laveenia
12.06.12, 20:07
mój mąż ma przyjaciela, bardzo fajnego, wesołego, towarzyskiego gościa, którego oboje lubimy. a ten przyjaciel ma żonę, która zawsze była, delikatnie mówiąc, trudna we współpracy. niecały rok temu urodziło im się dziecko i zaczęły się problemy... ostatnio przy spotkaniu we czwórkę okazało się, że ona nagle stała się królową, a on jej podnóżkiem: ona siedzi i dyryguje: "idź, przynieś mi to", "zrób mi kanapkę", "przecież nie chciałam pomidora", "dzisiaj nigdzie nie wyjdziesz", "masz do wyboru - idziesz na trening dzisiaj, to już nie wychodzisz do końca tygodnia". a my siedzieliśmy oniemiali i zażenowani tym spektaklem upokorzenia. chcielibyśmy się z nimi (z nim?) spotykać, ale nie wiem, czy w tej sytuacji damy radę...