1983stokrotka1983
30.08.07, 10:49
Moja miłość trwa 6 lat...Większość znajomych albo już zaręczona albo
już po ślubie...A my nadal nie... Moje szczeście jest już po
trzydziestce i nic o tym nie mówi. Zaczynam się martwić nie na
żarty. Boję się że pewnego dnia zostanę na lodzie...a nie chcę zycia
spędzić w samotności. Tak bardzo go kocham ale nie chcę żyć bez
ślubu.Nie chcę go do tego zmuszać...a jednak wczoraj nie wytrzymałam
i zapytałam wprost...i nie udzielił mi żadnej konkretnej
odpowiedzi...Usłyszałam tylko tyle że nie mamy kasy(jakby ślub brali
tylko bogaci) i że co mi nagle strzeliło...
Już sama nie wiem co o tym myśleć....wszystko mamy wspólne...nie
mogę na niego specjalnie narzekać... tylko obawiam się że to mnie
czegoś brakuje. Za brzydka? Za głupia? Za uboga?
Chciałabym by to on wziął sprawę w swoje ręce...by zaczął o tym
rozmawiać otwarcie...by kupił ten cholerny pierścionek.
Najgorsze jest to że nie wyobrażam sobie życia beż niego...
I to mnie przeraża...
No to się wygadałam...chyba tego mi było trzeba