aparatka1981
07.01.09, 16:21
Witam. :) Rozpoczelam ten watek tez na forum "Pogaduszki", ale chyba
tutaj bardziej pasuje.
A wiec, jestem z moim chlopakiem od 1.5 roku. Jak kazda para, mamy
swoje problemy, ale ogolnie jest nam ze soba dobrze, kochamy sie i
jednemu na drugim zalezy. Punktem zapalnym, z ktorym jednak trudno
mi sobie poradzic to jego chroniczne spoznialstwo. Moze brzmi to
blaho, ale gdy zdarza sie nagminnie, osobe tak zorganizowana jak ja
doprowadza do szalenstwa. Probowalam z nim spokojnie rozmawiac,
probowalam awantur i obrazania sie, probowalam ignorowania spoznien,
itd. Niestety na razie jest to wszystko bez skutku, a jedyna
poprawa to to, ze czasami widze ze stara sie byc na czas albo daje
mi znac, jesli ma sie spoznic. Dal mi tez klucze do swojego
mieszkania, zebym nie musiala czekac pod blokiem, gdy jestesmy tam
umowieni (to byl efekt jednej z awantur). Wiem, ze on nie robi tego
z braku szacunku czy zlej woli (tak samo zachowuje sie wobec swojej
rodziny i znajomych). Wiem, ze on po prostu taki jest i chyba ja to
musze zaakceptowac. On pewnie sie nie zmieni, a tylko ja musze
zmienic swoje podejscie i nie pozwalac by kosztowalo mnie to tyle
nerwow/stresu/lez, ile kosztuje mnie teraz. Z drugiej jednak
strony, ja odruchowo odbieram kazde spoznienie jako zlekcewazenie i
brak checi widzenia sie ze mna. Czekam jak glupia, a zlosc i
przykrosc zzeraja mnie od srodka.
I coz robic? Jak zmienic moje wlasne zachowanie, zeby ulatwic sobie
zycie z takim czlowiekiem? Jestesmy ze soba szczesliwy i nie jest
to powod na zakonczenie znajomosci