Katechetka

13.04.02, 10:33
Kiedy katechetka po piętnastominutowym wykładzie w VIa ¶ciszonym głosem
powiedziała, że zapłodnienie metoda in vitro jest grzeszne, nikt się tym nie
przej±ł. Jedni jedli jabłka, inni spali albo grali w kolko i krzyżyk.
Jedynie Karolina, której ojciec jest ginekologiem i dla której obco brzmi±cy
termin nie stanowił żadnej trudno¶ci w rozszyfrowaniu, nagle obudziła klasę
pytaniem: - Dlaczego?
- Jak to dlaczego? - zdziwiła się wykładowczyni. - Bo człowiek powinien
powstawać normalnie, a nie po lekarsku.
- Normalnie, to znaczy "jedno drugie gniecie i wychodzi trzecie" -
zarechotał Robert, a za nim cala reszta chłopaków.
- Normalnie, to znaczy z miło¶ci - twarz katechetki przybrała odcień
buraka.
- Mój tata twierdzi, ze dzieci urodzone z tak wielkim trudem s± jeszcze
bardziej kochane niż te... normalne - sprzeciwiła się Karolina.
- Ale ginie życie - zdenerwowała się katechetka. - Czę¶ć plemników z
próbówki wylewa się wprost... przepraszam za slowo... do sedesu. Czy to jest
humanitarne?
- Przeciez wystarczy jeden plemnik i jedno jajo, zeby powstala zywa istota.
Reszta jest niepotrzebna, pani od biologii nam tlumaczyla - zabrala glos
prymuska Aneta.
- Niech bedzie, ze tak... ale zeby do sedesu... - rozzalila sie katechetka.
- Lepiej za okno, albo do doniczki. Kwiatki z plemnikami lepiej rosna -
szeptem poradzil Robert, a cala klasa wybuchnela smiechem.
- Cisza! - katechetka czula, ze za chwile przestanie panowac nad caloscia.
- Wlasciwie nie przyszlam rozmawiac o in vitro, ale o rozwoju psychicznym i
fizycznym mlodego czlowieka. Przynioslam wykresy, tabele... - zaczela
pospiesznie rozkladac wielkie arkusze.
- Ale ja chce jeszcze dokonczyc temat - Karolina nie dawala za wygrana. -
Prosze pani, co jest lepsze: malzenstwo bezdzietne, klotnie, rozwod z powodu
braku dziecka, czy "dziecko z probowki" i zycie w miło¶ci i zgodzie calej
rodziny? I co ma robic taka kobieta? Tylko cierpiec i plakac?
- Modlic sie o szczesliwe macierzynstwo, modlic sie i gleboko wierzyc, ze
Bog i ja obdarzy laska - odpowiedziala powaznie katechetka i szybko dodala:
- Nie przerywajcie! Chce wam powiedziec, czym sie rozni mezczyzna od
kobiety, chlopak od dziewczyny...
- Kiedy my to dobrze wiemy - odezwal sie Jacek. - Jest taki jeden szczegol.
- A nawet dwa szczegoly - zasmial sie Emil.
- Cicho! Popatrzcie na rysunki. Na pierwszym przedstawiona jest budowa
kobiety, na drugim... Kto sprobuje to zreferowac?
- Kobieta jest bardziej podobna do malpy - zauwazyl Robert i natychmiast
dostal w glowe od najblizej siedzacej Izy.
- Ty powiedz - katechetka zwrocila sie do prymuski Anety.
- No... przeciez to juz bylo na lekcji biologii - dziewczyna zawstydzila
sie. - Kazdy to wie.
- A ja mam inne pytanie - wyskoczyl Emil. - Co pani sadzi o spirali?
- O jakiej spirali? - katechetka udawala, ze nie rozumie.
- O spirali, prezerwatywach, tabletkach antykoncepcyjnych... - wyliczyl
jednym tchem. - I niech nam pani powie, kiedy wreszcie wymysla cos takiego
dla chlopcow, to znaczy mezczyzn, bo czytalem, ze w Ameryce to juz cos
takiego jest - wypalil.
W klasie nastala cisza. Ale nie taka zwykla, byle jaka. Cisza prawdziwego
zainteresowania.
- To wszystko, o czym mowisz, jest niegodne czlowieka i niezgodne z nauka
chrzescijanska - katechetka odpowiadala powoli i powaznie. - Czy wiecie o
tym, ze na przyklad taka spirala moze wczepic sie w glowke dziecka? Czy
sobie to wyobrazacie? Noworodek rodzi sie z czyms takim we wlasnej,
malenkiej glowce - zapytala dramatycznie.
- To znaczy, jak on wyglada? - Robert wytrzeszczyl oczy. - Jak... ufoludek?
- A jak mu sie wtedy wklada czapeczki? - po raz pierwszy zaciekawila sie
Kasia.
- Na pewno trzeba wyciac w bereciku otworek, zeby antenka mogla sie
swobodnie bujac...
- Zreszta, moze wygladac calkiem fajnie, spiralka zamiast pomponika...
- I moze skakac na glowie, jak na resorach...
W klasie robilo sie coraz weselej. Katechetka zlapala dziennik i z calej
sily trzasnela nim o blat biurka.
- Smarkacze jestescie i tyle! - wrzasnela.
W klasie mozna bylo uslyszec brzeczenie muchy. Za chwile Karolina
przymilnym glosem znowu zaczela.
- To porozmawiajmy, prosze pani, o metodzie in vitro, bo jakos nie
dokonczylismy. Dlaczego to jest nie po bozemu?
- A ja proponuje, zeby pomowic o srodkach antykoncepcyjnych. Dlaczego nie
mozna ich uzywac? - bardzo powaznie domagal sie Emil.
- Bo nie mozna - westchnela zrezygnowana katechetka. - I nie ja te prawa
ustanowilam.
Chciala powiedziec cos jeszcze, ale rozlegl sie dzwonek i wszyscy
wybiegli z klasy. Mysleli juz tylko o przerwie i nastepnej klasowce z
matematyki
    • lena8 Re: Katechetka 13.04.02, 10:47
      już teraz wiem dlaczego nie można używać spirali, lekarze powinni o tym
      uprzedzać:)))no i plemników nie można marnowac kto to widział do sedesu
      spuszczać:)))
    • Gość: anka Re: Katechetka IP: 62.161.67.* 13.04.02, 11:08
      bedac dzieckiem w podstawowce przyszla kiedys do nas, no moze nie katechetka, ale
      powiedzmy - nawiedzona pseudoginekolog i mowila nam ze jak dziecko urodzi sie z
      matki, ktora miala zalozona spirale to zawsze rodzi sie z ta spirale w raczce jak
      z grzechotka...to byla dla mnie taka bzdura ze zapapmietalam dokladnie chwile w
      ktorej ona to powiedziala, jestem w stanie przywolac w tej chwili wszystkie
      szczegoly tego momentu, wlacznie z tym jak kto byl ubrany.
      Ok, metoda nie jest moze 100% skuteczna(zadna nie jest), ale zeby takie glupoty
      dziecciakom klasc do glowy....i potem sie dziwia ze dzieci maja dzieci..



      mario2 napisał(a):

      > Kiedy katechetka po piętnastominutowym wykładzie w VIa ¶ciszonym głosem
      > powiedziała, że zapłodnienie metoda in vitro jest grzeszne, nikt się tym nie
      > przej±ł. Jedni jedli jabłka, inni spali albo grali w kolko i krzyżyk.
      > Jedynie Karolina, której ojciec jest ginekologiem i dla której obco brzmi&plusm
      > n;cy
      > termin nie stanowił żadnej trudno¶ci w rozszyfrowaniu, nagle obudziła klas
      > ę
      > pytaniem: - Dlaczego?
      > - Jak to dlaczego? - zdziwiła się wykładowczyni. - Bo człowiek powinien
      > powstawać normalnie, a nie po lekarsku.
      > - Normalnie, to znaczy "jedno drugie gniecie i wychodzi trzecie" -
      > zarechotał Robert, a za nim cala reszta chłopaków.
      > - Normalnie, to znaczy z miło¶ci - twarz katechetki przybrała odcień
      > buraka.
      > - Mój tata twierdzi, ze dzieci urodzone z tak wielkim trudem s± jeszcze
      > bardziej kochane niż te... normalne - sprzeciwiła się Karolina.
      > - Ale ginie życie - zdenerwowała się katechetka. - Czę¶ć plemników z
      > próbówki wylewa się wprost... przepraszam za slowo... do sedesu. Czy to jest
      > humanitarne?
      > - Przeciez wystarczy jeden plemnik i jedno jajo, zeby powstala zywa istota.
      > Reszta jest niepotrzebna, pani od biologii nam tlumaczyla - zabrala glos
      > prymuska Aneta.
      > - Niech bedzie, ze tak... ale zeby do sedesu... - rozzalila sie katechetka.
      > - Lepiej za okno, albo do doniczki. Kwiatki z plemnikami lepiej rosna -
      > szeptem poradzil Robert, a cala klasa wybuchnela smiechem.
      > - Cisza! - katechetka czula, ze za chwile przestanie panowac nad caloscia.
      > - Wlasciwie nie przyszlam rozmawiac o in vitro, ale o rozwoju psychicznym i
      > fizycznym mlodego czlowieka. Przynioslam wykresy, tabele... - zaczela
      > pospiesznie rozkladac wielkie arkusze.
      > - Ale ja chce jeszcze dokonczyc temat - Karolina nie dawala za wygrana. -
      > Prosze pani, co jest lepsze: malzenstwo bezdzietne, klotnie, rozwod z powodu
      > braku dziecka, czy "dziecko z probowki" i zycie w miło¶ci i zgodzie calej
      > rodziny? I co ma robic taka kobieta? Tylko cierpiec i plakac?
      > - Modlic sie o szczesliwe macierzynstwo, modlic sie i gleboko wierzyc, ze
      > Bog i ja obdarzy laska - odpowiedziala powaznie katechetka i szybko dodala:
      > - Nie przerywajcie! Chce wam powiedziec, czym sie rozni mezczyzna od
      > kobiety, chlopak od dziewczyny...
      > - Kiedy my to dobrze wiemy - odezwal sie Jacek. - Jest taki jeden szczegol.
      > - A nawet dwa szczegoly - zasmial sie Emil.
      > - Cicho! Popatrzcie na rysunki. Na pierwszym przedstawiona jest budowa
      > kobiety, na drugim... Kto sprobuje to zreferowac?
      > - Kobieta jest bardziej podobna do malpy - zauwazyl Robert i natychmiast
      > dostal w glowe od najblizej siedzacej Izy.
      > - Ty powiedz - katechetka zwrocila sie do prymuski Anety.
      > - No... przeciez to juz bylo na lekcji biologii - dziewczyna zawstydzila
      > sie. - Kazdy to wie.
      > - A ja mam inne pytanie - wyskoczyl Emil. - Co pani sadzi o spirali?
      > - O jakiej spirali? - katechetka udawala, ze nie rozumie.
      > - O spirali, prezerwatywach, tabletkach antykoncepcyjnych... - wyliczyl
      > jednym tchem. - I niech nam pani powie, kiedy wreszcie wymysla cos takiego
      > dla chlopcow, to znaczy mezczyzn, bo czytalem, ze w Ameryce to juz cos
      > takiego jest - wypalil.
      > W klasie nastala cisza. Ale nie taka zwykla, byle jaka. Cisza prawdziwego
      > zainteresowania.
      > - To wszystko, o czym mowisz, jest niegodne czlowieka i niezgodne z nauka
      > chrzescijanska - katechetka odpowiadala powoli i powaznie. - Czy wiecie o
      > tym, ze na przyklad taka spirala moze wczepic sie w glowke dziecka? Czy
      > sobie to wyobrazacie? Noworodek rodzi sie z czyms takim we wlasnej,
      > malenkiej glowce - zapytala dramatycznie.
      > - To znaczy, jak on wyglada? - Robert wytrzeszczyl oczy. - Jak... ufoludek?
      > - A jak mu sie wtedy wklada czapeczki? - po raz pierwszy zaciekawila sie
      > Kasia.
      > - Na pewno trzeba wyciac w bereciku otworek, zeby antenka mogla sie
      > swobodnie bujac...
      > - Zreszta, moze wygladac calkiem fajnie, spiralka zamiast pomponika...
      > - I moze skakac na glowie, jak na resorach...
      > W klasie robilo sie coraz weselej. Katechetka zlapala dziennik i z calej
      > sily trzasnela nim o blat biurka.
      > - Smarkacze jestescie i tyle! - wrzasnela.
      > W klasie mozna bylo uslyszec brzeczenie muchy. Za chwile Karolina
      > przymilnym glosem znowu zaczela.
      > - To porozmawiajmy, prosze pani, o metodzie in vitro, bo jakos nie
      > dokonczylismy. Dlaczego to jest nie po bozemu?
      > - A ja proponuje, zeby pomowic o srodkach antykoncepcyjnych. Dlaczego nie
      > mozna ich uzywac? - bardzo powaznie domagal sie Emil.
      > - Bo nie mozna - westchnela zrezygnowana katechetka. - I nie ja te prawa
      > ustanowilam.
      > Chciala powiedziec cos jeszcze, ale rozlegl sie dzwonek i wszyscy
      > wybiegli z klasy. Mysleli juz tylko o przerwie i nastepnej klasowce z
      > matematyki

      • kitek1 oh, aniu weterynaryjna............... 13.04.02, 11:12
        nie czujesz,
        ze marys sobie jaja robi,
        chyba, az tak durnych katechetek nie ma:)
        • mario2 Re: oh, aniu weterynaryjna............... 13.04.02, 11:15
          sa :o((((
          Katechetek madrych nie ma!
          Bo jakby madre byly, nie bylyby katechetkami
          tylko chlopu dupska dawaly, az by trzeszczalo! O!
          :o))
          • lena8 Re: oh, aniu weterynaryjna............... 13.04.02, 11:23
            przecież mogą dawać swojemu chłopu dupy, wiele z nich jest przykładnymi żonami
            spełniającymi swoje małżenskie obowiązki:))
          • kitek1 Re: oh, aniu weterynaryjna............... 13.04.02, 11:24
            ja tam znam fajne katechetki,
            ktore z powodu bezrobocia,
            tym sie zajely, robia to na luzie, dla kasy,
            traktujac to cala katecheze i nauki kk z przymruzeniem oka:)
            • mario2 Re: oh, aniu weterynaryjna............... 13.04.02, 11:27
              Kitus - musisz mnie z nimi poznac!!! Jesli dala dupy tak dobrze jak klamia
              mlodziezy- to juz sie ciesze na spotkanie z nimi!
              • kitek1 Re: oh, aniu weterynaryjna............... 13.04.02, 11:33
                to tacy lektorzy partyjni we wspolczesnym wydaniu,
                tamci tez sie prostytuowali, nie dla idei:)
                • mario2 Re: oh, aniu weterynaryjna............... 13.04.02, 11:49
                  Ale z tymi partyjnymi lektorami dalo sie przynajmniej wypic.
                  No i po prelekcjach jakby ludzka mowa zaczynali gadac!
                  A moze to tylko kwestia wypitej gorzaly?
                  Opiles kiedys katechetke?
        • Gość: anka Re: oh, aniu weterynaryjna............... IP: 62.161.67.* 13.04.02, 11:18
          a czy ja twierdze ze to jest powazne?
          nie wiem czy sa az tak durni katecheci badz tez katechetki, jeno przypominam
          sobie najdurniejsza rozmowe "na te tematy" z kims kto na parwde byl bardzo
          powaznie nastawiony do problemu. Kobitka owa miala przed soba grupe osob, ktora
          wpatrzona w nia jak "sroka w gnat" raczej z racji totalnej glupawki niz powagi
          sytuacji, juz wtedy zastanawiala sie czy konieczne jest robienie z ludzi balona,
          zamiast po prostu kawa na lawe co i jak...
          a tekst maria akurat z tym mi sie skojarzyl....nawet zarty sa czasami powodem do
          glupich wspomnien, szczegolnie ze dla mnie to wspomnienie jest powodem do
          glupkowatego rechotu


          kitek1 napisał(a):

          > nie czujesz,
          > ze marys sobie jaja robi,
          > chyba, az tak durnych katechetek nie ma:)

      • Gość: Dorota Re: Katechetka IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 13.04.02, 12:01
        Gość portalu: anka napisał(a):

        > bedac dzieckiem w podstawowce przyszla kiedys do nas, no moze nie
        katechetka,ale powiedzmy - nawiedzona pseudoginekolog i mowila nam ze jak dziecko
        urodzi sie z matki, ktora miala zalozona spirale to zawsze rodzi sie z ta spirale
        w raczce jak z grzechotka...to byla dla mnie taka bzdura ze zapapmietalam
        dokladnie chwile w ktorej ona to powiedziala, jestem w stanie przywolac w tej
        chwili wszystkie szczegoly tego momentu, wlacznie z tym jak kto byl ubrany.
        > Ok, metoda nie jest moze 100% skuteczna(zadna nie jest), ale zeby takie glupoty
        > dziecciakom klasc do glowy....i potem sie dziwia ze dzieci maja dzieci..

        Moja droga to jeszcze nic. Mam koleżankę, która pochodzi z tak zwanego "marginesu"
        W ciągu dwóch lat urodziła dwójkę dzieci. Ma oczywiście męża. Zaczęłam rozmawiać
        z nią po drugim dziecku o antykoncepcji i zaproponowałam, żeby założyła sobie
        spiralę. Tłumaczyłam, że za jakieś 10 lat jak będzie chciała mieć jeszcze jedno
        dziecko to wyjmie spiralę i bez problemu zajdzie w ciążę. A ona wyskoczyła do
        mnie z takimi właśnie bzdetami. Jej siostra od 1996r urodziła już 5-cioro dzieci.
        Przy 3-ch ciążach nieomal nie umarła. A nadal uważa że antykoncepcja to grzech.
        Ale nie jest grzechem wychowanie tych dzieci w wynajętej chałupce składającej się
        z kuchni i pokoju ( wygódka na zewnątrz).
        Tak więc jak widzisz działanie tego typu poglądów u osób starszych ( tzn po 18-
        tym roku życia) nadal funkcjonuje i do tego doprowadza.
        Nie rozumiem tego i pewnie nigdy nie zrozumiem.
        Najgorsze jest jednak to, że wychowanie tych dzieci nie spoczywa na barkach
        tych "Katechetek" opowiadających te bzdety tylko społeczeństwa czyli po części
        mnie. Proszę wszystkich forumowiczów by przy okazji spotkania z taką "Katechetką"
        spytali się jej ilu osobom pomaga w utrzymaniu jakiejś licznej rodziny ? Bo ja
        naprawdę nie rozumiem dlaczego potem moja koleżanka i jej siostra nie lecą do
        kościoła ( który je tak uświadamia) po pomoc tylko do mnie albo do pomocy
        społecznej?
Pełna wersja