Dodaj do ulubionych

Twoje Zycie z IMPOTENTEM

09.09.03, 13:50

Wlasnie czytam ksiazke o kobiecie, ktora ma dosyc meskich"ogierow" i daje
ogloszenie ze szuka Impotenta...
I wlasnie sie zastanawiam jak to w praktyce wyglada.
Kiedy zdrowa kobieta ma meza ktory nie moze miec sexu-z powodow zdrowotnych
lub psychcznych.
Jak z "tym" sie zyje..czy gdy milosc jest tak wielka ten problem poprostu
znika?? nie ma znaczenia?
Czy prowadzicie sowje zyci sexualne na wlasna reke?- W tajemnicy czy jawnie?
Ja kocham mojego faceta i sex jest dla mnie bardzo wazny, ale jak bym
zareagowala gdy nagle w naszym lozku byl SEX-TABU?
nie wiem...
czekam na wasze wypowiedzi
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM 09.09.03, 14:01
      No to "se" musisz poszukać ogiera, niekoniecznie za mądrego.
      Dla mnie seks jest obecnie (na szczęście!) sprawą drugorzędną w stałym związku.
      Cenię sobie nade wszystko dogadywanie się, harmonię i bezpieczeństwo. Kiedy te
      warunki są spełnione mogę cieszyć się seksem.
      A kiedy mąż zostanie impotentem to, doprawdy, jest tyle metod zastępczych dla
      kobiety. Jednak wówczas skupiłabym się bardziej na jego problemie, a nie
      własnych "huciach", bo jego problem zdecydowanie byłby większy. Ale żeby to
      zrozumieć trzeba mieć już "swoje lata".
      • Gość: helena Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 14:09
        Cóż, pajdeczka, ja mam już "swoje" lata. Mam wrażenie, że przynajmniej tę
        część forumowiczek, które są młodsze od Ciebie, traktujesz protekcjonalnie.
        Nie podoba mi się to.
        Ja - mimo tego, że do szaleństwa kocham mojego mężczyznę - nie chcę sobie
        nawet wyobrażać, co bym zrobiła, gdyby nagle w naszym związku zabrakło seksu...
        Myslę, że nie zależy to od wieku - raczej od temperamentu.
        • pajdeczka Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM 09.09.03, 14:18
          Gość portalu: helena napisał(a):

          > Cóż, pajdeczka, ja mam już "swoje" lata. Mam wrażenie, że przynajmniej tę
          > część forumowiczek, które są młodsze od Ciebie, traktujesz protekcjonalnie.
          > Nie podoba mi się to.
          > Ja - mimo tego, że do szaleństwa kocham mojego mężczyznę - nie chcę sobie
          > nawet wyobrażać, co bym zrobiła, gdyby nagle w naszym związku zabrakło
          seksu...
          > Myslę, że nie zależy to od wieku - raczej od temperamentu.

          Nie sądzę. Lata łóżkowych szaleństw mam już za sobą. Mój temperament jest
          regulowany przez hormony ( i częściowo mózg). Masz prawo myśleć inaczej, bo nic
          na to nie poradzisz, że masz taki temperament. Ja się cieszę z tego, że jestem,
          jaka jestem.
          • Gość: mario2 Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM IP: 217.7.150.* 09.09.03, 20:53
            pajdeczka napisała:

            Mój temperament jest regulowany przez hormony ( i częściowo mózg)

            ***wiec wobec braku tego drugiego wystepuje u ciebie permamantny brak
            uregulowania temperamentu!
            • olek_m pAJDA, Ty jestes zenskim impotentem 10.09.03, 13:27
              Gość portalu: mario2 napisał(a):

              > pajdeczka napisała:
              >
              > Mój temperament jest regulowany przez hormony ( i częściowo mózg)
              >
              > ***wiec wobec braku tego drugiego wystepuje u ciebie permamantny brak
              > uregulowania temperamentu!
    • mucha_plujka Seks z IMPOTENTEM tez jest mozliwy... 09.09.03, 14:12
      np. po francusku. ;))
    • Gość: motylek Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM IP: 195.145.215.* 09.09.03, 14:35
      Jak dla mnie w moim zwiazku jest za malo seksu, kiedys balo go wiecej, ale jak
      juz wspomnialam w innym watku, dla mojego faceta przestal on odgrywac istotna
      role. Lubi sie do mnie przytulac i zasypiac ze mna na ramieniu, a mi sie marzy
      cos wiecej. Seks to nie tylko sprawa temperementu. Jezeli jestes w zyciu badro
      aktywny i masz tysiac innych spraw na glowie, moze on zejsc na dalszy plan.
      Pogon za pieniadzem kosztuje nas duzo wysilku, a rosnaca kwot na koncie
      bankowym sprawia niektorym duzo radosci i mobilizuje do wiekszego zaangazowania
      w sprawy zawodowe (przypadek mojego faceta). Czytalam niedawno artykul, ze
      statystycznie AMerykanie coraz rzadziej uprawiaja seks, gdyz wiecej
      przyjemnosci czerpia z zakupow, spotkan ze znajomymi badz uprawiania sportu. To
      troche przykre. Z drugiej strony kazdy z nas jest odmienna indywidualnosci i ma
      odmienne potrzeby, najwazniejsze aby sie zgrac.
      A zycie z impotentem bardziej przypomina uklad kolezenski niz malzenstwo.

      pozdrawiam
      • pajdeczka Motylku 09.09.03, 14:44

        Chcesz się ze mną zamienić? Ja marzę z kolei o przytulaniu, a u mojego męża
        każde dotknięcie musi się dla niego skończyć stosunkiem. A mnie nieraz
        wystarczy się objąć i pogłaskać. A wiesz dlaczego? Bo mam tyle problemów
        finansowych (brak pieniędzy), że wieczorem rozmyślam, jak wiązać koniec z
        końcem. I jak tak sobie dłużej rozmyślam to zaczynam się denerwować i obwiniać
        męża o finansowe kłopoty. On się chce migdalić, a nie pomyśli, jakby więcej
        zarobić.
        Tak to już jest, albo ma się pieniądze, albo seks (mówię tu o stałych
        związkach).
        • olek_m Re: Motylku 09.09.03, 22:44
          pajdeczka napisała:

          > że wieczorem rozmyślam, jak wiązać koniec z
          > końcem.
          Sorry, ale musze sobie ulzyc: Trzeba byc skonczona kretynka, zeby lezac pod
          swoim mezem, myslec o pieniadzach!
          Daj zyc kobieto. Jest czas na seks i czas na pieniadze, ale u uczciwych kobiet
          jest on rozlaczny. Zreszta od kiedy zarabia sie pieniadze
          a) w lozku
          b) wieczorem
          Puknij sie w glowe!

          > I jak tak sobie dłużej rozmyślam to zaczynam się denerwować i obwiniać
          > męża o finansowe kłopoty.
          Wiesz, poszukaj sobie jakiegos z kasa, jak ci tak jej brakuje, ze odmawiasz
          swojemu mezowi prawdiwego seksu. Bo chyba zdajesz sobie sprawe, jakiej jakosci
          jest Twoj seks??

          Ja mysle, ze madry czlowiek, ktory zwiazal sie z kims, wie, ze kazdy jakis
          jest. Jeden jest mily, drugi umie zarabiac pieniadze, trzeci naprawia w domu
          itd. Trzeba byc idiotka, zeby byc z mezem, ktory jest np. zlota raczka i
          zarzucac mu, ze nie zarabia pieniedzy.


          > On się chce migdalić, a nie pomyśli, jakby więcej zarobić.

          Moze powinien to robic dla piniedzy? Co myslisz, to rozwiazaloby Twoj problem.

          I moze zabierz sie sama za prace, zamiast wiecznie siedziec na necie!
      • Gość: renia Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM IP: *.athens.access.acn.gr 09.09.03, 14:50
        Gość portalu: motylek napisał(a):

        Jezeli jestes w zyciu badro
        > aktywny i masz tysiac innych spraw na glowie, moze on zejsc na dalszy plan.
        > Pogon za pieniadzem kosztuje nas duzo wysilku, a rosnaca kwot na koncie
        > bankowym sprawia niektorym duzo radosci i mobilizuje do wiekszego
        zaangazowania
        >
        > w sprawy zawodowe (przypadek mojego faceta).


        Czemu to sie nie psrawdza w przypadku mojego meza? Niedawno zalozyl wlasna
        firme, ma teraz naprawde full pracy i obowiazkow zawodowych, stresow i glowe
        szesc na dziewiec, ale zadnego spadku libido nie zaobserwowalam. A nie
        mialabym nic przeciwko. Ja bowiem marze o zasypianiu w jego objeciach i...
        tyle. Ale nie ma tak. Kazda przytulanka prowadzi do seksu, jesli (cudem) nie
        tego samego wieczoru to na pewno nastepnego poranka, na bank. Tak że w
        zasadzie to Ci zazdroszcze.

        • Gość: Maja Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.03, 14:56
          Żeby się tak dało tych nadaktywnych i tych nieaktywnych połączyć i podzielić na
          pół, to byłoby cudownie!
          Myślę, że gdyby mój mąż naprawdę został impotentem, to jakoś bym to przeżyła.
          Już teraz jestem "niedopieszczona", a tak przynajmniej nie będę robić sobie
          nadziei (bo te zawiedzione bardzo bolą). Chyba byłoby mi łatwiej niż teraz, bo
          przynajmniej wiedziałabym, ze on NIE MOŻE, a nie NIE CHCE (mnie, ze mną itd. -
          czego chora wyobraźnia nie podsunie).
    • Gość: motylek Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM IP: 195.145.215.* 09.09.03, 15:26
      Hej Renia,

      kazdy zazdrosci komus, tego czego sam nie ma. Ja bym sie chetnie z Toba
      zamienila:-)))
      Jednak i tak uwazam, ze Tobie jest latwiej, jak naprwde nie masz ochoty, zawsze
      mozesz sie czyms wymigac, a ja nie zmusze mojego na sile do seksu:-((
      Niby trzeba respektowac potrzeby drugiego partnera, czemu to tylko dziala w
      jedna strone, i jakos dziwnie sie sklada, ze to z reguly my kobiety sie
      dopasowujemy.
      Maju nie martw sie moze bedzie lepiej, ja w to bynajmniej wierze:-))
      • Gość: taktak Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM IP: *.va.client2.attbi.com 09.09.03, 20:47
        U mnie jest odwrotnie. Nie mogę się doczekać czegoś więcej niż przytulania.
        Zastanawiam się co jest nie tak. Pytam. Ale źle kiedy pytam bo on później czuje
        się zobowiązany do tego , a nie lubi. Mało pocałunków. Mało seksu. Rozmawiać o
        tym nie mogę. Bo on tego nie lubi. I potem jeszcze dłużej muszę czekać. Mówi ,
        że mam przestać myśleć i pozwolić nam być sobą. Ale jak!!
        Co ja tu jeszcze robię?
        No i oczywiście kocha. Kiedy już mam dość prosi i przekonuje jak bardzo mnie
        kocha. Nie wiem co to jest.
        Kiedyś pewnie się dowiem.
      • olek_m Re: Twoje Zycie z IMPOTENTEM 09.09.03, 22:48
        Gość portalu: motylek napisał(a):

        > Hej Renia,
        >
        > kazdy zazdrosci komus, tego czego sam nie ma. Ja bym sie chetnie z Toba
        > zamienila:-)))
        > Jednak i tak uwazam, ze Tobie jest latwiej, jak naprwde nie masz ochoty,
        zawsze
        >
        > mozesz sie czyms wymigac, a ja nie zmusze mojego na sile do seksu:-((

        Pamietasz to? Kielbaski, nie kutasiki w reku nie urosna (Sprzedawczyni w
        sklepie miesnym)
        > Niby trzeba respektowac potrzeby drugiego partnera, czemu to tylko dziala w
        > jedna strone, i jakos dziwnie sie sklada, ze to z reguly my kobiety sie
        > dopasowujemy.
        Z pustego nawet salomon nie naleje....
    • atlantis75 A co z POCHWICĄ? 10.09.03, 14:26
      Czytam Wasze posty i dochodzę do wniosku ze większość
      problemów z brakiem lub nadmiarem seksu wynika z braku
      porozumienia, szczerej rozmowy i chęci zmian.
      Gdyby człowiek, którego kocham stał się nagle impotentem
      nie wystawiłabym jego walizek za drzwi. Starałabym się
      zrozumieć, że tak jak dla mnie, tak i dla niego jest
      ciężko. Małżeństwo to nie tylko dziki seks na zawołanie,
      ale także wsparcie, bezpieństwo i zaufanie. Nikt nie jest
      cyborgiem, każdy ma prawo do gorszego miesiąca, złego
      samopoczucia, choroby. W końcu impotencja to nie prezent
      od złośliwego Mikołaja czy wirus przenoszony drogą
      kropelkową. To zaburzenie o podłożu psychicznym lub
      fizycznym. To da się wyleczyć. Tylko trzeba pamiętać, że
      aby wszystko wróciło do normy trzeba okazać niezwykłą
      delikatność, cierpliwość i wyrozumiałość. Seks to tylko
      jeden z elementów naszego życia, bardzo ważny, ale nie
      powinien przesłaniać prawdziwych wartości. Jeżeli tak
      jest, to jak będziemy ze sobą rozmawiać po 70-tce, gdy
      ochota i możliwości przygasną? Trzeba się kochać i
      przyjaźnić.

      Następna sprawa to nadmiar popędu u panów (lub pań),
      którzy chcą o każdej porze i wszędzie. Nadmiar - jest tu
      słowem nieadekwatnym, gdyż chodzi tu raczej o różnicę
      temperamentów. Co dla jednego jest nadmiarem, dla innego
      jest normą. Jest coś takiego jak ucieczka w seks - pojawia
      się wtedy, gdy ludzie mają problemy, z którymi sobie nie
      radzą. A niektórzy mają po prostu taką gorącą naturę.
      Jednak w szanującym się, kochającym związku można sobie z
      tym poradzić. Przecież nie jesteśmy królikami, tylko
      ludźmi, którzy mają wolną wolę i potrafią sterować swoimi
      popędami. Szczera, odważna rozmowa może pomóc rozwiązać
      problem. Okazuje się często, że jest to czubek góry
      lodowej... I w tym "bezczelnym erotomanie" i tej "zimnej
      rybie" kryją się inne problemy...

      Padło hasło: moje życie z impotentem.
      Żeby było sprawiedliwie: a co z POCHWICĄ? Jak kobiety
      chciałyby, żeby ich partner zareagował, gdyby nękał je
      taki problem? Co chciałbyście wtedy od swoich panów
      usłyszeć? Wiecie już? To powiedzcie to samo swojemu
      impotentowi...
      • Gość: Maja Re: A co z POCHWICĄ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.03, 16:25
        Wyleczyć? A próbowałaś kiedyś spróbować zaprosić partnera do seksuologa? I to
        tak, żeby nadal czuł się kochany i akceptowany?
        Jeśli nie mam seksu, czuję się odrzucona. Jeśli się go domagam, on czuje się
        traktowany instrumentalnie. Przy różnicy temperamentów, i to tak poważnej,
        potrzebna jest profesjonalna terapia, sama rozmowa nie wystarcza. W rozmowie
        wyjdzie, że bardzo się kochamy i chcemy dla siebie jak najlepiej, tylko że nie
        pójda za tym żadne czyny.
        Jasne, że seks nie jest najważniejszy. Ale jest bardzo ważny, i jest o co
        walczyć, i potrzebna jest bardzo ciężka praca, żeby się dograć.
        • atlantis75 Re: A co z POCHWICĄ? 10.09.03, 16:47
          Gość portalu: Maja napisał(a):

          > Wyleczyć? A próbowałaś kiedyś spróbować zaprosić partnera do seksuologa? I to > tak, żeby nadal czuł się kochany i akceptowany?

          Próbowałam. Udało się. Od 3 tyg. jest moim mężem.



          > Jeśli nie mam seksu, czuję się odrzucona. Jeśli się go domagam, on czuje się
          > traktowany instrumentalnie. Przy różnicy temperamentów, i to tak poważnej,
          > potrzebna jest profesjonalna terapia, sama rozmowa nie wystarcza.

          Ale najpierw potrzebna jest rozmowa. Przecież nie można na
          siłę nikogo zaprowadzić do seksuologa. O potrzebie
          profesjonalnej terapii wiem z autopsji (patrz wyżej).
          Trzeba zrozumieć, nie tylko wymagać.

          W rozmowie
          > wyjdzie, że bardzo się kochamy i chcemy dla siebie jak najlepiej, tylko że nie pójda za tym żadne czyny.

          U mnie czyny poszły za rozmową. Gdybym się na nią nie
          zdobyła, kto wie, jakby to wszystko wyglądało. Może
          narastała by we mnie złość i wściekłość? Może miałabym
          żal? Na szczęście mój mężczyzna zdobył się na odwagę
          (wiem, jak wiele kosztowała go wizyta u lekarza i
          przyznanie, że ma problemy), a ja go w tym wspierałam.


          > Jasne, że seks nie jest najważniejszy. Ale jest bardzo ważny, i jest o co > walczyć, i potrzebna jest bardzo ciężka praca, żeby się dograć.

          Nie musisz mi tego tłumaczyć. Żeby mieć o co walczyć,
          trzeba najpierw coś zbudować. W moim wcześniejszym po.cie
          to właśnie chciałam zasygnalizować. Ludzie latami nie
          rozmawiają o swoich uczuciach, kłopotach, o tym, że czują
          się z jakiegoś powodu źle w związku, a gdy pojawiają się
          problemy z seksem, to chcą rozmawiać wyłącznie o seksie.
          Może warto spojrzeć się na to pod szerszym kątem? W kańcu
          nasze zachowania w łóżku nie zawsze tłumaczy temperament
          seksualny.
          • Gość: Maja Re: A co z POCHWICĄ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.03, 14:03
            Wyszło, że obie myślimy to samo, tylko się nie rozumiemy. Też mi się udało
            zaprowadzić męża do lekarza. Po długich i szczerych rozmowach. Ale trafił nam
            się chyba niedobry lekarz, i teraz pracować nad naszym problemem muszę sama,
            radząc się innego lekarza - też sama. Oczywiście, że problemy w łóżku
            wykraczają daleko poza sypialnię. Ale nie jest łatwo je rozwiązać
            będąc "weekendowym małżeństwem", jak większość małżeństw w dużych miastach.
            Dlatego czasami mam ochotę machnąć na to wszystko ręką i wypłakać się na forum.
            Przecież nie rozwiodę się z nim dlatego, że inaczej reagujemy na stres, czy
            dlatego, że na razie nie jest gotowy na dziecko. Co nie znaczy, że nie marzę
            czasami o namiętnych pocałunkach i gorącym seksie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka