Dodaj do ulubionych

czy to moja wina ???

11.01.13, 11:22
Witajcie ,zwierze sie Wam z mojej historii.Prosze o szczerą ocene. Poznałam go na necie rok temu z nakładem, ja 44 On 34 lata w zwiazku narzeczenskim chociaz o statusie tzw wolny zwiażek..nie rozumeim tego ,ale jak sie ktos godzi na cos takiego ich sprawa..Doskonale nam sie rozmawiało na gg , telefon itd. Postanowilismy sie spotkać..Spotkanie i przegadane 6 godzin jakbysmy sie znali sto lat.. Potem zaczęło coś iskrzyć. Zaczęlismy się spotykać , coraz wieksze emocje. Jego narzeczona wiedziała ,że to koniec pomiedzy nimi ,ale uparcie nie chciała sie wyprowadzic z jego domu..mieszkała u niego. w koncu wyprowdziła sie.. Zaczełam jezdzić do niego..Dzieli nas róznica 30 km. Jak tylko mogłam byłam z nim. Było super, pełne zrozumienie.. Ja poniewaz jestem taka głupia empatyczna osoba , gotowałam , prałam , sprzatałam..chyba mnie zrozumiecie ..uwielbiałam dbac o niego.. Poniewaz jest przewlekle chory ..cukrzyca wyladował w szpitalu , grozba amputacji palucha.. Byłam u ordynatora , drogie leki, ,żeby Go ratować..Udało sie, przeszlo bez komplikacji. Po jakims czasie dowiaduej sie, że jego dawan eks Go odwiedziła, mezatka.. Podobno TYLKO rozmawiali i wspominali dawne dzieje.. awantura ,że mi nie powiedział. Minely emocje do czasu jak sie zoorientowałam ..sorry ,przetrzepałam fona ,ze otrzymuje mms od laski gołych piersi , były tez inne smsm w stylu przyjedz zrobie Ci masazyk... Zaczęłam byc czujna. Weszłam na jego poczte..wrrr wciaz zdjecia lasek i takich tez wpozycji ginekologicznej... Awantury ,awantury.. ale z czasem zapominałam , umiał mnie podejść zeby wyciszyc sytuacje..Szala sie przebrała jak weszłam na jego biling i oniemiałam ..okazało sie ,że od miesiaca sms z pewnym numerem non stop..często co 3 minuty doslownie.. Wsciekłam sie napisałam sms , że koncze bo On jest perfidnym chu... ze kreci wałki za moimi plecami okłamujac mnie. Zadnych tłumaczen, napisał tylko ,że jak z kims rozmawia esemesuje to o niczym nie swiadczy.. Dwa miesiace od tej sytuacji wygladało tak,że ja chciałam jakos wymusic , pokore , chęć powrotu.. Jak ja pisałam sms On milczał , jak przesawałam i pisałam ze to jednak definitywny koniec ..zaczynał pisac.. Pisał ,ze pragnie sie ze mna kochac
jakies krecenie znowu.. Męczyła mnie ta sytuacja w koncu postanowiłam jechac do niego po rzeczy , ktore zostawiłam w sumie pretekst to był.. Myslalam ze jak sie zobaczymy cos sie zmieni..Niestety ..przyjął mnie z dziwna wesolkowatoscia hmm zdziwilo mnie to , ani sluzbowo ani normalnie raczej odebrałam to jako cynizm..Nie bedziemy razem bo mam dość zazdrosci , Twoich jazd itd.. Jak zaczełam pakowac rzeczy zaczalmnie całowac..hmhm spakowałam rzeczy wychodze do przedpokoju i wtedy zauwazyłam damskie pantofle ..chwyciłam je i powiedziałam ze teraz juz wiem dlaczego nie chce sie dogadac.. On nie skomentowal tylko strasznie mu zalezalo na utrzymywaniu kontaktu,,jakies piwo od czasu do zcasu itd ..zapytałam po co ?? i wyszłam..szedl za mna potem stał w drzwiach i zawołal ..buzi...hahah pojechałam.. potem przyszedl smsm ,ze te pnatofle to od laski jego kumpla ..hahaah długo nad tym myslal. i tak sie to skonczyło.. Pisze to poniewaz mam poczucie winy ,ze to ja zrobiłam afery i ze nie wierzyłam mu.. zawsze twierdził ze mnie nie zdradził fizycznie...ehhh napiszcie mi swoje spostrzezenia..dziekuje...Ps sorry za składnie i literówki..
Obserwuj wątek
    • replika78 Re: czy to moja wina ??? 11.03.13, 15:08
      Twoja odpowiedzialność za Twoją część tego związku. Chciałaś być mamusią, to nie dziw się. Podawała się na tacy, to nie dziw się. A że facet łoś...to nie dziw się. Przecież kiedy zaczął z Tobą kręcić, to też miał kogoś. To co się dziwisz. Jesteś odpowiedzialna za swój udział w jego postępowaniu, za niestawianie granic, za rozgrzeszanie...
    • mariuszg2 Re: czy to moja wina ??? 21.05.13, 20:13
      hera.1 napisała:

      > Dzieli nas róznica 30 km.

      Może spróbuj dodawania lub innego działania arytmetycznego....
    • stomatologwolsztyn Re: czy to moja wina ??? 02.09.13, 16:22
      Nawet się nie obwiniaj ! Facet jest po prostu gnojkiem.

      www.stomatolog-wolsztyn.com
    • cat4 Re: czy to moja wina ??? 19.09.13, 21:37
      "ja 44 On 34 lata w zwiazku narzeczenskim chociaz o statusie tzw wolny zwiażek..nie rozumeim tego ,ale jak sie ktos godzi na cos takiego ich sprawa."

      Zachował się wobec Ciebie dokładnie tak samo, jak wobec swojej narzeczonej - więc dlaczego Cię to zaskoczyło, czego się spodziewałaś?

      Że z Tobą będzie inaczej, a to, że ma narzeczoną, to już jej sprawa?

      Wygląda na to, że to nałogowy zdradzacz, więc nie masz powodów do poczucia winy. Facet oszukiwał Ciebie, poprzednią i pewnie będzie oszukiwał następną.

      Odpuść go sobie.

      "Jak zaczełam pakowac rzeczy zaczal mnie całowac" "szedl za mna potem stał w drzwiach i zawołal ..buzi."

      No, moze akurat nabrał sporej ochoty, żeby Cię przelecieć :)

      Wołanie "buzi" w takiej sytuacji świadczy o tym, że ma "dużo" szacunku dla Ciebie i Twoich uczuć...

      "Pisał ,ze pragnie sie ze mna kochac"

      I pewnie głównie o to chodziło.

      Ogólnie współczuję, ale nie rozumiem kobiet, które poznając faceta, który już jest w związku, wchodzą w to, bo "to ich sprawa", a później dziwią, się, że sytuacja się powtórzyła. Przecież już na początku wszystko wskazywało na to , że pan lubi sobie skoczyć w bok.

      Wyciągnij wnioski na przyszłość, a znajomość z nim odpuść sobie.

      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka