mamucki
06.04.07, 00:19
dosc nietypowa sytuacje posiadam. Moj najlpszy przyjaciel powiedzial, ze ,
zloty z ciebie chlopak, a kiedys po pijanemu najlepsza przyjaciolka mojej
zony powiedziala'
nie mnie cie osadzac, nie jestem w twojej skorze"
Chodzi o to, ze moja zona ma stwardnienie rozsianie. Ma 34 lata i mocny rzut
od mniej wiecej 3 lat, w tym czsie seks typowy' był ylko pare azy , a tak
tylko ręka. Brakuje i brakowalo mi pewnych rzeczy. Ona mowiela " Przezyję ,
idz się zabaw, rozumiem". i ja zdradzalem, a potem nad ranem w łazience
mamilem ochote sie ciąc. I bede mial ochote bo to choroba na całe zycie.
Kocham ją, ale jestem jeszcze mlody i mi trzeba.. Mamy 5 letnie dziecko. Byly
takie momenty , ze zonie grzebien leial z rąkczy kubek z kakako dla dziecka
bo miala zanik miesni i ja , albo jej siostra lub moj Ojciec w jej
nidyspoycji ja wyreczalosmy. {isze to bo jestem pijany, mam poczucie winy, ze
jest tak jak jest, i zere ona ma poczucie winy, ze jest tak jak jest, tylko
ze w tym stanie w ktorym Ona teraz jrst nie jest władna usiaśdz i napisac nic-
sparalizowana. Uczucie bznadziejności i bezsensu. Czy przetrwamy?????