prom_do_szwecji
18.08.08, 22:15
pytanko mam, czy Waszym zdaniem sie czepiam czy moze mam trochę
racji. Mój facet nie ma teraz swojego samochodu i czasami jeździ
moim. Oki, mnie samochód potrzebny sporadycznie. Pojechałam do niego
na weekend i zostawiłam mu auto, bo mu bardzo potrzebne. Uznaliśmy,
że nie może mnie podrzucić do domu, bo to ze 400 km i nie ma tyle
czasu. Trudno. Są autobusy. Jechałam wczoraj tym PKS-em 12 godzin
zamias 8. Wiem, kretynka jestem, ze sie na to zgodziłam. Teraz juz
wiem. Ale czy kolesiowi nie wypadało zadzwonić i zapytac, czy
bezpiecznie dotarłam do domu? Moim zdaniem tak. A że tego nie
zrobił, to z jego strony takie mniej eleganckie draństwo.
O czym go nieuprzejmie poinformowałam z rana.
Czepiam się, czy słusznie wymagam przynajmniej kurtuazji?