Dodaj do ulubionych

ubawiłam się setnie...

22.01.09, 17:56
...bo znalazłam na forum typu "sztuka uwodzenia" chłopaka, z którym
chodziłam swego czasu na zajęcia, a który próbował mnie poderwać,
przy czym niestety szło mu raczej marniutko, poza tym strasznie się
denerwował, pocił, jąkał i w ogóle. Nie to zebym była aż taką
superlaską, ale koleś strasznie bał się kobiet. No i teraz wpadłam
na jego wypowiedzi w których opisuje siebie jako wytrawnego
podrywacza, jakieś swoje techniki zdradza i w ogóle - casanova.
Myślałam, że spadnę z krzesła...
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: ubawiłam się setnie... 22.01.09, 17:59
      To było "swego czasu", może do tej pory nabrał wprawy?
      • ingeborg Re: ubawiłam się setnie... 22.01.09, 18:00
        mam nadzieję, bo serduszko miał chyba dobre, ale wpis był z czasów
        kilka miesięcy wcześniejszych niż się poznaliśmy...
    • sadosia75 Re: ubawiłam się setnie... 22.01.09, 18:05
      Moze i byl wytrwawnym podrywaczem ale go oniesmielalas? i tak mu to wytrwawne
      podrywanie nic a nic nie wychodzilo?
    • horpyna4 Re: ubawiłam się setnie... 22.01.09, 18:10
      No i czego się dziwisz? To chyba typowe, że jak ktoś jest lebiegą,
      to usiłuje być mocny przynajmniej w gębie. Jakoś musi podnieść swoje
      poczucie wartości.
      • ingeborg Re: ubawiłam się setnie... 22.01.09, 18:16
        wiem, ale bawi mnie to, w jakiej sprzeczności stoi to ze stanem
        faktycznym...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka