jasnookakornelia
19.05.12, 20:52
Z rok temu w necie na portalu randkowym poznałam faceta, zaczęliśmy się spotykac, ale w sumie po 2 spotkaniach dałam sobie spokoj-bo przestal mi się podobac i nie bylam nim zainteresowana dłużej. Ani on się do mnie wiecej nie odezwal, ani ja do niego- jednak któregoś dnia mi cos odbiło i zalozyłam sobie draczne konto na fb i drugie na wp.pl i napisałam do niego - nie pisałam nic strasznego ani wyzwisk, ani gróźb, tylko jajcarskie rzeczy w rodzaju, ze widzę wielkiego smoka który przyjdzie i mnie zje, albo że wielkie robaki mi wychodzą , albo ze tusk mi się snił tych maili było kilkanaście, oczywiscie nie były one pisane jako " ja". potem o tym zapomniałam, aż któregoś dnia dostałam wezwanie na policję jako świadek, okazało sie że to chodziło o te maile, on zgłosił sprawę na policję i powiedział, że podejrzewa mnie! Na przesłuchaniu nie przyznałam się do winy, powiedziałam zgodnie z prawdą, że ja go prawie w ogóle nie znam, widziałam go 2 razy i nie wiem dlaczego on mnie podejrzewa. Policjant powiedział mi że chodzi o art. 190a KK, przesłuchiwana byłam w lgrudniu i od tamtej pory nikt się ze mną nie kontaktuje ani nie dzwoni. teraz mam pytanie- dlaczego chodzi o art. 190a, skoro te maile zostały napisane przed wprowadzeniem tej ustawy o stalkingu ( jeden był tylko po), czy dobrze zrobiłam że sie nie przyznałam, i dlaczego oni sie do mnie nie odzywają ( tzn czy sprawy internetowe tyle trwają?jak myślicie- Nela