladal im pod koldre, ani nie
          probowal jej nawracac...
          • superwomanka Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:04
            > Jeszcze nie spotkalam osoby wierzacej tak nietolerancyjnej w stosunku do
            > ateistow, jak Ty w stosunku do wierzacych. A raczej katolikow - bo nie
            > zauwazylam, zebys sie wypowiadala na temat innej wiary?

            O to zapewne jeszcze spotkasz - gwarantuje

            > ich. Nie atakuje jednak tych, ktorzy to robia, bo to nie moja sprawa

            ja tez ich nie atakuje, niech sobie robia co chca, tylko niech pozwola innym
            zyc po swojemu i nie uwazaja sie za cos lepszego
            poza tym wyrazam tylko swoje zdanie - zauwazylam w katolikach mase negatywnych
            cech i mialam ochote o tym napisac - guzik mnie obchodzi tzw. polityczna
            poprawnosc na forum
            • klara-klara Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:07
              Ciekawe czy taki brak politycznej poprawności wobec ateistów ze strony katolików też by cię guzik obchodził...Pewnie zostali by wyzwani od nietolerancyjnych fanatyków, niepotrafiących samodzielne myśleć, zapatrzonych w Kościół...
              • superwomanka Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:10
                klaro misiu kolorowy
                nie wyzwani tylko nazwani
                wyzywa to np. soczewica piszac do loko "W.... p.... jestes dla mnie g....,
                ś...., r......!"
                zreszta zostaliby tak nazwani zgodnie z prawda i adekwatnie do tego, co soba
                reprezentuja w tej calej ciemnej katolickiej masie
                • klara-klara Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:12
                  Misiu kolorowy?? Tiaaa...
                  Ale ty prezentujesz osbą dokłądnie to samo, co zarzucasz im...
                  • oliviaa Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 23:14
                    popieram całkowicie, reprezentujesz dokładnie to samo... godne pożałowania te
                    Twoje wywody....
                • Gość: wioll Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 212.106.128.* 19.06.04, 00:03
                  nie rozumiem jednej rzeczy: czemu na każdym forum na jakie natrafiam wszyscy
                  łapią się tylko za słówka i o wszystko oskarżają? Moi rodzice nie chodzili
                  nigdy do kościała, ale mnie i moją siostrę wysyłali, nigdy nie przestrzegali
                  wszystkich tak zwanych reguł życia katolickiego, ale miałam zawsze bardzo miłą
                  wigilię, która była bardziej tradycją i spotkaniem rodzinnym.Potem sama
                  wybrałam sobie sposób na życie, nie chodzę do kościoła, nawet nie wiem
                  dokładnie czy wierzę w Boga. Ale nigdy w ocenie jakieś człowieka nie brałam pod
                  uwagę czy jest katolikiem czy też nie, bo wiem że takie szuflatkowanie ludzi i
                  dzielenie na kategorie nie jest zdrowe. Dla mnie liczy się przede wszystkim
                  człowiek, i nie oceniam, czy jest złym katolikiem czy dobrym, czy złym ateistą.
                  Nie czynię sobie takich uogólnień. Ale kiedy czytałam wypowiedzi na forum
                  odnośnie manifestacji gejów i lesbijek włos mi się nie głowie jeżył ze
                  ździwienia, że można być tak nietoleranyjnym i głupim jak niktórzy ludzie, że
                  można w tak ładnie sformułowanych wypowiedziach zawierać tak bezsensowne
                  treści. Dla mnie liczy się sam człowiek, jaki on jest i na co go stać.
                  • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 19.06.04, 08:44
                    Gość portalu: wioll napisał(a):

                    (...)
                    > treści. Dla mnie liczy się sam człowiek, jaki on jest i na co go stać.

                    Chairete,
                    no właśnie. Ateistów stać na wsyztsko, gdyż nie mają żadnych hamuców moralnych.
                    T.
                    • Gość: hep1500 Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.opa / *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.04, 12:02
                      a katolicy maja takowe hamulce. Ilu "katolikow" jest w naszym sejmie ??? i ilu
                      z nich ma hamulce.
                      • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 19.06.04, 14:46
                        Gość portalu: hep1500 napisał(a):

                        > a katolicy maja takowe hamulce. Ilu "katolikow" jest w naszym sejmie ??? i
                        ilu
                        > z nich ma hamulce.

                        Chaire,
                        ci przestępcy, którym pouchylano immunitety zwykle byli z SLD i Sammoobrony i
                        nie byli katolikami ...
                        T.
                        • Gość: hep1500 Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.opa / *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 12:51
                          tak a kim ??mozna byc w polsce wyznawca woodoo i w sejmie zasiadac
                          • viper39 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 20.06.04, 15:12
                            Gość portalu: hep1500 napisał(a):
                            > tak a kim ??mozna byc w polsce wyznawca woodoo i w sejmie zasiadac

                            SLD to byla kiedys PZPR, czyli "stare komunisty panie ten tego.."
                            a jak wiesz komunizm jakos zaprzeczal istnieniu Boga w swoich naukach, nie
                            pamietasz? cholera ludzie maja krotka pamiec
                            • Gość: alex Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.proxy.aol.com 20.06.04, 15:41
                              powiedzcie mi co ma katolicyzm do polityki? Nie moze byc tak, ze kazdy zyje
                              wedlug swoich upodoban religijnych , majac szacunek dla innych religii i
                              ateistow tez! Nie wierze w Boga, ale nikomu tez nie przeszkadzam wierzyc w co
                              on chce!
                    • Gość: Wioll Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 212.106.128.* 26.06.04, 15:10
                      Uważasz że np. Jacek Kuroń nie miał hamulców moralnych, tak? Bo o ile się nie
                      mylę był ateistą...
            • willow_girl Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:08
              superwomanka napisała:


              > ja tez ich nie atakuje, niech sobie robia co chca, tylko niech pozwola innym
              > zyc po swojemu i nie uwazaja sie za cos lepszego

              a nie pozwalaja Ci?

              > poza tym wyrazam tylko swoje zdanie - zauwazylam w katolikach mase
              negatywnych
              > cech i mialam ochote o tym napisac - guzik mnie obchodzi tzw. polityczna
              > poprawnosc na forum


              A, jak dla mnie to nie chodzi o polityczna poprawnosc - a zwykla kulture
              wypowiedzi. To, co napisalas mozna wyrazic i bez obrazania.
              Tak z ciekawosci, bo nie odpowiedzialas: Twoja niechec tyczy sie wylacznie
              katolikow, czy tez chrzescijan ogolnie? A wyznawcow innych wiar? Pytam, bo z
              wierzacych znam wlasciwie tylko katolikow - jestem ciekawa, czy to, co piszesz,
              odnosi sie tez do innych religii.
              Aha, i jeszcze: ja oddzielam od siebie katolicka hipokryzje i prawdziwa,
              szczera, nawet 'slepa' wiare. Z ta druga nie umialabym dyskutowac, jak sadze...
              • superwomanka Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:12
                bylo bez obrazania
              • superwomanka Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:14
                Tak z ciekawosci, bo nie odpowiedzialas: Twoja niechec tyczy sie wylacznie
                katolikow, czy tez chrzescijan ogolnie? A wyznawcow innych wiar? Pytam, bo z
                wierzacych znam wlasciwie tylko katolikow - jestem ciekawa, czy to, co piszesz,
                odnosi sie tez do innych religii.
                Aha, i jeszcze: ja oddzielam od siebie katolicka hipokryzje i prawdziwa,
                szczera, nawet 'slepa' wiare. Z ta druga nie umialabym dyskutowac, jak sadze...


                moja niechec a raczej nie niechec tylko krytycyzm dotyczy generalnie osob
                potrzebujacych boga i odgornych nakazow w zyciu
                uwazam, ze sa slabi psychicznie
                nie wiem, czy slyszalas, ze do sekt jest zdecydowanie latwiej werbowac
                fanatykow lub wyznawcow jakiejs religii niz ateistow.
                • Gość: Nelka Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.pl / 193.24.200.* 04.06.04, 14:23
                  Znam sporo katolików mocno wierzacych i nie zauważyłam, aby byli słabi
                  psychicznie. A nawet jeśli są słabi? czy wszyscy musza być silni, gruboskórni i
                  przebojowi?
                  Powiedz, co złego jest w głoszonych przez Kościół zasadach? Wiara katolicka
                  jest bardzo wymagająca i trzeba mieć nie lada silną wolę by wytrwać bez
                  potykania się i przestrzegać wszystkich zakazów i nakazów. Czy to, że dla
                  przeciętnego człowieka są dość trudne do spełnienia automatycznie powoduje, że
                  są złe?

                  IMHO, gdyby wszyscy byli na tyle silni, by umieć żyć według nauki krk, świat
                  byłby niczym Eden.
                  • j_u Re: Katolicy i ateisci w Polsce 07.06.04, 10:24
                    Kto powiedzial, ze religia to opium dla ludu? Marks? ;)))
                    Ja w to nie wierze. "Silni ludzie" obywajacy sie bez tego opium, jak autorka
                    tego watku, karmia sie z pewnoscia innymi mitami, moze bardziej
                    uwspolczesnionymi. Ludzka natura jest juz taka, ze przyjmuje rozne rzeczy "na
                    wiare", nie dazac do poznania niektorych rzeczy za pomoca podobno wlasciwej jej
                    ciekawosci. Sama na codzien obywam sie bez Boga i bez kosciola, ale... hmmm,
                    mam do tej instytucji duzo szacunku. Nawet jesli - podkreslam: JESLI - nie
                    istnieje, to i tak jest zasluzony jako ten, ktory swoim autorytetem podtrzymuje
                    elementarne zasady wspolzycia w spoleczenstwie. I dotyczy to kazdej religii
                    (nie sekty).
                  • Gość: marta Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 158.75.8.* 14.06.04, 10:42
                    Ja sie zgadzam z teoria, ze slabi psychicznie sa ludzie, ktorzy "potrzebuja"
                    kosciola (jakiegokolwiek). To prawda, ze nie wszyscy musza byc silni, ale nikt
                    nic nie musi i nie o tym mowa. A przebojowosc i gruboskornosc to wcale nie
                    przejaw sily. Zwlaszcza gruboskornosc dla mnie jest slaboscia. Tak jak ja to
                    rozumiem, ta sila psychiczna pozwala ludziom poznac swoja prawdziwa wartosc
                    (tzn. mam prawa, uczucia, emocje, wolna wole, sile, moc nad soba, jestem
                    odpowiedzialny za siebie, jestem dobry i wart kochania nawet jesli kogos
                    zranie). Sila pozwala ludziom decydowac o sobie, kwestionowac autorytety, nie
                    bac sie myslec za siebie, czasem robic cos wbrew autorytetom, ale tylko wtedy
                    kiedy zgadza sie to z tym co naprawde czuje i mysle (a z tym ludzie maja
                    problem).

                    > Wiara katolicka jest bardzo wymagająca i trzeba mieć nie lada silną wolę by
                    wytrwać bez > potykania się i przestrzegać wszystkich zakazów i nakazów. Czy
                    to, że dla > przeciętnego człowieka są dość trudne do spełnienia automatycznie
                    powoduje, że > są złe?

                    Zeby byc prawdziwym katolikiem (tzn. takim ktory przestrzega wszystkich zasad)
                    trzeba nie myslec tak naprawde za siebie, trzeba po prostu przestrzegac zasad i
                    nie kwestionowac tego czy cos jest wlasciwe czy nie. Uwazam, ze to jednak
                    latwiejsze zadanie niz branie odpowiedzialnosci za siebie, za swoje ego.

                    Ja nie lubie Kosciola Katolickiego, bo jest zbyt sztywny, boi sie zmian, boi
                    sie prawdy o sobie. Jest jak rodzic, ktory mowi dziecku "nie, bo ja tak mowie"
                    albo "rob jak mowie nie jak ja robie". Poza tym jest zupelnie taki jak nasz
                    rzad - klamliwy i pazerny na pieniadze i wladze. Ogolnie tak ja odbieram
                    Kosciol. Niemniej, jak wszedzie i w Kosciele sa tzw. dobrzy ludzie, ktorzy z
                    zalozenia chca dobrze. Zreszta mysle, ze wszyscy chca dobrze tak naprawde.
                    • Gość: jendza i znowu....:( IP: *.fbx.proxad.net 14.06.04, 11:14
                      Marto, piszesz m.in.

                      > Zeby byc prawdziwym katolikiem (tzn. takim ktory przestrzega wszystkich
                      zasad)
                      > trzeba nie myslec tak naprawde za siebie, trzeba po prostu przestrzegac zasad
                      i
                      >
                      > nie kwestionowac tego czy cos jest wlasciwe czy nie. Uwazam, ze to jednak
                      > latwiejsze zadanie niz branie odpowiedzialnosci za siebie, za swoje ego.

                      A to dowodzi, wybacz, Twojej KOMPLETNEJ ignorancji w kwestii zarowno
                      katolicyzmu, jak i bycia 'prawdziwym katolikiem'. Naprawde juz mnie mierzi
                      doglebnie, gdy ludzie tak radykalnie i bezwatpliwie wypowiadaja sie w zakresie
                      spraw, o ktorych bladego pojecia nie maja, co... wprost wynika z tresci ich
                      wypowiedzi.
                      Wstydz sie, naprawde. Jak na osobe 'otwarta' i 'myslaca samodzielnie', dalas
                      plame...:(((, delikatnie rzecz ujmujac...
                      pozdrawiam
                      j.
                      • Gość: marta Re: i znowu....:( IP: 158.75.8.* 14.06.04, 12:07
                        Nie jest mi wstyd za siebie i uwazam, ze moje poglady nie dowodza mojej
                        ignorancji. Wiem, ze to co mysle moze kogos mierzic, ale bardziej jest to dla
                        mnie sygnal, ze to raczej ten ktos ma problem. To sa moje spostrzezenia i moje
                        doswiadczenia z ta wlasnie wiara. Moze podzielisz sie SWOIM doswiadczeniem?
                        Poza tym, nie masz prawa mowic mi co mam czuc ("wstydz sie"). Jezeli z nauk
                        swojego Kosciola czerpiesz natchnienie do tego typu zachowania to potwierdza to
                        tylko moje przekonanie, ze Kosciol zle pojmuje nature ludzka. Zadna instytucja
                        nie bedzie mi mowila co mam czuc, co myslec i co robic.
                        • Gość: jendza Marto, IP: *.fbx.proxad.net 14.06.04, 12:41
                          nie zlosc sie.
                          To ja Ci mowie, ze powinnas sie wstydzic, a nie jakas abstrakcyjna 'instytucja'.
                          I do tego uzasadnilam, DLACZEGO - moim zdaniem, powtorze - wstydzic sie
                          powinnas...
                          Moim doswiadczeniem sie dzielilam. Jest zbyt wieloplaszczyznowe, by powiedziec
                          wszystko, zwlasza na forum - forma postu jest zbyt okrojona.
                          Mimo to - probowalam.
                          CO nieco znajdziesz w nastepujacym poscie (i potem w jego kontynuacji)
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=11904269&a=12142580
                          I na koniec dodam, ze CHCIALABYM byc prawdziwa katoliczka.
                          CHcialabym wypelniac wszystko, jak nalezy, i czynic w zyciu jak najmniej zla.
                          Bardzo jest to trudne.
                          Moja chec nie wynika z faktu, ze automatycznie, mechanicznie przyjmuje to, co
                          gada jakis ksiadz w kosciele, ale dlatego, ze zyje dzieki Panu BOgu (o czym
                          troche w cytowanym poscie)i wiele lat studiow - nad roznymi religiami, nie
                          tylko katolicka - pozwolilo mi na koniec DOJRZALE potwierdzic religijna
                          przynaleznosc, potwierdzic swiadomie chrzest z czasow niemowlectwa.
                          I zareczam CI, nie jest 'prawdziwym katolikiem' ktos, kto wypelnia litere prawa
                          tylko, bez zrozumienia istoty. TO sa wlasnie ludzie 'letni'.
                          A Ty owych 'letnich' utozsamilas z 'prawdziwymi'.
                          Dlatego m.in. sie upieram, ze nie wiesz, o czym mowisz.
                          I mowie to ze smutkiem, naprawde, bo oceniajac w ten sposob i potepiajac w
                          czambul wszystkich - z gory, bez wiedzy zadnej z dziedziny, krzywdzisz
                          pokolenia ludzi, ktorzy zyli, pracowali i umierali dla 'Kosciola', pojetego nie
                          jako 'instytucja'...
                          I jeszcze raz powtorze: ja NIE ATAKUJE ateistow,stwierdzjac na przyklad, ze
                          wszyscy sa 'bezbozni', czy 'zli', czy 'bezmyslni'...
                          Czemu Ty sobie pozwalasz na takie deprecjonujace oceny?
                          Milego dnia
                          j
                          • Gość: marta Re: Marto, IP: 158.75.8.* 14.06.04, 14:49
                            Tak, wiem, ze to ty mowisz mi ze mam sie wstydzic, ale robi tez to i Kosciol na
                            rozne sposoby, mniej bezposrednio niz Ty :) A ja Ci powtarzam, ze nie masz
                            prawa mowic mi co powinnam/czego nie powinnam czuc. To normalne, ze zloszcze
                            sie kiedy ktos mi mowi co mam czuc. Dlaczego mam sie nie zloscic? Zlosc jest
                            uczuciem jak kazde inne.
                            Masz racje, ze "prawdziwy" Katolik to nie ten co wypelnia litere prawa. Moje
                            stwierdzenie bylo wypowiedziane z lekka ironia. Raczej chcialam wyrazic, ze
                            spoleczenstwo wierzacych z dezaprobata reaguje na tych, ktorzy zyja wg innych
                            wartosci niz oni sami. Wierze, ze kazda religia stwarza mozliwosc dla ludzi,
                            aby zyli w zgodzie ze soba czerpiac sile, nadzieje i milosc ze Zrodla,
                            jakkolwiek to Zrodlo jest pojmowane. Niepokojace dla mnie jest to co z ta
                            religia robia niektorzy ludzie w instytuci Kosciola, ktora tak na dobra sprawe,
                            nie jest wcale taka abstrakcyjna i ma ogromny wplyw na spoleczenstwo. Tez nie
                            uwazam, zeby wszyscy Katolicy byli zli. Ja sie nad tym nawet nie zastanawiam,
                            bo nie da sie tego stwierdzic. Mysle po prostu, ze Kosciol (instytucja i
                            jednostki) wyrzadzil wiele krzywd wielu ludziom, lacznie z tymi ktorzy w nim
                            sa. I mysle tez, ze zadnej Ameryki tu nie odkrywam. Przeczytalam Twoja
                            historie. Ok, uwazasz, ze Kosciol/Bog Cie uratowal (btw. mysle ze to dwa tematy
                            ktore mozna traktowac roznie). To Twoja historia i Twoja prawda, ale nie czyni
                            to prawda powszechna. Dla porownania mysle, ze matka chlopca molestowanego
                            moglaby opowiedziec nam inna historie. Punkt widzenia zalezy od...
                            Moje wartosci po prostu nie zgadzaja sie z wartosciami Kosciola i to wg tych
                            wartosci oceniam Kosciol. Np. uwazam, ze wybor co do aborcji nalezy do kobiet i
                            mezczyzn (a nie tylko mezczyzn w sutannie). Uwazam, ze homoseksualizm jest
                            naturalny (oczywiscie dla jakiegos % spoleczenstwa). Uwazam, ze kobiety powinny
                            sluzyc w Kosciele na tych samych zasadach co mezczyzni. Nie musialam doznac ze
                            strony Kosciola lub tez osob wyznajacych ta religie zadnej krzywdy, zeby miec
                            takie poglady.
                            Ciagle nie wiem dlaczego powinnam sie wstydzic za to co sadze o Kosciele. Czy
                            dlatego, ze Ty spotkalas w swoim zyciu Boga? Czy dlatego, ze w Kosciele byli
                            ludzie, ktorzy walczyli za prawdziwe wartosci religii katolickiej (milosc
                            itd.)? Czy dlatego? Jesli o to chodzi to dla mnie nie sa to wystarczjace powody
                            do wstydu. Pozdrawiam serdecznie.
                            • Gość: jendza Re: Marto, IP: *.fbx.proxad.net 14.06.04, 19:55
                              To jeszcze raz. Swoja droga, ile razy mozna tlumaczyc to samo?
                              Napisalas w pierwszym poscie
                              'Zeby byc prawdziwym katolikiem (tzn. takim ktory przestrzega wszystkich zasad)
                              trzeba nie myslec tak naprawde za siebie, trzeba po prostu przestrzegac zasad i
                              nie kwestionowac tego czy cos jest wlasciwe czy nie. Uwazam, ze to jednak
                              latwiejsze zadanie niz branie odpowiedzialnosci za siebie, za swoje ego'.

                              Kiedy Ci powiedzialam, ze kompletnie nie wiesz, o co chodzi w katolicyzmie, a
                              wypowiadasz sie radykalnie i ze 'znawstwem', w zwiazku z czym powinnas sie
                              wstydzic, zazadalas ode mnie, bym sie podzielila 'SWOIM' doswiadczeniem.
                              Podzielilam sie wiec - i co? Uslyszalam kolejny zarzut, ze to 'moja historia i
                              moja prawda'. A czyja niby ma byc? Przeciez tego wlasnie chcialas, 'mojego'
                              doswiadczenia... O co Ci zatem chodzi, zeby sie pozloscic?
                              Mozna sie 'pozloscic' z bardzo roznych powodow... wcale nie trzeba tego czynic,
                              plujac na katolikow. Co bys o mnie pomyslala, gdybym stwierdzila ni mniej ni
                              wiecej, ze wszyscy
                              antykatolicy/ateisci/buddysci/demokraci/liberalowie/kapitalisci/pracownicy
                              sfery budzetowej/krawcowe nie mysla tak naprawde za siebie... Dostrzegasz
                              bezsensownosc tego sformulowania? Probowalam CI ja uzmyslowic, przedstawiajac
                              MOJA HISTORIE, tak, wlasnie MOJA, znaczy osoby, ktora niczego nie przyjmuje, bo
                              jej tak kaze AUTORYTET, tylko dlatego, ze ROZUMOWO i w oparciu o WLASNE
                              DOSWIADCZENIE uznala ZASADNOSC. SWIADOMIE WYBRALA. Czyli moj 'przypadek', jeden
                              z milionow zreszta, PRZECZY Twemu debilnemu stwierdzeniu. I wlasnie za
                              DEBILNOSC swoich stwierdzen powinnas sie wstydzic, moim zdaniem. NIe za
                              poglady, bo poglady kazdy z nas ma prawo miec, jakie chce. Inaczej jednak
                              brzmi, gdy stwierdzasz, ze 'wszystkich katolikow postrzegasz jako', niz gdy
                              stwierdzasz AUTORYTATYWNIE, ze 'wszyscy katolicy TO..." Rozumiesz roznice?
                              Fakt, wielu ksiezy z ambon wygaduje glupoty. TY jednak w tym momencie W NICZYM
                              nie jestes od nich lepsza. GADASZ GLUPOTY. I kropka. JASNE?



                              > Tak, wiem, ze to ty mowisz mi ze mam sie wstydzic, ale robi tez to i Kosciol
                              na
                              >
                              > rozne sposoby, mniej bezposrednio niz Ty :)

                              A coz mnie to obchodzi? Ja sie wypowiadam w imieniu jendzy, nie w imieniu
                              Kosciola,i tak bym chciala byc traktowana... I do tego mam prawo, prawda?

                              A ja Ci powtarzam, ze nie masz
                              > prawa mowic mi co powinnam/czego nie powinnam czuc. To normalne, ze zloszcze
                              > sie kiedy ktos mi mowi co mam czuc. Dlaczego mam sie nie zloscic? Zlosc jest
                              > uczuciem jak kazde inne.

                              Bo zamiast sie zloscic, wypada najpierw sie zastanowic, co ma nam do
                              przekazania osoba, ktora do nas mowi. Zlosc bowiem ZASLEPIA umysl. CO sama
                              niedawno wytknelas Dosi... Znacznie bardziej zasadna bylaby tu zreszta moja
                              zlosc, bo to TY zaczelas od deprecjonowania mnie (jako katoliczki). Na co ja Ci
                              jedynie zwrocilam uwage i dodalam, ze Twoje stwierdzenie, mnie deprecjonujace,
                              jest debilne. I za to powinnas sie wstydzic. A Ty mi mowisz, ze mnie bedziesz
                              rozliczac za Kosciol, a poza tym to nie do mnie nalezy CI mowic, za co masz sie
                              wstydzic... Obrazasz mnie, ja CI asertywnie melduje, co wlasnie uczynilas, a Ty
                              dalej brniesz... Ech, rece opadaja...

                              > Masz racje, ze "prawdziwy" Katolik to nie ten co wypelnia litere prawa.

                              Tego nie napisalam. Skad to wytrzasnelas? Nie zrozumialas, czy probujesz
                              manipulowac? Oba warianty nie piekne...., choc ten drugi jakby gorszy...

                              Moje
                              > stwierdzenie bylo wypowiedziane z lekka ironia. Raczej chcialam wyrazic, ze
                              > spoleczenstwo wierzacych z dezaprobata reaguje na tych, ktorzy zyja wg innych
                              > wartosci niz oni sami.

                              Tego nie zauwazylam. Za to na forum zauwazylam powracajace jak bumerang watki
                              o nietolerancji katolikow. Tymczasem watkow o bezboznosci ateistow,
                              dezaprobujacych akatolicki styl zycia, jakos nie zauwazylam... Jesli znajdziesz
                              jakis, zalacz link, poprosze..., ja zas tych, atakujacych katolicyzm w watku
                              zalozycielskim, moge znalezc sporo, od reki... No i jak? Wchodzisz?

                              Wierze, ze kazda religia stwarza mozliwosc dla ludzi,
                              > aby zyli w zgodzie ze soba czerpiac sile, nadzieje i milosc ze Zrodla,

                              A to juz kwestia Twojej 'wiary', nie 'wiedzy'... Tu akurat mozna by podeprzec
                              sie wiedza religioznawcza... Ty wolisz 'wiara'... Coz, Twoje prawo...


                              > jakkolwiek to Zrodlo jest pojmowane. Niepokojace dla mnie jest to co z ta
                              > religia robia niektorzy ludzie w instytuci Kosciola, ktora tak na dobra
                              sprawe,
                              >
                              > nie jest wcale taka abstrakcyjna i ma ogromny wplyw na spoleczenstwo. Tez nie
                              > uwazam, zeby wszyscy Katolicy byli zli. Ja sie nad tym nawet nie zastanawiam,
                              > bo nie da sie tego stwierdzic. Mysle po prostu, ze Kosciol (instytucja i
                              > jednostki) wyrzadzil wiele krzywd wielu ludziom,

                              Dowody poprosze na potwierdzenie ostatniego zdania. Bo jesli ich nie
                              przedstawisz, to Twoje stwierdzenie bedzie rownoznaczne z oszczerstwem...

                              lacznie z tymi ktorzy w nim
                              > sa. I mysle tez, ze zadnej Ameryki tu nie odkrywam. Przeczytalam Twoja
                              > historie. Ok, uwazasz, ze Kosciol/Bog Cie uratowal (btw. mysle ze to dwa
                              tematy
                              >
                              > ktore mozna traktowac roznie). To Twoja historia i Twoja prawda, ale nie
                              czyni
                              > to prawda powszechna. Dla porownania mysle, ze matka chlopca molestowanego
                              > moglaby opowiedziec nam inna historie. Punkt widzenia zalezy od...

                              Bardzo dziekuje za porownanie.... oraz szacunek dla 'mojej historii'...
                              (dostrzegasz sarkazm? I zareczam CI, to sarkazm jak najbardziej uzasadniony...:
                              (...)

                              Rozumiesz juz, dlaczego powinnas sie wstydzic, czy jeszcze raz Ci tlumaczyc?
                              Pozdrawiam rownie serdecznie
                              j.
                              • Gość: marta jendzo IP: 158.75.8.* 15.06.04, 16:30
                                > A coz mnie to obchodzi? Ja sie wypowiadam w imieniu jendzy, nie w imieniu
                                > Kosciola,i tak bym chciala byc traktowana... I do tego mam prawo, prawda?

                                A ja kiedy mowie, ze w Kosciele Katolickim sa nieodpowiedzialni ludzie, ktorych
                                nie interesuje kwestionowanie prawd koscielnych najwyrazniej nie mowie o Tobie,
                                bo jak twierdzisz Ty swiadomie wybierasz katolicyzm. Wiec o co sie oburzasz
                                skoro to Ciebie nie dotyczy?

                                > Bo zamiast sie zloscic, wypada najpierw sie zastanowic, co ma nam do
                                > przekazania osoba, ktora do nas mowi. Zlosc bowiem ZASLEPIA umysl. CO sama
                                > niedawno wytknelas Dosi...

                                Ja daje sobie prawo do zloszczenia sie, ale nie daje sobie przyzwolenia aby
                                mowic innym, ze gadaja glupoty, ze nie maja "wiedzy", ze powinni sie wstydzic
                                swojego myslenia. Mysle, ze tak moze przejawiac sie zlosc. Pewnie, ze
                                zastanawiam sie (nie dlatego, ze mi "wypada", tylko dlatego, ze uwazam to za
                                sluszne) nad tym co piszesz, moze krocej niz nad tym co ja pisze, ale to sprawy
                                jezykowe. Ale o co sie tu sprzeczac? Co sobie wytykamy?

                                > Znacznie bardziej zasadna bylaby tu zreszta moja
                                > zlosc, bo to TY zaczelas od deprecjonowania mnie (jako katoliczki). Na co ja
                                Ci
                                > jedynie zwrocilam uwage i dodalam, ze Twoje stwierdzenie, mnie
                                deprecjonujace,
                                > jest debilne. I za to powinnas sie wstydzic. A Ty mi mowisz, ze mnie bedziesz
                                > rozliczac za Kosciol, a poza tym to nie do mnie nalezy CI mowic, za co masz
                                sie
                                > wstydzic... Obrazasz mnie, ja CI asertywnie melduje, co wlasnie uczynilas, a
                                Ty
                                > dalej brniesz... Ech, rece opadaja...

                                Ja tez czuje, ze mnie obrazasz mowiac mi co powinnam czuc (wstydzic sie). Ty
                                tez dalej z tym brniesz choc teraz mowisz ze jednak nie do Ciebie nalezy mowic
                                mi, ze mam sie wstydzic... to po co to robisz jesli nie do Ciebie nalezy?
                                Zreszta nie napisalam przeciez, ze jendza, ktora jest katoliczka nie mysli za
                                siebie. Nazywasz swoje zachowanie asertywnoscia? Asertywnosc nie ma nic
                                wspolnego z obrazaniem, osmieszaniem, mowieniem komus, ze nic nie wie na dany
                                temat...

                                > Moje
                                > > stwierdzenie bylo wypowiedziane z lekka ironia. Raczej chcialam wyrazic, ze
                                > > spoleczenstwo wierzacych z dezaprobata reaguje na tych, ktorzy zyja wg inn
                                > ych wartosci niz oni sami.
                                >
                                > Tego nie zauwazylam.

                                Nie zauwazylas dezaprobaty spoleczenstwa? Ostatnio przedstawiciele LPR (i
                                innych partii tez) i Mlodziezy Wszechpolskiej, ktore bardzo katolicko pojmuja
                                seksualnosc czlowieka z wyrazna dezaprobata wypowiadali sie na temat parady
                                rownosci, ktora chcialy zorganizowac stowarzyszenia homoseksualistow. Dziwna to
                                demokracja, ktora pozwala mowic takim ludziom z LPR co mysla na ten temat, ale
                                juz nie pozwala na parade ludzi znacznie mniej szkodliwych (prez. Kaczynski
                                odmowil parady w Warszawie kilka razy). Gdyby dzisiaj spoleczenstwo polskie
                                mialo zaglosowac za tym, zeby geje mogli zawierac malzenstwa to co najmniej 80%
                                bylaby przeciw. Te sondaze gdzies tam istnieja. A skad tej wiekszosci polskiej
                                moze przychodzic do glowy, ze homoseksualizm jest nienaturalny i grzeszny?
                                Jakos tak sie dzieje, ze wiekszosc przeciwnikow powoluje sie na swoja religie,
                                cytaty z Biblii... mowia, ze sie modla za takich ludzi, zeby juz nie
                                cierpieli...

                                > > bo nie da sie tego stwierdzic. Mysle po prostu, ze Kosciol (instytucja i
                                > > jednostki) wyrzadzil wiele krzywd wielu ludziom,
                                >
                                > Dowody poprosze na potwierdzenie ostatniego zdania. Bo jesli ich nie
                                > przedstawisz, to Twoje stwierdzenie bedzie rownoznaczne z oszczerstwem...

                                Pedofilia wsrod ksiezy to jeden z powazniejszych problemow Kosciola. Rzecz
                                zdarzyla sie w mojej bylej parafii - proboszcz przez 8 lat molestowal dzieci.
                                Historia jest dluga i konczy sie nieszczesliwie dla dzieci, dla ich rodzicow,
                                dla probszcza i calej parafii. Nie wiem jaki procent ksiezy boryka sie z
                                pedofilia, ale mi wystarcza kilka przypadkow, zeby uznac to za niepokojacy
                                problem. Jest tez wiele innych mniej drastyczncyh historii. Proboszcz innej
                                parafii nie chcial pochowac ojca znajomej, poniewaz za malo dala w ofierze... a
                                poniewaz przez dlugi okres mieszkala w Stanach nie wiedziala, ze na tamte
                                czasy "co laska" wynosilo iles tysiecy zlotych. Kiedy zjawila sie z odpowiednia
                                suma, msza zostala odprawiona. Mam znajoma wyjatkowo zaangazowana w Odnowie,
                                ktora akurat w moim miescie przypomina raczej sekte (jak rozumiem odbywaja sie
                                w niej jakies "obrzedy", ktore z katolicyzmem nie maja nic wspolnego - to z
                                relacji bylych czlonkow wspolnoty). Ok... nie twierdze, ze wszyscy ksieza to
                                pedofile, ze caly ruch Odnowy to sekta, ale... naduzycia wladzy i autorytetu
                                zdarzaja sie w kosciele i zawsze sie zdarzaly, bo ludzie roznie interpretuja
                                religie katolicka. Jasne, ludzie tez mowia rozne glupoty o ksiedzach i z
                                roznych powodow sami koloruja swoje historie, ale sa tez tacy, ktorzy mowia
                                prawde i sa tacy, ktorzy boja sie mowic prawde glosno (najczesciej dzieci). Dla
                                mnie sa to sygnaly, ze cos nie dziala w tym Kosciele na wieksza skale i uwazam,
                                ze jako instytucja, ktora wplywa na moralnosc swoich wiernych jej zadaniem jest
                                posprzatac ten balagan. Sadze jednak, ze to marzenia scietej glowy...

                                Poza tym, jest tez tak, ze mi osobiscie religia katolicka po prostu nie
                                wystarcza i nie umiem jej pogodzic ze swoim sumieniem, ze swoim duchem, swoim
                                Ja, z tym jak postrzegam siebie i swiat. Za bardzo kloci sie z tym co ja
                                postrzegam jako swoja nature - kobieca i czlowiecza.

                                > Rozumiesz juz, dlaczego powinnas sie wstydzic, czy jeszcze raz Ci tlumaczyc?

                                Rozumiem dlaczego Ty uwazasz, ze powinnam sie wstydzic, ale ja sie nie wstydze,
                                bo niby co ma ten wstyd zalatwic? Mam sie wstydzic i nigdy juz nie mowic co
                                mysle nawet jesli komus to nie odpowiada? Tak to ma dzialac? No wiec, informuje
                                Cie, ze ja tak nie funkcjonuje.

                                Marta
                                • Gość: jendza Krotka pamiec? IP: *.fbx.proxad.net 16.06.04, 07:27
                                  Marto, napisalas ostatnio:

                                  > A ja kiedy mowie, ze w Kosciele Katolickim sa nieodpowiedzialni ludzie,
                                  ktorych
                                  >
                                  > nie interesuje kwestionowanie prawd koscielnych najwyrazniej nie mowie o
                                  Tobie,
                                  >
                                  > bo jak twierdzisz Ty swiadomie wybierasz katolicyzm. Wiec o co sie oburzasz
                                  > skoro to Ciebie nie dotyczy?

                                  A wczesniej brzmialo to (DOKLADNIE) nastepujaco:

                                  'Zeby byc prawdziwym katolikiem (tzn. takim ktory przestrzega wszystkich zasad)
                                  trzeba nie myslec tak naprawde za siebie, trzeba po prostu przestrzegac zasad i
                                  nie kwestionowac...'

                                  Moze dostrzegasz, ze zdanie ostatnie dotyczy 'prawdziwego katolika',
                                  czyli 'katolika' po prostu, a pierwsze w tym poscie, ale Twoje chronologicznie
                                  pozniejsze,mowi juz tylko o 'nieodpowiedzialnych ludziach w Kosciele
                                  Katolickim'? Albo zatem zmienilas zdanie, albo nie wyrazilas precyzyjnie swoich
                                  pogladow. Tylko za ktorym razem?

                                  I jaka jest, Twoim zdaniem, wspolzaleznosc miedzy 'byciem odpowiedzialnym
                                  czlowiekiem' (i to do tego w Kosciele), a kwestionowaniem prawd koscielnych.
                                  Bo z Twego zdanka na gorze wynika, ze 'odpowiedzialny-kwestionuje'.
                                  CO oznaczaloby, swoja droga, ze naprawde nie rozumiesz niczego...

                                  Jesli mowisz w ten sposob o kazdym katoliku, to chyba naturalnym jest
                                  spodziewac sie, ze pierwszy z brzegu na taka bzdure zareaguje, nieprawdaz?

                                  Napisalas tez:

                                  'Tak, wiem, ze to ty mowisz mi ze mam sie wstydzic, ale robi tez to i Kosciol
                                  na
                                  rozne sposoby, mniej bezposrednio niz Ty :)' I moje zdanko, ktore wyrwalas z
                                  kontekstu, bylo reakcja na to wlasnei Twoje stwierdzenie.

                                  Hm, ja Ci powiedzialam, dlaczego sie powinnas moim zdaniem wstydzic, i moja
                                  opinie wyczerpujaco uzasadnilam. CIekawa jestem, nadto, jak tez ow 'KOsciol'
                                  mowi Tobie, Marcie, ze masz sie wstydzic? Tobie-osobiscie?
                                  Czego i dlaczego masz sie, wg owej 'wypowiedzi' KOsciola, wstydzic?

                                  Dalej piszesz:

                                  'Niepokojace dla mnie jest to co z ta
                                  religia robia niektorzy ludzie w instytuci Kosciola, ktora tak na dobra sprawe,
                                  nie jest wcale taka abstrakcyjna i ma ogromny wplyw na spoleczenstwo'

                                  A co robia? I jaki jest ten 'niepokojacy' wplyw Kosciola na spoleczenstwo?
                                  I jak by chciala Marta, zeby wygladala religia katolicka?
                                  I dlaczego sobie Marta daje prawo do tego 'chcenia', skoro do Kosciola nie
                                  nalezy?

                                  Ja tam nie 'chcialabym' na przyklad, zeby muzulmanki chusty przestaly nosic...
                                  To naprawde nie moja sprawa...

                                  Pisalas:

                                  'Kosciol (instytucja i
                                  jednostki) wyrzadzil wiele krzywd wielu ludziom, lacznie z tymi ktorzy w nim
                                  sa.'
                                  A ja poprosilam o uzasadnienie...

                                  Przyznam, ze oczekiwalam na wiele, poczawszy od spalenia Rzymu, przez
                                  inkwizycje..... hm, szczesliwie ograniczylas sie tylko do pedofilii, ktora
                                  oczywiscie papiez zaleca wszystkim katolikom, ktorym katolicyzm jeszcze nie
                                  zdazyl wyrzadzic niczego zlego, w ostatniej encyklice (zaznaczam: to sarkazm...)

                                  A powazniej mam nadzieje sie ustosunkowac do sprawy oraz reszty Twego postu za
                                  pare tygodni

                                  pozdrawiam
                                  j
                    • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 14.06.04, 11:27
                      Marto. Dajze juz spokoj z tymi madrosciami. Nie masz bladego pojecia o czym
                      mowisz.

                      Twoje wypowiedzi w stylu "nie lubie Kosciola katolickiego" swiadcza o twoim
                      infantylizmie i ignorancji. Lubic to mozna czekolade. Z Twoich wypowiedzi
                      wynika nawet to, ze nie zadalas sobie trudu przeczytania postow zawartych w
                      zalozonym przez Ciebie watku. Poziom Twojego pisania zatrzymal sie na drugiej
                      klasie podstawowki, kiedy to dziecko mysli, ze jest madrzejsze od wszystkich
                      naokolo i czuje sie dumne kiedy moze wytknac ksiedzu, ze jezdzi za dobrym
                      samochodem.
                      • Gość: marta Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 158.75.8.* 14.06.04, 12:10
                        No i po co atakujesz? Wiesz, jest inny sposob na radzenie sobie z tymi
                        uczuciami zamiast nazywania kogos infantylnym, ignoranckim itd. Szkoda, ze
                        Twoja religia Cie tego nie nauczyla.
                        • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 14.06.04, 13:28
                          Dziecko drogie! Przeczytaj ze zrozumieniem swojego pierwszego posta, w ktorym
                          mowisz, ze katolicy (wszyscy w domysle) sa tepi. Kiedy ktos wytyka Ci
                          nieznajomosc tematu odwracasz kota ogonem. Jestes ignorantka, bo nie masz
                          pojecia o religii katolickiej, a nie dlatego, ze mi brak arugmentow i chce Cie
                          obrazic. Tylko tyle chcialam powiedziec. Doucz sie i dopiero potem wyglaszaj
                          swoje sady o tepych katolikach. Na razie masz powazne braki w wyksztalceniu i
                          nie ma to zadnego zwiazku ani z moim ani Twoim swiatopogladem. Masz ciasne
                          poglady o tepych katolikach, poniewaz nie wiesz czym jest katolicyzm. Dalas
                          temu wyraz mowiac chocby, ze kosciol potepia seks. Po takich slowach wnioskuje
                          wlasnie, ze nie masz pojecia o czym mowisz. To tak jakbys powiedziala, ze nie
                          lubisz demokracji, bo w demokracji nie uznaje sie praw jednostki. Czyli totalna
                          bzdura, nieprawdaz?
                          • Gość: marta Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 158.75.8.* 14.06.04, 14:53
                            To nie JA pisalam, ze katolicy sa tepi i ze Kosciol potepia seks. Widzisz, co
                            sie dzieje z czlowiekiem, ktory jest pelen zlosci i nie umie sobie z nia
                            poradzic??
                • bubster Re: Katolicy i ateisci w Polsce 11.06.04, 15:41
                  >>
                  > moja niechec a raczej nie niechec tylko krytycyzm dotyczy generalnie osob
                  > potrzebujacych boga i odgornych nakazow w zyciu
                  > uwazam, ze sa slabi psychicznie
                  hmmm...
                  a mi się wydaje że trzeba dużej siły psychicznej by podążać za np. Dekalogiem
                  nie jest łatwo np. być szczerym w każdej sytuacji, szanować drugą osobę itd.

                  ogólnie uważam, że dużej siły trzeba by postępować według zasad moralnych -
                  obojętnie, czy czerpie się je z religii czy np. własnych przemyśleń
        • Gość: Nelka Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.pl / 193.24.200.* 04.06.04, 14:09
          "Ja tylko uwazam, ze wpajanie np. mlodziezy tego typu
          przekonan (masturbacja to grzech, seks tez, seks jest brudny i w ogole fe..."

          Ty coś malo wiesz o katolikach i wierze.

          Dlaczego ma się im zabronic, że masturbacja to grzech? Skoro ich wiara nakazuje
          co innego?

          Kiedy słyszałaś z ust katolika, ze seks jest brudny? Myślisz, że oni seksu nie
          upraiają i zawierają tylko białe małżeństwa?

          To chyba jasne, że katolicy wychowują swe dzieci według swojej wiary i swoich
          przekonań. Ty nie musisz ani tego słuchac, ani się stosować do nakazów ich
          wiary.

          > Aha zapomnialam napisac, ze strasznie smieszne sa wizyty Karola Wojtyly w
          > Polsce. ROTFL
          > Zbiorowa histeria i jeden wielki orgazm

          Bardzo śmieszne są koncerty niektórych "idoli" i goraczka na meczach. Zbiorowa
          histeria lub mordobicie ROTFL
          • superwomanka Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 14:11
            > Bardzo śmieszne są koncerty niektórych "idoli" i goraczka na meczach.
            Zbiorowa
            > histeria lub mordobicie ROTFL

            tak ale az zal patrzec jak ci dobrzy milujacy blizniego chrzescijanie tak mecza
            i eksploatuja tego biednego, trzesacego sie staruszka :(
            • Gość: Nelka Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.pl / 193.24.200.* 04.06.04, 14:15
              Ten biedny staruszek jest dla katolików następcą Jezusa. Ma pewne zadanie do
              spełnienia i robi to z własnej, nieprzymuszonej woli. Ale Ty tego nie
              rozumiesz. Nie musisz.
              • wuzetka1 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 16:58
                Nastepca jezusa? buhahaha Ty widze tez nie rozumiesz, ze on jest jedynie glowa
                kosciola, a nie zadnym nastepca. ROTFL Dzieki, dawno sie tak nie usmialam,
                potwierdzasz teze superwomanki ze katolicy rzeczywiscie maja cos nie tak z glowa
                • j_u Re: Katolicy i ateisci w Polsce 07.06.04, 10:27
                  Wedlug dogmatow katolickich sformulowanych na podstawie Nowego Testamentu
                  papiez, czyli biskup Rzymu, jest nastepca Chrystusa. Ty widze nie orientujesz
                  sie zupelnie w przedmiocie swojej krytyki.
                  • Gość: anka Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 213.199.193.* 07.06.04, 19:54
                    następcą św.Piotra, zastępcą Jezusa
            • madana Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 16:48
              Nie rozumiem, skąd ten napastliwy ton!? Krzywdę Ci zrobili katolicy? Przecież
              każdy ma wolną wolę i SAM (to jest jedna z oznak dojrzałości) wybiera,czy chce
              wierzyć czy też nie.Nie znam religii, która od wierzących nie wymagałaby
              przestrzegania pewnych zasad.Niestety Twoje spostrzeżenia często są na poziomie
              takim, jakbym ja wypowiadała się o muzułmanach widząc członków Al-
              Kaidy.Przypomnij też sobie słynny Pascalowski zakład i jego dowód, dlaczego
              warto wierzyć (dla mnie to przekonujące).Pozdrawiam bez zadziorności.
    • wuzetka1 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 17:11
      Zwiazki mieszane sa trudniejsze niz inne i czesto roznice swiatopogladowe sa
      dodatkowym powodem nieporozumien. Wolalabym byc z kims, kto mialby zblizone do
      moich poglady. Moja kolezanka jest ateistka, a jej facet
      katolikiem, tyle ze niezbyt czesto chadza do kosciola i wydawalo sie, ze nie
      jest nawiedzony. Jednak ostatnio zaczal napierac na slub koscielny, a na jej
      protesty powiedzial podobno, e tam nie jestes ateistka tylko jestes leniwa i do
      kosciola ci sie nie chce chodzic.

      Zaklad Pascala to jak dla mnie wygodnictwo i hipokryzja.

      Czy katolik jest silny psychicznie? Nie, raczej biedny, nieszczesliwy i spetany
      glupimi zasadami, czesto zyjacy z wyrzutami sumienia, nie potrafiacy cieszyc
      sie seksem.

      I wszystko byloby ok, niech sobie zyja jak chca, tylko po co wpieprzac sie z ta
      nawiedzona religia do szkol? Po co indoktrynowac, po co te msze w telewizji? O
      pielgrzymkach Wojtyly i dlugich relacjach z tychze nawet nie wspomne.


      Wlasnie przyszlo mi do glowy, ze byloby bardzo zabawne, gdyby papiez okazal sie
      ateista, tylko na tyle cynicznym, zeby tak wszystkich nabrac. Ale bym sie
      smiala z tych wszystkich oszolomow traktujacych go jak jezusa :))))))).
      Oczywiscie pisze to hipotetycznie, wiec prosze mi nie sugerowac, ze obrazam
      tego pana.
      "nie
      ale sugerowałaś, że mogę być pedofilem
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=654&w=12321598&a=12321598 "

      (C) admin_kobieta
      • j_u Re: Katolicy i ateisci w Polsce 07.06.04, 10:30
        > Wlasnie przyszlo mi do glowy, ze byloby bardzo zabawne, gdyby papiez okazal
        sie
        >
        > ateista, tylko na tyle cynicznym, zeby tak wszystkich nabrac. Ale bym sie
        > smiala z tych wszystkich oszolomow traktujacych go jak jezusa :))))))).
        > Oczywiscie pisze to hipotetycznie, wiec prosze mi nie sugerowac, ze obrazam
        > tego pana.

        Jezeli piszesz hipotetycznie, to znaczy, ze czynisz takie zalozenie. Czyli
        zakladasz, ze papiez jest cynicznym ateista. Nie uwazam, zeby to byl powod do
        obrazy, chce jedynie ukazac ci, ze argument twoj byl chybiony.
    • pru-nella Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 17:38
      Jestem ciekawa jak w Polsce funkcjonują ateiści
      ~funkcjonuje sobie juz pare ladnych lat:)

      Co robią przy okazji imprez
      > typu chrzest w rodzinie?
      ~jada i sie nudza, za nic w swiecie nie bawia sie w klekanie, modlenie itp

      Czy w wypadku śmierci członka ateistycznej rodziny
      > na pogrzebie jest ksiądz?
      ~byl ze wzgledu na swiety spokoj malutkiej corki zmarlej - zeby jej inne dzieci
      i ich rodzice dali swiety spokoj

      > Jakie macie doświadczenia ze związkami "mieszanymi"?
      ~fatalne. takie podchody, zeby przekonac, nawrocic, sprawic zebym czula sie
      gorsza;
      ale to zly facet byl - zwiazki z katolickimi przyjaciolmi mam jak najlepsze.

      z kolei moja kolezanke maz 'nawrocil' na ateizm - i jak sama mowi,
      odkad 'otworzyla wreszcie oczy' zyje jej sie o wiele lepiej.
    • triss_merigold6 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 04.06.04, 21:50
      Normalnie funkcjonuję. Na chrzcie nigdy nie byłam, na katolickie pogrzeby i
      śluby chodzę - siadam i nie uczestniczę w liturgii. Na pogrzebie członka
      ateistycznej rodziny nie ma księdza.
      Doświadczenie ze związkami mieszanymi - niewielkie. Wiązałam się z
      niepraktykującymi wychowanymi w wierze.
      Jest mi dokładnie obojętne czy ktoś jest katolikiem, prawosławnym, protestantem
      itd. dopóki: nie usiłuje krzewić wiary w stosunku do mnie i nie jest
      fanatyczny.
      • tinea0 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 12.06.04, 09:29
        Zgadzam sie - tak naprawde to, czy ktos wyznaje jakas religie czy nie, nie ma
        az takiego znaczenia. Wychowalam sie w rodzinie katolickiej, ale w liceum
        odeszlam od kosciola; nie jestem ateistka, ale nie uznaje zadnej religii, moj
        maz podobnie. Nie spotkalam sie z jakas nietolerancja z tego powodu, chociaz
        wierzacy znajomi czasem nie moga sie nadziwic, jak ja "tak funkcjonuje", kiedy
        w rozmowie sie przyznam do swojej areligijnosci, wywoluje to nieraz wielkie
        poruszenie i czuje sie jakbym byla jakims dziwacznym zwierzeciem. Staram wobec
        tego sie z wierzacymi nie dyskutowac na tematy religijne, tym bardziej ze
        zawsze kusi mnie, zeby zadawac "trudne" pytania, na ktore nie beda umieli
        znalezc logicznej odpowiedzi.
        Na katolickich slubach i pogrzebach klecze, wstaje itp. kiedy robia to inni,
        ale sie nie modle (zreszta juz nie pamietam za bardzo tekstow modlitw). Chyba
        najwiekszym utrudnieniem byly dla mnie wizyty papieza - przez 2 tygodnie przed
        i po wizycie w TV, radiu, gazetach itd byl tylko papiez. Uwazam jednak, ze
        skoro przewazajaca czesc Polakow to katolicy, to ja powinnam dostosowac;
        zreszta mam do papieza stosunek raczej pozytywny.
        NAjwiekszym bledem wydaje mi sie ocenianie ludzi po ich religii - to ze ktos w
        cos wierzy czy nie wierzy, wcale o niczym nie swiadczy. Sa ludzie, ktorzy
        staraja sie zyc zgodnie z nakazami swojej religii i nalezy sie im za to
        szacunek, bo to naprawde trudne. Sa tacy, ktorzy tworza swoje wlasne "10
        przykazan", dostosowuja nauki kosciola do swojej wlasnej sytuacji, cos odrzuca,
        cos dodadza - ale efektem sa naprawde rozne mieszanki, moze wyjsc z tego
        naprawde dobry (w znaczeniu "milujacy blizniego") czlowiek, a moze wyjsc i
        morderca. Rowniez kazdy niewierzacy ma swoj wlasny wewnetrzny kodeks. Ateizm
        nie oznacza antyklerykalizmu, nienawisci do religii, braku moralnosci - chociaz
        tacy niewierzacy, podobnie jak ziejacy nienawiscia katolicy z rodzaju ojca
        Rydzyka, sa najbardziej widoczni. Szkoda.
    • titus_flavius ateizm to zbrodnia 04.06.04, 22:22
      superwomanka napisała:

      > Ja osobiście nie przepadam za katolikami, drażni mnie ich "prostactwo"

      Chaire,
      mnie z kolei drażni prostactwo intelektualne ateistów przejawiające się w
      butnej arogancji wobec świata i ignorowaniu rzeczy oczywistych. Nadto ateizm
      uważam za przejaw głupoty, jeżeli jest wyznawany prywtanie i za za zbrodnię -
      czynnik podważający ład społeczny, gdy jest propagowany publicznie. Obok bowiem
      nielicznych zdrowych, bogatych, silnych, pięknych i zadowolonych w
      społeczenstwie większość stanowią biedni, chorzy, słabi, których jedyną
      nadzieją jest wiara w nagrodę po śmierci.
      Ateiści zaś chcą im tą nadzieję odebrać, tym samym podcinając gałąź na której
      siedzą. Cóż bowiem ma powstrzymać biednych wtedy przed rewoltą społeczną, czy
      przestępczością, aby odebrać siłą bogatym to, co zego biedni nigdy mieć nie
      będą?
      Katolicyzm propaguje miłość bliźniego, godzenie się z losem, małżeństwo
      monogamiczne, płodzenie i wychowyanie dzieci. Bez tych wartości życie by się
      zmieniło w dżunglę, a społęczeństwo by skazało się na samounicestwienie,
      wskutek ujemnego przyrostu naturalnego.
      T.


      > intelektualne przejawiajace sie w slepej wierze i braku glebszej refleksji,
      > dlaczego pewne rzeczy sa zabronione oraz w bezmyslnym wykonywaniu zalecen
      > kosciola.
      > Drazni mnie nietolerancja niektorych katolikow i próby wtrącania sie w cudze
      > życie oraz zagladania ludziom pod kołdry. Wkurza mnie propagowanie pogladow,
      > jakby seks i masturbacja mialy byc czyms zlym, a homoseksualizm czyms, co
      > nalezy leczyc.
      > Uwazam ze osoby o mocniejszej konstrukcji psychicznej nie potrzebuja wiary w
      > jakiegos boga oraz przynaleznosci do kosciola, bo same wiedza, co maja robic,
      > co jest dobre, a co zle.
      • Gość: superwomanka Re: ateizm to zbrodnia IP: 5.5.* / 80.58.41.* 07.06.04, 03:03
        > Ateiści zaś chcą im tą nadzieję odebrać, tym samym podcinając gałąź na której
        > siedzą. Cóż bowiem ma powstrzymać biednych wtedy przed rewoltą społeczną, czy
        > przestępczością, aby odebrać siłą bogatym to, co zego biedni nigdy mieć nie
        > będą?

        Czyli religia jest potrzebna, żeby utrzymać w ryzach niższe warstwy społeczne i
        zastraszyć ich na tyle, żeby nie zrobili rewolucji społecznaj. Właśnie to
        miałam na myśli pisząc, że katolicy sa prostaccy intelektualnie.


        > Katolicyzm propaguje miłość bliźniego, godzenie się z losem, małżeństwo
        > monogamiczne, płodzenie i wychowyanie dzieci. Bez tych wartości życie by się
        > zmieniło w dżunglę, a społęczeństwo by skazało się na samounicestwienie,
        > wskutek ujemnego przyrostu naturalnego.
        > T.
        >

        W dzungle? Nie. Mozna byc ateista i także mieć pewien własny system wartości
        (tym cenniejszy, że wypracowany samodzielnie a nie narzucony z góry). Sa
        ludzie, ktorzy sa w stanie zachowywac sie przyzwoicie bez bata nad glowa w
        postaci zagrozenia smazeniem sie w piekle. I cenie ich bardziej niz katolikow,
        ktorych przed wyjsciem na ulice i wymordowaniem np. bliznich czasami
        powstrzymuje strach przed kara boska, a nie własne sumienie.

        W skrocie katolik to taki masochista, ktory lubi, zeby go bic i nadstawia drugi
        policzek oraz ma dziwna obsesje na pkcie pana karola w.

        • j_u Re: ateizm to zbrodnia 07.06.04, 10:33
          Mozna byc ateista i także mieć pewien własny system wartości
          > (tym cenniejszy, że wypracowany samodzielnie a nie narzucony z góry).

          Zaden ateista nie wymysli calkowicie niezaleznie od zasad wielkich religii
          wlasnego systemu wartosci. Podstawowy system wartosci ludzkosc wypracowala
          sobie juz w ramach tych religii.
          Co sobie napiszesz w swoim dekalogu?
        • Gość: P.S.J. Re: ateizm to zbrodnia IP: *.itpp.pl 07.06.04, 11:21
          > Mozna byc ateista i także mieć pewien własny system wartości
          > (tym cenniejszy, że wypracowany samodzielnie a nie narzucony z góry). Sa
          > ludzie, ktorzy sa w stanie zachowywac sie przyzwoicie bez bata nad glowa w
          > postaci zagrozenia smazeniem sie w piekle.

          No tak. Ale sa ludzie, którzy bez bata nie potrafią zachowac się w akceptowalny
          społecznie sposób. I, sądząc po podłości rodzaju ludzkiego, są raczej w
          większości. Każdy zatem system moralno-etyczny, wpajany od dziecka i
          wszechotoaczjący w życiu codziennym jest lepszy od braku takiego systemu. Jak
          wyobrażasz sobie życie w społeczeństwie, gdzie każdy ma odmienny system
          wartości, i jeden np. uznaje gwałt za rzecz naganną, a drugi za
          urzeczywistnienie swego elan vitale? Hę?
        • titus_flavius Re: ateizm to zbrodnia 08.06.04, 23:02
          Gość portalu: superwomanka napisał(a):

          > W dzungle? Nie. Mozna byc ateista i także mieć pewien własny system wartości

          Chaire,
          tak, Hitler czy Stalin niewątpliwie mieli jakieś systemy wartości :o)
          T.


          > (tym cenniejszy, że wypracowany samodzielnie a nie narzucony z góry). Sa
          > ludzie, ktorzy sa w stanie zachowywac sie przyzwoicie bez bata nad glowa w
          > postaci zagrozenia smazeniem sie w piekle. I cenie ich bardziej niz
          katolikow,
          > ktorych przed wyjsciem na ulice i wymordowaniem np. bliznich czasami
          > powstrzymuje strach przed kara boska, a nie własne sumienie.
          >
          > W skrocie katolik to taki masochista, ktory lubi, zeby go bic i nadstawia
          drugi
          >
          > policzek oraz ma dziwna obsesje na pkcie pana karola w.
          >
      • bukfa Re: ateizm to zbrodnia 09.06.04, 05:39
        titus_flavius napisał:

        > Cóż bowiem ma powstrzymać biednych wtedy przed rewoltą społeczną, czy
        > przestępczością, aby odebrać siłą bogatym to, co zego biedni nigdy mieć nie
        > będą?

        Prawo?

        > Katolicyzm propaguje miłość bliźniego, godzenie się z losem, małżeństwo
        > monogamiczne, płodzenie i wychowyanie dzieci. Bez tych wartości życie by się
        > zmieniło w dżunglę

        Tak, jak wiadomo tylko w spoleczenstwach katolickich ludzie sie pobieraja i
        wychowuja dzieci :)))))

        Ech, Tytus, chyba nas podpuszczasz troche?
        • titus_flavius Re: ateizm to zbrodnia 09.06.04, 07:06
          bukfa napisała:
          >
          > Prawo?

          Chaire,
          czyżbyś uważała, że da się zamknąć w więzieniach 2/3 społeczeństwa? Nadto mamy
          społeczeńśtwa demokratyczne, w którym większość decyduje o kształcie prawa.
          Większosć jest biedna i może dojść do przekonania, że bogatej mniejszosci
          trzeba zabrać co ona ma.

          > Tak, jak wiadomo tylko w spoleczenstwach katolickich ludzie sie pobieraja i
          > wychowuja dzieci :)))))

          Owszem nie tylko. Także w rodzinach islamskich, żydowskich, czy rygorystycznie
          protestanckich.
          Natomiast w środowskach obojętnych religijnie małżeństwa są zawierać wyraźnie
          rzadziej i są nietrwałe, rodzi się w nich wyraźnie mniej dzieci. Dlatego
          właśnie kraje Europy Zachodniej przeżywają spadek ludności, który byłby
          znacznie wyraźniejszy, gdyby badać go tylko wśród środowisk niewierzących.
          Ostatnio podano, że 40% kobiet w Niemczech nie ma i nie będzie mieć dzieci.
          Idąc tą drogą, społecznościom zachodnim grozi zagłada.
          T.
          • bukfa Re: ateizm to zbrodnia 09.06.04, 18:38
            titus_flavius napisał:

            > czyżbyś uważała, że da się zamknąć w więzieniach 2/3 społeczeństwa? [...]
            > Większosć jest biedna i może dojść do przekonania, że bogatej mniejszosci
            > trzeba zabrać co ona ma.

            Tytus, czy TY masz jakas traume na punkcie nadciagajacej rewolucji? Dlaczego
            zakladasz ze ubodzy ludzie to bezmyslny motloch ktory tylko marzy o wybiu Ci
            okien i zrabowaniu Twojego samochodu? Przed rewolucja ma chronic ludzi dobra
            organizacja panstwa zapewniajaca jednostkom szanse rozwoju i osiagniecia
            zadowolenia materialnego - a nie wizja nagrody wiecznej serwowana przez religie
            panstwowa.
            To co mowisz o odgrywaniu religijnosci w celu utrzymania nizszych warst
            spoleczenstwa w karbach jest kpina z nauk Jezusa.

            • titus_flavius Re: ateizm to zbrodnia 09.06.04, 19:03
              bukfa napisała:

              > titus_flavius napisał:
              >
              > > czyżbyś uważała, że da się zamknąć w więzieniach 2/3 społeczeństwa? [...]
              > > Większosć jest biedna i może dojść do przekonania, że bogatej mniejszosci
              > > trzeba zabrać co ona ma.
              >
              > Tytus, czy TY masz jakas traume na punkcie nadciagajacej rewolucji? Dlaczego
              > zakladasz ze ubodzy ludzie to bezmyslny motloch ktory tylko marzy o wybiu Ci
              > okien i zrabowaniu Twojego samochodu? Przed rewolucja ma chronic ludzi dobra
              > organizacja panstwa zapewniajaca jednostkom szanse rozwoju i osiagniecia
              > zadowolenia materialnego - a nie wizja nagrody wiecznej serwowana przez
              religie
              > panstwowa.
              > To co mowisz o odgrywaniu religijnosci w celu utrzymania nizszych warst
              > spoleczenstwa w karbach jest kpina z nauk Jezusa.

              Chaire,
              czyżbyś nie rozumiała, że z rozmaitych przyczyn spora część społeczeństwa nie
              jest w stanie wzbogacić się? Nadto bogactwo wypracowuje się pracą pokoleń.
              Podobnie długo trzeba czekać na stworzenie sprawnie działajacego państwa. W
              imię czego biedni mają poświęcać swe życie, aby możliwe było wytworzenie
              sprawnego państwa i dobrobytu?
              Jak więc sprawić, aby biedni akceptowali swój los i nie podejmowali kroków,
              które zmierzać będą do zabrania mienia bogatym?
              Odpowiedź jest oczywista. Tylko respektowanie wartosci religijnych zapewni
              spokój społeczny.
              T.
              • bukfa Re: ateizm to zbrodnia 09.06.04, 21:09
                titus_flavius napisał:


                > Odpowiedź jest oczywista. Tylko respektowanie wartosci religijnych zapewni
                > spokój społeczny.

                To nieprawda. To respektowanie prawa i wartosci obywatelskich zapewnia porzadek
                w panstwie. (Vide przyklad "ateistycznej" Europy Zachodzniej.) Naprawde sadzisz
                ze to wiara katolicka powstrzymuje Polakow przed wszczesciem rewolucji? Bardzo
                watpie.
                • titus_flavius Re: ateizm to zbrodnia 09.06.04, 22:07
                  bukfa napisała:

                  > titus_flavius napisał:
                  >
                  >
                  > > Odpowiedź jest oczywista. Tylko respektowanie wartosci religijnych zapew
                  > ni
                  > > spokój społeczny.
                  >
                  > To nieprawda. To respektowanie prawa i wartosci obywatelskich zapewnia
                  porzadek
                  >
                  > w panstwie. (Vide przyklad "ateistycznej" Europy Zachodzniej.) Naprawde
                  sadzisz
                  >
                  > ze to wiara katolicka powstrzymuje Polakow przed wszczesciem rewolucji?
                  Bardzo
                  > watpie.

                  Chaire,
                  czyżbyś się zapętlała? Uważasz, ze prawo ma powstrzymać biednych? Dlatego, że
                  każdy ma je przestrzegać? A jak biedni uchwalą prawo o zabieraniu bogatym i
                  oddawaniu biednym? Też będziesz nawoływała do posłuszęństwa prawu? Biednych
                  jest wiecej niż bogatych ...
                  Odnośnie zaś Europy Zachodniej, to tam bogacze dzielą się z biednymi. Tak samo
                  jest w USA - im większy bogacz, tym więcej przeznacza na cele publiczne.
                  T.
                  • bukfa Re: ateizm to zbrodnia 09.06.04, 23:26
                    titus_flavius napisał:

                    > czyżbyś się zapętlała? Uważasz, ze prawo ma powstrzymać biednych? Dlatego, że
                    > każdy ma je przestrzegać?

                    Oczywiscie ze prawo. Czy Ty przestrzegasz prawa? Dlaczego? Jesli tak, to masz
                    juz odpowiedz na swoje pytanie.
                    A jesli ktos jest na tyle zdesperowany ze ignoruje prawo, to bedzie ignorowal i
                    nakazy religii.

                    >A jak biedni uchwalą prawo o zabieraniu bogatym i
                    > oddawaniu biednym? Też będziesz nawoływała do posłuszęństwa prawu? Biednych
                    > jest wiecej niż bogatych ...

                    BYly juz takie proby, ale skonczyly sie fiaskiem. Oczywiscie istnieje
                    zagrozenie ze sie powtorza, ale nie sadze zeby to sie stalo predko. Poza tym i
                    za pierwszym razem nie powstrzymala ludzi religia...

                    > Odnośnie zaś Europy Zachodniej, to tam bogacze dzielą się z biednymi.
                    Czy sklania ich do tego gleboka religijnosc?
                    • titus_flavius Re: ateizm to zbrodnia 10.06.04, 08:50
                      bukfa napisała:

                      > titus_flavius napisał:
                      >
                      > > czyżbyś się zapętlała? Uważasz, ze prawo ma powstrzymać biednych? Dlatego,
                      > że
                      > > każdy ma je przestrzegać?
                      >
                      > Oczywiscie ze prawo. Czy Ty przestrzegasz prawa? Dlaczego? Jesli tak, to masz
                      > juz odpowiedz na swoje pytanie.

                      Chaire,
                      biedni tu także biorą przykład z bogatych, którzy jak widać z telewizji także
                      korzystają z każdej okazji, aby bogacic się łamiąc prawo.
                      Nadto biedni widzą, jak jest prawo stanowione: afera Rywina i tuzin innych,
                      pokazały ile kosztuje uchwalenie takiej, czy innej ustawy przez Sejm.
                      I Ty oczekujesz, aby ludzie szanowali takie prawo?
                      Przestrzegają je do czasu, gdy jest im to na rękę, albo z obawy kary. Biednym
                      prawo nie jest na rękę i kar się nie boją.

                      > BYly juz takie proby, ale skonczyly sie fiaskiem. Oczywiscie istnieje
                      > zagrozenie ze sie powtorza, ale nie sadze zeby to sie stalo predko. Poza tym
                      i
                      > za pierwszym razem nie powstrzymala ludzi religia...

                      Religia sprawiła tyle, że komunizm ograniczył się do części świata. W reszcie
                      biedni czuli się częścią społeczeńśtwa.

                      > > Odnośnie zaś Europy Zachodniej, to tam bogacze dzielą się z biednymi.
                      > Czy sklania ich do tego gleboka religijnosc?

                      Twórcy zachodnich państw socjalnych byli głęboko religijni. Nadto tradycja
                      dzielenia się z biednymi ma niewątpliwe korzenie chrześcijańskie.
                      T.
              • Gość: agnostyczka Re: ateizm to zbrodnia IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 13.06.04, 10:52
                Hej tytus, ty to naiwny jesteś troszkę- nie pamiętasz Rewolucji Francuskiej?Czy
                chłopi, którzy mordowali ziemian i zakonników byli niewierzący?Nie sądzę. A
                podobna sytuacja w przypadku rabacji galicyjskiej- to bardzo pobożny, a
                jednocześnie bardzo uciskany, jakos sie nie zadowolił słowami ośmiu
                błogosławieństw...
                • titus_flavius Re: ateizm to zbrodnia 13.06.04, 23:12
                  Gość portalu: agnostyczka napisał(a):

                  > Hej tytus, ty to naiwny jesteś troszkę- nie pamiętasz Rewolucji Francuskiej?
                  Czy
                  >
                  > chłopi, którzy mordowali ziemian i zakonników byli niewierzący?Nie sądzę. A

                  Chaire,
                  owszem, byli kierowani in inspirowani przez zdeklarowanych ateistów. Wszyscy o
                  tym wiedzą, oprócz Ciebie. Nikt jeszcze nie napisałe, że rewolucje francuską
                  robili myśliciele katoliccy.
                  T.
          • magic00 Re: ateizm to zbrodnia 12.06.04, 14:13
            Religijność może mieć jedynie znikomy wpływ na dzietność społeczeństw.
            Największy wpływ na dzietność społeczeństw ma średni wiek zawierania małżeństw.
            A w krajach rozwiniętych ten wiek jest coraz wyższy, bo trzeba najpierw się
            dorobić, skończyć studia, poznać świat idt, a w takich np. biednych Idniach czy
            Afryce nie.
            • titus_flavius Re: ateizm to zbrodnia 12.06.04, 14:47
              magic00 napisała:

              > Religijność może mieć jedynie znikomy wpływ na dzietność społeczeństw.
              > Największy wpływ na dzietność społeczeństw ma średni wiek zawierania
              małżeństw.
              > A w krajach rozwiniętych ten wiek jest coraz wyższy, bo trzeba najpierw się
              > dorobić, skończyć studia, poznać świat idt, a w takich np. biednych Idniach
              czy
              >
              > Afryce nie.

              Chaire,
              ale to wynika z kulturowych priorytetów. Dzieci można mieć bez dorobienia się,
              studiów i bez poznania świata.
              Jeżeli jednak młodym wmawia się, że najpierw wymienione cele, to nic dziwnego,
              ze końcu nie mają czasu na dzieci. To jest efekt propagandy liberalno-
              hedonistycznej i zepchnięcia wartości katolickich na drugi plan.
              T.

              • magic00 Re: ateizm to zbrodnia 12.06.04, 22:33
                Sorki, ale trudno mieć dzieci, jak się nie ma gdzie mieszkać, więc dorabianie
                jest potrzebne. A studiowanie z dzieciakiem na karku jak babci do opieki nie ma
                to cholernie ciężka sprawa.
                Poza tym w ciepłych krajach rolniczych tłoczność w chacie tak nie dokucza, bo
                większość dnia spędza się na polu, a u nas tylko zima i jesień. Produkcja dużej
                ilości dzieci sprawdza się w społeczeństwach rolniczych, a w miejskich jest
                nieco gorzej.
                A co do katolickich ideałów. Znam dwie osoby, szczerych katolików i jakoś mimo
                chęci tych rodzin nie zakładają, bo gadają o zapenianiu bytu przyszłej rodzinie.
                A jam nie katoliczka, i nie chwaląc się, jedno dziecko wyprodukowałam, ze
                świadomością, iż widoki na dalszą karierę w świetnej firmie mi się pokićkają.
                • titus_flavius Re: ateizm to zbrodnia 12.06.04, 23:05
                  magic00 napisała:

                  > Sorki, ale trudno mieć dzieci, jak się nie ma gdzie mieszkać, więc dorabianie
                  > jest potrzebne. A studiowanie z dzieciakiem na karku jak babci do opieki nie
                  ma
                  >
                  > to cholernie ciężka sprawa.
                  > Poza tym w ciepłych krajach rolniczych tłoczność w chacie tak nie dokucza, bo
                  > większość dnia spędza się na polu, a u nas tylko zima i jesień. Produkcja
                  dużej
                  >
                  > ilości dzieci sprawdza się w społeczeństwach rolniczych, a w miejskich jest
                  > nieco gorzej.
                  > A co do katolickich ideałów. Znam dwie osoby, szczerych katolików i jakoś
                  mimo
                  > chęci tych rodzin nie zakładają, bo gadają o zapenianiu bytu przyszłej
                  rodzinie
                  > .
                  > A jam nie katoliczka, i nie chwaląc się, jedno dziecko wyprodukowałam, ze
                  > świadomością, iż widoki na dalszą karierę w świetnej firmie mi się pokićkają.

                  Chaire,
                  cóż, owszem, za młodu jest ciężko, więc rodzina powinna pomóc młodym. I tak
                  teraz jest o niebo lepiej niż dawniej, a to wtedy ludzie mieli więcej zieci.
                  Ale wtedy żywa była tradycja katolicka, obecnie tępiona przez liberalną.
                  T.
                  • magic00 Re: ateizm to zbrodnia 13.06.04, 11:53
                    Dawniej ludzie mieli więcej dzieci bynajmniej nie dlatego, że kierowali się
                    nakazami wiary. Nie było antykoncepcji, w rodzinach rolniczych (ok.80% społ.)
                    więcej dzieci+ więcej rąk do pracy. To tego umierały masowo, więc trzeba było
                    nadrabiać, bo nigdy nie wiadomo było ile z nich przeżyje. Wśród szlachty (na
                    chłopach tak dobrze się nie znam), kobiety wychodziły za mąż mając średnio 20
                    lat. 25 lat uważano za ostatni dzwonek. Im wcześniej wyszła za mąż tym więcej
                    miała dzieci. Wtedy też obowiązywały pewne kanony gotowości do małżeństwa,
                    tylko inne niż dzisiaj. Dla mężczyzny - zdobycie odpowiedniej pozycji,
                    stanowiska, dla dziewczyny - nabycie tzw. talentów, ogłady towarzyskiej czy
                    umiejętności przydatnych w prowadzeniu gospodarstwa domowego. Katolickość nie
                    miała tu nic do rzeczy, najważniejszy był interes rodu. Grzechy chętnie
                    odkupywano porzez datki na kościół - każdy wedle zamożności.
        • Gość: Wiola Re: ateizm to zbrodnia IP: 212.106.128.* 19.06.04, 00:12
          A co powiesz o ludziach którzy są ateistami, ale zawierają związki na całe
          życie?
    • Gość: DRYX-22 Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.06.04, 22:35
      Ale miałkie i jałowe argumenty przedstawia
      superwomanka !!!!

      Poza tym ,to szczyt narcyzmu obrać sobie taki nick !
      Napisz , dziecinko, ile masz lat , jakie masz doświadczenie
      życiowe , zawodowe , by sie az tak jednoznacznie
      wypowiadać. No chyba , że jestes córką Jerzego Urbana ,
      to wtedy wszystko Cię tłumaczy.


      • Gość: graga Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.ny325.east.verizon.net 07.06.04, 06:27
        Oprocz ateistow sa ludzie poszukujacy, watpiacy, agnostyce itd. Tych jest
        chyba wiecej niz czystej wody ateistow, (ja sama jestem ateistka, chociaz
        chcialabym sie przekonac do filozofii buddyzmu) i nie jest tak jak pisza
        mieszkanki duzych miast, ze nigdy nie mialy problemu ze swoim niepraktykowaniem
        obrzadkow katolickich ( bo polski katolicyzm glownie sprowadza sie do
        obrzadkow. Na prowincji, na wsi, w latach, kiedy mieszkalam w Polsce nie bylo
        to takie bezproblemowe, zapewne teraz jest gorzej, tak jak na calym swiecie.
        150 lat temu najwybitniejszy amerykanski prezydent - Lincoln, ktory nie nalezal
        do zadnego kosciola pytal walczace ze soba Poludnie i Polnoc. Modlicie sie do
        tego samego Boga w swojej slusznej sprawie, kogo z was ma Bog wysluchac.
        Dzisiaj nie moglby powiedziec tego rodzaju slow, bo stracilby twarz, tak jak
        dzisiaj w Ameryce nie moglby zostac prezydent, ktory nie przynalezy do jakiegos
        kosciola. Nieprawda jest, ze sprawa obskuranckich pogladow kosciola
        karolickiego i innych konserwatywnych kosciolow na zycie seksualne,
        zapobieganie ciazy, itd. jest ich wewnetrzna sprawa. Dzieki tym pogladom i
        decyzjom Watykanu na przyklad w Afryce rodzi sie miliony dzieci z pietnem AIDS,
        skazanych na kilka lat wegetacji w cierpieniach, bo kosciol jest przeciw
        uzywaniu prezerwatyw o innych srodkach nie wspominajac. To dzieki
        temu "milosierdziu chrzescijanskiemu" prezydent Bush cofnal wszystkie dotacje
        dla organizacji rzadowych i pozarzadowych zajmujacych sie sprawami walki z AIDS
        w ramach programow uswiadamiajacych. Bo rozdawali prezerwatywy, ba dopuszczali
        skrobanki. Dramaty rodzin, skazanych na straszliwa smierc w ciagu kilku lat
        dzieci, zagrozenie demograficzne kontynentu juz ani papieza, ani Busha nie
        interesuja. Wystarczy, ze papiez poglaska po glowce czarne zaglodzone, chore,
        bez przyszlosci dziecko, dlatego powtarzam - doktryny religijne ( nie tylko
        kosciola katolickiego, jak sie ostatnio naocznie przekonujemy) nie sa
        wewnetrzna sprawa danej wspolnoty religijnej
        • Gość: P.S.J. Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.itpp.pl 07.06.04, 11:24
          skoro dopuszczasz rozpatrywanie filozofii buddyzmu bez warstwy religijnej, to
          równie dobrze możesz rozpatrywać filozofię chrześcijańską bez
          warstwy "obrzedowo-religijnej". Prawda? :)
    • zwierzoczlowiekoupior Re: Katolicy i ateisci w Polsce 07.06.04, 10:04
      Prymitywny antyklerykalizm świadczy ... no właśnie... o prymitywiźmie.
      Wypowiedź Titusa F. - mimo prób nadania jej ogłady intelektualnej- jest równie
      prytmitywnym ekstremum.
      Pozdrawiam
      Zwierzak
    • fitit Re: Katolicy i ateisci w Polsce 07.06.04, 10:37
      Spotkałem raz ateistę ale nie jestem pewny.
    • Gość: Whisky Jestem akurat katolikiem i się tego nie wstydzę... IP: 217.96.9.* 07.06.04, 10:56
      Jak w Polsce funkcjonuja ateiści - nie wiem bo takich nie znam. Przypuszczm, że
      może lęki egzystencjalne lepiej znoszą (wiara pomaga nam, choć nie do tego
      tylko służy) ale i mniej rozumieją swiat wokół.
      Zarzucać prostactwo intelektualne osobom przyznajacym sie do katolicyzmu, np.
      takiego formatu jak np.Tischer,Turowicz i inni - to nieuprawnione twierdzenie.
      Prostacy sa wszędzie, co ciekawe nie mylmy tego z ludźmi prostymi, bo to dla
      nich Bóg sie objawił najpierw.
      "Ślepa wiara" - och daj mi to Boże, a nie miałbym watpliwości ani upadków
      Byłbym szczęśliwym człowiekiem.
      Ciekawy jestem czy przezyłaś śmierć kogoś bliskiego (rodzice, dzieci, mąż,
      chłopak) lub ciężką chorobę ktoregoś z nich. Albo w ogóle jakieś traumatyczne
      wydarzenie. Dopiero wtedy człowiek może ocenic swoją "mocną konstrukcję
      psychiczną".
      Problem masturbacji, większość z nas przechodzi przez to , taka jest prawda.
      Ale twierdzić, iz to po prostu fajna spraw i służy zdrowiu..no nie wiem ;-)
      W każdym bądź razie nie powiem tego moim synom.
      To tyle skromnych uwag...aha przypomniałem sobie takie powiedzenie:
      Jesli nie wierzysz w Boga, to musisz wiedzieć że On ciągle wierzy w Ciebie.
      Pozdrawiam
      • Gość: graga Re: do PSJ IP: *.ny5030.east.verizon.net 07.06.04, 17:54
        W ramach swoich zainteresowan zawodowych chodze na dyskusje panelowe etykow,
        filozofow roznych religii.Tematem jest zawsze jakis problem psychologiczny:
        smutek po stracie, podejscie do smierci, zagadnienia moralne. Program
        prowadzi bardzo rzutki Dominikanin, czlonek komisji etycznej w Watykanie. On
        sam potwierdza, ze obecny funadamentalizm religijny jest zjawiskiem nowym.
        Podal swoj przyklad sprzed kilku dziesiatkow lat, kiedy jako mlodzi prowadzili
        zaciekle dyskusje filozoficzne z konkurujacymi zawsze Jezuitami. Zaciekle sie
        spierali na temat, czy byloby mozliwe chrzescijanstwo bez Jezusa. Sam
        stwierdzil melancholijnie, ze dzisiaj taka dyskusja nie bylaby mozliwa. To
        wlasnie na podstawie tych paneli wyrobilam sobie poglad, ze najbardziej
        zblizona do mojej mentalnosci jest filozofia buddyzmu, skierowana nie na
        boskosc tylko na czlowieka, co oczywiscie nie przeszkadza, zeby inny zglebial
        filozofie w duchu chrzescijanskim. W tym tygodniu w kolejnym temacie wystapi
        przedstawiciel judaizmu i islamu. Jako ciekawostke podam, ze najzacieklej
        dyskutuja potem z rabinem Zydzi. Katoliccy dyskutanci natomiast pouczani sa
        przez zaproszonych uczonego katolickiego, ze powinni zachowac pokore, co kloci
        sie z tym co widac na swiecie, nie tylko jesli chodzi o strone materialna
        Najbardziej wyciszony i skromny jest oczywiscie zawsze buddysta.
        • Gość: Raf Re: do PSJ IP: *.trillium.cc 14.06.04, 21:13
          Katolicyzm bez Jezusa? Dlaczego nie? Bez Pawla bylby zupelnie inny, a Pawel
          jego uczniem nie byl. Opieral sie tylko na tym, co inni glosili. Biorac pod
          uwage, ze ewangelie powstaly, gdy Jezus byl juz prawie legenda, to rownie
          dobrze Jezusa moglo nie byc. Sadze jednak, ze byl, chociaz to, co po nim
          zostalo (jego slowa cytowane w ewangeliach, ktorych autentycznosci sie raczej
          nie podwaza) dalo by sie zapisac na jednej stronie.
      • Gość: marta Re: Jestem akurat katolikiem i się tego nie wstyd IP: 158.75.8.* 14.06.04, 15:10
        A co powiesz swoim synom o masturbacji?
        • Gość: Black Flower Re: Czy religia jest powodem do wsytdu? IP: *.NET / *.stella.net.pl 14.06.04, 17:43
          Nie powinien sie nikt wstydzic swoich wyborów jezeli są one zgodne z jego sumieniem. I nie powinnas nikogo atakowac za to ze mowi co mysli. A o masturbacji synowie sie pierwsi dowiedza z telewizji i szkoły. Córki tez. Natomiast czy ty masz zamiar robić swoim dzieciom celibat i zakładac psy cnoty? Człowiek powinien byc silny i liczyc na siebie, powinien wiedziec ze to na niego inni moga liczyc a nie on na reszte która jest czesto fąłszywa.
          • Gość: marta Re: Czy religia jest powodem do wsytdu? IP: 158.75.8.* 14.06.04, 19:36
            Zakladam, ze swoj komentarz kierujesz do mnie choc nie wiem wlasciwie dlaczego.
            Pytalam co kolega powiedzialby swoim synom o masturbacji, bo jestem ciekawa.
            Czy to juz atak? I czy jest taka mozliwosc, zebys nie mowil/a co kto powinien
            robic?
            Co do nakladania pasu cnoty swoim dzieciom... Ja akurat mam dosyc liberalne
            podejscie do tematu. Nie oszukiwalabym swoich dzieci mowiac im, ze mastrubacja
            jest grzechem. Nie wiem czy ktos jeszcze tak mowi swoim dzieciom, ale
            generalnie wydaje mi sie, ze najczesciej rodzice w tej sprawie nie chca sie
            wypowiadac.
    • ja986 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 07.06.04, 21:11
      Gdybyś naprawdę tak uważała, nie byłoby tego wpisu. Tak naprawdę oczekujesz
      aplauzu, bo sama nie wiesz, w co wierzyć. No i sama oczywiście jesteś
      prostaczką, skoro to pierwsze przyszło ci do głowy, proponując niby
      polemikę.Uprawjaj seks, masturbuj się, rób co chcesz i odwal się od
      katolików.Tak naprawdę nie masz o niczym pojęcia, więc poczytaj coś, jak
      umiesz, na temat, o którym chcesz dyskutować. Miłego dnia!
    • Gość: szamanka Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.lodz.mm.pl 07.06.04, 21:15
      o tym że jestem ateistką wiedzą moi znajomi mama i ojczym, ale gdybym
      powiedziała babci to bym mogła sobie szukać kartonu pod mostem. W mjej rodzinie
      starsze pokolenie jest bardzo wierzące to wrćż maniactwo religijne, babcia robi
      lament wielki i ubolewnie ned tym że do kościoła nie ide,gdyby usłyszała że nie
      wierze w boga to nie wiem co by było.Niektórzy ludzie są przeczulenie ne tym
      punkcie.Nie chce wywoływac burzy w szklance wody wieć wszytkie świeta obchodz z
      narmlanie z całą rodzinną, dal mnie to okazaja żeby wszyscy sie spotkali a nie
      uczczenie narodzi boga, ale nie afiszuje sie z tym.
      • Gość: graga Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.ny325.east.verizon.net 08.06.04, 01:29
        Mam nadzieje, ze nie wszyscy polscy katolicy maja w sobie tyle nienbawisci,
        nietolerancji, wulgarnosci co "ja986". I jak tu watpiacy i poszukujacy moze sie
        przekonac do takiej religii. Jak wyglada na codzien autor autorka takiego
        stylowego postu. Lezy krzyzem w kosciele, placze na widok papieza, a moze jest
        katecheta- tka, wyliczac mozna by wiele. Uklony dla ja986
        • Gość: ja986 Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 08.06.04, 21:02
          Autorka tego wątku to oczywiście bardzo elegancko zwymyślała katolików od
          prostaków, a o papieżu, że stary i coś tam. Ale wam wolno, tak? Katolik ma być
          tolerancyjny, a pozostali już nie. Obsurantyzm kościoła, to aby nie twoje -
          graga? Nie wymagaj więcej od innych, niż od siebie. Ja nie wyzywam od staruchów
          niczyich autorytetów. Mój wpis odnosi do początku wątku . Autorka popiera takie
          zachowania, więc naoisałam, że niech robi co chce,a innym niech nie mówi, jak
          mają żyć Tyle.
          • Gość: anks Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 213.199.193.* 09.06.04, 09:33
            hehe no cóż, po części masz rację, ale będąc katoliczką głęboko wierzącą, winnaś jednak swoją wykazać więcej pokory i nadstawić drugi policzek, jako rzecze wiara twoja
            • jendza1 Pieknie, anks:) 09.06.04, 09:58
              A skad wiesz, co WINNA wykazac ja986 (jesli dobrze pamietam nick)?
              Dlaczego przytaczasz ow 'policzek' - realia forumowe do tego nie upowazniaja...
              Hm, skoro juz jednak 'policzek' tu mamy, to jakbys go na przyklad pogodzila
              chocby z owym Chrystusowym 'nie przynioslem pokoju, ale miecz' (cytat
              niedokladny)?

              Pozdrawiam
              j


              Gość portalu: anks napisał(a):

              > hehe no cóż, po części masz rację, ale będąc katoliczką głęboko wierzącą,
              winna
              > ś jednak swoją wykazać więcej pokory i nadstawić drugi policzek, jako rzecze
              wi
              > ara twoja
              • Gość: anks Re: Pieknie, anks:) IP: 213.199.193.* 09.06.04, 10:30
                jejej policzek przenośnią jest. katolicyzm propaguje dobroć, miłość i pokorę (wpisy wcześniejsze). w tym kontekście miecz (mimo że często używany w imię tych cudnych wartości) nijak nie pasuje. policzka z mieczem pogodzić sie nie da (wg mnie), a sprzeczności w słowie bożym jest mnóstwo
                • Gość: jendza Hm, IP: *.fbx.proxad.net 09.06.04, 12:22

                  Gość portalu: anks napisał(a):

                  > jejej policzek przenośnią jest. katolicyzm propaguje dobroć, miłość i pokorę
                  (w
                  > pisy wcześniejsze).

                  Nie chodzi w katolicyzmie o 'propagowanie', nie tylko te wartosci sa wazne...
                  itd...itp... a we 'wczesniejszych wpisach', jak to okreslilas, niewiele jest o
                  katolicyzmie...:(

                  w tym kontekście miecz (mimo że często używany w imię tych
                  > cudnych wartości) nijak nie pasuje. policzka z mieczem pogodzić sie nie da
                  (wg
                  > mnie), a sprzeczności w słowie bożym jest mnóstwo

                  a nie przyszlo CI do glowy, ze moze po prostu czegos
                  nie wiesz/nie rozumiesz?


                  pozdrawiam
                  j.
                  • Gość: anks Re: Hm, IP: 213.199.193.* 09.06.04, 14:08
                    otóż, jendzo miła, o katolicyzmie i o tym, co propaguje, jest wcześniej całkiem sporo (wypowiedzi titusaflawiusa chociażby). owszem, uważam, że w katolicyzmie chodzi o propagowanie pewnych wartości i są one ważne! może i czegoś nie rozumiem, ale nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. niezrozumiałe jest dla mnie np. przekonywanie agresywnych, pogardliwie nastawionych do wiary ateistów do zmiany poglądów, poprzez okazywanie im takiejż samej pogardy i agresji
                    • Gość: jendza wracajac do punktu wyjscia... IP: *.fbx.proxad.net 10.06.04, 07:03
                      Gość portalu: anks napisał(a):

                      > otóż, jendzo miła, o katolicyzmie i o tym, co propaguje, jest wcześniej
                      całkiem
                      > sporo (wypowiedzi titusaflawiusa chociażby).

                      Wypowiedzi Titusa, nawet i te, ktorych jeszcze nie bylo, gdy pisalas
                      swoj zlosliwy (przyznasz, ze byl zlosliwy, prawda?) post do ja986,
                      przedstawiaja jedynie poglady Titusa na niektore spoleczne konsekwencje
                      religii (roznych religii; on pisze nie tylko o katolickiej...). Nie stanowia te
                      posty w zadnym razie katechezy - jakos zatem cieniutko jawi sie Twoja podstawa
                      do wymagania od internautki owej pokory i nadstawiania drugiego policzka...

                      owszem, uważam, że w katolicyzmie
                      > chodzi o propagowanie pewnych wartości i są one ważne! może i czegoś nie rozum
                      > iem, ale nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej.

                      Oczywiscie, 'pewne wartosci w katolicyzmie sa wazne' i oczywiscie 'warto je
                      propagowac', masz racje, tylko ze to do katolicyzmu jako calosci ma sie nijak.
                      Skoro zatem 'moze i czegos nie rozumiesz', jak sama twierdzisz, czemu pozwalasz
                      sobie na ton eksperta w rzeczonej wypowiedzi, malo tego, polaczony w dodatku z
                      checia rozliczania (czyli sadzenia) osoby ze sposobu, w jaki ona realizuje
                      swoja wiare? Przeciez tej wiary nie rozumiesz...

                      niezrozumiałe jest dla mnie np
                      > . przekonywanie agresywnych, pogardliwie nastawionych do wiary ateistów do
                      zmia
                      > ny poglądów, poprzez okazywanie im takiejż samej pogardy i agresji

                      To poza tematem, ale sie wypowiem:).
                      Ja bym rzekla, ze nieskuteczne przede wszystkim, bo raczej tych ateistow w ich
                      agresji jedynie utwierdzi... Inna rzecz, ze agresja rodzi agresje, trudno sie
                      zatem dziwic, ze zaatakowany czlowiek odpowiada tym samym..., prawda?
                      Po prostu sie broni... Ktos, kto w takiej sytuacji probuje zalagodzic oraz
                      tlumaczyc 'po dobroci', uwazany jest za naiwniaka, co to sie z choinki urwal,
                      zatem sie go lekcewazy, lub tez - dla odmiany - jeszcze bardziej skopuje mu sie
                      tylek... Czego pierwszym z brzegu dowodem: tysiace forumowych - pozal sie BOze -
                      wymian ripost.

                      Nastepnym razem zatem zastanow sie prosze, zanim wyciagniesz szable, chocby
                      werbalna.... Przede wszystkim, wyciagajac ja, trzeba bowiem miec pewnosc, ze
                      sytacja NAPRAWDE tego wymaga... ponadto trzeba te szable umiec mocno trzymac w
                      reku...
                      Tymczasem Twoja szabla w Twoim reku sie nie zmiescila... lub, jesli wolisz,
                      myslalas, ze uchwycilas rekojesc, a zlapalas w czubki palcow jedynie koncowke
                      ostrza...

                      I tak na marginesie jeszcze: z tym ewangelicznym 'policzkiem' chodzi miedzy
                      innymi o to, by nauczyc sie przecinac ten lancuch agresji; nie multiplikowac
                      zla poprzez uleganie jego zelaznym mechanizmom, tylko te mechanizmy blokowac,
                      niejako przyjmujac w siebie ladunek cudzych negatywnych emocji, by je
                      zneutralizowac przynajmniej..., jesli nie w dobro przetworzyc...WIelu ludzi
                      Kosciola, wielu myslicieli na przestrzeni dziejow pieknie o tym pisalo... Z w
                      miare nam historycznie najblizszych polecam na przyklad Simone Weil...
                      Ot, chocby pierwsza z brzegu netowa strona z myslami...
                      www.republika.pl/gosh99/Simone/Mysli.html
                      Zycze owocnych poszukiwan w zrozumieniu...
                      j.
                      • Gość: anks Re: wracajac do punktu wyjscia... IP: 213.199.193.* 10.06.04, 08:43
                        oj jendzo, świetny tytulik. nakręcasz się jak miło. szkoda tylko, że mijasz się z prawdą. przeczytaj jeszcze raz wypowiedzi titusa_flaviusa, np. z 04.06.2004 22:22. to zdecydowanie przed moim (przyznam odrobinę sarkastycznym) postem do Ja986. czemu wyciągasz armaty w odpowiedzi na mój mały mieczyk (na dodatek chwycony z drugiej strony). twoja agresja jest, co najmniej, źle ukierunkowana. twoje zarzuty są odpowiedzią raczej na twoje włąsne posty, nie moje. Ja ekspertem?? bój się boga. no, co innego ty:))) dzięki za wytłumaczenie sprawy policzka. o mądra! w życiu bym na to nie wpadła! ;)
                        • Gość: jendza oj, anks... IP: *.fbx.proxad.net 10.06.04, 08:56
                          Gdzie znalazlas agresje w moim poscie?
                          I gdzie sie mijam z prawda?
                          I po co ta ironia?
                          Nie potrafisz sie przyznac, ze 'przegielas', mowiac delikatnie,
                          to sie nie przyznawaj...
                          To naprawde nie moj problem...
                          Milego dnia zycze
                          j.
                          • Gość: anks Re: oj, jendzo... IP: 213.199.193.* 10.06.04, 09:43
                            ja?! jendzuniu, a może lustereczko? przeczytanie kilku złotych myśli nie upoważnia do wyrokowania, jak się ma propagowanie wartości do katolicyzmu w ogóle (nijak?!). a czymże według ciebie jest katolicyzm? tak dobrze rozumiesz tę religię? wytłumacz.
                            • Gość: jendza anks IP: *.fbx.proxad.net 10.06.04, 10:21
                              Przeczytaj raz jeszcze, co napisalas, i jeszcze raz, i jeszcze...
                              az moze dostrzezesz, ile w tym jadu... Nie bede Ci odplacac
                              anksiuniami, lustereczkami, nie bede atakowac ani gryzc, wykorzystujac
                              Twoje narzedzia przeciwko Tobie, wzorem wielu forumowiczek...

                              A wiesz, dlaczego?

                              Bo to strata czasu.
                              Bezproduktywna.

                              Wypowiadasz sie w zakresie spraw, o ktorych nie masz bladego pojecia, a jak Ci
                              grzecznie to wykazalam, to wzielas deske i zaczelas mnie nia tluc po glowie,
                              zarzucajac mi przy tym, ze... to ja jestem agresywna...:(
                              A potem dla zmylenia przeciwnika probujesz odwrocic kota ogonem..., ze to niby
                              ja nie rozumiem, a jesli rozumiem, to, zebym to ja Ci teraz ten katolicyzm
                              wytlumaczyla. Najlepiej w jednym zdaniu, co?


                              Dobrze, niech i tak zatem bedzie.
                              Odwolam sie do Specjalisty w dziedzinie.
                              Chrystus, spytany, co jest najwazniejsze, stwierdzil, ze przykazanie milosci.
                              Boga i blizniego.

                              Cala mysl KOsciola z tego wyrasta i do tego powraca.
                              I tyle w zasadzie powinno wystarczyc, jak chodzi o te Twoja prowokacyjna
                              wypowiedz...

                              Pozwole sobie jednak na mala 'zlosliwosc': wydawalo mi sie, ze jak chodzi o
                              istote katolicyzmu, wystarczyla CI wypowiedz Titusa z 4 czerwca? Tymczasem
                              okazuje sie, ze Simone Weil to tez dla Ciebie za malo..., to coz moze Ci
                              wyjasnic biedna mala jendza, ktorej w dodatku zadnym szacunkiem nie darzysz?
                              Jedyne zatem, co moge, to odeslac CIE najpierw do Biblii, potem do Ojcow
                              Kosciola... dyskusji trydenckich i potrydenckich... itd, itp...
                              Wolisz bardziej 'popularnie'... moze ksiadz Malinski, Obirek, wspolczesni
                              franciszkanie, dominikanie, jezuici?
                              A moze poprzez poezje...? Twardowski chocby?
                              W wielu postach na forum nawet mi sie zdarzylo o tym pisac, nie wydaje mi sie
                              jednak,
                              bys chciala moj nick wrzucac w wyszukiwarke...

                              SLowem: szukaj, czytaj, mysl, probuj pojac, o co chodzi.

                              I nie trac czasu na prozne zlosliwosci.
                              Zwaz nadto - nie rozmawiamy teraz o Twoim (domniemanym) ateizmie.
                              To Ty zarzucasz katolikom, ze sa katolikami/za malo katolikami,
                              choc, jak sama przyznajesz, nie wiesz nawet, co to znaczy...
                              Nadto: kiedy CI mowie - poczytaj, nie mowie tym samym: uwierz...
                              MOwie tylko, ze jesli chcesz sie na jakis temat wypowiadac,
                              to dobrze byloby cos najpierw o tym wiedziec...

                              I tak calkiem na marginesie: jakos nie moge przypomniec sobie watku
                              na forum kobieta, w stylu: 'ateisci sa tacy i owacy...'
                              Za to watkow, traktujacych w ten sposob o katolikach, jest multum.
                              To kto tu jest atakowany?

                              Wiesz, wiecej Ci nie odpowiem na Twoje ataki.
                              Dodam tylko na koniec, ze lepiej o Tobie myslalam na poczatku...
                              Coz, samo zycie:(
                              pozdrawiam
                              mimo wszystko
                              j.
                              • Gość: anks Re: jendza IP: 213.199.193.* 10.06.04, 11:33
                                napisałaś: "Chrystus, spytany, co jest najwazniejsze, stwierdzil, ze przykazanie milosci.Boga i blizniego. Cala mysl KOsciola z tego wyrasta i do tego powraca."
                                osobiście uważam powyższe za WARTOŚĆ, którą należy propagować. i kto tu czegoś nie rozumie? oceniłaś mnie na podstawie jednego złośliwego pościka i od razu uznałaś, że niczego nie rozumiem i należy z pozycji osoby wszechwiedzącej mnie o tym uświadomić. a fe. skąd pomysł (domniemanego) ateizmu, skąd twoje przekonanie, że jak nie będziesz walczyć, atakować, to nikt cię nie wysłucha i uzna za naiwaniaka. a teraz wrzucę sobie twój nick na wyszukiwarkę.
                              • Gość: anks hehe IP: 213.199.193.* 10.06.04, 20:32
                                przeczytałam, przeczytałam, jeszcze raz i jeszcze raz. również twoje posty. nie przeczę, moje są może i złośliwe, ale pogarda dla ludzi, która wyziera z twoich po prostu poraża. Jak owa pogarda ma się do miłości bliźniego?? poczytałam też to co pisałaś w innych wątkach... no cóż twoja pogarda nie dotyczy jedynie mnie. haha. nie spotkałam jeszcze osoby (nie licząc małoletnich forumowiczów), która tak pochopnie ocenia, wydaje opinie często nie mając "bladego pojęcia" (to twoje zarzuty wobec mnie - a więc jednak lustereczko) o czym, wierząc święcie w swoją niczym niezachwianą "mądrość", wszechwiedzę . bo i skąd wiesz, że chciałabym w jednym zdaniu definicję katolicyzmu od ciebie usłyszeć; skąd wiesz, że wypowiedź titusa o istocie katolicyzmu mi nie wystarczyła (to ty ją w pewien sposób zanegowałaś, twierdząc, że to prywatny pogląd, a nie katecheza); skąd wiesz, czy aby nie wiem więcej na ten temat katolicyzmu od ciebie? nie wystarczy przeczytać parę czołowych publikacji, trzeba je jeszcze rozumieć. a przynajmniej próbować.
                                • jendza1 Re: hehe 10.06.04, 21:11
                                  Kiepsciutko z argumentami, anks:(
                                  Juz Ci zadalam konkretne pytania
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=13184607&a=13327479
                                  i nie uzyskalam na nie odpowiedzi...:(
                                  Teraz znow nalezaloby CI zadac kilka, rownie konkretnych, tylko... po co, skoro
                                  nie uwazasz za sluszne jakkolwiek sie do nich ustosunkowac?
                                  Slicznie potrafisz snuc oszczerstwa...
                                  ktorych - sila faktu - udowodnic juz nie dasz rady...
                                  Albo nie potrafisz czytac ze zrozumieniem,albo specjalnie
                                  cudze stwierdzenia wypaczasz...
                                  Mala probka - Tytus nie wypowiadal sie o 'istocie' katolicyzmu.
                                  Tak tego nie ujal...Mowil, co 'propaguje' katolicyzm. Dostrzegasz moze roznice,
                                  czy dalej CI tlumaczyc?
                                  A ja nie nie uzylam nigdzie zwiazku 'prywatny poglad', tylko, powtarzam,
                                  napisalam, ze (cytuje:) 'wypowiedzi Tytusa... przedstawiaja jedynie poglady
                                  Titusa na niektore spoleczne konsekwencje religii (roznych religii; on pisze
                                  nie tylko o katolickiej...)'. I ten komentarz dotyczyl slynnego Tytusowego
                                  postu z 4 czerwca.
                                  Dalej nie kumasz? A moze udajesz, ze nie kumasz?
                                  ZNow - to Twoj problem...
                                  Powiedz mi jeszcze na koniec, w ilu zdaniach na forum mozna komukolwiek
                                  tlumaczyc istote czegokolwiek? W jednym, w trzech, czy moze w dziesieciu?

                                  I to by bylo na tyle...
                                  jendza (coraz bardziej zdegustowana nedza pograzajacej sie interlokutorki)
                                  • Gość: anks Re: hehe IP: 213.199.193.* 12.06.04, 11:25
                                    człowieku, przeczytaj jeszcze raz moje i swoje posty! zapewniam się, że ustosunkowałam się do twoich pytań. wystarczy jedynie czytać ZE ZROZUMIENIEM. u mnie kiepsko z argumentami? jakie oszczerstwa? taaa. Najpierw twierdzisz, że wartości nijak się mają do katolicyzmu, potem przedstawiasz jedną z wartości jako istotę tegoż. Może odrobinę logiki? jeżeli wypowiedzi tytusa przedstawiają jedynie poglądy tytusa, to oczywiście, nie przedstawiają jego prywatnych poglądów. hehehe. twoje zdegustowanie moją (tj. pogrążającej sie internautki) nędzą jest w istocie dowodem na brak agresji i pogardy tudzież wielką miłość do bliźniego jendzy niejakiej??! odrobiny samokrytycyzmu i pokory życzę
                                    • Gość: jendza znow mala tylko probka:( IP: *.fbx.proxad.net 12.06.04, 12:26
                                      Bo juz nie mam sily, naprawde, opadaja rece i wszystko, co opasc
                                      moze.
                                      Otoz to, wlasnie, 'człowieku, przeczytaj jeszcze raz moje i swoje posty!', jak
                                      sama zreszta piszesz...
                                      Jakie oszczerstwa? Ot, chocby twierdzisz, ze nie pisze prawdy,
                                      a gdy prosze, bys to wykazala, milczysz.
                                      Najpierw twierdzisz, ze 'moze i nie rozumiesz' katolicyzmu, co CI wcale nie
                                      przeszkadza sie na jego temat wypowiadac, i to bardzo atakujaco i zlosliwie
                                      wobec ja986, ze o sobie nie wspomne, potem zas mi zarzucasz, ze ja nie
                                      rozumiem, bo pare przeczytanych ksiazek nie wystarczy, by zrozumiec. A skad
                                      wiesz, czy rozumiem, czy nie, skoro, jak sama przyznalas, to Ty wlasnie nie
                                      rozumiesz? I skad wiesz, ile ksiazek przeczytalam? Twoja pewnosc, ze tylko
                                      pare, to przypadkiem nie wyssane z palca oszczerstwo? Zreszta dosyc nieistotne,
                                      w gruncie rzeczy...
                                      No i jeszcze- z przykladow - ta moja 'pogarda', ktora mi zarzucasz?
                                      Gdzie ja dostrzegasz? KOnkretnie poprosze...
                                      W tym, ze palcem Ci pokazuje Twoja zlosliwosc i brak kompetencji do
                                      wypowiadania sie o katolicyzmie? Czy w tym, ze CI mowie, ze sie pograzasz?
                                      WIdzisz, milosc nie polega na kadzeniu drugiemu, a - miedzy innymi - na
                                      mowieniu mu prawdy. A prawda jest, ze sie pograzasz:(.
                                      Jeju, nie twierdze, ze 'wartosci nijak sie maja do katolicyzmu', gdzie to
                                      wyczytalas i jak to zrobilas? I owszem, twierdze, ze w katolicyzmie nie chodzi
                                      o 'propagowanie'.... Dostrzegasz moze roznice?
                                      Anks, niniejszym oswiadczam, ze juz nie mam sily odpierac Twoich mylnych
                                      interpretacji moich wypowiedzi, lub tez Twoich wlasnych przekonan, ktore
                                      odbierasz jako moje.
                                      To - z mojej perspektywy - naprawde strata czasu.
                                      Wez sie, Kobieto, naprawde nad soba zastanow...
                                      Dobrego weekendu zycze
                                      j
                                      • Gość: anks Re: znow mala tylko probka:( IP: 213.199.193.* 12.06.04, 19:55
                                        qrcze, tobie trzeba rzeczywiście łopatologicznie wszystko tłumaczyć. Toż mój zarzut twojego mijania się z prawdą był w kontekście twojego stwierdzenia, że wcześniej o katolicyzmie było niewiele, napisałam, że to nieprawda, bo titus pisał wcześniej o istocie katolicyzmu. nigdy nie napisałam, że nie rozumiem katolicyzmu, jedynie że nie WSZYSTKO rozmumiem. Dla mnie są rzeczy na tym świecie , których nie pojmuję. No co innego jaśnie oświecona jendza. ta rozumie WSZYSTKO. chylę czoła.
                                        Nie wątpię, że dużpo czytasz, wątpię, czy rozumiesz, co CZYTASZ.
                                        Jeśli idzie o twoją pogardę, to, zaiste, musiałabym długo cytowaćc(i nie ma zanczenia na jaki temat się wypowiadasz), przeto we wcześniejszym poście dałam ci jedynie jeden przykład twojego pogardliwego stosunku do mnie. nie kumasz (cytując ciebie)? Kiedy i gdzie zdołałaś poznać moje kompetencje, co do wypowiadania się o katolicyzmie (wątpiłaś w nie już po pierwszym poście).
                                        Tak właśnie stwierdziłaś: "Oczywiscie, 'pewne wartosci w katolicyzmie sa wazne' i oczywiscie 'warto je propagowac', masz racje, tylko ze to do katolicyzmu jako calosci ma sie nijak."
                                        Ty nie twierdziłaś, że wartości należy propagować i nigdy ci tego "nie zarzucałam" to ja twierdziłam i twierdzę że wartości należy propagować.
                                        końcówka twojej wypowiedzi, znów jest jedynie dowodem na twój pogardliwy stosunek do ludzi, a przynajmniej do mnie. Jendzo czasy wojen krzuyżowych minęły, kariery już nie zrobisz. może odrobina dystansu do siebie dobrze by ci zrobiła. ty nawet nie starasz się interpretować wypowiedzi innych. ty z góry zakładasz, że masz jedyną słuszną rację
                                        • Gość: jendza Re: znow mala tylko probka:( IP: *.fbx.proxad.net 12.06.04, 20:09
                                          > qrcze, tobie trzeba rzeczywiście łopatologicznie wszystko tłumaczyć.

                                          I vice versa

                                          Toż mój za
                                          > rzut twojego mijania się z prawdą był w kontekście twojego stwierdzenia, że
                                          wcz
                                          > eśniej o katolicyzmie było niewiele,

                                          nie raczylas tego zaznaczyc w Twojej wypowiedzi.

                                          napisałam, że to nieprawda, bo titus pisał
                                          > wcześniej o istocie katolicyzmu.

                                          Titus NIE pisal o 'istocie' katolicyzmu. Juz CI to wyjasnilam.

                                          nigdy nie napisałam, że nie rozumiem katolicy
                                          > zmu, jedynie że nie WSZYSTKO rozmumiem. Dla mnie są rzeczy na tym świecie ,
                                          któ
                                          > rych nie pojmuję. No co innego jaśnie oświecona jendza. ta rozumie WSZYSTKO.
                                          ch
                                          > ylę czoła.

                                          Gdzie napisalam, ze 'rozumiem wszystko na swiecie'? Znow tylko zlosliwosci...

                                          > Nie wątpię, że dużpo czytasz, wątpię, czy rozumiesz, co CZYTASZ.

                                          Znow klamstwa. Napisalas wlasnorecznie, ze przeczytalam tylko pare ksiazek o
                                          katolicyzmie. Znow sie niezgrabnie wycofujesz?
                                          Na jakiej podstawie twierdzisz, ze nie rozumiem, co czytam? Ja CI Twoj brak
                                          zrozumienia tekstu pisanego UDOWODNILAM wielokrotnie...

                                          Reszty postu NIE CZYTAM. Znowu klamiesz. Jesli cos jeszcze napiszesz do mnie,
                                          znow przestane czytac w momencie, gdy wykryje pierwsze klamstwo....
                                          Zaczynam rozumiec, na czym naprawde polega brzydota czlowieka..., gdy czytam
                                          Twoje posty do mnie...


                                          > Jeśli idzie o twoją pogardę, to, zaiste, musiałabym długo cytowaćc(i nie ma
                                          zan
                                          > czenia na jaki temat się wypowiadasz), przeto we wcześniejszym poście dałam
                                          ci
                                          > jedynie jeden przykład twojego pogardliwego stosunku do mnie. nie kumasz
                                          (cytuj
                                          > ąc ciebie)? Kiedy i gdzie zdołałaś poznać moje kompetencje, co do
                                          wypowiadania
                                          > się o katolicyzmie (wątpiłaś w nie już po pierwszym poście).
                                          > Tak właśnie stwierdziłaś: "Oczywiscie, 'pewne wartosci w katolicyzmie sa
                                          wazne'
                                          > i oczywiscie 'warto je propagowac', masz racje, tylko ze to do katolicyzmu jak
                                          > o calosci ma sie nijak."
                                          > Ty nie twierdziłaś, że wartości należy propagować i nigdy ci tego "nie
                                          zarzucał
                                          > am" to ja twierdziłam i twierdzę że wartości należy propagować.
                                          > końcówka twojej wypowiedzi, znów jest jedynie dowodem na twój pogardliwy
                                          stosun
                                          > ek do ludzi, a przynajmniej do mnie. Jendzo czasy wojen krzuyżowych minęły,
                                          kar
                                          > iery już nie zrobisz. może odrobina dystansu do siebie dobrze by ci zrobiła.
                                          ty
                                          > nawet nie starasz się interpretować wypowiedzi innych. ty z góry zakładasz, że
                                          > masz jedyną słuszną rację
                                          • Gość: jendza Re: znow mala tylko probka:(Ps IP: *.fbx.proxad.net 12.06.04, 20:15
                                            A jak chodzi o to, ze 'nie napisalas', ze nie rozumiesz...
                                            I owszem, napisalas:
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=13184607&a=13309298
                                            Wczesniej tez, bo wybacz, jesli nie rozumiesz, jak jest mozliwe
                                            pogodzenie 'nadstawiania policzka' z 'mieczem', to... nie rozumiesz katolicyzmu
                                            I kropka.
                                            Atakujac ja986 postem zlosliwym, glupim i niepotrzebnym, wykpiwajacym ponadto
                                            zasady wiary, o ktorej piszesz do ja986 'TWoja' (czyli owa wiara nie jest wiara
                                            anks...) dowodzisz nadto, ze nie tylko nie rozumiesz, ale takze i nie
                                            szanujesz... Ach, zmykam, bo naprawde SZKODA CZASU:(((((!!!!!!!!!!!
                                            • Gość: anks Re: znow mala tylko probka:(Ps IP: 213.199.193.* 12.06.04, 20:28
                                              na to se pogadałyśmy. hehehe. czuję się jak dziad, który gadał do obrazu. pozdrowionka
                                              • jendza1 W rzeczy samej 13.06.04, 06:41
                                                'rozmowa' to to nie byla:((
                                                A ten 'dziad' nie tyle 'gadal' do obrazu, ile na niego plul...
                                                Jedyna, acz watpliwa 'zasluga' obrazu jest fakt, ze...
                                                dobrze na nim widac plwocine...

                                                Swoja droga, jesli w zyciu dzialasz analogicznie, jak na forum, to...
                                                juz nie wiem, komu bardziej wspolczuc: ludkom, skazanym na kontakt z Toba,
                                                czy Tobie samej...
                                                Musisz sie bowiem z soba bardzo meczyc...

                                                Jak to bylo: 'pozdrowionka'?
                                                j.

                                                Gość portalu: anks napisał(a):

                                                > na to se pogadałyśmy. hehehe. czuję się jak dziad, który gadał do obrazu.
                                                pozdr
                                                > owionka
    • Gość: ja Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.04, 07:35
      moja corka ma chlopaka ateiste i chce z nim wiazac przyszlosc , zazanczam ze ja
      jestem katoliczka , obawiam sie tego zwiazku , wiem ze corka kubi chodzic do
      kosciola oczywiscie nie z przesada ale jak to bedzie w przyszlosci ? widze to
      marnie co o tym sadzicie czy jest realny taki zwiazek ? zna ktos moze takie
      zwiazki i sa szczesliwe ?
      • Gość: tez ja Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.net 08.06.04, 12:04
        Moj zwiazek malzenski z katolikiem(slub jednostronny) trwa w szczesciu juz 25
        lat.Dzieci zostaly wychowane na katolikow.Ale ja bylam z tego zadowolona i w
        pelni to akceptowalam .Mąż nigdy nie probowal daremnych sztuczek by mnie
        ureligijnic,w pozostalych sprawach mamy takie same poglady.Nie martw sie na
        zapas.
    • twoj_aniol_stroz Re: Katolicy i ateisci w Polsce 08.06.04, 14:11
      W każdej grupie społecznej są ludzie różni, ich wiedza jest różna, poziom
      inteligencji oraz poziom wiary (w przypadku grup wierzących). Generalizowanie
      na nic się tutaj zda. Jeśli Cię ktoś drażni to po prostu unikaj jego
      towarzystwa, nigdy zaś nie uogólniaj i to popełniając błędy merytoryczne.
    • titus_flavius katolicyzm jest religią intelektualistów 08.06.04, 23:01
      Chaire,
      stąd zapewne jest zbyt skomplikowany dla ogółu. Jeżeli bowiem ktoś ma stosowny
      potencjał intelektualny, to może własnym rozumem odnaleźć Boga.
      W odróżnieniu bowiem od judaizmu, czy islamu, katolicyzm opiera się na
      dowodach, sceptycyźmie i logice. W chrześcijaństwie nie mamy bowiem Boga, który
      by z nieba wręczył świętą księgę. Religia katolicka jest dziełem rozumu
      ludzkiego.
      Zauważcie: boskość Jezusa nie jest czymś narzuconycm apriorycznie. Wykazuje ją
      dopiero chłodna analiza relacji świadków o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu
      Jezusa.
      Z relacji zaś tych świadków, wspartej przez logikę i filozofię Arystotelesa i
      Platona, wyciągano dalsze wnioski, a z tych kolejne, które stworzyły system
      religii katolickiej. System niedoskonały, jak wszystkie dzieła rąk ludzkich.
      System który wymaga stałych poprawek i uzupełnień w dążeniu do celu, który
      nigdy nie będzie osiągnięty.
      A co z tymi, którzy nie mają ani czasu, ani możliwości intelektualnych aby
      zgłębić np. tajemnicę Trójcy Św.?
      Ci muszą zaufać nauczycielom mądrości, którzy objaśnią im konkretne kwestie w
      konkretnych sytuacjach.
      T.



      superwomanka napisała:

      > Jestem ciekawa jak w Polsce funkcjonują ateiści. Co robią przy okazji imprez
      > typu chrzest w rodzinie? Czy w wypadku śmierci członka ateistycznej rodziny
      > na pogrzebie jest ksiądz?
      > Jakie macie doświadczenia ze związkami "mieszanymi"?
      >
      > Ja osobiście nie przepadam za katolikami, drażni mnie ich "prostactwo"
      > intelektualne przejawiajace sie w slepej wierze i braku glebszej refleksji,
      > dlaczego pewne rzeczy sa zabronione oraz w bezmyslnym wykonywaniu zalecen
      > kosciola.
      > Drazni mnie nietolerancja niektorych katolikow i próby wtrącania sie w cudze
      > życie oraz zagladania ludziom pod kołdry. Wkurza mnie propagowanie pogladow,
      > jakby seks i masturbacja mialy byc czyms zlym, a homoseksualizm czyms, co
      > nalezy leczyc.
      > Uwazam ze osoby o mocniejszej konstrukcji psychicznej nie potrzebuja wiary w
      > jakiegos boga oraz przynaleznosci do kosciola, bo same wiedza, co maja robic,
      > co jest dobre, a co zle.
      • Gość: szamanka Re: katolicyzm jest religią intelektualistów IP: *.lodz.mm.pl 09.06.04, 18:29
        ja bym raczej powiedziała że katolicyzm jest relifią dla naiwnych i leniwych,
        po co mają sami rozważac pytanie skąd sie wzięliśmy i czy jest coś ponad nami,
        skoro ma podaną odpowiedź na tacy.
    • paulek1 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 10:12
      Najbardziej rozmieszylo mnie zdanie superwomenki, że pisząc "ciemna katolicka
      masa" nikogo nie obraziła.
      Dalej pisze, że katolicy uważają się za kogoś lepszego - ??!! To przeciez ona
      uważa się za kogoś lepszego, a katolików uważa za prostaków.
      Katolicyzm sprowadza to zakazu masturbacji i seksu - ????!!
      O ile Kościół zakazuje mastubarcji (i z tym można dyskutować czy słusznie) to
      nigdy nie słyszałem, żeby zakazywał seksu. Wręcz przeciwnie, uważa seks za coś
      wspaniałego, nie akceptuje tylko seksu pozamałżeńskiego, a to duża różnica i
      wbrew pozorom ma to swoje zalety.
      Ostatnio byłem na naukach przedmałżeńskich i ksiądz wyraźnie powiedział, że nie
      prawdą jest, że im więcej będziecie mieć dzieci tym lepszymi jesteście
      katolikami. Macie mieć tyle dzieci ile uważacie za słuszne. Dalej mówił, że to
      małżonkowie są dla siebie najważniejsi, bo dzieci później odejdą, a my znowu
      zostaniemy tylko we dwoje.
      Ponadto sprowadzając katolicyzm do zakazu masturbacji i seksu pozamałżeńskiego
      to jest dopiero prostactwo!!!!
      Gdyby ludzie przestrzegali zasad wiary byłoby wiele mniej tragedii rodzinnych
      typu zdrady, braku szacunku dla małżonka itp.
      Winienie katolicyzmu za plagę AIDS to już jakaś głupota do potęgi trzeciej. To
      przecież rozpasanie seksualne tak propagowane przez ateistów doprowadziło do
      tej plagi. Gdyby ludzie przestrzegali zasad wszystkich kościołów, które nie
      akceptują seksu pozamałżeńskiego, tylko seks z jednym partnerem, to nawet
      obecnie i to w biednych krajach afrykańskich AIDS szybko by się kurczył. To
      właśnie poglądy takich osób jak supermenka prowadzą to niekontrolowanego
      wzrostu tej epidemii.

      Lewica szczyści się swoją tolerancją, ale to jest tolerancja tylko dla naszych
      poglądów, a jeśli ktoś nie myśli tak jak my, to jest prostak, ciemnogród i
      należy go wyciąć, tak jak było za komunizmu. Kto nie jest znami to gułag albo
      czapa. Jak zajrzysz do Archipelagu Gułag Sołżynicyna to przeczytasz, że my
      komuniści to siedzimy niesłusznie, ale Ci wrogowie ludu to jak najbardziej na
      to zasługują, nawet mają za dobrze, roztrzelać ich. To Twój pogląd widzenia na
      świat. Nie chciałbym w takim świecie żyć, bo pomimo że nie jestem taki stary to
      dobrze go pamiętam.
      • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 09.06.04, 11:11
        Zgadzam sie z kazdym zdaniem poprzedniczki.

        Sprowadzanie wiary katolickiej do problemu masturbacji i nieczystego (!) seksu,
        jest jakims totalnym nieporozumieniem i wynika z kompletnej ignorancji.

        Ale rozumiem zalozycielke watku - bo tez kiedys taka bylam (ciemna masa
        katolicka, glupie zasady katolickie, po co to komu itp.) Teraz mam diametralnie
        inne zdanie. Wiara katolicka to najwspanialsza nauka - szczyt osiagniec
        intelektualnych i moralnych czlowieka - to wiara uczaca dobra, nadzieji,
        szacunku dla innych, wiara mowiaca, ze kazdy z nas jest wazny, jedyny i
        wartosciowy.

        Zalozycielka mowi - normalny czlowiek wypracuje sobie swoj system wartosci.
        Pytam - jaki to system? W co wierzy zalozycielka watku? Jak mniemam, w
        czynienie dobra drugiemu czlowiekowi? Toz to samo glosi wiara katolicka
        kolezanko! W niewtracanie sie innym do zycia (tak, tak!)? To samo glosila wiara
        katolicka juz 2 tysiace lat temu! Kolezanka wierzy w milosc i szacunek do
        innego czlowieka? A coz innego twierdzi wiara katolicka, ktora tak zawziecie
        krytykuje?

        Czy zalozycielka watku potrafi podac jakis przyklad z jej kodeksu moralnego,
        ktory, bedac nakazem dobrym, stalby w sprzecznosci z naukami kosciola
        katolickiego?

        Wiem, ze zalozycielka watku musi byc osoba mloda. To po prostu widac.
        Przejmowanie sie tym, ze kosciol uznaje masturbacje za grzech? To tez nie tak.
        Kosciol nie skresla grzesznikow - nie mowi, ze jezeli popelnilas grzech to nie
        masz wstepu do kosciola - kosciol jedynie zacheca do pracy nad soba, nad
        przezwyciezeniem wlasnych slabosci, ale nie kaze nikogo za zejscie z prostej
        sciezki - wrecz przeciwnie - przebacza.
        • milosnikkota Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 14:51
          Gość portalu: Dosia napisał(a):

          > Wiara katolicka to najwspanialsza nauka - szczyt osiagniec
          > intelektualnych i moralnych czlowieka - to wiara uczaca dobra, nadzieji,
          > szacunku dla innych, wiara mowiaca, ze kazdy z nas jest wazny, jedyny i
          > wartosciowy.

          Skoro jak piszesz, wiara katolicka to nauka, to czy twierdzenie o istnieniu
          Boga można sprawdzić tak, jak sprawdza się hipotezy naukowe?

          > Zalozycielka mowi - normalny czlowiek wypracuje sobie swoj system wartosci.
          > Pytam - jaki to system? W co wierzy zalozycielka watku?

          Czy wiara w istnienie Boga jest (i była kiedykolwiek) gwarancją jakichkolwiek
          cnót moralnych? Z tego co można dowiedzieć się z historii, w imię Boże
          popełniono masę okrucieństw i zbrodni.

          > Jak mniemam, w czynienie dobra drugiemu czlowiekowi? Toz to samo glosi wiara
          > katolicka kolezanko! W niewtracanie sie innym do zycia (tak, tak!)? To samo
          > glosila wiara katolicka juz 2 tysiace lat temu!

          Dwa tysiące lat temu nie istniał katolicyzm tylko judaizm, i raczej
          obowiązywały zasady "Złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb. W jaki
          sposób ktoś okaleczył bliźniego, w taki sposób będzie okaleczony... Jednakowo
          będziecie sądzić i przybyszów, i tubylców, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz!"

          > Kolezanka wierzy w milosc i szacunek do innego czlowieka? A coz innego
          > twierdzi wiara katolicka, ktora tak zawziecie krytykuje?
          > Czy zalozycielka watku potrafi podac jakis przyklad z jej kodeksu moralnego,
          > ktory, bedac nakazem dobrym, stalby w sprzecznosci z naukami kosciola
          > katolickiego?

          Słowa papieża Urbana II zostały wciągnięte do prawa kanonicznego: "Nie uważamy
          za morderców tych, którzy oburzając się na ekskomunikowanych, z wielkiej
          gorliwości dla katolickiej Matki, Kościoła, niektórych z nich zabili."

          Papież Paweł IV rozkazał utworzenie surowego getta dla żydów na Zatybrzu w 1556
          r. Również wtedy oznakowywano ich gwiazdą Dawida.
          Księża Jankowski i Rydzyk otwarcie głoszą poglądy antysemickie i zwierzchnicy z
          episkopatu wcale ich za to nie potępiają i żadna krzywda im się nie dzieje.

          > Wiem, ze zalozycielka watku musi byc osoba mloda. To po prostu widac.
          > Przejmowanie sie tym, ze kosciol uznaje masturbacje za grzech? To tez nie
          > tak. Kosciol nie skresla grzesznikow - nie mowi, ze jezeli popelnilas grzech
          > to nie masz wstepu do kosciola - kosciol jedynie zacheca do pracy nad soba,
          > nad przezwyciezeniem wlasnych slabosci, ale nie kaze nikogo za zejscie z
          > prostej sciezki - wrecz przeciwnie - przebacza.

          św. Tomasz z Akwinu twierdził, że "herezja jest grzechem, za który powinno się
          nie tylko grzesznika wyłączyć z Kościoła przez ekskomunikę, ale także ze
          świata, przez śmierć."

          Wśród klątw (!) w aktualnym Kodeksie kanonicznym można wymienić następujące
          okoliczności skutkujące ekskomuniką lub będące podstawą jej wymierzenia:
          - oddanie dziecka na wychowanie heretykom, czyli np. ewangelikom (kan. 1366);
          - odwołanie ad aktu papieskiego do soboru lub kolegium biskupów (kan. 1372);
          - lekarz wykonujący zabiegi aborcyjne - ekskomunika ipso iure (kan. 1398).
          • paulek1 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 15:10
            Tylko my mówimy o nauce Kościoła, a nie o grzechach które popełniają katolicy,
            również czasami w imieniu Kościoła. Księża są tylko ludźmi i są bardzo różni,
            co nawet można się zorientować bo biskupach, że każdy jest inny. Oczywiście od
            nich wymaga się więcej, ale kto jest bez grzechu niech rzuci kamieniem. Nauka
            chrześcijańska wyznacza drogę, a czy będziemy nią kroczyć czy wybierzemy sobie
            iną to nasz wybór. Jestesmy słabi więc grzerzymy. Katolików sa miliony i zawsze
            znajdziesz przykłady dobre i złe. Hitlerowcy mieli na pasach Bóg z nami, Stalin
            był ateistą i walczył z religią, obaj byli takimi samymi zbrodniarzami. Na
            przykładzie Stalina mógłbym powiedzieć do czego prowadzi ateizm i odejście od
            religii. Chyba większy zbrodniarz niż Paweł IV (nie słyszałem o tym, ale
            przyjmuję, że tak było). Ponadto nie można norm moralnych z XXI wieku odnosić
            do norm moralnych sprzed prawie 500 lat, były zupełnie inne. Kiedyś nabicie na
            pal, łamanie kołem czy inne tortury były czymś normalnym i nikogo to nie
            oburzało, spróbuj dzisiaj kogoś zkazać na śmierć przez łamanie kołem. Nie
            usprawiedliwiam postępowania pawła IV, ale o tym też pomyśl.

            Ekskomunika dotyczy wykluczenia z Kościoła, ale za to nikt nie idzie do
            więzienia, nie jest wyrzucany z pracy, jest tylko wykluczony z Kościoła.
            A przy okazji aborcja jest dla mnie zabiciem drugiego człowieka. Zdjęcie USG
            mojego 11-tygodniowego dzidziusia tak mnie wzr€szyło, że oczy mi się zaszkliły
            na jego widok, był bardzo ruchliwy, machał rączkami i nóżkami i nie wyobrażam
            sobie, żeby zabić takiego małego człowieczka.
          • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 09.06.04, 16:05
            Nie dosc, ze glupio to nie na temat.

            W jaki sposob z niecnych postepkow ludzkich wysnuwasz fakt, ze zasady wiary
            katolickiej sa zle? Wiara chrzescijanska nie nakazuje mordowania w imie
            religii - ludzie zawsze poslugiwali sie religia dla usprawiedliwienia swoich
            postepkow, ale bledem jest twierdzenie, ze robili to bo tak im nakazywala
            religia! Wiara chrzescijanska to nie jest Tomasz z Akwinu, to nie jest papiez
            Urban II. Oni byli tylko ludzmi. To co robili lub mowili to tylko i wylacznie
            ich uczynki, a nie zasady wiary katolickiej! Potrafisz odroznic jedno od
            drugiego?

            Jezeli nazywam sie chrzescijanka a morduje ludzi, to nie znaczy, ze wiara
            chrzescijanska nakazuje mordowanie ludzi. Znaczy to tylko tyle, ze postepuje
            NIEZGODNIE z zasadami religii, ktora twierdze, ze wyznaje.

            > > Wiara katolicka to najwspanialsza nauka - szczyt osiagniec
            > > intelektualnych i moralnych czlowieka - to wiara uczaca dobra, nadzieji,
            > > szacunku dla innych, wiara mowiaca, ze kazdy z nas jest wazny, jedyny i
            > > wartosciowy.

            > Skoro jak piszesz, wiara katolicka to nauka, to czy twierdzenie o istnieniu
            > Boga można sprawdzić tak, jak sprawdza się hipotezy naukowe?

            Nie mialam na mysli, ze wiara to nauka w sensie nauka, ale nauka dla ludzi,
            nauka Chrystusa. Ale widac nie chcialo Ci sie poglowkowac, stad Twoj komentarz -
            zupelnie od paki.
          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 17:36
            milosnikkota napisała:

            > Skoro jak piszesz, wiara katolicka to nauka, to czy twierdzenie o istnieniu
            > Boga można sprawdzić tak, jak sprawdza się hipotezy naukowe?

            Chaire,
            oprócz nauk ścisłych są także nauki humanistyczne ...

            > Czy wiara w istnienie Boga jest (i była kiedykolwiek) gwarancją jakichkolwiek
            > cnót moralnych? Z tego co można dowiedzieć się z historii, w imię Boże
            > popełniono masę okrucieństw i zbrodni.

            Zaelży to wyłącznie od konkretnych osób. Niemniej jednak osoby wierzące z
            pewnością wyrządzają mniej zła od niewierzących. Niewątpliwie świat
            chrześcijański jest bardziej przyjazny ludziom niż niechrześcijański.

            > Dwa tysiące lat temu nie istniał katolicyzm tylko judaizm, i raczej
            > obowiązywały zasady "Złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb. W jaki
            > sposób ktoś okaleczył bliźniego, w taki sposób będzie okaleczony... Jednakowo
            > będziecie sądzić i przybyszów, i tubylców, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz!"

            Co nam do błędów żydów? To ich sprawa. My wywodzimy się od Greków i Rzymian,
            którzy także uznawali nakazy miłości blźniego.

            > Papież Paweł IV rozkazał utworzenie surowego getta dla żydów na Zatybrzu w
            1556
            >
            > r. Również wtedy oznakowywano ich gwiazdą Dawida.

            No tak. Uznajesz to za szczyt możliwości szkodzenia ludziom? To zobacz, że
            można było np. żydów zabić.

            > Księża Jankowski i Rydzyk otwarcie głoszą poglądy antysemickie i zwierzchnicy
            z
            >
            > episkopatu wcale ich za to nie potępiają i żadna krzywda im się nie dzieje.

            Cóz to, antysemityzm jest sprzeczny a elementarną moralnością? A może wydaje Ci
            się, że ks. Jankowski potajemnie zabija żydów?

            > św. Tomasz z Akwinu twierdził, że "herezja jest grzechem, za który powinno
            się
            > nie tylko grzesznika wyłączyć z Kościoła przez ekskomunikę, ale także ze
            > świata, przez śmierć."

            Jest to zdanie wyrwane z kontekstu. Nadmieniam, ze nigdy Kosciół nie przyznawał
            sobie prawa wykonywania władzy świeckiej, czy stanowienia prawa.
            Przedstawiciele Kościoła mieli różne, mniej lub bardziej fortunne pomysły, ale
            wdrożenie, czy wykonanie ich zależało od ludzi świeckich, od ich uznania.
            T.

            > Wśród klątw (!) w aktualnym Kodeksie kanonicznym można wymienić następujące
            > okoliczności skutkujące ekskomuniką lub będące podstawą jej wymierzenia:
            > - oddanie dziecka na wychowanie heretykom, czyli np. ewangelikom (kan. 1366);
            > - odwołanie ad aktu papieskiego do soboru lub kolegium biskupów (kan. 1372);
            > - lekarz wykonujący zabiegi aborcyjne - ekskomunika ipso iure (kan. 1398).

            • milosnikkota Re: Katolicy i ateisci w Polsce 10.06.04, 12:00
              Osoby silnie wierzące w jednego, doskonałego Boga, chcą czy nie chcą, wierzą
              też w jego przeciwieństwo, czyli esencję zła - w szatana. Z tej też przyczyny
              skłoni są dzielić wszystko, co na tym świecie się dzieje - dychotomicznie. Tu
              białe, tam czarne. Ja mam rację , ty jej nie masz, więc trzeba cię niszczyć. I
              stąd religie monoteistyczne są z reguły swej religiami nienawiści. Bo jeżeli
              ktoś nie jest po mojej stronie, to służy złu, trzeba go wyplenić z korzeniami.
              Takie religie to chrześcijaństwo i islam, których historia składa się w dużej
              mierze z prześladowań inkwizycji, fanatyzmu, wojen religijnych.
              Cóż, że wielu tu pisze iż zasady katolicyzmu są wspaniałe i wzniosłe. Owszem,
              są i co z tego?
              Ilu się do nich stosuje, a przecież sam Chrystus powiedział „poznacie ich po
              owocach” czy „Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje
              złe owoce.”
              Wymordowanie Indian w Ameryce Północnej i duże sukcesy w mordowaniu Indian
              Ameryki Środkowej i Południowej to wszystko było robione w ramach realizacji
              miłości bliźniego.
              Jak zasadę ewangelicznego ubóstwa stosuje bardzo bogaty kościół katolicki? Jak
              należy rozumieć miłość bliźniego wyraźnie powiedział Jezus: „Co masz sprzedaj,
              pieniądze rozdaj ubogim i idź za mną.”
              Każdy despotyzm cechuje się nieodmiennie zasadą uszczęśliwiania ludzi bez
              względu na ich wolę bycia szczęśliwymi na sposób preferowany przez despotę.
              Stąd uszczęśliwianie na siłę.
              • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 10.06.04, 16:52
                milosnikkota napisała:

                > Osoby silnie wierzące w jednego, doskonałego Boga, chcą czy nie chcą, wierzą
                > też w jego przeciwieństwo, czyli esencję zła - w szatana.

                Chaire,
                nieprawda: przeciwieństwem jedynego doskonałego Boga jest brak Boga. Brak ten
                można nazwać szatanem, czy jakkolwiek inaczej.
                Zło zaś wnika z woli ludzkiej, która nie chce realizować dobra i wybiera jego
                przeciwieństwo.
                Bardzo lekko szermujesz słowami "religie nienawisci". Religia katolicka nie
                naucza zła, tylko dobra. Owszem, gdy ktoś nie chce czynic dobra powstaje
                problem jak go nakłonić do tego. Może powstać tu problem doboru środków, gdyż
                cel nie usprawiedliwia użycia wszystkich środków. Gdy ejdnak chodzi o życie
                niewinnych uzasdnione może być użycie siły. Przeciez gdyby Hispzanie nie
                zniszczyli pańśtwa Azteków, to do dzisiaj by Aztecy składaliw ofierze tysiące
                ludzi!
                Religia katolicka wyjątkowo zezwala na prowadzenia wojen, gdy chodzi o wojny
                sprawiedliwe, czyli wojny w których chodzi o szerzenie, czy ochronę Dobra, z
                miłości bliźniego i chęci ochrony Dobra i SPrawiedliwosci. Jak wiec możesz
                mówić, ze katolicyzm jest religią nienawisci?
                Pamiętaj przy tym, że w religii chrześcijańśkiej jest rozdział sfery polityki
                Kościoła. Kościół jest od tego, aby tłumaczyć ludziom i politykom, co jest
                dobre, a co złe, a rzeczą polityków jest rozważyć tą kwestię w swoim sumieniu i
                wybrać drogę.
                KOściół Katolicki nigdy nie ustanawiał praw świeckich. Inkwizycja nikogo nie
                skazała na śmierć. Kościół nie organizował podboju Ameryki. Kościół nie
                prowadził wojen religijnych. To były rzeczy świeckie, ludzkie, a ludzie zawsze
                mają skłonność, aby mylić rzeczy dobre z korzystnymi, i poszukiwać uzasadnienia
                religijnego do maskowania swego egoizmu, wygody, czy żądzy.
                Ludzie Kościoła także nie byli wolni od wad: zawsze jednak mieli oni na
                wzgledzie zasadę czynienia dobra, mimo, że często błądzili. I nawet, gdy robili
                zło, to z pełną tego swiadomością, potem często żałowali tego i starali sie
                poprawić.
                Odnośnie zaś pieniędzy Kościoła, to nie zapominaj, ze jego misja wymaga
                środków, i na to własnie wierni te środki przekazują Kościołowi.
                T.




                Z tej też przyczyny
                > skłoni są dzielić wszystko, co na tym świecie się dzieje - dychotomicznie. Tu
                > białe, tam czarne. Ja mam rację , ty jej nie masz, więc trzeba cię niszczyć.
                I
                > stąd religie monoteistyczne są z reguły swej religiami nienawiści. Bo jeżeli
                > ktoś nie jest po mojej stronie, to służy złu, trzeba go wyplenić z
                korzeniami.
                > Takie religie to chrześcijaństwo i islam, których historia składa się w dużej
                > mierze z prześladowań inkwizycji, fanatyzmu, wojen religijnych.
                > Cóż, że wielu tu pisze iż zasady katolicyzmu są wspaniałe i wzniosłe. Owszem,
                > są i co z tego?
                > Ilu się do nich stosuje, a przecież sam Chrystus powiedział „poznacie ich
                > po
                > owocach” czy „Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drze
                > wo wydaje
                > złe owoce.”
                > Wymordowanie Indian w Ameryce Północnej i duże sukcesy w mordowaniu Indian
                > Ameryki Środkowej i Południowej to wszystko było robione w ramach realizacji
                > miłości bliźniego.
                > Jak zasadę ewangelicznego ubóstwa stosuje bardzo bogaty kościół katolicki?
                Jak
                > należy rozumieć miłość bliźniego wyraźnie powiedział Jezus: „Co masz sprz
                > edaj,
                > pieniądze rozdaj ubogim i idź za mną.”
                > Każdy despotyzm cechuje się nieodmiennie zasadą uszczęśliwiania ludzi bez
                > względu na ich wolę bycia szczęśliwymi na sposób preferowany przez despotę.
                > Stąd uszczęśliwianie na siłę.
            • Gość: agnostyczka Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 13.06.04, 11:04
              Nie, nigdy nie mial uprawnieien władzy świeckiej, akurat. Zapominasz tylko, że
              sądy inkwizycyjne sądziły nie tylko chrześcijan, i współpracowały owocnie z
              władzą świecka- wydawały wyrok śmierci, a jakiś miły świecki władca kazał go
              wykonywać. poza tym, to właśnie izolowanie żydów i ich znakowanie dałop
              powszechne przyzwolenie na antysemityzm, a jakie są tego skutki, sam pewnie
              wiesz.Jeśli Ty uwarzasz sie za chrześcijanina, to pozostaje mi tylko cieszyc
              się, ze nie wyznaję twojej wiary- o ile ona w Twoim wydaniu jest rzeczywiście
              chrześciajństwem
              • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 13.06.04, 15:40
                Gość portalu: agnostyczka napisał(a):

                > Nie, nigdy nie mial uprawnieien władzy świeckiej, akurat. Zapominasz tylko,
                że
                > sądy inkwizycyjne sądziły nie tylko chrześcijan, i współpracowały owocnie z
                > władzą świecka- wydawały wyrok śmierci,

                Chaire,
                zapewniam Cię, że inkwizycja nie miała prawa do wydawania wyroków śmierci.
                Orzekała jedynie, kto jest heretykiem.

                a jakiś miły świecki władca kazał go
                > wykonywać. poza tym, to właśnie izolowanie żydów i ich znakowanie dałop
                > powszechne przyzwolenie na antysemityzm, a jakie są tego skutki, sam pewnie
                > wiesz.

                Nie, nei wiem. MOże mnie oswiecisz? Pamiętaj tylko, że żydzi sami pragęli się
                izolować w swych dzielnicach, gdzie mieli autonomię, zaś znakowanie wprowadzono
                bodajże w XIIw.
                T.


                Jeśli Ty uwarzasz sie za chrześcijanina, to pozostaje mi tylko cieszyc
                > się, ze nie wyznaję twojej wiary- o ile ona w Twoim wydaniu jest rzeczywiście
                > chrześciajństwem
      • b.monkey Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 19:56
        paulek1 napisał:
        > Winienie katolicyzmu za plagę AIDS to już jakaś głupota do potęgi trzeciej. To
        > przecież rozpasanie seksualne tak propagowane przez ateistów doprowadziło do
        > tej plagi. Gdyby ludzie przestrzegali zasad wszystkich kościołów, które nie
        > akceptują seksu pozamałżeńskiego, tylko seks z jednym partnerem, to nawet
        > obecnie i to w biednych krajach afrykańskich AIDS szybko by się kurczył. To
        > właśnie poglądy takich osób jak supermenka prowadzą to niekontrolowanego
        > wzrostu tej epidemii.

        Aha, czyli plaga AIDS w Afryce to po prostu kara za grzechy?!?!
        • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 20:16
          b.monkey napisała:

          > paulek1 napisał:
          > > Winienie katolicyzmu za plagę AIDS to już jakaś głupota do potęgi trzeciej
          > . To
          > > przecież rozpasanie seksualne tak propagowane przez ateistów doprowadziło
          > do
          > > tej plagi. Gdyby ludzie przestrzegali zasad wszystkich kościołów, które ni
          > e
          > > akceptują seksu pozamałżeńskiego, tylko seks z jednym partnerem, to nawet
          > > obecnie i to w biednych krajach afrykańskich AIDS szybko by się kurczył. T
          > o
          > > właśnie poglądy takich osób jak supermenka prowadzą to niekontrolowanego
          > > wzrostu tej epidemii.
          >
          > Aha, czyli plaga AIDS w Afryce to po prostu kara za grzechy?!?!

          Chaire,
          nie - to jest konsekwencja rozwiązłości seksualnej, tak jak następstwem palenia
          tytoniu jest rak.
          T
    • Gość: Mikotaj Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.wroclaw.mm.pl 09.06.04, 16:18
      > Jestem ciekawa jak w Polsce funkcjonują ateiści. Co robią przy okazji imprez
      > typu chrzest w rodzinie?
      Jak funkcjonują ateiści? Jak każdy. Ja uważam się za ateistę, ochrzczony nie
      jestem, do kościoła nie chodzę. Święta to nie jest dla mnie nawet najmniejszy
      problem; normalnie obchodzę je z rodziną - po prostu nie mają one dla mnie
      wymiaru religijnego. Kiedyś próbowałem chodzić do kościoła (a w podstawówce
      nawet na religię - dobrowolnie, rodzice mnie nie zmuszali) ale nie spodobało mi sie.

      > Ja osobiście nie przepadam za katolikami, drażni mnie ich "prostactwo"
      > intelektualne przejawiajace sie w slepej wierze i braku glebszej refleksji,
      Generalizujesz. Takich katolików jak opisałaś jest neistety sporo (znam kilku -
      koszmar) ale nie wszyscy są tacy - dość porozmawiać z Franciszkanami (chyba
      najzdrowsze podejście do religii z jakim się spotkałem)

      > dlaczego pewne rzeczy sa zabronione oraz w bezmyslnym wykonywaniu zalecen
      > kosciola.
      Bo religia (jakakolwiek) to zakaz myślenia. Ja nie lubię, gdy ktoś stara się
      myśleć za mnie - więc z żadną z religii mi nie po drodze.

      > Uwazam ze osoby o mocniejszej konstrukcji psychicznej nie potrzebuja wiary w
      > jakiegos boga oraz przynaleznosci do kosciola, bo same wiedza, co maja robic,
      > co jest dobre, a co zle.
      Masz rację. Ktoś powiedział, ze granicą twojej wolności jest wolność innego
      człowieka. Tak długo, jak nie robię nikomu krzywdy, mogę robić co chcę. Żeby być
      w porządku wobec innych ludzi, nie potrzebuję księdza, przewodnika duchowego,
      kapłana, boga, obrządku religijnego, kościoła... wystarczy odrobina pomyślunku.
      • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 19:33
        Gość portalu: Mikotaj napisał(a):


        > Masz rację. Ktoś powiedział, ze granicą twojej wolności jest wolność innego
        > człowieka. Tak długo, jak nie robię nikomu krzywdy, mogę robić co chcę. Żeby
        by
        > ć
        > w porządku wobec innych ludzi, nie potrzebuję księdza, przewodnika duchowego,
        > kapłana, boga, obrządku religijnego, kościoła... wystarczy odrobina
        pomyślunku.

        Chaire,
        jeżeli rzeczywiście Twoja etyka sprowadza się do tego, aby nie krzywdzić innych
        osób i nie wkraczać w ich wolności, to róznice z etyką katolicką są
        fundamentalne.
        Katolik nie może ograniczać się do poszanowania praw innych osób. Obowiązany
        jest pomagać potrzebującym, być dla nich życzliwy i powinien starać się
        rozumieć innych ludzi, i ich potrzeby. Nie może przechodzić obojętnie obok
        cierpiących, zadowalając się myślą, że ci ludzie nie cierpią z jego powodu.
        Katolik powinien myśleć nie tylko o sobie, ale i o wspólnotach społecznych i
        politycznych do których należy: samorządowych, lokalnych i państwowych, i
        troszczyć się o nie tak, jakby troszczył się o siebie.
        W skrócie katolik powinien kochać bliźniego jak siebie samego.
        T.
        • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 09.06.04, 19:36
          No to kurcze jakos malo tych katolikow na swiecie.......
          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 20:26
            Gość portalu: melmire napisał(a):

            > No to kurcze jakos malo tych katolikow na swiecie.......

            Chaire,
            liczbowo sporo - miliard.
            Staramy się w miarę możliwości sprostać wysokim wymogom etycznym, dzięki czemu
            życie w świecie zachodnim jest bardziej przyjazne człowiekowi niż np. w
            Indiach, Chinach, czy Afryce.
            T.
            • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 09.06.04, 20:35
              W miare mozliwosci? Szczerze mowiac, zyjac przez 20 lat w katolickiej Polsce
              osob tak wspanialych jak opisales widzialam moze ze dwie. Gdyby te miliony
              katolikow z bogatych krajow dzielilo sie "w miare mozliwosci" z innymi
              chociazby tylko jedzeniem, to na swiecie zniknelby jednoczesnie dwie plagi -
              niedozywienie i otylosc.
              • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 09.06.04, 21:55
                Gość portalu: melmire napisał(a):

                > W miare mozliwosci? Szczerze mowiac, zyjac przez 20 lat w katolickiej Polsce
                > osob tak wspanialych jak opisales widzialam moze ze dwie. Gdyby te miliony
                > katolikow z bogatych krajow dzielilo sie "w miare mozliwosci" z innymi
                > chociazby tylko jedzeniem, to na swiecie zniknelby jednoczesnie dwie plagi -
                > niedozywienie i otylosc.

                Chaire,
                w krajach katolickich głodu nie ma. Zaś problem głodu w obcych krajach jest dla
                nas czymś abstrakcyjnym i nierzeczywistym. Mimo to kraje zachodnie
                przeznaczają ogromne fundusze na zwalczanie głodu. Obecnie głód cierpią ludzie
                na obszarach objętych wojnami, gdzie nie jest możliwe dostarczanie pomocy
                humanitarnej.
                Sądzisz, że mało jest prawdziwych katolików w POlsce? A może po prostu
                życzliwość, sympatię i chęć pomocy uważasz za coś tak oczywistego, że dziwią
                Cię i wbijają się w pamięć zachowania przeciwne, sprzeczne z nakazem miłości
                bliźniego?
                Nie da się jednak ukryć, że 50 lat komunizmu i 15 lat liberalizmu sprawiły, że
                w Polsce nakazów religii nikt poważnie nie traktuje. Religia została
                zredukowana do szeregu rytualnych zachowań, bez przełożenia na życie codzienne.
                Chodzi zaś o to, aby katolik żył po katolicku cały tydzień, a nie tylko godzinę
                w niedzielę.
                T.
                T.
                • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 09.06.04, 22:55
                  Ale jakos malo osob tak przez caly tydzien zyje. Natomiast do afiszowania sie z
                  idealami-pierwsi.
                  Co do przejawow zyczliwosci na codzien - nie zauwazylam specjalnie, naprawde,
                  nic takiego co by odroznialo zyczliwego katolika od zyczliwego kogokolwiek
                  innego.Szukam i szukam w pamieci, i za diabla zadnej nadzwyczajnej checi pomocy
                  i spontanicznej sympatii nie moge w pamieci odszukac. W kazdym razie zadnego
                  ich objawu ktory bylby specyficzny dla katolikow jako grupy, a nie do
                  konkretnych jednostek, ktore byc moze sa zyczliwe z natury (zdarza sie!).
                  I zauwaz - na pomoc glodujacym pieniadze przeznacza kraj czy organizacja ,
                  niewielka w sumie grupa ludzi.Ja osobiscie nie poczuwam sie do dawania na ten
                  szczytny cel - nawet jesli panstwo w ktorym place podatki to robi. Bede sie
                  poczuwac kiedy z MOJEGO konta na ten cel wyplyna pieniadze. To tak jakby sie
                  chwalic ze katolicy pomagaja masowo staruszkom, bo w katolickim kraju jest
                  system opieki spolecznej ! Dla mnie licza sie osobiste akcje, moze jestem
                  idealistka, ale coz :/
                  • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 10.06.04, 10:11
                    Gość portalu: melmire napisał(a):

                    > Ale jakos malo osob tak przez caly tydzien zyje. Natomiast do afiszowania sie
                    z
                    >
                    > idealami-pierwsi.

                    Chaire,
                    to przemawia za koniecznością rekatolicyzacji Polski. Katolików piowinna
                    cechować życzliwość i tym się powinni wyrózniać oni od innych ludzi. Nie
                    twierdzę, że niekatolicy tych cech nie mają, ale u katolików jest ona nakazem
                    religijnym - czyli powinno być jej więcej.
                    To samo dotyczy innych elementów etyki.
                    Co więcej zauważ: cały Zachód jest przeniknięty wartościami chrześcijańskimi i
                    także osoby niewierzace często je uznają. Ale tylko dla katolików mają one
                    głębokie fundamenty, dla innych zaś to jest kwestia otoczenia i mody.
                    T.
                    Odnośnie zas specyfiki państw chrześcijanskich, to przejawia się ona np. w
                    rozbudowanych systemach pomocy ubogim, czy to państwowych, czy prywatnych.
                    Uznaje się dalej równość ludzi, która wcale nie jest czymś oczywistym. Każdy
                    człowiek jest pod ochrona prawa.


                    > Co do przejawow zyczliwosci na codzien - nie zauwazylam specjalnie, naprawde,
                    > nic takiego co by odroznialo zyczliwego katolika od zyczliwego kogokolwiek
                    > innego.Szukam i szukam w pamieci, i za diabla zadnej nadzwyczajnej checi
                    pomocy
                    >
                    > i spontanicznej sympatii nie moge w pamieci odszukac. W kazdym razie zadnego
                    > ich objawu ktory bylby specyficzny dla katolikow jako grupy, a nie do
                    > konkretnych jednostek, ktore byc moze sa zyczliwe z natury (zdarza sie!).
                    > I zauwaz - na pomoc glodujacym pieniadze przeznacza kraj czy organizacja ,
                    > niewielka w sumie grupa ludzi.Ja osobiscie nie poczuwam sie do dawania na ten
                    > szczytny cel - nawet jesli panstwo w ktorym place podatki to robi. Bede sie
                    > poczuwac kiedy z MOJEGO konta na ten cel wyplyna pieniadze. To tak jakby sie
                    > chwalic ze katolicy pomagaja masowo staruszkom, bo w katolickim kraju jest
                    > system opieki spolecznej ! Dla mnie licza sie osobiste akcje, moze jestem
                    > idealistka, ale coz :/
                    • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 18:19
                      Moze i powinna ich cechowac, ale nie cechuje. I moim skromnym zdaniem nie da
                      sie jej wymusic. Mozna wymusic POZORY zyczliwosci, ale nie prawdziwa zyczliwosc.
                      • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 10.06.04, 18:37
                        Gość portalu: melmire napisał(a):

                        > Moze i powinna ich cechowac, ale nie cechuje. I moim skromnym zdaniem nie da
                        > sie jej wymusic. Mozna wymusic POZORY zyczliwosci, ale nie prawdziwa
                        zyczliwosc
                        > .

                        Chaire,
                        da się, gdy dana osoba z całego serca będzie starała się prawidłowo postępować.
                        T.
                        • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 18:43
                          Ciagle wracamy w ten sam punkt - nie da sie zmusic ludzi zeby z calego serca
                          czegos chcieli. Moga nawet super udawac,ale to nie to samo.
                          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 10.06.04, 19:20
                            Gość portalu: melmire napisał(a):

                            > Ciagle wracamy w ten sam punkt - nie da sie zmusic ludzi zeby z calego serca
                            > czegos chcieli. Moga nawet super udawac,ale to nie to samo.

                            Chaire,
                            ja uważam inaczej. Zależy to jednak od presji otoczenia i przedstawianych
                            wzorów zachownaia. Gdy media lansują typ cwaniaka, oszusta i przestępscy, to
                            wielu ludzi jest gotowych go naśladowć. I odwrotnie, gdy media przedstawiać
                            bedą dobre wzory, to ludzie będą je naśladować.
                            Zapominasz też, że ludzi będzie sądzić Bóg, który zna tajniki serc ludzkich.
                            Jeżeli więc ludzie wiedzieć będą, że ich nieszczerość i tak będzie odkryta, to
                            wtedy będą szczerze starać sie żyć uczciwie.
                            T.
                            • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 19:26
                              Argh......
                              Zgadzam sie co do lansowania wzorow, aczkolwiek watpie czy nawet jezeli TV
                              bedzie pokazywac papieza na przemian z matka Teresa to wszyscy sie rzuca dobre
                              uczynki robic. Z moich obserwacji wynika ze ludzie lubia zyc per procura - sa
                              katolikami (bo ochrzczeni i praktykujacy), matka Teresa opiekuje sie biednymi,
                              a ze jest katoliczka to czesc chwaly splywa na nich. Tak troche jak kibice
                              druzyn pilkarskich.

                              Zapominasz też, że ludzi będzie sądzić Bóg, który zna tajniki serc ludzkich.
                              > Jeżeli więc ludzie wiedzieć będą, że ich nieszczerość i tak będzie odkryta,
                              to
                              > wtedy będą szczerze starać sie żyć uczciwie
                              Katolicy chyba wiedza ze Bog bedzie ich sadzil, i jakos nic specjalnego sie nie
                              dzieje. A jesli nie wierza- to jak ich zmusic zeby uwierzyli?
                              • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 10.06.04, 20:17
                                Gość portalu: melmire napisał(a):

                                > Argh......
                                > Zgadzam sie co do lansowania wzorow, aczkolwiek watpie czy nawet jezeli TV
                                > bedzie pokazywac papieza na przemian z matka Teresa to wszyscy sie rzuca
                                dobre
                                > uczynki robic. Z moich obserwacji wynika ze ludzie lubia zyc per procura - sa
                                > katolikami (bo ochrzczeni i praktykujacy), matka Teresa opiekuje sie
                                biednymi,
                                > a ze jest katoliczka to czesc chwaly splywa na nich. Tak troche jak kibice
                                > druzyn pilkarskich.
                                >
                                > Zapominasz też, że ludzi będzie sądzić Bóg, który zna tajniki serc ludzkich.
                                > > Jeżeli więc ludzie wiedzieć będą, że ich nieszczerość i tak będzie odkryta
                                > ,
                                > to
                                > > wtedy będą szczerze starać sie żyć uczciwie
                                > Katolicy chyba wiedza ze Bog bedzie ich sadzil, i jakos nic specjalnego sie
                                nie
                                >
                                > dzieje. A jesli nie wierza- to jak ich zmusic zeby uwierzyli?

                                Chaire,
                                jak już pisałem ludzie są katolikami formalnymi, brak im całkowitego
                                przekonania co do tego w co wierzą.
                                Taki jest skutek lansowania liberalnych wzorów w mediach. A teraz wyobraźmy
                                sobie sytuację: dziennikarz w telewzji mówi o rozwodzie piosenkarki, opatrując
                                go apelem: a teraz zapomnij o tej sdemoralizowanej osobie, nie kupujmy jej
                                płyt, ani nie nie będziemy chodzić na koncerty.
                                Z pewnością walor wychowawczy takiej relacji jest zapewniony.
                                Odnośnie zas pozytywnych wzorów nie chodzi mi o Papieża, czy Teresę, ale obrazy
                                bliższe ludziom. Np. uczciwego pracodawcy, który troszczy się o pracowników,
                                pracownika, który ze wszystkich sił prauje dla dobra swego pracodawcy,
                                małżonkach, którzy wychowują grzeczne dzieci itp.
                                T,
                                • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 22:31
                                  A teraz wyobraźmy
                                  > sobie sytuację: dziennikarz w telewzji mówi o rozwodzie piosenkarki,
                                  opatrując
                                  > go apelem: a teraz zapomnij o tej sdemoralizowanej osobie, nie kupujmy jej
                                  > płyt, ani nie nie będziemy chodzić na koncerty.
                                  > Z pewnością walor wychowawczy takiej relacji jest zapewniony.

                                  Moim zdaniem spoleczenstow zdechloby ze smiechu. Moze faktycznie, gdyby ze
                                  smiechu zdechla ta niakatolicka czesc to cosby to dalo? Nie mowiac o tym, ze
                                  wszyscy rozwodnicy, rozwodki i ich rodziny poczulyby sie obrazone co
                                  nieprzychylnie nastawiloby ich przeciwko calej akcji.

                                  PS. Na szczescie moge jeszcze rozmawiac z moja zdemoralizowana matka!
                                  PS2. A dlaczego by nie mialo byc apelu przeciwko eks- mezowi piosenkarki? Do
                                  slubu jak do rozwodu trzeba byc we dwoje :)
                                  • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 11.06.04, 07:59
                                    Gość portalu: melmire napisał(a):

                                    > A teraz wyobraźmy
                                    > > sobie sytuację: dziennikarz w telewzji mówi o rozwodzie piosenkarki,
                                    > opatrując
                                    > > go apelem: a teraz zapomnij o tej sdemoralizowanej osobie, nie kupujmy jej
                                    >
                                    > > płyt, ani nie nie będziemy chodzić na koncerty.
                                    > > Z pewnością walor wychowawczy takiej relacji jest zapewniony.
                                    >
                                    > Moim zdaniem spoleczenstow zdechloby ze smiechu. Moze faktycznie, gdyby ze
                                    > smiechu zdechla ta niakatolicka czesc to cosby to dalo? Nie mowiac o tym, ze
                                    > wszyscy rozwodnicy, rozwodki i ich rodziny poczulyby sie obrazone co
                                    > nieprzychylnie nastawiloby ich przeciwko calej akcji.

                                    Chaire,
                                    zmiany nie mogą rozpocząć się od opisanej akcji, tylko powinny stanowić ich
                                    uwieńczenie.
                                    Wcześniejsi zaś rozwodnicy już będą wiedziec, że źle uczynili i poddaliby się
                                    karom kościelnym.

                                    > PS. Na szczescie moge jeszcze rozmawiac z moja zdemoralizowana matka!

                                    Rób co uważasz za stosowne. Tak samo robią ci, którzy czają się za rogiem z
                                    pałką, i ci którzy biorą łapówki. To te same strony tego samego zjawiska -
                                    wulagrnego liberalizmu.

                                    > PS2. A dlaczego by nie mialo byc apelu przeciwko eks- mezowi piosenkarki? Do
                                    > slubu jak do rozwodu trzeba byc we dwoje :)

                                    Założyłem, że nie jest on osoba znaną. Za niego powinno wziąć się otoczenie.
                                    T.
                                    • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 11.06.04, 08:26
                                      Taaaa, na pewno uda ci sie przekonac dzieci rozwiedzionych rodzicow ze nalezy
                                      nimi pogardzac. Sprowadzanie rozwodu do przestepstwa typu lapowki czy
                                      mordobicie jest zarazem smieszne i straszne.I niesmaczne.

                                      PS. Mozna by opublikowac listy WSZYSTKICH rozwiedzionych ze zdjeciami i
                                      adresami i rozpoczac polowanie na czarownice...
                                      • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 11.06.04, 10:27
                                        Gość portalu: melmire napisał(a):

                                        > Taaaa, na pewno uda ci sie przekonac dzieci rozwiedzionych rodzicow ze nalezy
                                        > nimi pogardzac.

                                        Chaire,
                                        nie chodzi pogardę dla pogardy, tylko o uświadomienie ludziom, ze źle czynią.

                                        >Sprowadzanie rozwodu do przestepstwa typu lapowki czy
                                        > mordobicie jest zarazem smieszne i straszne.I niesmaczne.

                                        Jak piałem, to są różne strony tego samego zjawiska: wulgarnego libberalizmu,
                                        czyli korzystania z wolności, nie bacząc na innych. Korzystanie z tej wolności
                                        zalezy jedynie od osobistych potrzeb danego liberała: jeden z wolności korzysta
                                        napadajac przechodnia, inna rozwodząc się z mężem.
                                        T.

                                        > PS. Mozna by opublikowac listy WSZYSTKICH rozwiedzionych ze zdjeciami i
                                        > adresami i rozpoczac polowanie na czarownice...
                                        • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 11.06.04, 10:34
                                          Dlaczego piszesz "inna"? Czyzby rozwody byly tylko domena kobiet?
                                          Cos ci powiem - moja mama miala racje ze sie rozwiodla, i terze wszyscy
                                          jestesmy szczesliwi - ona, ja i moj ojciec.Nie wiem jakimi argumentami moglabym
                                          sie posluzyc zeby ja przekonac ze zle uczynila :) Niech zyje liberalizm! (wtedy
                                          byl jeszcze komunizm :)ale niewatpliwie liberalny.
                                        • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 11.06.04, 12:06
                                          Titusie.

                                          Czytam Twoje posty i zaczyna sie we mnie budzic niezgoda.

                                          Katolicy NIE WYTYKAJA bledow innym (mowie tu o Twoim nawolywaniu do potepienia
                                          rozwodu) - nie mowia "Ty zle postepujesz", "zle sie prowadzisz". Nie prowadza
                                          nagonki. A zaczynam odnosic wrazenie, ze wlasnie to postulujesz. Co innego
                                          SWOIM postepowaniem pokazywac dobra droge, a co innego wytykac ludziom ich
                                          bledy.

                                          Katolik nie wtraca sie do czyjegos zycia - katolik daje swiadectwo. Juz Jezus
                                          mowil o wsciubianiu nosa w nieswoje sprawy! Czytalam kiedys u babci madra
                                          ksiazke na temat przypowiesci Chrystusowych - ogolny wydzwiek tej ksiazeczki
                                          byl taki: Twoj sasiad robi zle? Obzera sie? Bluzni? NIe modli sie? Nie patrz na
                                          niego - rob swoje! Nie wtracaj sie - pokazuj SOBA, ze jest inna droga. To mowil
                                          Jezus - nie wolno nikogo na sile nawracac, wytykac mu bledow, potepiac.
                                          Czlowiek ma wolna wole - nie wolno w to ingerowac. Pokazywac tak, ale nie
                                          krytykowac! Jezus mowil, ze nie mozna "pokazywac ludziom, ze zle czynia" w
                                          sposob inny niz PRZEZ SWOJE UCZYNKI.

                                          Owszem mozemy powiedziec, ze rozwod jest niezgodny z nasza nauka, ale NIE MAMY
                                          prawa powiedziec zlego slowa o osobie rozwiedzionej! Tym bardziej naklaniac do
                                          jej potepienia (niekupowania plyt), ostracyzmu spolecznego....
                                          • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 11.06.04, 12:13
                                            Uffff :)
                                            Pocieszylas mnie. Na szczescie do "rekatolizacji" spoleczenstwa wg. Tytusa
                                            jeszcze daleko, daleko (i chyba w druga strone, tak bardziej kierunek na
                                            sredniowiecze :) )
                                          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 11.06.04, 14:02
                                            Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                            > Titusie.
                                            >
                                            > Czytam Twoje posty i zaczyna sie we mnie budzic niezgoda.
                                            >
                                            > Katolicy NIE WYTYKAJA bledow innym (mowie tu o Twoim nawolywaniu do
                                            potepienia
                                            > rozwodu) - nie mowia "Ty zle postepujesz", "zle sie prowadzisz".

                                            Chaire,
                                            nie zgadzam sie z Tobą. Katolik nie może być egoistą, nie może myśleć tylko o
                                            sobie. Nie może zamykać się, myśląc: ja postepuję dobrze, reszta świata mnie
                                            nie obchodzi. Tym bardziej jest to ważne, ze katolik jest nie tylko członkiem
                                            Kościoła, ale i obywatelem. Ma wiec podwójny obowiązek, i wobec Boga i wobec
                                            spoełczeństwa, aby reszta obywateli zachowywała się zgodnie z przyjętą
                                            moralnością. Minimum do jakiego katolik jest obowiązany, to wskazanie innym
                                            błędnego postępowania. Okazując obojętność na zło tym samym na nie przyzwalamy.
                                            A zło sie będzie szerzyć. Złoczyńca zobaczy, że nie ma reakcji otoczenia, a
                                            inni pójdą jego śladem.
                                            Czy widząc jak ktoś na ulicy jest mordowany, lub okradany, także patrzycie w
                                            drugą stronę i mówicie nas to nie obchodzi?
                                            Podałem drastyczny przykład, ale wdrobniejszych sprawach także nie można
                                            oakzywać obojętności na zło, jakie sie dzieje. Od małego zła jest bowiem prosta
                                            droga do wielkiego, a nadto nie można dopuszczać do zatarcia granicy pomiędzy
                                            tym, co dobre i złe.
                                            T.



                                            Nie prowadza
                                            > nagonki. A zaczynam odnosic wrazenie, ze wlasnie to postulujesz. Co innego
                                            > SWOIM postepowaniem pokazywac dobra droge, a co innego wytykac ludziom ich
                                            > bledy.
                                            >
                                            > Katolik nie wtraca sie do czyjegos zycia - katolik daje swiadectwo. Juz Jezus
                                            > mowil o wsciubianiu nosa w nieswoje sprawy! Czytalam kiedys u babci madra
                                            > ksiazke na temat przypowiesci Chrystusowych - ogolny wydzwiek tej ksiazeczki
                                            > byl taki: Twoj sasiad robi zle? Obzera sie? Bluzni? NIe modli sie? Nie patrz
                                            na
                                            >
                                            > niego - rob swoje! Nie wtracaj sie - pokazuj SOBA, ze jest inna droga. To
                                            mowil
                                            >
                                            > Jezus - nie wolno nikogo na sile nawracac, wytykac mu bledow, potepiac.
                                            > Czlowiek ma wolna wole - nie wolno w to ingerowac. Pokazywac tak, ale nie
                                            > krytykowac! Jezus mowil, ze nie mozna "pokazywac ludziom, ze zle czynia" w
                                            > sposob inny niz PRZEZ SWOJE UCZYNKI.
                                            >
                                            > Owszem mozemy powiedziec, ze rozwod jest niezgodny z nasza nauka, ale NIE
                                            MAMY
                                            > prawa powiedziec zlego slowa o osobie rozwiedzionej! Tym bardziej naklaniac
                                            do
                                            > jej potepienia (niekupowania plyt), ostracyzmu spolecznego....
                                            • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 11.06.04, 14:23
                                              Nie do konca mnie zrozumiales. Ja nie mowie o obojetnosci i przyzwalaniu na
                                              mordowanie, kradzieze i inne rzeczy, ktore czynia krzywde drugiemu czlowiekowi.
                                              To oczywiste, ze trzeba mowic o tym, ze zabijanie jest zle.

                                              Ja jednak mowie o takich rzeczach, ktore sa niejako "prywatna" sprawa danej
                                              osoby tj. gdy jej zachowanie nikogo nie krzywdzi. Czyli sprawy typu: jak sie
                                              ktos prowadzi, czy sie duzo modli, czy sie rozwiodl, czy dzien swiateczny
                                              swieci itp. Mamy prawo mowic: moja wiara zabrania mi rozwodu, dlatego nie
                                              rozwiode sie, modle sie, gdyz takie sa nakazy mojej wiary, nie uprawiam seksu
                                              pozamalzenskiego, bo wg. mojej religii to grzech. Ale tylko tyle - nie mamy
                                              prawa oceniac czyjegos zachowania i byc straznikiem czyjejs moralnosci. Ba! Ty
                                              postulujesz publiczne potepienie osoby, ktora sie rozwiodla. To jest na wskros
                                              zle i niechrzescijanskie. Bo ludzi moze oceniac tylko Pan Bog, a nie Ty.

                                              Poza tym Jezus bardzo wyraznie mowil, ze mamy skupic sie na SOBIE, w pierwszej
                                              kolejnosci i swoim zachowaniem dawac wzorce. Czy Jezus komus powiedzial: a Ty
                                              to sie za krotko dzis modliles, a Ty to grzesznica jestes? Nie. Wrecz
                                              przeciwnie - "kto jest bez grzechu..."
                                              • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 11.06.04, 14:58
                                                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                > Nie do konca mnie zrozumiales. Ja nie mowie o obojetnosci i przyzwalaniu na
                                                > mordowanie, kradzieze i inne rzeczy, ktore czynia krzywde drugiemu
                                                czlowiekowi.
                                                > To oczywiste, ze trzeba mowic o tym, ze zabijanie jest zle.
                                                >
                                                > Ja jednak mowie o takich rzeczach, ktore sa niejako "prywatna" sprawa danej
                                                > osoby tj. gdy jej zachowanie nikogo nie krzywdzi. Czyli sprawy typu: jak sie
                                                > ktos prowadzi, czy sie duzo modli, czy sie rozwiodl, czy dzien swiateczny
                                                > swieci itp. Mamy prawo mowic: moja wiara zabrania mi rozwodu, dlatego nie
                                                > rozwiode sie, modle sie, gdyz takie sa nakazy mojej wiary, nie uprawiam seksu
                                                > pozamalzenskiego, bo wg. mojej religii to grzech. Ale tylko tyle - nie mamy
                                                > prawa oceniac czyjegos zachowania i byc straznikiem czyjejs moralnosci. Ba!
                                                Ty
                                                > postulujesz publiczne potepienie osoby, ktora sie rozwiodla. To jest na
                                                wskros
                                                > zle i niechrzescijanskie. Bo ludzi moze oceniac tylko Pan Bog, a nie Ty.
                                                >
                                                > Poza tym Jezus bardzo wyraznie mowil, ze mamy skupic sie na SOBIE, w
                                                pierwszej
                                                > kolejnosci i swoim zachowaniem dawac wzorce. Czy Jezus komus powiedzial: a Ty
                                                > to sie za krotko dzis modliles, a Ty to grzesznica jestes? Nie. Wrecz
                                                > przeciwnie - "kto jest bez grzechu..."

                                                Chaire,
                                                dlaczego dzielisz złe uczynki na te "krzywdzące drugich" i te "zło prywtane".
                                                CZy katolik ma jakąkolwiek podstawę, aby tak dzielić zło, które robią inni?
                                                Podstawą naszego sprzeciwu jest fakt, że ktoś źle robi, a nie to, czy prawo
                                                pańśtwowe dane złe uczynki karze, czy nie. To jest sprawa organów państwa, a
                                                nie nasza.
                                                Zapominasz przy tym, że także "zło prywatne" wyrządza szkody i dlatego musi
                                                być potępiane. Najpierw dlatego, że daje zły przykład reszcie społeczeństwa, a
                                                ludzie często idą za przykładem innych, aby źle czynić. PO drugie dlatego, ze
                                                ignorowanie niewielkich odstępstw prowadzi do większych, gdyż podkopuje
                                                autorytet Kościoła. Kościół zakazuje czynienia wszelkich form zła i zgoda na
                                                jedne prowadzi do tego, że złoczyńcy robią większe zło.
                                                Dlatego właśnie uważam, że katolicy mają nie tylko prawo, ale i obowiązek
                                                nakłanianie błądzących do poprawy.
                                                Jak już sięgamy to przykładu Jawnogrześnicy, to pamiętaj, ze na zakończenie
                                                Jezus powiedział do niej "Idź i nie grzesz więcej". Nie powiedział " rRób co
                                                chcesz".
                                                Dokunujesz przy tym nadużycia zrównując postulowane przeze mnie napominanie
                                                błądzących z kamienowaniem Magdaleny! Naprawdę nie widzisz różnicy, czy też
                                                jest ona dla Ciebie bez znaczenia?
                                                T.
                                                • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 11.06.04, 15:39
                                                  Kiedys forma ostracyzmu spolecznego bylo ukamieniowanie, dzis "jedynie"
                                                  wyklecie przez spolecznosc. Forma sie zmienila, sens jednakze pozostal ten sam,
                                                  nieprawdaz?

                                                  Naklanianie ludzi do moralnego zachowania przywoluje mi na mysl wojny religijne
                                                  majace niegdys na celu nawrocenie grzesznikow - przeciez to dla ich dobra, dla
                                                  zbawienia ich dusz. Naprawde bardzo niebezpieczne to myslenie, prowadzace do
                                                  przekroczenia pewnej granicy. Czy upomnienie przez katolika powinno konczyc sie
                                                  na slowie? Nagannym spojrzeniu? Wygnaniu ze spolecznosci? A moze na
                                                  ukamieniowaniu wlasnie? Gdzie przebiega ta granica?

                                                  Co do potepiania - jeszcze raz powtorze, ze nie do nas nalezy potepianie, a do
                                                  Boga. Stawianie siebie w roli potepiajacego to uzurpowanie sobie wladzy
                                                  boskiej - oznacza uznanie siebie za godnego bycia potepiajacym, a wiec
                                                  czlowieka bez grzechu, czystego. A to sie nazywa pycha.
                                                  • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 11.06.04, 20:48
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Kiedys forma ostracyzmu spolecznego bylo ukamieniowanie, dzis "jedynie"
                                                    > wyklecie przez spolecznosc. Forma sie zmienila, sens jednakze pozostal ten
                                                    sam,
                                                    >
                                                    > nieprawdaz?

                                                    Chaire,
                                                    oczywiście, że nie! Różnica jest oczywista. Np. taka, że ukanieniowany nie
                                                    żyje ...

                                                    > Naklanianie ludzi do moralnego zachowania przywoluje mi na mysl wojny
                                                    religijne
                                                    >
                                                    > majace niegdys na celu nawrocenie grzesznikow - przeciez to dla ich dobra,
                                                    dla
                                                    > zbawienia ich dusz.

                                                    Ponownie nie widzę związku. To tak jakbyś była przeciwna karaniu złodziei
                                                    więzieniem, bo kiedyś byli karani śmiercią.

                                                    Naprawde bardzo niebezpieczne to myslenie, prowadzace do
                                                    > przekroczenia pewnej granicy. Czy upomnienie przez katolika powinno konczyc
                                                    sie
                                                    >
                                                    > na slowie? Nagannym spojrzeniu? Wygnaniu ze spolecznosci? A moze na
                                                    > ukamieniowaniu wlasnie? Gdzie przebiega ta granica?

                                                    Tam gdzie zaczyna się odbieranie jego dóbr: życia, zdrowia, wolności. To są
                                                    bowiem atrybuty państwa. Zaś katolicy mają prawo do wyrażania swego zdania o
                                                    złoczyńcac i nakłaniania ich słowem do zmiany trybu życia.

                                                    > Co do potepiania - jeszcze raz powtorze, ze nie do nas nalezy potepianie, a
                                                    do
                                                    > Boga.
                                                    > Stawianie siebie w roli potepiajacego to uzurpowanie sobie wladzy
                                                    > boskiej - oznacza uznanie siebie za godnego bycia potepiajacym, a wiec
                                                    > czlowieka bez grzechu, czystego. A to sie nazywa pycha.

                                                    Nie wkraczajmy w sprawy boskie, bo istotnie należą do Boga. To Bóg decyduje
                                                    kogo potępi, a kogo nagrodzi.
                                                    Przypominam Ci, że sama zgodziłaś sie, ze nie możemy pozostać obojętni wobec
                                                    np. morderstwa, czy kradzieży. Nawet Ty pisałaś, że musimy tutaj przeciwdziała
                                                    zbrodniarzom.
                                                    Czym innym jest bowiem okazywanie potępienie tu na ziemie złoczyńców, gdyż
                                                    czynimy to dla ich dobra, w ten sposób nakłaniamy ich do poprawy, a innym
                                                    odbieramy chęć do czynienia zła.
                                                    T.
                                                  • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.pl 11.06.04, 22:33
                                                    Titusie. Rozni nas wizja katolicyzmu. Dla mnie jest to nauka dobra,
                                                    serdecznosci i tolerancji, nawet dla ludzi, ktorzy w naszym mniemaniu
                                                    popelniaja grzech. Nie mowimy o morderstwach i kradziezach. Mowimy w tej chwili
                                                    o rozwodzie i prawie ludzi do zycia po swojemu (wszakze kazdy z nas ma wolna
                                                    wole). O ile zgadzam sie, ze potepienie morderstwa w linii prostej wynika z
                                                    jego szkodliwosci spolecznej, o tyle czyjsc rozwod, niechodzenie do kosciola i
                                                    tym podobe - nie niosa w sobie szkodliwosci spolecznej porownywalnej do
                                                    morderstwa (morderstwo jak wiesz nie podlega rozgrzeszeniu przy spowiedzi).

                                                    Swiete oburzenie i krytykowanie "grzesznikow" traci mi misja a'la LPR i ksiadz
                                                    Rydzyk - a w moim przekonaniu katolicyzm w tym wydaniu to buta i pycha odziane
                                                    w odprasowane ubranko. W kazdym razie mi z takimi "katolikami" nie po drodze.

                                                    Ludzie maja prawo zyc tak jak chca - maja prawo nawet nie wierzyc w Boga. My
                                                    nie mamy prawa osadzac ich zycia. Dla mnie nie ma roznicy pomiedzy
                                                    ukamieniowaniem, a publiczna nagana z ambony bo jedno i drugie odziera
                                                    czlowieka z godnosci i prawa do zycia na swoj sposob. Jezus nigdy nie
                                                    krytykowal grzesznikow. Jezus glosil swe nauki nie wytykajac palcami. Dlatego
                                                    wielu jest ludzi, ktorzy poswiecaja swe zycie pomocy prostytutkom, mordercom,
                                                    chorym na AIDS - oni nie wytykaja tych ludzi palcami, pomagaja pokazujac, ze
                                                    jest inne zycie, wpajaja tym ludziom zasady kosciola, ale nie przez publiczne
                                                    ponizenie i odrzucenie.

                                                    Mowisz, ze granica istnieje tam gdzie zaczyna sie odebranie dobr: zycia,
                                                    zdrowia, wolnosci. A co z godnoscia? Prawem do zycia po swojemu? Wolnosc to
                                                    takze wolnosc wyboru. NIe mozemy mianowac siebie straznikami cudzej czystosci.
                                                    Bo potepiajac publicznie osobe rozwiedziona popelniamy wiekszy grzech niz ta
                                                    osoba. Naklaniajac do potepienia kobiety, ktora dokonala aborcji - popelniamy
                                                    wiekszy grzech niz ona. Ale to wszystko nie wyklucza tego, ze mamy prawo glosic
                                                    nasze zasady. Nie mamy prawa ich narzucac i naklaniac ludzi do potepienia
                                                    innych. I to jest roznica.

                                                    Nie wierze, ze naprawde sklonny bylbys podzegac do potepienia kazdej
                                                    dziewczyny, ktora uprawia seks przed slubem. Do tego, aby przestac kupowac w
                                                    sklepie takiej jednej co sie rozwiodla. Nie wierze po prostu. To jest zbyt
                                                    straszne, zeby katolik mogl tak nawet pomyslec.
                                                  • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 12.06.04, 00:18
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Titusie. Rozni nas wizja katolicyzmu. Dla mnie jest to nauka dobra,
                                                    > serdecznosci i tolerancji, nawet dla ludzi, ktorzy w naszym mniemaniu
                                                    > popelniaja grzech. Nie mowimy o morderstwach i kradziezach. Mowimy w tej
                                                    chwili
                                                    >
                                                    > o rozwodzie i prawie ludzi do zycia po swojemu (wszakze kazdy z nas ma wolna
                                                    > wole). O ile zgadzam sie, ze potepienie morderstwa w linii prostej wynika z
                                                    > jego szkodliwosci spolecznej, o tyle czyjsc rozwod, niechodzenie do kosciola
                                                    i
                                                    > tym podobe - nie niosa w sobie szkodliwosci spolecznej porownywalnej do
                                                    > morderstwa (morderstwo jak wiesz nie podlega rozgrzeszeniu przy spowiedzi).

                                                    Chaire,
                                                    z Twoich postów wynika, że pewne rodzaje naruszeń etyki katolickiej katolicy
                                                    powinni potępiać (np. zabójstwo), a inne powinni ignorować (rozwody). Kierować
                                                    się mają przy tym "stopniem społecznej szkodliwosci" danego czynu.
                                                    Powiedz mi, z jakiej zasady religii katolickiej wynika taka reguła postępowania?
                                                    Kto Ciebie upowaznił do dzielenia zasad religii katolickiej na te, za
                                                    naruszenie których grozić powinno potępienie społeczne, i na te, które wg
                                                    Ciebie katolicy powinni ignorować?
                                                    Czy wiesz, że o ile Jezus wprost potępił rozwody, o tyle nic podobnego nie
                                                    pwoiedział o zabójstwach?
                                                    Dla katolika nie ma miejsca na badanie "szkodliwości społecznej" danego
                                                    czynu. "Szkodliwość społeczna" to jest termin prawny, i nie ma żadnego
                                                    odniesienia dla religii katolickiej. Z punktu widzenia katolika każde zło jest
                                                    złem i nie ma żadnych podstaw religijnych, aby twierdzić, ze dane typy
                                                    występków są mniej lub bardziej złe. Katolik je wszystkie uznaje za złe.
                                                    Chyba, że w grę zaczynają wchodzić względy na własna wygodę i egoizm. Wtedy
                                                    błyskawicznie ludzie potrafią uzasadnić każdą formę zła z własnej wygody.
                                                    Dlatego właśnie etyka katolicka stanowi całość i każde jej naruszeni jest złem.
                                                    Waga występku ma znaczenie jedynia dla spowiednika, który wskazuje rodzaj
                                                    pokuty.
                                                    Co wiecej, jak pisałem mylisz się sądząc, że na rozwody należy reagować
                                                    łagodniej, czy wcale, niż na zabójstwa. Otóż istnieje w ludziach biologiczne
                                                    ograniczenie woli zabójstwa, i niezależnie jak surowo sie zabójstwa potępia i
                                                    karze, ich liczba pozostaje na zbliżonym poziomie.
                                                    Natomiast przyzwolenie na np. rozwody sprawia, że zjawisko to narasta lawinowo.
                                                    Konsekwencje tego są takie, że podkopana jest struktura społeczna i grozi
                                                    upadek rodzinie - jak to obserwujemy w krajach zachodnich. Im klimat wokół
                                                    rozwodów jest bardziej liberalny, tym mniejsza w ludziach chęć do wkładania
                                                    wysiłku w trwanie swoich małżeństw.

                                                    > Swiete oburzenie i krytykowanie "grzesznikow" traci mi misja a'la LPR i

                                                    Jestem ponad tego rodzaju etykietki. Z Twoich postów wynika, że nie można
                                                    złoczyńcom psuć dobrego nastroju mówiąc: to i to robicie źle.

                                                    > Ludzie maja prawo zyc tak jak chca - maja prawo nawet nie wierzyc w Boga. My
                                                    > nie mamy prawa osadzac ich zycia. Dla mnie nie ma roznicy pomiedzy
                                                    > ukamieniowaniem, a publiczna nagana z ambony bo jedno i drugie odziera
                                                    > czlowieka z godnosci i prawa do zycia na swoj sposob. Jezus nigdy nie

                                                    Czy nie rozumiesz, ze ukamieniowanie odbiera życie, zaś nagana z ambony
                                                    wskazuje zło, prowadzi do pokuty i przebaczenia?
                                                    Owszem, ludzie mogą zyć na swój sposób, ale w pewnych ramach. Gdy naruszają
                                                    przepisy prawa, to zajmuje się nimi państwo. Gdy obrażaja przyjęte zasady
                                                    moralne, to ci którzy je praktykuja powinni z tymi złoczyńcami zerwać kontakty.
                                                    Po to, aby wskazać złoczyńcom i reszcie społeczeństwa, ze my łamania zasad nie
                                                    pochwalamy. To, że ludzie żyją na swój dozwolony prawem sposób wcale nie
                                                    znaczy, ze my mamy ich postępowanie aprobować. Wręcz przeciwnie powinniśmy dać
                                                    dowód, że je potępiamy. W ten sposób uświadamiamy i złoczyńcę i inne osoby, że
                                                    nie mamy zamiaru tolerować zła. Pamiętać przy tym należy, że zło jest
                                                    zaraźliwe, gdy się je toleruje, narasta i rozszerza się, gdy nie jest
                                                    powstrzymywane. Nie mamy przecież obwoiązku utrzymywania kontaktów ze
                                                    złoczyńcami, a pamietać należy, ze kontakty osobiste z danymi osobami zawsze są
                                                    formą aprobaty ich zachowania.

                                                    > krytykowal grzesznikow. Jezus glosil swe nauki nie wytykajac palcami. Dlatego

                                                    Wracamy do Magdaleny jawnogrzesznicy. Jezus uratował ją przed śmiercią, ale
                                                    jednocześnie poprosił ją aby nie grzeszyła więcej. Nie powiedział jej: rób co
                                                    chcesz, to twoja sprawa.
                                                    A ona dalej nie grzeszyła, czyli wytknięcie zła przez Jezusa i wezwanie do
                                                    poprawy pomogło.
                                                    Podobnie wielokrotnie Jezus wytykał obłudę faryzeuszom, wzywając dos zczerej
                                                    miłości Boga i bliźnich.

                                                    > wielu jest ludzi, ktorzy poswiecaja swe zycie pomocy prostytutkom, mordercom,
                                                    > chorym na AIDS - oni nie wytykaja tych ludzi palcami, pomagaja pokazujac, ze

                                                    Tak? Mówią mordercom: nie uważamy za zło, ze żyjesz z zabijania ludzi? CZy
                                                    mówią prostytutkom: fajna praca, spore zarobki?

                                                    > jest inne zycie, wpajaja tym ludziom zasady kosciola, ale nie przez publiczne
                                                    > ponizenie i odrzucenie.

                                                    Zaskakuje mnie, jak wg Ciebie okrutne jest publiczne wytknięcie uczynionego
                                                    zła. Wygląda to tak, jakbyś uznawała, ze niczym w porównaniu z takim
                                                    okrucieństwem jest czyn złoczyńcy, który polegał na porzuceniu zony i trójki
                                                    dzieci, dla nowej i młodszej kobiety.
                                                    Tak, szkoda Ci faceta, bo go publiczbnie poniżono! CZy tak samo szkoda Ci
                                                    przestępców równie publicznie karconych przez sądy?

                                                    > Mowisz, ze granica istnieje tam gdzie zaczyna sie odebranie dobr: zycia,
                                                    > zdrowia, wolnosci. A co z godnoscia? Prawem do zycia po swojemu?

                                                    Cóż to, gdy ksiądz mówi, że Kowalski źle czyni niepłacąc prawcownikom pensji,
                                                    to Kowalskiego obdziera to z godności? Odbiera mu to prawo do życia po swojemu?
                                                    Owszem, ludzie mogą żyć po swojemu. Jednak, gdy żyją sprzecznie z etyką
                                                    katolicką niech nie myślą, że katolicy będą to aprobować i utrzymywać stosunki
                                                    osobiste. Takiego obowiązku prawnego, ani religijnego nie ma.
                                                    Każdy utrzymuje stosunki osobiste z osobami, które uznaje za wartosciowe.
                                                    Zatwardziałego złoczyńcę za takiego człowieka uznać nie można, a utrzymywani z
                                                    nim kontaktów jest forma aprobaty jego postępowania.

                                                    >Wolnosc to
                                                    > takze wolnosc wyboru. NIe mozemy mianowac siebie straznikami cudzej
                                                    czystosci.

                                                    Możemy im pomagać, wskazując im zło, nawołując do pokuty, a także chroniąc
                                                    ptrzed nmi innych.
                                                    Spójrz tylko: człowiek, który łamie pewne reguły etyczne, będzie łamać i
                                                    kolejne. Chodzi więc o to, aby resztę społeczności przed nim chronić, gdyżn
                                                    igdy nie wiadomo, co dalej wpadnie mu do głowy.

                                                    > Bo potepiajac publicznie osobe rozwiedziona popelniamy wiekszy grzech niz ta
                                                    > osoba.

                                                    Nie zgadzam się z Tobą. Jest wręcz przeciwnie: pokazujemy innym ludziom, ze
                                                    takie zachowanie uznajemy za złe i takiej osoby za uczciwą nie uznajemy.

                                                    >Naklaniajac do potepienia kobiety, ktora dokonala aborcji - popelniamy
                                                    > wiekszy grzech niz ona.

                                                    Co z Ciebie za katoliczka, skoro aborcji nie unajesz za zło?

                                                    Ale to wszystko nie wyklucza tego, ze mamy prawo glosic
                                                    >
                                                    > nasze zasady. Nie mamy prawa ich narzucac i naklaniac ludzi do potepienia
                                                    > innych. I to jest roznica.

                                                    Nie zgadzam się z Tobą. Mamy wręcz obowiązek potępiać złoczyńców. W przeciwnym
                                                    razie faktycznie aprobować będziemy ich czyny.

                                                    > Nie wierze, ze naprawde sklonny bylbys podzegac do potepienia kazdej
                                                    > dziewczyny, ktora uprawia seks przed slubem. Do tego, aby przestac kupowac w
                                                    > sklepie takiej jednej co sie rozwiodla. Nie wierze po prostu. To jest zbyt
                                                    > straszne, zeby katolik mogl tak nawet pomyslec.

                                                    Tak włąśnie uważam, że powinno się postępować. Gdy tak postępować będą wszyscy
                                                    przekonany jestem, że ilość zła sie zmniejszy. Jak bowiem nie ma atmosfery
                                                    sprzyjającej złu, to zło się zmniejsza. Bardzo wielu ludzi jest bowiem słąbego
                                                    charakteru i często wybiera zło, gdy jest im to wygodne.
                                                    T.
                                                  • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.pl 12.06.04, 01:03
                                                    Powiem szczerze - nie chcialabym Cie spotkac w zyciu :) Jestes surowy. Zbyt jak
                                                    na moje pojecie katolika. To wszystko.

                                                    Owszem Jezus powiedzial Magdalenie "idz i nie grzesz wiecej", ale to nie on
                                                    wskazal ja pierwszy jako grzesznice i nie on naklanial do jej potepienia (i nie
                                                    chodzi mi tu o ukamieniowanie, czy nie, tylko o sam fakt wytykania), nie on
                                                    kazal jej kajac sie za grzechy, nie on przywolywal ja do porzadku. Wrecz
                                                    przeciwnie - wystapil przeciwko ludziom, ktorzy wlasnie potepic ja chcieli -
                                                    wszakze oni tez chcieli pokazac "patrzcie, ona grzeszy, nie chcemy grzesznika
                                                    wsrod nas". Jezus uratowal Magdalene przed ludzkim potepieniem - do ktorego tak
                                                    namawiasz - wskazujac ludziom, ze nie maja prawa tego robic, bo zaden z nich
                                                    nie jest bez grzechu. Wszakze sam mowisz, ze grzech to grzech, kazdy jest tak
                                                    samo wystepkiem przeciw wierze. Dlaczego wiec chcesz potepiac ludzi, sam bedac
                                                    grzesznikiem? Dlaczego uzurpujesz sobie prawo do publicznego ostracyzmu
                                                    przeciwko rozwodnikom, majac niejeden rownorzedny grzech na sumieniu? Moze to
                                                    oni powinni Cie wytknac palcami i nawrocic?

                                                    I nie mow, ze jest roznica miedzy ukamieniowaniem, a publicznym ponizeniem. Bo
                                                    nie o to chodzi.

                                                    Jeszcze raz powtorze, bo mam wrazenie, ze nie rozumiesz sensu moich wypowiedzi -
                                                    nie chodzi mi o to, ze katolik nie ma prawa powiedziec komus "ej, koles, nie
                                                    podoba mi sie Twoje zachowanie". Chodzi mi o to, ze nie masz prawa
                                                    powiedziec "patrzcie na niego, on grzeszy, i to jak! Nie podawajcie mu reki,
                                                    niech sie kaja". Widzisz roznice? Jezeli nie, to niestety nie potrafie jasniej
                                                    Ci tego wytlumaczyc.
                                                  • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 12.06.04, 08:27
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Owszem Jezus powiedzial Magdalenie "idz i nie grzesz wiecej", ale to nie on
                                                    > wskazal ja pierwszy jako grzesznice i nie on naklanial do jej potepienia (i
                                                    nie
                                                    >
                                                    > chodzi mi tu o ukamieniowanie, czy nie, tylko o sam fakt wytykania), nie on

                                                    Chaire,
                                                    ale w tym przypadku chodzi o ukamieniowanie! O to włąśnie chodzi w tym
                                                    przykładzie! A nie o to, że zwrócono Magdalenie uwagę, że źle robi. Przecież to
                                                    samo zrobił Jezus! Też powiedział "nie grzesz więcej".

                                                    > kazal jej kajac sie za grzechy, nie on przywolywal ja do porzadku.

                                                    Czy nie zauwązyłaś, ze Magadalena przestała grzeszyć, wiec nie było
                                                    potrzeby "przywoływnia jej do pozrądku"?

                                                    >Wrecz
                                                    > przeciwnie - wystapil przeciwko ludziom, ktorzy wlasnie potepic ja chcieli -

                                                    Oni nie chcieli jej potępić - chcieli ją zabić. A odebranie człowiekowi życia
                                                    należy do włądz państwowej.
                                                    Nie oznacza to tym samym, ze katolik ma udawać, ze nic się nie stało. Wybieramy
                                                    sobie znajomych. Nie ma zas żadnego obwoiązku, jak piałem wielokrotnie,
                                                    utrzymywania stosunków ze złoczyńcą.

                                                    > wszakze oni tez chcieli pokazac "patrzcie, ona grzeszy, nie chcemy grzesznika
                                                    > wsrod nas". Jezus uratowal Magdalene przed ludzkim potepieniem - do ktorego
                                                    tak
                                                    >
                                                    > namawiasz - wskazujac ludziom, ze nie maja prawa tego robic, bo zaden z nich
                                                    > nie jest bez grzechu. Wszakze sam mowisz, ze grzech to grzech, kazdy jest tak

                                                    Powtarzam Ci po raz kolejny tam chodziło o ukamieniowanie! Ty zaś zrównujesz
                                                    wytknięcie zła, z ukamieniowaniem. To zabieg niebezpieczny. Prowadzi bowiem do
                                                    przyjecia, że równoważną formą reakcji na zło, z upomnieniem jest
                                                    ukamieniowananie. Czy o to Ci chodzi?

                                                    > samo wystepkiem przeciw wierze. Dlaczego wiec chcesz potepiac ludzi, sam
                                                    bedac
                                                    > grzesznikiem? Dlaczego uzurpujesz sobie prawo do publicznego ostracyzmu
                                                    > przeciwko rozwodnikom, majac niejeden rownorzedny grzech na sumieniu? Moze to

                                                    Owszem, mam ich całkiem sporo. STaram się jednak to zmienić i pracuję nad sobą.
                                                    Dlatego czuję się członkiem wspólnoty. Zaś uparty złoczyńca, który nic złego
                                                    nie widzi we własnym nagannym postępowaniu, wyłącza się tym samym ze wspólnoty
                                                    katolickiej.
                                                    Czy to jest Ci wiadome?
                                                    I naprawdę nie widzę powodu, aby z takimi osobami utrzymywać stosunki
                                                    towarzyskie.
                                                    T.

                                                    > oni powinni Cie wytknac palcami i nawrocic?
                                                    >
                                                    > I nie mow, ze jest roznica miedzy ukamieniowaniem, a publicznym ponizeniem.
                                                    Bo
                                                    > nie o to chodzi.

                                                    Tak włąśnie o to chodzi, ze jest fundamentalna różnica.

                                                    > Jeszcze raz powtorze, bo mam wrazenie, ze nie rozumiesz sensu moich
                                                    wypowiedzi
                                                    > -
                                                    > nie chodzi mi o to, ze katolik nie ma prawa powiedziec komus "ej, koles, nie
                                                    > podoba mi sie Twoje zachowanie". Chodzi mi o to, ze nie masz prawa
                                                    > powiedziec "patrzcie na niego, on grzeszy, i to jak! Nie podawajcie mu reki,
                                                    > niech sie kaja". Widzisz roznice? Jezeli nie, to niestety nie potrafie
                                                    jasniej
                                                    > Ci tego wytlumaczyc.

                                                    Wytłumacz mi, dlaczego mam utrzymywac stosunki z kimś, kto łamie ustalone
                                                    zasady moralne?
                                                    Nie widzę nic nagannego w ich zerwaniu. Tak samo nie widzę nic złego w wezwaniu
                                                    do tego samego innych ludzi. To będzie ich decyzja, ale nie wyobrażam sobie,
                                                    aby można było przechodzić do porządku dziennego nad tym, że ktoś uparcie źle
                                                    czyni.
                                                    T.
                                                  • titus_flavius ... i jeszcze 12.06.04, 08:46
                                                    Chaire,
                                                    nie zauważyłaś, że ukamieniowanie jest karą, konczącą życie, a ostracyzm służy
                                                    poprawie złoczyńcy, poprzez wskazanie mu, że źle czyni i swoim postępowaniem
                                                    wyłącza się ze wspólnoty katolickiej.
                                                    T.


                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Powiem szczerze - nie chcialabym Cie spotkac w zyciu :) Jestes surowy. Zbyt
                                                    jak
                                                    >
                                                    > na moje pojecie katolika. To wszystko.
                                                    >
                                                    > Owszem Jezus powiedzial Magdalenie "idz i nie grzesz wiecej", ale to nie on
                                                    > wskazal ja pierwszy jako grzesznice i nie on naklanial do jej potepienia (i
                                                    nie
                                                    >
                                                    > chodzi mi tu o ukamieniowanie, czy nie, tylko o sam fakt wytykania), nie on
                                                    > kazal jej kajac sie za grzechy, nie on przywolywal ja do porzadku. Wrecz
                                                    > przeciwnie - wystapil przeciwko ludziom, ktorzy wlasnie potepic ja chcieli -
                                                    > wszakze oni tez chcieli pokazac "patrzcie, ona grzeszy, nie chcemy grzesznika
                                                    > wsrod nas". Jezus uratowal Magdalene przed ludzkim potepieniem - do ktorego
                                                    tak
                                                    >
                                                    > namawiasz - wskazujac ludziom, ze nie maja prawa tego robic, bo zaden z nich
                                                    > nie jest bez grzechu. Wszakze sam mowisz, ze grzech to grzech, kazdy jest tak
                                                    > samo wystepkiem przeciw wierze. Dlaczego wiec chcesz potepiac ludzi, sam
                                                    bedac
                                                    > grzesznikiem? Dlaczego uzurpujesz sobie prawo do publicznego ostracyzmu
                                                    > przeciwko rozwodnikom, majac niejeden rownorzedny grzech na sumieniu? Moze to
                                                    > oni powinni Cie wytknac palcami i nawrocic?
                                                    >
                                                    > I nie mow, ze jest roznica miedzy ukamieniowaniem, a publicznym ponizeniem.
                                                    Bo
                                                    > nie o to chodzi.
                                                    >
                                                    > Jeszcze raz powtorze, bo mam wrazenie, ze nie rozumiesz sensu moich
                                                    wypowiedzi
                                                    > -
                                                    > nie chodzi mi o to, ze katolik nie ma prawa powiedziec komus "ej, koles, nie
                                                    > podoba mi sie Twoje zachowanie". Chodzi mi o to, ze nie masz prawa
                                                    > powiedziec "patrzcie na niego, on grzeszy, i to jak! Nie podawajcie mu reki,
                                                    > niech sie kaja". Widzisz roznice? Jezeli nie, to niestety nie potrafie
                                                    jasniej
                                                    > Ci tego wytlumaczyc.
                                                  • Gość: Dosia Re: ... i jeszcze IP: *.pl 12.06.04, 11:14
                                                    Titusie. Powiem tyle - nie zrozumiales przypowiesci o Marii Magalenie. Tam
                                                    chodzilo o cos wiecej niz uratowanie kobiety przed smiercia. Jeszcze raz
                                                    powtorze, ze w tamtych czasach takie byly formy ostracyzmu spolecznego, dlatego
                                                    ta przypowiesc osadzona jest w takich realiach, a nie innych. Ale jej sens jest
                                                    taki sam w czasach, gdy juz nie kamieniuje sie ludzia a "jedynie" wyklina przez
                                                    spolecznosc. Sens jest ten sam. Chrystus ratujac Marie Magdalene przed smiercia
                                                    tak naprawde uratowal ja przed ludzmi i ich zadza OSADZENIA jej. Powiedzial im,
                                                    ze nie maja do tego prawa bo sa tak samo grzeszni jak ona - TAK SAMO! I o to
                                                    chodzi w tej przypowiesci. A nie o to, ze czlowiek nie ma prawa nikogo zabic -
                                                    prawda? Gdyby chodzilo tylko o to, biblia podalaby nam inna historie. Jednak
                                                    zamiast tego opowiedziano nam historie o ludziach, ktorzy postawili siebie -
                                                    nieslusznie - w roli potepiajacych grzeszna kobiete. Rownie dobrze zamiast
                                                    ukamieniowania mogla byc przedstawiona wizja kobiety wygnanej z miasta, albo na
                                                    widok ktorej ludzie pluja, albo cos jeszcze. To nie ma najmniejszego znaczenia.
                                                    Historia jest taka a nie inna, bo takie byly wtedy realia. Gdyby biblie pisano
                                                    w czasach wspolczesnych ta historia bylaby zmodyfikowana, bo przeciez w
                                                    dzisiejszych czasach nikt nikogo nie kamieniuje.

                                                    Gdyby to Chrystus chcial "zwrocic" uwage Magdalenie za niemoralne prowadzenie,
                                                    w sposob jaki postulujesz, to ON wyszedlby z propozycja do mieszkancow aby ja
                                                    przekleli bo jest grzesznica - namawialby ludzi do pokazania jej rozmiaru jej
                                                    grzechu, do jej potepienia. A to, ze w tamtych czasach potepienie rownalo sie z
                                                    ukamieniowaniem to naprawde nie ma znaczenia dla istoty tej przypowiesci. Sens
                                                    w tym, ze Chrystus pokazal, iz nikt nie ma prawa w ten sposob oceniac innych.
                                                    Oczywiscie poprosil ja aby wiecej nie grzeszyla, ale w takiej formie w jakiej
                                                    kazdy ma prawo powiedziec innemu czlowiekowi, ze robi zle. Ty nie postulujesz
                                                    upomnienia czlowieka, ty postulujesz jego potepienie. Jezus nie powiedzial -
                                                    nie kamieniujcie jej, skopcie ja tylko, albo wygnajcie z wioski. Prawda? Wiec
                                                    nie chodzilo tylko i wylacznie o chec pozbawienia jej zycia przez motloch.
                                                    Chodzilo o uzurpowanie sobie prawa oceniania ludzi i karania ich za grzechy.

                                                    Przypowiesc o Magdalenie jest alegoria. I naprawde nie chodzi o to, ze jej
                                                    bohaterka jest kobieta (wiec nie mozna przypowiesci odnoscic od mezczyzn), ze
                                                    byla prostytutka (wiec tylko do prostytutek nalezy ja odnoscic), ze spolecznosc
                                                    chciala ja zabic a nie "tylko" zbesztac. To nie ma znaczenia. Sens tej historii
                                                    jest taki, ze nie wolno nikogo potepiac, bo sami w rownym stopniu byc moze
                                                    zaslugujemy na potepienie.

                                                    Odwracanie sie od grzesznikow, ich ignorowanie, karanie naszym milczeniem i
                                                    pogarda to nie jest postepowanie katolika. Jezus tak nie robil. Zarzucano mu
                                                    wszkaze, ze rozmawia z mordercami - nieprawdaz? Widocznie mial inne sposoby
                                                    pokazania dobrej drogi niz namawianie do potepienia.

                                                    Mowisz, ze na pewno wykluczylbys grzesznika z grona swoich znajomych. Zapytam
                                                    wiec? Czy masz jakichs znajomych? Bo zapewne kazdy z nich grzeszy - idac Twoim
                                                    sposobem myslenia juz dawno dales im do zrozumienia, ze ich zachowanie nie
                                                    podoba sie Tobie. Czy oni postapili podobnie, skreslajac Cie z listy swoich
                                                    znajomych - w koncu tez grzeszysz?

                                                    Naprawde istnieja inne sposoby pokazania czlowiekowi, ze zle czyni, niz
                                                    wykluczenie go ze spolecznosci.
                                                  • titus_flavius Re: ... i jeszcze 12.06.04, 14:09
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Titusie. Powiem tyle - nie zrozumiales przypowiesci o Marii Magalenie. Tam
                                                    > chodzilo o cos wiecej niz uratowanie kobiety przed smiercia. Jeszcze raz
                                                    > powtorze, ze w tamtych czasach takie byly formy ostracyzmu spolecznego,
                                                    dlatego
                                                    >
                                                    > ta przypowiesc osadzona jest w takich realiach, a nie innych. Ale jej sens
                                                    jest

                                                    Chaire,
                                                    co ty opowiadasz. Zawsze są możliwe rózny postawy wobec osób łamiących ustalone
                                                    reguły. Czy sądzisz, ze dzisiaj luzie nie potrafią rzucać kamieniami? Gdyby
                                                    chcieli, to by rzucali.
                                                    Ale ja nie postuluję odbierania złoczyńcom ich życia czy wolności - od tego
                                                    jest państwo. Wbrew Twoim insynuacjom nie domagam się także opluwania, pobicia,
                                                    czy wypędzania. To takze wymyśliłaś.
                                                    Natomiast obowiazkiem katolika jest wyrażenie sprzciwu wobec zła. Pytałem się
                                                    już Ciebie, co byś zrobiła widząc, jak złoczyńcy rabują przechodnia? Także byś
                                                    mówiła, ze oni mają taki styl życia?
                                                    Dlaczego byś im pomogła? DO jakiej reguły moralności katolickiej wtedy się
                                                    odwołujesz?
                                                    Katolik ma obowiązek pwosztrzymywać zło. Minimum jakie mu sie stawia, to
                                                    nieokazywanie aprobaty złym uczynkom. A kontaktując się z grzesznikiem, tym
                                                    samym aprobujesz jego zatwardziałość.
                                                    Jezus owszem kontaktował się z grzesznikami. ALe zawsze po tym, jak okazali
                                                    wolę poprawy. Nigdy nie aprobował zatwardziałych grzeszników.
                                                    Nie wiem czy masz dzieci. Ale gdyby Twój nastoletni syn spotykał się z
                                                    chłopakami, którzy są narkomanami i żyją z kradzieży, takze byś nie widziała
                                                    nic zdrożnego w jego znajomości? Albo będąc sędzią nie widziałabyś nic
                                                    nagannego w piciu wódki z przestępcami?
                                                    T.

                                                  • Gość: Dosia Re: ... i jeszcze IP: *.pl 12.06.04, 14:57
                                                    Titusie. Przeciez powiedzialam pare watkow temu, ze nie mowimy o kradziezach,
                                                    rabunkach i innych grzechach przeciwko zdrowiu, zyciu lub majatkowi innych
                                                    ludzi. Ja mowie o grzechach, ktore nie podlegaja pod powyzsza kategorie - mowie
                                                    o wytykaniu kogos palcami przez "poboznych" katolikow z miasteczka, za to, ze
                                                    jest homoseksualsita (bo to przeciez takie niechrzescijanskie!), mowie o
                                                    wysmiewaniu i odtracaniu (za namowa rodzicow) dzieci o innej wierze niz nasze
                                                    rodzone, dzieci nie chodzace na religie w szkole (bo to taki grzech, a naszym
                                                    obowiazkiem jest pokazanie mu, ze robi zle). Mowie o pluciu na prostytutki, bo
                                                    sie zle prowadza.

                                                    CZy poza krytyka, potepieniem masz cos tym ludziom do zaoferowania? Dlaczego
                                                    tylu duchownych pomaga choryb na AIDS (takze tym, ktorzy zarazili sie w wiadomy
                                                    sposob)?

                                                    Katolikowi nie wystarczy powiedziec - nie aprobuje, nie chce miec nic do
                                                    czynienia, moje dzieci trzymam z daleka od narkomanow, pijakow i innych smieci
                                                    ludzkich, bo to grzesznicy, a ja im musze pokazac, ze jestem lepszy od nich
                                                    (tak, tak, twierdzisz, ze jestes lepszy od nich, choc sam przyznajesz, ze
                                                    grzechy popelniasz, a kazdy grzech to grzech). Mi zarzucasz gradacje, dzielenie
                                                    na grzechy czyniace szkode i "bedace sprawa prywatna". A Ty co robisz? Dzielisz
                                                    grzechy na moje (czyli malenkie, praktycznie bez znaczenia) oraz grzechy innych
                                                    (warte potepienia). Prawda? CZy Jezus mowiac do tlumu "kto jest bez grzechu"
                                                    mial na mysli to, ze wszyscy tamci ludzie byli nierzadnicami takimi jak
                                                    Magdalena??? Nie oceniaj, jesli nie chcesz, zeby Ciebie oceniali...

                                                    Oczywiscie, ze nie namawialabym swego dziecka do przystawania z narkomanami.
                                                    Ale uczylabym go jak pokazujac ludziom szacunek pokazywac im dobre wartosci w
                                                    zyciu.

                                                    NIe chodzi o aprobowanie grzechow - ja nie mowie, zebysmy przyklaskiwali
                                                    wszystkim cokolwiek robia. Czy Tobie pasowaloby gdybys slyszal nieustannie - a
                                                    dzisiaj to spales za dlugo - lenistwo to grzech, popraw sie. Gdyby sasiedzi sie
                                                    do Ciebie nie odezwali bo nie poszedles do kosciola?

                                                    Ludzi nie da sie podzielic na tych zlych i dobrych. Bo kazdy popelnia grzechy,
                                                    ale ma w sobie tez pierwiastek dobra. Ty uwazasz za grzesznikow tylko
                                                    narkomanow i pijakow tak? A co z tymi, ktorzy jezdza bez biletu (ile razy mi
                                                    sie to zdarzylo!), a co z tymi, ktorzy mowia zle o innych (podejrzewam, ze
                                                    kazdemu sie zdazylo). Wedle jakiego klucza chcesz dzielic ludzi i decydowac
                                                    kogo potepic a kogo nie?

                                                    Swego czasu jeszcze w podstawowce przyjaznilam sie z chlopakiem, ktory mial
                                                    ogromne problemy w szkole, wagarowal, pil, palil, popalal trawke i w dodatku
                                                    mial irokeza. I co? Totalne napietnowanie spoleczne. A moja mama go lubila. I
                                                    uwazala, ze to fajny chlopak - ja tez tak uwazalam. To co w oczach ludzi bylo
                                                    nie do pomyslenia nie przyslanialo wartosci tego chlopaka. Komu chcesz dac
                                                    prawo zeby decydowal o granicach wykluczenia przez spolecznosc? Dla jednego
                                                    jest grzechem to, drugi bedzie to akceptowal i nie bedzie to mu przeslanialo
                                                    wartosci czlowieka. Masz prawo powiedziec komus, ze nie podoba Ci sie jego
                                                    zachowanie, ale naklanianie do wyrzucenia ze spoleczenstwa? Sorry, ale chyba
                                                    masz za wysokie mniemanie o sobie i wlasnej nieomyslnosci i czystosci.
                                                  • titus_flavius Re: ... i jeszcze 12.06.04, 15:48
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Titusie. Przeciez powiedzialam pare watkow temu, ze nie mowimy o kradziezach,
                                                    > rabunkach i innych grzechach przeciwko zdrowiu, zyciu lub majatkowi innych
                                                    > ludzi. Ja mowie o grzechach, ktore nie podlegaja pod powyzsza kategorie -
                                                    mowie

                                                    Chaire,
                                                    a ja z kolei poprosiłem Cię o wskazanie reguł religii katolickiej, które
                                                    upoważniają Ciebie do tego typu podziałów. Nie wskazałaś ich - bo ich niema.
                                                    Dlatego, albo reagujemy zawsze na zło, albo wg własnego widzimisię. Ty należysz
                                                    do drugiej grupy, bo nie potrafisz wskazać przyczyn religijnych, które by Cię
                                                    upoważniały do interwencji tylko w pewnych przypadkach. Wybierasz te, które są
                                                    dla Ciebei niewygodne, nie zasłaniaj się wiec religią.

                                                    > o wytykaniu kogos palcami przez "poboznych" katolikow z miasteczka, za to, ze
                                                    > jest homoseksualsita (bo to przeciez takie niechrzescijanskie!), mowie o
                                                    > wysmiewaniu i odtracaniu (za namowa rodzicow) dzieci o innej wierze niz nasze
                                                    > rodzone, dzieci nie chodzace na religie w szkole (bo to taki grzech, a naszym
                                                    > obowiazkiem jest pokazanie mu, ze robi zle). Mowie o pluciu na prostytutki,
                                                    bo
                                                    > sie zle prowadza.

                                                    Mieszasz dwie grupy czynów: wskzaywanie zła i opluwanie - czy ja gdzieś do nei
                                                    go nawoływałem?

                                                    > CZy poza krytyka, potepieniem masz cos tym ludziom do zaoferowania? Dlaczego
                                                    > tylu duchownych pomaga choryb na AIDS (takze tym, ktorzy zarazili sie w
                                                    wiadomy
                                                    >
                                                    > sposob)?

                                                    Jeżeli ci ludzie cierpią trzeba im pomóc, tu wchodzi już w grę obowiązek
                                                    miłosierdzia. Tutaj katolik ma obowiązek pomocy każdemu cierpiącemu, z głodu,
                                                    czy choroby. To jest właśnie wyjątek od reguły unikania kontaktów z
                                                    niepoprawnymi złoczyńcami.
                                                    ALe zauważ, bycie chorym na AIDS samo w sobie nie znaczy, że dany człowiek jest
                                                    zatwardziałym złoczyńcą.

                                                    > na grzechy czyniace szkode i "bedace sprawa prywatna". A Ty co robisz?
                                                    Dzielisz
                                                    >
                                                    > grzechy na moje (czyli malenkie, praktycznie bez znaczenia) oraz grzechy
                                                    innych
                                                    >
                                                    > (warte potepienia). Prawda?

                                                    Nie, nieprawda. Znowu to wymyśliłaś sobie. Grzechy są grzechami, ja staram sie
                                                    zmieniać na lepsze i cieszę się, że ktoś miwskaze, ze źle robię, bo wtedy mogę
                                                    zła unikać.

                                                    > Oczywiscie, ze nie namawialabym swego dziecka do przystawania z narkomanami.
                                                    > Ale uczylabym go jak pokazujac ludziom szacunek pokazywac im dobre wartosci w
                                                    > zyciu.

                                                    Moje pytanie było inne. Co byś zrobiła, gdyby Twój syn spotykał się kolegami,
                                                    którzy są narkomanami i żyją z kradzieży?

                                                    > NIe chodzi o aprobowanie grzechow - ja nie mowie, zebysmy przyklaskiwali
                                                    > wszystkim cokolwiek robia. Czy Tobie pasowaloby gdybys slyszal nieustannie -
                                                    a
                                                    > dzisiaj to spales za dlugo - lenistwo to grzech, popraw sie. Gdyby sasiedzi
                                                    sie
                                                    >
                                                    > do Ciebie nie odezwali bo nie poszedles do kosciola?

                                                    Reakcja powinna zależeć od nasilenia złej woli złoczyńcy. Gdy ktoś źle czyni i
                                                    nie ma woli poprawy opomnienie go jest konieczne.

                                                    > Ludzi nie da sie podzielic na tych zlych i dobrych. Bo kazdy popelnia
                                                    grzechy,
                                                    > ale ma w sobie tez pierwiastek dobra. Ty uwazasz za grzesznikow tylko
                                                    > narkomanow i pijakow tak? A co z tymi, ktorzy jezdza bez biletu (ile razy mi
                                                    > sie to zdarzylo!), a co z tymi, ktorzy mowia zle o innych (podejrzewam, ze
                                                    > kazdemu sie zdazylo). Wedle jakiego klucza chcesz dzielic ludzi i decydowac
                                                    > kogo potepic a kogo nie?

                                                    To zależy od stopnia nasielnia złej woli, żalu za zło i chęci poprawy. Ważne
                                                    jest, czy zło jest stałe i nasilone, czy też chwilowe i nagłe.
                                                    Ale by to były tematy na rady parafialne:o).

                                                    > Swego czasu jeszcze w podstawowce przyjaznilam sie z chlopakiem, ktory mial
                                                    > ogromne problemy w szkole, wagarowal, pil, palil, popalal trawke i w dodatku
                                                    > mial irokeza. I co? Totalne napietnowanie spoleczne.

                                                    Może wg Ciebie. Bo ja nie uważam tego zachowania chłopaka za złe. Ot, inny
                                                    model życia, ale w granicach normy. Czyżbyś sądziła, że Kościół zakazuje picia,
                                                    palenia, popalania trawki, noszenia irokeza? Zaś problemy szkolne mogą być albo
                                                    oznaką lenistwa, albo niechęcia do takiego sposobu życia. Może więc to wina
                                                    rodziców, że posyłają go do szkoły, zamiast na budowę?

                                                    > jest grzechem to, drugi bedzie to akceptowal i nie bedzie to mu przeslanialo
                                                    > wartosci czlowieka. Masz prawo powiedziec komus, ze nie podoba Ci sie jego
                                                    > zachowanie, ale naklanianie do wyrzucenia ze spoleczenstwa? Sorry, ale chyba
                                                    > masz za wysokie mniemanie o sobie i wlasnej nieomyslnosci i czystosci.

                                                    Zaś Ty masz niewielkie pojęcie o religii, za której członkinię się uważasz.
                                                    Przypominam Ci więc na marginesie, że katolik ma obowiązek stosowania się
                                                    zaleceń Koscioła, a nie do tego, co sobie wyczyta z Biblii. Religia katolicka
                                                    nie ejst bowiem religią Księgi, co oznacza, że nakazy postępowania wskazuje
                                                    Kościół, a nie, że są zawarte wprost w Księdze.
                                                    T.

                                                  • Gość: Dosia Re: ... i jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.04, 22:18
                                                    Moze i nie mam pojecia o religii, doktrynie, wyznacznikach. Moze nie slyszalam
                                                    o koniecznosci wskazywania innym ich grzechow. W kazdym razie ja tego nie
                                                    praktykuje. W przeciwienstwie do Ciebie bardzo powaznie traktuje przypowiesc o
                                                    Magdalenie oraz slowa Jezusa "nie sadzcie, byscie nie byli sadzeni".

                                                    Mowisz, ze moj przyjaciel z dziecinstwa miescil sie w normie. Czyjej? Twojej i
                                                    mojej? Ale nie miescil sie w normie wiekszosci spoleczenstwa - katolickiego
                                                    nota bene. Dla nich byl grzesznikiem, bo katolik nie nosi takiej fryzury. BO
                                                    katolik nie chodzi w przykrotkich spodniach. Punk to grzesznik, ktoremu trzeba
                                                    o tym powiedziec, wytknac, okazac pogarde.

                                                    Dlaczego tak uparcie twierdzisz, ze wiesz co jest grzechem, a co nie?
                                                  • titus_flavius Re: ... i jeszcze 12.06.04, 22:40
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Moze i nie mam pojecia o religii, doktrynie, wyznacznikach. Moze nie
                                                    slyszalam
                                                    > o koniecznosci wskazywania innym ich grzechow. W kazdym razie ja tego nie
                                                    > praktykuje. W przeciwienstwie do Ciebie bardzo powaznie traktuje przypowiesc
                                                    o
                                                    > Magdalenie oraz slowa Jezusa "nie sadzcie, byscie nie byli sadzeni".

                                                    Chaire,
                                                    bardzo Cię przeproszę, nie nie odwołuj się do cytatów z Ewangelii, gdyż jak
                                                    wspomniałem katolik kieruje się nauczaniem Kościoła, a nie wyrwanym z kontekstu
                                                    cytatem z Ewangelii.
                                                    Nikt nie mówi tu o sądzeniu, od tego są władze świeckie. My sobie tylko
                                                    omawiamy sposób doboru znajomych, i jakich ludzi trzeba unikać.
                                                    Czy doczekam się odpowiedzi na pytanie, czy pzowoliłabyś synowi kolegować się
                                                    ze złodziejami - narkomanami?

                                                    > Mowisz, ze moj przyjaciel z dziecinstwa miescil sie w normie. Czyjej? Twojej
                                                    i
                                                    > mojej? Ale nie miescil sie w normie wiekszosci spoleczenstwa - katolickiego
                                                    > nota bene.

                                                    To społeczeństwo jest katolickie tylko z nazwy. Ja za nie nie odpowiadam. Sama
                                                    widzisz: fryzura razi, a nie wstydzą się zatrudnic rozwódkę!

                                                    > Dla nich byl grzesznikiem, bo katolik nie nosi takiej fryzury. BO
                                                    > katolik nie chodzi w przykrotkich spodniach. Punk to grzesznik, ktoremu
                                                    trzeba
                                                    > o tym powiedziec, wytknac, okazac pogarde.

                                                    Przesadzasz - krytykowano go za odmienność, a nie za niekatolickie poglądy. No
                                                    chyba, że przy okazji nie chodził do Kościoła, czy na lekcje religii, nie
                                                    okazywał szacunku starszym i był leniwy.

                                                    > Dlaczego tak uparcie twierdzisz, ze wiesz co jest grzechem, a co nie?

                                                    Zawsze istnieje pewna granica wątpliwości, ale jest bezdyskusyjne, ze pewne
                                                    czyny są złe, gdyz za takie je uważa wprost nauka Kościoła. I tu nie może być
                                                    żadnych wątpliwości.
                                                    Zaś wątpliwości rozwieje Ci najbliższy ksiądz :o).
                                                    T.
                                                  • Gość: Dosia Re: ... i jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.04, 23:54
                                                    > Chaire,
                                                    > bardzo Cię przeproszę, nie nie odwołuj się do cytatów z Ewangelii, gdyż jak
                                                    > wspomniałem katolik kieruje się nauczaniem Kościoła, a nie wyrwanym z
                                                    kontekstu
                                                    >

                                                    Byloby latwiej gdybym chodzila do kosciola :) Masz racje. Chyba nie jestem
                                                    stuprocentowa katoliczka. Poprawka. Na pewno nie jestem... Przepraszam jezeli
                                                    odniosles takie wrazenie - ale naprawde nie jestem chyba wzorem do
                                                    nasladowania. Zawsze myslalam, ze Biblia i Chrystus ma byc dla nas wzorem...
                                                    Ale skoro mowisz co innego :) Dlatego ja odwoluje sie do cytatow z Biblii. Byc
                                                    moze blednie.

                                                    > To społeczeństwo jest katolickie tylko z nazwy. Ja za nie nie odpowiadam.
                                                    Sama
                                                    > widzisz: fryzura razi, a nie wstydzą się zatrudnic rozwódkę!


                                                    Ja nigdy nie potepilabym rozwodki. Po prostu. NIe wyobrazam sobie tego. Koniec
                                                    kropka. Po prostu kazdy z nas ma inna wizje krzewienia nauk kosciola. Ja naleze
                                                    do tej frakcji liberalnej - niepotepiajacej, przez wzglad na swoja
                                                    niedoskonalosc.

                                                    Zawsze istnieje pewna granica wątpliwości, ale jest bezdyskusyjne, ze pewne
                                                    > czyny są złe, gdyz za takie je uważa wprost nauka Kościoła. I tu nie może być
                                                    > żadnych wątpliwości.
                                                    > Zaś wątpliwości rozwieje Ci najbliższy ksiądz :o).

                                                    Za bezdyskusyjny uznaje dekalog.

                                                    PS. Jestem w trakcie lektury ksiazki pod tytulem "Rodzina Borgiow". Przeczytaj.
                                                    Przerazeniem przejmuje to co kiedys niektorzy uznawali za sluzbe Chrystusowi...
                                                    Choc jakby nie bylo po trosze mieli racji... Moze krytyczniej przyjrzalbys sie
                                                    swym checiom potepienia rozwodek :)

                                                    PS2. Odpowiadajac na Twoje pytanie - tak, pozwolilabym swojemu dziecku
                                                    przyjaznic sie z narkomanami i innymi grzesznikami. Po to, aby mialo szacunek
                                                    dla kazdego czlowieka. Sama tez obracalal sie w roznym srodowisku. I wiem, ze
                                                    palenie trawki nie oznacza jeszcze totalnej degradacji. Poza tym, wierze, moze
                                                    naiwnie, ze pod kazdym zloczynca kryje sie skrzywdzony i nieszczesliwy
                                                    czlowiek, ktoremu nalezy pomoc i wskazac inna droge. Wiem, ze to naiwne i
                                                    smieszne, ale taka jestem i staram sie usprawiedliwiac kazdego czlowieka.

                                                    Pozdrawiam. Dyskusja z Toba to prawdziwa przyjemnosc :)

                                                  • titus_flavius Re: ... i jeszcze 13.06.04, 01:08
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > > Zaś wątpliwości rozwieje Ci najbliższy ksiądz :o).
                                                    >
                                                    > Za bezdyskusyjny uznaje dekalog.

                                                    Chaire,
                                                    naprawdę by Ci się przydała rozmowa z księdzem. Otóż nawet Dekalogu nie mozna
                                                    interpretować samodzielnie, w oderwaniu od całości nauczania Kościoła.
                                                    Co więcej, dDekalog zawiera tylko cząstkę obowiązujących norm moralnych i to
                                                    niekoniecznie najważniejszych.

                                                    > PS. Jestem w trakcie lektury ksiazki pod tytulem "Rodzina Borgiow".
                                                    Przeczytaj.
                                                    >
                                                    > Przerazeniem przejmuje to co kiedys niektorzy uznawali za sluzbe
                                                    Chrystusowi...

                                                    To uważali kiedyś, nie obecnie. Nie wiem więc, do czego zmierzasz. Na pewno
                                                    niew mówisz mi, ze odmowa rozmowy z rozwódką jest równa jej ukamienioaniu.
                                                    Stuknij się w głowę kamieniem, to zobaczysz jaką siłe perswazji ma kamień ;O)

                                                    > Choc jakby nie bylo po trosze mieli racji... Moze krytyczniej przyjrzalbys
                                                    sie
                                                    > swym checiom potepienia rozwodek :)
                                                    >
                                                    > PS2. Odpowiadajac na Twoje pytanie - tak, pozwolilabym swojemu dziecku
                                                    > przyjaznic sie z narkomanami i innymi grzesznikami. Po to, aby mialo szacunek
                                                    > dla kazdego czlowieka. Sama tez obracalal sie w roznym srodowisku. I wiem, ze
                                                    > palenie trawki nie oznacza jeszcze totalnej degradacji. Poza tym, wierze,

                                                    Czy TY masz w zwyczaju przekręcać moje posty? W moim przykładzie była mowa o
                                                    ludziach, którzy są ZŁODZIEJAMI i narkomanami. Nie sprowadzaj więc przykłady do
                                                    paleniatraki, bo nie o to w nim chodzilo.
                                                    Z Twojej zas odpowiedzi rozumiem, że nie widziałabyś nic zdrożnego w przyjaźni
                                                    Twego syna z takimi ludźmi ... Co więcej nie uznajesz ich trybu życia za
                                                    naganny.


                                                    moze
                                                    > naiwnie, ze pod kazdym zloczynca kryje sie skrzywdzony i nieszczesliwy
                                                    > czlowiek, ktoremu nalezy pomoc i wskazac inna droge. Wiem, ze to naiwne i
                                                    > smieszne, ale taka jestem i staram sie usprawiedliwiac kazdego czlowieka.

                                                    Jak chcesz złoczyńcy wskazać inną drogę, skoro nie chcesz mu uświadomić, ze źle
                                                    czyni?
                                                    T.
                                                  • Gość: Dosia Re: ... i jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 01:44
                                                    Mysle, ze tak naprawde myslimy podobnie :)

                                                    Ja jednak nigdy nie potepilabym rozwodki. I tak jestem pewna, ze Ty takze nigdy
                                                    bys tego nie zrobil. Klocilmy sie o odcienie majac rownoczesnie racje. Ja tez
                                                    czasem mowie - to jest niechrzescijanskie, nie zgadzam sie z tym. Ale staram
                                                    sie nigdy nie wywyzszac i nie oceniac innych. I jestem pewna, ze Ty takze tego
                                                    nie robisz.

                                                    Tak naprawde jestem taka grzesznica, ze az mi wstyd. Staram sie, ale
                                                    najczesniej gore biera moja nizsze instynkty. I wstyd mi z tego powodu.
                                                  • jendza1 Dosia i Titus 13.06.04, 08:03
                                                    Z ogromnym zainteresowaniem przeczytalam Wasza dyskusje.
                                                    Pewnie wloze kij w mrowisko, ale stwierdzam z cala stanowczoscia,
                                                    ze nie potepiam na przyklad rozwodek/rozwodnikow, ktore to potepienie moze
                                                    sie objawiac separacja od nich na przyklad. Jako dowod niech posluzy fakt,
                                                    ze... moi rodzice sie rozwiedli, a ja oczywiscie utrzymuje kontakty
                                                    z mama...:)) Nie utrzymuje ich z ojcem, bo... to on nie chce..., gdyby chcial,
                                                    byc moze bym je utrzymywala, choc pewnosci nie mam...
                                                    Trudno uwierzyc? A jednak...
                                                    Rozwod nie jest grzechem.
                                                    Grzechem jest cudzolostwo.
                                                    Nalezy potepiac zly czyn, nie czlowieka.
                                                    W przykladzie z Maria Magdalena racje ma Dosia.
                                                    Chrystus to dobro. Gdyby Chrystus odseparowal od siebie
                                                    Magdalene, ona nie mialaby szansy. Zadnej. Trwanie przy dobru
                                                    jest tozsame z trwaniem przy Chrystusie. Odseparowana od Chrystusa
                                                    Magdalena NIE MIALABY ZADNEGO WYBORU. Jej JEDYNA droga byloby zlo.
                                                    Grzeszac za kazdym razem odchodzimy od Chrystusa. Sila Chrystusa
                                                    i nasza nadzieja zarazem jest fakt, ze ON sie na nas NIESKONCZENIE
                                                    otwiera i wiecznie czeka. To my przychodzimy i odchodzimy-bo grzeszymy.
                                                    Doskonaly jest On. My nie. Dlatego czasem odrzucamy od siebie ludzi, separujemy
                                                    sie od nich. To jednak wynika z naszej slabosci TYtusie, w zadnym razie
                                                    nie jest nam zapodane do czynienia. I w zadnym z nakazow Biblii lub Kosciola.
                                                    Gdzie to znalazles? Hm, na pewno cos zle zrozumiales...

                                                    Podam prosty przyklad. Pewna moja znajoma bardzo skrzywdzila
                                                    wlasne dziecko - obojetnoscia. Ta sama znajoma, demonstrujac
                                                    te zbrodnicza obojetnosc, deklarowala malomieszczansko, ze ona
                                                    jest 'porzadna', bo 'nie stoi pod budka z piwem'.
                                                    Opowiedzialam jej wtedy historie znajomego spod budki z piwem.
                                                    Byl w wojsku w Gdansku w roku 70. Kazali mu strzelac do demonstrantow.
                                                    Odmowil wykonania rozkazu.
                                                    DOstal wyrok: poltora roku wiezienia i wilczy bilet: zadnej pracy.
                                                    Po odsiedzeniu wyroku wrocil do domu.
                                                    Wystawal calymi dniami pod budka z piwem, bo przeciez nikomu nie wolno go bylo
                                                    zatrudnic.
                                                    Nigdy nie zalozyl rodziny. Zapil sie na smierc - zmarl na raka w latach
                                                    90tych.
                                                    Spytalam owa znajoma: kto, jej zdaniem, jest bardziej 'porzadny': ci, co
                                                    strzelali, a potem wrocili do cywila, zalozyli rodziny, pelnili odpowiedzialne
                                                    spolecznie funkcje, dobrze wychowali dzieci i zyja w poczuciu dobrze
                                                    spelnionego obowiazku/w takim poczuciu zmarli, czy moj znajomy spod budki z
                                                    piwem?
                                                    Kto ze smiertelnych podejmie sie OSADU?
                                                    Z ktora z tych dwoch postaci rozsadniej byloby sie 'zadawac'?
                                                    Pozdrawiam
                                                    j.
                                                  • titus_flavius Re: Dosia i Titus 13.06.04, 09:49
                                                    jendza1 napisała:

                                                    > Z ogromnym zainteresowaniem przeczytalam Wasza dyskusje.
                                                    > Pewnie wloze kij w mrowisko, ale stwierdzam z cala stanowczoscia,
                                                    > ze nie potepiam na przyklad rozwodek/rozwodnikow, ktore to potepienie moze
                                                    > sie objawiac separacja od nich na przyklad. Jako dowod niech posluzy fakt,
                                                    > ze... moi rodzice sie rozwiedli, a ja oczywiscie utrzymuje kontakty
                                                    > z mama...:)) Nie utrzymuje ich z ojcem, bo... to on nie chce..., gdyby
                                                    chcial,
                                                    > byc moze bym je utrzymywala, choc pewnosci nie mam...
                                                    > Trudno uwierzyc? A jednak...
                                                    > Rozwod nie jest grzechem.
                                                    > Grzechem jest cudzolostwo.
                                                    > Nalezy potepiac zly czyn, nie czlowieka.
                                                    > W przykladzie z Maria Magdalena racje ma Dosia.
                                                    > Chrystus to dobro. Gdyby Chrystus odseparowal od siebie
                                                    > Magdalene, ona nie mialaby szansy. Zadnej.

                                                    Chaire,
                                                    nie zgadzam się z Tobą. Człowiek ma wolną wolę i zawsze, gdy chce, może zmienić
                                                    swoje postępowanie. Do tej zmiany nie jest potrzebny udział Boga.
                                                    Nawet Jezus, jak wiesz, okazał dezaprobatę dla Magdaleny. Uratował jej życie,
                                                    ale powiedział jej "nie grzesz więcej" i tak się stało.
                                                    To samo ja zalecam - okazywanie dezaprobaty upartym złoczyńcom i jednoczesne
                                                    danie jej drugiej szansy, gdy postanowią odrzcucić od siebie zło.


                                                    > Grzeszac za kazdym razem odchodzimy od Chrystusa. Sila Chrystusa
                                                    > i nasza nadzieja zarazem jest fakt, ze ON sie na nas NIESKONCZENIE
                                                    > otwiera i wiecznie czeka. To my przychodzimy i odchodzimy-bo grzeszymy.

                                                    Owze tak jest. ALe też Jezus nie pcha się tam gdzie Go nie chcą. Do ludzi,
                                                    którzy go odrzucają. Do upartych złoczyńców, którzy z zapamiętaniem czynią zło.

                                                    > Doskonaly jest On. My nie. Dlatego czasem odrzucamy od siebie ludzi,
                                                    separujemy
                                                    > sie od nich. To jednak wynika z naszej slabosci TYtusie, w zadnym razie
                                                    > nie jest nam zapodane do czynienia. I w zadnym z nakazow Biblii lub Kosciola.

                                                    Nie chcę powtarzać w kółko tego samego. Nie ma obowiązku religijnego
                                                    utrzymywania stosunków ze złoczyńcami (chyba, że chodzi o nakazy miłosierdzia).
                                                    Każdy sam dobiera sobie znajomych.
                                                    Ale pamiętac należy, że utrzymywanie stosunków z daną osobą jst abrobratą dla
                                                    jej zachowania.
                                                    Mówię więc, idźmy z awzorem Jezusa: nie potępienie i kara, tylko odsunięcie i
                                                    dezaprobata. Tak aby wskazać danej osobie, że źle czyni i skłonić ją do poprawy.

                                                    > Podam prosty przyklad. Pewna moja znajoma bardzo skrzywdzila
                                                    (...)
                                                    > Z ktora z tych dwoch postaci rozsadniej byloby sie 'zadawac'?

                                                    Obu unikać. Obie były równie zdemoralizowane i równie mało okazywały woli
                                                    poprawy. Poprzestawanie z nimi mogło grozić zarazeniem złem - jak trądem.
                                                    T.
                                                  • Gość: dosia Re: Dosia i Titus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 11:34
                                                    Titusie. Nie zgadzam sie z zadnym slowem Twojej poprzedniej wypowiedzi. Mylisz
                                                    sie. Mylisz sie bardzo. A mowienie, ze Jezus tez trzymal sie z daleka od
                                                    zatwardzialych zloczyncow jest nieprawda. Wlasnie im wiekszy grzesznik tym
                                                    bardziej sie Jezus na niego otwieral. Jendza to bardzo pieknie opisala i
                                                    zgadzam sie z nia w 100%.

                                                    Przeraza mnie Twoja odpowiedz na pytanie - z ktora osoba warto przystawac.
                                                    Przeraza mnie Twoj brak szacunku dla ludzkiego nieszczescia. Na marginesie
                                                    jakimze jest grzesznikiem pan spod budki z piwem? Bo ma inny styl zycia niz
                                                    Twoj??? Nigdy nie wiesz co kryje sie za zlym czynem - czesto jest to tragedia,
                                                    brak wyboru, zly zbieg okolicznosci. Ludzie nie rodza sie zli, z wyjatkiem
                                                    psychopatow, ktorzy maja zmiany w mozgu. A ty nie jestes swiety, zeby
                                                    decydowac, czy picie piwa pod budka to grzech, czy nie.

                                                    Uzurpujesz sobie prawo do potepiania ludzi, propagujesz odwracanie sie od nich,
                                                    stawiasz sie w pozycji wszechwiedzacego, nieomylnego katolika.

                                                    Wszystko Ci sie pomylilo!

                                                    PS. Czy mozesz mi strescic sens przypowiesci o Magdalenie, bo mam wrazenie, ze
                                                    jestes slepy i nie widzisz co tak naprawde Jezus chcial przez nia nam
                                                    powiedziec. Naprawde interesuje mnie zwiezle przedstawienie przez Ciebie
                                                    interpretacji tej historii.
                                                  • titus_flavius Re: Dosia i Titus 13.06.04, 15:02
                                                    Gość portalu: dosia napisał(a):

                                                    > Titusie. Nie zgadzam sie z zadnym slowem Twojej poprzedniej wypowiedzi.
                                                    Mylisz
                                                    > sie. Mylisz sie bardzo. A mowienie, ze Jezus tez trzymal sie z daleka od
                                                    > zatwardzialych zloczyncow jest nieprawda. Wlasnie im wiekszy grzesznik tym
                                                    > bardziej sie Jezus na niego otwieral. Jendza to bardzo pieknie opisala i
                                                    > zgadzam sie z nia w 100%.

                                                    Cahire,
                                                    prosiłbym o konkretne przykłady, gdyż ja nie znam tego rodzaju zachowań Jezusa.

                                                    > Przeraza mnie Twoja odpowiedz na pytanie - z ktora osoba warto przystawac.
                                                    > Przeraza mnie Twoj brak szacunku dla ludzkiego nieszczescia. Na marginesie
                                                    > jakimze jest grzesznikiem pan spod budki z piwem? Bo ma inny styl zycia niz
                                                    > Twoj??? Nigdy nie wiesz co kryje sie za zlym czynem - czesto jest to

                                                    Tamten człowiek wybrał życie poza obrębem społeczeństwa, pasożytując na nim.
                                                    Nie chce włożyć pracy, aby się zmienić, aby stać się pełnoprawnym członkiem
                                                    społeczeństwa.

                                                    > Uzurpujesz sobie prawo do potepiania ludzi, propagujesz odwracanie sie od
                                                    nich,

                                                    Powtarzam Ci po raz kolejny, że ja nikogo nie potępiam, ani nie osądzam. Piszę
                                                    jedynie o tym, z kim katolik powinien utrzmywać stosunki osobiste, a z kim nie.
                                                    A to nie jest to samo.

                                                    > PS. Czy mozesz mi strescic sens przypowiesci o Magdalenie, bo mam wrazenie,
                                                    ze
                                                    > jestes slepy i nie widzisz co tak naprawde Jezus chcial przez nia nam
                                                    > powiedziec. Naprawde interesuje mnie zwiezle przedstawienie przez Ciebie
                                                    > interpretacji tej historii.

                                                    Ja widzę to tak. Jezus wystąpił przeciwko zabójstwie jawnogrzesznicy na
                                                    podstawie prawa religijnego, uznając, że definitywne potępienie jej i ukaranie
                                                    za wykroczenie przeciwko prawom boskim należy jedynie do Boga.
                                                    Nie należy jednak z tego fragmentu wyciągać nastepujących wniosków:
                                                    -iż wspólnota ma zignorować złe uczynki. Nie, jest obowiązana nazwać zło złem,
                                                    tak czyni też Jezus. Nie wolno jej tylko zabić (lub pozbawiać winowajcę innych
                                                    dóbr)) za naruszenie praw boskich. A to dlatego, że kara śmierci odbiera
                                                    możliwość poprawy, a nadto stanowi wkroczenie człowieka w sferę władzy Boga.
                                                    Bóg zastrzega sobie możność potępienia grzeszników i karanie ich za naruszanie
                                                    swoich usatanowień. Nie potrzebuje w tym zakresie korzystać z pomocy ludzi.
                                                    Uważam także, że wspólnota jest obowiązana podjąć kroki, aby dany uparty
                                                    złoczyńca nie zarażał złem innych osób. Czyli powinno się nie utrzymywać
                                                    stosunków osobistych ze złoczyńcami.
                                                    I jak już opieramy się na Ewangelii, to zważcie, że Jezus wielokrotnie pisze,
                                                    że przyszedł na Ziemię po to, aby grzeszników wzywać do pokuty.
                                                    Ludzie powinni w tym zakresie naśladować Jezusa. Czyli po pierwsze należy
                                                    złoczyńcom wskazać zło, a następnie skłaniać ich do poprawy.
                                                    -iż wspólnota nie może karać złoczyńców. Może, jeżeli takie własne prawa
                                                    ustanowi. ALe wtedy karze się za przekroczenie praw ludzkich, a nie boskich. I
                                                    niech nie powołuje się tu na wolę ludzi.

                                                    T.
                                                  • Gość: dosia Re: Dosia i Titus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 11:42
                                                    Poza tym smieszy mnie kiedy mowisz - potepiam zloczynce, okazuje mu
                                                    dezaprobate, ale jak sie postanowi odmienic (!) to wspanialomyslnie podaje mu
                                                    reke. Wszystko na odwrot. Czekasz, az czlowiek sam sie pokaja (bo przeciez sie
                                                    pokaja, jak zobaczy, ze go potepiles...) i wspanialomyslnie dajesz maly
                                                    paluszek do ucalowania.

                                                    Czlowiek potrzebuje pomocy zeby wyciagnac go z grzechu, a nie odwrocenia sie od
                                                    niego. O wiele wiecej zdzialasz wykazujac zrozumienie i zainteresowanie -
                                                    DLACZEGO ktos popelnia blad. Odwrocenie sie tylem tym bardziej popycha
                                                    czlowieka do grzechu - jemu juz wtedy i tak wszystko jedno. Nie licz, ze Pan
                                                    spod budki z piwem patrzac na Twe swiete oburzenie pewnego dnia postanowi sie
                                                    nawrocic. Nawroci sie, jezeli dasz mu szanse - zaproponujesz prace, pokazesz,
                                                    ze jest inna droga. Wtedy, to dziala.

                                                    Sumujac. Wprowadzasz swoje interpretacje, w dodatku na odleglosci widac, ze sa
                                                    zle i niezgodne z nauka kosciola.
                                                  • Gość: Dosia Re: Dosia i Titus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 12:17
                                                    Przegrzebalam internet w poszukiwaniu interpretacji przypowiesci o Magdalenie.
                                                    Wiekszosc podobna. Spodobal mi sie ten fragment:

                                                    "Jako chrześcijanie mamy naśladować Jezusa. Dlatego chciałabym jeszcze
                                                    przyjrzeć się zachowaniu mojego Pana wobec tych wszystkich grzesznic (czytaj:
                                                    Dla kobiety przyłapanej na cudzołóstwie nie ma miejsca wśród żywych. Dla
                                                    Samarytanki nie ma miejsca wśród "porządnych kobiet" czerpiących wodę ze
                                                    studni. Dla jawnogrzesznicy nie ma miejsca w domu "przyzwoitego człowieka").
                                                    Przypomnę - wobec kobiet tak grzesznych, że nie było dla nich miejsca
                                                    wśród "porządnych ludzi". Jezus nie zaczynał od wypominania złego życia czy od
                                                    stawiania warunków. Jezus ratował życie, podkreślał godność, pochylał się z
                                                    zainteresowaniem i troską, pozwalał się dotykać. Jezus okazywał miłość. Nie
                                                    zaprawione politowaniem współczucie ale miłość, która podnosi nawet
                                                    największego grzesznika do godności dziecka Bożego. Nie obwarowane warunkami
                                                    miejsce w kącie pod stołem, ale miejsce przy swoim stole i w swoim sercu. Nie
                                                    zaczynał od stawiania warunków. Zaczynał od ratowania życia, od odpowiedzi na
                                                    potrzebę, od pokazania jak bardzo ważna jest dla Niego ta, którą odrzucili
                                                    inni. I traktuje tak wszystkich grzeszników - celników, prostytutki, zbyt
                                                    porywczych a jednocześnie tchórzliwych rybaków. Jezus nie ma cierpliwości
                                                    jedynie do wszystkowiedzących faryzeuszy i uczonych w Piśmie, którzy lepiej od
                                                    jego Ojca wiedzą jak realizować i egzekwować Jego prawo - do tych, którzy
                                                    przecedzają komara a połykają wielbłąda."

                                                    Ty zaczynasz od stawiania warunkow - jezeli sie poprawisz, ja Cie przyjme w
                                                    krag moich znajomych, bo narazie zgrzeszyles, a ja tego nie pochwalam. Nie bede
                                                    Ci podawal reki - masz wolna wole i tylko ty mozesz wydzwignac sie z grzechu. A
                                                    moim obowiazkiem jest trzymac sie od Ciebie z daleka dopoki sie nie poprawisz.
                                                    Na tym polega istotna roznica miedzy postepowaniem, ktore Ty proponujesz, a
                                                    postepowaniem Jezusa.

                                                    Polecam Ci przeczytanie jeszcze raz ostatniego zdania cytatu...
                                                  • titus_flavius Re: Dosia i Titus 13.06.04, 15:31
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Ty zaczynasz od stawiania warunkow - jezeli sie poprawisz, ja Cie przyjme w
                                                    > krag moich znajomych, bo narazie zgrzeszyles, a ja tego nie pochwalam. Nie

                                                    Chaire,
                                                    odróżniaj dwie rzeczy: okazywanie miłosierdzia, które trzeba okazywać wszystkim
                                                    potrzebującym i dobór dla siebie kręgu osób, z którymi utrzymuje się stosunki
                                                    osobiste.
                                                    W tym przypadku nie ma obowiązku, aby złoczyńców przyjmować do tego kręgu. Czy
                                                    któryś z towarzyszy Jezusa był złoczyńcą? Nie, musieli starać się sprostać
                                                    zasadom moralnym. Ich przeszłość nie liczyła się i była im wybaczona, ale od
                                                    momentu, gdy stali sie uczniami Jezusa nie łamali norm moralnych. GDy Judasz
                                                    złamał się i zdradził Jezusa, to przestał być jego towarzyszem i wkrótce potem
                                                    zginął.
                                                    T.

                                                  • titus_flavius Re: Dosia i Titus 13.06.04, 15:17
                                                    Gość portalu: dosia napisał(a):

                                                    > Poza tym smieszy mnie kiedy mowisz - potepiam zloczynce, okazuje mu
                                                    > dezaprobate, ale jak sie postanowi odmienic (!) to wspanialomyslnie podaje mu
                                                    > reke. Wszystko na odwrot. Czekasz, az czlowiek sam sie pokaja (bo przeciez
                                                    sie
                                                    > pokaja, jak zobaczy, ze go potepiles...) i wspanialomyslnie dajesz maly
                                                    > paluszek do ucalowania.

                                                    Chaire,
                                                    tardycyjnie wkładasz mi w usta słowa, których nie napisałem. Nikogo nie
                                                    potępiam, a jedynie z zatwardziałymi złoczyńcami nie chcę utrzymywać kontaktów.
                                                    Nie widzę w tym nic nagannego. Z czego miałby bowiem wynikać obowiązek
                                                    przechodzenia do porządku dziennego nad tym, ze ktoś źle czyni?
                                                    Jężeli zaś ktoś uzna, ze źle robił i odbędzie pokutę, to można go przyjąć do
                                                    wspólnoty.

                                                    > Czlowiek potrzebuje pomocy zeby wyciagnac go z grzechu, a nie odwrocenia sie

                                                    Człowiek ma wolną wolę: jeżeli uzna, że źle robił i zwróci się o pomoc, to się
                                                    mu pomoże. Jeżeli zaś chce tkwić na siłę w grzechu, to nie widzę powodu, aby
                                                    się mu narzucać z pomocą, której złoczyńca nie chce.

                                                    > DLACZEGO ktos popelnia blad. Odwrocenie sie tylem tym bardziej popycha
                                                    > czlowieka do grzechu - jemu juz wtedy i tak wszystko jedno.

                                                    Jak mu wszystko jedno, to cóż można mu pomóc? Podstawowa przemiana musi dokonać
                                                    się w samym złoczyńcy. Musi mieć on wolę zerwania ze swoim złem, wtedy można mu
                                                    pomóc, a gdy tej woli nie ma ...

                                                    Nie licz, ze Pan
                                                    > spod budki z piwem patrzac na Twe swiete oburzenie pewnego dnia postanowi sie
                                                    > nawrocic. Nawroci sie, jezeli dasz mu szanse - zaproponujesz prace, pokazesz,
                                                    > ze jest inna droga. Wtedy, to dziala.

                                                    Najpierw taki człowiek musi uznać, ze źle robi i odbyć pokutę. Bo jeżeli tak
                                                    się nie dzieje, to ja go nie zatrudnię. Po co mi pijak, który będzie pić u mnie
                                                    i tylko czekac na okazję, aby mnie okraść? Dlaczego mam mu oferować pracę,
                                                    której on nie chce, ani nie potrzebuje?


                                                    > Sumujac. Wprowadzasz swoje interpretacje, w dodatku na odleglosci widac, ze
                                                    sa
                                                    > zle i niezgodne z nauka kosciola.

                                                    A skąd o tym wiesz, skoro sama napisałaś, że nie znasz Katolickiej Nauki
                                                    SPołecznej?
                                                    T.
                                                  • Gość: Dosia Re: Dosia i Titus IP: *.pl 13.06.04, 21:35
                                                    Boje sie Twoich pogladow. To nie sa slowa milujacego bliznich chrzescijanina.
                                                    Bez wzgledu na to jak to sobie tlumaczysz.

                                                    Poczytaj Biblie - zobaczysz, ze w kazdym przypadku to Chrystus PIERWSZY
                                                    wyciagal reke do grzesznikow. Swa dobrocia i miloscia sprawial, ze nie chcieli
                                                    wiecej grzeszyc.

                                                    Masz inna droge - wolno Ci. Ale nie pisz, ze tak robi katolik. Tak robisz Ty.
                                                  • titus_flavius Re: Dosia i Titus 13.06.04, 21:53
                                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                                    > Boje sie Twoich pogladow. To nie sa slowa milujacego bliznich chrzescijanina.
                                                    > Bez wzgledu na to jak to sobie tlumaczysz.
                                                    >
                                                    > Poczytaj Biblie - zobaczysz, ze w kazdym przypadku to Chrystus PIERWSZY
                                                    > wyciagal reke do grzesznikow. Swa dobrocia i miloscia sprawial, ze nie
                                                    chcieli

                                                    Chaire,
                                                    zadałem Ci proste pytanie. CZy któryś z uczniów Jezusa by zatwardziałym
                                                    złoczyńcą?
                                                    Powtarzam Ci, że czym innym jest okazywanie miłosierdzia potrzebującym, a czym
                                                    innym dobór sobie osób, z którymi utrzymujemy stosunki osobiste.
                                                    T.

                                                    > wiecej grzeszyc.
                                                    >
                                                    > Masz inna droge - wolno Ci. Ale nie pisz, ze tak robi katolik. Tak robisz Ty.
                                                  • Gość: jendza Re: Dosia i Titus IP: *.fbx.proxad.net 13.06.04, 21:57
                                                    > Chaire,
                                                    > nie zgadzam się z Tobą. Człowiek ma wolną wolę i zawsze, gdy chce, może
                                                    zmienić
                                                    >
                                                    > swoje postępowanie. Do tej zmiany nie jest potrzebny udział Boga.

                                                    Masz prawo tak myslec, tyle tylko, ze to nie jest katolicka koncepcja... Hm, a
                                                    moze to problem sformulowania? DOdam tylko, ze sprawy wolnosci woli oraz
                                                    koncepcje laski byly glowna, doktrynalna przyczyna rozlamu w Kosciele XVI-
                                                    wiecznym. No i wowczas sie narodzil protestantyzm... Wiesz, myslalam o Twoim
                                                    sposobie ujecia tych spraw i mialam nadzieje, ze uda mi sie znalezc link do
                                                    ostatnich ustalen ekumenicznych - wlasnie na ten temat - miedzy teologami
                                                    katolickimi i protestanckimi, bo wychodzi na to, ze oba wyznania uznaja, ze bez
                                                    wsparcia laski czlowiek nic nie moze, tyle tylko, ze wnioski z tego - tyczace
                                                    wolnosci woli wlasnie - sa rozne... Nie mialam jednak czasu szukac...:(, a
                                                    teraz nie bedzie mnie w domu okolo miesiaca... Mam zatem nadzieje, ze poszukasz
                                                    sam...

                                                    > Nawet Jezus, jak wiesz, okazał dezaprobatę dla Magdaleny. Uratował jej życie,
                                                    > ale powiedział jej "nie grzesz więcej" i tak się stało.
                                                    > To samo ja zalecam - okazywanie dezaprobaty upartym złoczyńcom i jednoczesne
                                                    > danie jej drugiej szansy, gdy postanowią odrzcucić od siebie zło.

                                                    Nie, Titusie, Magdalenie Jezus okazal milosc. Od razu i bezwarunkowo. I to
                                                    wlasnie ta Chrystusowa milosc
                                                    dala jej sile, by wiecej nie grzeszyc. Kazdy kolejny grzech bowiem oslabia
                                                    wole, oddalajac nas od BOga. Chrystus wybaczyl z miloscia Magdalenie jej
                                                    grzechy i dal jej sile. Ona zas - majac wolna wole - do Niego przylgnela.
                                                    Rownie dobrze mogla znow wrocic do uprawiania nierzadu. NIe zrobila tego. Wybor
                                                    trwania przy Chrystusie to byl wybor jej wolnej woli, jednak cala ofiara
                                                    CHrystusa byla po to, by Magdalenie bylo 'blizej', lub lepiej: by miala
                                                    jakakolwiek szanse. Bez wyciagnietej reki Chrystusa tej szansy nie mialaby.
                                                    Jednak i ona owa reke mogla byla odtracic...

                                                    WIdzisz, czlowiek jest takim bytem, ze jedynym wlasciwym don odniesieniem jest
                                                    milosc. CO nie znaczy, ze musisz sie umawiac na niedzielny obiad z kazdym
                                                    napotkanym 'obszczymurkiem'. Nie musisz, ale masz obowiazek okazac szacunek
                                                    kazdemu.

                                                    > Owze tak jest. ALe też Jezus nie pcha się tam gdzie Go nie chcą. Do ludzi,
                                                    > którzy go odrzucają. Do upartych złoczyńców, którzy z zapamiętaniem czynią
                                                    zło.

                                                    Rozumiem, ze chcesz powiedziec, ze Jezus POZWALA, bysmy swoje akty realizowali
                                                    w sposob wolny. Gdyby Chrystus, uzywajac Twego jezyka, 'pchal sie tam, gdzie Go
                                                    nie chca', byloby to tozsame z odebraniem ludziom wolnej woli. On nie odbiera,
                                                    czyli sie nie 'pcha', ale stale czeka, kocha, wyciaga reke, jest milosierny i
                                                    wybacza... Hm, a dodac musze, ze w pewnym sensie 'upartymi zloczyncami' to
                                                    jestesmy wszyscy... Roznimy sie tylko, i to po 'ludzku' rzecz biorac, skala
                                                    grzechu...
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie chcę powtarzać w kółko tego samego. Nie ma obowiązku religijnego
                                                    > utrzymywania stosunków ze złoczyńcami (chyba, że chodzi o nakazy
                                                    miłosierdzia).
                                                    Masz ich milowac, jako i nieprzyjaciol swoich. Ja natomiast powtorze: nie masz
                                                    obowiazku kazdego zloczyncy zapraszac na niedzielny obiad. Podstawowa krytyka
                                                    personalizmu brzmi: 'nie mozna kochac wszystkich' - wlasnie w tym sensie.
                                                    CO nie daje katolikowi prawa do wylaczania kogokolwiek ze wspolnoty, czy tez do
                                                    ostracyzmu. Wrecz przeciwnie, tym wiecej trzeba ofiarowac milosci takiej
                                                    osobie, co - znow - nie jest tozsame z pochwala jej postepowania.
                                                    Znow powtarzam: potepiamy GRZECH, nie OSOBE.
                                                    >
                                                    > Każdy sam dobiera sobie znajomych.

                                                    Jasne:)) Na szczescie...

                                                    > Ale pamiętac należy, że utrzymywanie stosunków z daną osobą jst abrobratą dla
                                                    > jej zachowania.

                                                    A to juz nie prawda...


                                                    > Mówię więc, idźmy z awzorem Jezusa: nie potępienie i kara, tylko odsunięcie i
                                                    > dezaprobata.

                                                    Chrystus ani nie odsuwa, ani nie okazuje dezaprobaty. TO czlowiek, grzeszac,
                                                    odsuwa sie od Chrystusa...



                                                    > Obu unikać. Obie były równie zdemoralizowane i równie mało okazywały woli
                                                    > poprawy. Poprzestawanie z nimi mogło grozić zarazeniem złem - jak trądem.
                                                    > T.

                                                    A ja mysle, ze dlatego wlasnie mamy 'nie sadzic, bysmy nie byli sadzeni', ze
                                                    nikt z nas nie siedzi w duszy drugiego i nie wie wszystkiego... NIe wie, co
                                                    mozemy, czego nie mozemy, ale przede wszystkim - nie zna INTENCJI aktow
                                                    blizniego, wszystkich uwarunkowan i okolicznosci tych aktow.
                                                    Czasem jednemu latwiej dokonac wiekopomnego czynu, niz drugiemu wstac z lozka...
                                                    Osad zostawmy Panu Bogu.

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    j.
                                                  • titus_flavius Re: Dosia i Titus 13.06.04, 22:38
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                                    > Nie, Titusie, Magdalenie Jezus okazal milosc. Od razu i bezwarunkowo. I to
                                                    > wlasnie ta Chrystusowa milosc

                                                    Chaire,
                                                    miłość przejawiajacą sięw miłosiernym uczynku. Tyle i nie więcej. Było tam
                                                    takze podkreślenie złych uczynków i wezwanie do poprawy. Widzę tam także, jak
                                                    pisałem, wezwanie do ludzi aby pozostawili Bogu karanie naruszenia boskich praw.
                                                    Ale czym jest karanie? Odbeieraniem złoczyńcy jego dóbr: życia, wolności,
                                                    mienia, całosci ciała, zadawanie bólu. Dlatego uważam, że wykluczenie złoczyńcy
                                                    spośród kręgu wspólnoty nie jest karą, tylko oznaką dezaprobaty. Prawem do
                                                    wyboru kręgu zanajomych. Na wzór Jezusa: nie ukarzemy ciebie złoczyńco, ale idź
                                                    i nie grzesz nie więcej.


                                                    > milosc. CO nie znaczy, ze musisz sie umawiac na niedzielny obiad z kazdym
                                                    > napotkanym 'obszczymurkiem'. Nie musisz, ale masz obowiazek okazac szacunek
                                                    > kazdemu.

                                                    Zgadzam się z Tobą. Z pewnością jednak nie ma obowiązku kupowania od złoczyńców
                                                    towarów, sprzedawania ich nim, zatrudniania ich, pożyczania im pieniędzy,
                                                    robienia z nimi interesów czy zapraszania ich do domów itp. I od tych czynności
                                                    należy się powstrzymać, aby przez nie okazywać aprobaty dla ich złego
                                                    zachowania.

                                                    >
                                                    > czyli sie nie 'pcha', ale stale czeka, kocha, wyciaga reke, jest milosierny i
                                                    > wybacza... Hm, a dodac musze, ze w pewnym sensie 'upartymi zloczyncami' to
                                                    > jestesmy wszyscy... Roznimy sie tylko, i to po 'ludzku' rzecz biorac, skala
                                                    > grzechu...

                                                    Nie tylko - także uznaniem swego zła i wolą poprawy.

                                                    > Masz ich milowac, jako i nieprzyjaciol swoich. Ja natomiast powtorze: nie
                                                    masz
                                                    > obowiazku kazdego zloczyncy zapraszac na niedzielny obiad.

                                                    Nie widze w ogóle takiego obowiązku. ANi zatrudniania ich, ani też robienia z
                                                    nimi interesów itp.

                                                    > Chrystus ani nie odsuwa, ani nie okazuje dezaprobaty. TO czlowiek, grzeszac,
                                                    > odsuwa sie od Chrystusa...

                                                    A że my naśladujemy Jezusa, więc i my jesteśmy dalej od złoczyńcy.
                                                    Chrystus okazuje dezaprobatę: róbta, co chceta. Mówi to jest złe, ale zmień sie
                                                    i niegrzesz wiecej.

                                                    > A ja mysle, ze dlatego wlasnie mamy 'nie sadzic, bysmy nie byli sadzeni',

                                                    Nikogo nie sądzimy. Mamy jednak prawo do dobor znajomych.
                                                    T.

                                                    >
                                                  • titus_flavius z Katechizmu 27.06.04, 10:07
                                                    Chairete,
                                                    mamy w nim wymienienie uczynków miłosiernych co do duszy i jednym z nich
                                                    jest: "grzeszących upominać".
                                                    T.
                  • titus_flavius dodam jeszcze ... 10.06.04, 18:47
                    Gość portalu: melmire napisał(a):

                    > Ale jakos malo osob tak przez caly tydzien zyje. Natomiast do afiszowania sie
                    z
                    >
                    > idealami-pierwsi.
                    > Co do przejawow zyczliwosci na codzien - nie zauwazylam specjalnie, naprawde,
                    > nic takiego co by odroznialo zyczliwego katolika od zyczliwego kogokolwiek
                    > innego.Szukam i szukam w pamieci, i za diabla zadnej nadzwyczajnej checi
                    pomocy
                    >
                    > i spontanicznej sympatii nie moge w pamieci odszukac.

                    Chaire,
                    ludzie starają sie racjonalizować swoje postępowanie. Chrześcijanin wie,
                    dlaczego powinien okazywać życzliwość innym ludziom. A w innych grupach
                    kulturowych uzasadnienie to może być inne, albo może go nie być wcale - albo
                    też przeciwnie ludzie będą sobie myśleć, że powinni być życzliwi tylko dla
                    wybranych, najlepiej swojej rodziny i znajomych. Zauważ, że człowiek ma
                    tendencje do zachowań egoistycznych i tylko stosowne uwarunkowania kulturowe
                    mogą to zmienić.
                    Reasumując, w chrześcijaństwie życzliwość jest nakazem moralnym i każdy
                    prawdziwy katolik powinien ją okazywac. Zaś w innych grupach jest tylko jedną z
                    możlwiych opcji postępowania, sprzeczną z interesem jednostki.
                    T.




                    W kazdym razie zadnego
                    > ich objawu ktory bylby specyficzny dla katolikow jako grupy, a nie do
                    > konkretnych jednostek, ktore byc moze sa zyczliwe z natury (zdarza sie!).
                    > I zauwaz - na pomoc glodujacym pieniadze przeznacza kraj czy organizacja ,
                    > niewielka w sumie grupa ludzi.Ja osobiscie nie poczuwam sie do dawania na ten
                    > szczytny cel - nawet jesli panstwo w ktorym place podatki to robi. Bede sie
                    > poczuwac kiedy z MOJEGO konta na ten cel wyplyna pieniadze. To tak jakby sie
                    > chwalic ze katolicy pomagaja masowo staruszkom, bo w katolickim kraju jest
                    > system opieki spolecznej ! Dla mnie licza sie osobiste akcje, moze jestem
                    > idealistka, ale coz :/
                    • Gość: melmire Re: dodam jeszcze ... IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 18:54
                      Alez ja wiem co katolik powienien. Wiem tez jak wygladaja katolicy w naturze.
                      Mi ganc pomada czy ktos jest zyczliwy bo Bog mu tak nakazal, czy dlatego ze
                      uwaza ze jednostkom ludzkim nalezy sie zyczliwosc z innych powodow. Nas Polakow
                      jest podobno 98% katolikow, i nawet jezeli dane sa przeklamana to powinnismy
                      byc najzyczliwszym narodem na swiecie. A jakos cos tak nie bardzo.....;
                      No chyba ze mi powiesz ze niezyczliwi katolicy to nieprawdziwi katolicy, bo nie
                      przestrzegaja etyki katolickiej.Ciekawe jak masz im to zamiar zaanonsowac i jak
                      naklonic do przestrzegania tejze etyki, skoro nawet papiezowi sie nie udalo :)
                      • titus_flavius Re: dodam jeszcze ... 10.06.04, 19:53
                        Gość portalu: melmire napisał(a):

                        > Alez ja wiem co katolik powienien. Wiem tez jak wygladaja katolicy w naturze.
                        > Mi ganc pomada czy ktos jest zyczliwy bo Bog mu tak nakazal, czy dlatego ze
                        > uwaza ze jednostkom ludzkim nalezy sie zyczliwosc z innych powodow.

                        Chaire,
                        niewątpliwie jednak katolicyzm sprzyja życzliwości. Tak wspierając
                        rekatolicyzację i wartości katolickie przyczyniasz się do wzrostu ilości ludzi
                        życzliwych :o)
                        T.



                        Nas Polakow
                        >
                        > jest podobno 98% katolikow, i nawet jezeli dane sa przeklamana to powinnismy
                        > byc najzyczliwszym narodem na swiecie. A jakos cos tak nie bardzo.....;
                        > No chyba ze mi powiesz ze niezyczliwi katolicy to nieprawdziwi katolicy, bo
                        nie
                        >
                        > przestrzegaja etyki katolickiej.Ciekawe jak masz im to zamiar zaanonsowac i
                        jak
                        >
                        > naklonic do przestrzegania tejze etyki, skoro nawet papiezowi sie nie udalo :)
                        • Gość: melmire Re: dodam jeszcze ... IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 20:05
                          Przykro mi, popierac nie bede, Polsce i swiatu na pohybel, albowiem popieranie
                          katolicyzmu wymaga wiary w boga, a az taka hipokrytka zeby zapierac sie wlasnej
                          niewiary nie jestem.
                          Pomijajac to - nie werze w skutecznosc proponowanej przez ciebie metody - ale
                          nie martw sie, moze ci sie uda zrekatolicyzowac chociazby male miasteczko -
                          opiszesz na forum, pojedziemy i sprawdzimy efekt koncowy :)
                          • titus_flavius Re: dodam jeszcze ... 11.06.04, 10:23
                            Gość portalu: melmire napisał(a):

                            > Przykro mi, popierac nie bede, Polsce i swiatu na pohybel, albowiem
                            popieranie
                            > katolicyzmu wymaga wiary w boga, a az taka hipokrytka zeby zapierac sie
                            wlasnej
                            >
                            > niewiary nie jestem.

                            Chaire,
                            ale co Ci szkodzi? COś Ci ubędzie przez to, że przed otoczeniem, w tym
                            injabliższym, bedziesz zachowywała się jak osoba wierząca? Chodzi przecież o
                            dawanie przykładu innym. Sama przecież widzisz, że katolicyzm propaguje dobre
                            wzory, tak więc wspierając katolicyzm tym samym wspierasz etykę, którą wspiera
                            Kościół.
                            T.

                            > Pomijajac to - nie werze w skutecznosc proponowanej przez ciebie metody - ale
                            > nie martw sie, moze ci sie uda zrekatolicyzowac chociazby male miasteczko -
                            > opiszesz na forum, pojedziemy i sprawdzimy efekt koncowy :)
                            • Gość: melmire Re: dodam jeszcze ... IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 11.06.04, 10:37
                              Nie lubie hipokryzji. zyczliwa jestem w normie, sama z siebie, a otoczka
                              katolicyzmu dzialalaby na mnie wymiotnie. Nie mowiac o karze boskiej ktora by
                              ma mnie spadla za robienie sobie jaj z boga, gdyby jednak okazalo sie ze
                              istnieje.
                              Naprawde, udawanie kogos kim nie jestem to nie to co tygrysy lubia
                              najbardziej :) Nie mowiac o tym ze predzej bym sobie odrabala reke niz
                              wyznawala "etyke katolicka" w twoim wydaniu :)
    • titus_flavius państwo liberalne a katolicyzm 09.06.04, 20:35
      Chaire,
      ludzie, którzy propagują w Polsce liberalizm zdają się nie rozumieć, że
      liberalizm nie będzie działać skutecznie bez mocnych fundamentów etycznych.
      Liberalizm wymaga bowiem nie tylko ograniczenia roli państwa i zapewnienia
      prawnie swobody działania jednostki, ale także stawia wysokie wymagania etyczne
      ludziom.
      Popatrzmy, jakie wymogi państwo liberalne stawia ludziom, którzy stanowią jego
      władze.
      Państwo liberalne musi być ograniczone, ale jednocześnie sprawne. Urzędnicy
      powinni więc być nieliczni, ale jednocześnie kompetentni, życzliwi
      społeczeństwu i nieprzekupni. Podatki nie mogą być wysokie, ale jednocześnie
      muszą zapewnić finansowanie potrzeb państwa w sferze infrastruktury i zapewnić
      pokój społeczny.
      Partie polityczne muszą mieć oparcie w społeczeństwie i kierować się dobrem
      powszechnym i interesem państwa.
      Wiemy już po 15 latach doswiadczeń, że niesłychanie trudno jest zbudować wyżej
      opisane państwo liberalne, nie ze względu na brak chęci elit, tylko dlatego, że
      brak jest elity, która potrafi rządzić w państwie liberalnym. Bo same
      mechanizmy liberalnego za mało: wszystko sprowadza się do indywidualnej pracy i
      do sumienia funkcjonariusza państwa.
      Dalej, państwo liberalne stawia wysokie wymogi etyczne obywatelom. Ci powinni
      uczciwie płacić podatki, przestrzegać prawa i nie oszukiwać się. Powinni
      wspierać się wzajemnie w trudnościach. Dzięki temu dopiero można ograniczać
      liczbę urzędników, którzy będą kotrolować, sądzić i pomagać obywatelom, co
      pozwoli ograniczyc koszty funkcjonowania państwa. Obywatele powinni także
      wybierać na swoich przedstawicieli ludzie uczciwych i partie rozsądne.
      Jak widać z powyższego, obywatele państwa liberalnego muszą kierować się w
      życiu uczciwością, życzliwością i chęcią pomocy innym ludziom. Chodzi więc o
      to, aby ich do tego wdrożyć.
      Widać więc, że wszystko sprowadza się do tego, aby obywatele państwa
      liberalnego starali się ze wszystkich swoich sił postępować uczciwie, uczciwych
      wspierali, a nieuczciwych tępili. Nakłonić ludzi do takiego zachowania jest
      niesłychanie trudno, gdyż wymaga ono działania sprzecznego z własnym, doraźnym
      interesem.
      Dlatego pojawia się pytanie, jak nakłonić ludzi do takiego postępowania.
      Zachód zbudował państwo liberalne na bazie moralności chrześcijańśkiej, która
      dopiero w ostatnich latach straciła otoczkę religijną. Wynika to stąd, że
      jedynie motywacja religijna i nadzieja na z nagrodę po śmierci jest w stanie
      nakłonić całosć społeczeństwa do postępowania zgodnego z interesem
      społeczeństwa, ale sprzecznego z doraźnym interesem jednostki.
      Polska nie jest wyjątkiem: musi tu zaistnieć moralność, która skłoni i
      obywateli i rządzących, do liberalnego zachowania.
      W naszych warunkach jedynie KOściół Katolicki dysponuje potencjałem, który jest
      w stanie podołać temu zadaniu. Etyka katolicka nakazuje bowiem miłość bliźniego
      i uczciwość, tak w polityce, jak i w życiu prywatnym. Elity zaś powinny ją
      przyjąć, szczerze przyjmując i wspierając w sferze świeckiej nauczanie
      KOścioła. W ten sposób elity dadzą wzór do naśladowania szerokim warstwom
      społeczeństwa. Jeżeli zaś elity i społeczeństwo będą postępować zgodnie z
      moralnościa katolicką, to uda się tutaj zbudować państwo liberalne.
      T.


      • Gość: Milo Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 21:06
        Chaire,

        Do tego wszsytkiego nie ejst potrzeban religia a sprawny system zapewniajacy,
        ze oszuści / ludzie którym się nie chce pracować (też w urzędach) / nieuczciwi
        politycy są eliminowani z pracy - i ogół (można to też nazwać: obywatele)
        postepuje en masse uczciwie bo to się po prostu opłąca.
        Zauważ, że krajem o wiele uczciwszym i porzadniejszym od tradydycjnie
        religijnych Niemiec czy Francji czy Włoch jest Norwegia czy Finlandia - gdzie
        katolicyzm jakoś się tak nie zakorzenił.
        Poernik nic nie ma do wiatraka.

        Sorki za literówki
        • Gość: Mikotaj Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: 213.199.196.* 09.06.04, 21:10
          Dokładnie, dokładnie! Problem z katolikami nie poelga na tym, że narzucają komuś
          wiare (bo nie narzucają, a nawet jakby narzucali to niby w jaki sposób?) tylko
          na tym, że katolik uważa, iż jedynie religia katolicka jest słusznym poglądem na
          świat, że ma monopol na bycie dobrym, jedyną skuteczną receptę na życie. To mnie
          mierzi. Ale może zmienmy temat, bo sie jeszcze poklocimy (religia, polityka,
          aborcja, UE to tematy "kłótniogenne")
        • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 09.06.04, 21:42
          Gość portalu: Milo napisał(a):

          > Chaire,
          >
          > Do tego wszsytkiego nie ejst potrzeban religia a sprawny system zapewniajacy,
          > ze oszuści / ludzie którym się nie chce pracować (też w urzędach) /
          nieuczciwi
          > politycy są eliminowani z pracy - i ogół (można to też nazwać: obywatele)
          > postepuje en masse uczciwie bo to się po prostu opłąca.
          > Zauważ, że krajem o wiele uczciwszym i porzadniejszym od tradydycjnie
          > religijnych Niemiec czy Francji czy Włoch jest Norwegia czy Finlandia - gdzie
          > katolicyzm jakoś się tak nie zakorzenił.
          > Poernik nic nie ma do wiatraka.
          >
          > Sorki za literówki

          Chaire,
          do XVIw. oba te kraje były katolickie. Potem zaś przeszły twardą szkołę
          przymusowego protestantyzmu, którego etyka jest wciąż tam żywa.
          Ale religia protestancka jest także odłamem chrześcijaństwa ...
          T.
        • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 09.06.04, 22:14
          Chaire,
          chyba nie czytałeś dokładnie mojego postu? Nie pisałem, że jedynie katolicyzm
          zapewnia fundament moralny dla zdrowego państwa. Napisałem, że tak jest w
          polskich warunkach.
          Gdzie indziej to mogą być inne odłamy chrześcijaństwa, buddyzm, czy Islam.
          Ale w Polsce jedynie rekatolicyzacja społeczeństwa zapewni możliwość stworzenia
          zdrowego państwa.
          T.


          Gość portalu: Milo napisał(a):

          > Chaire,
          >
          > Do tego wszsytkiego nie ejst potrzeban religia a sprawny system zapewniajacy,
          > ze oszuści / ludzie którym się nie chce pracować (też w urzędach) /
          nieuczciwi
          > politycy są eliminowani z pracy - i ogół (można to też nazwać: obywatele)
          > postepuje en masse uczciwie bo to się po prostu opłąca.
          > Zauważ, że krajem o wiele uczciwszym i porzadniejszym od tradydycjnie
          > religijnych Niemiec czy Francji czy Włoch jest Norwegia czy Finlandia - gdzie
          > katolicyzm jakoś się tak nie zakorzenił.
          > Poernik nic nie ma do wiatraka.
          >
          > Sorki za literówki
          • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 09.06.04, 22:59
            A jak zamierzasz zrekatolizowac Polske? Ogniem i mieczem? :) Religia w szkolach
            i przedszkolach juz jest, nic chyba wiecej nie da sie zrobic .
            • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 09.06.04, 23:07
              Gość portalu: melmire napisał(a):

              > A jak zamierzasz zrekatolizowac Polske? Ogniem i mieczem? :) Religia w
              szkolach
              >
              > i przedszkolach juz jest, nic chyba wiecej nie da sie zrobic .

              Chaire,
              to musiałby być powszechny ruch oddolny. Oparty o parafie i grupy sąsiedzkie,
              które by kontrlowały prowadzenie się ludzi. Chodzi o to, aby nie prowadzić
              interesów, ani stosunków towarzyskich i nie zatrudniać osób, które by żyły
              sprzecznie z etyką katolicką. Taki system dość dobrze działa w USA: tam np.
              pierwszeństwo w przyjmowaniu do prac i w awansach mają żonaci mężczyźni.
              Skłania to mężczyzn do żeniaczki, a żony do zajmowania sie domem. I tak dalej.
              T.
              • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 09.06.04, 23:15
                Dla mnie to brzmi jak tyrania sprzeczna z zasadami demokracji, ale jak widac co
                kto lubi.
                PS. a jak ktos zyje zgodnie z etyka, a nie jest katolikiem?
                PS2. Dla ludzi zyjacych BARDZO niezgodnie z etyka (kradnacych, zabijajacych)
                jest prawo karne :) A porzadni ludzie , z parafii czy nie, z podejrzanymi
                typkami sie nie zadaja :)
                • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 08:56
                  Gość portalu: melmire napisał(a):

                  > PS. a jak ktos zyje zgodnie z etyka, a nie jest katolikiem?

                  Chaire,
                  czy żyje zgodnie zetyką katolicką? Mimo to nie powinien publicznie podważać
                  zasad katolicyzmu, gdyż w ten sposób podważa fundamenty etyki katolickiej.


                  > PS2. Dla ludzi zyjacych BARDZO niezgodnie z etyka (kradnacych, zabijajacych)
                  > jest prawo karne :)

                  Prawo karne jest w stanie tylko część i to małą przestępców. NIe można za
                  każdym postawić policjanta! Zresztą im więcej policjantów, tym silniejsza jest
                  symbioza policjantów i przestępców, tym łatwiej policjanci przechodzą na drugą
                  stronę.
                  Wobec ustosunkowanych prawo karne jest bezsilne, a biedni jego kar nie boją
                  się. Nadto nie da się zamknąć w więzieniach 2/3 społeczeńśtwa ...
                  T.
                  • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 18:14
                    ciezko tez bedzie nie utrzymywac kontaktow/rozmawiac/zatrudniac/podawac reki
                    2/3 spoleczenstwa :)
                    • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 18:34
                      Gość portalu: melmire napisał(a):

                      > ciezko tez bedzie nie utrzymywac kontaktow/rozmawiac/zatrudniac/podawac reki
                      > 2/3 spoleczenstwa :)

                      Chaire,
                      nie sądzę aby aż tylu było ludzi, którzy postępują sprzecznie z etyką
                      katolicką. Gdyby tak było, to by znaczyło, że wszędzie wokół są przestępcy,
                      bandyci i oszuści, a Polska jest jedną wielką dżunglą. Tymczasem znacząca
                      większosć jest uczciwa i szanuje etykę katolicką, tyle że brak im drogowskazów,
                      nadzoru, dyscypliny, wsparcia i dobrych wzorów. Dlatego często łamią się i źle
                      postępują - ale to ze słabości charakteru, a nie uporu w czynieniu zła.
                      T.
                      • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 18:42
                        Hej, to ty powiedziales ze 2/3 trzeba by zamnac w wiezieniach! A gdyby do tych
                        co trzeba by legalnie zamknac dorzucic zwyklych codziennych klamcow,
                        niezyczliwych i innych to juz w ogole nie byloby z kim pogadac :)
                        • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 19:14
                          Gość portalu: melmire napisał(a):

                          > Hej, to ty powiedziales ze 2/3 trzeba by zamnac w wiezieniach!

                          Chaire,
                          nie zmuszaj mnie do złośliwości, gdyż albo nie czytasz mich postów, albo ich
                          nie rozumiesz, albo nie chcesz rozumieć.
                          Napisałaś, ze biednych należy trzymać w ryzach prawem. To odpisałem Ci, że 2/3
                          społeczeństwa stanowią wykluczeni, i nie da się ich wszytskich zamknąć w
                          więzeiniach. Pisałęm o sytuacji, gdy brak będzie hamulców religijnych u
                          biednych.
                          Czy z tego wnioskujesz, że ci biedni są w równym stopniu odporni na głos
                          religii katolickiej?
                          Ludzie ci będą łamać prawo, gdy będą czuli się wykluczeni ze społęczeństwa. Zaś
                          katolicyzm sprawia, że czuć się będę integralną częścią społeczeństwa. Biedni
                          będą wtedy zdawali sobie sprawę, że i bez pieniedzy można być szczęśliwym. Bo
                          do biednych należy niebo.
                          T.




                          A gdyby do tych
                          > co trzeba by legalnie zamknac dorzucic zwyklych codziennych klamcow,
                          > niezyczliwych i innych to juz w ogole nie byloby z kim pogadac :)
                          • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 19:29
                            Euh.......;dlaczego u biednych? Ja tam bym zamknela i biednych i bogatych :)
                            I poza tym - biedni katolicy wiedza ze do nich nalezy niebo (fajnie, ja wole
                            Ziemie) ale niektorzy z nich i tak kradna i kombinuje. Ze juz nei wspominam o
                            bogatcyh, ktorzy zamiast oddac biednym , jeszcze im zabieraje (ale to tylko
                            zeby zapewnic im dobre miejsce w niebie).
                            • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 19:58
                              Gość portalu: melmire napisał(a):

                              > Euh.......;dlaczego u biednych? Ja tam bym zamknela i biednych i bogatych :)
                              > I poza tym - biedni katolicy wiedza ze do nich nalezy niebo (fajnie, ja wole
                              > Ziemie) ale niektorzy z nich i tak kradna i kombinuje. Ze juz nei wspominam o
                              > bogatcyh, ktorzy zamiast oddac biednym , jeszcze im zabieraje (ale to tylko
                              > zeby zapewnic im dobre miejsce w niebie).

                              Chaire,
                              wszystko polega na tym, aby skłonić bogaczy do dobrowolnego dawania biednym
                              tyle, ile moga dawać, a biednych zadowalaniem się tym co dostaną.
                              Tak aby biedni nie okradali bogatych, a ci z kolei szanowali i wspierali
                              biednych.
                              T.
                              • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 20:11
                                Hum, juz nad tym myslalam. Ale jak ustalic ile moga dawac? Bo moze dadza dwa
                                zlote na tace i oswiadcza ze wystarczy?
                                Serio, kiedys sie nad tym zastanawialam - przeciez jak sobie kupuje slodycze,
                                ze powiedzmy dwa euro, a gdzies jakis czlowiek umiera z braku lekarstw w tej
                                samej cenie, to ja mam prawie na sumieniu jego smierc! A jak oddam dla biednych
                                moja rezerwe pieniedzy na slodycze - jest jeszcze wiele innych rzeczy bez
                                ktorych moglabym sie obejsc, a za ktore mozna by nakarmic/wyleczyc/nauczyc
                                potrzebujacych.
                                I jak biedni moga zadowalac sie tym co dostana, jezeli nadal beda widzieli
                                znaczaca roznice miedzy swoim zyciem a zyciem bogatych.
                                Jak sobie to czytam, to przenosze sie w swiat rodem z Dickensa, brrrrr
                                • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 11.06.04, 07:35
                                  Gość portalu: melmire napisał(a):

                                  > Hum, juz nad tym myslalam. Ale jak ustalic ile moga dawac?

                                  Chaire,
                                  to jest sprawa sumienia, z tym, że najpierw powinnaśbyć pewna, że chcesz
                                  dobrowolnie i szczerze dać część pieniędzy. I wtedy w swoim sumieniu zastanowić
                                  się, czy naprawdę potrzebujesz wczasów za tyle, skoro możesz pojechać taniej,
                                  albo kup nowy mniejszy i tańszy samochód.
                                  A nadzwyżki przeznacz biednym. ALe to nie znaczy, że masz je oddać żebrakom!
                                  Oni taką profesję wybrali i trzeba ich pozostawić przy kondycji jaką obrali dla
                                  swoich dusz.
                                  Pieniądze możesz przeznaczyć na premie dla swoich pracowników, jeżeli ich
                                  zatrudniasz, a jeżeli nie, to zatrudnij sprzątaczkę, czy kucharkę, na pożyczki
                                  ubogim znajomym, który się nie wiedzie, na dary dla Twojego Kościoła itp.
                                  Zaś biedni będą zadowoleni z tego, że z miłości chrześcijańskiej dzielisz się z
                                  nimi. Jeżeli zaś są katolikami, to ich Twoja dobrowolna ofiara większosć
                                  zadowoli. Zaś pozostali już będą w mniejszości niegroźni.
                                  T.


                                  >Bo moze dadza dwa
                                  > zlote na tace i oswiadcza ze wystarczy?
                                  > Serio, kiedys sie nad tym zastanawialam - przeciez jak sobie kupuje slodycze,
                                  > ze powiedzmy dwa euro, a gdzies jakis czlowiek umiera z braku lekarstw w tej
                                  > samej cenie, to ja mam prawie na sumieniu jego smierc! A jak oddam dla
                                  biednych
                                  >
                                  > moja rezerwe pieniedzy na slodycze - jest jeszcze wiele innych rzeczy bez
                                  > ktorych moglabym sie obejsc, a za ktore mozna by nakarmic/wyleczyc/nauczyc
                                  > potrzebujacych.
                                  > I jak biedni moga zadowalac sie tym co dostana, jezeli nadal beda widzieli
                                  > znaczaca roznice miedzy swoim zyciem a zyciem bogatych.
                                  > Jak sobie to czytam, to przenosze sie w swiat rodem z Dickensa, brrrrr
                • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 09:01
                  Gość portalu: melmire napisał(a):

                  > Dla mnie to brzmi jak tyrania sprzeczna z zasadami demokracji, ale jak widac
                  co
                  >
                  > kto lubi.

                  Chaire,
                  a cóż to, w demokracji każdy może robić co mu jesty wygodne? Tak własnie my
                  śli w POlsce wielu ludzi. Dlatego posłowie nie maja oprów, aby sprzedawać
                  ustawy, urzędnicy brać łapówki, przedsiębiiorcy oszukiwać klientów, małżonkowie
                  oszukiwac się wzajemnie i porzucać dla wygody...
                  T,


                  > PS. a jak ktos zyje zgodnie z etyka, a nie jest katolikiem?
                  > PS2. Dla ludzi zyjacych BARDZO niezgodnie z etyka (kradnacych, zabijajacych)
                  > jest prawo karne :) A porzadni ludzie , z parafii czy nie, z podejrzanymi
                  > typkami sie nie zadaja :)
                  • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 18:17
                    W demokracji (i nie tylko)obowiazuje przestarzegania zasad prawa, i pod to
                    podpadaja podane przez ciebie przyklady.Inna sprawa jak to przestrzeganie jest
                    egzekwowane.
                    Mam wrazenie ze mylisz demokracje z anarchia :)
                    Etyka i moralnosc fajna rzecz, ale niestety nie mozna jej narzucic z gory :)
                    Chyba niektore panstwa arabskie probuja, ale jakos mnie to nie pociaga.
                    • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 18:24
                      Gość portalu: melmire napisał(a):

                      > W demokracji (i nie tylko)obowiazuje przestarzegania zasad prawa, i pod to
                      > podpadaja podane przez ciebie przyklady.

                      Chaire,
                      są pewne granice wydolności prawa. Nie zapominaj, ze za jedno przestrzeganie
                      takze odpowiadają ludzie.

                      > Inna sprawa jak to przestrzeganie jest
                      > egzekwowane.
                      > Mam wrazenie ze mylisz demokracje z anarchia :)

                      Uzasadnij jakoś te swoje wrażenie, bo zmkolei ja mam wrażenie, że taki pogląd
                      wyssałaś z palucha.

                      > Etyka i moralnosc fajna rzecz, ale niestety nie mozna jej narzucic z gory :)

                      Tu się mylisz. Ja jestem zdania, że można. TYlko musi być solidarnosć góry w
                      krzewieniu danych zasad moralnych.
                      T.
                      • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 18:49
                        Dla mnie anarchia, to robienie co sie komu podoba. A ty pytales , o ile sie
                        nie myle, czy moim zdaniem w demokracji mozna tak postepowac (wszystko to w
                        nawiazaniu do mojej opinii o "demokracji" narzucajacej dziwne zasady typu awans
                        dla zonatch facetow.) Byc moze moje wrazenie jest bledne, ale jakos tak wyszlo.

                        Tu się mylisz. Ja jestem zdania, że można. TYlko musi być solidarnosć góry w
                        > krzewieniu danych zasad moralnych
                        Gory to znaczy kogo? Tych poslow sprzedajacych ustawy? Bo niedawno mowiles o
                        dzialaniu od podstaw,przez odrzucanie spoleczne .
                        Wydaje mi sie ze dazysz do czegos w rodzaju komunistycznego panstwa
                        katolickiego. W komunizmie tez wszyscy z calego serca popierali narzucona
                        etyke :)Przynajmniej na pokaz ;)
                        • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 19:26
                          Gość portalu: melmire napisał(a):

                          > Dla mnie anarchia, to robienie co sie komu podoba. A ty pytales , o ile sie
                          > nie myle, czy moim zdaniem w demokracji mozna tak postepowac (wszystko to w
                          > nawiazaniu do mojej opinii o "demokracji" narzucajacej dziwne zasady typu
                          awans
                          >
                          > dla zonatch facetow.) Byc moze moje wrazenie jest bledne, ale jakos tak
                          wyszlo.
                          >
                          > Tu się mylisz. Ja jestem zdania, że można. TYlko musi być solidarnosć góry w
                          > > krzewieniu danych zasad moralnych
                          > Gory to znaczy kogo? Tych poslow sprzedajacych ustawy?

                          Chaire,
                          jest sprzeczność wtym co piszesz. Oszuści nie mogą krzewić żadnych zasad.
                          Najpierw muszą zacząć od oczyszczenia samych siebie, a potem nawracać restzę.
                          Ale to kontekście Twojego pytania, o mozliwość nawracania od góry.
                          W polskich warunkach to możliwość abstrakcyjna, gdyż nasze elity nadają się na
                          śmietnik. KOnieczne więc jest to co powiedziałem nacisk oddolny i eliminacja
                          nieuczciwych członków elit.

                          Bo niedawno mowiles o
                          > dzialaniu od podstaw,przez odrzucanie spoleczne .
                          > Wydaje mi sie ze dazysz do czegos w rodzaju komunistycznego panstwa
                          > katolickiego.

                          To jest sprzeczność, bo komunizm i katolicyzm dzieli przepaść. Dążę do
                          katolickiego państwa liberalnego, gdzie rząd będzie zredukowany, gdyż obywatele
                          nie będą potrzebowlai rządowej pomocy.
                          T.
                          • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 19:31
                            Hi hi, do tego samego dazy moj chlopak-anarchista. Do swiata gdzie prawo nie
                            bedzie potrzebne, bo kazdy sam go bedzie przestrzegal. Z tym ze on zdaje sobie
                            sprawe ze jest to jak na razie utopia.
                            • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 20:01
                              Gość portalu: melmire napisał(a):

                              > Hi hi, do tego samego dazy moj chlopak-anarchista. Do swiata gdzie prawo nie
                              > bedzie potrzebne, bo kazdy sam go bedzie przestrzegal. Z tym ze on zdaje
                              sobie
                              > sprawe ze jest to jak na razie utopia.

                              Chaire,
                              prawo zawsze będzie potrzebne. Chodzi o to, aby zminimalizować jego rolę,
                              poprzez ograniczenie liczby osób naruszających prawo, oraz o ograniczenie
                              ilości prawa. A to najprościej jest uczynić rekatolicyzując społeczeńśtwo.
                              T.
                              • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 10.06.04, 20:12
                                Mysle ze jak sie zminimalizuje ilosc praw do przestrzegania to faktycznie ilosc
                                osob nieprzestrzegajacych sie zmniejszy :)
                                • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 11.06.04, 07:24
                                  Gość portalu: melmire napisał(a):

                                  > Mysle ze jak sie zminimalizuje ilosc praw do przestrzegania to faktycznie
                                  ilosc
                                  >
                                  > osob nieprzestrzegajacych sie zmniejszy :)

                                  Chaire,
                                  nie wiem, czy sie rozumiemy. Ilość nakazów nie powinna się zmniejszyć, tylko
                                  powinno nastąpić uogólnienie przepisów i powinien byc przesunięty nacisk
                                  kontrolny na sferę moralną. Innymi słowy kontrolę nad życiem ludzi powinien
                                  sprawować proboszcz i rada parafialna, a nie policja i sądy. Policja by
                                  wkraczała dopiero wtedy, gdyby autorytet proboszcza nie wystarczał.
                                  T.
            • ja986 Re: państwo liberalne a katolicyzm 09.06.04, 23:24
              titus_flavius ma rację. Ale kto to zrozumie? To wymaga jednak wysiłku
              intelektualnego a ludzie chcą luziku i moralności Kalego.Najlepiej widać to po
              facetach, którzy obiecują gruszki na wierzbie. Wszechobecna powierzchowność i
              bezwstyd, z którego wszelkie zło bierze początek. Tak uważam. NIe wiem, czy da
              się z tym coś zrobić.
              • Gość: melmire Re: państwo liberalne a katolicyzm IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 09.06.04, 23:32
                Odstrzelic wszystkich odszeczepiencow. Osoba odstrzliwujaca bedzie co prawda
                musiala pokutowac za grzechy, ale moze w jesli w slusznej sprawie to bedzie
                jakas ulga?
              • titus_flavius Re: państwo liberalne a katolicyzm 10.06.04, 16:30
                ja986 napisał:

                > titus_flavius ma rację. Ale kto to zrozumie? To wymaga jednak wysiłku
                > intelektualnego a ludzie chcą luziku i moralności Kalego.Najlepiej widać to
                po
                > facetach, którzy obiecują gruszki na wierzbie. Wszechobecna powierzchowność i
                > bezwstyd, z którego wszelkie zło bierze początek. Tak uważam. NIe wiem, czy
                da
                > się z tym coś zrobić.

                Chaire,
                jest pewne światełko w tunelu. Od pewnego czasu w Polsce bardzo ożywiły się
                ruchy katolickie. Jest nadzieja, że gdy spotężnieją zmienią Polskę.
                T.
    • Gość: kama Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.lub.net.pl / *.net.pl 12.06.04, 07:12
      katolicy.... hmm a ile zostało z prawdziwej wiary??
      biblia zmanipulowana, napisana pod potrzeby koscioła, ludzie jak baranki
      wierzace we wszystko co klecha powie na kazaniu .. okropne.... poczytajcie
      czego katolik nie wie
      O czym 90% katolikow nie wie?

      120 r. - Pierwsze wzmianki o uzywaniu wody swieconej do "wypedzania duchów"
      nieczystych

      157 r. - Po raz pierwszy zastosowano formy pokuty

      II wiek - Swiety Klemens z Aleksandrii pisal, "Kazda kobieta powinna byc
      przepelniona wstydem przez samo tylko myslenie, ze jest kobieta".

      - Rzymski filozof Celsus poswiadcza falszowanie pism chrzescijanskich, mowiac o
      rewizjonistach:
      "przerabiali Pisma Swiete z ich pierwotnej postaci
      i usuneli wszystko, co pozwalalo im na odparcie skierowanych przeciwko nim
      zarzutow."

      - (Pomimo zakazania
      przez Kosciol prowadzenia jakichkolwiek dalszych badan dotyczacych pochodzenia
      Ewangelii, uczeni wykazali, ze wszystkie cztery uznane przez Kosciol Ewangelie
      zostaly przerobione i poprawione)

      III wiek. Az do III wieku wyznawcy chrystianizmu nie slyszeli o wieczystym
      dziewictwie Maryi.Ewangelia Mateusza informuje , iz Jozef "nie zblizal sie do
      Maryji, az porodzila Syna". ("Zblizenie sie" oznacza w Bibli malzenskie
      wspólzycie.)

      200 r. - Ustanowiono "stan duchowny" przez wprowadzenie ordynacji.
      Chrzescijanie zostali podzieleni na duchownych i laikow - przedtem wszyscy byli
      na równi , jednoczesnie bedac bracmi i kaplanami przed Bogiem.

      220 r. - Przyjeto dogmat o koniecznosci pewnych czynnosci koscielnych,
      niezbednych do zbawienia.

      250 r. - Wprowadzono nauke o wiecznych mekach.

      312 - Bitwa pod mostem mulwijskim - Chrzescijanstwo staje sie jedna z religii
      panstwowych poganskiego Rzymu. Powstanie Instytucji Kosciola Katolickiego.
      Poczatek przesladowania i mordowania niechrzescijan.

      321 r. - Cesarz Konstantyn nakazuje swiecic niedziele zamiast dotychczasowej
      soboty. (na pamiatke zmartwychwstalego rzymskiego boga Mitry)

      325 r. Cesarz Konstantyn na soborze nicejskim ustanawia kanon pisma "swietego"
      i "dwojce swieta" awansujac Jezusa do miana Boga.Jezus z Betlejem ma zastapic
      dotychczas czczonego Mitre.

      330 r. - Wprowadzenie czczenia zmarlych "swietych" i ich relikwii

      360 r. - Wprowadzenie zwyczaju czczenia aniolow

      381r. - Do obowiazujacej dotychczas konstantynskiej "Dwojcy Swietej" cesarz
      Teodozjusz dolaczyl trzecia osobie tzw." Ducha Swietego". Dzialo sie to na
      soborze w Konstantynopolu

      391 r.- W Aleksandrii Chrzescijanie spalili najwieksza na swiecie biblioteke, w
      której
      przechowywano okolo 700 000 starozytnych zwojów. Zamknieto starozytne
      akademie, skonczylo sie nauczanie kogokolwiek poza murami kosciolow.

      431r. - Wyrazenie Xristo Tokos - Matka Chrystusa - zostalo zastapione na Teo
      Tokos - Boga Rodzica.

      449 r. - Papiez Leon I wprowadza prymat biskupa Rzymu.

      539 r. - Ustanowiono wladze papiezy oraz ofiare mszy swietej

      VI wiek. Chrzescijanski filozof Boethius, pisal "Kobieta jest swiatynia
      zbudowana na bagnie". W VI wieku na soborze w Macon biskupi glosowali nad
      problemem, czy kobiety maja dusze, a w X wieku Odo z Cluny glosil,
      ze "Obejmowac kobiete to tak jak obejmowac wór gnoju..."

      593 r. - Papiez Grzegorz I wprowadzil wiare w czysciec, dla uzdrowienia
      finansow kurii rzymskiej poprzez sprzedaz odpustow od kar czysccowych.

      600 r. - Wprowadzenie "godzinki" do M.B. oraz lacine do liturgii.

      715 r. - Wprowadzono modlitwy do Marii Panny oraz swietych.

      726 r. - W Rzymie zaczeto czcic obrazy.

      - Kosciol rzymski z Dziesieciu Boskich Przykazan usunal drugie, ktore brzmi:
      "Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani zadnej podobizny tego, co jest na niebie
      w gorze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które sa w wodach pod ziemia.
      Nie bedziesz sie im klanial ani sluzyl"

      - Otwarlo to droge do handlu medalikami, obrazami, szkaplerzami, krzyzykami,
      posagami itp .Przykazan jednak musialo pozostac dziesiec. Podzielil wiec
      kosciol ostatnie przykazanie, mówiace o niepozadaniu ani zony, ani osla, ani
      wolu, na dwie czesci i odtad katolicy maja tez Dziesiec Przykazan, tak jak i i
      Zydzi.

      783 r. - Nastal zwyczaj calowania nog papieza.

      813 r. - Ustanowiono Swieto Wniebowziecia N.M.P.

      993. r. - Papiez Leon III zaczal kanonizowac zmarlych.

      X wiek .Cala Europa znalazla sie pod panowaniem papiezy.95 procent ludnosci nie
      umialo ani czytac, ani pisac; ludzie zyli w ciemnocie i brudzie; wode uwazano
      za szkodliwa dla zdrowia; kwitly przesady i gusla.Zalamuje sie aktywnosc na
      polu medycyny, techniki, nauki, edukacji, sztuki i handlu.
      Rozpoczyna sie mroczny okres w historii Europy.

      1000 r. -Ustanowiono Uroczystosc Wszystkich Swietych i Dzien Zaduszny.

      1015 r. - Wprowadzono przymusowy celibat dla duchownych aby rozwiazac problem
      przejmowania spadkow przez ich rodziny .(Przedtem duchowni mieli zony i
      dzieci)

      1077 r. - Papiez Grzegorz VII ustanowil "klatwe"

      1095 r. - Papiez Urban II wezwal rycerzy Europy do zjednoczenia i marszu na
      Jerozolime. Zainicjowal w ten sposob pierwsza wyprawe krzyzowa.

      1099 r. - Masakra Muzulmanów i Zydów w Jerozolimie. Kronikarz Rajmund
      pisal: "Na ulicach lezaly sterty glów, rak i stóp.Jedni zgineli od strzal lub
      zrzucono ich z wiez; inni torturowani przez kilka dni zostali w koncu zywcem
      spaleni.To byl prawdziwy, zdumiewajacy wyrok Boga nakazujacy, aby miejsce to
      wypelnione bylo krwia niewiernych."

      XII wiek. Uczony i filozof, swiety Tomasz z Akwinu glosil, ze zwierzeta nie
      maja zycia po smierci ani wrodzonych praw, oraz ze "przez nieodwolalny nakaz
      Stwórcy ich zycie i smierc naleza do nas".

      1116 r. - Sobor Lateranski ustanowil spowiedz "na ucho"

      1140 r. - Ulozono i przyjeto 7 sakramentow swietych.

      1204 r. - Zaczela dzialac Swieta Inkwizycja.Sludzy kosciola zameczyli lub
      spalili zywcem setki tysiecy ludzi. Piece sluzace do palenia ludzi, takie jakie
      byly budowane w XX wieku przez nazistowskich Niemców, po raz pierwszy stosowane
      byly przez chrzescijanska inkwizycje

      "Encyklopedia katolicka" twierdzi , ze inkwizycja "duzo zdzialala dla
      cywilizacji".

      1204 r. - Papiez Innocenty III wyslal armie krzyzowców do Konstantynopola:
      Zolnierze Chrystusa zdobyli Konstantynopol, z zaciekloscia grabiac i mordujac
      mieszkancow.Nastep nie pladruja i pala miasto. Wedlug relacji kronikarza
      Geoffrey'a Villehardeuin'a, nigdy przedtem, od stworzenia swiata, nie
      wywieziono z miasta tylu bogactw.

      1208 r. - Innocenty III zaoferowal kazdemu, kto chwyci za bron, oprócz
      prolongaty splat i boskiego zbawienia, równiez ziemie i majatek heretyków i ich
      sprzymierzenców, rozpoczela sie Krucjata Albigenska, której celem bylo
      wymordowanie katarów. Szacuje sie, ze Krucjata Albigezjanska pochlonela milion
      istnien ludzkich, nie tylko katarów, ale dotknela wieksza czesc populacji
      poludniowej Francji.

      - Przeor, dowodzacy wojskami krucjaty, gdy mu sie skarzono, ze trudno jest
      odróznic wiernych od heretyków, odpowiedzial: "Zabijac wszystkich. Bóg ich
      odrózni".

      1229 r. - Papiez Grzegorz IX zakazal czytania Biblii pod sankcja kar
      inkwizycyjnych.

      1231 r. - Nakaz papieski zalecal palenie heretyków na stosie. Pod wzgledem
      technicznym pozwalalo to uniknac rozpryskiwania sie krwi.

      1244 r. - Na soborze w Narbonne zdecydowano, aby przy skazywaniu heretyków nie
      oszczedzano mezów ze wzgledu na ich zony, ani zon ze wzgledu na meza, ani tez
      rodziców ze wzgledu na dzieci. "Wyrok nie powinien byc lagodzony ze wzgledu na
      chorobe czy podeszly wiek . Kazdy wyrok powinien obejmowac biczowanie."

      1252 r. - Tortury zostaja prawnie dozwolone przez Kosciól (zostaly
      usankcjonowane przez
      papieza Innocentego IV)

      - Tortury obejmowaly : Lamanie na kole, wieszanie za rece z ciezarami u nóg,
      sciskanie czulych czesci ciala, sadzanie
      • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 12.06.04, 08:03
        Chaire,
        czyżbyś chciała przekonać nas, że katolicyzm upodlił ludzi?
        A przecież z podstawówki powinnaś wiedzieć, że przed wprowadzeniem
        chrześcijaństwa do Polski głównym polskim towarem eksportowym byli niewolnicy -
        polscy chłopi, sprzedawani przez własnych książąt.
        A po śmierci męża żonę palono na stosie. I tak dalej.
        Podobnie by ło w innych krajach przed przyjęciem w nich chrześcijaństwa.
        Popatrz też, jak wygląda życie w krajach niechrześcijańskich. Jak Ci się ono
        podoba?
        T.



        Gość portalu: kama napisał(a):

        ) katolicy.... hmm a ile zostało z prawdziwej wiary??
        ) biblia zmanipulowana, napisana pod potrzeby koscioła, ludzie jak baranki
        ) wierzace we wszystko co klecha powie na kazaniu .. okropne.... poczytajcie
        ) czego katolik nie wie
        ) O czym 90% katolikow nie wie?
        )
        ) 120 r. - Pierwsze wzmianki o uzywaniu wody swieconej do "wypedzania duchów"
        ) nieczystych
        )
        ) 157 r. - Po raz pierwszy zastosowano formy pokuty
        )
        ) II wiek - Swiety Klemens z Aleksandrii pisal, "Kazda kobieta powinna byc
        ) przepelniona wstydem przez samo tylko myslenie, ze jest kobieta".
        )
        ) - Rzymski filozof Celsus poswiadcza falszowanie pism chrzescijanskich, mowiac
        o
        )
        ) rewizjonistach:
        ) "przerabiali Pisma Swiete z ich pierwotnej postaci
        ) i usuneli wszystko, co pozwalalo im na odparcie skierowanych przeciwko nim
        ) zarzutow."
        )
        ) - (Pomimo zakazania
        ) przez Kosciol prowadzenia jakichkolwiek dalszych badan dotyczacych
        pochodzenia
        )
        ) Ewangelii, uczeni wykazali, ze wszystkie cztery uznane przez Kosciol
        Ewangelie
        )
        ) zostaly przerobione i poprawione)
        )
        ) III wiek. Az do III wieku wyznawcy chrystianizmu nie slyszeli o wieczystym
        ) dziewictwie Maryi.Ewangelia Mateusza informuje , iz Jozef "nie zblizal sie do
        ) Maryji, az porodzila Syna". ("Zblizenie sie" oznacza w Bibli malzenskie
        ) wspólzycie.)
        )
        ) 200 r. - Ustanowiono "stan duchowny" przez wprowadzenie ordynacji.
        ) Chrzescijanie zostali podzieleni na duchownych i laikow - przedtem wszyscy
        byli
        )
        ) na równi , jednoczesnie bedac bracmi i kaplanami przed Bogiem.
        )
        ) 220 r. - Przyjeto dogmat o koniecznosci pewnych czynnosci koscielnych,
        ) niezbednych do zbawienia.
        )
        ) 250 r. - Wprowadzono nauke o wiecznych mekach.
        )
        ) 312 - Bitwa pod mostem mulwijskim - Chrzescijanstwo staje sie jedna z religii
        ) panstwowych poganskiego Rzymu. Powstanie Instytucji Kosciola Katolickiego.
        ) Poczatek przesladowania i mordowania niechrzescijan.
        )
        ) 321 r. - Cesarz Konstantyn nakazuje swiecic niedziele zamiast dotychczasowej
        ) soboty. (na pamiatke zmartwychwstalego rzymskiego boga Mitry)
        )
        ) 325 r. Cesarz Konstantyn na soborze nicejskim ustanawia kanon
        pisma "swietego"
        ) i "dwojce swieta" awansujac Jezusa do miana Boga.Jezus z Betlejem ma zastapic
        ) dotychczas czczonego Mitre.
        )
        ) 330 r. - Wprowadzenie czczenia zmarlych "swietych" i ich relikwii
        )
        ) 360 r. - Wprowadzenie zwyczaju czczenia aniolow
        )
        ) 381r. - Do obowiazujacej dotychczas konstantynskiej "Dwojcy Swietej" cesarz
        ) Teodozjusz dolaczyl trzecia osobie tzw." Ducha Swietego". Dzialo sie to na
        ) soborze w Konstantynopolu
        )
        ) 391 r.- W Aleksandrii Chrzescijanie spalili najwieksza na swiecie biblioteke,
        w
        )
        ) której
        ) przechowywano okolo 700 000 starozytnych zwojów. Zamknieto starozytne
        ) akademie, skonczylo sie nauczanie kogokolwiek poza murami kosciolow.
        )
        ) 431r. - Wyrazenie Xristo Tokos - Matka Chrystusa - zostalo zastapione na Teo
        ) Tokos - Boga Rodzica.
        )
        ) 449 r. - Papiez Leon I wprowadza prymat biskupa Rzymu.
        )
        ) 539 r. - Ustanowiono wladze papiezy oraz ofiare mszy swietej
        )
        ) VI wiek. Chrzescijanski filozof Boethius, pisal "Kobieta jest swiatynia
        ) zbudowana na bagnie". W VI wieku na soborze w Macon biskupi glosowali nad
        ) problemem, czy kobiety maja dusze, a w X wieku Odo z Cluny glosil,
        ) ze "Obejmowac kobiete to tak jak obejmowac wór gnoju..."
        )
        ) 593 r. - Papiez Grzegorz I wprowadzil wiare w czysciec, dla uzdrowienia
        ) finansow kurii rzymskiej poprzez sprzedaz odpustow od kar czysccowych.
        )
        ) 600 r. - Wprowadzenie "godzinki" do M.B. oraz lacine do liturgii.
        )
        ) 715 r. - Wprowadzono modlitwy do Marii Panny oraz swietych.
        )
        ) 726 r. - W Rzymie zaczeto czcic obrazy.
        )
        ) - Kosciol rzymski z Dziesieciu Boskich Przykazan usunal drugie, ktore brzmi:
        ) "Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani zadnej podobizny tego, co jest na
        niebie
        ) w gorze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które sa w wodach pod ziemia.
        ) Nie bedziesz sie im klanial ani sluzyl"
        )
        ) - Otwarlo to droge do handlu medalikami, obrazami, szkaplerzami, krzyzykami,
        ) posagami itp .Przykazan jednak musialo pozostac dziesiec. Podzielil wiec
        ) kosciol ostatnie przykazanie, mówiace o niepozadaniu ani zony, ani osla, ani
        ) wolu, na dwie czesci i odtad katolicy maja tez Dziesiec Przykazan, tak jak i
        i
        ) Zydzi.
        )
        ) 783 r. - Nastal zwyczaj calowania nog papieza.
        )
        ) 813 r. - Ustanowiono Swieto Wniebowziecia N.M.P.
        )
        ) 993. r. - Papiez Leon III zaczal kanonizowac zmarlych.
        )
        ) X wiek .Cala Europa znalazla sie pod panowaniem papiezy.95 procent ludnosci
        nie
        )
        ) umialo ani czytac, ani pisac; ludzie zyli w ciemnocie i brudzie; wode uwazano
        ) za szkodliwa dla zdrowia; kwitly przesady i gusla.Zalamuje sie aktywnosc na
        ) polu medycyny, techniki, nauki, edukacji, sztuki i handlu.
        ) Rozpoczyna sie mroczny okres w historii Europy.
        )
        ) 1000 r. -Ustanowiono Uroczystosc Wszystkich Swietych i Dzien Zaduszny.
        )
        ) 1015 r. - Wprowadzono przymusowy celibat dla duchownych aby rozwiazac problem
        ) przejmowania spadkow przez ich rodziny .(Przedtem duchowni mieli zony i
        ) dzieci)
        )
        ) 1077 r. - Papiez Grzegorz VII ustanowil "klatwe"
        )
        ) 1095 r. - Papiez Urban II wezwal rycerzy Europy do zjednoczenia i marszu na
        ) Jerozolime. Zainicjowal w ten sposob pierwsza wyprawe krzyzowa.
        )
        ) 1099 r. - Masakra Muzulmanów i Zydów w Jerozolimie. Kronikarz Rajmund
        ) pisal: "Na ulicach lezaly sterty glów, rak i stóp.Jedni zgineli od strzal lub
        ) zrzucono ich z wiez; inni torturowani przez kilka dni zostali w koncu zywcem
        ) spaleni.To byl prawdziwy, zdumiewajacy wyrok Boga nakazujacy, aby miejsce to
        ) wypelnione bylo krwia niewiernych."
        )
        ) XII wiek. Uczony i filozof, swiety Tomasz z Akwinu glosil, ze zwierzeta nie
        ) maja zycia po smierci ani wrodzonych praw, oraz ze "przez nieodwolalny nakaz
        ) Stwórcy ich zycie i smierc naleza do nas".
        )
        ) 1116 r. - Sobor Lateranski ustanowil spowiedz "na ucho"
        )
        ) 1140 r. - Ulozono i przyjeto 7 sakramentow swietych.
        )
        ) 1204 r. - Zaczela dzialac Swieta Inkwizycja.Sludzy kosciola zameczyli lub
        ) spalili zywcem setki tysiecy ludzi. Piece sluzace do palenia ludzi, takie
        jakie
        )
        ) byly budowane w XX wieku przez nazistowskich Niemców, po raz pierwszy
        stosowane
        )
        ) byly przez chrzescijanska inkwizycje
        )
        ) "Encyklopedia katolicka" twierdzi , ze inkwizycja "duzo zdzialala dla
        ) cywilizacji".
        )
        ) 1204 r. - Papiez Innocenty III wyslal armie krzyzowców do Konstantynopola:
        ) Zolnierze Chrystusa zdobyli Konstantynopol, z zaciekloscia grabiac i mordujac
        ) mieszkancow.Nastep nie pladruja i pala miasto. Wedlug relacji kronikarza
        ) Geoffrey'a Villehardeuin'a, nigdy przedtem, od stworzenia swiata, nie
        ) wywieziono z miasta tylu bogactw.
        )
        ) 1208 r. - Innocenty III zaoferowal kazdemu, kto chwyci za bron, oprócz
        ) prolongaty splat i boskiego zbawienia, równiez ziemie i majatek heretyków i
        ich
        )
        ) sprzymierzenców, rozpoczela sie Krucjata Albigenska, której celem bylo
        ) wymordowanie katarów. Szacuje sie, ze Krucjata Albigezjanska pochlonela
        milion
        ) istnien ludzkich, nie tylko katarów, ale dotknela wieksza czesc populacji
        ) poludniowej Francji.
        )
        ) - Przeor, dowodzacy wojskami krucjaty, gdy mu sie skarzono
        • Gość: Mikotaj Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 213.199.196.* 12.06.04, 11:04
          Ja ty tylko jednej rzeczy za Chinu Ludowe nierozumiem! Dlaczego ty nawracasz na
          siłe na religie katolicka? Ja jestem ateistą, religii nie lubię, ale nie
          narzucam ci mojego poglądu ani cie do niego nie namawiam! Bądz sobie kim chcesz
          tak długo jak długo nie wchodzisz mi w drogę. Dlaczego uważasz nie-katolika za
          kogoś gorszego?
          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 12.06.04, 13:48
            Gość portalu: Mikotaj napisał(a):

            > Ja ty tylko jednej rzeczy za Chinu Ludowe nierozumiem! Dlaczego ty nawracasz
            na
            > siłe na religie katolicka? Ja jestem ateistą, religii nie lubię, ale nie
            > narzucam ci mojego poglądu ani cie do niego nie namawiam! Bądz sobie kim
            chcesz
            > tak długo jak długo nie wchodzisz mi w drogę. Dlaczego uważasz nie-katolika za
            > kogoś gorszego?

            Chaire,
            przeczytaj wszystkie posty, to będziesz wiedział. Katolicyzm ma wymiar nie
            tylko religijny, ale i społeczny. Zabezpiecza porządek i pokój socjalny. Ubodzy
            pokładają nadzieję w nagrodę po śmierci i to ich powstrzymuje przed zabieraniem
            majątków bogatym.
            T.
            • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 12.06.04, 14:10
              Tak , tak, a swistak siedzi i zawija.....nawet w super katolickim sredniowieczu
              byli bandyci i zlodzieje.
              • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 12.06.04, 14:39
                Gość portalu: melmire napisał(a):

                > Tak , tak, a swistak siedzi i zawija.....nawet w super katolickim
                sredniowieczu
                >
                > byli bandyci i zlodzieje.

                Chaire,
                byli i będą zawsze. Gdyby nie katolicyzm, to by było ich więcej.
                T.
                • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 12.06.04, 16:16
                  Z czego wnioskujesz?
                  • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 12.06.04, 16:43
                    Gość portalu: melmire napisał(a):

                    > Z czego wnioskujesz?

                    Chaire,
                    w Meksyku przed wprowadzeniem chrześcijańśtwa zabijano na ofiarę kilkaziesiąt
                    tysięcy ludzi rocznie. W Polsce palono wdowy na stosach i sprzedawano chłopów
                    w niewolę. Polska była potęgą w eksporcie niewolników. To było kiedyś popatrz
                    na Chiny, Indie, kraje islamskie, jak wygląda życie poza chrześcijaństwem.
                    T.
                    • Gość: melmire Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 12.06.04, 19:18
                      A przypomnij mi, jak wprowadzono wiare w Meksyku? Z tego co pamietam, to
                      wybitow wszystkich wyznawcow :/
                      Tacy Indianie, na przyklad, zyli sobie calkiem fajnie zanim wprowadzono im
                      wiare chrzescijanska robiac z nich narod alkoholikow, odbierajac dzieci
                      rodzicom, wycinajac w pien co bardziej opornych.
                      Dasz sobie reke uciac ze wiecej bylo u nich kradziezy przed czy po?
                      • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 12.06.04, 21:09
                        Gość portalu: melmire napisał(a):

                        > A przypomnij mi, jak wprowadzono wiare w Meksyku? Z tego co pamietam, to
                        > wybitow wszystkich wyznawcow :/

                        Chaire,
                        źle pamiętasz. Niemniej jednak, wyrządzono mnóstwo zła Aztekom i pozostałym
                        Indianom. Nikt tego nie neguje. Nie da się jednak zanegować także przeraźliwe
                        barbarzyństwo Azteków. Czy wiesz, ze gdy dłużej nie było deszczu, to Aztecy
                        masowo składali w ofierze Bogu dzieci, aby krew i łzy niewinnych dzieci
                        skłoniły Boga do zesłania deszczu? Czy wiesz, że co roku Aztecy z okazji swych
                        świąt składali stale tysiąc ofiar ludzkich?
                        Faktem jest także, że po nawróceniu Azteków na katolicyzm tego rodzaju praktyki
                        już się nie powtarzały.
                        T.

                        > Tacy Indianie, na przyklad, zyli sobie calkiem fajnie zanim wprowadzono im
                        > wiare chrzescijanska robiac z nich narod alkoholikow, odbierajac dzieci
                        > rodzicom, wycinajac w pien co bardziej opornych.
                        > Dasz sobie reke uciac ze wiecej bylo u nich kradziezy przed czy po?
                        • Gość: mariusz Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 00:30
                          Tyle, że nawróconych Azteków zostało jak na lekarstwo - w Dolinie Anahuc
                          stanowiącej centrum państwa Azteków, dzisiejszy Meksyk, przed przybyciem
                          Europejczyków żyło ok. 25 mln Indian; w 1605 r. było ich 1075 tys. - zostało
                          więc niecałe 4%!!!.
                          W ciągu pierwszych stu pięćdziesięciu lat "ewangelizacji" Ameryki Południowej
                          wymordowano 70 mln jej pierwotnych mieszkańców - "466 tysięcy rocznie, 1220
                          dziennie!"
                          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 13.06.04, 00:41
                            Gość portalu: mariusz napisał(a):

                            > Tyle, że nawróconych Azteków zostało jak na lekarstwo - w Dolinie Anahuc
                            > stanowiącej centrum państwa Azteków, dzisiejszy Meksyk, przed przybyciem
                            > Europejczyków żyło ok. 25 mln Indian; w 1605 r. było ich 1075 tys. - zostało
                            > więc niecałe 4%!!!.

                            Chaire,
                            te wszystkie dane są wyssane z palucha. Podawane szacunk zaludnienia Meksyku
                            wahają się między 6 a 15 mln ludzi. Owszem, liczba ludności znacznie sie
                            zmniejszyła, ale to z powodu chorób, a nie eksterminacji.
                            Podobnie absurdalna jest poniższa liczba 70 mln. Poza Meksykiem i Peru nie było
                            gęściej zaludnionych obszarów, a tam mieszkało maksymalnie 30 mln ludzi.
                            T.


                            > W ciągu pierwszych stu pięćdziesięciu lat "ewangelizacji" Ameryki Południowej
                            > wymordowano 70 mln jej pierwotnych mieszkańców - "466 tysięcy rocznie, 1220
                            > dziennie!"
      • Gość: paulek1 Re: DO KAMY IP: 62.233.236.* 14.06.04, 09:26
        Zapomniałaś dodać, że chrześcijanie spalili Rzym, a podczas swoich nabożeństw
        zjadali małe dzieci. Rzymianie też o tym pisali. Jak pogodzić to co napisałaś z
        tym, że jeszcze za życia Św. Augustyna bogaci Rzymianie piastujący wysokie
        urzędnicze stanowiska jeśli byli chrześcijanami wstydzili się tego bojąc się
        drwin albo utraty stanowisk. Taki człowiek musiał okazać się dużą odwagą, żeby
        przyznać się do chrześcijaństwa. Sam Św. Augustyn był poganinem i dopiero jako
        dorosły człowiek (mając już dziecko) przyjął chrześcijaństwo. W jakich latach
        żył to zajrzyj sobie do encyklopedii.

        Co do Indian, to zgineli oni nie w imię nawracania, ale w imie okradzenia ich
        ze złota. Zachłanność Hiszpanów na ich zloto była tak wielka, że nawet jak
        wypełnili całą salę złotem to i tak zabili króla Inków. To nie miało nic
        wspólnego z wiarą. Oni byli żołnierzami żądnymi władzy i bogadztwa. Żeby dostać
        władzę od Króla Hiszpani, musili udowodnić mu, że to się opłaca królestwu
        Hiszpani i przesłać dużo złota zostawiając dużą część dla siebie. Żeby
        jednocześnie usprawiedliwić swoje zbrodnie ogłaszali, że Indianie to ohydni
        barbarzyńcy, których nie da się nawrócić inaczej jak siłą i trzeba ich zabić bo
        na nic więcej nie zasługują. To byli żołdacy żądni władzy i pieniędzy, którzy w
        ten sposób usprawiedliwiali swoje okrucieństwo. Pamietaj o tym. Czytaj dalej
        pisma Świadków Jehowy, a więcej będziesz wiedzieć o chrześcijaństwie.

        Paulek1
    • Gość: agnostyczka Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 13.06.04, 11:19
      Sama nie wiem czy jestem ateistką- pochodzę z rodziny katolickiej, moi rodziece
      byli i są wierzący, ale równocześnie bardzo tolerancyjni i otwarci- zero
      fanatyzmu, nie zgadzający sie z niektórymi zadami nauki moralnej kościoła. ja
      sama dopuszczam istnienie Boga, ale bynajmniej nie na podstawie obrazu
      katolicyzmu- ta cała drobiazgowość, ciagłe, pomimo soboru watykańskiego II,
      akcentowanie grzechu, lubowanie sie i uwzniaślanie cierpienia( akurat w tym
      wypadku bliższa jest mi nauka buddyzmu), zgromadzenia zakonne funkcjonujące
      niemal na zasadach sekt(cos o tym wiem), olbrzymie, ohydne światynie- patrz
      Licheń, istna pomnikomania- gdzie w tym wszystkim jest nauka tego obszarpanego,
      niezbyt wykształconego cieśli, który obracał się wokół najuboższych, a
      postrzegany był jako zagrożenie dla porządku publicznego. Który sam był wzorem
      tolerancji i zdrowego rozsądku w przestrzeganiu prawa?Pomijam kwestię, czy był
      bogiem, bo uważam, że jego nauka ma troche do zaoferowania pod wzgledem
      etycznym także dziasiaj-co z tego, skoro wszyscy, a przynajmniej większość ,
      naszych ewnagelistów, bardiej skupiona jest na wzbudzaniu strachu-
      niebezpieczeństwo ze strony homoseksualistów, feministek i szerokao pojętych
      liberałów.
      jako niepraktykująca i wierząco- niewierząca osoba nie napotykam na jakies
      trudości, czy ostracyzm, choc może jest to związane ze środowiskiem, w jakim
      się obracam
    • Gość: Black FLower Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.NET / *.stella.net.pl 14.06.04, 17:36
      Superwomanko, twoje ciekawość sprawami ateistów jest tylko próbą uzyskania poparcia od ludzi jak sama to nazwałaś silniejszych duchem. Mam 17cie lat, a wiem dobrze ze nie wierze w boga. Dla czego? Ponieważ nigdy nie udowodnił mi swego isnienia. Mowisz ze nasze odosobnienie jest sowodowane głupotą i nietolerancją katloków, ale to jest ten mniejszy powod. Jestesmy ludzmi małej wiary, jeżeli oczywiscie moge uogulnic siebie do wszystkich. Gore nad naszym stopniem wiary bierze wychowanie. Nie pokadano na mnie przymusu chodzenia do koscioła, a księza wcale nie byli osobami uwazanymi za godne uwagi, wrecz sa nielubiani. Moim zdaniem chrzescijanie wierza w boga bo tego chca, bo daje im to ukojenie a nawet nie przyjmuja innej wersji wydarzen do wiadomosci. To nawet ja nie moge sie zarzekac ze bog nie istnieje. Jezeli nie to nie mam nic do stracenia, jezeli natomiast istnieje ja wiem, i bede miala ta pewnosc ze zylam zgodnie z moimi prawami i moim sumieniem. Jezeli jest ktos kto ma wladze nad moja dusza po smierci na pewno zrozumie moje powody i uczynki, ktore maja glebokie fundamenty w moich przekonaniach.
      • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 14.06.04, 18:20
        Gość portalu: Black FLower napisał(a):

        > oim sumieniem. Jezeli jest ktos kto ma wladze nad moja dusza po smierci na
        pewn
        > o zrozumie moje powody i uczynki, ktore maja glebokie fundamenty w moich
        przeko
        > naniach.

        Chaire,
        tak, to na pewno Ci pomoże taka obrona. Tak jak pomoże Stalinowi i Hitlerowi -
        oni także postepowali zgodnie ze swoim sumieniem. I tysiącom innych złoczynców.
        Dziwne, że nie widzisz Boga. Czyżbyś uważała, że Twoje żałośnie krótkie życie
        będzie trwało wieczne? Pascal powiedział "biorąc pod uwagę bezmiar czasu przed
        mną i po mnie nieprawdopodobne, że w tej chwili istnieję". Pomyśl o chwili gdy
        przed sądem boskim zdasz relację ze zgodności swego postępowania z prawem
        boskim.
        Odnośnie zaś pytania o istnienie Boga, poczytak relację świadków, czyli N.
        Testament, o bytności Boga na ziemi.
        Ale najpierw przeczytaj dialog Platona "Eutyfron" jako wstęp do N. Testamentu.
        T.
        • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.pl 14.06.04, 23:23
          Aby stwierdzic istnienie Boga, nie trzeba ani czytac, ani sie zbytnio wysilac.
          Wystarczy rozejrzec sie dokola - zobaczyc to co zostalo przez niego stworzone -
          ZYCIE. Ktoz inny mogl dokonac takiego cudu? Jezeli juz trzymamy sie dowodow to
          ja bym powiedziala, ze do tej pory nikt nie przedstawil przekonujacego dowodu
          na... nieistnienie Boga. Bo to co widze wokol siebie cala moca zaswiadcza o
          jego istnieniu.

          Czy Black Flower nigdy nie zastanawiala sie jak to sie stalo, ze od 17 lat ma
          szczescie zyc na tym swiecie? Po co zyje, kto jej dal ten przywilej?

          Black Flower ma racje co do jednego - Bog jest nieskonczenie dobry i wybacza.
          Ale to nie znaczy, ze nie powinnismy starac sie zyc w zgodzie z nim, liczac na
          jego wyrozumialosc. Religia katolicka pokazuje jak zyc, ale to nie znaczy
          oczywiscie, ze inna droga nie mozna dojsc do Boga. TAk naprawde, bez wzgledu na
          to jaka religie praktykujemy, Bog jest jeden dla wszystkich.
          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 15.06.04, 07:51
            Gość portalu: Dosia napisał(a):

            > oczywiscie, ze inna droga nie mozna dojsc do Boga. TAk naprawde, bez wzgledu
            na
            >
            > to jaka religie praktykujemy, Bog jest jeden dla wszystkich.

            Chaire,
            tu się z Tobą zgadzam. Niezależnie jak nazywamy Boga, czy uważamy, że ma jedną,
            dwie, czy inną ilość postaci, to i tak chodzi o to samo - co jest po drugiej
            stronie nieba. Różnie odbieramy to w naszych ludzkich umysłach, stąd też możemy
            mieć przed oczyma różne obrazy Boga.
            Ważna jest więc nie forma a treść: a ona ma dwa aspekty: okazywanie
            wdzięczności Bogu za jego dobro, poprzez udział w obrzędach religijnych i
            modlitwę, oraz zachowywanie etyki zaleconej przez Boga. Streszcza ją Jezus w
            Ewangeliach, a rozwija nauka Kościoła Katolickiego. Najwazniejsze jest
            oczywiście oczywiście przykazanie miłości, przy czym Jezus wskazuje, jakie
            chrześcijanin ma w szczególności powinności, a są one wg słów Jezusa (Ew. wg
            św. Marka 10.17-19) następujące:

            (...)
            (17) Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim
            na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie
            wieczne? (18) Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry,
            tylko sam Bóg. (19) Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij,
            nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę. (20) On Mu
            rzekł: Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości
            T.


          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 15.06.04, 07:56
            Gość portalu: Dosia napisał(a):

            > Black Flower ma racje co do jednego - Bog jest nieskonczenie dobry i wybacza.

            Chaire,
            owszem Bóg jest dobry, ale jednocześnie jest sprawiedliwy. Jest także sędzią
            świata.
            Sędzia zaś za dobro wynagradza, a za zło karze. Jak jednak "karę" pogodzić z
            dobrocią Boga? POtocznie pod pojęciem kary rozumie się odbieranie złoczyńcy
            dóbr i zadawanie mu cierpień, czyli wyrządzanie zła złoczyńcy. Bóg zaś zła nie
            czyni. Tak więc "karę" trzeba ją rozumieć jako brak nagrody, a nagrodą za
            sprawiedliwe zycie jest obcowanie z Bogiem i życie wieczne.
            T.


            > Ale to nie znaczy, ze nie powinnismy starac sie zyc w zgodzie z nim, liczac
            na
            > jego wyrozumialosc. Religia katolicka pokazuje jak zyc, ale to nie znaczy
            > oczywiscie, ze inna droga nie mozna dojsc do Boga. TAk naprawde, bez wzgledu
            na
            >
            > to jaka religie praktykujemy, Bog jest jeden dla wszystkich.
            • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 15.06.04, 10:39
              Ja mysle, ze dobroc i sprawiedliwosc Boga objawia sie miedzy innymi w tym, ze
              to nie on jest ostatecznym sedzia - czlowiek ma wolna wole na ziemi, ale takze
              przed obliczem Boga. Mysle, ze Bog w swojej madrosci pozwala czlowiekowi na
              samodzielny osad przed jego obliczem. Czlowiek sam wie, czy dobrze zyl, czy
              nie - Bog mu to po prostu w chwili smierci pokazuje i pyta - jak sadzisz, czy
              dobrze zyles, czy uwazasz sie za godnego, zeby tu teraz obok mnie usiasc?
              Mysle, ze nic wiecej nie trzeba. Przed obliczem Boga z czlowieka opadaja
              wszelkie maski, pozy, czlowiek widzi swoje sumienie takim jakie ono naprawde
              jest - bo porownuje sie z Bogiem.
              • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 15.06.04, 11:38
                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                > Ja mysle, ze dobroc i sprawiedliwosc Boga objawia sie miedzy innymi w tym, ze
                > to nie on jest ostatecznym sedzia - czlowiek ma wolna wole na ziemi, ale
                takze
                > przed obliczem Boga. Mysle, ze Bog w swojej madrosci pozwala czlowiekowi na
                > samodzielny osad przed jego obliczem. Czlowiek sam wie, czy dobrze zyl, czy
                > nie - Bog mu to po prostu w chwili smierci pokazuje i pyta - jak sadzisz, czy
                > dobrze zyles, czy uwazasz sie za godnego, zeby tu teraz obok mnie usiasc?
                > Mysle, ze nic wiecej nie trzeba. Przed obliczem Boga z czlowieka opadaja
                > wszelkie maski, pozy, czlowiek widzi swoje sumienie takim jakie ono naprawde
                > jest - bo porownuje sie z Bogiem.

                Chaire,
                Hitler odpowie: tak dobrze żyłem, bo niszczyłem robactwo, które zatruwało
                dzkość.
                Zapominasz, że ludzie zawsze potrafią sobie uzasadnić postępowanie sprzeczne z
                prawem boskim, i co więcej uwierzyc w to.
                T,
                • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 15.06.04, 12:06
                  Titusie. Wiem, ze trudno to zrozumiec, ale powiedzialam wyraznie, ze widzac
                  oblicze Boga czlowiek WIE czy moze dostapic zaszczytu pozostania z nim. To tak
                  jak wiesz, czy mozesz w brudnych butach przyjsc na bal, mimo, ze wiesz, ze
                  ubrudziles je z jakiegos dobrego powodu. Przed samym soba mozesz udawac, ze
                  zabrales babci pieniadze, bo chciales kupic cukierka siostrzyczce, ale jezeli
                  dobra i kochana babcia spyta "wnusiu, czy zabrales mi pieniazki, czy sadzisz,
                  ze to dobrze" zaloze sie, ze przyznasz sie ze wstydem do wszystkiego i wtedy
                  nie bedziesz postrzegal swego uczynku poprzez jakies cienkie usprawiedliwienie.
                  Bedzie Ci przykro i przyznasz, ze w takim razie nie zasluzyles, aby babcia dala
                  Ci cukierka.

                  Bog pokazuje czlowiekowi cale jego zycie. Nie sadze, aby Hitler stajac przed
                  obliczem Boga zarzekal sie, ze czynil dobrze. Wlasnie na tym polega doskonala
                  sprawiedliwosc sedziego-Boga. On nie musi Cie oceniac. W jego obecnosci, wobec
                  jego wielkosci opada z Ciebie buta i ocenisz siebie sam, przyznajesz ze
                  wstydem, ze widzisz teraz, ze zle czyniles nie okazujac milosierdzia innym
                  grzesznikom, mimo, ze tu na ziemi, zaledwie minute przed smiercia wydawalo Ci
                  sie to takie prawe i usprawiedliwione. Bog przeswietla Twoja dusze, pokazujac
                  Ci wyniki tego przeswietlenia.

                  Nie oczekiwalabym, ze Hitler przed obliczem Boga w dalszym ciagu butnie bedzie
                  myslal, ze robil dobrze i powie to w twarz Bogu. Oj nie oczekiwalabym... Widzac
                  swoja dusze na dloni, zrozumie... Bog mu pokaze co jest dobre, a co zle. I
                  wcale nie bedzie musial mu tego mowic wprost.

                  Z drugiej strony - my mierzymy w dalszym ciagu miarami ludzkimi - nie jest
                  powiedziane, ze Hitler nie jest w niebie. Tylko Bog to wie.

                  Jestem przekonana, ze Bog nigdy nie skazuje czlowieka na pieklo, ani czysciec.
                  Jestem przekonana, ze to czlowiek sam wybiera swoj los - Bog mu tylko pokazuje,
                  a ocene pozostawia czlowiekowi.
                  • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 15.06.04, 21:35
                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                    > Titusie. Wiem, ze trudno to zrozumiec, ale powiedzialam wyraznie, ze widzac
                    > oblicze Boga czlowiek WIE czy moze dostapic zaszczytu pozostania z nim. To

                    Chaire,
                    nie mają znaczenia środki, jakimi Bóg posługuje się osiągnąć cel. Wszystko sie
                    dzieje z woli Boga i przez Boga. To Bóg zmusił grzesznika wg Ciebie do
                    dostrzeżenia swoich win i wybrania kary dla siebie. Teza, że grzesznik sam z
                    siebie, w pewłni świadomie i niezalećnie, z wolnej woli, by uznał swe winy i
                    wybrał karę nie ma żdanych podstaw i jest wymysłem.
                    Czy widzisz jakąś różnicę pomiędzy sytuacją, w której człowiek w obliczu Boga
                    uznaje swe winy, od sytuacji, gdy Bóg samodzielnie rozstrzyga te zagadnienie?
                    W obu przypadkach Bóg, pośrednio, lub bezpośrednio, kieruje człowieka do nieba,
                    piekła, lub czyśćca i jest przyczyną takiego stanu rzeczy.
                    Nadto z Twojego postu wynika, że każdy obiektywny grzesznik poniesie karę,
                    niezależnie od rodzaju usprawiedliwień, jakie sobie przedstawia w tym życiu.
                    Tak więc zaprzestań usprawiedliwiania rozwodników, gdyż oni ewidentnie łamią
                    boski zakaz rozwodów ...
                    T.
                    • viper39 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 15.06.04, 23:13
                      tak sobie czytam to wszystko nie zabieralem glosu tutaj bo od poczatku osoba
                      zaczynajaca ten temat pokazala brak totalny wiedzy na temat jakiejkolwiek
                      religii, brak wiedzy na temat psychiki czlowieka (jakoby wierzacy byli slabsi
                      psychicznie, koszmar i totalna kretynizm), pokazuje jakies
                      wyimaginowane "stosunki" miedzy wierzacymi a nie wierzacymi
                      prawda jest taka ze o ile osoby krytykujace katolicyzm - ateisci (bo nie o inne
                      religie tutaj chodzi) nie wiedza tak dokladnie co krytykuja, to ludzie wierzacy
                      nie umieja wytlumaczyc tym nie wierzacym tak dokladnie o co chodzi
                      co prawda jesli sie trafi na tluka ktory nie chce nic zrozumiec i nie jest
                      otwarty na info (np to jest superwomanka) to ciezko bedzie cokolwiek takiej
                      osobie wytlumaczyc, bo taka osoba nie zrozumie definicji a ignorancja wiedzy w
                      jej wykonaniu nie pozwoli zrozumiec tlumaczen osob ktore wierza
                      nie ma tutaj zadnego znaczenia czy ktos wierzy czy nie, wazne aby swoim zyciem
                      i nazwijmy to "wierzeniami" (to w co wierzy lub nie) nie przeszkadzal innym,
                      nie wiem kto jej zagladal do lozka, nie wiem czy ona rozunmie spowiedz, bo w
                      kosciele istnieje cos takiego jak spowiedz ogolna i zaczyna sie to
                      slowami "spowiadam sie Bogu..." i jest to wystarczajace w obrzadkach katolikow
                      do oczyszczenia sie z grzechow (wiem ze nie wszyscy to wiedza), wiem tez ze w
                      kosciele katolickim tak jak i w innych religiach czy w ateizmie sa skrajnosci i
                      rozne przegiecia no przeciez mamy do czynienia z ludzmi, czyz nie? to
                      ludzie "korumpuja" systemy a nie Bog
                      wiara to cos wiecej niz przeczytanie biblii (czego ona nie wie) wiara to cos
                      wiecej niz chodzenie do kosciola (to tez i katolicy nie za bardzo wiedza
                      czasami) wiara to tez wiecej niz klepanie na kleczkach modlitw ktorych sie nie
                      rozumie i nigdy nad nimi sie nie zastanowilo, ale to ze ktos sie nad tym nie
                      zastanowil to nie blad ksiedza tylko blad czlowieka,
                      to ze ateisci sa silni psychicznie to juz straszne przegiecie, bo to wedlug
                      publikacji NIMH (national institute of mental health) wlasnie ludzie
                      niewierzacy sa podatni na samobojstwa a dzieci osob niewierzacych chetnie
                      wstepuja do sekt aby gdzies przynalezec, ludzie w swojej naturze maja ten ped
                      przynaleznosci do jakichs grup z ktorymi moga sie identyfikowac, i byc przez
                      grupe nie tylko zaakceptowany ale tez i jakis sposob chroniony, tego ona tez
                      nie wie,
                      nie wiesz tez nic o podstawowych elementach egzystencji i dlaczego czlowiek w
                      mniejszym lub wiekszym stopniu probuje nalezec do jakichs grup, ciezko tobie
                      zrozumiec ze ateizm to tez grupa spoleczna taka sama jak np katolicyzm z tym ze
                      duzo duzo mniejsza, a ty sobie odpowiedz superwomenka dlaczego nmiejsza jesli
                      potrafisz oczywiscie
                    • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 16.06.04, 11:46
                      Ech Titus. Jaki Ty jestes madry, chyba nawet bardziej od Boga.

                      A jak pojdziesz do nieba i zobaczysz tam Hitlera, dwie rozwodki i pijaczka
                      sprzed budki to nawrzucasz Bogu, ze "jakim prawem"?

                      Mam wrazenie, ze jestes madrzejszy od niego samego. Znasz wszystkie tajniki
                      pisma swietego i cale zycie zglebiales dogmaty wiary katolickiej. Wiesz, co
                      jest grzechem, co nie. Uwazasz sie za nieomylnego w swych sadach.

                      Chyba nie mam juz ochoty na dyskusje z Toba.
                      • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 16.06.04, 13:39
                        Gość portalu: Dosia napisał(a):

                        > Ech Titus. Jaki Ty jestes madry, chyba nawet bardziej od Boga.
                        >
                        > A jak pojdziesz do nieba i zobaczysz tam Hitlera, dwie rozwodki i pijaczka
                        > sprzed budki to nawrzucasz Bogu, ze "jakim prawem"?

                        Chaire,
                        Bóg jest sprawiedliwy. A sprawiedliwość wymaga, aby za dobro wynagradzać, a za
                        zło karać.
                        A przypomianm Ci, ze wg Twoich słów Hitlera, rozwódek i pijaczka w niebie nie
                        będzie, gdyż te osoby same uznają, że do nieba nie pasują.
                        T.

                        > Mam wrazenie, ze jestes madrzejszy od niego samego. Znasz wszystkie tajniki
                        > pisma swietego i cale zycie zglebiales dogmaty wiary katolickiej. Wiesz, co
                        > jest grzechem, co nie. Uwazasz sie za nieomylnego w swych sadach.
                        >
                        > Chyba nie mam juz ochoty na dyskusje z Toba.
                        • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 16.06.04, 13:51
                          Wiesz co? Rece mi juz opadaja. Skad mozesz wiedziec co jest zle dla Boga? Ty
                          uwazasz, ze rozwod, to i Bog tak uwaza? Smieszny juz jestes, wiesz? Jestes
                          Bogiem, ze mowisz w jego imieniu?

                          Skad wiesz, co pokaze ludziom Bog? Moze rozwodce pokaze, ze byla wspaniala dla
                          swych dzieci, ze duzo sie wycierpiala i zasluguje na niebo (zreszta, co to za
                          IDIOTYCZNY pomysl wpierac komus, ze jak sie rozwiodl to nie pojdzie do nieba).
                          Moze pijaczek zobaczy, ze jego pomoc przypadkowo spotkanej staruszce milsza
                          Bogu? Moze Hitlerowi Bog pokaze jego nieszczesliwe dziecinstwo i powie - synu,
                          to wszystko nie Twoja wina?

                          Piszesz: sprawiedliwość wymaga, aby za dobro wynagradzać, a za
                          > zło karać.

                          To moze zatrudnij sie jako Bog, bo widac lepiej wiesz od niego kto ma byc w
                          niebie, a kto nie.
                          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 16.06.04, 21:56
                            Gość portalu: Dosia napisał(a):

                            > Wiesz co? Rece mi juz opadaja. Skad mozesz wiedziec co jest zle dla Boga? Ty
                            > uwazasz, ze rozwod, to i Bog tak uwaza? Smieszny juz jestes, wiesz? Jestes
                            > Bogiem, ze mowisz w jego imieniu?

                            Chaire,
                            czy wiesz co Bóg - Jezus mówił o rozwodach?
                            T.


                            > Skad wiesz, co pokaze ludziom Bog? Moze rozwodce pokaze, ze byla wspaniala
                            dla
                            > swych dzieci, ze duzo sie wycierpiala i zasluguje na niebo (zreszta, co to za
                            > IDIOTYCZNY pomysl wpierac komus, ze jak sie rozwiodl to nie pojdzie do
                            nieba).
                            > Moze pijaczek zobaczy, ze jego pomoc przypadkowo spotkanej staruszce milsza
                            > Bogu? Moze Hitlerowi Bog pokaze jego nieszczesliwe dziecinstwo i powie -
                            synu,
                            > to wszystko nie Twoja wina?
                            >
                            > Piszesz: sprawiedliwość wymaga, aby za dobro wynagradzać, a za
                            > > zło karać.
                            >
                            > To moze zatrudnij sie jako Bog, bo widac lepiej wiesz od niego kto ma byc w
                            > niebie, a kto nie.
                        • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 16.06.04, 13:52
                          Titusie. Jeszcze jedno. Czy mierzac Twoja-boska miarka - Ty sam bedziesz w
                          niebie czy nie?
                          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 16.06.04, 19:11
                            Gość portalu: Dosia napisał(a):

                            > Titusie. Jeszcze jedno. Czy mierzac Twoja-boska miarka - Ty sam bedziesz w
                            > niebie czy nie?

                            Chaire,
                            nie.
                            T.
                      • viper39 Re: Katolicy i ateisci w Polsce 16.06.04, 13:53
                        Gość portalu: Dosia napisał(a):
                        > Ech Titus. Jaki Ty jestes madry, chyba nawet bardziej od Boga.
                        > > A jak pojdziesz do nieba i zobaczysz tam Hitlera, dwie rozwodki i pijaczka
                        > sprzed budki to nawrzucasz Bogu, ze "jakim prawem"?
                        > > Mam wrazenie, ze jestes madrzejszy od niego samego. Znasz wszystkie tajniki
                        > pisma swietego i cale zycie zglebiales dogmaty wiary katolickiej. Wiesz, co
                        > jest grzechem, co nie. Uwazasz sie za nieomylnego w swych sadach.
                        > > Chyba nie mam juz ochoty na dyskusje z Toba.


                        wooow, ile sarkazmu i zawisci i zgryzliwosci.... gratuluje....
                        wiesz ze zawisc i sarkazm sa przykrywka braku argumentow? biedulka

                        ja ni twierdzilem ze wszystko wiem, ale twierdzilem ze pewne osoby nie wiedza
                        napewno to mozna wyczytac....ty napewno nalezysz do osob malo wiedzacych wiec
                        nie dziwota ze taka zgryzliwa jestes, brak wiedzy to narzuca
                        • Gość: Dosia Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: 195.217.253.* 16.06.04, 14:16
                          Viper.

                          Po pierwsze moj post nie byl do Ciebie tylko do Titusa!

                          Po drugie wymienilam juz z Titusem ponad setke postow w tym watku i mam prawo
                          powiedziec, ze powoli stwierdzam, ze przestaje mi sie to podobac.
                          • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 16.06.04, 19:13
                            Gość portalu: Dosia napisał(a):

                            > Viper.
                            >
                            > Po pierwsze moj post nie byl do Ciebie tylko do Titusa!
                            >
                            > Po drugie wymienilam juz z Titusem ponad setke postow w tym watku i mam prawo
                            > powiedziec, ze powoli stwierdzam, ze przestaje mi sie to podobac.

                            Chaire,
                            mi tez z Toba jest niełatwo. Mam wrażenie, że brak Ci podstaw. Czy czytałaś
                            Platona i Arystotelesa?
                            Zważ, że mówi się, że bez wiedzy filozoficznej nie jest sie w stanie pojąć
                            rozumem katolickiej koncepcji Boga.
                            T.
                        • titus_flavius Re: Katolicy i ateisci w Polsce 16.06.04, 21:08
                          viper39 napisał:

                          > wooow, ile sarkazmu i zawisci i zgryzliwosci.... gratuluje....
                          > wiesz ze zawisc i sarkazm sa przykrywka braku argumentow? biedulka

                          Chairete,
                          tupetem nadrabia braki w wiedzy. Nistety dla niej, katolicyzm jest religią
                          ludzi myślących.
                          T.


                          > ja ni twierdzilem ze wszystko wiem, ale twierdzilem ze pewne osoby nie wiedza
                          > napewno to mozna wyczytac....ty napewno nalezysz do osob malo wiedzacych wiec
                          > nie dziwota ze taka zgryzliwa jestes, brak wiedzy to narzuca
                          • Gość: hehe Re: Katolicy i katolicy IP: 213.199.193.* 16.06.04, 21:48
                            a może zmiana tematu jw.
    • Gość: dziki Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.dyn.optonline.net 22.06.04, 01:04
      Gość portalu: jendza napisał(a):

      > > Chaire,
      > > nie zgadzam się z Tobą. Człowiek ma wolną wolę i zawsze, gdy chce, może
      > zmienić
      > >
      > > swoje postępowanie. Do tej zmiany nie jest potrzebny udział Boga.
      >
      > Masz prawo tak myslec, tyle tylko, ze to nie jest katolicka koncepcja... Hm,
      a
      > moze to problem sformulowania? DOdam tylko, ze sprawy wolnosci woli oraz
      > koncepcje laski byly glowna, doktrynalna przyczyna rozlamu w Kosciele XVI-
      > wiecznym. No i wowczas sie narodzil protestantyzm... Wiesz, myslalam o Twoim
      > sposobie ujecia tych spraw i mialam nadzieje, ze uda mi sie znalezc link do
      > ostatnich ustalen ekumenicznych - wlasnie na ten temat - miedzy teologami
      > katolickimi i protestanckimi, bo wychodzi na to, ze oba wyznania uznaja, ze
      bez
      >
      > wsparcia laski czlowiek nic nie moze, tyle tylko, ze wnioski z tego - tyczace
      > wolnosci woli wlasnie - sa rozne... Nie mialam jednak czasu szukac...:(, a
      > teraz nie bedzie mnie w domu okolo miesiaca... Mam zatem nadzieje, ze
      poszukasz
      >
      > sam...
      >
      > > Nawet Jezus, jak wiesz, okazał dezaprobatę dla Magdaleny. Uratował jej życ
      > ie,
      > > ale powiedział jej "nie grzesz więcej" i tak się stało.
      > > To samo ja zalecam - okazywanie dezaprobaty upartym złoczyńcom i jednoczes
      > ne
      > > danie jej drugiej szansy, gdy postanowią odrzcucić od siebie zło.
      >
      > Nie, Titusie, Magdalenie Jezus okazal milosc. Od razu i bezwarunkowo. I to
      > wlasnie ta Chrystusowa milosc
      > dala jej sile, by wiecej nie grzeszyc. Kazdy kolejny grzech bowiem oslabia
      > wole, oddalajac nas od BOga. Chrystus wybaczyl z miloscia Magdalenie jej
      > grzechy i dal jej sile. Ona zas - majac wolna wole - do Niego przylgnela.
      > Rownie dobrze mogla znow wrocic do uprawiania nierzadu. NIe zrobila tego.
      Wybor
      >
      > trwania przy Chrystusie to byl wybor jej wolnej woli, jednak cala ofiara
      > CHrystusa byla po to, by Magdalenie bylo 'blizej', lub lepiej: by miala
      > jakakolwiek szanse. Bez wyciagnietej reki Chrystusa tej szansy nie mialaby.
      > Jednak i ona owa reke mogla byla odtracic...
      >
      > WIdzisz, czlowiek jest takim bytem, ze jedynym wlasciwym don odniesieniem
      jest
      > milosc. CO nie znaczy, ze musisz sie umawiac na niedzielny obiad z kazdym
      > napotkanym 'obszczymurkiem'. Nie musisz, ale masz obowiazek okazac szacunek
      > kazdemu.
      >
      > > Owze tak jest. ALe też Jezus nie pcha się tam gdzie Go nie chcą. Do ludzi,
      >
      > > którzy go odrzucają. Do upartych złoczyńców, którzy z zapamiętaniem czynią
      >
      > zło.
      >
      > Rozumiem, ze chcesz powiedziec, ze Jezus POZWALA, bysmy swoje akty
      realizowali
      > w sposob wolny. Gdyby Chrystus, uzywajac Twego jezyka, 'pchal sie tam, gdzie
      Go
      >
      > nie chca', byloby to tozsame z odebraniem ludziom wolnej woli. On nie
      odbiera,
      > czyli sie nie 'pcha', ale stale czeka, kocha, wyciaga reke, jest milosierny i
      > wybacza... Hm, a dodac musze, ze w pewnym sensie 'upartymi zloczyncami' to
      > jestesmy wszyscy... Roznimy sie tylko, i to po 'ludzku' rzecz biorac, skala
      > grzechu...
      > >
      > >
      > >
      > > Nie chcę powtarzać w kółko tego samego. Nie ma obowiązku religijnego
      > > utrzymywania stosunków ze złoczyńcami (chyba, że chodzi o nakazy
      > miłosierdzia).
      > Masz ich milowac, jako i nieprzyjaciol swoich. Ja natomiast powtorze: nie
      masz
      > obowiazku kazdego zloczyncy zapraszac na niedzielny obiad. Podstawowa krytyka
      > personalizmu brzmi: 'nie mozna kochac wszystkich' - wlasnie w tym sensie.
      > CO nie daje katolikowi prawa do wylaczania kogokolwiek ze wspolnoty, czy tez
      do
      >
      > ostracyzmu. Wrecz przeciwnie, tym wiecej trzeba ofiarowac milosci takiej
      > osobie, co - znow - nie jest tozsame z pochwala jej postepowania.
      > Znow powtarzam: potepiamy GRZECH, nie OSOBE.
      > >
      > > Każdy sam dobiera sobie znajomych.
      >
      > Jasne:)) Na szczescie...
      >
      > > Ale pamiętac należy, że utrzymywanie stosunków z daną osobą jst abrobratą
      > dla
      > > jej zachowania.
      >
      > A to juz nie prawda...
      >
      >
      > > Mówię więc, idźmy z awzorem Jezusa: nie potępienie i kara, tylko odsunięci
      > e i
      > > dezaprobata.
      >
      > Chrystus ani nie odsuwa, ani nie okazuje dezaprobaty. TO czlowiek, grzeszac,
      > odsuwa sie od Chrystusa...
      >
      >
      >
      > > Obu unikać. Obie były równie zdemoralizowane i równie mało okazywały woli
      > > poprawy. Poprzestawanie z nimi mogło grozić zarazeniem złem - jak trądem.
      > > T.
      >
      > A ja mysle, ze dlatego wlasnie mamy 'nie sadzic, bysmy nie byli sadzeni', ze
      > nikt z nas nie siedzi w duszy drugiego i nie wie wszystkiego... NIe wie, co
      > mozemy, czego nie mozemy, ale przede wszystkim - nie zna INTENCJI aktow
      > blizniego, wszystkich uwarunkowan i okolicznosci tych aktow.
      > Czasem jednemu latwiej dokonac wiekopomnego czynu, niz drugiemu wstac z
      lozka..
      > .
      > Osad zostawmy Panu Bogu.
      >

      A ktoz Cie tak pieknie nauczyl mowic,Jendzo?

      pozdr.

      dziki,:)
    • Gość: dziki Re: Katolicy i ateisci w Polsce IP: *.dyn.optonline.net 22.06.04, 08:12
      superwomanka napisała:

      > Jestem ciekawa jak w Polsce funkcjonują ateiści. Co robią przy okazji imprez
      > typu chrzest w rodzinie? Czy w wypadku śmierci członka ateistycznej rodziny
      > na pogrzebie jest ksiądz?
      > Jakie macie doświadczenia ze związkami "mieszanymi"?
      >
      > Ja osobiście nie przepadam za katolikami, drażni mnie ich "prostactwo"
      > intelektualne przejawiajace sie w slepej wierze i braku glebszej refleksji,
      > dlaczego pewne rzeczy sa zabronione oraz w bezmyslnym wykonywaniu zalecen
      > kosciola.
      > Drazni mnie nietolerancja niektorych katolikow i próby wtrącania sie w cudze
      > życie oraz zagladania ludziom pod kołdry. Wkurza mnie propagowanie pogladow,
      > jakby seks i masturbacja mialy byc czyms zlym, a homoseksualizm czyms, co
      > nalezy leczyc.
      > Uwazam ze osoby o mocniejszej konstrukcji psychicznej nie potrzebuja wiary w
      > jakiegos boga oraz przynaleznosci do kosciola, bo same wiedza, co maja robic,
      > co jest dobre, a co zle.

      Poniewaz zabralem tutaj zdanie,chociaz dosc skromne,chcialbym rowniez
      odpowiedziec zgodnie z moim uznaniem na post autorki tego watku,
      ktory zacytowalem powyzej.
      Otoz,wydaje mi sie,ze masz calkowita racje w tej swojej ocenie polskiej
      rzeczywistosci,chociaz wlasciwie pytasz jak to jest w Polsce?
      Czyli nie jestes teraz w niej? i zatem skad piszesz?
      Ja tez nie jestem w Polsce i pisze z USA gdzie przebywam juz dosc dlugo.

      A wiec,problem ateizmu,jak mi sie wydaje za moich czasow byl problemem
      bardzo bolesnym,pomimo,ze zylem w kraju socjalistycznym,a wiec takim,gdzie
      powszechnym swiatopogladem byl materialistyczny.
      Gdyby wtedy ktos powiedzial,ze jest ateista to koniec z nim.
      To byl okres tzw.komunizmu w Polsce.
      Nie wiem jak jest teraz,ale wydaje mi sie,ze po odzyskaniu "niepodleglosci"
      Polska zyje wlasnym,niezalezym zyciem, i wszystkie wyznania powinny byc
      tak samo tolerowane,jak w jej krainie marzen czyli moim USA.
      Tutaj,w USA rzeczywiscie tak jest,nikt nie przywiazuje wagi do tego,kto jest
      jakiego wyznania,wogole nikogo tu nic nie obchodzi czyjes zycie osobiste.
      Dlatego tez,trudno mi odpowiedziec na Twoje pytania,bo nie jestem tam,
      ale kiedy tam ostatnio bylem 4 lata temu,to jest podobnie jak bylem 8 lat
      temu czy 15.
      Roznica polega tylko na tym,ze jest wiecej warcholstwa,nienawisci,glupoty
      i wreszcie przemocy wsrod ludzi mlodych;co jak mi sie wydaje jest rzecza
      naturalna,jako reakcja na tego typu zachowania sie.
      Katolicyzm tam zmienil sie, i sprowadzil sie obecnie do jakies "sekty"
      w ktorej jedni uczestnicza a inni nie.
      Koscioly zas,to prawdziwe straszydla,w ktorych zionie obcoscia jakas i
      nawet balem sie tam wchodzic,bo zza kazdego filaru wiziera twarz jakiegos
      swietego,ktory wyglada jak upior.
      Poszedlem do mojego ulubionego Kosciola sw.Anny i tam nie bylo akurat ludzi.
      Usiadlem blisko oltarza.
      Za chwile pojawila sie zakonnica,ktora zaczela przygotowywac oltarz do mszy sw.
      poznalem ja,bardzo sie zestarzala(ostatnio pamietalem ja jako mloda dziewczyne)
      wydaje mi sie,ze ona rowniez mnie zauwazyla i rozpoznala,bo kiedys widzielismy
      sie tysiace razy,jakby na chwile przestala zapalac swiece patrzac w moim
      kierunku (ja bylem w cieniu filaru) poznala mnie,troche usmiechnela sie i
      powrocila do swoich zajec.
      Ale wracajac do Twoich mysli,to wszystko jest mozliwe.
      Lepiej jednak bedzie jak je porzucisz,i nie bedziesz myslec zle o tych
      co chodza do kosciola i wogole o Kosciele Katolickim.
      Jezeli jest w nim zlo,to nie zajmuj sie tym,bo napewno jest w nim wiecej dobra.
      A ludzie,jak ludzie, sa rozni.
      Szkoda,ze nie spotkalas w swoim zyciu prawdziwego katolika.
      pozdrowienia,

      dziki,:)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka