undiscover
05.02.09, 06:25
Witajcie!
Od pewnego czasu rozmawiam sobie z bardzo sympatycznym Nigeryjczykiem, który
studiuje we Szwecji. On ma 28 lat ja 23. Jest protestantem tj.
zielonoświątkowcem tak jak ja. Rozmawiamy sobie przez Skype prawie codziennie
i bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Może też spotkamy się w wakacje, gdyż on
studiuje w Karlskronie dokąd płynie każdy prom z Gdyni, a ja mieszkam na
północy Polski, więc w sumie dla mnie byłaby to po prostu podróż tak jak przez
całą Polskę co czyniłam już wiele razy. Nie chcę na razie zapraszać go do
Polski bo można się tu spodziewać różnych reakcji w stosunku do niego,
dlatego, że jest czarny :/ Przyznam się szczerze, że należę do typu dziewczyn
"kochliwych romantyczek", więc po spotkaniu face to face mogę wpaść totalnie.
Super mi się z nim rozmawia, jest to bardzo sympatyczny, miły i skromny
chłopak. Chrześcijanin - co dla mnie jest bardzo ważne. W sumie rozmawia mi
się z nim jak z każdym innym Europejczykiem tyle, że jest bardziej otwarty,
skromny, religijny, bardziej skoncentrowany na założeniu rodziny niż na
karierze. No, ale pochodzi z innego kontynentu i zastanawiam się czy jakieś
diametralne różnice kulturowe mogą nas poróżnić bo w sumie nic nie wiem o
afrykańskiej kulturze. No i czy ludzie stamtąd są tak szczerzy jak się wydają?
W sumie rodzice nie mieliby nic przeciwko czarnoskóremu zięciowi bo są bardzo
tolerancyjni a w Polsce nie miałabym zamiaru mieszkać ze względu na przyszłego
męża i dzieci.