Dodaj do ulubionych

Badania DNA a duma kobieca

    • piotrus009 Powinnas poczuc wstyd... 26.01.09, 12:34
      Ze otworzylas list, ktory nie jest adresowany do Ciebie, bez zgody
      adresata.

      Czy to przypadkiem nie jest zresztą karalne?

      Nic dziwnego ze facet nie mial do Ciebie pelnego zaufania skoro
      robisz takie numery i czytasz jego poczte.
    • jurek.powiatowy Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 13:06

      Nic dziwnego, że misiu Ci nie ufa, skoro Ty otwierasz do niego korespondencję.
      Gdybym miał taką kobietę, która nie potrafi uszanować prywatności, to też byłbym
      przekonany, że Ona nie potrafi dochować wierności.
      • tezas Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 14:41
        Nic dziwnego, że ona nie ma do niego zaufania, skoro on robi badania DNA.
        Powiatowemu - i niektroym innym panom piszacym powyzej - pomylila sie kolejnosc
        zdarzen: to MISIU najpierw okazal brak zaufania partnerce, dopiero POTEM ona
        otworzyla jego list. Nb nie wygladajacy na sczegolnie prywatny.

        Ponadto: okazuje sie ze to jego brak zaufania byl nieuzasadniony, jej -jak
        najbardziej, facet cos przed nia ukrywal. To on okazal sie bezpodstawnie
        podejrzliwym sukinkotem, nie ona.

        Na koniec: znam faceta ktory tez z robil test DNA. i wcale nie daltegoz e mogl
        podejrzewac ze zona go zdradza, ale po prsosru nie dorosl do roli ojca - nagle
        trudn wyskoczyc na piwko, Mazury itp itd. I mial andzieje maly palancik ze okaze
        sie iz dziecko nie jego, i rozpocznie znow wesole zycie kawalera.
        ---------------------------------
        Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
        mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
        potrzebujemy pomocy"
        • fuks0 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 15:41
          1. Przedstawiona tutaj sytuacja jest czysto hipotetyczna.
          2. Przedstawiony przez Ciebie (i wiele osób wcześniej się wypowiadających) jest
          zwyczajnym sofizmatem. Próbujesz udowodnić i wmówić innym (być może i sobie)
          błędną logicznie tezę opartę do tego na domysłach.

          >>>to MISIU najpierw okazal brak zaufania partnerce, dopiero POTEM >>ona
          otworzyla jego list.

          To nie ma ŻADNEGO znaczenia. Zrobiła to nie mając żadnych podstaw, by mu nie
          wierzyć i to do tego z błahego powodu jakim jest "jakiś" tam list.

          >>>>Nb nie wygladajacy na sczegolnie prywatny.

          I co z tego?

          >>>okazuje sie ze to jego brak zaufania byl nieuzasadniony

          Skąd wiesz? Nie zauważyłem by autor napisał jaki był wynik badania.

          >>>>sukinkotem

          Skąd te wyzwiska? Za chęć posiadania 100% pewności? Jak w takim razie nazwiesz
          kobiety, które zachodzą w ciążę nie ze swoim ówczesnym partnerem nic mówiąc mu o
          tym?


          Jakiś czas temu (1-2 miesiące) był sobie tutaj (czy tez na innym podforum)
          topic, w którym szczęśliwy ojciec, ufający żonie w 100% podzielił się swoja
          sytuacją an forum - otóż po jakimś czasie zaczął mieć wątpliwości co do tego, że
          jego dziecko jest jego dzieckiem (było podobne bardziej do jego kumpla niż do
          niego). Panie oczywiście zaczęły po nim jechać itd. itp. (tak samo zresztą jak
          w tym wątku). Facet po pewnym czasie zrobił test DNA... i co się okazało? Że to
          jednak nie jest jego dziecko, a małżonce ufał wcześniej w 100% (dopiero ta
          "inność" dziecka wzbudziła w nim niepewność).

          IMHO testy DNA powinny być obowiązkowe, wtedy i ojcowie mieliby prawie 100%
          pewność, że to ich dziecko, i wierne im partnerki nie czułyby się urażone z
          powodu ich przeprowadzania. A koszty? Czasami trzeba je ponieść w imię wyższych
          racji.

          • fuks0 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 15:44
            Upsss przepraszam było na początku napisane, że kobieta pewna co do tego kto
            jest ojcem jej dziecka, ALE nie napisane było czy jest nim jej obecny mąż/partner.
          • xezaq Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 11:24
            > A koszty? Czasami trzeba je ponieść w imię wyższych
            > racji.

            Koszty? Jakie koszty? Na pierwsze szczepionki dziecka (w pierwszym
            półroczu życia) wydałem więcej niż koszt badań dna. Nie żałowałem,
            bo skoro moje dziecko to chcę dla niego jak najlepiej i stać mnie
            zapewnić mu wszystko co najlepsze. Mojemu dziecku tak.
    • amambilis Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 14:40
      Co bym poczuła?
      A to zależy od tego, czy DNA by się zgadzało, czy nie.
      amabilis.blox.pl
    • hella_79 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 14:49
      w sytuacji takiej, jak opisana spakowałabym i wystawiła gościa za drzwi. bez prawa do odwołania.

      inaczej bym zareagowała, gdyby najpierw wyraził wątpliwości, pogadał, zapytał się czy można taki test przeprowadzić... tez bym była zła za brak zaufania i w ogóle za głupie podejrzenia, ale mimo wszystko byłoby niec inaczej.
      ale gdyby odwalił taką samowolke za plecami to bylby spalony na zawsze.
      • xezaq Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 12:32
        A może sama powinnaś się spakować i wyjść i nie wracać? Sama se
        mieszkaj na ulicy jak Ci się coś nie podoba.
    • grassant zeszmaciłaś się! 26.01.09, 14:51
    • leew1 gdzie byla Twoja duma kobieca 26.01.09, 15:03
      kiedy otwieralaś list adresowany do niego? tym gestem udowodniłaś, że facet ma
      prwawo mieć wątpliwości co do Twojej lojalności, bo to pewnie nie byl incydent
      tylko Twój styl życia. Dziwię sie, że on żyje z taką kobietą.
    • prof_uj Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 15:17
      Bardzo przepraszam ale czegos tu nie rozumiem. Zdecydowana, na prawde
      zdecydowana wiekszosc ludzi wiazacych sie na stale jest jednak "po przejsciach",
      czyli po poprzednim zwiazku (bez wnikania w wine-niewine).

      Obopolna uczciwoscia jest wspolne poddanie sie z nowym, potencjalnym partnerem
      badaniom na obecnosc chorob przenoszonych droga plciowa, szczegolnie HIV.

      Do tej samej kategorii uczciwosci nalezy badanie DNA dziecka i rodzicow (!, moga
      w szpitalu zamienic!): od dawna wiadomo, ze po drugi "depozyt genetyczny" panie
      udaja sie rownie czesto do innego banku genetycznego co do "domowego", tyle ze
      dawniej bylo to prawie nie do udowodnienia. Czasy sie zmienily i to panie
      powinny nalegac na badanie DNA dziecka i obojga rodzicow.

      "Dobry Boze strzez mnie przed przyjacolmi bo od nieprzyjacol sam sie obronie".
    • protoplex Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 17:01
      no ja jestem facet, ale gdybym był babką to bym sie ucieszył, że to kolejna cegiełka do wspólnej budowy zaufania.
    • rabbinhood nie wolno sprawdzać niczego co mówią kobiety, 26.01.09, 17:16
      trzeba wierzyć na słowo, szczególnie w tak istotnych kwestiach jak dziecko, broń
      boże zadać jakiekolwiek pytanie, nie wolno sie zawahać, trzeba z neofickim
      zapałem być gotowym do oddania za nią życia.
      Nie powinno wiec dziwić że coraz mniej mężczyzn jest w stanie złożyc przysiegę
      małżeńską, bo zanim do niej dojdzie trzeba bez pytań na wszystko sie zgodzić i
      broń boże intercyza; nie powinna też dziwić niechęć do posiadania dzieci bo
      badanie DNA jest nietaktem, skoro wiec nie można mieć na pewno swojego to po co
      w ogóle mieć?
      Jeśli prokreacja ma wzrosnąć to obowiązkowe badanie DNA jest podstawową sprawą
      która przywróci wiarę w prawo i uczciwość.
    • zygmund Była podobna dyskusja - czy powiedziec mezowi 26.01.09, 17:42
      Ostatnio jakaś kobieta radziła się, czy ma powiedzieć mężowi, że
      wpadła z kochankiem. Nie była pewna, "bo jej zależy na mężu" i nie
      chce go marwić, czy coś. Po przeczytaniu głosów w tamtej dyskusji
      jestem za wprowadzeniem obowiązku badań
      • lukciu BEzczelne hipokrytki. 26.01.09, 20:40
        Też to czytałem. Dochodzę do jednego wniosku - sorry ale kobiety to bezczelne
        hipokrytki :)
        • allia80 Re: BEzczelne hipokrytki. 26.01.09, 21:09
          nie wrzucaj wszystkich do jednego wora :))

          ja nie czytam cudzych listów - nie otworzyłabym nawet korespondencji reklamowej adresowanej do mojego partnera, nie miałabym nic przeciwko, gdyby zrobił badania DNA (choć wiadomo.. zawsze trochę przykro, kiedy druga strona nie wierzy "na słowo" - ale jestem w stanie zrozumieć) i jestem zwolenniczką intercyzy :))
        • oldbay W przeciwieństwie do prawych i szczerych mężczyzn 26.01.09, 21:31

          Nie to co prawi i zawsze szczerzy do bólu mężczyźni :-D
          Nie lubię wrzucania wszystkch do tego samego wora.
          -
          oldbay
      • lia.13 Re: Była podobna dyskusja - czy powiedziec mezowi 27.01.09, 01:15
        ja też czytałam to forum i pamiętam dokładnie jak zrównano autorkę wątku z
        ziemią, nazwano szmatą, bo zdradzić nie było jej żal, a teraz prawdy nie chce
        powiedzieć, bo jej męża żal, że mu przykro będzie. Więc nei gadajcie, że kobiety
        to hipokrytki, bo większość postów była za powiedzeniem prawdy i pozwoleniem
        facetowi na ułożenie sobie życia z kimś bardziej poważnym.
        • lukciu Re: Była podobna dyskusja - czy powiedziec mezowi 27.01.09, 08:00
          Nie liczyłem dokładnie ile głosów było za a ile przeciw. A czytałaś wątek o
          gościu co robił test i okazało się, że wychowuje nie swoje dziecko?? Jak zwykle
          trafiło się kilka kobiet które nawet po wyniku twierdziły, że dobro dziecka
          wymaga by zwalczył w sobie ból i żył z tym dalej. Tfu!
          Hipokrytki!! (mówię tu do tych zrozpaczonych brakiem zaufania gotowych spakować
          mężowi walizki)
    • az.mail Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 18:41
      Wcale się nie dziwię, że to zrobił. A dlaczego Ty otwierasz
      korespondencję zaadresowaną do Twojego męża?????????
    • caraluch69 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 19:15
      ja tam bym zaraz cię zastrzlił-moja poczta,mój telefon i nawet żona
      nie ma prawa go ruszać!!!!!
    • wlodeusz W tych dziwnych czasach, kiedy... 26.01.09, 19:26
      30% ojców wychowuje cudze dzieci, nie mając o tym zielonego pojęcia, nie wolno
      badań potępiać. Ja sam, doświadczyłem faktu wychowywania dzieci spłodzonych
      przez mojego kolegę, jako własnych. Żona była nadmiernie rozrywkowa, w czasie
      gdy ja ciężko harowałem. Sprawa wylazła dopiero, gdy dzieciaki były już
      nastoletnie. I co?. Zmarnowane totalnie życie!. Lepiej pozbawić się złudzeń w
      miesiąc po urodzeniu dziecka, niż tak ja ja po kilkunastu latach. A gdzie duma
      męska?...W rogach?...
    • funstein Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 19:28
      po pierwsze w dzisiejszych czasach kurew jest więcej niż
      przyzwoitych kobiet i badanie DNA powinno być obligatoryjne,
      żeby uniknąć powszechnego przestępstwa polegającego na
      wyłudzeniu środków na wychowanie cudzego dziecka.

      Po drugie ojcostwo dziecka rozpoznać można duuuuuużo prościej i taniej.
      Niektórzy mężczyźni o tym wiedzą i z tego korzystają.
      • lia.13 Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 01:18
        a ilu jest uczciwych mężczyzn? Bo to w sumie też warto wiedzieć, ile braci czy
        sióstr ma nasze dziecko
        • lukciu Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 08:03
          Jak to ile?? Co to za pytanie?? To chyba kobiety tych nieuczciwych wiedzą ile (i
          tylko kobiety). Na szczęście nauka przyszła mężczyznom z pomocą.
    • oldbay Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 20:04
      Poczułabym się okropnie. To by był chyba koniec mojego zaufania do
      niego.
      Takich rzeczy nie robi się za plecami po kryjomu. Jeśli facet chce
      zrobić badania ma do tego prawo, ale powinien porozmawiac o tym z
      partnerką zanim je zrobi.
      -
      oldbay
      • fuks0 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 20:37
        Zaufania? A cóż ma zaufanie do tego? Żal, smutek, może rozczarowanie itd. itp.
        rozumiem, ale utrata zaufania :o ?
        • oldbay Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 21:18
          Zaufanie ma do tego bardzo dużo. Nie ufałabym mu, gdyż okazałoby
          się, że on mi nie ufa bez powodu.
          Piszesz o rozczarowaniu. Z powodu czego? Z powodu braku zaufania z
          jego strony, w co do tej pory wierzyłam a teraz przestałam. Czyli
          brak zaufania z mojej strony.
          Nigdy wczesniej nie podejrzewałabym, że mógłby mnie "sprawdzać" za
          plecami. Teraz juz w to nie wierzę. Po raz kolajny - brak zaufania.

          Myslę, że gdyby facet najpierw porozmawiał to całą sprawę udałoby
          sie załatwić nawet bez tych badań. Ja wiem, że są różne przypadki,
          rózne kobiety, różni męzczyźni. Teraz jednak piszę o sobie, bo o to
          pytał autor wątku.
          Skoro ja jestem jemu wierna i nie daję powodów do nieufności a on
          mimo wszystko "sprawdza mnie" i z góry zakłada, że mogłam go
          zdradzić to dla mnie znaczyłoby, że sam nie jest wart zaufania i w
          ten sam sposób powinnam trakktowac jego. Tylko co to za małżeństwo?
          -
          oldbay
          • fuks0 Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 09:17
            Porozmawiał? Wtedy to byś pewnie dopiero puściła focha :)

            Poza tym nie porównujmy cząstkowego braku zaufania do dorabiania komuś rogów i
            niepoinformowaniu partnera o tym, że nie jest to jego dziecko. Dodatkowo
            otrzymanie przez mężczyznę informacji, że jego partnerka urodziła jego dziecko
            najprawdopodobniej zwiększy jego zaufanie do niej i więcej razy tego testu nie
            przeprowadzi (w w wypadku narodzin kolejnego potomka)

            Co jest dla Ciebie gorsze: zdrada partnera (fizyczna), czy może to, że partner
            chce mieć pewność, że jesteś wobec niego w 100% uczciwa? Ponieważ na razie można
            odnieść wrażenie, że zrobienie testów DNA na ojcostwo jest gorsze :)

            Aaaa i skąd się bierze ta niepewność u faceta? Stąd, że tyle kobiet ten fakt tak
            skrywa. Nie ma skutku bez przyczyny.


            • oldbay Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 18:28
              > Porozmawiał? Wtedy to byś pewnie dopiero puściła focha :)

              Wiesz, na łopatki powalają mnie mężczyźni (a raczej chłopcy), którzy
              każde wyrażanie swojej opinii przez kobietę określają
              mianem "strzelania focha".

              > otrzymanie przez mężczyznę informacji, że jego partnerka urodziła
              jego dziecko
              > najprawdopodobniej zwiększy jego zaufanie do niej i więcej razy
              tego testu nie
              > przeprowadzi (w w wypadku narodzin kolejnego potomka)

              Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz. Sugerujesz, że mąż nawet
              najbardziej oddanej żony powinien być podejrzliwy jedynie wobec
              pierwszego potomka a resztę sobie odpuscić, bo skoro za pierwszym
              razem sie okazało, że sie nie "puściła" to za drugim będzie
              podobnie? Zupełnie nie pojmuję twojego toku rozumowania.

              > Aaaa i skąd się bierze ta niepewność u faceta? Stąd, że tyle
              kobiet ten fakt ta
              > k
              > skrywa. Nie ma skutku bez przyczyny.

              A wiesz, powiem ci tak na magrinesie, że wczoraj dyskutowałam na ten
              temat ze swoim chłopakiem i jego opinia na ten temat zapewne by cię
              zaskoczyła. Powiedział mi mianowicie po chwili namysłu, że jeśli
              mężczyzna bez powodu, z czystego braku zaufania robi takie badania
              za plecami długoletniej partnerki, nie informując jej o tym to
              wynika to z tego, że sam nie jest tego zaufania godzien i sam musi
              nieć nieczyste sumienie jesli chodzi o wierność, sypianie z kims na
              boku itp. Uwazam, że stad to się bierze, a nie z faktu, że inni
              ludzie maja tajemnice. To, że inna kobieta zataiła świadomie taki
              fakt przed swym partnerem nie znaczy automatycznie, ze kobieta z
              którą jesteś, twoja żona, niunia, skarbek, kochanie itp zrobi ci to
              samo. Uważam, że zawsze trzeba mieć oczy i uszy otwarte ale jesli
              nie potrafisz komus dać kredytu zaufania, komus z kim jesteś w
              bliskim związku od lat, to znaczy że cos nie gra z toba, a nie z
              partnerką.

              > Nie ma skutku bez przyczyny

              Nie ma tez dziecka bez ojca. Nawet, to które w badaniu DNA okaze się
              cudze, gdzieś tego ojca ma. A on się albo nie przyznaje albo nawet
              nie wie i szczęśliwie pozostaje w związku z inną partnerką.
              -
              oldbay
              • fuks0 Re: Badania DNA a duma kobieca 28.01.09, 00:37
                > Wiesz, na łopatki powalają mnie mężczyźni (a raczej chłopcy), którzy> każde
                wyrażanie swojej opinii przez kobietę określają
                > mianem "strzelania focha".

                Ale to można właśnie wywnioskować po Waszych wypowiedziach.

                Poza tym widzę, że najlepiej będzie jak wizytówkę schowam :)

                > Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz. Sugerujesz, że mąż nawet
                > najbardziej oddanej żony powinien być podejrzliwy jedynie wobec
                > pierwszego potomka a resztę sobie odpuscić, bo skoro za pierwszym
                > razem sie okazało, że sie nie "puściła" to za drugim będzie
                > podobnie? Zupełnie nie pojmuję twojego toku rozumowania.

                Po zrobieniu testów i okazaniu się, że jest ojcem tego dziecka jego zaufanie do
                partnerki wzrośnie, a co za tym idzie, w przyszłości może mieć już wystarczająco
                wysokie, by nie mieć potrzeby robienia testu DNA w przypadku narodzin kolejnego
                dziecka.


                > A wiesz, powiem ci tak na magrinesie, że wczoraj dyskutowałam na ten
                > temat ze swoim chłopakiem i jego opinia na ten temat zapewne by cię
                > zaskoczyła. Powiedział mi mianowicie po chwili namysłu, że jeśli
                > mężczyzna bez powodu, z czystego braku zaufania robi takie badania
                > za plecami długoletniej partnerki, nie informując jej o tym to
                > wynika to z tego, że sam nie jest tego zaufania godzien i sam musi
                > nieć nieczyste sumienie jesli chodzi o wierność, sypianie z kims na
                > boku itp. Uwazam, że stad to się bierze, a nie z faktu, że inni
                > ludzie maja tajemnice.

                A co miał odpowiedzieć :)? Wiedział po prostu co chcesz usłyszeć.

                > To, że inna kobieta zataiła świadomie taki
                > fakt przed swym partnerem nie znaczy automatycznie, ze kobieta z
                > którą jesteś, twoja żona, niunia, skarbek, kochanie itp zrobi ci to
                > samo.

                Oczywiście, że nie znaczy. Chodziło mi jedynie o ukazanie skąd te wątpliwości
                mogą się brać.

                > Uważam, że zawsze trzeba mieć oczy i uszy otwarte ale jesli
                > nie potrafisz komus dać kredytu zaufania, komus z kim jesteś w
                > bliskim związku od lat, to znaczy że cos nie gra z toba, a nie z
                > partnerką.

                Być może, tyle że to mężczyzna ma więcej do stracenia w wypadku niewiernośći
                swojej partnerki.

                > Nie ma tez dziecka bez ojca. Nawet, to które w badaniu DNA okaze się cudze,
                gdzieś tego ojca ma. A on się albo nie przyznaje albo nawet nie wie i
                szczęśliwie pozostaje w związku z inną partnerką.

                I dlatego powinno być ono przeprowadzane obligatoryjnie, a do odpowiedzialności
                prawnej winien być brany prawowity ojciec. Badania należałoby przeprowadzać na
                kodzie genetycznym mężczyzny, którego wskaże kobieta, jednakże w wypadku
                "błędnego" wskazania, powinna ona ponosić koszty następnych testów - w końcu kto
                ma wiedzieć, kto jest ojcem jej dziecka, jak nie ona?
                • oldbay Re: Badania DNA a duma kobieca 28.01.09, 01:50
                  > Po zrobieniu testów i okazaniu się, że jest ojcem tego dziecka
                  jego zaufanie do
                  > partnerki wzrośnie, a co za tym idzie, w przyszłości może mieć już
                  wystarczając
                  > o
                  > wysokie, by nie mieć potrzeby robienia testu DNA w przypadku
                  narodzin kolejnego
                  > dziecka.


                  Ha ha ha. Gdzie tu logika? To, że pierwsze dziecko jest twoje i
                  sprawdziłes to testami dna wcale nie znaczy i nie daje ci żadnej
                  gwarancji, że kolejne dzieci będą twoje.
                  -
                  oldbay
                  • fuks0 Re: Badania DNA a duma kobieca 28.01.09, 03:01
                    To, że pierwsze dziecko jest twoje i
                    > sprawdziłes to testami dna wcale nie znaczy i nie daje ci żadnej
                    > gwarancji, że kolejne dzieci będą twoje.

                    I nic takiego nie napisałem. Chodzi o to, że jeżeli kogoś sprawdzisz i
                    przekonasz się, że był/jest wobec Ciebie uczciwy, to później masz do niego
                    większe zaufanie.
                    • oldbay Re: Badania DNA a duma kobieca 28.01.09, 19:41
                      Chodzi o to, że jeżeli kogoś sprawdzisz i
                      > przekonasz się, że był/jest wobec Ciebie uczciwy, to później masz
                      do niego
                      > większe zaufanie.

                      Tak teraz już rozumiem. To tak jak ten sklep internetowy, który
                      przez pół roku sprzedawał po niskich cenach sprzęt i zbierał
                      pozytywne opinie a przed świetami, kiedy ludzie już im ufali
                      nazbierali zamówień, zabrali kase i wzięli nogi za pas. Hahaha
                      Gratuluje rozumowania.

                      -
                      oldbay
                      • fuks0 Re: Badania DNA a duma kobieca 28.01.09, 22:29
                        A ja gratuluję Tobie długiego pozostawania przy jednym stanowisku :) Najpierw
                        wymagasz by facet kobiecie wierzył bezgranicznie, a później twierdzisz, że nawet
                        jak będzie miał dodatkowe podstawy by jej w pełni zaufać, to i tak zaufawszy jej
                        będzie zwykłym głupcem i naiwniakiem :)
                        • oldbay Re: Badania DNA a duma kobieca 28.01.09, 23:21
                          Uważam, że zaufanie komukolwiek jedynie na podstawie wcześniejszego
                          sprawdzenia podobnej sytuacji to wieeelki błąd.
                          Ja nie ufam bo sprawdziłam. I nie jestem w związku z kimś, komu nie
                          ufam. Tymbardziej sie z nim nie rozmnażam.
                          Nigdzie też nie napisałam, ze komukolwiek nalezy wierzyć
                          bezgranicznie... Tlumacze i tlumacze po raz kolejny a ty nic nie
                          kumasz.
                          -
                          oldbay
                          • fuks0 Re: Badania DNA a duma kobieca 29.01.09, 00:25
                            Nie, nie :) To właśnie chodzi o to, że to Ty nie rozumiesz tego co ja piszę.

                            Ufanie to nie jest sytuacja zero-jedynkowa tj. może ufać bądź nie. Ufać można w
                            pewnym stopniu. Nie napisałem także nigdzie, że na podstawie jednej sytuacji
                            jego zaufanie do niej powinno osiągnąć punkt maksymalny, dotyczyło to jedynie
                            sytuacji, gdy ma on do niej już wysokie zaufanie, ale w tej jednej jakże ważnej
                            dla niego sprawie szargają nim pewne wątpliwości - tj. jego zaufanie jest
                            niewiele niżej możliwego, najwyższego poziomu. Dalej nie napisałem, że po
                            uzyskaniu pozytywnego wyniku badania, będzie miał on 100% pewność, że kolejne
                            dziecko również będzie jego. Napisałem jedynie, że taki facet NAJPRAWDOPODOBNIEJ
                            w przyszłości już nie będzie czuł potrzeby robienia testów DNA (o ile nie straci
                            części nabytego do niej zaufania).
      • s3tonline Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 01:16
        No tak, wtedy z pewnoscia by cie to nie ruszylo i nie puscilabys focha - Twoja
        reakcja bylaby entuzjastyczna bo przeciez partnr powiedzial ze chce takie
        badania zrobic.
        • oldbay Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 18:35
          O puszczaniu "focha" pisałam juz wyzej, nie będę się powtarzać.

          Poza tym ni oceniaj mnie tak szybko. Moja reakcja na pewno nie
          byłaby entuzjastyczna, jakby zaproponował mi spędzenie rocznicy na
          karaibach, natomiast na pewno uszanowałabym to, że ma odwagę
          powiedzieć mi o swoich obawach prosto w twarz a nie za plecami tropi
          mnie jak złodzieja czyhającego na jego majątek. Powtarzam,
          entuzjazmu by nie było ale zgodziłabym sie, bo sam fakt, że
          powiedział mi o tym szczerze to oznaka szacunku i odwzajemniłabym
          się tym samym.

          Poza tym sama później nalegałabym na te badania tylko po to, żeby
          później rozkoszować się przynoszonymi mi co tydzień kwiatami z
          pięknymi przeprosinami na kolanach, za to że mi nie ufał :-D LOL
          Gdyz jak juz mówiłam wczesniej, ja siebie znam i wiem, ze w moim
          przypadku ryzyko tego, że dziecko jest "cudze" wynosiłoby ZERO.
          -
          oldbay
    • bq Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 20:50
      a z ciekawości zapytam - jaki był wynik badań na zgodność?
      • wejsunek7 DNA powinno byc w standardzie 26.01.09, 21:20
        takie badanie powinno być po narodzinach standardowe..zbyt dużo
        frajerów płaci na nie swoje dziecko.... a dumę kobiecą mam gdzieś..
        • oldbay Re: DNA powinno byc w standardzie 26.01.09, 21:28
          Gdyby badanie DNA było w standardzie a coroczne testy na choroby
          weneryczne obowiązkiem kazdego dorosłego obywatela myślę, że żyłoby
          się dużo łatwiej. I kobieca duma też by nie cierpiała na tym, skoro
          wiadomo, że to standard i każde dziecko i każde małżenstwo przez to
          przechodzi. Ot, byłby to obowiązek jak kazdy inny.
          -
          oldbay
    • wejsunek7 mój kumpel 28 lat 26.01.09, 21:16
      temu został "wrobiony" w dziecko... owszem... spał z tą dziewczyną
      ale ona jak wiedziano w towarzystwie bzykała się jeszcze z innymi.
      Ówczesna wiedza.. na rozprawie o zaprzeczenie ojcostwa ( bo został
      wskazany -głównie przez mamusię temtej dziewczyny ... no najlepiej
      stał materialnie) czyli krwi badanie nie wykluczało ojcostwa.... no
      i 26 lat płacił alimenty do czasu ukończenia szkół..mało tego
      spotykał się z dzieciakiem...dawał prezenty ..mimo wrogiego
      nastawienia ze strony matki... no i w zeszłym roku zrobił badanie
      DNA z ciekawości poprostu..i wyszło ,że ojcem biologicznym nie
      jest... "dzieciakowi" nic nie powiedział...a do matki i jej matki
      posłał bez słów komentarza kopie wyników badania... ot dlaczego
      warto robić takie badania niezależnie od dosyć przewrotnej "dumy
      kobiecej"
      • oldbay Re: mój kumpel 28 lat 26.01.09, 21:24
        Wiesz, jeśli jedynie sypiasz z tą dziewczyną i nie ma miedzy wami
        nic innego no to ja sie nie dziwię. Ale jesli żenisz się z nią,
        mieszkasz, dzielisz zycie i ona nie daje ci powodów do niepewności a
        ty sprawdzasz mimo wszystko to chyba tylko oznacza, ze nie jestes
        gotowy się z nia wiązać.
        Gdybym przespała się z nowopoznanym gościem i zaszła w ciążę a on
        chciałby badań to w sumie rozumiem, bo skąd on ma wiedzieć czy ja w
        środy i piatki nie sypiam z Zygmuntem a w co drugi czwartek z
        Tadeuszem. Ale jesli to mój mąż i ja z nim żyję i nie mam romansów
        na boku a on sprawdza - ooooj coś tu chyba nie gra.
        -
        oldbay
        • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 26.01.09, 21:31
          oldbay napisała:

          >Ale jesli to mój mąż i ja z nim żyję i nie mam romansów
          > na boku a on sprawdza - ooooj coś tu chyba nie gra.


          Tylko skad on, biedaczek ma wiedziec ze nie masz romansow???
          • oldbay Re: mój kumpel 28 lat 26.01.09, 21:55
            Myślę, że na tej samej podstawie, na której ja wiem, że on nie ma
            swoich romansów na boku i dziecka w kujawsko - pomorskim, na które
            buli co miesiąc za moimi plecami. Po prostu sobie ufamy! Mało jest
            takich przypadków "podwójnego życia" prowadzonego przez małżonka.
            Nie rozpisujmy się tu jednak, kto jest gorszy. Uważam, że niewierni,
            nieuczciwi itp. są zarówno kobiety jak i mężczyźni.
            Gdyby taka sytuacja przytrafiła się mi, to zadałabym sobie pytanie:
            dlaczego on to zrobił i co ja takiego zrobiłam, że on mi nie ufa? Ja
            wiem, jaka jestem, znam siebie i pisze tu o swoim przypadku a nie
            żadnym innym, bo takie było pytanie autora wątku. Wiem, że byłam
            wierna i go nie zdradzałam, co noc sypiam z nim, po robocie idę do
            domu, na delegacje nie jeżdżę, nie zamykam się z komórką w
            toalecie, nie rozmawiam półszeptem w przedpokoju, on zawsze wie
            gdzie jestem, nie mam żadnych "najlepszych" kolegów, wolny czas
            spedzam z nim albo z koleżanką Zosią na aerobiku, z którego z resztą
            on mnie odbiera, albo z jego rodzoną siostrą chodze na wystawy dzieł
            Salvadora Dali (na przykład). Co ja mam jeszcze zrobić i dlaczego on
            do cholery nie powiedział czegoś, nie porozmawiał ze mną jak
            człowiek, i potraktował mnie jak złodzieja, którego chce złapać na
            gorącym uczynku? Gdyby on najpierw przedstawił mi swoje racje i
            powiedział, że chciałby takiego badania bo z jakiegoś powodu nie
            jest mnie pewny to ja myslę, że na pewno bym się na to zgodziła, bo
            nie mam nic do ukrycia. I myślę, że również podjełabym jakieś kroki
            w strone terapii małżenskiej, gdyż z jakiegoś powodu (ja wiem, że
            nie z powodu mojego zachowania) zaufanie w naszym związku trafił
            szlag.

            Jeszcze raz piszę o sytuacji opisanej przez autora wątku i o swoich
            uczuciach, a nie o kimś, o kim każdy wiedział, że ma wielu
            partnerów.
            -
            oldbay
            • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 26.01.09, 22:57
              oldbay napisała:

              > Co ja mam jeszcze zrobić i dlaczego on
              > do cholery nie powiedział czegoś, nie porozmawiał ze mną jak
              > człowiek, i potraktował mnie jak złodzieja, którego chce złapać na
              > gorącym uczynku?

              Dla mnie jako mezczyzny - w tej sprawie zupelnie nie interesuje mnie przylapanie
              kogokolwiek na goracym uczynku. Tu nie chodzi o babe. Chodzi o dziecko - ktore
              jest najwazniejsze! Dziecko sie ma i kocha do konca zycia - a baby mozna
              zmieniac nie raz i nie dwa. Badanie sie robi zeby widziec czy dziecko jest moje.
              Baba nic do tego. Najwyzej moze sie spakowac jak jej cos nie pasuje.
              • wrr2 Re: mój kumpel 28 lat 26.01.09, 23:17
                Jeżeli w nosie masz swoją żonę/dziewczynę i masz głęboko gdzieś czy jesteście
                razem czy nie, to po jakiego grzyba z nią właściwie jesteś i decydujesz się na
                dziecko?

                Rzeczywiście, lepiej będzie jak ona się spakuje, a ty będziesz płacił alimenty.
                • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 01:06
                  rr2 napisała:

                  > Jeżeli w nosie masz swoją żonę/dziewczynę i masz głęboko gdzieś czy jesteście
                  > razem czy nie, to po jakiego grzyba z nią właściwie jesteś i decydujesz się na
                  > dziecko?
                  >
                  > Rzeczywiście, lepiej będzie jak ona się spakuje, a ty będziesz płacił alimenty.


                  Bo jezeli robi focha i nie rozumie - to juz pewnie nie zrozumie. I jeszcze -
                  chce miec SWOJE dziecko. A co do alimentow - to dlaczego ma byc oczywiste, ze to
                  ja mam placic - a nie ona???
                  • lia.13 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 01:28
                    jeśli masz takie podejście, że matka dziecka to "jakaś baba, którą można w
                    każdej chwili zmienić", a o dziecku musisz wiedzieć czy jest Twoje, bo musisz
                    wiedzieć na czyjego dzieciaka płacisz, to żaden sąd nie przyzna Ci prawa do
                    dziecka, a potwierdzi jedynie, że owszem - musisz płacić ;) Widzisz - masz
                    czegoś chciał Robaczku :)
                  • wrr2 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 02:20
                    Ale co ma rozumieć - że podejrzewasz ją o zdradę? Ma się z tego cieszyć? Jeżeli
                    była ci wierna to foch jest normalną i jedną z łagodniejszych reakcji.

                    A co do praw rodzicielskich: jako facet na starcie masz mniejsze szanse, które
                    zmniejszasz do zera swoim postępowaniem (wykopanie z domu żony, bo ośmiela się
                    nie cieszyć z twoich niesłusznych podejrzeń jest zaiste bardzo dojrzałym
                    zachowaniem, spłodzenie potomka z "jakąś babą do wymiany" też najlepiej o tobie
                    nie świadczy).
                    • xezaq Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 13:06
                      Patrz wyżej - jakaś "baba" gotowa jest wystawić za drzwi męża tylko
                      z powodu badań, nie pytając o wyjaśnienia. Nie bądź stronnicza.
                      • wrr2 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 14:26
                        Mamy 2 strony: mąż podejrzewa żonę o zdradę i nawet nie próbuje porozmawiać o swoich podejrzeniach, o tym co złego się dzieje w związku i jakie znaleźć rozwiązanie - tak większość kobiet (sądząc po tym wątku) obiera zrobienie badań cichcem i w wielkiej tajemnicy. A osoba niesłusznie posądzona o coś w jej mniemaniu okropnego ma prawo poczuć się urażona, zawiedziona i wściekła.
                        Z drugiej strony mąż, wyrzuca z domu żonę, tylko dlatego że czuje się urażona jego niesłusznymi podejrzeniami. Nie raczy przeprosić ani wyjaśnić po co robił badania, jeżeli żony nie podejrzewał. Dziewczyna ma się cieszyć, że je zrobił, a jak nie to wypad.

                        Nie sądzisz, że jednak te 2 sytuacje nie są do końca tożsame?
              • oldbay Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 19:15

                > Chodzi o dziecko - ktore
                > jest najwazniejsze! Dziecko sie ma i kocha do konca zycia - a baby
                mozna
                > zmieniac nie raz i nie dwa

                Mówisz, jak ktoś kto dzieci nie ma. Przecież ta "baba" będzie matką
                twojego dziecka do końca życia i nigdy nie wymienisz jej na inną,
                lepszą, choćbyś przeszukał cały świat :-) Jeśli nie uszanujesz jej,
                to tak, jakbyś nie uszanował też swego dziecka.

                Pod wpływem nagłych emocji kilka osób juz tu wspomniało o pakowaniu
                walizek i wystawianiu za drzwi. Czy tylko w taki sposób umiecie
                rozwiązywac konflikty z rodziną? (bo przecież matka i ojciec dziecka
                chcąc czy nie chcąc bedą nim "związani" juz na zawsze...)
                -
                oldbay
                • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 21:09
                  oldbay napisała:

                  > Mówisz, jak ktoś kto dzieci nie ma. Przecież ta "baba" będzie matką
                  > twojego dziecka do końca życia i nigdy nie wymienisz jej na inną,
                  > lepszą, choćbyś przeszukał cały świat :-) Jeśli nie uszanujesz jej,
                  > to tak, jakbyś nie uszanował też swego dziecka.
                  >
                  >

                  I tu sie mylisz. Mam dziecko - a matke mojego dziecka szanuje - tak jak i ona
                  mnie - choc mamy nowych partnerow. Ale ona jest madra kobieta - i rozumie bardzo
                  duzo. Piszac "baba" nie mysle o niej - tylko o innych kobietach, ktore mysla
                  podobnie do Ciebie. Takim osobom mowie nie - i wystawiam walizki na korytarz.
                  • oldbay Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 21:26
                    Ale czyje walizki? Jej czy swoje? A może jej i dziecka? A jeśli
                    tylko jej, to na jakiej podstawie? I jak to wytłumaczysz dziecku
                    tak, żeby ono miało do ciebie szacunek?
                    -
                    oldbay
                    • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 21:30
                      oldbay napisała:

                      > Ale czyje walizki? Jej czy swoje? A może jej i dziecka? A jeśli
                      > tylko jej, to na jakiej podstawie? I jak to wytłumaczysz dziecku
                      > tak, żeby ono miało do ciebie szacunek?
                      >

                      Hehe... Tylko jej. I nie musze nic dziecku tlumaczyc - bo jak wczesniej
                      napisalem - matka mojego dziecka jest madra kobieta - i rozumie o wiele wiecej
                      niz wiekszosc kobiet piszacych w tym watku...
                  • wrr2 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 21:29
                    Wytłumacz mi dlaczego kobieta nie ma prawa czuć się urażona niesłusznymi
                    podejrzeniami o zdradę? Bo skoro zakładasz, że dziecko może być nie twoje, to
                    musisz zakładać, że cię zdradziła (chyba że wierzysz w bociany :P). Jeśli kogoś
                    niesłusznie o coś posądzasz to przeprosiny należą mu się jak psu micha.

                    Poza tym zgadzam się oldbay - jeżeli z powodu każdej różnicy zdań wystawiasz
                    kobietę za drzwi to raczej do związku nie dorosłeś.
                    • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 21:38
                      wrr2 napisała:

                      > Wytłumacz mi dlaczego kobieta nie ma prawa czuć się urażona niesłusznymi
                      > podejrzeniami o zdradę? Bo skoro zakładasz, że dziecko może być nie twoje, to
                      > musisz zakładać, że cię zdradziła (chyba że wierzysz w bociany :P). Jeśli kogoś
                      > niesłusznie o coś posądzasz to przeprosiny należą mu się jak psu micha.
                      >
                      > Poza tym zgadzam się oldbay - jeżeli z powodu każdej różnicy zdań wystawiasz
                      > kobietę za drzwi to raczej do związku nie dorosłeś.


                      Alez ma prawo, ma. Tak jak ja mam prawo sprawdzic czy dziecko jest moje (czy
                      mnie kobieta zdradzila czy nie - jest dla mnie sprawa drugodrzedna przy tak
                      waznej sprawie jak dziecko). A jak sie okaze ze to moje dziecko - to ze
                      szczesciem i kwiatami w dloniach chetnie przeprosze!!! A wystawianie walizek za
                      drzwi - to wzialem z wypowiedzi Pan w tym watku. Wystawilbym tylko w przypadku
                      kiedy partnerka nie zrozumialaby mojego postepowania - i robilaby caly czas
                      zadyme z tego powodu, bo zyc z taka osoba - to dla mnie niemozliwe.
                      • wrr2 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 21:59
                        Co znaczy "robiłaby cały czas zadymę"? Bo mam wrażenie, że owszem żona ma prawo
                        czuć się urażona, ale tylko w myślach i broń Boże żeby coś na ten temat
                        powiedziała, bo inaczej wracamy do wersji "baba strzela focha to za drzwi ją".

                        • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 22:08
                          wrr2 napisała:

                          > Co znaczy "robiłaby cały czas zadymę"?


                          Caly czas wracalaby do tego tematu w nieprzyjemny sposob uprzykrzajac zycie.
                          • oldbay Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 22:21
                            Jeśli oskarżysz kogoś niewinnego w taki sposób, to temat chcąc
                            niechcąc będzie sam powracał. I to nie zalezy wcale od charakteru
                            parterki.
                            Rozsypał sie fundament waszego zwiazku - zaufanie. Jak nie
                            odbudujesz, tylko bedziesz chciał przejśc nad tym do porzadku
                            dziennego - powróci jak bumerang.
                            -
                            oldbay
                      • oldbay Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 22:18
                        Wystawianie walizek za drzwi komukolwiek - dla mnie to bardzo zły
                        pomysł i zupełnie niedojrzały, juz o tym gdziestam z reszta pisałam.
                        Tak to sobie mozna tupać nóżką jak sie ma 18 lat i sie G wie o zyciu
                        i za nic ma się odpowiedzialność a tymbardziej miłość a związek chce
                        się budowac na swoim widzimisię. Nie pisze tez bezposrednio o twojej
                        sytuacji rodzinnej, o twojej zonie, byłej zonie itp, bo jej nie
                        znam. Gdybam sobie tylko, co by było gdyby mi sie to trafiło.
                        Zamiast wystawiać kogokolwiek za drzwi raczej popchnęłabym ten
                        zwiazek w kierunku dobrej terapii, bo skoro partner musi posuwac sie
                        do takich srodków, zeby byc pewnym partnerki, to coś sie po drodze
                        musiało stać i nastapił jakis kryzys. W takim stanie nie wrózyłabym
                        nic dobrego takiemu związkowi nawet gdyby dziecko było 100% kopią
                        ojca-małżonka a on po potajemnym odebraniu wyników przyznałby sie
                        zonie na kolanach przynosząc jej 100 róż. Bo przecież jesli robi to
                        potajemnie i nie zamierzał jej o tym mówić, to nie zamierzał jej tez
                        przepraszać za brak zaufania w razie pozytywnego wyniku, tak?
                        Poza tym uważam, ze inteligentny mężczyzna szanujacy i kochający swa
                        parterkę znajdzie osiągnie swoj cel nie raniac przy tym uczuć swej
                        wybranki. Oprócz zwykłej, szczerej rozmowy można chociażby
                        zaproponować partnerce wspólne badanie zgodności DNA, żeby upewnić
                        się, że dziecko na pewno jest ich wspólne, a nie podmienione w
                        szpitalu przez pomyłkę. Zdarzają się przecież sytuacje kiedy rodzice
                        nieswiadomie wychowują i kochają nieswoje dziecko i przypadkowo
                        dowiaduja sie prawdy po latach... Odrobina chęci i wyobraźni zamiast
                        czystego egoizmu wystarczy, żeby sprawę załatwić bez ranienia
                        kogokolwiek.

                        -
                        oldbay
                        • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 22:25
                          oldbay napisała:

                          > Zamiast wystawiać kogokolwiek za drzwi raczej popchnęłabym ten
                          > zwiazek w kierunku dobrej terapii, bo skoro partner musi posuwac sie
                          > do takich srodków, zeby byc pewnym partnerki,


                          Dla mnie w tym wypadku nie chodzi o partnerke. Chodzi tylko o dziecko.



                          > Poza tym uważam, ze inteligentny mężczyzna szanujacy i kochający swa
                          > parterkę znajdzie osiągnie swoj cel nie raniac przy tym uczuć swej
                          > wybranki.


                          Tez tak uwazam!!! Inteligentny nigdy by nie kazal sobie wyslac wynikow do domu!
                          • oldbay Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 22:33
                            No to widzę, że mamy inne priorytety, bo mi chodziłoby również o
                            dobro dziecka, na które wpływ mają zdrowe kontakty miedzy rodzicami.
                            -
                            oldbay
                            • wrr2 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 22:36
                              Skoro dla niego żona to nie partnerka a "baba do wymiany" to czego oczekujesz?
                              • paul55 Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 22:40
                                wrr2 napisała:

                                > Skoro dla niego żona to nie partnerka a "baba do wymiany" to czego oczekujesz?


                                Baba do wymiany - tylko w przypadku gdy po takim incydencie zrobilaby z zycia
                                pieklo. Jezeli zrozumialaby - to ok.
            • xezaq Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 12:59
              Kobieto, to się wszystko zgadza co piszesz i w ogóle fajna babaka
              jesteś, skoro byłabyś tak wyrozumiała, że zgodziłabyś się na
              badania, gdyby mimo Twojego (porządnego - jak opis wskazuje) trybu
              życia mąż o nie poprosił. Ale czy mimo wszystko nie poczułabyś się
              dotknięta tą prośbą? Czy nie zrobiłoby Ci się trochę przykro? PO TO
              w tajemnicy. Sęk w tym, że (przynajmniej w przypadku potwierdzenia
              ojcowstwa) kobieta miała się NIGDY o tych badaniach nie dowiedzieć.
              Bo po co sztucznie powodować konflikt - ok, przekonał się facet, że
              jesteś jaka jesteś (tj. rogów mu nie przyprawiłaś), przełknął fakt,
              że się pomylił, odżałował straconą kasę i usuwa dowody, żeby zamknąć
              temat i swoją pomyłką nie psuć sytuacji w domu. Więcej tego nie
              zrobi bo mu zwyczajnie będzie szkoda kasy - a zaufanie do Ciebie to
              dopiero teraz mu urośnie.
              Tak jak ktoś wyżej napisał - on dał ciała bo mógł podać adres
              zwrotny do roboty, ona - bo wścibiła nocha za daleko, w nie swoją
              korespondencję. Mają remis.
              • oldbay Re: mój kumpel 28 lat 27.01.09, 18:54
                Gdyby porozmawiał ze mną, przedstawił swoje racje i powody, dla
                których chciałby przeprowadzić takie badania na pewno nie
                pouczułabym się fantastycznie i nie zareagowałabym wielkim
                entuzjazmem, ale na pewno nie zabolałoby to tak bardzo, jak
                przypadkowe odkrycie, że robił to bez mojej wiedzy za plecami.
                Jeśli on ma odwagę stanąć przede mna i powiedzieć mi o swoich
                watpliwościach prosto w twarz to dla mnie jest to oznaka szacunku.
                Szanuje mnie, nawet jeśli do końca z jakiegoś powodu mi nie ufa. A
                jeśli robi dobrą minę do złej gry i udaje, że wszystko jest ok, bawi
                się z dzieckiem, śpi ze mna w nocy, planujemy chrzest i nie słyszę
                słowa skargi ani żadnego pytania czy zdumienia, dlaczego dziecko ma
                brązowe oczy a nie jak cała jego rodzina - niebieskie, i ja nagle
                znajduje taka kopertę to dla mnie wali sie fundament naszego
                małżenstwa/związku/rodziny - szacunek i zaufanie.

                Może po pozytywnym wyniku urośnie jego zaufanie do mnie, ale co
                stanie się z moim zaufaniem do niego? Do szczęśliwego związku
                potrzeba wzajemnego szacunku i zaufania. Jak będę mogła żyć wiedząc
                o tym, że ukochany testował moja miłość i wierność, o czym ja nigdy
                nie miałam się dowiedzieć?

                Ze wścibianiem nocha w cudzą korespondencje to nie jest do końca
                tak. Moi rodzice stanowią od prawie 30 lat udane małżenstwo i tak,
                owszem, otwierają wiele pism zaadresowanych do drugiej osoby. Po
                prostu nie maja nic do ukrycia.
                -
                oldbay
          • scypio72 Re: mój kumpel 28 lat 26.01.09, 21:56
            Jak kobieta chce to da i przez dziurke od klucza. Gościu jest rozsądny. Czemu ma płacić na nieswoje dziecko. Zaufanie to mit które stworzyły kobiety-" jak ty możesz mnie sprawdzać". Ilu facetów wychowuje nie swoje dzieci bo matka poszła na łatwizne i złapała najlepiej stojącego finansowo. A niestety kobiety potrafią być bezwględne. Jak potrzeba to mówią ci że nie lubią kłamców i się nimi brzydzą a jak mają romans to kłamią jak z nut i się nawet nie zająkną. Włóżcie te ich morały między bajki.
            • oldbay Generalizujesz 26.01.09, 22:42
              Na pewno zdajesz sobie sprawę z tego, że męzczyźni bywaja równie
              okrutni i równie często kłamią, co kobiety. Taka dyskusja z
              odbijaniem piłeczki i odwracaniem kota ogonem nie ma jednak sensu.

              > Ilu facetów wychowuje nie swoje dzieci bo matka poszła
              > na łatwizne i złapała najlepiej stojącego finansowo.

              Zapewne dokładnie tyle samo, ilu facetów NIE wychowuje swoich dzieci
              i pozostaje w związkach z inną kobietą, nieświadomomą ojcostwa i
              sytuacji męża/partnera. Przecież te dzieci czyjeś są, tak? Ale czy
              to powód, żebym robiła męzowi testy DNA na ojcostwo wszystkich
              dzieci w Polsce o nieustalonym ojcostwie?
              -
              oldbay
              • wrr2 Re: Generalizujesz 26.01.09, 22:55
                Można wprowadzić również obowiązek przebadania dla faceta, którego matka wskaże
                jako ojca (jeżeli okaże się że mąż/partner nim nie jest), co byłoby podstawą do
                zasądzenia alimentów. Ciekawe czy wtedy faceci też tak bardzo rwaliby się do
                tych powszechnych badań (w końcu ktoś te dzieci spłodził)?
                • s3tonline Re: Generalizujesz 27.01.09, 01:13
                  Podpisalbym sie pod tym dwiema rekami - jak sprawiedliwie to do konca.
                • xezaq Re: Generalizujesz 27.01.09, 13:08
                  Ale dlaczego nie? Jeśli spłodził jeden z drugim, to jest
                  odpowiedzialny - i koniec. Dlaczego niby kobieta ma takie dziecko
                  wychowywać w samotności, albo jeszcze gorzej, wskazać niewinnego i
                  go wrabiać?
                  • oldbay Re: Generalizujesz 27.01.09, 19:07
                    Niestety, w naszym kraju "ściągalność" alimentów mocno kuleje i
                    faceci często wymigują się jak mogą a kobieta sama dźwiga ciężar na
                    swoich barkach. Kto wie, czy takich samotnych matek z trudem
                    wiążących koniec z końcem nie jest wiecej, niż ojców wychowujących
                    nieświadomie swoje dzieci...
                    Jest to z resztą tak samo bulwersujące, jak to co ostatnio widziałam
                    chyba w faktach. Facet od lat płacił alimenty na nieswoje dziecko,
                    mimo, ze badania dna wykazały, że nie jest biologicznym ojcem. A to
                    wszystko dlatego, ze nie potrafili wskazać, kto tym ojcem jest :-D
                    LOL
                    No powiedzcie, czyż prawo w Polsce nie jest jest żenująco-
                    załamujące? Ręce opadają.

                    Uważam, że dobrze by było, gdyby przy narodzinach dziecka takie
                    badania były normą. Kobieca duma też by na tym mniej cierpiała,
                    gdyby to Państwo wychodziło z taką inicjatywą a nie
                    małżonek/partner. Mogłoby się to odbywać na zasadzie: to ojciec ma
                    udowodnić Państwu, że dziecko jest jego, a nie matka ma udowodnić
                    facetowi, że jest biologicznym ojcem. Ta sama sprawa a inaczej
                    wygląda postawiona od drugiej strony.

                    -
                    oldbay
                    • fuks0 Re: Generalizujesz 29.01.09, 01:28
                      Mogłoby się to odbywać na zasadzie: to ojciec ma
                      > udowodnić Państwu, że dziecko jest jego, a nie matka ma udowodnić
                      > facetowi, że jest biologicznym ojcem. Ta sama sprawa a inaczej
                      > wygląda postawiona od drugiej strony.

                      Ale na jakiej podstawie to facet ma udowadniać, że to on jest ojcem dziecka? W
                      końcu to nie on je rodzi... Co w wypadku gdy domniemany ojciec dziecka się
                      wypiera? Nie ma chętnego, który chciałby udowodnić, że to jego dziecko, więc
                      dziecko zostaje bez ojca, bez możliwości zasądzenia jakichkolwiek alimentów.
                      Także pomysł kompletnie nietrafiony,
    • shroeder1970 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 22:38
      No dobrze. Otworzyłaś. I co dalej? Jak wypadła zgodność?
      Bo bez tej odpowiedzi samo takie zapytanie to cienka prowokacja na drażliwy temat. W sam raz do artkułu w Pani Domu
      • wrr2 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 22:55
        Autor (płci męskiej) już wyjaśnił, że to podpucha.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=90185176&wv.x=1&a=90238345
    • count_zero Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 22:52
      Hi, hi, uwielbiam takie wątki! A najbardziej histeryzujących w nich
      facetów, bredzących coś o zbrodni reprodukcyjnej.

      Panowie - to nie kobiety dokonują tej "zbrodni", tylko mężczyźni.
      Wasi współtowarzysze w niedoli rozsiewania drogocennych genów gdzie-
      się-da. Przypomnijcie sobie, ileż to razy, może pod innym nickiem,
      na innym forum, a może przy piwku z kolegami roiliście sobie,
      że "facet musi, bo się udusi", że bzyknąc sobie raz tu, raz tam, to
      całkiem normalna rzecz. Ba! Z naturą zgodna i potrzebna.

      No więc geny zostały rozsiane. A, że nie wasze? Cóż, trudno, tamten
      widać miał lepsze. Równy gość, chłop prawdziwy, spracowaną dłoń
      ucałować!
      Może następnym razem wam się uda? Pewnie niedługo, wnioskuję z
      histerycznej reakcji na fakt otwarcia korespondencji - czyżbyście
      mieli jakieś tajemnice? Ciekawe jakie.

      Na koniec ważna informacja do wykorzystania - najwięcej wypadków
      wychowywania nieswoich dzieci notuje się wśród biednych warstw
      społeczeństwa. Facetom bogatym i mającym władzę praktycznie się to
      nie zdarza (opowieści o czyścicielach basenów należy między bajki
      włożyć).
      No, tak, biednemu zawsze wiatr w oczy - nie dośc że biedny, to
      jeszcze musi 1500 złotych wydać dodatkowo. Ech, życie...
      • mental Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 03:54
        Moze chcial sie upewnic, ze w szpitalu nie zamienili, zwlaszcza
        jesli bylo czarne... ;)
      • lukciu Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 08:15
        Cóż, ja jakoś widzę więcej wypowiedzi rozchisteryzowanych kobiet "jak on mógł!
        toż to brak zaufania" ble ble ble :) (wątek założył prowokacyjnie mężczyzna).
        Prawda jest niestety taka, że badania genetyczne to broń obosieczna ale
        przychodzi z pomocą mężczyznom do tej pory pozbawionym pewnej wiedzy, co nie
        jest po myśli niektórym kobietom.
        Całuj dalej "spracowane ręce" a Twojemu mężczyźnie życzę więcej jaj i niech
        robi... badania :)
        • olbrachta Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 08:29
          Powiem tak: nie chce mi się czytać wszystkich postów.
          U nas badania dna będą, od dawna to ustalone. Ja nie mam nic do ukrycia. Ja mam
          pewność, e dziecko jest moje, jeżeli jemu to pomoże, to dlaczego miałby nie mieć
          takiej samej pewności?

          Natomiast jeśli otwierasz korespondencję adresowaną do niego, a on nie mówi Ci o
          planach badań, to ja marnie widzę ten związek.
    • flavilla Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 09:13
      Obrzydliwie. Tak samo, jak każdy człowiek, który otwiera cudzą
      korespondencję.

      O tajemnicy korespondencji koleżanka czytała? Godność i duma kobiety
      (tak samo, jak mężczyzny zresztą) poniekąd zależy od tego, czy
      kopertę otworzy, czy nie.

      Jak otworzy... godność zniknęła, a duma stała się małą, śmierdzącą
      pychą.
    • wodni.k Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 10:10
      bugmenot2008_2 napisał:

      > Ciekawosc > zzera was, nie wytrzymujecie i otwieracie koperte.

      Czuję trolla, ale odpowiem, że to byłby dla mnie wystarczający powód
      żeby pogonić głupią, wścibską babę na cztery wiatry.
      Nawet w małżeństwie obowiązują pewne reguły. Do nich należy tajemnica
      korespondencji.
      Wkurzają mnie kobiety które otwierają cudze listy i sprawdzają
      komórki partnerów (faceci którzy to robią też są diabła warci).
      Nie ufasz? To znaczy, że nie ma żadnego związku.

    • stewardessy Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 11:46
      Dziwne, mógł jednak z Tobą najpierw porozmawiać, jeśli ma jakiekolwiek
      wątpliwości...
    • andreas3233 Re: Badania DNA a duma kobieca 28.01.09, 00:03
      W sumie, bardzo ciekawa dyskusja.
      Ujawnilo sie szereg ciekawych watkow, jak np: obosiecznosc badan,
      kwestia poszukiwania biologicznego ojca, czy patrzenia przez
      mezczyzn - na dziecko - jako na zyciowa inwestycje.
      Wiekszosc mezczyzn, a nawet czesc kobiet - popiera stanowisko
      obligatoryjnych badaniach; nauka idzie do przodu, i powinnismy
      podazac jej tropem...
      Uwazam, ze mam racje - upierajac sie, przy przynajmniej
      fakultatywnych badaniach, nie mowiac juz o nich jako: o normie, czy
      standarcie.
      Zmiany w prawie sa oczekiwane.
    • czujny_obywatel Hipokrytki kobiety 28.01.09, 15:57
      podnoszą tu jeszcze jeden mit. Otóż nikt nie podejrzewa tu kobiet o zdradę. Kobieta chcąc zapewnić sobie dobre geny i mając bogatego męża, według niej łajzę, który nie zasługuje, aby mieć z nią dziecko - PODKREŚLAM, W SWOIM MNIEMANIU NIE ZDRADZA, ona nie ma kochanka, ona chce mieć tylko jednorazowo zastrzyk wg. niej dobrych genów. Nie jest to nawet istotne, czy do zapłodnienia dojdzie poprzez naturalną penetrację pochwy, czy zastrzykiem spermy z np. banku spermy.
      • andreas3233 Re: Hipokrytki kobiety 28.01.09, 23:44
        czujny_obywatel napisała:

        > podnoszą tu jeszcze jeden mit. Otóż nikt nie podejrzewa tu kobiet
        o zdradę. Kob
        > ieta chcąc zapewnić sobie dobre geny i mając bogatego męża, według
        niej łajzę,
        > który nie zasługuje, aby mieć z nią dziecko - PODKREŚLAM, W SWOIM
        MNIEMANIU NIE
        > ZDRADZA, ona nie ma kochanka, ona chce mieć tylko jednorazowo
        zastrzyk wg. nie
        > j dobrych genów. Nie jest to nawet istotne, czy do zapłodnienia
        dojdzie poprzez
        > naturalną penetrację pochwy, czy zastrzykiem spermy z np. banku
        spermy.

        Ciekawy punkt widzenia. Niewykluczone rowniez, ze zgodny - z
        ewolucyjnie uksztaltowana psychika kobiety.
        To kobiece poszukiwanie jakosci...., czyli najlepiej miec trudno
        osiagalne: ''2 w 1 ''.
      • czujny_obywatel PROSTY BILANS 29.01.09, 12:27
        Za i przeciw badaniom więc odpowiedzcie sobie sami.

        ZA badaniem przemawia:

        -możliwość podmiany (świadomej lub nie) dziecka w szpitalu,
        -romans żony,
        -wyjazdy integracyjne, szkoleniowe,
        -różne imprezy o charakterze towarzyskim (alkohol,tabletka gwałtu),
        -kontakty z byłymi partnerami, chłopakami,
        -kontakty z byłymi mężami,
        -perwersyjne kontakty np. z bratem, ojcem, kuzynem, wujkiem itp,
        -chwile słabości u kobiety (pocieszenie np. ramionach przyjaciela domu),
        -kontakty z listonoszem inkasentem, czyścicielem basenu itp, itd,
        -konieczność, chęć posiadania pięknego, idealnego dziecka-w konsekwencji poszukiwanie faceta z jak najlepszymi genami (tylko do zapłodnienia),
        -samotność w konsekwencji długich, służbowych, za pracą wyjazdów męża,
        wyznawanie (jawne bądź skryte) zboczonych ideologii feministycznych-to moje ciało i mogę z nim robić co tylko mi sie podoba, a wszystkie dzieci są nasze,
        -chęć spróbowania jak to jest uprawiać seks z innym,
        -ukaranie męża-nie zajmuje się mną, zaniedbuje-to przyprawię mu rogi,
        -itp, itd...

        PRZECIW badaniom:

        -słowo kobiety

    • oldbay Podsumowując 28.01.09, 21:40
      Podumowując ten długi i interesujący watek:
      Bardzo się cieszę, że istnieje coś takiego jak badania DNA i dzięki
      za nie Bogu, gdyż to one pozwalają okreslić przynależność potomstwa
      do okreslonego męzczyzny. Co jest błogosławieńswtem zarówno dla
      części uczciwych panów jak i dla matek bezskutecznie próbujacych
      wyegzekwować odpowiedzialność finansową na wypierającym sie dziecka
      ojcu.
      Jednakże bedąc w zaawansowanym zwiazku z kobietą, wykonywanie
      takowych badań na własną rekę bez wiedzy, zgody matki dziecka i poza
      jej plecami uważam za conajmniej nietakt i oznakę wieeelkiej
      słabości i tchórzostwa. Ukrywasz prawdę - nie masz jaj bracie i w
      niczym nie jesteś lepszy od kukułki podrzucajacej komus swoje
      potomstwo.

      -
      oldbay
      • paul55 Re: Podsumowując 28.01.09, 21:47
        Eeeetam...
        Pitolenie...
      • s3tonline Re: Podsumowując 29.01.09, 00:05
        To tylko i wylacznie Twoja subiektywna konkluzja chcialbym zauwazyc :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka