Dodaj do ulubionych

Zimny chow partnerki

    • koto.podobna Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 10:58
      Mi ta dziewczyna wygląda na osobę z autyzmem, wycofaną, niepotrafiącą odczytywać cudzych emocji i nieposiadającą wlaściwie własnych. Ciężka sprawa...
    • pleciony.pojemnik.na.kangura Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:10
      zagubiony78 napisał:

      > Na początku związku
      > mi wspomniała, że u niej w rodzinie nie było czułości, że ona nie jest typem "M
      > isi-Pysi". Wziąłem to za żart.

      To jest właśnie częsty problem mężczyzn. Kobieta coś mówi, a Wy i tak wiecie swoje. Gdybyś wziął to na poważnie, może nie robiłbyś tej afery.

      > Z seksem podobnie. Zawsze ja zaczynam, ona nawet nie wyciągnie ręki. W trakcie
      > ma zamknięte oczy, więc mam uczucie, że to nie musiałbym wcale być ja.

      Tu już przeginasz. Chyba jakieś kompleksy wyłażą, co?

      > Inny przykład, gdy jesteśmy razem np. w hotelu i ona kursuje między łazienką, a
      > pokojem mijając mnie po drodze, to nawet na mnie nie spojrzy. Ja w odwrotnej s
      > ytuacji uśmiechnę się do niej, zagadam, musnę ręką, cokolwiek. Czasem czuję się
      > jak jakiś intruz, czasem jak powietrze.

      Dziewczyna po prostu chce mieć spokój. Uwierz, istnieje na świecie dużo więcej osób, które nie odczuwają potrzeby miziania bez przerwy drugiej osoby. Drugi możliwy powód - nieśmiałość.

      > Gdy idziemy razem na mieście i trzymam
      > y się za ręce to ona idzie spokojnie przed siebie w ogóle nie zwracając uwagi,
      > czy na mojej drodze nie ma słupa, kałuży, czy ludzi z naprzeciwka, więc ja się
      > gimnastykuje, a ona dalej spokojnie sobie kroczy nie zbaczając nawet o cal :)

      A co Ty małe dziecko jesteś, że ona ma na takie rzeczy uważać? Co za roszczeniowa postawa. Sam sobie uważaj na słupy, kałuże itd. Mamusi się zachciało.

      > a wyjazdach, np. w górach ostatnio, sam codziennie robiłem sobie śniadanie, bo
      > ona je tylko jogurt i kawę. Fakt, śniadanie zrobić umiem, ale ona siedziała prz
      > y stole, a ja uwijałem się w kuchni. Jakoś tak dziwnie.

      Bez komentarza.

      A gdy jest hotel i szwe
      > dzki stół, to mogę zapomnieć, by przyniosła cokolwiek dla mnie (dopiero jak o t
      > ym wspomniałem, to pamiętała o ciastkach itp.).

      Nie chciałabym, żeby ktoś dokonywał za mnie wyboru w przypadku szwedzkiego stołu - cała frajda polega na tym, żeby wybierać samemu. Widocznie dla Ciebie frajda to być obsługiwanym i mieć podetkane pod nos. No to nie z tą dziewczyną. Poszukaj innej do tego, są takie.

      > Co tam jeszcze...aaa, nie ma ta
      > kich potrzeb jak kupno pamiątek, wysłania kartek bliskim i nie lubi robienia z
      > djęć.


      To już są pier...oły. Kto dzisiaj, w dobie internetu i telefonów wysyła kartki? Chyba jacyś staruszkowie/staruszki :) A pamiątki to są i tak wszystkie made in China, po co sponsorować te ich obozy koncentracyjne???

      > Niby lubi zwierzęta, ale jakoś nad żadnym się nie pochyli.

      Ja też sie nie pochylam, bo zawsze może być wściekłe albo mieć jakieś inne choróbska w sobie. Już widzę, jakbyś się cieszył, gdyby Cię pogryzł jakiś bezpański pies. Zastrzyki p/wściekliźnie - sama rozkosz!!! :)

      Gdy rozmawiamy i ja
      > wykładam jakiś problem, to jej reakcje są w stylu: "Yhhmm, mmmm, no raczej, tak
      > ". A gdy ją coś zachwyci to mówi "no mega". Pełna ekspresja, co?;)

      Widocznie nie mówisz nic interesującego dla niej.

      > Gdy mówię jej że mi się podoba, ładnie wygląda albo kupię jej jakiś drobiazg, g
      > dy w ogóle staram się być miły, to ona reaguje w specyficzny sposób, jest to ja
      > kaś mieszanka niedowierzania z nutą obrócenia wszystkiego w żart.
      > Gdy idziemy plaża ja schylam się po muszlę, ona się dziwi. Ja wrzucam monety do
      > fontann itp. A ona wręcz krzyczy co ja robię.

      No widzi niepraktycznego sentymentalistę, to się dziwi.

      > Co robić? Poradźcie coś...

      Tutaj niektórzy piszą, żebyś z nią zerwał. Mógłbyś się zdziwić, że akurat zerwanie ona mogłaby bardzo mocno przeżyć. Mnie to wygląda na typ introwertyczny i bardzo wrażliwy. Jeśli Ci na niej zależy, to zaakceptuj ją taką, jaka jest.
      • ursyda Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:51
        pleciony.pojemnik.na.kangura napisała:
        Tutaj niektórzy piszą, żebyś z nią zerwał. Mógłbyś się zdziwić, że akurat zerwa
        nie ona mogłaby bardzo mocno przeżyć. Mnie to wygląda na typ introwertyczny i b
        ardzo wrażliwy. Jeśli Ci na niej zależy, to zaakceptuj ją taką, jaka jest.

        No oczywiście, bo z introwertykiem to trzeba jak ze śmierdzącym jajem i jeszcze dokłradną instrukcję obsługi należy do niego mieć, żeby broń boże błędu nie popełnić bo co zrobi introwertyk? Jeszcze bardziej się zamknie w sobie?
        A on jest ekstawertykiem i potrzebuje odrobiny zainteresowania - i co? Ale nie otrzyma bo to introwertyczka i on MUSI to zrozumieć. Ona NIE MUSI rozumieć nic.
        No nie, zagrzałam się.
    • ursyda Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:31
      Zastanawiający wątek i zastanawiające odpowiedzi. Tu forumowe bitbulle koniecznie chcą pokazać, że czułość jest dla mięczaków a facet, co pragnie zwykłego zainteresowania od kobiety, którą darzy uczuciem to miękka faja.
      Naprawdę ciekawa jestem, jakie wpowiedzi byłyby, gdyby taki wątek założyła kobieta? O partnerze, który nie zwraca na nią uwagi, nie chce z nią przebywać, odsuwa się od niej a seks traktuje jak zło konieczne i nigdy nic nie inicjuje a rozmowy na ten temat kończą się kłótnią?
      Moja rada dla zagubionego - lepiej nie będzie a dalej to już twoja decyzja.
      • kseniainc Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:38
        ursyda,tylko to zachowanie nie wyglada na zwykłe wycofanie,tylko ograniczenie umysłowe wrecz;-p
        • ursyda Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:47
          To też możliwe.
          - albo ograniczenie
          - albo wycofanie
          - albo zwykły brak uczucia
          Cokolwiek by to nie było to nic z tego nie będzie.
          • kseniainc Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:22
            pewnie-skoro facet odczuwa takie braki;-p
            Zachowanie jest dziwne,tejże kobiety moim skromnym zdaniem ,dlatego tak ją "oceniłam"
            • ursyda Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:25
              Jak dla mnie to oboje są dziwni, może to przepis na sukces:)
      • kalllka Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:54
        Myśle, ze większość forumowiczów już wie jak zareagowalaby na pytanie -wątek sformułowany przez "kobietę"; obecny to dokrecenie samograja. Statystycznie potwierdzono- kobiety wola męskie towarzystwo, zwlaszcza gdy mogą pomoc- doradzić.
        • zuzanna5.0 Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:55
          Ale chyba ma jakies pozytywy z tego związku?
        • ursyda Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:55
          Dobra a teraz to samo tylko po polsku.
          I jak się ma pierwsze zdanie do drugiego.
          • kalllka Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:05
            Masz problem z logicznym rozbiorem zdania.
            A teraz zapytam grzecznie, z zaczepnego tonu wypowiedzi wynika , ze albo jesteś sixa albo należysz do grupy gburowatych forumowiczek pod jej pyskatym dowództwem,
            Która z dwóch odpowiedzi jest właściwa?
            • ursyda Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:09
              Kallka, masz problem z oceną emocjonalną wypowiedzi.
              Ale jak już chcesz podrążyć ten temat to problem z logicznym rozbiorem zdania ma każdy kto choć raz zetknął się z twoimi wpisami. Jedyne usprawiedliwienie jakie widzę to takie, że większość piszesz na gigantycznej bani.
              I dopiero teraz mam zaczepny ton. I tak, jestem sixą i taką drugą jeszcze xcośtam, nicku nie pomnę. Tyle razy to słyszałam, że sama zaczynam w to wierzyć.
              I kończę tę przepychankę bo nie o twoich paranojach jest ten wątek.
            • six_a Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:31
              >z zaczepnego tonu wypowiedzi wynika , ze albo jesteś sixa albo
              bardzo przepraszam, ale ja nie jestem siksą, chyba masz zwarcie.
              • ursyda Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 12:35
                up, zapomniałam się przelogować ojapie





                :D
      • zwariuje.od.tych.glupot Re: Zimny chow partnerki 22.11.13, 14:48
        To nie chodzi o to, czy on jest miekka faja, czy najsztywniejsza na osiedlu, ale o to, ze - jak baba go zaglaskuje, to jej wina, jak on zaglaskuje babe, to znowu wina baby.

        Niech sobie znajdzie ODPOWIEDNIA partnerke i przestanie biadolic.
    • rybka.11 Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 11:54
      Jakoś nie mam nastroju na poważne przerobienie tematu, bo to...ciężkie takie, ale mniej poważnie:

      zagubiony78 napisał:

      Owszem,
      > w kinie gdy się wystraszy to wczepia się we mnie pazurami jak koala (podobnie
      > reaguje jeszcze w pewnych okolicznościach;),
      __________________
      Jeśli chcesz więcej "namiastek" czułości, to zabieraj do kina na horrory i funduj sobie więcej tych "pewnych okoliczności";)))
      • narfi Re: W co sie bawic? Tym razem w psychiatre:) 19.11.13, 12:52
        Osobowość schizoidalna:

        Ten typ osobowości cechuje się tendencją do izolowania się, niewytwarzania silnych związków oraz wycofywania się z kontaktów emocjonalnych i społecznych, uznawania ich za niepotrzebne. Przy dużej wewnętrznej wrażliwości wyrażanie uczuć jest ograniczone, co powoduje pozorny chłód i dystans uczuciowy. Pacjentów ze schizoidalnym zaburzeniem osobowości nie obchodzą ani pochwały, ani nagany. Często występuje u nich poczucie osamotnienia i niezrozumienia przez otoczenie, podejrzliwość, niemożność odczuwania przyjemności. Osoby cierpiące na to zaburzenie na ogół działają samotnie, często żyją w świecie marzeń i fantazji, są ambitni, skłonni do introspekcji, ekscentryczni.

        Kryteria diagnostyczne ICD-10

        brak lub znikome działania służące przyjemności
        chłód emocjonalny
        ograniczona zdolność wyrażania emocji wobec innych
        niezainteresowanie pochwałami i krytyką
        brak zainteresowania doświadczeniami seksualnymi
        preferencja samotnictwa
        pochłonięcie introspekcją
        brak bliskich związków
        niewrażliwość wobec norm społecznych

        Kryteria diagnostyczne DSM-IV

        brak ochoty na zawieranie bliskich związków oraz czerpanie z nich przyjemności, wliczając w to bycie członkiem rodziny
        niemal ciągłe wybieranie zajęć samotniczych
        małe – o ile jakiekolwiek – zainteresowanie doświadczeniami erotycznymi z innymi ludźmi
        czerpanie przyjemności z niewielu – o ile jakichkolwiek – rodzajów zajęć
        brak bliskich przyjaciół lub powierników innych niż bezpośredni krewni
        wrażenie bycia obojętnym na pochwały czy krytyki wygłaszane przez innych
        okazywanie chłodu emocjonalnego, dystansu lub spłaszczonej uczuciowości

        Funkcjonalnie osobowość schizoidalna jest zbliżona do osobowości schizotypowej i choć etiologia obu nie jest jasna, to ze względu na nieznaczne różnice w opisie i historyczne pochodzenie pojęcia te są różnicowane. Wg S. Johnsona możliwe jest uszeregowanie wg głębokości zaburzeń trzech pojęć: charakter schizoidalny (styl charakteru) – osobowość schizoidalna (zaburzenie osobowości) – schizofrenia (psychoza). Jednakże nie jest pewne, czy posiadanie pewnych cech charakteru schizoidalnego predysponuje do zachorowania na schizofrenię.

        Przy diagnozowaniu należy zwrócić szczególną uwagę na wykluczenie łagodniejszych form całościowych zaburzeń rozwoju, np. spektrum autyzmu.

        Widzicie jakies zbieznosci? :D
        • ursyda Re: W co sie bawic? Tym razem w psychiatre:) 19.11.13, 13:11
          narfi napisał:
          Widzicie jakies zbieznosci? :D

          nie.
          • narfi Re: W co sie bawic? Tym razem w psychiatre:) 19.11.13, 13:40
            Doprawdy?

            brak lub znikome działania służące przyjemności
            chłód emocjonalny
            ograniczona zdolność wyrażania emocji wobec innych
            niezainteresowanie pochwałami i krytyką

            Te cechy zostaly chyba dosc wyraznie wyszczegolnione.

            brak zainteresowania doświadczeniami seksualnymi

            Ta jest bardzo prawdopodobna, ale moze tez byc tylko jeszcze jedna forma chlodu emocjonalnego.
            Co do pozostalych, to mamy za malo informacji, ale moze autor watku cos, kiedys, jeszcze
            uzupelni.
            Wiele wskazuje na zaburzenia psychiczne. Autor watku zawsze moze poczekac i zobaczyc co sie z tego wykluje. Ja na jego miejscu juz bym szukal sposobow na wycofanie sie na z gory upatrzone pozycje :)
    • magnusg Re: Zimny chow partnerki 19.11.13, 19:02
      Zacznij ja tak samo traktowac.
      Od czasu do czasu przelec, a pozniej odstaw na drugi koniec kanapy.
      • olewka100procent Re: Zimny chow partnerki 20.11.13, 09:23
        przypomina mi się taki film, o kosmitach próbujących przejąć naszą planete :) wyłapywali ludzi i zmieniali ich w ludzkie roboty , twierdząc, że będzie to dla nas lepsze , i te właśnie roboty zachowywały się w identyczny sposób jak twoja dziewczyna :D
      • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 16.12.13, 18:47
        To nic nie da. Próbowałem;)
        Ona takie zachowanie uważa za normę. To dla niej coś całkowicie normalnego w związku.
        Kiedyś zapytałem ją, czy według niej jedyne i wystarczające chwile czułości to te w "nocy"? Odpowiedzią była niewiele mówiąca mina i dwukrotne skinięcie głową.
    • maryflorabell Re: Zimny chow partnerki 22.11.13, 14:00
      To proste jak budowa cepa.

      ONA CIE PO PROSTU NIE KOCHA, PROSTAKU.

      Jest z Tobą bo pewnie kiedyś ktoś kogo bardzo kochała, ją zostawił (albo z jakiegoś innego powodu związek nie wypalił), a że nie chce być samotna, samej spędzać czas, no to zadała się z Tobą. Może też już nie wierzy w miłość, nie wierzy w to, że spotka jeszcze miłość swojego życia, bo jest po kilku nieudanych związkach, w których bardzo kochała, a faceci jej nie doceniali i zostawiali. Dlatego jest z takim byle kim, kogo nie kocha ale przynajmniej nie jest samotna.

      W sumie to jej się nie dziwię, bo jesteś tak dennym prymitywnym gościem, który brudy wywala na forum, że chyba żadna rozsądna kobieta się w Tobie nie zakocha. Facet żalący się na babskim forum jest po prostu żałosny. Ty jesteś rocznik 1978? Czyli masz 35 lat więc już stary chłop i nie umie poradzić sobie z życiem, tylko wywala prywatne sprawy na babskim forum? Taka mameja a nie prawdziwy mężczyzna.

      Ona nie jest żadnym robotem, ona po prostu nic do Ciebie nie czuje. Jakby trafiła na faceta, który jest w jej typie i z wyglądu i z charakteru, to by pewnie szalała za nim i ciągle chciała się do niego przytulać.

      Tutaj naprawdę nie ma żadnej wyższej matematyki ani fizyki kwantowej.
      • olewka100procent Re: Zimny chow partnerki 23.11.13, 00:04
        też jestem z domu gdzie nie okazywano sobie uczuć, nie było źle, ale nie było przytulanek, całusów i słów kocham, nie mam z tego powody jakiejś traumy moim zdaniem, może wylewna nie jestem ale co charakter to charakter. Swojego męża kocham, rzadko mu to mówię, może bardziej pokazuje właśnie przytulaniem i potrzebą bliskości, np muszę w nocy jak śpimy dotykać go choćby końcem palca, no nie wiem po prostu tego potrzebuje. Jeśli twoja kobieta takich potrzeb nie ma, to odpowiedz jest prosta - nie czuje tego czegoś ! = nie kocha cię
      • li_lah śmieszne___ 24.11.13, 19:59
        lepiej się nie dało tego ująć..
        nie wnikam czy masz 35 lat czy mniej, dla mnie tak samo 20 latek jak i 40 latek ćwierkający nad muszelkami, pierdółkami, szukający ciągle okazji do miziania się, głaskania słodziutko patrzący w oczka jest skrzywiony genetycznie. we wszystkim należy mieć umiar. oczywiście fajnie jest okazywac sobie czułość, bo to jeden z elementów udanego związku, ale tY to opisujesz w taki sposób, że robi mi się słabo.
        Ta Twoja kobieta zostałaby chyba moją dobrą koleżanką gdybyśmy miały okazję się poznać, ja wprost nienawidzę męskich cip i jesli na takiego bym trafila, to tak samo sprowadzałabym go do parteru.
        chcialabym wiedzieć w jaki sposób zapytałeś o tesknote w związku z 2 tygodniowym wyjazdem na kajaki? "misiu pysiu czy będziesz tesknila za mną bardzo i plakala w podusie gdy mnie nie bedzie" ? czy może "kochanie, a zatesknisz za mną czasem"?
        ustalałeś z nią, że wyjezdzasz az na 2 tyg czy przyszedles i rzuciłeś jej mimochodem, że wyjezdzasz, a ona miala się jedynie zachwycić?

        strasznie przypominasz mi jednego mojego kolegę, który na spotkaniach towarzyskich obłapuje, obściskuje, liże swoją dziewczynę, w międzyczasie używając właśnie tekstów w stylu "misiu pysiu, misiaczku, pysiaczku i tym podobne osrajstwa, aż się robi mdło.

        Ja też jestem konkretną dziewczyną, lubię się przytulić, jak trzeba to dbam o wszystko dookoła aż za bardzo, jestem miła i dobra, ale jak by mi facet wyjechał z takimi argumentami to zwyczajnie bym go zostawiła. nie chcę być "facetem" w związku. takie popierdółki nie powinny być fundamentem związku. to czy robi ci śniadanie, przynosi e szwedzkiego stołu czy idzie ulicą i patrzy na kałuże, koty albo zbiera kamyki.

        zastanów się nad sobą. bo próbujesz zmieniać osobowość dorosłej, ukształtowanej osoby, która uprzedzała, że jest jaka jest.

        jedyne co mnie niepokoi to bogactwo słów w jej wypowiedziach, no ale może jest tak bardzo poirytowana twoim zachowaniem, ze jedyna co mowi to "MEGAAA" kiedy slyszy te bzdety jakie do niej wygadujesz.
        i tez mysle ze raczej Cie nie kocha, po prostu do siebie nie pasujecie. ot co.
        • zagubiony78 Re: śmieszne___ 16.12.13, 18:30
          Widzę, że coś nas łączy. Mianowicie, oboje nie znosimy męskich cip;) Zwłaszcza, gdy jakaś ma więcej testosteronu od przeciętnego faceta.
          Szkoda, że nie czytasz tego co napisałem, a wręcz dodajesz od siebie nieprawdziwe informacje. Szkoda, ponieważ piszesz bardzo dużo, więc może skupienie się na faktach byłoby bardziej owocne?
          Specjalnie podałem morze przykładów, ale nie po to, by ktoś mógł doczepić się do jednego, czy dwóch i na ich podstawie leczyć jakieś swoje frustracje i niepowodzenia, lecz po to, by "odciąć" kilka mniej istotnych i zbudować obraz na podstawie średniej.
          Zastanawia mnie jak wyobrażasz sobie budowanie związku z kimś obojętnym na wszystko? Życie składa się z drobiazgów. Niestety. A wspólne życie, to dbanie o siebie nawzajem. Inaczej jaka byłaby różnica pomiędzy np. pojechaniem gdzieś z moją dziewczyną, a pojechaniem z kumplem? Seks? Więc może jesteś podobnym typem do niej? Jaka jest różnica pomiędzy byciem z kimś, a byciem w związku? Dla mnie związek to właśnie te drobne gesty, przypominające mi, że nie jestem sam, że jestem dla kogoś ważny. I po to z kimś jestem, bym sam mógł dać tej drugiej osobie coś od siebie. Najpiękniejsze są właśnie te "rzeczy" niematerialne, jak uwaga, słowo, dotyk, spojrzenie, uśmiech.
          Albo wyobraź sobie, że ona będzie identycznie zajmować się dzieckiem, jak mną. Czyli będzie sobie defilowała w okularkach z juniorem, a on w tym czasie wejdzie w kałużę, zderzy się z latarnią, spadnie z murka itp. Pewnie jedyna reakcja jego matki to będzie lanie (o ile cokolwiek zauważy).
          Co do sytuacji z moim wyjazdem, to najpierw wspomniałem, że wstępnie coś takiego planuję. Ona wzruszyła lekko ramionami i zrobiła niewiele mówiącą minę. Nic nie powiedziała. A kilka dni przed wyjazdem zapytałem zwyczajnie :"będziesz trochę tęsknić?". Odpowiedziała :"nie wiem, bo jeszcze nie wyjechałeś" ;)))
          W kwestii rozmów, to ja nie doczekam się nigdy jakiejś porady itp. Mogę liczyć tylko na wypowiedziane od czasu do czasu :" yyyhhmm", "taakkk", "ejjjjjj", "o jaaaa". Natomiast ja słucham z zaciekawieniem jej opowieści typu "moja koleżanka jest w ciąży i wkurza się, że przytyje, a poza tym jak ona wytrzyma przez 9 miesięcy bez sushi".
          Rozumiem, że ludzie są różni, ale każdy bez wyjątku potrafi nad czymś się "pochylić". Jeśli nie jest to muszla, to może bursztyn? Jeśli nie morze, to może góry?Jeśli nie pocztówka, to może figurka? Nie obraz to może książka? Nie pies to może kot? Nie drzewo, to może skała? Natomiast jej reakcją na cokolwiek jest całkowity brak reakcji. Miejscami to bywa to fajne, bo gdy leje, to dla niej nie ma problemu, gdy słońce praży- nie ma problemu, gdy buty niewygodne podczas wędrówki- nie ma problemu, gdy ja potrzebuję jej ciepła - też nie ma problemu.
          • neojeriomina Re: śmieszne___ 16.12.13, 22:33
            Nie wolno jeść sushi w ciąży???? :((((
            • zagubiony78 Re: śmieszne___ 19.12.13, 19:26
              neojeriomina napisał(a):

              > Nie wolno jeść sushi w ciąży???? :((((

              W surowej rybie mogą być pasożyty.
              • neojeriomina Re: śmieszne___ 19.12.13, 21:01
                A to sushi musi być koniecznie z surowej ryby? :)
          • six_a Re: śmieszne___ 16.12.13, 22:40
            >"yyyhhmm", "taakkk", "ejjjjjj", "o jaaaa".

            ja nie wiem, czy ty czekasz w tym wątku, aż ktoś ci powie, że panna tak naprawdę cię kocha, czy może wolisz wersję, że może sam reprezentujesz ten sam poziom elokwencji i inteligencji emocjonalnej, że tak was do siebie przyciągnęło na amen.
            jak ci kobieta nie pasuje, to weź się rozstań i przestań jęczeć.
    • bella_roza Re: Zimny chow partnerki 24.11.13, 17:02
      wyjmij z niej zatyczkę, spuść powietrze, zroluj i poszukaj sobie innej partnerki
    • suzan46 Re: Zimny chow partnerki 24.11.13, 21:39
      Jak to czytam, to tak jak bym czytała o swoim mężu( nie jesteśmy już razem)...nie chcę być tutaj sędzią, ale mogę Ci poradzić jedno daj sobie spokój bo będziesz żałował, z kimś takim nie będziesz ani szczęśliwy, ani spełniony i choćbyś nie wiem jak się starał nic nie wskórasz..Ja takie typy ludzi nazywam,,kula lodowa'' nie wiedzą co to czułość,oddanie i bezinteresowne robienie czegokolwiek, a życie z taką osobą jest trudne i ciężkie...Nazwałeś Ją ,,robotem'' tak to dobre określenie... a na tym świecie jest miliony ciepłych, czułych i wartościowych kobiet może warto o tym pomysleć:)
    • no_easy_way_out Re: Zimny chow partnerki 26.11.13, 22:59
      ??
      Jestes z moja byla!?? Prawie wypisz wymaluj ona. Jeden tylko szczegol sie nie zgadza.
      Poczatkowo bardzo mi sie to podobalo, ze pozbawiona byla dziwnych fochow, taka silna emocjonalnie (to nie tak, ale tak to widzialem, a nie ze obojetna)?

      Czy gdy cos dla niej zrobisz, mowi czasami "dzieki", ale takim glosem wyciszonym, taki pol_na_glos, polszeptem, z wzrokiem odwroconym, troche nieobecnym alboskierowanym gdzies obok?
      Czesto mowi o czyms glosem takim nieco znudzonym? (chyba ze sie napije, albo jestescie na imprezie?)
      Czy ogolnie to taka troche balaganiara, znaczy sie np. ten sam ogryzek potrafi byc w tym samym miejscu po 3 dniach?), ale z drugiej stroymn jak przyjda goscie, to musi byc cacy?
      Z drugiej strony, nigdy, ale to nigdy nie ma negatywnych wybuchow wscieklosci?
      Nie domaga sie od Ciebie co chwila potrwiedzenia uczuc, wiec masz Swiety Spokoj i nie musisz udowadniac wielblada?
      NIGDY nie ma zadnych jazd, zeby wyciagac cos z Ciebie, rozkrecac Twoj umysl "co wlasnie myslisz" i musiec wiedziec wszystko?
      Lubi podrozowac, ale choc powie, ze cos jej sie podoba, to chocby zwiedzala Machu Pichu, ton glosu jakgdyby mowil cos zupelnei innego, cos obojetnego, emocjonalnie zrownany z glosem z glosnika komunikujacy przyjazd pociagu na dworcu w Pierdziszewie?
      Mieszkacie moze poza Polska??

      Pytasz czy ktos mial podobny problem i co zrobil; tak, mialem niemal identyczny. Rozwiazaniem bylo rozstanie.

      P.S. Mam tyle lat co Ty. Nie mam bogatej kolekcji bylych kobiet w zyciu. Ale na tyle by sie grupka uzbierala, ze mozna powiedziec, ze zamkniete oczy laski podczas seksu to naprawde nic nienormalnego. Czesciej wystepuje niz niewystepuje.Tu masz problem bezpodstawny, uwierz koledze.
      • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 16.12.13, 17:45
        Odpowiadając na pytanie, mieszkamy w Polsce, a świat nie jest chyba aż tak mały, by mogła być to Twoja była. Chociaż...zastanowiło mnie wspomniane Machu Picchu, o którym ona marzy od wielu lat.
        Czytając Twój post widzę wiele podobieństw. Bardzo wiele. Też na początku byłem zachwycony jej (typowo męskim) zdecydowaniem, brakiem fochów czy marudzenia. Podobał mi się jej dystans, stonowanie, ponieważ sam nie przepadam za głośnymi, czy hałaśliwymi kobietami. Ona jednak idzie w tym kierunku zbyt mocno, bo zachowuje się jakby miała odciętę górne i dolne pasmo (tzn. brak radości i złości). Bardzo trudno jest to opisać obrazowo. Ona z zachowania i mimiki jest jakby połączeniem królowej Elżbiety z Putinem ;) Można powiedzieć, urodzona dyplomatka lub superszpieg;)
        Gdy zrobię dla niej coś miłego, jakąś przysługę, czy kupię jakiś drobiazg, to bardzo rzadko słyszę "dziękuję". Miłe gesty jakby ją zawstydzały i powodowały jej niedowierzanie, że tak może być (że może być dobrze i miło). Na miłe słowa i komplementy reaguje kpiąco-niedowierzająco i obraca wszystko w żart. Sama uważa, że ma ogromne poczucie humoru, lecz w ogóle nie używa go na codzień. Jest poważna, stonowana, jakby wiecznie zamyślona, tocząca jakąś walkę w głowie. Gdy widzimy coś ładnego (morze, góry itp.) to jej reakcja jest zerowa. Irytuje ją, że robię fotki i co chwila się zatrzymuje, by coś popodziwiać. Bo przecież ona "już w tych górach i nad tym morzem była". Hm, książkę też już pewnie ma;)
        Natomiast, gdy jesteśmy w miejscu, które całkiem zwala z nóg, to bez zmiany mimiki potrafi powiedzieć zdanie typu :"Ej, no mega". Do tego faktycznie, ton głosu oznajmia, że "pora wyrzucić śmieci, albo że chleb się skończył". Ja w tym czasie robię już 40ste zdjęcie, a kątem oka obserwuję, jak inne pary śmieją się, przytulają, pokazują coś sobie itp.
        Będąc z nią czuję się trochę jak trener naszych piłkarzy i mam ochotę co chwile krzyczeć :"ŻYJEMY, ŻYJEMY!!!" ;)
        Faktycznie, ona zupełnie nie docieka co ja do niej czuję, ale też ja nie otrzymuję od niej podobnych informacji. Jak dodamy do tego brak podstawowych zachowań typu dotyk, sympatyczny uśmiech, czy miłe słowo, a także brak umiejętności prowadzenia rozmowy (gdy mówię o jakichś moich problemach), to widać brak podstaw do budowania, czy w ogóle utrwalania tej relacji. Przecież zacieśnianie relacji to nie tylko seks. Można ze sobą sypiać i być tak odległym emocjonalnie jak Rzym i Krym.
        • berta-death Re: Zimny chow partnerki 16.12.13, 23:15
          Po co z nią jesteś, skoro jest tylko masturbatorem o humanoidalnym kształcie? Zwłaszcza, że ci to przeszkadza. Może idźcie do jakiegoś psychologa, niech powie co jej jest, czy to można leczyć, w jaki sposób i jak długo by ewentualna terapia potrwała. Bo ona albo w ogóle nie odczuwa emocji, albo nie potrafi ich dopuścić do głosu, zdefiniować, okazać, reagować na nie, korzystać z nich, itp. Zapewne nie potrafi również rozpoznawać cudzych emocji i właściwie na nie reagować. Albo jest niepełnosprawna, np ma autyzm, schizofrenię, psychopatię czy cokolwiek innego, albo z takiej patologii pochodzi, że nikt jej tego nie nauczył. Ewentualnie ma cię w dupie. Jak ma psychiczny problem, to innych traktuje tak samo, co wprost musi się przekładać na to, że nie ma ani przyjaciół, ani znajomych, ani zwykłych kolegów i koleżanek. Skoro nie ma, to jak żeś ją wytrzasnął? Odludki zazwyczaj są zatwardziałymi singlami, bo nawet nie mają okazji kogoś poznać. Jeżeli ma znajomych i życie towarzyskie, znaczy, tylko ciebie tak traktuje. Co powinno dać ci do myślenia.
          • alpepe Re: Zimny chow partnerki 16.12.13, 23:34
            Ja sądzę, że jest z patologii właśnie, jak napisałaś w jednym z przypuszczeń. Co do kolegii wątkodawcy, cóż, zakochujemy się we własnych wyobrażeniach na temat drugiej osoby.
            • ksieznapodolska33 Re: Zimny chow partnerki 16.12.13, 23:49
              Na początku chciałabym powiedzieć, że komentarze w tym wątku są genialnie. Wszystkim uczestnikom serdecznie gratuluję. Dawno się tak nie uśmiałam.
              Co do mnie, to bardzo odpowiada mi teoria o osobowości schizoidalnej. Rozważyłabym ją poważnie na miejscu Zagubionego.
              Druga sprawa, chyba nieporuszona do tej pory: dlaczego, do diaska, on w ogóle z nią jest??? Co trzyma ich razem? Bo chyba nie konwersacje? ;)
              • ksieznapodolska33 Re: Zimny chow partnerki 16.12.13, 23:54
                Dodam, że naprawdę współczuję Zagubionemu. Byłam z mężczyzną, który zachowywał się podobnie, jak ta pani, ale tylko, kiedy był z nami jego 3-letni syn. Małego uwielbiałam, ale sytuacja kompletnego autyzmu, który mój ukochany przejawiał wobec mnie w obecności syna była dla mnie traumatyczna.
                Po pół roku trzasnęłam drzwiami. I Tobie, Zagubiony, też tego życzę.
                • berta-death Re: Zimny chow partnerki 17.12.13, 00:02
                  Też właśnie pytam, czy ona zachowuje się tak cały czas, czy tylko wobec niego, bo to kluczowe znaczenie ma. Jak wobec wszystkich, to te zaburzenia osobowości są całkiem prawdopodobne. Natomiast mało prawdopodobne jest, żeby w tej sytuacji kobieta miała na tyle rozbudowane życie towarzyskie, żeby być w stanie kogoś poznać a co dopiero poderwać kogoś bądź dać się komuś poderwać.

                  Nie mówiąc o tym, że zaburzenia zaburzeniami, ale tutaj jeszcze dochodzi element braku kultury osobistej i elementarnych zasad dobrego wychowania. Człowiek jako tako wychowany, raczej wie jak się zachować w momencie zostania skomplementowanym, otrzymania prezentu, życzeń, itp. Wie też jak, kiedy, komu i jaki komplement powiedzieć, zrobić prezent, itp. Jednym słowem umie się zachować w codziennych sytuacjach a nie sterczy jak ten kołek i ani me ani be ani kukuryku. Nawet jak się tego z domu nie wyniosło, to ma się oczy, uszy i widzi i słyszy jak zachowują się ludzie dookoła i jak są na tej podstawie odbierani przez innych.
                  • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 20:27
                    Niestety, znów masz trochę racji.
                    Czy zwrot "Ejj!!!" to normalny sposób nawiązywania rozmowy z kimś bliskim?
                    Dla odmiany, gdy jej coś nie pasuje, to mówi do mnie "spadaj!" - według niej, to takie "daj spokój". Oczywiście, dość mocno zaprotestowałem.
                    Ma ewidentny problem z dziękowaniem za cokolwiek. Zrobi to w 2 na 10 przypadków i to z wielką trudnością. Gdy kupię jej jakiś drobiazg, to niemal krzyczy, jakbym zrobił coś bardzo złego. Sama nie przepada raczej za pomocą (nie mam co liczyć na możliwość nasmarowania jej pleców;) Ale gdy ja o to poprosiłem, to spojrzała na mnie z wielkim zdziwieniem. A z jeszcze większym, gdy chciałem pożyczyć jej krem z filtrem (mimo, ze to ona zwykle się opala, a ja niemal nigdy), bo powinienem mieć swój. W sytuacjach typu: wesele, pogrzeb, oznajmienie ciężkiej choroby, niewywiązanie się ze swoich obowiązków zawodowych itp. to zwykle kobiety, jako bardziej otwarte i rozwinięte emocjonalnie, mają nad nami wielką przewagę. Ale nie tutaj. Ona w takich sytuacjach zupełnie nie wie co powiedzieć.
                    Przykłady mogę mnożyć. Może to po prostu takie wychowanie, gdzie w domu jedzenie było w lodówce, łóżko w sypialni, ciepła woda w łazience i każdy musiał sobie radzić sam. Tak jak dzieciaki na obozie. Do tej pory sądziłem, że regułą związków jest dbanie o siebie nawzajem. Widać związki mogą służyć jeszcze czemuś innemu. Ciekawe co dla niej jest istotą związku? Pewnie, że próbowałem ją o to zapytać. Odpowiedziała coś mniej więcej takiego:" No chcę, żeby się nam udało i żebyśmy niczego nie zepsuli". Fajnie :)
          • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 19:58
            Liczyłem, że z czasem coś się jej odmieni. Może po prostu, ja mam jednak jakieś uczucia i nieodwracalne decyzje na polu uczuciowym nie przychodzą mi łatwo. Ostatnimi jednak czasy widzę, iż zaczynam się męczyć. Idziesz z kimś, przytulasz ją, czujesz obok ciało, które emanuje ciepłem i jednocześnie czujesz samotność, zimno, dystans, bezradność, a także jakby obojętność drugiej strony. Nie sądziłem, że w ogóle istnieją kobiety, które mogą się podobnie zachowywać. Każdy problem, ale nie taki! Kolejna lekcja?

            Chyba (niestety) właściwie to określiłaś. Ona jest jakby niepełnosprawna (wycofana) emocjonalnie. Ma zakodowane pewne schematy (wizje) swojej osoby, np. "bardzo lubię zwierzęta", ale gdy widziałem jej obojętność na nie, to aż mnie mroziło. Podobnie "uwielbiam przyrodę" - hm, musiałaby chyba zderzyć się z drzewem lub górą, by je dostrzec. Z drugiej strony, można coś widzieć, coś czuć, ale w życiu chodzi raczej o uzewnętrznianie emocji, o jakiś przekaz i interakcje (jeśli nie z całym światem, to chociaż z partnerem). A tu tylko pusty wzrok i jakiś bełkot, typu: "Ej! no mega!" W wolnym tłumaczeniu: "Kochanie, ale tu pięknie!" ;)
            Życie towarzyskie ma. Są jakieś koleżanki od plotek, kawy i zakupów. Sama wspomina, że nie lubi tłumów i dużych imprez, ale jednak bywa i na takich. Ale nie wyciągałbym tu daleko idących wniosków. Po pierwsze, te koleżanki mogą być na zbliżonym poziomie. Po drugie, ludzie różnie funkcjonują w różnych okolicznościach. Każdy potrzebuje mieć jakiegoś znajomego, z jednym kumplem pogadam tylko o piłce, z innym tylko o komputerach (taka specjalizacja;) Weźmy piłkarki z jednej drużyny, mogą się nie lubić, ale łączy je wspólny cel, a do tego ciągle się poklepują, ściskają, wskakują na siebie (dość!) ;)
            Ona raczej sprawia wrażenie, jakby nie umiała rozwijać relacji. Gdy jesteśmy razem to działamy jak dwóch kumpli na biwaku, czyli współpraca bez agresji, ale rzecz jasna, bez czułości ;), czy jakichś miłych gestów. Jesteśmy oboje, ale każde z osobna. Uff, wytłumaczenie tego wymaga chyba doktoratu z psychologii ;) Ale szczerze, to jest ciężko i cholernie mało śmiesznie.
            Jedna rzecz pocieszająca: chyba 3 osoby tutaj zgłosiły podobny problem, więc to raczej nie ze mną jest coś nie tak, bo jak wiadomo, pierwsza rozsądna reakcja brzmi: co ja robię źle?
    • kk55aa Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 19:43
      a może jej na tobie zwyczajnie nie zależy? i nie ma zamiaru zmuszać się do czegoś czego nie czuje...
      • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 20:03
        kk55aa napisała:

        > a może jej na tobie zwyczajnie nie zależy? i nie ma zamiaru zmuszać się do czeg
        > oś czego nie czuje...

        Też o tym myślałem. Ale jest jedna rzecz, której nie umiałbym w tym momencie wytłumaczyć: seks...
        • kk55aa Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 20:20
          Są kobiety które potrafią udawać miłość, seks - po prostu grają całe życie.
          W tym przypadku dziewczyna jest sobą, nie oszukuje Cię, bo nic nie mówi na temat uczuć i nie robi żadnych gestów, nic ci tez nie obiecuje.
          Na te pierwsze nabiera się wielu mężczyzn a potem płaczą.
          A czy w przypadku twojej dziewczyny jest to cecha charakteru czy szczerość to tylko ty możesz poznać. Zadaj jej trochę pytań, bo może jest z tobą z braku kogoś innego. TY się męczysz i ona, i razem tracicie czas, gdy być może z inną kobieta byłbyś szczęśliwszy.
          • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 20:33
            Kiedyś próbowałem rozmawiać z nią o uczuciach. Trudno to nazwać rozmową, ale dowiedziałem się, że ona przez ostatnie kilka lat nie była w związku, a co do nas, to ona "nie wie jak to się stało między nami, ale jest jej dobrze i chce by to trwało i by niczego nie popsuć".
            Jednak biorąc pod uwagę jej zachowanie, to ona robi wszystko, by mnie do siebie zniechęcić.
            • kk55aa Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 21:06
              Związek budują dwie osoby. Jeśli tylko ty się starasz to nie jest żaden związek.
              Z tego co piszesz wynika że jesteście razem bo ona nikogo innego nie znalazła, co oznacza że jak kogoś pozna ....... sam widzisz jakie wnioski się nasuwają.
              Może tracisz czas, bo jeśli śpiąca królewna pozna królewicza który ją obudzi ze snu, to ożyje tylko nie dla ciebie.
              Zastanów się czy taki związek ma sens

              • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 19:46
                Też doszedłem do tego, że nie przypomina mi to żadnego znanego rodzaju związku. Między nami jest jakiś rodzaj bliskiego kumplowania się + intymność. Ale uczuciowo stoimy w miejscu. Niby jesteśmy dla siebie bliscy, bo takie są obopólne zapewnienia, ale brakuje tych "typowych" wyznań, że jestem dla niej ważny itp. Z kolei na moje słowa, że jest dla mnie wyjątkowa, piękna itp. ona reaguje tak, jakby z góry wiedziała, że ja kłamię, czyli niedowierzaniem i jakby lekko kpiąco. Brak czytelnych komunikatów z jej strony powoduje moją niepewność w naszej relacji, co pogłębia dystans między nami. Co ciekawe, wspominam jej o tym, że wciąż wyczuwam ten dystans między nami, a ona twierdzi, że absolutnie go nie tworzy. Ale nawet gdy jesteśmy przytuleni, to czuję pustkę i samotność.

                Nie sądzę, że ona jest ze mną z "braku laku". Była długo sama i raczej nie brakowało jej okazji do zmiany tego stanu. Ona bardzo mocno zabiegała o tę znajomość. Miesiącami starała się, żebyśmy się poznali i zaczeli spotykać. Naprawdę była wytrwała i cierpliwa. I nikt jej przecież nie zmuszał.

                To co najbardziej mnie teraz zastanawia, to odpowiedź na pytanie, czy ten typ tak ma, czy może ten "typ" tak reaguje na mnie.
                • kk55aa Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 20:31
                  A może poeksperymentuj trochę np. bądź dla niej równie oschły lub unikaj jej jakiś czas ze niby nie masz czasu... tak aby odczuła jak to jest.

                  Może przytłaczasz ją swoim uczuciem i zaangażowaniem?

                  To że jej zależy na tobie nie oznacza że jest zakochana. Zależy jej, bo ma komfort uczuciowy przy tobie, nie musi być zazdrosna, wszystko ma podane, zawsze jesteś gotowy i zadeklarowany.
                  Natomiast inwestowanie w inne nowe uczucie wymaga wysiłku i jest niewiadomą. Poza tym z takim charakterem trudno znaleźć partnera.
                  Ty jesteś stroną bardziej zaangażowaną a ona tylko bierze, nie ma równowagi.
                  Czy ty byś chciał aby tak było zawsze?
                  • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 22.12.13, 01:12
                    Jak już wspomniałem wcześniej, ona bardzo zabiegała o ten związek. Musiało jej też zależeć. Twierdzi, że od kilku lat nie była w związku. Ale kobiety nie nazywają związkami przelotnych, czy w ogóle krótkich znajomości;) Może ona nie potrafi utrzymać i rozwijać tych znajomości? Może nie każdy nadaje się do bycia z kimś? Znajomi owszem, ale ktoś bardzo bliski stanowi problem.
                    Jeśli chodzi o tzw. nadmierne zaangażowanie z mojej strony, to nie ma o tym mowy. Jest wiele sytuacji, gdy jesteśmy umówieni i ja nie odzywam się długo i wówczas ona dzwoni z pytaniem, czy spotkanie aktualne. Podobnie dość często pyta się, czy pasuje mi dana godzina itp.
                    Spotykamy się zwykle 2 razy w tygodniu. Czasem 3.

                    Jest taki jeden przykład. Piszemy sobie smsy. Kilka w ciągu dnia. I ona mi wspomina, że sama pisze mi takie długie smsy, a ja odpisuję tak skromnie. Normalnie to by oznaczało, że jednak jej zależy i chce więcej kontaktu, prawda? Problem tylko w tym, że te moje odpowiedzi do niej są dłuższe, niż jej i to faktycznie ja cierpię na deficyt ciepła i kontaktu (nawet za pośrednictwem smsa). Dlaczego o tym piszę? Bo może ten przykład pokazuje, że ona nie umie właściwie ocenić sytuacji i własnego zachowania? A może ona po prostu nie potrafi emocjonalnie objąć takiego tworu jak związek z kimś, kto chce czegoś więcej, niż samej swiadomości bycia z kimś, możliwosci pokazania się z kimś, oraz posiadania kogoś do łóżka. Może ten "ocean" uczuć i wszelkie kwestie "okołozwiązkowe" ją przerastają po prostu.
                    • kk55aa Re: Zimny chow partnerki 22.12.13, 19:14
                      W końcu każdy z nas jest inny i nie ma norm na to co jest normą a co nie.
                      Jeśli potrafisz tak żyć to się z tym pogódź. Tylko musisz odróżnić to, że jej zależy, od kocha. Bo ona się właśnie zachowuje jak ta której tylko zależy. Nie widać uczucia jakiego oczekujesz.
                      A to że zabiegała o wasz związek też nie świadczyło o uczuciu, bo przecież ono miało dopiero przyjść, lecz o tym że jej się podobałeś. Jesteś dla niej na pewno kimś cennym, ważnym, przyjacielem, towarzyszem. Tylko pytanie czy to wystarczy każdemu z was?
                      Bycie w związku to szkoła życia, dlatego osoby po wielu związkach nazywane są oszlifowanymi brylantami, przeszły i nauczyły się tak wiele i umiejąc z własnych doświadczeń wyciągać wnioski, stają się naprawdę cudownym i partnerami.
                      Powątpiewam czy twoja dziewczyna miała kogoś wcześniej, tak na dłużej, choć tak mówi.
                      Z tego co piszesz być może, że ona już taka jest.
            • berta-death Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 21:07
              Przez ostatnich kilka lat nie była w związku, mówisz. A kiedykolwiek wcześniej była? A jak tak, to jak długo i dlaczego się rozpadł?
              • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 19:47
                berta-death napisała:

                > Przez ostatnich kilka lat nie była w związku, mówisz. A kiedykolwiek wcześniej
                > była? A jak tak, to jak długo i dlaczego się rozpadł?

                Była w jednym chyba czteroletnim związku. Nie wiem dokładnie dlaczego się rozpadł.
            • klamkas Re: Zimny chow partnerki 19.12.13, 21:42
              W związku trzeba dbać o ciągły rozwój i ciągle iść do przodu, a nie ograniczać się do "nie popsuć". Na dłuższą metę taka taktyka chyba nie wystarczy.
              • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 19:58
                klamkas napisała:

                > W związku trzeba dbać o ciągły rozwój i ciągle iść do przodu, a nie ograniczać
                > się do "nie popsuć". Na dłuższą metę taka taktyka chyba nie wystarczy.

                Również dla mnie to jej stwierdzenie było dość dziwne, takie infantylne. Często odnoszę wrażenie, że ona mówiąc do mnie o nas, używa usłyszanych gdzieś ogólnych frazesów, typu właśnie:"nie wiem jak to się wszystko stało, ale jest mi z tym dobrze i teraz tylko musimy uważać, żeby tego nie popsuć". Coś jakby tekst z filmu. I to raczej słabego. A to by oznaczało, że ona nie ma wypracowanego żadnego sposobu komunikacji w związku. Jakby sfera jakichś głębszych uczuć nie była jej znajoma.
                I tak jak napisałaś, w ten sposób nie zbudujemy więzi między nami, nie pogłębimy tej relacji. Zdaję sobie z tego sprawę i zaczyna mnie to mocno uwierać.
    • thelma333.3 Re: Zimny chow partnerki 20.12.13, 14:21
      uff, przeczytałam wszystkie wypowiedzi w tym wątku, co rzadko mi się zdarza :-)

      po pierwsze to, ze ona nie zachwyca się muszelkami i innymi pierdółkami, nic nie znaczy oprócz tego, ze ona nie zachwyca się muszelkami i innymi pierdołkami; po prostu taka jest: niesentymentalna, może praktyczna ,może pragmatyczna, mało romantyczna albo w ogóle nieromantyczna; nie widzę w tym nic zdrożnego;
      duza niesprawiedliwością z Twojej strony jest uważanie jej za wadę tych cech, które pierwotnie bardzo Cie zachwyciły;

      kolejna sprawa: oczekiwanie, żeby ona Cie traktowała
      jak dziecko (przykład z tym spacerem i kałużami) albo Ci usługiwała (sama nie je śniadania ale powinna szykować je dla Ciebie) to w moim odczuciu konkretne wymagania które masz wobec swojej ew życiowej partnerki; nie oceniam tego czy to słuszne czy nie;
      tak masz i takiej chcesz kobiety; ona taka nie jest i nie sadze, żeby się nagięła; wiec albo bierzesz ja jaka jest, albo rozstanie i szukasz
      'misi pysi' ktora zadba i o śniadanie, i o nie wdepniecie w kałużę, jak i o zapas monet które będziesz mógł wrzucać do fontann
      (przy okazji: nie oceniałabym tak pochopnie, ze ona w ten sam sposób będzie traktować swoje dziecko : dziecko to dziecko, a partner to partner ;
      poza tym , co to ogóle za porównanie? dziecko vs partner? chcesz być traktowany jak partner czy dziecko? )

      natomiast: rozumiem Twoje zagubienie jeśli chodzi o Twoje poczucie braku bezpieczeństwa w tym związku, bo masz wrażenie, ze jej zwyczajnie nie zależy;
      i tu szczerze mówiąc ja uważam, ze jej naprawdę nie zależy; mogę się mylić - ostatecznie nikt nie zna tej dziewczyny oprócz Ciebie - ale na to mi wygląda;
      jeżeli dałeś jej poczucie bezpieczeństwa w tym związku, ze ona jest dla Ciebie kimś bardzo ważnym, ze wiążesz z nią plany na przyszłość, zresztą wiesz o co chodzi - a
      mimo tego, ona tego nie odwzajemnia, to nie masz się co oszukiwać;
      chyba, ze oczekujesz, ze ona się bardzo zaangażuje, a Ty wtedy zdecydujesz :może tak, może nie;
      w takim przypadku nie dziwiłabym się dziewczynie, ze powściągliwie podchodzi do tej relacji; oczekujesz miłości i ogromnego zaangażowania, ale czy sam tez jej to dajesz?
      • garssonka Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 11:13
        jezeli seks jest a nie ma uczucia, to moze ona ma problem polaczenia milosci z seksem?
        • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 20:11
          garssonka napisała:

          > jezeli seks jest a nie ma uczucia, to moze ona ma problem polaczenia milosci z
          > seksem?

          Z założeń przyjętych przez nas oboje nasza znajomość miała być związkiem, a nie romansem. Zakładałem więc, że jeśli nawet seks nie wyniknie z miłości, to pojawi się ona wkrótce po tym. Tymczasem, mimo dużej bliskości, intymności, ona wciąż zachowuje się jakbyśmy właśnie spotkali się drugi raz w życiu,a to powoduje, że ja często bywam spięty (!), gdy jesteśmy razem. Widzieliśmy się dziesiątki razy, a ja czuję się, jak na pierwszej randce. Wdzieliśmy się mnóstwo razy w intymnych sytuacjach, a ja czuję się jak na cenzurowanym.
          Myślę, że powodem jest brak ciepła i okazywania uczuć z jej strony. Wiem, że na dłuższą metę tak się nie da. Poza tym, wiem coś jeszcze. Różne miewałem problemy w związkach, ale z takim spotkałem się pierwszy raz. A gdy ktoś już raz zaznał takiej prawdziwej kobiecości w pełnej krasie, to nigdy z niej nie zrezygnuje ;)
      • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 21:11
        Dziękuję Ci za wytrwałość. Wszystkim innym również :)

        Na wstępie zaprzeczyłaś jednak sama sobie, pisząc, że to, iż ona nie zachwyca się pierdółkami itp. nie oznacza nic oprócz tego, że się nimi nie zachwyca, bo po prostu taka jest: niesentymentalna, pragmatyczna i mało romantyczna. A więc jednak coś to oznacza de facto?
        Parę osób zaatakowało mnie o te muszelki i monety wrzucane do fontann. I Ty też to teraz robisz:) Tymczasem, to tylko przykłady z jej zachowania, ale chyba nie aż tak oderwane od rzeczywistości, bo gdy jesteśmy na plaży to obserwuję pary dwukrotnie starsze od nas, które co chwila pochylają się a to nad kamykiem, a to nad bursztynem. Wrzucanie monet do zbiorników wodnych to chyba też raczej norma i nie jakieś moje wydumane dziwactwo?
        Ale absolutnie zgadzam się, że nie każdy musi to lubić. Zatem niech lubi cokolwiek innego. Mówiąc wprost, liczyłem na jakiekolwiek ludzkie odruchy. Jakiekolwiek. Czasem przypomina mi się film Terminator II, gdzie młody John tłumaczy Terminatorowi, że to tak nie można chodzić sobie i zabijać przypadkowych ludzi, a Terminator na to :"why?!" ;))
        To jest tak, że gdy idziemy na spacer po plaży, to ja zerkam sobie to na wydmy, to na morze, to strzelę fotkę, to podniosę kamień i puszczę kaczki, to coś do niej zagadam na ten temat. Cieszę się miejscem, chwilą i towarzystwem. Dla niej ta sama chwila, to wejście na plażę w punkcie A i przemierzenie trasy do punktu B. Mission completed. The beach has been terminated" ;)) Oczywiście ona "bardzo lubi morze". Podobnie "lubi zwierzaki". Mi zdarza się być pod wrażeniem np. jakiegoś psa i poszukać sklepu, by kupić mu parę kiełbas. Zauważ, że pies nie poprosi (może poprosić o kolejną;). Trzeba mieć do tego "psa" podejście i właściwie go odczytać. Dobrze, że ja potrafię poprosić o coś przy śniadaniu, bo tylko wtedy mam szansę to otrzymać. Dla niej pies, to szczekające zwierzę na 4 litery. Nudaaa. ;)
        Pamiątki nie kupi, bo "zbierają kurz", kartki nie wyśle, bo "nie ma takiego zwyczaju"., "wrzucanie monet jest dziwne", no niech będzie, że miliony turystów są dziwne, dla mnie to akurat zabawa i sposób na pozbycie się drobnych.

        Kolejna rzecz. Ja nie oczekuję "matkowania", ale uważam, że jest wyraźna różnica pomiędzy byciem singlem i byciem z kimś. Jako singiel troszczę się o siebie i jakoś dawałem zawsze radę. Natomiast, gdy już z kimś jestem, to chcę poświęcić jej trochę czasu i zatroszczyć się o nią, bo to przecież przyjemność. Jednocześnie wiem, że i ona zapewne będzie troszczyć się o mnie. Już o tym pisałem, przecież nie jestem z kumplem, tylko z moją dziewczyną.
        Odwróć sytuacje i wyobraź sobie, że ja postępuję jak ona (czyli ponoć zwyczajnie????) i gdy idziemy to ja idę prosto (na azymut :) i ponieważ jestem dużo silniejszy, to ona wpada na ludzi z naprzeciwka, na doniczkę itp. Albo na biwaku ja otwieram nożem konserwę i patrzę bez emocji, jak ona kaleczy sobie rękę. Dodajmy do tego, że w życiu kobiety jest takie 9 miesięcy, gdy może bardzo potrzebować pomocy mężczyzny. Czy wtedy powinienem zapytać:" A Ty Skarbie potrzebujesz by Cię ktoś niańczył, czy jak?!".
        Powtórzę: wiem, że ludzie różnią się między sobą, ale mówiąc obrazowo jeden zje na śniadanie musli, inny jogurt, trzeci banana, ale każdy coś. Natomiast jej zachowanie ala "Królowa Elżbieta na stypie" powoduje mój głód emocjonalny oraz to, że jako para zmierzamy do nikąd.
        I tak. Okazuję jej mnóstwo ciepła. Ale to naturalne reakcje. Jak widać nie dla każdego.
        • thelma333.3 Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 22:49
          moje okreslenie 'nic nie znaczy' odnosnie tych nieszczesnych muszelek oznaczalo "nic nie znaczy w stosunku do Twojej osoby" oczywiscie - bo przeciez nie debatujemy tu chyba nad tym, jaki ma charakter Twoja dziewczyna tylko czy darzy Cie uczuciem i czy to uczucie okazuje; bo zrozumialam z Twoich wypowiedzi, ze jakby sie do Ciebie miziala, to bys tych muszelek nie zauwazyl; a ze tego nie robi, to muszelki urosly do rangi problemu i wyznacznika tego, jak nalezy sie zachowywac;
          i owszem, akurat ten przyklad, i ten z fontannami na moj gust nie maja nic wspolnego z tym, czy ludzie darza sie nawzajem uczuciem i jak to uczucie sobie okazuja;
          ja mysle, ze tak tego bronisz bo z natury jestes sam sentymentalny i romantyczny, a ona taka nie jest, i byc moze nie zdawales sobie sprawy z tego jak bedzie Ci ta roznica przeszkadzac;

          szczerze mowiac, im wiecej przykladow podajesz tym bardziej widze zwyczajne niedopasowanie osobowosci - mysle, ze wbrew temu co piszesz owszem, oczekujesz troche takiego 'matkowania' - bo w Twoim wyobrazeniu pokazuje to, ze drugiej osobie na Tobie zalezy ( przy tym nie sadze,zeby sytuacje wyjatkowe jak ciaza czy choroba to byla ta sama kategoria zdarzen co zycie codzienne wiec tu trudno porownywac)

          na koniec zwyczajnie: skoro az tak Ci ta dziewczyna nie pasuje, to dlaczego w ogole z nia jestes? i wlasciwie co bys sie chcial dowiedziec od obcych ludzi? ze Twoje zachowanie jest norma a jej nie? ze Twoje zachowanie jest lepsze i prawidlowe a jej 'be'?
          otoz w zwiazkach nie ma czegos takiego; w wiesz dlaczego? bo ludzie sa rozni i oczekuja roznych rzeczy od drugiej osoby;
          Twoje oczekiwania nie sa spelniane, ewidentnie nie pasuje Ci zachowanie tej dziewczyny , wiec po prostu sie rozstan; ona inna nie bedzie
          • zuzi.1 Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 23:10
            Ta pani się nie zmieni, bo taka zwyczajnie jest. Może miec za sobą przemocowe dzieciństwo i stąd te zamrożone emocje, może byc też narcyzem. Poczytaj o narcyźmie. Szkoda Twojego czasu na nią. I tak b. dlugo się z nią męczysz. Tyle kobiet dookoła, czemu właśnie ta? Czy jest jakaś wybitnie piękna, zgrabna itp.? Na jakie kobiety trafiałeś w swoich poprzednich związkach?

            Przeczytaj to:
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,147894041,147894041,Koluzje.html
            • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 22.12.13, 01:41
              Nie wiem jakie ona miała dzieciństwo. Co do narcyzmu, to trudno powiedzieć, bo z jednej strony ona sprawia wrażenie, że ma duży dystans do własnej osoby (a więc nie tylko z dystansem mnie traktuje), a z drugiej egoizm ma dość mocno rozwinięty.

              Dlaczego ona? Gdy jest to uczucie, a nie biznes, to chyba nie ma dobrej odpowiedzi na takie pytanie. Pewne cechy nie wychodzą od razu. Na początku wydawała się być ucieleśnieniem moich marzeń i tęsknot. I to w dużej mierze wewnętrznie. Możliwe, że ją dość mocno przeszacowałem. Z początku mieliśmy dla siebie zbyt mało czasu, zbyt mało codzienności, by zauważyć to, co wiem dzisiaj. A teraz to po prostu rozum walczy z sercem.

              Co do poprzednich związków, to były to kobiety z wadami i zaletami, ale wszystkie bez wyjątku ciepłe i kobiece i to bez względu na zawód itp. Chcę przez to powiedzieć, że jednak kobieta może się realizować zawodowo i w pracy konkurować z mężczyznami, lecz prywatnie być ciepłą, oddaną partnerką. I nigdy nie musiałem robić sobie śniadań, podobnie jak żadna moja była nie musiała np. targać swojej walizki w moim towarzystwie;) To tylko przykład, gdyby ktoś zapragnął się go uczepić. Gdy jesteśmy w związku to nie musimy udawać samowystarczalnych. Zdaję sobie sprawę, że różni ludzie realizują w związkach różne potrzeby, ale...ona nie ma chyba żadnych potrzeb niematerialnych, a dotąd wydawało mi się, że to sfera uczuć definiuje człowieka.
          • zagubiony78 Re: Zimny chow partnerki 22.12.13, 02:12
            Przed chwilą w znacznej mierze odpowiedziałem na Twoje pytania w poprzednich postach. A nie chciałbym się powtarzać.
            Dlaczego z nią jestem? Uczucia są irracjonalne. Być może potrzebuję jeszcze trochę czasu (oraz negatywnych emocji), by rozum wygrał tę walkę.
            Skąd moja obecność na forum? Nie chodzi mi o potwierdzenie jej zła, czy mojej rzekomej wspaniałości. Mam sporo dystansu do siebie i chyba nie brak mi rozsądku, więc w momencie pierwszych moich negatywnych odczuć zacząłem zastanawiać się najpierw nad sobą. Nigdy nie spotkałem się z podobnym zachowaniem kobiety. Szukam odpowiedzi, czerpiąc z waszych doświadczeń, uwag i przemyśleń. Nie ma na sieci wiadomości na podobny temat do mojego. To rzadkość. W końcu sam upewniłem się, że jednak to ona ma problem. Paradoksalnie, aktualnie mamy go oboje. I już też to pisałem, że zastanawiam się, czy ona tak ma do mnie (czy jestem niewłaściwym partnerem dla niej, a ona dla mnie), czy może ten typ tak ma i nie przejawia większych emocji, w pewnym stopniu odcina się od świata? Ewentualnie jeszcze, zastanawia mnie, czy można kogoś nauczyć odczuwania, tak jak uczy się dziecko, by umiało dostrzegać roślinę, zwierzaka, inne dziecko i by czuło określone emocje w danej sytuacji. Nietulone dziecko nie przytuli potem własnego. Tak mi się wydaje.
            Przechodząc do "muszelek, plaży i fontann" ;) to mi chodzi o szersze spojrzenie na sprawę. Nawet gdyby zaczęła mnie, jak to określiłaś "miziać" to niewiele by się zmieniło. Tu chodzi o jej ogólną percepcję świata. Mizianie, czyli ukierunkowane ruchy ręką nie zmieniłyby wiele w kwestii emocjonalnej. Chodzi mi o to, żeby znaleźć coś, co ona faktycznie dostrzega. Cokolwiek. Na niej nic nie robi specjalnego wrażenia. Znasz kogoś, o kim możesz powiedzieć to samo?
            Co do "matkowania" to będę się upierał. Wzajemne dbanie o siebie w związku to ani nie "matkowanie", ani nie "tatowanie", lecz zwyczajne czerpanie z siebie nawzajem. Różnimy się, ale będąc razem te różnice stają się naszą wspólną siłą, gdy każdy daje coś od siebie.
            • zuzi.1 Re: Zimny chow partnerki 22.12.13, 14:58
              Z tego co piszesz wydaje mi się, że masz sporo do zaoferowania i uczuciowo i z ciekawosci życia a ona raczej niewiele. Nie walcz z wiatrakami, tylko wyciągaj szybciej wnioski, nie zmienisz jej, nie nauczysz odczuwac, gdy tego nie potrafi, gdy sama w domu nie dostała ciepła, czułosci innych rzeczy, to nie potrafi Ci tego dac, bo nie ma skąd czerpac. Pomyśl sobie jaką matką bedzie taka kobieta bezemocjonalna, jak wychowa Twoje dzieci? Ja bym na Twoim miejscu ewakuowała się z tego związku w ekspresowym tempie, dlaczego chcesz układac sobie życie z osobą niepełnosprawną emocjonalnie, bo na taką własnie Twoja partnerka wygląda. I nie wazne jaka jest tego przyczyna, nie wnikaj w to, poza tym zmienic można TYLKO SIEBIE, nie kogoś. Im szybciej to zrozumiesz, tym mniej czasu stracisz z nią.
              • zuzi.1 Re: Zimny chow partnerki 22.12.13, 15:00
                Gdybys chciał poszerzyc swoją wiedzę, to proponuję "Powrót do swego wew. domu" John Bradshaw i "Miłosc to wybór". Przeczytaj obie książki, a na wiele pytań znajdziesz odpowiedzi.
    • martinsam1 Re: Zimny chow partnerki 21.12.13, 13:04
      jak kobieta nie chce uprawiać sexu lepiej ją zostawic
    • li_lah to znowu ja__ 23.12.13, 01:24
      No no widzę, że mnie tam wyżej mocniej zaatakowałeś, nie wiedziałam, że tacy wrazliwcy tak potrafią. sporo Ci to zajęło ;) ehehe

      a tak na poważnie to.. nie dociera do Ciebie co ludzie piszą.
      OK jesteś sobie takim misiem pysiem, są różni ludzie, kazdy ma prawo żyć, że tak to ujmę, ale Ty dalej nie rozumiesz, bo nadal drążysz i wałkujesz. Powtórzę to znowu, dorosłej osoby nie zmienisz, a juz na pewno nie zmusisz do zachowan jakich wymagasz.
      Gdzies wyzej chyba nawet wpadlo mi w oczy, (sory jest późno i nie mam sil dokaldniej czytać), ze Ty nie za bardzo nawet znasz szczegoly jej dziecinstwa i to z jakiej pochodzi rodziny? Dlaczego tak jest? Slabo sie znacie czy ona nic nie mowi o sobie, a moze po prostu nie rozmawiacie ze sobą w ogole? Nie chce mi sie wierzyć, że jedyne co mowi to "mega", "eee", "ej no' albo "weź...."
      jeśli tak jest to co taki inteligentny facet, zakladam oczytany, z tak bogatym zasobem słownictwa, zainteresowaniami, przeżywający swoje życie bardzo emocjonalnie, robi z taką osobą? ile można kochać kogoś takiego? piszesz, że na razie rozum przegrywa...
      Weź pod uwagę, że ona może mieć zaburzenia osobowości, autyzm, jakąś chorobę psychiczną, albo po prostu depresję. Tego tak po prostu nie wyłapiesz, jesli wczesniej nie miales do czynienia z osobą chorą. poza tym jesli ma za sobą złe doświadczenia z mężczyznami to zwyczajnie przestała sie juz emocjonować kazdym kolejnym panem. wie jak to sie może skończyć.
      Kolejna hipoteza, to możliwe znudzenie Tobą. Tak jak pisałam początkowa fascynacja sobą nawzajem, waszą odmiennością przerodziła się w rozczarowanie. zarówno z twojej jak i jej strony.
      Kolejna rzecz jaka przychodzi mi do głowy jest banalna. Może jest ograniczona umysłowo, niezbyt rozgarnięta intelektualnie, czego być może zaślepiony jej urodą (tak zakladam), nie dostrzegasz na razie. Odzywki w stylu "eno MEGA" "weź spadaj", jakiś taki zupelny brak refleksji nad życiem i pięknem tego świata na to by wskazywał.
      Jak wyglądają wasze spotkania, dyskutujecie o czymś, o książkach, sytuacji politycznej w kraju, konflikcie w Syrii? ostatnio obejrzanym filmie? moze o znajomych? szlag by mnie trafil gdybym nie mogla z partnerem porozmawiać czy wyrazić swojej opinii na dany temat. od tego jest do cholery partner!

      Inna sprawa,,, może to panienka planująca swoje życie w określony sposób? Czym się zajmujesz i jak zarabiasz? Nie pisz dokladnie, a jedynie orientacyjnie. jesteś biedny czy bogaty? twoje wyksztalcenie rokuje na dobre czy kiepskie zarobki? ona kim jest?

      Zreflektuj się nad swoim życiem, nie ma sensu przeżyć go z kimś kto do tego niego wprowadza nic wyjątkowego. A tego przecież oczekujesz.
      • li_lah Re: to znowu ja__ 23.12.13, 01:37
        btw wyżej thelma 333 napisala bardzo dobrą wypowiedź na ten temat.
        też uważam, że nie ma porównania dla kobiety i partner to nie jest to samo co dziecko.
        Ona może sobie zadawać pytanie "co ja zrobię z takim facetem gdy urodzi się nam dziecko? wszystko bedzie na mojej glowie, bo to ja jestem konkretna i ogarnięta" a on stoi 20 min i patrzy na wróble. zapomnialby kupic dziecku mleko."
        taka kobieta, jesli zakladamy, ze wszystko z nia psychicznie ok, bedzie raczej oczekiwala konkretnego, twardo stąpającego po ziemi faceta, ktory zapewni byt rodzinie i da kobiecie poczucie bezpieczenstwa. na to nie skladają się jednak zachwyty nad cudami tego swiata. to może być obok, ale nie. ona moze nawet i docieniać twoją osobowość, ale jej nie odpowiadasz. moze nawet nie pociągasz.
    • mrs.solis Re: Zimny chow partnerki 23.12.13, 16:13
      Przeczytalam wszyskie posty i powiem ci, ze jestes z manekinem, w ktorego ktos tchnal zycie tylko zapomnial dodac cala reszte. Nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze jej na tobie nie zalezy, bo mam wrazenie, ze nawet takie uczucie to za duzo jak na nia. Ta dziewczyna to jakas kaleka emocjonalna. Wiej, bo ona nie jest w stanie nawet udawac uczuc jak to potrafia np. psychopaci. Jak do tej pory to dziwi mnie jak ty byles w stanie tak dlugo wytrzymac z taka dziewczyna.
    • gyubal_wahazar Re: Zimny chow partnerki 23.12.13, 17:22
      Zagubiony, z twoich postów wynika, że jesteś wrażliwym, sensownym i poukładanym facetem. Sam w sumie doszedłeś wcześniej do prawie wszystkiego co zostało powiedziane w tym wątku, a streszcza się do :
      a) twoja dama jest emocjonalną kaleką
      b) wisisz jej jak kilo kitu
      c) kombinacja ww

      Na co w związku z tym liczysz ? Że po wspólnych 20 latach, ona się któregoś dnia ocknie, otrzepie fartuszek i powie coś na kształt '- Zagubiony ! Mordo ty moja ! Teraz widzę jak kochany z Ciebie zuch i już wiem jak Ci to odwzajemniać' ?

      A nawet jeśli, to wtedy będziesz już kiwanym chorobą sierocą, emocjonalnym zombiakiem. A to jest i tak superoptymistyczny scenariusz, bo w realistycznym, któregoś dnia usłyszysz od damy, że nie chce Cię dłużej unieszczęśliwiać i tu kładzie klucze, a ten klakson który właśnie słyszysz to z bentleja huzara, który ją lepiej rozumie od Ciebie.

      Próbujesz reanimować trupa i dziwisz się dlaczego truchło się nie rusza. Odpuść barokokowe analizy, jeśli mogę coś nieśmiało i podejmij decyzję. Szkoda życia. Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka