Dodaj do ulubionych

Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadzicie?

    • stephanie.plum Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:13
      ja sądzę, że to dobre dla mnichów.

      zwalczać w sobie instynkt macierzyński?

      to trochę tak, jakby wyłupić sobie oczy. nie będę musiała patrzeć na świat, będę miała więcej czasu, żeby skupić się na sobie.
      a poza tym - czy na tym świecie jest naprawdę coś wartego oglądania?
      • wez_sie Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:16
        ile juz zrobilas dzieci?
        • stephanie.plum Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 15:04
          a dlaczego chcesz wiedzieć?
          • wez_sie Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 10:15
            bo wypowiadasz sie w takim tonie jakbys conajmniej wyplula i wykarmila z tuzin swoich i nieswoich
            • stephanie.plum Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 14:38
              mam wrażenie, że wątek jest na temat bezdzietności z wyboru.
              autorka pisze, że zwalcza w sobie instynkt macierzyński i pyta "co sądzicie".

              odpowiadam na pytanie.

              nie wiedziałam, że aby wyrazić opinię, trzeba najpierw udokumentować - wobec ciebie - dokonania w dziedzinie rozrodczości.
              może okaż jakiś dokument uprawniający cię do narzucania restrykcji osobom wypowiadającym się w tym wątku, oraz przepytywania ich na okoliczność sytuacji życiowej.
      • headvig Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 07:21
        stephanie.plum napisała:

        > ja sądzę, że to dobre dla mnichów.

        w obecnych czasach, to nawet mnisi nie duszą w sobie tego instynktu
    • good_morning Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:37
      zwalczania?
      dlaczego przeciwko sobie dzialasz?
      bez sensu
      p.s. nie czytam wszystkiego, bo to mi wyglada na wyszukiwanie argumentow na sile. a prawdziwa przyczyna?
      • gr.eenka Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 14:58
        good_morning napisała:

        > zwalczania?
        > dlaczego przeciwko sobie dzialasz?
        > bez sensu
        > p.s. nie czytam wszystkiego, bo to mi wyglada na wyszukiwanie argumentow na sil
        > e. a prawdziwa przyczyna?
        ma wszystko to co i inne mają lub by chciały mieć, a przyczyna - to dziecięce robienie na przekór
        Ola ma całe rajstopki zielone - ja też mam zielone rajstopki. Zrobięw nich dziurę bedą inne.
    • wredny-typek karmicie trolla n/t 18.02.13, 14:44
    • tanebo Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 15:06
      Ja: facet, trzydzieści...rę lat, bezdzietny, jeszcze może choć nie ma z kim. Nie chcę dziecka. Dlaczego? A po co mi dziecko? Przekazanie genów? Pieprzenie. Nie widzę ich i nie czuję. Bliżej mi do ludzi z którymi nie jestem spokrewniony (przyjaciele) niż z rodziną. Nie jestem też Mohikaninem. Nazwisko? Heraldycznie niezłe. Ale rodzina nie wymiera a nazwisko dziś znaczy tyle co pesel. Pieniądze? Nawet gdybym miał miliard dolarów nie zapisałbym ich dzieciom. Bo zdolności ekonomiczne nie są dziedziczne - vide Gates. Lepiej przysłużyłbym się ludzkości zapisując wszystko jakiemuś uniwersytetowi. Co pozostało? Miałki sentymentalizm? Nie licząc tego że wychowanie dziecka kosztuje milion od łebka.
      • kokieteryjna @ tanebo 21.02.13, 18:53
        No i ciesze sie, ze zabrales glos.
        Bo forumowiczki sa zdania, ze kazdy facet pragnie miec dzieci.
        A jesli nie chce teraz, to za rok mu sie odwidzi i wymieni partnerke na model rozplodowy.
        ;)
    • banksia cholernie latwo jest oceniac i moralizowac, ale 18.02.13, 15:11
      nie dla wszystkich to jest decyzja prosta i oczywista. z miliona przyczyn.

      kokieteryjna napisała:
      > Doszlam do wniosku, ze najwieksze parcie na dziecko mam w chwilach, gdy sama si
      > e gubie, gdy nie wiem co poczac w zyciu, czym sie zajac,
      > Zauwazylam, ze gdy wzbiera we mnie wiara w zycie, wowczas najmniej chce potomka
      > . Tzn ukladam sobie, ze to moze poczekac, bo jest jeszcze tyle ciekawych rzeczy
      > do zrobienia, tyle miejsc,

      pod tym wzgledem mam podobnie - ostatnio np. myslalam ze majac dziecko moglabym wreszcie przez jakis czas nie chodzic do pracy:) a potem wrocic na pol etatu albo wrzeszcie zaczac pracowac z domu (o czym mysle od dawna). tak wiem, ze to smieszne i niedojrzale podejscie:)
      ale z drugiej strony jak sobie wyobrazam dalekie podroze z dzieckiem (szczegolnie malym) - lub ich brak, z tegoz powodu, to juz troche mi sie odechciewa;)

      ale z "trzeciej" strony, jak napisala triss,
      > Za parę lat Twój mąż dojdzie do wniosku, że jednak chciałby zostawić spadkobierców i >zrealizuje się z inną panią - scenariusz częstszy niż myślisz.
      >Ty zostaniesz sama (...) i zacznie Ci odbijać po 40-tce.

      i tego wlasnie sie boje. tzn nie tyle ze "on mnie rzuci" - ale ze nie chcialanym mojego partnera postawic w takiej sytuacji, ze on bedzie chcial, ze mna, ale dla mnie juz bedzie za pozno. stad prosta droga do powaznych probemow w zwiazku. i tego, ze moze rzeczywiscie kiedys, w przyszlosci, zacznie mi odbijac - nie da rady tego przewidziec...

      wiec sobie racjonalizuje. ze z tylko jednym dzieckiem do jeszcze nie totalne udupienie. ze je dobrze wychowam. ze szybko rosna. ze sa ludzie ktorzy dzieci nie mieli, i zaluja, ale raczej nie slyszy sie o wielu ktorzy zaluja, ze maja (choc moze tylko cicho siedza;). wiec cos kurde w tym musi byc, skoro zdecydowanej wiekszosci tak na tym zalezy. ze mam dobrego faceta ktory napewno by sie w akcje zaangazowal... i tak sie probuje przekonac.

      i wiecie co? jak pare tygodni temu spoznial mi sie okres, to przez te kilka dni, najpierw panika, a potem taka mysl - ze ok, stalo sie. zostalam postawiona przed faktem dokonanym i jest to koniec deliberowania "za i przeciw"...
      koniec koncow sie nie stalo - ale wciaz nie porafie sobie wyobrazic wlasnej reakcji za pozytywny test:)
      • alienka20 Re: cholernie latwo jest oceniac i moralizowac, a 18.02.13, 19:59
        > i wiecie co? jak pare tygodni temu spoznial mi sie okres, to przez te kilka dni
        > , najpierw panika, a potem taka mysl - ze ok, stalo sie. zostalam postawiona pr
        > zed faktem dokonanym i jest to koniec deliberowania "za i przeciw"...
        Mam dokładnie tak samo. Stwierdziłam, że jak już zajdę, to już nie ma co dzielić włosa na czworo, co najwyżej trzeba się będzie bardziej ogarnąć :). Stało się. I fajnie :).
    • grave_digger Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 15:45
      Nie wystarczy powiedzieć 'nie chcę mieć dzieci'? Trzeba dorabiać do tego ideologię w dodatku naciąganą?
    • aroden Dobrze sondzimy... 18.02.13, 15:52
      a tera poprosimy autorke wontku o podziekowania za wsparcie - bo cos sie kryje po kontach...
    • jeriomina Istnieją zupełnie inne powody, które moga kierować 18.02.13, 19:57
      osobą odmawiającą rozmnożenia się. Moje powody, ilekroć ten temat odrzucałam, poza moją sytuacją osobistą i materialną to przede wszystkim to, że ja nikomu trudnego wieloletniego ciężkiego zadania jakim jest życie nie miałabym ochoty prezentować nikomu. Wiele razy podczas życia miałam niejako "żal", że tu jestem i muszę się męczyć ze wszystkim. Dziecko miałoby problemy zdrowotne - większe lub mniejsze - doznałoby w życiu na pewno zranienia, zawodu miłosnego, odrzucenia, wrogości, obmowy, krzywdy. Cierpiałoby. I w dodatku na codzień męczyłoby się z dziećmi tych wszystkich kretynów, którzy mnie otaczają :P
      • thelma333.3 Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 18.02.13, 20:16
        hehe, no ale miewasz tez jaśniejsze dni? czy zawsze tak czarno widzisz świat? : -)
        • jeriomina Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 18.02.13, 20:17
          Ostatnio raczej to pierwsze.
      • berta-death Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 18.02.13, 21:23
        Pewna moja stara, a co za tym idzie mocno niepoprawna politycznie, ciotka ma na to prostą odpowiedź. Za jej czasów pojęcia poprawności politycznej nie istniało i ludzie mówili co myśleli nazywając rzeczy wprost. Mianowicie twierdzi, że im kto jest bardziej ułomny tym ma większy pęd do rozmnażania. A jak już jest totalnie ułomny, to w zasadzie głowę ma napakowaną tylko myślą o rozrodzie i żadne logiczne argumenty nie są w stanie tego zmienić. I dlatego różne odrzuty społeczne tak bardzo się mnożą. To nie jest typ filozofki, zatem powtarza zasłyszane stereotypowe gadki, będące w powszechnym użyciu w czasach jej młodości. Pewnie coś w tym jest, bo jak ktoś nie może liczyć na jakość, to musi stawiać na ilość. I wtedy nie ma najmniejszego znaczenia co da dziecku w genach i spadku, bo jak tych dzieci będzie odpowiednio dużo, to któreś i tak przeżyje i rozprzestrzeni geny.

        I moralności w rozród bym nie wkładała. To zwykła fizjologia, taka sama jak korzystanie z toalety, tylko obciążona większymi problemami, nie tylko dla delikwenta ale i całej ludzkości. Ludzie najpierw podejmują emocjonalne i instynktowne decyzje a potem na siłę próbują je racjonalizować, stąd taki populistyczny bełkot, zarówno po stronie prodzieciowych jak i antydzieciowych. Inaczej chłopi, niewolnicy i wszyscy, których okres reprodukcyjny na czas wojny przypadł nie powinni w ogóle mieć dzieci. A oni hulaj dusza, piekła nie ma i co rok prorok, ku chwale ojczyzny, ekonoma i właściciela, w zależności kim byli.
        Patrząc na to z moralnego punktu widzenia, to mało kto powinien się mnożyć. Aczkolwiek ksiądz z ambony prawi, że nikt nie ma prawa oceniać kto ma się urodzić a kto nie i kto z jakiego powodu będzie szczęśliwy a kto nie. Poza tym boga nieszczęśliwi bardziej radują i potem chętniej ich do nieba zabiera.
        • jeriomina Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 18.02.13, 21:37
          To by znaczyło, że nie jestem ułomna:) Wow, jakiś pozytyw na wieczór :D
          Zgadzam się z Twoją ciotką, mam podobne obserwacje, obserwuję rodziców moich rozmaitych uczniów i ich "produkty" i włosy nieraz na głowie dęba stają. Co głupszy, bardziej sepleniący, niedorozwinięty, niedouczony, prymitywny, chorowity, to bardziej się rozmnaża i na trójce wytworów nieraz nie poprzestaje. A inteligentni i wartościowi ludzie 1 albo 0.
          Ps. Zaraz mnie tu zjedzą :D
          • swiete.jeze Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 18.02.13, 22:32
            jeriomina napisała:

            > To by znaczyło, że nie jestem ułomna:) Wow, jakiś pozytyw na wieczór :D

            Nie chcę cię martwić Agnieszko, ale to o czym Berta pisała to jest raczej implikacja (jesteś ułomna => mnożysz się jak króliki, ale nie nie masz dzieci => wybijasz się intelektualnie).
            • jeriomina Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 18.02.13, 22:50
              Proszę o nie używanie mojego imienia na forum.
        • thelma333.3 Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 18.02.13, 21:53
          ciekawe czy ciotka sama się rozmnożyła czyli zalicza się do odrzutów społecznych, czy poprzestała na sobie, jako element wyższy?
          • berta-death Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 19.02.13, 16:17
            Nie do końca zrozumiałaś to co napisałam. Jej nie chodziło o tradycyjnie rozumiane odrzuty społeczne potocznie menelicją zwane, tylko o niepełnosprawnych i chorych, również psychicznie. Inaczej nie robiłabym takiego wstępu, że to niepoprawne politycznie i rodem z przedwojnia.
            • thelma333.3 Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 20.02.13, 00:02
              no proszę, a taka na ten przykład jeromina zrozumiała pod tym także sepleniących, niedouczonych i chamskich;
              dziwne
              • jeriomina Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 20.02.13, 00:13
                Ja w ogóle nie pomyślałam o niepełnosprawnych, nie jestem aż taką faszystką.
                To, co obserwuję to to, że "niedoroby" się mnożą na potęgę. A pod tym pojęciem ja osobiście rozumiem rozmaite prostactwo, menelstwo, chamstwo, margines itd.
                • berta-death Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 20.02.13, 21:33
                  Nie da się ukryć, że wśród patologii jest zdecydowanie większa dzietność, niż wśród jakiejkolwiek innej grupy społecznej. Natomiast czy to nie podchodzi pod jakąś ułomność umysłową, to można polemizować. W końcu to nie jest przypadek, że ktoś jest bezrobotny, bez zawodu, bez wykształcenia i jeszcze kilkoro dzieci spłodził w trybie co rok prorok. Musi być coś z jego mózgiem nie tak, że doprowadził do takiej sytuacji. Normalny zdrowy człowiek jednak robi wszystko, żeby żyło mu się wygodnie i potrafi korzystać z dobrodziejstw cywilizacji, chociażby takich jak antykoncepcja.
      • fuzja.jadrowa Re: Istnieją zupełnie inne powody, które moga kie 20.02.13, 12:52
        > to przede wszystkim to, że ja nikomu tr
        > udnego wieloletniego ciężkiego zadania jakim jest życie nie miałabym ochoty pre
        > zentować nikomu. Wiele razy podczas życia miałam niejako "żal", że tu jestem i
        > muszę się męczyć ze wszystkim.

        Otoz to, dla mnie to jeden z glownych powodow przeciwko rozmnazaniu sie. Nie uwazam, ze mam prawo za kogokolwiek decydowac o jego pojawieniu sie na tym, wcale nie takim fajnym, swiecie.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 20:27
      > Czytac ksiazki psychologiczne, wyjechac w podroz, zabdac o swoje relacje z bliskimi,
      > rozwiazac stare problemy, stawic im czola, zweryfikowac, czy ten mezczyzna to na pewno
      > ten, itd... Jest mase rzeczy do zrobienia, a zycie jest nader krotkie.

      Aha, i chcesz owo krótkie życie strawić na czytaniu książek psychologicznych, babraniu się w jakichś przeszłych traumach i ciągłym testowaniu swojego mężczyzny?

      > Coraz wiecej takich wolnomyslicieli.

      Mnie też to martwi. Otóż żeby myślenie miało jakikolwiek sens, trzeba na umysł nałożyć pewne ograniczenia, ramy. Ja osobiście, dajmy na to, gardzę wolnomyślicielami, podobnie jak ateistami, agnostykami, religiantami itp. :)

      PS Dość niepokojąca jest, chyba nawet ktoś zwrócił już na to uwagę, kwestia szanownego mężusia i Twojego doń stosunku. Ty sobie czytasz książki psychologiczne i prowadzisz pseudofilozoficzne dywagacje, usiłując siłami umysłu zapanować nad własną biologią (czyżbyś czytywała prócz Dawkinsa również Trockiego?), a jego zadaniem jest: wspierać Cię w tych rozmyślaniach, wszystko skwapliwie akceptować oraz podlegać periodycznym testom, czy to aby na pewno jest on. Ta Twoja atrakcyjność, o którą się tak boisz, musi być rzeczywiście bardzo znaczna: co innego miałoby naszego nieszczęśnika zmusić do równie żałosnego zachowania? Bo chyba raczej nie Twoja 32-letnia erudycja. Ha! ha! :D
      • krytyk-systemu-edukacji Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 20:33
        > usiłując siłami umysłu zapanować nad własną biologią

        „Usiłując siłami”, ja pie..., a takie zgrabne zdanko się kroiło. Całe moje życie składa się z takich właśnie gówien, no całe! :/

        Ale nic… Użytkownik wstawi sobie w miejsce siłamiwładzami.
      • rekreativa Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 21:29
        Ałć, jesteś bezlitosny.
        :)
    • soulshuntr Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 20:57
      przeczytawszy caly wywod panny kokieteryjnej, rozwazajac jej wszystkie za i przeciw, doszedlem do wniosku, ze podobny belkot mozna znalezc tylko u Coehlo.
      • gr.eenka Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 21:45
        nareszcie ktoś jeszcze nie lubi coehlo
        • soulshuntr Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 21:53
          sushi tez nie lubie.
        • alienka20 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 21:54
          Kiedyś lubiłam, ale mi przeszło ;).
      • mila2712 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:02
        Też sobie porównanie znalazłeś
        • soulshuntr Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:12
          ale ze co, Coehlo bardziej belkocze?
          • mila2712 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:20
            na wstępie ...nie lubię jego twórczości
            ale wątek autorki to bełkot a bełkotu z tworczością Coehlo się nie porównuje
            i sushi też nie lubię

            panie przekorny :p
            • soulshuntr Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:23
              rozumiem ze znaczka "" na poczatku i na koncu wyrazu tworczosc nie wstawilas z przekory. Taaaaakkkkkk?
              • mila2712 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:28
                nnnnnnnnnnniiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeeee :p
                szanuję jego twórczość
                a Ty z przekory zapewnie napiszesz że nie ?
                • soulshuntr Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:30
                  nie z przekory, tylko z przekonania i z szacunku dla Twórczości.
                  • mila2712 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:32
                    oj to powinieneś napisać TWÓRCZOŚCI :)

                    • soulshuntr Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:34
                      piewrotnie tak wlasnie napisalem, dopiero po chwili wahania zostawilem tylko duze te.
                      • mila2712 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:37
                        chociaż w jednym się zgadzamy panie przekorny :)
    • mila2712 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 20:58
      Oczywiście że źle
      Moim zdaniem nie chcesz dziecka zwyczajnie z lenistwa
      bo dziecko to rzeczywiście ogromna odpowiedzialność, troska, bezsenne noce mniej czasu na przyjemności itp
      ale dziecko to także wiele pięknych i niezapomnianych chwil:to że możesz słyszeć bicie jego serca - już na b. wczesnym etapie ciąży , pierwsze usg,pierwsze słowa itp .... i to jak po całym dniu pracy wracasz do domu a tam wita Cię dziecko przytula i mówi kocham cię mamo :p
      • facettt nihil novi. 18.02.13, 21:34
        kazdy wylicza rachunek strat i zyskow po swojemu.

        ta masz taki.

        inni maja inny.
        • mila2712 Re: nihil novi. 18.02.13, 21:44
          nie patrzę na dziecko jako RZIS

          a wątek autorki to bełkot
    • simply_z Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 18.02.13, 22:43
      Nie rozumiem jednej rzeczy ,nie czujesz instynktu to nie masz dzieci ale jeśli czujesz ,masz męża i w miarę ustabilizowaną sytuację ( chociaż w Polsce nigdy nic nie wiadomo ,w każdym razie nie jest to Kongo) to dlaczego nie ?
      myślę ,że dziecko jest dopelnieniem calości..chociaz ciąża i porod mogą odstręczać ale nie ty pierwsza nie ty ostatnia.
    • damajah Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 01:07
      Ja pierniczę ależ głupie wywody i napisane tak klasyczną trollszczyzną że aż trudno czytać.
    • damajah Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 01:20
      kwintesencja pokolenia samolubów. Należy zwalczyć instynkt macierzyński na siłę aby się koniecznie zrealizować (taka jakby dzieci automatycznie pozbawiały ludzi zdolności, rozumu, ambicji i umiejętności) i nie narobić sobie problemów (oby się nie zmęczyć i nie wysilić zbytnio) no i oczywiście żeby kasy nie stracić, bo przecież kasa, kasa kasa - sprawa najważniejsza.
      Dobrze że jednak nie wszyscy zwalczają potrzebę posiadania dzieci bo jako naród wymarlibyśmy.
      Ja rozumiem i szanuję ludzi którzy NIE CHCĄ mieć dzieci. Nie chcą, nie czują tego, wiedzą że nie będą dobrymi rodzicami - ok, nie każdy się nadaje, nie każdy to czuje. Większość czuje i to jest OK.
      Ale wymyślanie że należy naturalną potrzebę rozmnażania się zwalczyć i wymyślanie wywodów na potwierdzenie słuszności tego pomysłu jest dla mnie skrajnie głupie. Po prostu.

      Tak - mamy wybór. Więc jak ktoś CHCE - to dzieci ma. Jak ktoś NIE CHCE - dzieci nie ma.
      Dorabianie ideologii nie jest tutaj potrzebne ani odrobinę.
      Jeśli ktoś rzeczywiście potrafi myśleć w taki sposób to jednego może być pewien - naprawdę będzie żałował jeśli swoje wywody wcieli w życie i na siłę dzieci mieć nie będzie.
      Bo ten co naprawdę nie chce żałował nie będzie. Ten co swoje pragnienia musi na siłę zwalczać - będzie żałować, żałować i jeszcze raz żałować.
      • rekreativa Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 18:39
        Dlatego wątpię w autentyczne pragnienie posiadania dziecka przez autorkę wątku. Gdyby naprawdę chciała, toby nie mnożyła takich durnowatych pseudofilozoficznych przeszkód.
    • georgia241 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 08:39
      Moim zdaniem dałaś się zmanipulować współczesnej propagandzie. Wiem jedno, zarobki nie zależą od posiadania dzieci. Jak urodziłam dziecko, zaczęłam więcej zarabiać, bo miałam dodatkową motywację. Z życia trzeba brać, co najlepsze a dzieci właśnie są najlepsze.
    • 1monisz Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 13:35
      Może nie powinnam się wypowiadać, bo prawdziwe szczęście daje mi trójka moich dzieci, ale każdy z nas jest inny i ja potrafię uszanować tego typu wybory. Myślę, że zanim podejmiesz decyzję o przywołaniu na świat dziecka, lub nie, powinnaś wsłuchać się w siebie, przeanalizować swoje potrzeby i ograniczenia. Ostatnio wpadła mi w ręce książka, która na pierwszy rzut oka jest przeznaczona dla rodziców, ale myślę, że spokojnie mogę polecić ją Tobie, właśnie ze względu na Twoje dylematy. Tytuł trochę mylący "Jak wychowywać szczęśliwe dzieci" (autorzy Wojciech Eichelberger i Anna Mieszczanek), ale książka tak naprawdę dotyczy nas samych, a dopiero na drugim miejscu relacji z dziećmi. Mówi o tym, że aby zrozumieć siebie trzeba odnaleźć w sobie "wewnętrzne dziecko", zmierzyć się ze swoim bagażem doświadczeń i odnaleźć równowagę między tym, co już było i czego doświadczamy teraz. Polecam też wypowiedzi Anny Mieszczanek na blogu i jej profil na fb - Family & Dialog Coaching.
      • female.pl Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 20.02.13, 12:38
        Ja z kolei mam w domu ksiazke Eichelbergera "O co pytają dzieci? O miłości i wychowaniu"- dla mnie byla to naprawde rewelacyjna lektura. Eichelberger, ktory przyznaje sie do tego, ze jest Buddysta, przytacza ciekawe informacje na temat wychownia dzieci w hinduskich rodzinach, tak roznego od naszego europejskiego pojmowania wychowania i milosci do dziecka. Podaje tez w tej ksiazce swoje wlasne przemyslenia na temat, wieku rodzicow i kiedy najlepiej zdecydowac sie na dzieci. Moze wlasnie z tego powodu moglabys siegnac po te ksiazke.
    • maugorzata2008 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 18:11
      > Jestem na etapie zwalczania instynktu macierzynskiego.
      A jesteś pewna, że faktycznie masz ten instynkt? Szukasz setek powodów, żeby nie mieć dzieci, usprawiedliwiasz się. Nie jest czasem tak, że tak na serio nie masz instynktu, tylko głupio się do tego przyznać przed sobą, bo kobieta, która nie ma instynktu macierzyńskiego "jest jakaś nienormalna, wybrakowana, pewnie ma gorsze geny i zobacz przecież wszystkie normalne kobiety chcą mieć dzieci"?
    • mirtillo25 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 23:22
      Twój post brzmi trochę jak długie usprawiedliwienie swoich zawiłych wątpliwości... A przecież nikomu nie musisz się tłumaczyć. To Twoje życie. Ty jedna wiesz jak je przeżyć najlepiej. Najgorsze co można w życiu zrobić, to poddać się presji i robić to, czego oczekują od nas inni, nie myśląc o swoich pragnieniach.

      95% obecnych dwudziestoparoletnich matek to matki z przypadku (bo gumka pękła, bo się schlała i zapomniała o rozsądku). I dzisiaj one mówią jak to ich mały Henio odmienił ich życie na lepsze i nadał mu sens... Pijacki szybki numerek urasta nagle do rangi boskiego aktu stworzenia nowego istnienia. I potem te matki ciągli powtarzają, jak to nie żałują tamtej decyzji i jak cudownie jest chodzić z małym Heniem na plac zabaw. I być może tak jest. W końcu... co innego miałyby mówić? Przecież żadna nie powie źle o swoim małym brzdącu. To jest ich wizja szczęścia.

      Z drugiej jednak strony niektóre z nich wykrzywiają się na kobiety, które były nieco bardziej ostrożne i nie wpadły na studiach. Próbują wymusić w nich wyrzuty sumienia, każą poczuć się gorszą i niedoświadczoną kobietą, bo w końcu nie jesteś niczyją matką, jesteś BEZDZIETNA. Zamiast oddać się dziecku chciałaś tylko szaleć, byczyć się, marnować czas, a to jest w ich świadomości niedopuszczalne ;)

      Dziecko jakie by milusie nie było, jest czynnikiem ograniczającym. Jak masz jeszcze babcie pod ręką do opieki to pół biedy. Ale jak jesteście sami z mężem, to albo płacicie obcej osobie (niani) za opiekę, albo ktoś musi zrezygnować z pracy na jakiś czas (i zazwyczaj jest to kobieta).

      Zadaj sobie pytanie jak TY chcesz żyć, a nie jak masz żyć wg innych. I co z tego, że obudzisz się pewnej nocy mając 46 lat i okaże się, że nie możesz mieć już dzieci? Przecież zawsze pozostaje adopcja, która nie będzie już tylko samolubnym aktem zaspokojenia instynktu macierzyńskiego, ale obustronną korzyścią. Dziecko dostanie od Ciebie dom i miłość, jakiej nigdy dotąd nie zaznało.



      • swiete.jeze Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 19.02.13, 23:50
        > 95% obecnych dwudziestoparoletnich matek to matki z przypadku (bo gumka pękła,
        > bo się schlała i zapomniała o rozsądku).

        A ty pewnie jesteś magistrem socjologii i właśnie na ten temat dyplom robiłaś?
      • poezja1983 Re: Inna sciezka - bezdzietnosc z wyboru. Co sadz 20.02.13, 13:12
        jak to dobrze byc tą 5% matką z wyboru.
        dzięki Ci Boże że nie pękła mi guma i nie zapomniałam rozsądku po uprzednim uchlaniu się i teraz jako 29 letnia kobieta moge byc matką z wyboru
      • kokieteryjna @ mirtillo25 21.02.13, 19:03
        Dziekuje za Twoja wypowiedz...
        Prawdziwa, i pocieszajaca.
        Tez zauwazylam pewna spoleczna gloryfikacje macierzynstwa, nawet gdy bylo wpadka. Rozumiem to, bo co innego zrobic w sytuacji, gdy z tego pociagu nie da sie juz wysiasc, jak po prostu zaakceptowac droge i zobaczyc najwiecej plusow?

        Fajne tez, co napisalas - zacznij zyc dla siebie.
        Mysle, ze z tym mam problem.
        Ciagle uwiklania rodzinne, spoleczne, czeste toksyczne relacje, ktore kosztuja duzo energii.
        Od niektorych ludzi musialam sie po prostu uwolnic, pozegnac z nimi, bo relacje byly bardzo dla mnie szkodlwe, wyczerpujace.
        Takze temat wpedzania w poczucie winy.
        Dopiero sie ucze tego, ze nie musze czuc sie winna za to, kim jestem i czego pragne/nie pragne.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka