srania
12.06.07, 22:29
ano, bo mnie uderzył (czyli zamachnął się z całej siły poduszką <ekhm> w moją
twarz, a potem walił w tą poduszkę, czyli moją twarz), oraz że ciągle, ciągle
chciał seksu.
to ostatnie niby śmieszne, a nie smutne, a jednak, potrafi wkurzyć, gdy
rozmowy wyglądały tak:
ogród botaniczny
"ooo, jaki ładny krzak, muszę mieć taki kiedyś"
"noo, można się pod nim poseksić"
"patrz, te róże, zostaniemy tu całą noc, i będę Cię rżnął w nich, pokłujemy
się trochę, ale będzie fajnie, a potem pójdziemy spać, i rano wyjdziemy, jak
otworzą"
albo
"możesz mi dać trochę tego loda?"
"a możesz mi zrobić loda?"
nie, to naprawdę nie jest śmieszne, nie pamiętam, kiedy ostatni raz normalnie
z nim rozmawiałam, bo zawsze nawiązuje do seksu.
oczywiście, pewnie jest niewyżyty, co mnie nie dziwi, bo jak można się kochać,
jeżeli on ciągle do tego namawia, i obraża się jak 12-latek, gdy mu mówię, że
miałam ciężki dzień w pracy, i chcę spać, a nie "dać się rżnąć" (jak to
subtelnie ujął).
bywa ciężko.