Dodaj do ulubionych

oddanie do adopcji,czy któraś z was to przeszła?

21.01.06, 18:00
Jestem w 8 misiącu ciąży i z róznych powodów nie moge i nie chce zatrzymac
tego dziecka,Zdecydowałam o oddaniu go za raz po urodzeniu do adopcji,,,jest
mi ciężko, bardzo bym chciała dowiedziec sie jak to przeszły inne
kobiety.Czy ludzie was za to potępiają?Czy zgłoszenie sie do OAO to dobry
krok?boje sie ze beda starali sie przekonacmnie do zmaniany decyzji.Prosze
jesli mozecie napiszcie o swojej historii
Obserwuj wątek
    • renatulka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:09
      ile masz lat i dlaczego nie chcesz tego dziecka?
      • khaki3 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:11
        To nie ma znaczenia ile ma lat!Nie chgce dziecka to jej sprawa prywatna.Nie
        musi sie nam tlumaczyc!

        Ja nie oddalam swojego dziecka,bo go jeszcze nie mam.Nie potepialabym Ciebie za
        to.Masz swoje powody,nie chcesz dziecka to twoj wybor.Wiec lepiej niech
        dzieckiem zajma sie ludzie,ktorzy chca i pragna dziecka niz Ty.Nie pomysl,ze to
        ma zabrzmiec wulgranie badz zlosliwie.Poprostu lepsza matka ,ktora kocha i chce
        niz matka,ktora jest "zmuszona" do wychowywania.
        • mxp4 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 20:58
          to sie ku.. go mac trzeba bylo wczesniej zastanowi, ze sie nie chce dziecka.
          • justyneczka21 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 21:05
            Dokładnie.Zgadzam się z tobą mxp4. Jestem tylko ciekawa dlaczego khaki3 tak
            uwaza.Zreszta jej nie ma co sluchac.Kazdy jej post jest pelen zawiści i
            chamstwa.Kochana zatrzymaj to dzieciątko.Ja sama nie wyobrazam sobie oddania
            dziecka do adopcji.Jesli tylko jest jakakolwiek szansa aby moglo ono zostac z
            toba to wykorzystaj ja.Kiedys mozesz naprawde tego zalowac. A kahaki3 nie
            sluchaj.To wyjątkowo zawistne i chamskie babsko.
            • oldbay Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 21:08
              Tylko że nikt cię nie pyta co ty byś zrobiła w sytuacji w której nie jestes.
              Pytanie brzmi: czy ktoś BYŁ w podobnej sytuacji, jak to się odbywa i jaka
              atmosfera panuje wokół adopcji.
              Nie tobie decydować o czyimś losie.
              -
              oldbay
              • mxp4 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 00:35
                oldbay napisała:

                > Tylko że nikt cię nie pyta co ty byś zrobiła w sytuacji w której nie jestes.
                > Pytanie brzmi: czy ktoś BYŁ w podobnej sytuacji, jak to się odbywa i jaka
                > atmosfera panuje wokół adopcji.
                > Nie tobie decydować o czyimś losie.
                > -
                > oldbay



                Wlasnie..."o czyims losie," czyli konkretnie o losie tego biednego malutkiego
                dziecka.
                • khaki3 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 00:36
                  Ale matka biologiczna podjela decyzje.Nie zmay przyczyn i powodow podjecia tej
                  decyzji.Wiec nie osadzajmy jej.Chciala dowiedziec sie czy ktos juz mial taka
                  sytuacje.Chciala dowiedziec sie o wszystkim ze starony prawa i zapewne szukala
                  wsparcia.A nie ataku na jej osobe.Przynajmniej nie tak agresywnego i wulgarnego
                  ataku.
                  • mxp4 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 00:40
                    khaki3 napisała:

                    > Ale matka biologiczna podjela decyzje.Nie zmay przyczyn i powodow podjecia
                    tej
                    > decyzji.Wiec nie osadzajmy jej.Chciala dowiedziec sie czy ktos juz mial taka
                    > sytuacje.Chciala dowiedziec sie o wszystkim ze starony prawa i zapewne
                    szukala
                    > wsparcia.A nie ataku na jej osobe.Przynajmniej nie tak agresywnego i
                    wulgarnego
                    >
                    > ataku.



                    A kto powiedzial, ze nie wolno mi osadzac? Ja tylko mam nadzieje, ze ona zmieni
                    zdanie jak zobaczy to swoje cudenko takie bezbronne i malutkie.
                    • khaki3 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 00:43
                      Osadzac nas bedzie kto inny.A opinie mozna wyrazic z mniejsza agresywnoscia i
                      wulgarnoscia.Moze i zmieni zdanie a moze nie.Nie od nas to zalezy i nie my
                      bedziemy jej rozkazywac co ma w zyciu robic.
                • mrs.solis Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 27.01.06, 22:40
                  Jestes durna tepa baba i tyle. Ciesz sie,ze nie wyskrobala dzieciaka tylko dala
                  mu szanse na zycie i nie potepiaj jej tak ,bo nigdy nie wiadomo w jakiej syt.
                  ty sie znajdziesz.
                  Przydaloby ci sie lekcja od zycia moze troche zrozumienia dla cudzych problemow
                  bys nabrala.
                  • bzz_bzz Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 07.02.06, 14:58
                    Pozwolę sobie na poparcie przedmówczyni.
            • khaki3 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 00:10
              gdzie zawisc?gdzie chamstow?ty czytaj to co pisze!a pozniej kogos oskarzaj!
              pozatym personalny atak jest lamaniem netykiety!
            • kawa_z_mlekiem1 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 01.02.06, 18:36
              zwariowałaś chyba!
              przecież ta dziewczyna chce oddać dziecko i o to pyta
              gdyby potrzebowala porad typu "Kochana zatrzymaj to dzieciątko"
              to by napisała do "Poradnika domowego"
              myślę, że i tak jest jej wystarczjąco ciężko a twój post jej na peno nie pomoże
              nikt nie pyta cię o twoje wyobrażenia więc te wywody są nie na temat
          • reniatoja do mxp 21.01.06, 23:51
            Właśnie przez takich jak Ty kobiety usuwają ciąże albo wyrzucają dziecko na
            śmietnik w reklamówkach. Powiedz mi, co Ci daje, albo co da kobiecie, do której
            się zwracasz tak wulgarnie, Twoja agresja? Naprawi jakoś tę sytuację? Pomoze w
            czymkolwiek Tobie, jej, albo temu dziecku? Jeśli nie masz nic konstruktywnego
            do powiedzenia, to może lepiej czasami milczec. Myślę, że tej kobiecie jest
            wystarczająco ciężko, żeby jej dowalać jeszcze jakieś pouczenia co by było
            gdyby.
            • mxp4 [...] 22.01.06, 00:38
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • khaki3 Re: do mxp 22.01.06, 00:41
                Jest o wiele lepszym czlowiekiem niz taka matka ktora skazuje dziecko na pewna
                smierc na smietniku!chce zapewnic dziecku dom i cieplo rodzinne jakie sama nie
                jest w stanie zapewnic na dzien dzisiejszy!
                • mxp4 Re: do mxp 22.01.06, 00:42
                  khaki3 napisała:

                  > Jest o wiele lepszym czlowiekiem niz taka matka ktora skazuje dziecko na
                  pewna
                  > smierc na smietniku!chce zapewnic dziecku dom i cieplo rodzinne jakie sama
                  nie
                  > jest w stanie zapewnic na dzien dzisiejszy!


                  Przeciez zupelnie nie znasz sprawy. Dlaczego wiec tak piszesz?
                  • khaki3 Re: do mxp 22.01.06, 00:44
                    Z kad wiesz,ze nie znam?
                  • reniatoja Re: do mxp 22.01.06, 00:53
                    Akurat nie trzeba znać dokładnie sprawy, żeby ocenić co jest lepsze: oddanie
                    dziecka do adopcji, czy wyrzucenie na śmietnik lub w inny sposób skazanie
                    dziecka na pewną smierć. Ale żeby potępiać za to, że w ósmym miesiącu ciąży
                    dziewczyna uznaje, że nie jest w stanie i nie chce zatrzymać dziecka - do tego
                    trzeba by bardzo dokładnie poznać sprawę, by móc oceniać i potępiać. Ty jednak
                    się nie wahasz i nie masz żadnych wątpliwości, uważasz, że masz prawo kląć i
                    potępiać, prawda?
                    • mxp4 Re: do mxp 22.01.06, 00:57
                      reniatoja napisała:

                      > Akurat nie trzeba znać dokładnie sprawy, żeby ocenić co jest lepsze: oddanie
                      > dziecka do adopcji, czy wyrzucenie na śmietnik lub w inny sposób skazanie
                      > dziecka na pewną smierć. Ale żeby potępiać za to, że w ósmym miesiącu ciąży
                      > dziewczyna uznaje, że nie jest w stanie i nie chce zatrzymać dziecka - do
                      tego
                      > trzeba by bardzo dokładnie poznać sprawę, by móc oceniać i potępiać. Ty
                      jednak
                      > się nie wahasz i nie masz żadnych wątpliwości, uważasz, że masz prawo kląć i
                      > potępiać, prawda?



                      Ja nie biore wogole pod uwage ewentualnosci wyrzucenia dziecka na smietnik. A
                      coz to za porownanie? Ja uwazam jak wiekszosc ludzi na tej planecie /nawet
                      dzikich/ ze skoro sie splodzilo dziecko trzeba je wychowac. Przewaznie sa
                      dziadkowie , rodzice z pewnoscia pomoga.
                      • reniatoja Re: do mxp 22.01.06, 01:08
                        mxp4 napisała:

                        >
                        > Ja nie biore wogole pod uwage ewentualnosci wyrzucenia dziecka na smietnik. A
                        > coz to za porownanie?

                        Porównanie jak najbardziej na miejscu, bo wiele kobiet właśnie takie
                        rozwiazanie wybiera, uznając je za lepsze niż pozostawienie w szpitalu, by
                        trafiło do adopcji. Ostatni przykład pokazano wczoraj w tv.


                        > Ja uwazam jak wiekszosc ludzi na tej planecie /nawet
                        > dzikich/ ze skoro sie splodzilo dziecko trzeba je wychowac.

                        Byłoby idealnie, gdyby zawsze to było możliwe. Ale niestety czasem nie jest.


                        > Przewaznie sa
                        > dziadkowie , rodzice z pewnoscia pomoga.

                        Przeważnie, ale nie zawsze. I pewności nie ma. Stu pomoże, jeden nie pomoże.
                        Nie wiemy nic bliższego o tej konkretnej sytuacji, dlatego należy naprawdę
                        powstrzymac się od osądów.
              • reniatoja Re: do mxp 22.01.06, 00:45
                Ja nie mówię, że kobieta robi dobrze oddając dziecko do adopcji. Zapytałam cię
                o coś zupełnie innego, zechciej mi odpowiedzieć: co dobrego w tej sytuacji i
                komu przyniesie Twoja agresja? Po co teraz te ataki na dziewczynę? Rzecz się
                stała. Zresztą nie wiesz jaka jest sytuacja, może dziewięć miesięcy temu ona
                zastanowiła się bardzo dobrze i chciała i byłchować dziecko, ale coś takiego
                stało się przez te osiem miesięcy, ze syacja diametralnie się zmieniła i teraz
                nie jest w stanie go wychować? Nie wiemy. Dziecko za miesiąc się urodzi. CZy
                Twoje wulgarne i bezduszne ataki są w jakikolwiek sposób pomocne,
                konstruktywne, wnoszą cokolwiek pozytywnego do tej dramatycznej sytuacji
                kobiety i dziecka? Odpowiedz mi. Jakie masz prawo oceniac ją nie znając jej
                sytuacji dokładnie, nie wiedząc co się stało, czy (i czy w o ogóle) i kto
                zawinił?
                • mxp4 Re: do mxp 22.01.06, 00:54
                  reniatoja napisała:

                  > Ja nie mówię, że kobieta robi dobrze oddając dziecko do adopcji. Zapytałam
                  cię
                  > o coś zupełnie innego, zechciej mi odpowiedzieć: co dobrego w tej sytuacji i
                  > komu przyniesie Twoja agresja? Po co teraz te ataki na dziewczynę? Rzecz się
                  > stała. Zresztą nie wiesz jaka jest sytuacja, może dziewięć miesięcy temu ona
                  > zastanowiła się bardzo dobrze i chciała i byłchować dziecko, ale coś takiego
                  > stało się przez te osiem miesięcy, ze syacja diametralnie się zmieniła i
                  teraz
                  > nie jest w stanie go wychować? Nie wiemy. Dziecko za miesiąc się urodzi. CZy
                  > Twoje wulgarne i bezduszne ataki są w jakikolwiek sposób pomocne,
                  > konstruktywne, wnoszą cokolwiek pozytywnego do tej dramatycznej sytuacji
                  > kobiety i dziecka? Odpowiedz mi. Jakie masz prawo oceniac ją nie znając jej
                  > sytuacji dokładnie, nie wiedząc co się stało, czy (i czy w o ogóle) i kto
                  > zawinił?


                  Odpowiem Ci. Dla mnie i mysle, ze nie tylko wszelkie manipulowanie dziecmi a co
                  gorsza oddawanie ich i jeszcze gorzej wyrzucanie i zabijanie to cos najgorszego
                  na swiecie a zdarza sie to w Polsce coraz czesciej. Nazwalam te kobiety po
                  imieniu. Nie rozumiem dlaczego nagle jest pelne zrozumienie i aprobata dla
                  bezmyslej kobiety ktora zamiast sie zabezpieczac, robi sobie dziecko i wymysla
                  jakby sie go pozbyc. LUDZIE! Przeciez to zywy czlowiek, taki sam jak wy tylko
                  malutki. W watku tym calkowicie pomija sie problem dziecka skupiajac sie na
                  bezmyslnej dziewczyni. Jesli jestescie takie wyrozumiale gdzie wobec tego
                  zrozumienie dla malego czlowieczka ktorego losy sie waza. Teraz ja prosze o
                  odpowiedz.
                  • reniatoja Re: do mxp 22.01.06, 01:02
                    Człowieku. Jeśli matka biologiczna z jakichś powodów nie moze wychować dziecka,
                    to włąśnie wyrazem troski o jego los, być moze jedynym gestem miłosci do tego
                    dziecka, na jaki ją stac, jest oddanie go do adopcji. Nie popieram, wręcz
                    przeciwnie, beztroskiego zachodzenia w ciążę i zostawiania potem dzieci w
                    szpitalu. Ale to się zdarza. Nic na to nie poradzimy. Tu sytuacja jest już
                    dokonana. Dziecko za chwilę przyjdzie na świat. Bez sensu jest więc pouczanie w
                    tonie "trzeba było się zastanowić wcześniej". Zastanowiła się czy nie - nie
                    wiemy. Wiemy natomiast, ze nie moze wychować dziecka. W tej sytuacji najlepsze
                    co mozna dla tego dziecka zrobic, to oddać je do adopcji - masz lepszy pomysł?
                    Nie jest to rozwiazanie idealne, ale najlepsze z możliwych. Sytuacji tego
                    dziecka ani o milimetr nie poprawi potępianie teraz jego biologicznej matki.
                    • mxp4 Re: do mxp 22.01.06, 01:08
                      reniatoja napisała:

                      > Człowieku. Jeśli matka biologiczna z jakichś powodów nie moze wychować
                      dziecka,
                      >
                      > to włąśnie wyrazem troski o jego los, być moze jedynym gestem miłosci do tego
                      > dziecka, na jaki ją stac, jest oddanie go do adopcji. Nie popieram, wręcz
                      > przeciwnie, beztroskiego zachodzenia w ciążę i zostawiania potem dzieci w
                      > szpitalu. Ale to się zdarza. Nic na to nie poradzimy. Tu sytuacja jest już
                      > dokonana. Dziecko za chwilę przyjdzie na świat. Bez sensu jest więc pouczanie
                      w
                      >
                      > tonie "trzeba było się zastanowić wcześniej". Zastanowiła się czy nie - nie
                      > wiemy. Wiemy natomiast, ze nie moze wychować dziecka. W tej sytuacji
                      najlepsze
                      > co mozna dla tego dziecka zrobic, to oddać je do adopcji - masz lepszy
                      pomysł?
                      >
                      > Nie jest to rozwiazanie idealne, ale najlepsze z możliwych. Sytuacji tego
                      > dziecka ani o milimetr nie poprawi potępianie teraz jego biologicznej matki.



                      Moze i masz racje. Ja bym chciala by zmienila zdanie. Moze tak sie stanie. To
                      bedzie /adopcja/ dla niej tez cierpieniem . No nie ja sobie nie wyobrazam
                      Chodzace gdzies moje dziecko sliczne zadbane a ja nie moge do niego nawet
                      podejsc. Reniatoja masz dzieci bo widzialam twoja wizytowke. Czy ty sobie
                      wyobrazasz sytuacje jak powyzej?
                      • reniatoja Re: do mxp 22.01.06, 01:15
                        Mam jedno już nastoletnie dziecko, drugie w drodze. Sytuacja jak powyżej byłaby
                        dla mnie koszmarem. Dlatego myślę, że i dla autorki tego wątku jest to
                        najbardziej dramatyczna z jej decyzji w życiu - inaczej sobie nie potrafię
                        wyobrazić. I uważam, że nie ma co jej dodatkowo wyzywac. Dobrze byłoby namówić
                        ją, żeby, jeśli to tylko jest możliwe, jednak przyjeła i wychowała to dziecko.
                        Ale tym tonem, agresją i potępieniem na pewno tego nie osiągniesz. Kobieta w
                        takiej sytuacji potrzebuje wsparcia, podania ręki, pomocy, choćby słownej, a
                        nie potępiania. Z pewnoscią sama doskonale wie, jak bardzo zaplątało jej się
                        życie. Okazanie jej odrobiny zrozumienia, jeśli pomoże w czymkolwiek jej,
                        pomoze też i dziecku, na którego losie Ci tak zależy.
                        • mxp4 Re: do mxp 22.01.06, 01:25
                          reniatoja napisała:

                          > Mam jedno już nastoletnie dziecko, drugie w drodze. Sytuacja jak powyżej
                          byłaby
                          >
                          > dla mnie koszmarem. Dlatego myślę, że i dla autorki tego wątku jest to
                          > najbardziej dramatyczna z jej decyzji w życiu - inaczej sobie nie potrafię
                          > wyobrazić. I uważam, że nie ma co jej dodatkowo wyzywac. Dobrze byłoby
                          namówić
                          > ją, żeby, jeśli to tylko jest możliwe, jednak przyjeła i wychowała to
                          dziecko.
                          > Ale tym tonem, agresją i potępieniem na pewno tego nie osiągniesz. Kobieta w
                          > takiej sytuacji potrzebuje wsparcia, podania ręki, pomocy, choćby słownej, a
                          > nie potępiania. Z pewnoscią sama doskonale wie, jak bardzo zaplątało jej się
                          > życie. Okazanie jej odrobiny zrozumienia, jeśli pomoże w czymkolwiek jej,
                          > pomoze też i dziecku, na którego losie Ci tak zależy.


                          Tak, uwielbiam dzieci i bardzo bym chciala by wszystkie byly szczesliwe co do
                          jednego.
                        • nikt52 Re: do mxp 22.01.06, 11:43
                          Młoda nie jestem, troche przeżyłam. Brawo Reniatoja !!
            • maialina1 oddawaj czym predzej, i tak nie twoje! 22.01.06, 19:22
              jak go nie kochasz to czym predzej podpisz jakis dokument! Bo potem 90% takich
              jak ty sie rozmysla, zazwyczaj po miesiacu od porodu, jak juz dzidzius ma
              rodzicow. Zachciewa sie wtedy takiej panience odebrac KOMUS JEGO dziecko, bo
              sie namysla ze chyba jednak jest jej skoro z niej wylazlo.
              • bzz_bzz Re: oddawaj czym predzej, i tak nie twoje! 07.02.06, 15:09
                Czy podpisze teraz, czy później nie zmienia faktu, że matka ma 6 miesięcy na
                zmianę decyzji. Poza tym, zanim zaczniesz oskarżać, postaw się najpierw w
                sytuacji obu stron. Ja nie chciałabym tego testować, bo domyślam się, że
                wszystkim jest równie ciężko.
          • pinkdot Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 25.01.06, 09:00
            I przez takich jak Ty tyle dziewczyn poddaje się aborcji. Gdyby usunęła ciążę
            nikt by o niej nawet nie wiedział i złego słowa by nie usłyszała. Dziewczyna
            zdecydowała się pozwolić temu dziecku żyć, dać mu szansę na prawdziwy dom z
            kochającymi rodzicami i słyszy że "ku...mać trzeba było zastanowić".
            Co ciekawe, gdyby napisała, że jest w ciąży i zamierza usunąć pewno zaczęłabyś
            ją namawiać na urodzenie dziecka i oddanie do adopcji.
            • pinkdot Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 25.01.06, 09:02
              to do mxp oczywiście.
      • starawyjadaczka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:15
        renatulka napisała:

        > ile masz lat i dlaczego nie chcesz tego dziecka?



        rzeczywiscie, bardzo istotne pytanie :/
        • renatulka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:18
          pytanie jak pytanie, to ile ktos ma lat poniekad swiadczy o jego doswiadczeniu,
          o znajomosci zycia i dojrzalosci (np do takich decyzji jak oddanie dziecka)
          dlatego zapytalam o wiek.
          p.s.hehe teraz bedziesz sie czepiac moich pytan bo nie zgodzilam sie z toba
          apropo feminizmu...?
          zastanow sie troszeczke...
          • starawyjadaczka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:20
            renatulka napisała:

            > pytanie jak pytanie, to ile ktos ma lat poniekad swiadczy o jego
            doswiadczeniu,
            >
            > o znajomosci zycia i dojrzalosci (np do takich decyzji jak oddanie dziecka)
            > dlatego zapytalam o wiek.
            > p.s.hehe teraz bedziesz sie czepiac moich pytan bo nie zgodzilam sie z toba
            > apropo feminizmu...?
            > zastanow sie troszeczke...
            >

            nie, mylisz sei, moze TY tak robisz, ale ja nie. uwazam ze pytanie jest bez
            sensu, dziewczyna chce oddac dziecko, to fakt, po co zastanawiac sie nad
            wiekiem? zalowac tego moze rownie jako 30 latka jak i 40 latka. jesli ma 17 tez
            moze zalowac. a moze nie? tego nie wie nikt, a broda nie czyni mędrca.
            • renatulka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:29
              po co zastanawiac sie nad
              > wiekiem? zalowac tego moze rownie jako 30 latka jak i 40 latka. jesli ma 17
              tez
              >
              > moze zalowac. a moze nie? tego nie wie nikt, a broda nie czyni mędrca.
              >

              to ile ktos ma lat poniekad swiadczy o jego doswiadczeniu,
              o znajomosci zycia i dojrzalosci (np do takich decyzji jak oddanie dziecka)
              dlatego zapytalam o wiek.
              • starawyjadaczka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:30
                renatulka napisała:

                > po co zastanawiac sie nad
                > > wiekiem? zalowac tego moze rownie jako 30 latka jak i 40 latka. jesli ma
                > 17
                > tez
                > >
                > > moze zalowac. a moze nie? tego nie wie nikt, a broda nie czyni mędrca.
                > >
                >
                > to ile ktos ma lat poniekad swiadczy o jego doswiadczeniu,
                > o znajomosci zycia i dojrzalosci (np do takich decyzji jak oddanie dziecka)
                > dlatego zapytalam o wiek.
                >



                no własnie nie, napisałam, ze broda nie czyni mędrca. i cos w tym jest. wiek o
                niczym nie swiadczy :) mozna sie przejechac :)
                • renatulka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:34
                  no właśnie nie. napisałam że to ile ktos ma lat poniekad swiadczy o jego
                  doswiadczeniu, o znajomosci zycia i dojrzalosci (np do takich decyzji jak
                  oddanie dziecka)
                  • starawyjadaczka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:36
                    renatulka napisała:

                    > no właśnie nie. napisałam że to ile ktos ma lat poniekad swiadczy o jego
                    > doswiadczeniu, o znajomosci zycia i dojrzalosci (np do takich decyzji jak
                    > oddanie dziecka)
                    >

                    ja nie wiem, ale mam wrazenie ze do ciebie nic nie dociera :)) przeciez pisze
                    CI, BRODA NIE CZYNI MĘDRCA. Jak wiec wiek moze swiadczyc o czyjejs madrosci?
                    doswiadczenie...zgodze sie, ale nie trzeba byc starym zeby byc doswiadczonym w
                    jakiejs materii. mozna to doswiadczenie nabyc w mlodym wieku.
                    >
                    • renatulka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:40
                      > ja nie wiem, ale mam wrazenie ze do ciebie nic nie dociera :)) przeciez pisze

                      mogłabym napisać to samo o tobie...
                      to ze "tak piszesz" nie znaczy ze masz rację
                      uzywasz słow "no wlasnie nie, przeciez napisalam ze(...)" co swiadczy o tym ze
                      jestes przekonana o swoich racjach, i nie dopuszczasz do siebie mysli ze ktos
                      ma inne zdanie...
                      to sie nazywa "ograniczenie"
                      :)
                      pozdrawiam
                      • hedonista.oswiecony ahoj.... 21.01.06, 18:43
                        dziewczyny... wkręciłyście się... dajcie na luzik... obie macie rację, ale z
                        innej strony patrzycie, zgadzam się z wami obiema :)
                        ukłony
                        • starawyjadaczka Re: ahoj.... 21.01.06, 18:45
                          hedonista.oswiecony napisał:

                          > dziewczyny... wkręciłyście się... dajcie na luzik... obie macie rację, ale z
                          > innej strony patrzycie, zgadzam się z wami obiema :)
                          > ukłony
                          >
                          ja sie nie zgadzam :) nigdy w zyciu nie ocenialabym czyjejs madrosci przez
                          pryzmat jego wieku. To jest dopiero ograniczenie :)
                      • khaki3 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:45
                        Wiek nie swiadczy o dojrzalosci psychicznej!!!!!Metryka nie swiadczy o tym ze
                        Wyjadaczka jest madrzejsza bo starsza czy glupsza bo starsza!Swiadczy o tym to
                        co w zyciu przeszla i to jak patrzy na swiat!
          • khaki3 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:21
            Z punktu widzenia czysto psychologicznego kobieta majaca 35lat moze bytc mniej
            dojrzala emocjonalnie( przyklad:wyrzucone dzieci na smietnik) niz dziewczyna w
            wieku lat 20.Nie chodzi tu o wiek a o dorosle podejscie do sprawy.Dziewczyna
            juz wie co zrobi nie chce krzywdzic dzieciaka.To juz zonacza,ze jest dorosla
            psychicznie.Jej metryka na nic sie tobie nie przyda.
      • oldbay Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 20:54
        Renatulka załóż oddzielny wątek jak jesteś ciekawa kto, z jakich powodów i w
        jakim wieku co zrobił.

        A do autorki wątku: myślę, że jak się zgłosisz do ośrodka adopcyjnego to ktoś
        fachowo zajmie się twoją sprawą. W ten sposób możesz zrobić dla swojego dziecka
        to co najlepsze. Nie wstydź się. Wstyd to jest zaniedbać, wyrzucić itp.
        -
        oldbay
        • messja Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 21:30
          oldbay napisała:

          > Renatulka załóż oddzielny wątek jak jesteś ciekawa kto, z jakich powodów i w
          > jakim wieku co zrobił.
          >
          no prosze - kolejny watek na ktorym ma miejsce glupi, niczym nieuzasadniony
          atak na dziewczyne, tylko dlatego, ze zadala takie a nie inne pytanie.
          wiek w tym kontekscie faktycznie - moze byc interesujacy bo kobieta 16 i 35
          inaczej moga patrzec na swiat dziecka. i nie chodzi tu o IQ.
          sama jestem ciekawa i mam nadzieje, ze autorka odpowie.
          inaczej bowiem udzielilabym rady mlodej dziewczynie, inaczej dojrzalej kobiecie.
          wiele czynnikow sprawia, ze jej sytuacja nie jest wcale jednoznaczna i wiek
          jest jednym z nich.

          a panie, ktore tutaj uczepily sie pytania o wiek (zreszta wyjatkowo agresywnie)
          same na innym watku zadawaly zupenie nieuzasadnione pytania o kierunek studiow
          reni. to jest dopiero hipokryzja i (jakby to ujac delikatnie?): brak
          zastanowienia.
          nie mowiac, ze epitetami starajadaczka zlamala netykiete.
          co za zenada - po raz kolejny zreszta:(((

          ps.

          wiem, ze najbardziej agresywny post już zniknal, ale naruszal netykiete, wiec
          powinnien zostac po nim slad. zglaszajac ten post mialam nadzieje, ze pani aes
          reniatoja będzie miala jednak na tyle przyzwoitosci by stosowac te same
          kryteria w wycinaniu niezaleznie czy wycina post „wroga”, czy kolezanki.
          oczywiście znowu się pomylilam.
    • angoisse Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:10
      To chyba lepsze niż wyrzucenie dziecka po urodzeniu na smietnik...
      Ja Cię nie potepiam, na pewno znajda się tacy co będą to robić, bo dokopywanie
      słabszemu to w naszym społeczeństwie prawie narodowa tradycja, ale nie to
      powinno być dla Ciebie ważne tylko dobro dziecka.
      Mam znajomych którzy wychowują córeczkę adoptowaną, wziętą właśnie ze szpitala
      od kobiety która nie była w stanie się dzieckiem zajmować. Z tego co pamiętam
      jest czas kilku tygodni po porodzie na ostateczną decyzję matki co do
      zatrzymania lub oddania dziecka, bo to decyzja ma być przemyslana.
      Ci znajomi chcieli adoptować jeszcze jedno dziecko,żeby mała miala
      rodzeństwo,ale podobno jest bardzo duże zainteresowanie co do takiej adopcji ze
      strony rodzin ;kobiet które nie mogą same urodzić a pragną mieć dziecko...
      Mysle ze w osrodku adopcyjnym znajdziesz wsparcie i pomoc psychologioczną w tak
      ważnym problemie. Nie boj się zwracac o pomoc.
    • starawyjadaczka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:15
      zafir82 napisała:

      > Jestem w 8 misiącu ciąży i z róznych powodów nie moge i nie chce zatrzymac
      > tego dziecka,Zdecydowałam o oddaniu go za raz po urodzeniu do adopcji,,,jest
      > mi ciężko, bardzo bym chciała dowiedziec sie jak to przeszły inne
      > kobiety.Czy ludzie was za to potępiają?Czy zgłoszenie sie do OAO to dobry
      > krok?boje sie ze beda starali sie przekonacmnie do zmaniany decyzji.Prosze
      > jesli mozecie napiszcie o swojej historii

      dzieki bogu ze sa jeszcze trzezwo myslace kobiety! oddaj do adopcji, zrzeknij
      sie praw juz w szpitalu, tylko nie wyrzucaj na smietnik, bardzo prosze..
      ostatnio jedna debilka wyrzucila, dziecko zmarło.
      druga tez wyrzucila, na szczescie dzieciaka znalazł facet ktory poszedl
      wyrzucic smieci. dziewczynka przezyla ( w tym mrozie!). kobiete odnalezli,
      tlumaczyla sie, ze nie ma warunkow do zapewnienia bytu dziecku. Ale w czym to
      przeszkadalo zeby oddac je do adopcji?
      smutne.
    • starawyjadaczka powiedz w szpitalu, ze chcesz oddac dziecko 21.01.06, 18:19
      oni Cie pokieruja, przynajmniej powinni. albo ginekologa. tak mysle. nic innego
      nie przychodzi mi do glowy.
    • costerco Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 21.01.06, 18:22
      Jeżeli nie chcesz tego dziecka to bardzo dobrze robisz oddając je do adopcji.
      Wierzę, że dzięki temu zapewnisz mu dobrą przyszłość w kochającej rodzine.
    • starawyjadaczka wazne 21.01.06, 18:23
      aha, ale najpierw rozmowa z psychologiem, pamietaj! musisz byc tego pewna.
    • hedonista.oswiecony ojej 21.01.06, 18:24
      naprawdę musisz to zrobić? Myślę, że nie jest Ci łatwo, choćby dlatego, że o
      tym piszesz to znaczy, że chcesz o tym pogadać, upewnić się... Dlaczego chcesz
      to zrobić? Jak ktoś wspomniał oddanie dziecka do adopcji to lepsze niż
      wyrzucenie... Ale ja przede wszystkim chciałbym Ci powiedzieć coś jako ojciec.
      Póki nie miałem dziecka to uważałem, że nie chcę dzieci bo się nie nadaję. Ale
      jak żona zaszła w ciążę (ona jej nie chciała, chciała usunąć) to ja oszalałem
      ze szczęścia i dużo było łez po drodze, ale nikogo na świecie nie kocham tak
      jak kocham córkę i jestem szczęśliwy, że mam dziecko.
      ukłony
      HO
      • starawyjadaczka ojej hedonisto.... 21.01.06, 18:26
        hedonista.oswiecony napisał:

        > naprawdę musisz to zrobić? Myślę, że nie jest Ci łatwo, choćby dlatego, że o
        > tym piszesz to znaczy, że chcesz o tym pogadać, upewnić się... Dlaczego
        chcesz
        > to zrobić? Jak ktoś wspomniał oddanie dziecka do adopcji to lepsze niż
        > wyrzucenie... Ale ja przede wszystkim chciałbym Ci powiedzieć coś jako
        ojciec.
        > Póki nie miałem dziecka to uważałem, że nie chcę dzieci bo się nie nadaję.
        Ale
        > jak żona zaszła w ciążę (ona jej nie chciała, chciała usunąć) to ja oszalałem
        > ze szczęścia i dużo było łez po drodze, ale nikogo na świecie nie kocham tak
        > jak kocham córkę i jestem szczęśliwy, że mam dziecko.
        > ukłony
        > HO
        >

        ja mialam to samo, myslalam ze nie bede sie nadawac, ze nie chce...a teraz
        bardzo moja coreczke kocham, nie oddalabym jej za nic w swiecie...
        • hedonista.oswiecony ojej Wyjadaczko 21.01.06, 18:27
          duża rodzina :) No po prostu miodzio jest to co mówisz... ale duża i pogodna
          rodzina, ludzi szczęśliwych ale i zdolnych do refleksji :) Masz więcej dzieci?
          ukłony
          HO:)
          • starawyjadaczka Re: ojej Wyjadaczko 21.01.06, 18:29
            hedonista.oswiecony napisał:

            > duża rodzina :) No po prostu miodzio jest to co mówisz... ale duża i pogodna
            > rodzina, ludzi szczęśliwych ale i zdolnych do refleksji :) Masz więcej dzieci?
            > ukłony
            > HO:)
            >

            nie mam, ale knuje co by tak drugie zmajstrowac ;))
            • hedonista.oswiecony Re: ojej Wyjadaczko 21.01.06, 18:32
              ojej :) to trzymam kciuki za "spisek" ;)
              • starawyjadaczka Re: ojej Wyjadaczko 21.01.06, 18:36
                hedonista.oswiecony napisał:

                > ojej :) to trzymam kciuki za "spisek" ;)
                >

                heh, zobaczymy, na razie dojrzewam :)
    • skibunny Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 01:37
      hej,
      nie moge uwierzyc w to co czytam...
      trzymaj sie... tylko Ty sama wiesz, jaka decyzja bedzie dla Ciebie i Twojego
      dziecka odpowiednia...
    • marta-martusia jakiej plci jest dziecko ? 22.01.06, 18:47
      jakiej plci bedzie to dziecko?
      znam pare ktoranie moze miec dzieci i staraja sie o adopcje juz chyba 2 rok,
      marza o malej coreczce
      • skara Re: jakiej plci jest dziecko ? 22.01.06, 19:13
        Uwazam, ze oddanie dziecka do adopcji jest najlepszym ze wszystkich zlych wyjsc,
        ktore dziewczyna ma przed soba. Nie wiemy czemu nie moze go wychowac - moze nie
        ma pieniedzy, moze jest niepelnosprawna (fizycznie badz umyslowo), moze dziecko
        jest wynikiem gwaltu lub kazirodztwa i nie moglaby go kochac, moze jest chora na
        jakas smiertelna chorobe, moze jest sierota, moze zmarl jej partner, moze ma 14
        lat i rodzice nie wiedza o ciazy, itd. W kazdym razie zdaje sobie sprawe, ze nie
        jest w stanie wychowac dziecka. To jest jej poglad, jej decyzja, nie nam ja
        sadzic. Poprosila tylko o rade czy ewentualna pomoc, a spotyka sie z atakami.
        Wiem, to sa sprawy emocjonujace, ale ona Was nie pytala co ma zrobic - nie wolno
        nam osadzac jej decyzji, a jedynie w jaki sposob ma to uczynic.
        Nie bardzo sie znam na takich sprawach, ale przypuszczam, ze w szpitalu powinni
        miec adres jakichs osrodkow adopcyjnych, ewentualnie powinni pokierowac Twoimi
        krokami.
        Dziewczyno, nie bierz do siebie tych wszystkich jadowitych uwag, mysl tylko o
        dobru malenstwa! Pojdz sie dowiedziec juz teraz, bedziesz spokojniejsza. I
        odwagi, bo czekaja Cie ciezkie chwile!
        Pozdrawiam Cie i sciskam cieplo.
        • maialina1 Re: jakiej plci jest dziecko ? 22.01.06, 19:39
          skara napisała:

          > Uwazam, ze oddanie dziecka do adopcji jest najlepszym ze wszystkich zlych
          wyjsc
          > ,
          > ktore dziewczyna ma przed soba. Nie wiemy czemu nie moze go wychowac - moze
          nie
          > ma pieniedzy, moze jest niepelnosprawna (fizycznie badz umyslowo), moze
          dziecko
          > jest wynikiem gwaltu lub kazirodztwa i nie moglaby go kochac, moze jest chora
          n
          > a
          > jakas smiertelna chorobe, moze jest sierota, moze zmarl jej partner, moze ma
          14
          > lat i rodzice nie wiedza o ciazy, itd.


          Ze wszystkich powodow ktore wymienilas za sluszny uznam tylko jeden: gwalt.
          Co sie tyczy calej reszty to BYLA GLOWA NA KARKU I PREZERWATYWA i trzeba bylo
          myslec zawczasu zamiast teraz pozbywać sie balastu jakim jest male bezbronne
          stworzenie. Ja to bym nawet psa nie porzucila!
          I nie mowcie prosze ze sierociniec to dobre rozwiazanie, bo akurat bylam kilka
          razy w sierocincach i nie wyglada to jak raj na ziemi. Dzieci sa smutne i
          biedne (biedne z sensie materialnym). Wszystkie swietnie zdaja sobie sprawe ze
          zostaly SKRZYWDZONE. Nawet te najmlodsze.
          • maialina1 i cd 22.01.06, 19:41
            i nie jest tak ze przyjdzie ladna bogata pani i przygarnie sobie kilka tych
            najmlodszych.
            Nie, nie, starania o adopcję dziecka trwają wiecznie, często jest tak ze
            maluszek przyzwyczaji sie do odwiedzającej go rodziny, po czym okazuje się ze
            jednak nie zostal tej rodzinie przyznany, i jego cierpienie jest podwojne.
          • pinkdot Re: jakiej plci jest dziecko ? 25.01.06, 09:28
            I następna...Powtórzę się, ale nie zdzierżę jeśli nie odpiszę na takie bzdury.
            Po pierwsze skąd wiesz maialino, że autorka wątku nie miała głowy na karku?
            Prezerwatywy wszak, które Ty tak polecasz, nie mają 100% skuteczności, uważaj
            więc lepiej by Tobie się nie przydażyła niechciana ciąża a nie rugaj innych.
            Jeśli wątek ten przeczytałaby jakaś dziewczyna przeżywająca obecnie dylemat pt.
            "usunąć czy urodzić i oddać do adopcji" sądzę, że wypowiedzi podobnych Tobie
            skutecznie odstraszyłyby ją od opcji drugiej.
            Skara bardzo mądrze napisała, że oddanie dziecka jest najlepszym z możliwych
            złych wyjść. Tyle, że decydując się na nie kobieta jest narażona na takie
            właśnie ataki ze strony osób pokroju mpx i maialiny - ciążę wszak widać,
            sąsiedzi będą wiedzieć i odwracać się od "wyrodnej" matki, rodzina wyklnie itp.
            i aborcja nagle jawi się jako łatwe, a przede wszystkim dyskretne wyjście z
            sytuacji.
            Wbrew temu co napisałaś, dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, których matka od
            razu zrzekła się praw rodzicielskich bardzo szybko znajdują rodzinę adopcyjną.
            • pinkdot Re: jakiej plci jest dziecko ? 25.01.06, 09:30
              oczywiście "przydarzyła" przepraszam za orta.
      • maialina1 Re: jakiej plci jest dziecko ? 22.01.06, 19:33
        No i ty myslisz ze skoro od dwoch lat im nie przyznali dzieka to teraz ci
        państwo ominą prawo szerokim kręgiem i po cichaczu przejmą dziecko autorki
        wątku?
        Marta-martusia, marzycielka z ciebie.
        Adopcja to nie taka latwa sprawa. Sierocińce pękają w szwach a sądy nie chcą
        nikomu przyznawać dzieci (z miliona powodów ktorych ja nie znam).
        Nie myśl że można sobie dziecko przygarnąć na forum, tak "po znajomości".
        • ar11 Re: jakiej plci jest dziecko ? 08.02.06, 09:04
          Może to już inny wątek, ale swoją drogą, faktycznie dlaczego w obliczu takiej
          ilości menelstwa i patologii gdzie niestety nadal rodzą się dzieci na potęgę i
          jakoś muszą "żyć" - normalne pary, które naprawdę pragną dziecka nie mogą go
          dostać. Tylko muszą czekać latami i co takiego wciąż udowadniać? Że nie są
          żyrafą? Naprawdę nie można by było tego wszystkiego znacznie przyspieszyć,
          rozsądnie myśląc oddawać dzieci z sierocińców oczekującym je nowym i NA PEWNO
          lepszym rodzinom? Eeech...
    • maialina1 ODDAWAJ SZYBKO, I TAK NIE TWOJE! 22.01.06, 19:25
      jak go nie kochasz to czym predzej podpisz jakis dokument! Bo potem 90% takich
      jak ty sie rozmysla, zazwyczaj po miesiacu od porodu, jak juz dzidzius ma
      rodzicow. Zachciewa sie wtedy takiej panience odebrac KOMUS JEGO dziecko, bo
      sie namysla ze chyba jednak jest jej skoro z niej wylazlo.


    • maialina1 a wogole to prezerwatywa wiesz do czego sluzy? btx 22.01.06, 19:26
      • reniatoja Re: a wogole to prezerwatywa wiesz do czego sluzy 22.01.06, 19:37
        Na wszelki wypadek wytłumacz - bo ty z pewnością wiesz. Poza tym czas już
        kończyc te dyskusje, bo najwyraźniej ten wątek to podpucha. Autorka nie raczyła
        więcej sie odezwać, szkoda dalej wałkować temat.
      • pinkdot Re: a wogole to prezerwatywa wiesz do czego sluzy 25.01.06, 09:54
        Jaka szkoda, że nie zażyła "zbawczego postinoru" jak to ładnie kiedyś określiłaś;).
    • b-beagle Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 20:08
      Nigdy nie oddałabym swojego dziecka do adopcji. Zafir bardzo współczuje tobie i
      twojemu dziecku. Wiem,że czasami jest to najlepsze wyjście ale mimo wszysto na
      pewno nie zrobiłabym tego. Trzymaj się bo nie będzie ci lekko.
    • ocean.niespokojny Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 22.01.06, 21:43
      wiem, że wątek jest podpuchą ale moje zdanie jest takie, że taka osoba powinna
      oddawać dziecko do adopcji, w ręce rodziny która marzy o dziecku i zapewni mu
      wszystko co dobre, zamiast narażać dziecko na życie w problemach, niechęci do
      niego etc., taką mam pracę że nie raz byłam zmuszona odbierać dzieci rodzinom,
      nie zawsze trafiają do rodzin zastępczych, ale do placówek a po czymś takim ich
      przyszłość bywa niewesoła
    • felizasia Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 24.01.06, 19:52
      JEZELI JESTES NA 100 PROCENT PEWNA ZE NIE CHCESZ TEGO DZIECKA, TO NAJLEPSZE CO
      MOZESZ ZROBIC TO ZRZEC SEI OD RAZU, JESZCZE W SZPITALU PRAW RODZICIELSKICH I
      DZIECKO ODRAZU POWEDRUJE DO DOMU RODZICOW, KTORZY NA NIE CZEKAJA I DADZA JEMU
      MAKSIMUM MILOSCI.
    • ironia222 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 24.01.06, 21:05
      adopcja jest lepsza niz skrobanka. za co mogliby cie ludzie potepiac? i co im
      do tego? jedyne potepienie, nad ktorym powinnas sie zastanowic, moze przyjsc w
      przyszlosci, od twojego dziecka.
    • mxp4 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 25.01.06, 04:04
      zafir82 napisała:

      > Jestem w 8 misiącu ciąży i z róznych powodów nie moge i nie chce zatrzymac
      > tego dziecka,Zdecydowałam o oddaniu go za raz po urodzeniu do adopcji,,,jest
      > mi ciężko, bardzo bym chciała dowiedziec sie jak to przeszły inne
      > kobiety.Czy ludzie was za to potępiają?Czy zgłoszenie sie do OAO to dobry
      > krok?boje sie ze beda starali sie przekonacmnie do zmaniany decyzji.Prosze

      > jesli mozecie napiszcie o swojej historii



      Masz matke? Co bys czula gdybys sie dowiedziala, ze ona cie nie kocha i nie
      chce?
    • k_anilorak Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 25.01.06, 09:26
      jeżeli to nie prowokacja ....
      Skoro chcesz oddać do adopcji i jestes pewna swojej decyzji to zrób to. Jest
      tylu ludzi, którzy czekaja na maluszka. Pomyśl, że towje dziecko będzie kochane
      i rozpieszczane. Wejdz na forum "niepłodność" i zobacz ile par czeka może
      właśnie na Twoje dziecko :)
    • roman_tyczka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 25.01.06, 09:50
      jesli to nie podpucha to mam nadzieje, ze kiedy urodzisz odezwie sie u ciebie
      instynkt macierzynski, jaku jednej z bohaterek "Kochaj mnie", ktora tez byla
      zdecydowana oddac dziecko, i z boża i ludzi pomoca uda ci sie to dziecko
      zaostawic przy sobie i miec do konca zycia czyste sumienie. czego ci zycze z
      calego serca:)
    • rzepiszka Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 25.01.06, 10:59
      bosze, widzisz a nie grzmisz. co za ludzie : watek popsuli kloceniem sie !!

      odpowiadam na pytanie:
      nigdy nie bylam w takiej sytuacji, ale jestem opiekunka dziecieca i mam
      stycznosc z dziecmi w domu malego dziecka. jesli chcesz podjac decyzje o
      oddaniu dziecka do adopcji, musisz to dokladnie przemyslec. pamietaj, ze
      zostawienie go w szpitalu i powiedzenie zrzekam sie nie wystarczy. bedziesz
      musiala to powtorzyc po 3 miesiacach ( tak kiedys bylo), kiedy juz szok
      poporodowy minie. wtedy dopiero dziecko zostanie uznane za "sierote" i
      bedamogly toczyc sie procesy adopcyjne. najlepiej, jesli udasz sie do jakiegos
      osrodka, np. pomocy kryzysowej w twoim miescie i tam dokladnie doradza ci co
      masz robic w swojej sytuacji.

      wierze, ze jakiej bys nie podjela decyzji bedzie ona dobra dla ciebie i
      malenstwa :)

      zycze powodzenia
    • elaczyzewska Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 26.01.06, 07:12
      A ja mam kolezanke, ktora wzięła do adopcji dziecko, malutkie. Teraz błogosławi
      tą kobiete, która urodziła to dziecko. Myślę, że w twoim przypadku bedzie tak
      samo. Jeśli zdecydujesz się oddać do adopcji, będziesz wychwalana pod niebiosy,
      że mogłaś uszczęśliwić ludzi obdarzając ich swoim dzieckiem.
      • jkl13 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 27.01.06, 10:11
        co do przepisów prawa, to zrzeczenie się praw do dziecka nabiera mocy dopiero
        po 6 tygodniach od urodzenia się dziecka. Zrzec się oczywiście można wcześniej,
        ale takie oświadczenie jest ważne dopiero po tym czasie. Jest to czas dla
        kobiety, która urodziła dziecko, do zastanowienia się i przemyślenia swojej
        decyzji. NIe oznacza to, że dziecko przez 6 tygodni będzie w szpitalu, bo
        czasem rodzice mogą je zabrać wcześniej. Tak bylo w naszym przypadku, synka
        odebraliśmy po 4 tygodniach. To wszystko zależy od tego, jak bardzo kobieta
        jest zdecydowana oddać dziecko. Jeśli się waha i jest to wyczuwalne (np. w
        szpitalu), to do 6 tygodnia dziecko nie trafia do rodziców, bo odebranie im
        potem dziecka byloby wielką krzywdą (oczywiście dla nich). Kobieta nie wie też,
        do jakiej rodziny trafiło dziecko, natomiast rodzice wiedzą o kobiecie tyle,
        ile sama powie o sobie w OAO lub szpitalu. I tutaj prośba o jak najwięcej
        informacji, przede wszystkim o problemach zdrowotnych w rodzinie biologicznej
        dziecka (np. choroby dziedziczne, alergie, ale także przebieg ciąży). My o
        naszym synku nie wiemy nic i tylko mamy nadzieję, że nie będziemy nigdy musieli
        szykać kobiety, która go urodziła (oczywiście z uwagi na jakieś choroby).
      • jkl13 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 27.01.06, 10:13
        zaś co do odczuć dziecka w przyszłości, to wszystko zależy od rodziców, na
        jakich trafi. My nie zamierzamy potępiać kobiety, która urodziła naszego syna i
        jeśli bąbel zapyta się o nią kiedyś, to postaramy się mu to jak najłagodniej
        wytłumaczyć. Także kiedyś, gdy będzie chciał ją odszukać, zamierzamy mu w tym
        pomóc, a nie przeszkadzać.
    • jkl13 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 27.01.06, 09:56
      adoptowałam dziecko. Nie wiem, co czuła kobieta, która je urodziła i nie wiem,
      czy kiedykolwiek będę ją w stanie zrozumieć, ale jedno wiem na pewno - zawsze
      będę jej wdzięczna za moje dziecko. Za to, że dzięki niej mogę cieszyć się moim
      maleństwem, że mogę przeżyć pierwszy uśmiech mojego synka, jego pierwsze
      nieporadne "mama". Jeśli naprawdę jesteś w sytuacji bez wyjścia i nie możesz
      wychować dziecka, to adopcja jest jedynym rozwiązaniem. I na pewno dobrym
      wyjściem jest kontakt z OAO. Tam nie wpływają na zmianę decyzji, pomagają ją
      podjąć. Poza tym mają kontakt z rodzinami oczekującymi na dziecko i dzięki temu
      możesz mieć pewność, że maleństwo nie będzie długo czekało w szpitalu na
      rodziców, nie trafi do domu małego dziecka. Pomogą ci także dopełnić wszelkich
      formalności (zrzeczenie się praw do dziecka), co także sprzyja szybszej
      adopcji.
    • zanilk Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 27.01.06, 12:30
      nie wiem,nie przeszłam,ale pewnie na wsi,czasem i w mieście u nas jest to
      tępione.jak dla mnie-lepiej oddać niż porzucić,gdzieś np.na śmietniku.
    • oczko5 Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 30.01.06, 11:47
      Nie jestem w tak smutnej sytuacji ale podziwiam Twoją odwagę.

      Jeżeli nie chcesz dziecka; oddaj, zostaw je w szpitalu i daj szansę jemu i
      komuś kto je będzie kochał.
      PAMIĘTAJ, że po porodzie masz czas na to aby dziecko zabrać nie musisz się jego
      zrzekać od razu.

      Myślę że jednak będzie to dla Ciebie bardzo ciężka decyzja ale wierzę że będzie
      ona znacznie bardziej ludzka.
      Największym błędem byłoby gdybyś zostawiła je na "śmietniku" niż oddała w
      kochające ręce.

      Podziwiam Twoją decyzję i życzę abyś podjęł najlepszą decyzję dla siebie i
      dziecka licząc się również z przyszłymi rodzicami.
      Pozdrawiam.
    • pink.girl Re: oddanie do adopcji,czy któraś z was to przesz 30.01.06, 12:03
      Naprawdę dokładnie przeanalizuj wszelkie za i przeciw..zanim zdecydujesz się na
      krok...ku oddaniu dziecka. Prawdopodobnie bedziesz musiała zrzec się do niego
      praw..chyba że oddasz go do domu dziecka...to bedziesz mogła odwiedzać.
      Zastanów się czy nie chcesz tego dziecka teraz...(bo sytuacja, w której się
      znalazłaś zmusza Cię do tego?) czy nie chcesz dziecka w ogóle?.
      Jeśli zależy Ci na dziecku..ale nie możesz go wychować, oddaj go..jeśli oddasz
      go do adopcji..prawdopodobnie już nigdy nie dowiesz się gdzie ono jest (nie
      możesz go szukać).
      W OAO...na pewno psychologowie bedą z Tobą rozmawiać, zadawać pytania? itd..ale
      nie należy się bać, na pewno wiele Ci pomogą, nie tylko w formie pomocy
      merytorycznej ale i psychologicznej.
      Powodzenia:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka