smutno mi....

21.12.04, 11:29
Smutno mi. Jestem z moim M już dwa lata.Bardzo się kochamy. On jest po
rozwodzie – nie przeze mnie, jak go poznałam był w trakcie. Dzieci nie mają.
Wszystko jest fajnie i jestem szczęśliwa, ale czasem dopada mnie
przygnębienie. Otóż wiadomo, nigdy nie będę mieć z moim kochanym ślubu
kościelnego. Nigdy nie powie mi: na znak mojej miłości i wierności….wręczając
obrączkę, nigdy nie będziemy sobie przysięgać uroczyście, bo już TO ROBIŁ.
Jestem o to zazdrosna. Jestem zła i smutno mi. Wiem, ze to dziecinne, wiem,
że zaraz odezwą się głosy wyśmiewające mnie, ale pisze tu trochę po to żeby
się po prostu wygadac i ewentualnie spytać, czy któras z Was też tak ma? Lub
miała? Nie mówię o tym mojemu mężczyźnie bo uważam że nie ma to sensu,
przeciez czasu nie cofnie...…
    • kotekkk Re: smutno mi.... 21.12.04, 11:31
      przepraszam CIe
      nie chce CIe urazić
      ale 1000 razy bardziej żal mi tej kobiey która została sama


      nie znam sytuacji oczywiście
      ale to taki pierwszy impuls...
      • Gość: lena36 do kotekk IP: *.gn.ae.wroc.pl 21.12.04, 11:36
        Ona nie została sama... to nie tak, że ona zostałą porzucona przez niego to
        była ich wspólna decyzja.Nie wyszło. Widziałam ja kilka razy, nie wygląda na
        nieszczęśliwą.
        • kotekkk Re: do kotekk 21.12.04, 11:39
          jeżeli nie jesteś głęboko lub fanatycznie religijna

          to nie powinien być powód do smutku

          moze jestes smutna z innego powodu ( a to tylko taki " temat zastępczy")
          pomyśl otym...
          • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 11:43
            Czy niemozliwosc zawarcia małżeństwa koscielnego jest powodem do smutku tylko
            dla głeboko i fanatycznie wierzących? Każdy człowiek wierzący, nawet z wiarą
            jak zierenko gorczycy bedzie cierpiał z tego powodu, z nie może załatwic tej
            sprawy zgodnie ze swoim sumieniem.

            Nie mam tu rady innej niż tylko odejść od tego meżczyzny, albo tak żyć z..
            nieswoim meżem. Twoja decyzja, Twój wybór.
            • kotekkk Re: do kotekk 21.12.04, 11:45
              ODEJSC???

              ale fajna rada...
              • kotekkk nie słuchaj takich rad... 21.12.04, 11:49
                • reniatoja Re: nie słuchaj takich rad... 21.12.04, 11:50
                  Kotek, podalam dwie mozliwosci, prosze, podaj jakas trzecia i nie koncentruj
                  się na jednej z dwóch rownoważnych moich propozycji.
              • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 11:49
                kotekkk napisała:

                > ODEJSC???
                >
                > ale fajna rada...

                Widzisz jakies inne rozwiazanie tej sprawy poza dwoma, które podałam? Można
                odejśc i żyć zgodnie z włąsnym sumieniem. Mozna zostac i żyć w konflikcie z
                nim. Wybór należy do każdego człowieka. Co w mojej radzie jet niefajnego.
                Tysiące ludzi robią rózne rzeczy wbrew własnym pragnieniom, ale ze wzgledu na
                spokój sumienia.
                • kotekkk Re: do kotekk 21.12.04, 11:51
                  można żyć i być po prostu szczęśliwym...


                  pod warunkiem, że "po drodze" nie skrzywdziło się innej osoby...
                  • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 11:53
                    kotekkk napisała:

                    > można żyć i być po prostu szczęśliwym...
                    >
                    >
                    > pod warunkiem, że "po drodze" nie skrzywdziło się innej osoby...

                    Można. Ale sumienia nie oszukasz niestety.
                    • kotekkk Re: do kotekk 21.12.04, 11:55
                      a co tu ma sumienie do tego

                      Ty powinnaś zastanowic się nad swoim
                      ktoś jest smutny
                      a ty zamiast pocieszyc, zrozumiec itp
                      chcesz rozwalic rodzine!
                      wstydz się
                      • lena36 Re: do kotekk 21.12.04, 11:59
                        No właśnie. Mnie sumienie wcale nie gryzie. Nic złego nie zrobiłam, nie
                        rozwaliłam niczyjej rodziny, jak sie poznaliśmy sprawa rozowdowa była w
                        trakcie. tu nie chodzi o sumienie. Mnie po prostu jest przykro, że nigdy nie
                        będziemy mogli sobie ślubowac i tyle.
                        A Tobie kotekkk dzięki za dobre słowo.
                        • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 12:03
                          A to zupelnie inna sprawa, myslalam, ze chodzi Ci o kwestie sumienia. Wobec
                          tego chodzi o marzenie, romantyczna czesc tego, co jest slubem koscielnym. To
                          znacznie mniejszy problem, po prostu bedziesz miala jedno niespelnione
                          marzenie. Mozecie wziac piekny slub cywilny i zlozyc sobie przysiege. Sorry,
                          zle Cie zrozumialam na poczatku.
                      • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 12:00
                        kotekkk napisała:

                        > a co tu ma sumienie do tego

                        No wiesz, dla wierzacych ludzi, to jest sprawa sumienia. Nie musisz tego czuc,
                        zle czlowiek o przecietnym poziomie wiedzy po orstu o tym wie.
                        >
                        > Ty powinnaś zastanowic się nad swoim
                        > ktoś jest smutny
                        > a ty zamiast pocieszyc, zrozumiec itp

                        Alez ja rozumiem te osobe doskonale. Tez byloby mi bardzo ciezko zyc z kims bez
                        slubu koscielnego. Moje sumienie nie wyrzuca mi niczego z powodu tego, co tu
                        napisalam.

                        > chcesz rozwalic rodzine!

                        Jaka rodzine? Nie rozumiem o czym mowisz.

                        > wstydz się

                        Czego?????????
                      • true_oveja Re: do kotekk 21.12.04, 12:04
                        przepraszam CIe
                        nie chce CIe urazić
                        ale 1000 razy bardziej żal mi tej kobiey która została sama


                        nie znam sytuacji oczywiście
                        ale to taki pierwszy impuls...

                        poznajesz swoje slowa?

                        ktoś jest smutny
                        > a ty zamiast pocieszyc, zrozumiec itp

                        a te?

                        czy nie widzisz w nich sprzecznosci?

                        • kotekkk Re: do kotekk 21.12.04, 12:18
                          tak
                          tylko napisałam zanim dowiedziałam się czegoś
                          cczego dowiedziałam sie później :)))

                          nie przeciągajmy tego...


                          w każdym razie dla mnie nie najważniejszy jest ślub nawet w najpiękniejszej
                          sukni
                          tylko żebe ludzi byli z sobą naprawdę szczęśliwi

                          ale żeby to szczęscie nie było "okupione" nieszczęściem kogoś nnego

                          może to zbyt proste...
                          • true_oveja Re: do kotekk 21.12.04, 12:25
                            może to zbyt proste...

                            moim zdaniem po prostu troche naiwne. ale ok zostawmy to.
                            wesolych swiat :)
            • niedzwiedzica_sousie Re: do kotekk 21.12.04, 11:56
              prawo kościelne jest więc dla ciebie ważniejsze od prawa cywilnego?
              • kotekkk Re: do kotekk 21.12.04, 11:58
                chyba niezbyt dokładnie czytałś wątek
                cały...

                chodziło mi o tą rodzine, którą tworzą dzisaj

                ps. jeżeli pisałas do mnie
                kotekkk
                • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 12:08
                  kotekkk napisała:

                  > chyba niezbyt dokładnie czytałś wątek
                  > cały...
                  >
                  > chodziło mi o tą rodzine, którą tworzą dzisaj
                  >
                  > ps. jeżeli pisałas do mnie


                  A jesli pisalas do mnie, Niedzwiedzico. to owszem, w kwestii slubu, prawo
                  koscielne jest dla mnie bez porownania wazniejsze, przez cztery lata mialam
                  tylko slub koscielny, bo cywilny nie byl mi do niczego potrzebny. Potem
                  zarejestrowalismy sie jako malzenstwo tylko ze wzgledu na papierkowe sprawy.
                  Slub cywilny to dla mnie formalnosc, koscielny to o wiele wazniejsza sprawa.
                  Cywilny mozna rozwiazac, koscielny jest na cale zycie, wiec to chyba naturalne,
                  ze to on ma znaczenie dla mnie. Dla mnie slub nie byl tylko uroczysta chwila w
                  pieknej sukni. Cywilny zas to w ogole nie byl slub tylko rejestracja w
                  urzedzie, niemal w trampkach i bez zadnego szampana, sprawa jedna z kilku
                  zalatwianych wtedy w Ratuszu.
                  • niedzwiedzica_sousie Re: do kotekk 21.12.04, 12:10
                    i co? jesteś przeciwniczką rozwodu jako takiego?
                  • Gość: I M A T Re: do kotekk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 19:07
                    Tez tak uważam, szkoda że ludzie do tego niedorośi, bo małżeńtwo to śieta ale i
                    piekna rzecz. W niej sie wzrasta, dochodzi do pełni. Nieraz odnajduje innego
                    siebie. A nie jak wiekszosc mowi ze to niewola itp. sa niedojrzali, potem sie
                    dziwic skad tyle rozwodow. Ini tk łatwo odchodza od drugich.
                • niedzwiedzica_sousie Re: do kotekk 21.12.04, 12:09
                  nie, pisałam do reni, która uważa, że facet po ślubie kościelnym i rozwodzie w
                  sądzie jest nadal mężem kobiety z którą wziął ślub
                  • Gość: BD Re: do kotekk IP: 195.164.48.* 21.12.04, 12:28
                    Witam,

                    niedzwiedzica_sousie napisała:

                    > nie, pisałam do reni, która uważa, że facet po ślubie kościelnym i rozwodzie
                    > w sądzie jest nadal mężem kobiety z którą wziął ślub

                    W myśl prawa kanonicznego jest jak najbardziej. Przestanie nim być tylko po
                    śmierci małżonki lub po stwierdzeniu nieważności małżeństwa (czyli dd facto
                    stwierdzeniu, że nigdy nie był). Mam nawet wrażenie, że polskie
                    prawo "świeckie" explicite stwierdza, że jego orzeczenia są niezależne od
                    relacji ustanowionych prawem kanonicznym. Wyjątkiem jest ślub konkordatowy -
                    mający skutki cywilne. W drugą stronę to nigdy nie działa (rozwód).

                    pozdrawiam,

                    BD
                  • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 12:33
                    niedzwiedzica_sousie napisała:

                    > nie, pisałam do reni, która uważa, że facet po ślubie kościelnym i rozwodzie
                    w
                    > sądzie jest nadal mężem kobiety z którą wziął ślub

                    W świetle prawa koscielnego on naprawdde zawsze będzie mężem tej kobiety, a
                    rzecz w tym wątku była o ślubie koscielnym wiec napisałam to co napisałam. Dla
                    mnie naprawdę ślub cywilny to jest formalnosc.

                    Przeciwniczką rozwodów jestem o tyle, że uważam, ze nie należyrozwodu traktowac
                    jako lek na wszystkie problemy w zwiazku, nie pasujemy do siebie to rozwod -
                    czegos takiego jestem przeciwniczka. Uwazam, ze rozwód powinien byc
                    ostatecznoscią, rozwiazaniem, kiedy nie ma innych sposobów, by ze sobą żyć w
                    pokoju i miłosci. Ale nie jestem bezwzględną przeciwniczka rozwodów, jak się
                    nie da, to trzeba się rozejśc dla dobra wszystkich, rowniez dzieci. Nie zmienia
                    to faktu, że raz zawarty slub w kosciele ma swoja moc rowniez po rozwodzie
                    cywilnym. I chocbym wziela tysiac cywilnych, to do smierci bede zona mojego
                    męża :) Choć formalnie moze zestarzeję się u boku kogoś innego :)
                    • niedzwiedzica_sousie Re: do kotekk 21.12.04, 12:38
                      ciekawe spojrzenie :)
                      • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 12:42
                        Co w nim ciekawego? takie sa po psotu fakty, tak mowi wlasnie to prawo
                        koscielne, czyli kanoniczne, o ktorym wspominalas. Nawet jesli ja renia sobie
                        powiem, ze w momencie rozwodu cywilnego przestaje byc zona M, to i tak nic to
                        nie zmieni i w swietle P. Kanonicznego bede nia do smierci wlasnej lub M (ale
                        ja umre raczej pierwsza, wiec nie grozu mi, ze przestane byc Jego zona)
                        • niedzwiedzica_sousie Re: do kotekk 21.12.04, 12:47
                          no tak, ale praw to jest bez liku. prawo kanoniczne? a w czym jest lepsze od
                          prawa jakiejś organizacji czy nawet innego wyznania?
                          jedyne obowiązujące powszechnie to prawo cywilne.
                          ja jestem niewierząca i w związku z tym wzięłam tylko cywilny z moim mężem . a
                          nóż następna jego żona będzie miala dylematy takie jak autorka wątku - będzie
                          mógł wziąć kościelny ha ha
                          • reniatoja Re: do kotekk 21.12.04, 12:50
                            niedzwiedzica_sousie napisała:

                            > no tak, ale praw to jest bez liku. prawo kanoniczne? a w czym jest lepsze od
                            > prawa jakiejś organizacji czy nawet innego wyznania?


                            Nie powiedziałabym, że lepsze, ale z pewnościa, w kwestii małżeństwa dla mnie
                            osobiście wiążące i ważniejsze. W innych kwestiach to nie wiem, nie znam prawa
                            kanonicznego, ale nie sądze, by stało w jakijś sprzecznosci z cywilnym.
                            KAnoniczne zajmuje sie też chyba nieco inną tematyką niż cywilne.
                            > jedyne obowiązujące powszechnie to prawo cywilne.
                            > ja jestem niewierząca i w związku z tym wzięłam tylko cywilny z moim mężem .
                            a
                            > nóż następna jego żona będzie miala dylematy takie jak autorka wątku -
                            będzie
                            > mógł wziąć kościelny ha ha
                    • Gość: I M A T Re: do kotekk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 19:10
                      Bardzo dobrze to ujełas. I z kazdym słowem sie zgadzam.
    • Gość: wiruska Re: smutno mi.... IP: *.chelm.gda.pl / *.futuro.pl 21.12.04, 12:01
      Rozumiem Ciebie. Chciałabyś aby ta podniosła chwila była Twoim udziałem, ale
      nic już na to nie poradzisz. Każdemu człowiekowi czegoś brak do pełni szczęscia
      a to zdrowia, a to teściowa nie taka, a to brak zrozumienia itd. Nie ma innej
      rady tylko to zaakceptować.Trzymaj się, nie kazdemu jest dany ślub kościelny z
      białą przepiękną suknią, z weselem i takie tam.
    • a.b.s.u.r.d Re: smutno mi.... 21.12.04, 12:04
      moim zdaniem możesz to z nim jeszcze zrobić, umówcie się, ładnie ubierzcie,
      pójdźcie do Kościła albo w piękne dla was miejsce i złóżcie sobie taką
      przysięgę, jeśli wierzysz w Boga to wirzysz też że on wie i widzi wszystko więc
      to zobaczy również.
      • Gość: gość Re do roboty swięta ida a nie pierdoły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 18:17
    • Gość: I M A T Re: Proś Boga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 19:00
      Powiem tak, skoro sie kochacie i chcecie byc ze sobą to spróbojcie zobaczyć czy
      to małżeństwo było zawarte jako ważne, bo w kościele nie ma rozwodówitp
      I proś Boga, aby Ci pomógł.U niego nie ma rzeczy niemozliwych. Leczy ludzi to i
      unieważni coś co sam złączył. Miłość ta prawdziwa też jest darem od niego.

      A co do przysiegi to samisobie ja ułozcie i jak sie kochacie to przysiegnijcie
      sobie sami w jakims swietym miejscu np kalwarii nie wiem gdzie tak zeby tez
      było romantycznie, moze w dzien sobotki siwetojanskiej 23/24 czerwca?
      I bukiet rzuc do wody.
      tez mozesz miec sukienke itp
      Z natury jestem optymistka i juz tyle rzeczy Bog uczynił dla mnie a wydawały
      sie byc niemozliwymi np zmian kodeksu, przepisu. Doswiadczyłam tego i Tobie
      tego zycze.
      a pomysł na wasz slub jest chyba fajny?
      a byłoby mniej rozowdo gdyby ludzie wiedzielico to jest małzenstwo i jego
      sakramnet. A nie widzieli w nim tylko zmiane stanu cywilnego itp.
    • uasiczka Re: smutno mi.... 22.12.04, 08:22
      nie sądzę, żeby Bóg był jakimś upierdliwym dziadem, który patrzy jakby nam
      dokopać - nie przejmuj się, widać tak miało być, jesli się kochacie to ciesz
      się z tego.

      spróbuj może z ksiedzem pogadać - jestem w podobnej sytuacji (z tym że poznałam
      mojego męża jak jeszcze był z pierwszą "kościelną" żoną), potem musiałam i
      chciałam iść do spowiedzi na tydzień przed ślubem (chrzciny bratanka) i ksiądz
      mi powiedział żebyśmy się kochali i z czasem wszystko się ułoży i już
Inne wątki na temat:
Pełna wersja