Dodaj do ulubionych

Kiedy ślub???

30.08.07, 10:49
Moja miłość trwa 6 lat...Większość znajomych albo już zaręczona albo
już po ślubie...A my nadal nie... Moje szczeście jest już po
trzydziestce i nic o tym nie mówi. Zaczynam się martwić nie na
żarty. Boję się że pewnego dnia zostanę na lodzie...a nie chcę zycia
spędzić w samotności. Tak bardzo go kocham ale nie chcę żyć bez
ślubu.Nie chcę go do tego zmuszać...a jednak wczoraj nie wytrzymałam
i zapytałam wprost...i nie udzielił mi żadnej konkretnej
odpowiedzi...Usłyszałam tylko tyle że nie mamy kasy(jakby ślub brali
tylko bogaci) i że co mi nagle strzeliło...
Już sama nie wiem co o tym myśleć....wszystko mamy wspólne...nie
mogę na niego specjalnie narzekać... tylko obawiam się że to mnie
czegoś brakuje. Za brzydka? Za głupia? Za uboga?
Chciałabym by to on wziął sprawę w swoje ręce...by zaczął o tym
rozmawiać otwarcie...by kupił ten cholerny pierścionek.
Najgorsze jest to że nie wyobrażam sobie życia beż niego...
I to mnie przeraża...
No to się wygadałam...chyba tego mi było trzeba
Obserwuj wątek
    • aserath Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 10:55
      na lodzie możesz zostać także po ślubie. ślub nie gwarantuje ci dozgonnej
      miłości męża, tylko ułatwienia w urzędach i bankach (np. małżeństwu łatwiej
      dostać kredyt niz parze żyjącej w konkubinacie), i o ile nie będzie intercyzy,
      to, to co macie będzie wasze wg prawa.

      skoro do tej pory nie zdradzałaś żadnej chęci na slub i nie rozmawialiście o
      tym, to sie nie dziw ze facet sie zdziwił, to nie delfin, nie czyta w myslach!
      • 1983stokrotka1983 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:00
        Kobieta się poniża gdy pyta o ślub...tak mi się do tej pory wydawało.
        No to się poniżyłam. I szlag mnie przez to trafia... Teraz
        czekam...ale mam wrażenie że to droga do nikąd...
        • silic Re: Kiedy ślub??? 09.09.07, 01:04
          > Kobieta się poniża gdy pyta o ślub...

          Super... a mężczyznę poniżają zaręczyny.
    • tezromantyczka Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:01
      Nie martw się, ja czekałam 7 lat na oświadczyny. ;-)
      • magda.aniol Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 21:13
        Widzisz, ja byłam tak zwodzona przez kilka lat. A wszelkie pytania o
        przyszłość były wyśmiewane, że mmu się oświadczam, byłam zbywana i
        był to temat tabu. Kiedy w końcu powiedziałam, aby mnie nie zwodził,
        bo ja mam konkretne plany na życie przetażony tym, że odeje
        powiedział, że ożeni się ze mną napewno, ale jeszcze musi
        ustabilizować się w pracy, pomóc mamie, skończyć studia podyplomowe
        itd. Mijały lata, a ja czekałam. W końcu znudziło mi się to
        chodzenie za rączkę. Poznałam fajnego, konkretnego faceta, który
        wiedział czego chciał. Poprosił mnie o rękę po roku znajomoścci i
        nie musiałam niczego sugerować. A mój ex zwodzi kolejną dziewczynę.
        Jak ktoś chce się ożenić zrobi to chętnie i z własnej woli.
    • vbn567 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:04
      dziwnie się teraz wymieszało. mieszkanie razem tak, ale oświadczyny
      mają być tradycyjne, kobieta po prostu czeka i wydaje jej się, że
      nic nie może zrobić, a jeżeli już zrobi to uważa, że się poniżyła.

      zdecydujcie się w końcu.
      • tezromantyczka Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:16
        > ale oświadczyny
        > mają być tradycyjne

        To taki fajny bajer - oświadczyny. :-)
    • sabriel Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:18
      I ty tak 6 lat czekałaś na niewiadomo co? Wiadomo, że o takich
      sprawach trzeba rozmawiać wcześniej.Pewnie go zaskoczyłaś,stąd jego
      reakcja.Może to sobie przetrawi i podejmie rozmowę,a może nie.Po co
      ma zmieniać jak mu dobrze tak jak jest.
      Moja koleżanka była z chłopakiem 9 lat.Para niby bardzo dobrana,a
      jak przyszło co do czego i podjęła temat ślubu chłopak ją zostawił.
      Nagle okazało się, że nie jest między nimi tak dobrze jak uważała.
      • 1983stokrotka1983 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:31
        No i chyba tego boję się najbardziej...prawdy o nas...
        Mam wrażenie że są trzy rzeczy do wyboru: żyć bez ślubu(i czuć że
        coś ważnego mnie ominęło), zaciągnąć go do ślubu na łańcuchu (i być
        nieszczęśliwą, że to nie z jego inicjatywy), lub się rozstać (tego
        tragizmu nie umiem sobie wyobrazić). Wszystko źle...lewa jego mać...
        • tezromantyczka Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:38
          A dlaczego zakładasz, że się nie oświadczy??
    • miss_a Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:46
      Haha, mam podobny przypadek w rodzinie, sa juz ze soba ponad 6 lat a o slubie
      jeszcze nie bylo mowy. Bardzo sie kochaja, mieszkaja razem, planuja wspolna
      przyszlosc. To nie jest tak, ze ten chlopak sie NIE CHCE oswiadczyc. Jemu po
      prostu do glowy nie przyszlo, ze wlasciwie to moglby :P A jednoczesnie kocha ja
      ogromnie i planuje z nia wspolny dom, dzieci, itd. Mysle, ze Twoj przypadek moze
      byc podobny. Pozdrawiam!
    • izabellaz1 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 11:50
      1983stokrotka1983 napisała:

      > Większość znajomych albo już zaręczona albo
      > już po ślubie...A my nadal nie... Zaczynam się martwić nie na
      > żarty. Boję się że pewnego dnia zostanę na lodzie...a nie chcę
      > zycia spędzić w samotności.

      A jaką masz gwarancję, że po ślubie zawsze już będziecie razem???

      > Tak bardzo go kocham ale nie chcę żyć bez ślubu.
      > Chciałabym by to on wziął sprawę w swoje ręce...by kupił ten
      > cholerny pierścionek.

      Jeśli to jest dla Ciebie "cholerny pierścionek" to chyba aż tak bardzo nie
      zależy Ci na Nim tylko na ceremonii.
    • ewik_75 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 12:03
      wiesz co,

      napisz do niego list.
      serio.
      Bez pretensji, żalów itp.
      Napisz co czujesz, i dlaczego jest dla Ciebie ważne.
      zostaw go w takim miejscu i czasie, zeby mial czas go przemyslec.

      i zobaczysz, co bedzie.
      • 1983stokrotka1983 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 12:44
        Pierścionek nazwałam "cholernym" tylko dlatego że czekam na niego i
        czekam... A tak na poważnie...myślę że on tego nigdy nie zrobi...
        Mam dobrą intuicję...tak ja to czuję. A tak bardzo chciałabym się
        mylić.
        Myślę że jemu jest tak dobrze, wygodnie...więc po co to zmieniać?-
        To, przypuszczam jego myślenie.
        Znamy się naprawde bardzo dobrze i przypuszczam, że on wiedział że
        od dłuższego czasu o czym myślę...próbuję go zrozumieć i choć bardzo
        się staram to...nie rozumiem.
        On jest nieziemsko przystojny, podoba się kobietom...A ja? Szara
        mycha która jakimś tam cudem trafiła na niego. Nie chodzi o to że
        mam mnóstwo kompleksów, tylko taka jest prawda. Długo by po mnie nie
        cierpiał...Rany już nie pamietam kiedy miałam tak głupie mysli...
        Aż wstyd...
        • ofelia1982 Re: Kiedy ślub??? 08.09.07, 20:32
          BOZE DROGI! Jak Ty mozesz tak widziec ten zwiazek? Ze on przystojny
          a Ty myszka, ze on nei bedzie plakal po Tobie..? Czy Ty chodzisz z
          nim bo jest przystojny? Zeby swoje ego podbudowac? Moim zdaniem masz
          jakies kompleksy (bez obrazy, ale tak to widze) i boisz sie podjac
          tego tematu, bo boisz sie, ze go stracisz. A czasem trzeba sprawe
          postawic jasno. Krotko. Bez ogrodek. Zaslugujesz na to, by po tylu
          latach od niego wymagac jakiegos zobowiazania. To nie
          jest "przepraszam, ze zapytam..", tylko "cholera, powiedz mi
          wreszcie na czym stoimy". Postaw te sprawe w ten sposob, powiedz co
          czujesz i poczekaj. Jesli nie dojdzie do zadnego konstruktywnego
          rozwiazania to juz inna historia..
      • 1983stokrotka1983 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 12:45
        Acha, listu nie będzie. Ja już zrobiłam krok. Jeden wystarczy. I
        naczej się przewrócę...
        • kotkaaaa Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 12:47
          co wiec zrobisz? nastepna rozmowe z nim zagaisz za kolejne 6 lat?
          • 1983stokrotka1983 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 12:50
            Nie wiem...o to właśnie chodzi. Wszystko co bym zrobiła będzie złą
            decyzją...
            • kotkaaaa Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 12:56
              1983 to rok urodzenia? a ile on ma lat?
              • 1983stokrotka1983 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 12:57
                31...więc już chyba czas...
                • kotkaaaa Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 13:02
                  wiesz co upij sie moze i spytaj go wprost?;)
                  6 lat razem... powinniscie umiec rozmawiac, najglupsze co mozesz
                  zrobic to nie robic teraz nic, obudzisz sie za lat pare w tym samym
                  miejscu, trudno, skoro kochasz tego akurat faceta musisz sie z nim
                  dogadac
                  • 1983stokrotka1983 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 13:09
                    No tak, ale w moim wyobrażeniu to postawienie człowieka pod ścianą.
                    Jedna zła odpowiedź i kula w łeb...A ja tak nie chcę. Nie tak to
                    miało wyglądać...
                    Zaraz uciekam do pracy. Zobaczymy co będzie wieczorem...
                    • ewik_75 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 16:05
                      a o dzieciach rozmawialiscie?
                      chcesz je mieć?
                      a on?

                      To ważne...

                      poczytaj sobie forum "mieć dziecko - z kimś czy z nikim" - ciekawa
                      lektura i moze Ci rzucic nowe swiatlo.

                      Ja bym na Twoim miejscu postawiła sprawe jasno.

                      Albo wte albo we wte. nie zmarnuj kolejnych 6 lat.
    • iberia.pl Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 13:25
      Jemu po prostu jest wygodnie, wcale Mu sie nie dziwie.
      Wg mnie On Cie zwodzi, jesli tak bardzo zalezy Ci na slubie to albo
      woz albo przewoz bo tak to mozesz czekac kolejne 6 lat.
      Dziwne,ze nie potraficie po prostu o tym porozmawiac.
      • marylou_tiel Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 14:59
        Stokrotko, czemu ten slub jest dla Ciebie taki wazny? Jeszcze mlode
        dziewcze z Ciebie (jasna odpowiedz nie padla, ale domyslam sie, ze
        jestes z 1983 roku), absolutnie nie masz powodu, by martwic sie, ze
        umrzesz w samotnosci, a Twoje zwloki rozszarpie owczarek alzacki...
        A i to, ze facet juz po 30 nie oznacza, ze powienien sie juz zenic,
        bo juz czas najwyzszy; wiek nie rowna sie dojrzalosci i gotowosci.
        Dobrze Wam ze soba? Wiec o co chodzi?
        Nie chcialabym byc facetem, ktorego dziewczyna mysli tylko o tym,
        jak go zawlec do oltarza, przy czym sloweczkiem nawet swoich planow
        nie zdradzi, bo to ponizajace dla kobiety. Jak te nieszczesne dumne
        bohaterki Jane Austin, ktore wypatrywaly sobie oczy siedzac w oknie
        i czekajac, az zjawi sie kawaler i poprosi je o reke, ale same na
        tego kawalera nawet nie spojrza przeciagle, zeby dac mu do myslenia.
        Wiec kawaler sie nie zjawia, bo juz inna, madrzejsza, oplotla go
        siecia swych spojrzen, a ta dumna, co sie upokorzenia jak ognia
        wystrzegala, juz od placzu slepnie...
        Myslalam, ze kobiety juz wszystko to przerobily i nauczyly sie
        czegos z doswiadczen praprapraprababek.
        A jesli dodatkowo rozmyslac nad swoimi wadami, bo moze jestes
        brzydka/glupia/inne nieszczescia - to juz jest bardzo zle. Dojdzie
        do tego, ze Twoj piekny tylko spojrzy na inna, a juz bedziesz sie z
        nia porownywac (i wyjdzie oczywiscie, ze jest bardziej atrakcyjna),
        robic sceny zazdrosci z uzyciem argumentow "czy nie jestem dosc
        dobra dla Ciebie?", a on zacznie sie zastanawiac i dojdzie do
        wniosku, ze moze rzeczywiscie tak jest (faceci nie umieja czytac
        miedzy wierszami, przyjmuja to, co jest podane, doslownie) i zwroci
        sie ku tej, ktora da mu jasno do zrozumienia "lepszej -niekoniecznie
        zony - nie znajdziesz". I wtedy dopiero bedzie placz i zgrzytanie
        zebow.

        Badz zatem madra - przed szkoda. Porozmawiaj z nim, jak sie czuje w
        tym zwiazku, czy sie w nim ciagle odnajduje, jak widzi jego
        przyszlosc, czy myslal o slubie itp. Wyartykuluj swoje potrzeby -
        pewnie bardzo sie zdziwi, bo wielu z nich nawet nie podejrzewal.
        Moze sie okazac, ze Wasze mysli i plany biegna dwoma roznymi
        sciezkami bez punktow wspolnych - i wtedy wolem go przed ten oltarz
        nie zaciagniesz, a sama bedziesz cierpiec ludzac sie, ze wszysko
        bedzie jeszcze pieknie, z nim.
        Pierwsze: konfrontacja potrzeb i pragnien, bez jakichs dziwnych
        pomyslow z ponizaniem. Tylko szczerosc moze uzdrowic ta sytuacje.
        Powodzenia:)
        • iberia.pl Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 18:00
          masz racje, tylko oni sa ze soba juz 6 lat, wiec czas najwyzszy sie
          jakos okreslic....
    • frying.pan Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 16:32
      A mnie bardzo interesuje, co ten ślub tak właściwie Ci da? Bo Twoje argumenty są
      troszkę z Księżyca;) Tak jak juz ktos wyzej napisal - na lodzie mozesz zostac
      tak samo bez ślubu, jak i jako żona. To, czy się rozstaniecie wcale nie będzie
      zależało od jakiegoś świstka, tylko od tego, czy bedziecie ze sobą szczęśliwi, a
      z tego co piszesz - dobrze Wam razem. A poza tym jesteś mloda - masz jeszcze
      wiele lat przed sobą na szukanie szczęścia, gdyby w tym układzie się nie
      powiodło. Więc po co Ci ten ślub się pytam:P
      • ewik_75 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 16:38
        To, czy im razem "dobrze" okaze się po jego reakcji na zdecydowane
        postawienie sprawy przez autorke.
        Znane sa przypadki, kiedy facet po takim ultimatum bardzo szybko
        zwijal manatki i za bardzo nie rozpaczal, a rok pozniej był już
        zaobrączkowany. Przez inna.
        Czy o takim zwiazku - tym pierwotnym - można powiedzieć że obojgu
        jest w nim dobrze ?????
        • news21 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 18:21
          A mnie się wydaje że Stokrotka jest po prostu za delikatna, nie
          wymaga od swojego mężczyzny za wiele, trzęsąc się, że to przystojne
          cudo jej pryśnie i tonąc jednocześnie w kompleksach i poczuciu
          niskiej wartości. Ułatwiła facetowi życie na maksa. Za wcześnie się
          wprowadzila do swojego mężczyzny - człowiek ma wikt, opierunek,
          współuczestnictwo w kosztach życia codziennego i seks po ręką, bez
          żadnego wysiłku. Toteż tego w ogóle nie ceni.
          • frying.pan Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 19:23
            A po ślubie to przepraszam idzie się do kamieniołomów, czy może o jakimś innym
            wysiłku piszesz? Jakie masz podstawy sądzić, ze jej mężczyzna jest zly i nie
            ceni tego co ma? W jakiej dziedzinie jego życie jest łatwiejsze przed slubem?
            Ratunku! Skąd Ty czerpiesz takie informacje?
            A moze u nich jest zupełnie normalnie, tak jak w wiekszosci partnerskich
            zwiazkow, gdzie ludzie dziela sie obowiazkami i wydatkami, obydwoje czerpią
            radosć z seksu (w sumie facet ponoc jest przystojny, wiec kolezanka na pewno ma
            fajnie;)). A to wszystko przy mniejszym lub większym wysiłku - jak to w życiu
            bywa. I co wtedy?
          • silic Re: Kiedy ślub??? 09.09.07, 01:03
            Za wcześnie się
            > wprowadzila do swojego mężczyzny - człowiek ma wikt, opierunek,
            > współuczestnictwo w kosztach życia codziennego i seks po ręką, bez
            > żadnego wysiłku. Toteż tego w ogóle nie ceni.

            A w jaki sposób zacznie cenić to po ślubie ?...

            No i w jaki to sposób ułatwiła mu życie ? Ona ma wikt, opierunek ,
            współuczestnictwo w kosztach życia i seks pod ręką. To chyba on jej ułatwił...
        • frying.pan Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 19:10
          Autorka pisze, że na faceta narzekać nie moze, ze bardzo go kocha - stąd moje
          wnioski, że raczej miedzy nimi jest ok, a jedyny zgrzyt to ślub i ewentualne
          kompleksy autorki.
          Owszem, znane są przypadki, kiedy jedna ze stron jeszcze ślubu nie chce, a druga
          naciska. Ja osobiscie gdybym usłyszala od mojego faceta ultimatum w stylu "albo
          sie ze mna ozenisz, albo sie rozstajemy", miałabym spore wątpliwosci co do jego
          uczuc. Chyba że masz na myśli jakies inne ultimatum.
          • news21 Re: do frying.pan 08.09.07, 19:21
            Wiele jest obecnie takich przechodzonych zwiąków, gdy para latami
            mieszka ze sobą, ona sprząta,pierze, prasuje, gotuje, ma wszelkie
            obowiązki, a nie ma prawa się odezwać, co dalej, aby swemu panu nie
            zepsuć humoru. Rzecz w tym, że kobiety same ustawiają się w roli
            służących, trzymając się faceta za portki, zamiast spotykać się ze
            znajomymi, tańczyć, mieć rozywki stosowne do wieku. Same pozbawiają
            swoje związki wszelkiego romantyzmu. Facet jest obsługiwany od a do
            zet a ona nie ma nic do powiedzenia. Nic dziwnego, że taki związek z
            latami staje się nudny i człowiek z przerażeniem zaczyna myśleć czy
            nic więcej go w życiu nie spotka.
    • kotek1239 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 19:08
      buahah co za nonsens.. a co myslisz ze jak bedziesz miec slub z nim
      to mozesz nie zostac na lodzie???? co za naiwne myslenie... ja iwem
      ze ludzie nie po to sie zenia zeby pozniej sie rozstawac ale tak
      niestety bywa.. widocznie twoj facet jeszcze nie ma takiej
      potrzeby , albo uwaza ze papier nie jest najwazniejszy...
      • 1983stokrotka1983 Re: Kiedy ślub??? 30.08.07, 22:01
        No i stało się...Wróciłam z pracy, Misiu usiadł przy mnie i zaczął
        mówić. Powiedział że ślub jak najbardziej i nie za 100 lat, ale o
        terminie oświadczyn nic mi nie powie, bo ja bym (niby) wszystko
        chiała od razu mieć pod kontrolą i wszystko wiedzieć. Dowiedziałam
        się tylko, że będzie to przed ukończeniem moich studiów. I na razie
        mam być cierpliwa.
        W paźdzerniku zaczynam ostatni rok studiów. Czuję się o niebo
        lepiej, bo już miałam czarne myśli.
        Ps. Ktoś zapytał czy chcemy mieć dzieci...No cóź, jak mi ktoś
        przystawi nóź do gardła to je urodzę. Mój chłopak bardzo chce je
        mieć ale wie że na razie nas nie stać (i chyba dzięki Bogu). A tak
        no poważnie to oczywiste jest że kiedyś to dziecko między nami się
        pojawi.
        Pozdrawiam
        • milczucha1 Re: Kiedy ślub??? 09.09.07, 01:27
          czyli Ty za bardzo nie myslisz o dziecku, wynika, ze w zasadzie go nie chcesz.
          To teraz pomysl, ze moze on tak samo mysli o slubie.
    • anisia25 Re: Kiedy ślub??? 31.08.07, 06:56
      Ja na zareczyny tez czekalam prawie 6 lat. Mieszkalismy ze soba jak
      malzenstwo: wspolne finanse i wszystko inne. Bylo nam bardzo dobrze.
      Rozmawialismy o slubie i zareczynach, ale on bardzo sceptycznie do
      tego podchodzil, jemu tez tak po prostu bylo wygodnie! A ja chcialam
      wejsc w inny etap, zeby jakos sie okreslic, zebym wiedziala na czym
      ja stoje, w koncu latka mijaly. W lipcu zeszlego roku podjelismy
      decyzje o rozstaniu. On wylecial do swojej Kanady, ja wyjechalam do
      Niemiec na szkolenie do nowej pracy. Mysle, ze ta rozlaka dala mu
      bardzo duzo do myslenia, mowil, ze nie zdawal sobie sprawy z tego
      jak bardzo mnie w rzeczywsitosci kocha. I w koncu podjal decyzje o
      zareczynach, ktore mialy miejsce 2 wrzesnia zeszlego roku. Inna
      hisoria, ze ja w lutym te zareczyny zerwalam ;(, ale i tak do
      dzisiaj jestesmy razem po wielu wielu przebojach jak stare dobre
      malzenstwo. Fajnie jest byc narzeczona, ale perspektywa slubu mnie
      jeszcze troche przeraza...
      Ja to chyba zbyt wielka flirciara jeszcze jestem...
    • momaa1978 Re: Kiedy ślub???- podobna historia 31.08.07, 18:32
      U mnie jest tak: Jestesmy ze soba 4 lata kiedy go poznalam ja mialam
      25 lat on 32. On o ślubie zaczął mówić po roku naszej znajomości. Z
      racji tego że dzieliła nas odległość 70km bardzo tego chciałam bo go
      kochałam (dla jasności sytucji teraz też go kocham)i chciałam być
      blisko niego cały czas, a nie tylko w weekendy. ALE ....no właśnie
      rozmowy o ślubie i plany na przyszłość były cały czas, gorzej tylko
      z podjęciem działania w tym kierunku.Cały czas czekałam na ten
      cholerny pierścionek, żeby poczuć że to nie tylko słowa, które mają
      na celu uspokojenie mojego JA. Pierścionka jednak nie było, chociaż
      wiedział, że bardzo mi zależy na stabilizacji. Po dwóch latach to ja
      zaczęłam ciągnąć ten temat, nawet powiedziałam, że jest to dla mnie
      tak ważne, i nie chcę już dłużej czekać (dałam mu do zrozumienia,
      że zaczynam myśleć o rozstaniu), w odpowiedzi usłyszałam, że jak
      tylko skończy remont mieszkania to weźmiemy ślub. W między czasi
      moja przyjaciłka zdążyła wyjść za mąż po półrocznej znajomości,
      inni znajomi też pozaręczali się czasami nawet po trzech miesiącach
      znajomośći, a po 1,5 roku brali ślub, a my po 2,5 roku bycia ze sobą
      dalej tylko suche plany. I kiedy już miało być tak pięknie, los
      sprawił , że On wyjechał na rok czasu za granicę. Pierścionek
      dostałam w dniu jego wylotu. Teraz kiedy zostało mu jeszcze pół
      roku do końca zagranicznego kotraktu, to on ma parcie na ślub i
      posiadanie dzici, a ja czuje się osaczona w tej całej sytuacji, bo z
      każdej strony słyszę pytania ze strony rodziny, znajomych kiedy
      bierzemy ślub, wszyscy jakoś sie uparli żeby przypomnieć mi, że mam
      już 30lat i czas najwyższy na dziecko. Teraz dla mnie to małżeństwo
      to jak odfajkowanie pozycji z listy zadań do wykonania. Powiem wam
      moje drogie, że załuję, że nie zakończyłam tego 2 lata temu (chociaż
      naprawdę go kocham i nie jest zły chłopak i jest mi z nim dobrze)bo
      caly czas mam poczucie straconego czasu.
      • malatea2 Re: Kiedy ślub???- podobna historia 07.09.07, 16:54
        ja mam podobny problem, jestesmy juz razem 4 lata i nic, niby mamy
        byc razem i tp, ale moj chlopak na moje rozmowy na temat planowania
        wspolnego zycia konczy rozmowe na ten temat, tak jakby nie lubil o
        tym gadac, mnie to np sprawia przyjemnosc ,wspolne planowanie
        przyszlosci itp, same rozmowy na ten temat sa super,a on nic,
        cisza, wiec mi jest przykro z etak jest, ze nawet mi sie nie
        oswiadczyl to tak jakby mial mnie gdzies, a wiem ze mnie kocha,
        moze to glupie ale kobiecie sa potrzebne zareczyny i tp, chodzi
        poprostu o szacunek w ten sposob wyrazony
        • momaa1978 Re: Kiedy ślub???- podobna historia 07.09.07, 18:18
          U nas zawsze było tak, że on bardzo chętnie planował razem ze mną
          naszą przyszłość, chętnie rozmwiał o ślubie, zawsze mówił, że bardzo
          chce żebym została jego żoną, tylko nigdy nie podjął żadnego
          konkretnego działania w tym kierunku. Teraz też cały czas mi
          powtarza, że jak wróci to musimy się zająć ślubem, ale ja już to
          słyszałam tyle razy, że boję się iż dalej nic się nie podzieje w
          sprawie ślubu. W tej kwestii jakoś mu juz poprostu nie wierzę.
    • 83kimi Re: Kiedy ślub??? 07.09.07, 18:37
      Ślub niczego nie gwarantuje, ale świadczy o tym, że ludzie myślą o
      sobie poważnie, że chcą być ze sobą, jest dowodem miłości. Natomiast
      jeśli ktoś ucieka od rozmowy o małżeństwie, może być tak, że nie
      jest pewien, czy dana osoba jest tą jedyną, może jest z nią z
      przyzwyczajenia, ale w głębi duszy czeka na prawdziwe uczucie...
      Znam kilka takich przypadków, oczywiście każdy scenariusz jest inny,
      jednak tak może być i dlatego czasem warto szczerze zapytać druga
      stronę, co myśli.
    • mrsnice Re: Kiedy ślub??? 08.09.07, 21:25
      Giertych wraz z mundurkami powinien wprowadzic do szkol specjalne
      lekcje dla chlopcow. I zamiast zachecac do malzenstw becikowym,
      uczyc tych chlopcow, zeby nie czynili z kobiet nieszczesliwych,
      wyczekujacych na pierscionek cierpietnic.
      • sondra1 Re: Kiedy ślub??? 09.09.07, 00:08
        mrsnice napisała:

        > Giertych wraz z mundurkami powinien wprowadzic do szkol specjalne
        > lekcje dla chlopcow. I zamiast zachecac do malzenstw becikowym,
        > uczyc tych chlopcow, zeby nie czynili z kobiet nieszczesliwych,
        > wyczekujacych na pierscionek cierpietnic.

        Popieram :)))
      • silic Re: Kiedy ślub??? 09.09.07, 01:06
        Prościej będzie nauczyć tych dziewcząt na zajęciach ZPT własnoręcznego wyrobu
        pierścionków i innej biżuterii. Same zaspokoją swoje potrzeby.
    • milczucha1 Re: Kiedy ślub??? 09.09.07, 01:21
      czy udany zwiazek to zawsze musi byc malzenski?
      Teraz sie nakrecisz na to, ze slub jest konieczny i w udanym Waszym
      zwiazku(opisujesz go jako udany) pojawi sie rysa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka