1984orwell Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 08:42 Moi rodzice rozwiedli się kiedy miałem 3 lata, 4 lata po ślubie.Tata nie interesował się mną. Rodzice mojej dziewczyny rozwiedli się kiedy Ona miała 5 lat, 6 lat po ślubie. Jej Tata również się Nią nie interesował. Jesteśmy razem od 7 lat, nigdy się nie zdradzaliśmy i jest nam dobrze. Ślub źle się nam kojarzy - Ci Tatusiowie zostawili traumę na całe życie, skąd mam wiedzieć, że nie mam jakoś zakodowanego podobnego zachowania i nie powtórzę błędu mojego Ojca? Przecież dzieje się tak bardzo często. Więc dlaczego Państwo zmusza nas do wzięcia ślubu, kiedy my jesteśmy Parą mieszkającą razem od 6 lat, prowadzimy razem gospodarstwo, posiadamy psa itd.. Chodzi o to żeby człowiek mógł żyć tak jak chce, a nie tak jak się innym podoba. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 10:46 "Posiadamy psa"... Ale jak bedziecie "posiadać dzieci" to moze wtedy coś się zmieni? Nie rozumiem w tych dysputach dlaczego ci zagorzali przeciwnicy mnałżeństwa chcą formalizować związki niemałżeńskie skoro chwalą ich "niezależność i swobodę". W takim razie przeczą sami sobie- z jednej strony nic nie formalizujemy, nie legalzujemy ale jednak formalizujemy. Żeby być współwłaścicielem mieszkania nie trzeba być malżonkiem, czy żoną. Żeby mieć spokój (nie piszę "święty" bo w tym kontekście zabrzmi tu obrazoburczo)wystarczy sporządzić testament. Należało by jeszcze upoważnić do konta w banku (też nie trzeba być żoną/mężem). Wspólnego rozliczania podatkowego nie ma- być może dlatego, że wynikałyby z tego oszustwa i matactwa (ludzie łączyliby sie podatkowo- nwet przez ogłoszenia byle mieć większe odpisy i ulgi i nikt nie byłby w stanie udowodnić, ze prowadzą wspólnie gospodarstwo domowe). Dla mnie to logiczne. Co do przekazywania wiadomości-lekarz pyta ale nie sprawdza. W sprawach bardziej skomplikowanych są procedury. Ale dotyczą one nas wszystkich. I nawet jak np. dzwonią z telefonii komórkowej na mój numer to chcą TYLKO rozmawiać z moim mężem bo to on podpisywał umowe i to że jestem jego małżonką niczego nie zmienia. Ba, nawet ostatnio miałam okropne problemy z odbiorem listu poleconego do mojego męża. Nie wystarczył dowód (z tym samym nazwiskiem). Musi być specjalne oswiadczenie. Takie oświadczenie mógłby mój mąż wystawić sąsiadce/matce/facetowi z ulicy. Przeciwnicy małżeństwa nie muszą wcale tak utyskiwać nad ograniczeniami formalnymi konkubenatu. Co więcej, znam parę, która dla pieniędzy dałaby sie poszatkować. Żyją w wolnym związku bo wówczas rozliczają się ze swymi dziećmi z pierwszych małżeństw jako samotni rodzice i mają odliczenia. Jako małeństwo nie mieliby bo ich zarobki są duże. Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 10:49 1984orwell napisał: ... skąd mam wiedzieć, że nie mam > jakoś zakodowanego podobnego zachowania i nie powtórzę błędu mojego Ojca? > Przecież dzieje się tak bardzo często. Wybacz, ale zupełnie nie rozumiem, co to ma wspólnego ze ślubem? Czy naprawdę myślisz, że to właśnie brak ślubu uchroni Cię przed skrzywdzeniem drugiej osoby??? Więc dlaczego Państwo zmusza nas do > wzięcia ślubu, kiedy my jesteśmy Parą mieszkającą razem od 6 lat, prowadzimy > razem gospodarstwo, posiadamy psa itd.. Chodzi o to żeby człowiek mógł żyć tak > jak chce, a nie tak jak się innym podoba. > pozdrawiam Ależ państwo do niczego Was nie zmusza! Możecie sobie żyć w konkubinacie nawet całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
eva.braun Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 10:59 Jeżeli małżeństwo chce się rozstać to naprawdę nie ma problemu...mam troje dzieci i rozwód dostałam na pierwszej rozprawie.To zależy w jaki sposób małżonkowie się rozstają.Teraz mam partnera i na pewno weźmiemy ślub. Odpowiedz Link Zgłoś
agatracz1978 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 12:20 Oczywiście, że nie ma problemu. Wystarczy tylko nie wywalać wszystkich brudów na światło dzienne i dogadać się wcześniej co do podziału majątku (jeżeli wchodzi w grę) i co do opieki nad dziećmi. Co innego jak ludzie idą do sądu coś sobie udowadniać -wtedy rozwód to tragedia, ale rozstania konkubentów też mogą być różne - albo kulturalne albo z udziałem całej braci sąsiedzkiej i czasem policji. To zależy od tego jakimi jesteśmy ludźmi i co chcemy osiągnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Zgadzam sie. 12.02.09, 10:31 Kiedys wlasnie taki watek napisalam. Bo czymze innym jest malzenstwo cywilne jak nie legalizacja konkubinatu? Jesli ktos chce zyc wolny, bez malzenstwa, bez papierka to niech ponosi tego cale konsekwencje, niech sie pogodzi z tym z jest inaczej BO O TO WLASNIE CHODZI. Czym niby roznilby sie zalegalizowany konkubinat od malzenstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: Zgadzam sie. 12.02.09, 10:33 Też uważam, że należałoby uprościc procedury rozwodowe i legalizacja konkubinatu nie jest potrzebna. To znaczy jest, parom homoseksualnym. Ale w nasyzym kraju jest i przez najblizsze 100 lat (albo i wiecej) będzie to pomysł kosmiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
agatracz1978 Re: Zgadzam sie. 12.02.09, 12:17 Ja też uważam, że jeżeli ktoś chce żyć bez tego wszystkiego co niesie za sobą małżeństwo to jego sprawa, ale niech też nie burzy się że chce mieć prawa takie jak małżonkowie. Mnie czasem jak słucham tych wypowiedzi to wydaje się, że ludzie w konkubinacie chcą sobie tak pomieszać to co najlepsze z małżeństwa i wolnego związku i żyć łatwo i przyjemnie. Cóż, każdy z nas decydując się na pewne rozwiązania musi ponosić konsekwencje swoich wyborów. I zgadzam się ze zdaniem, że polityka prorodzinna jest u nas do bani i czasem sprzyja fikcyjnym rozwodom a potem ktoś mówi, że małżeństwa są be bo się ludzie rozwodzą a konkubinat cacy bo żyją ze sobą do śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
agastrusia Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 12:20 Problem polega właśnie na tym, że trzeba udać się do urzędu i wziąć ślub. Dla niektórych to zbyt wiele. Chcieliby korzystać z przywilejów ale bez obowiązków. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotaniejest Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 14:45 no właśnie no właśnie... jak tak czytam te wypowiedzi zwolenników konkubinatu, co to NIE CHCĄ ŻADNYCH FORMALNOŚCI, ale pretensje mają, że ich związki nie są uznawana za FORMALNE, to przypomina mi się historia z Lutrem. był księdzem i chciał się żenić - jego prawo, celibat jest sprzeczny z naturą! panna młoda był zakonnicą - ale oj tam, przecież to MIŁOŚĆ ich dopadła tylko dlaczego przy tym wszystkim chciał koniecznie pozostać katolikiem? ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztof_lodz Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 17:56 Od ponad 10 lat żyjemy "w konkubinacie", mieszkamy razem, mamy dziecko, jesteśmy zadowoleni z życia. Dlaczego tak? Po prostu nigdy nie widzieliśmy celu w informowaniu jakiegoś urzędnika państwowego o naszym związku, o naszym uczuciu, o naszych planach. Gdyby coś w tych planach czy związku miało się zmienić, tym bardziej nie byłaby to sprawa urzędników państwowych, tylko nasza osobista. Osobiście w żadnym momencie życia nie odczułem, że mam jakoś mniej praw niż gdybym swojej partnerce obiecał coś w obecności kierownika USC. Nie mieliśmy żadnych problemów w szpitalu, przy rejestracji dziecka. Mamy wspólne konto w banku. Nie możemy się tylko wspólnie rozliczyć z podatku, ale akurat i tak nam by się to nie opłaciło. Nie dziedziczymy po sobie "ustawowo" (ale nasze dziecko po nas tak, co generalnie w większości sytuacji by wystarczyło), ale gdybyśmy chcieli moglibyśmy spisać taki testament. Tym bardziej nasze dziecko w żaden sposób nie ma żadnych praw "niezabezpieczonych" czy "niezapewnionych", ma oboje rodziców wpisanych w akcie urodzenia, a w jakich relacjach prawnych oni pozostają ze sobą to nikogo akurat nie interesuje. Chętnie natomiast spisalibyśmy umowę w rodzaju PACS, gdyby była dostępna, co pozwoliłoby nam za jednym razem i jedną wizytą w urzędzie załatwić cały pakiet rzeczy, które ewentualnie teraz musielibyśmy oddzielnie zlecać u notariusza (pełnomocnictwo, testament itp.) Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka Na was to trzeba... 12.02.09, 18:19 z przymrużeniem oka jednak patrzeć. Dzięki takim głupim konkubinom jak wy faceci mają darmowe łóżeczko... Poza tym, ślub to nie przyrzekanie przed księdzem, urzędnikiem, biurokracja, ludzie powariowaliście?????????? Tu chodzi o znacznie głębsze sprawy: honor faceta i godność kobiety. Jeżeli on wprowadza się do kobiety i żyje w konkubinacie to znaczy, że "jaja" z niej sobie robi. Nie żeni się, bo jej nie chce, tylko ją toleruje. To dowód na to, że nie chce z nią być. Ale trzeba mieć zamydlone oczy, żeby myśleć inaczej. Funduje wam staropanieństwo... Lepiej mieć to swoje 5 minut miłości w życiu (podczas ślubu) niż latami "odbywać służbę" u konkubenta, a taki nie poszanuje... Dlaczego? Bo dostał serce na dłoni, jego próżność i duma zostały umocnione, a wtedy to już z górki ku samotności... Odpowiedz Link Zgłoś
green_kitty Re: Na was to trzeba... 12.02.09, 20:11 szczesliwamezatka napisała: > z przymrużeniem oka jednak patrzeć. Dzięki takim głupim konkubinom > jak wy faceci mają darmowe łóżeczko... > > Poza tym, ślub to nie przyrzekanie przed księdzem, urzędnikiem, > biurokracja, ludzie powariowaliście?????????? Tu chodzi o znacznie > głębsze sprawy: honor faceta i godność kobiety. Bredzisz. Co wiecej osobiscie mnie obrazasz, a ja sie pytam dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
afterglow Re: Na was to trzeba... 13.02.09, 12:08 szczesliwamezatka napisała: > Dzięki takim głupim konkubinom jak wy faceci mają darmowe łóżeczko... Buahahahha. W takim razie Ty jesteś zwykłą prostytutką, skoro Twój mąż nie ma "darmowego" łóżeczka, tylko "zapłacił" wzięciem z Tobą ślubu, lub też częściowo Cię utrzymuje. Generalnie powszechnie gorzej traktuje się prostytutki, niż kobiety uprawiające seks dla przyjemności. Więc się zastanów czy masz powody do radości :D > Jeżeli on wprowadza się do kobiety i żyje w konkubinacie to znaczy, > że "jaja" z niej sobie robi. Nie żeni się, bo jej nie chce, tylko jątoleruje. To dowód na to, że nie chce z nią być. Ale trzeba mieć > zamydlone oczy, żeby myśleć inaczej. Funduje wam staropanieństwo... > Lepiej mieć to swoje 5 minut miłości w życiu (podczas ślubu) niż > latami "odbywać służbę" u konkubenta, a taki nie poszanuje... > Dlaczego? Bo dostał serce na dłoni, jego próżność i duma zostały > umocnione, a wtedy to już z górki ku samotności... Ojezu, jakie brednie. Szkoda komentować w ogóle. Powiem tylko tak - spierać można się, nawet ostro, pod warunkiem, że używa się kulturalnych argumentów, a nie traktuje swoich rozmowócw z wyższością i obraża. Ty swoim postem pokazałaś tylko, że jesteś bezwartościową osobą. Stosujesz retorykę zacietrzewionej starej baby z ograniczonymi horyzontami. I jeszcze raz powtórzę - nie chodzi o poglądy, tylko o formę ich przekazania. Zazwyczaj osoby Twego pokroju są nierefermowalne. Więc ani ja, ani pewne nikt inny nie będzie się wdawał z Tobą w żadne dyskusje. Tylko nie zdziw się jak kiedyś Twoje podejście obróci się przeciwko Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
no1teresa Re: Na was to trzeba... 13.02.09, 13:51 lepiej ty badz przygotowana na zdziwienie od jakiegos czasu - obserwujac twoja histeryczna obrone konkubinatu- odnosze wrazenie, ze ty sama masz z tym konkubinatem duzy problem Odpowiedz Link Zgłoś
afterglow Re: Na was to trzeba... 13.02.09, 14:49 no1teresa napisała: > lepiej ty badz przygotowana na zdziwienie > od jakiegos czasu - obserwujac twoja histeryczna obrone konkubinatu- odnosze > wrazenie, ze ty sama masz z tym konkubinatem duzy problem Na czym polega więc mój problem z konkubinatem? :D Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: Na was to trzeba... 13.02.09, 15:12 afterglow napisała: > Na czym polega więc mój problem z konkubinatem? > Może na tym, że tak w głębi duszy wolałabyś małżeństwo, ale ponieważ swego czasu zgodziłaś się na taki układ (nie wnikam w powody), chcesz przekonać samą siebie, że ta decyzja była jak najbardziej słuszna. I stąd ta gorliwa obrona konkubinatu, choć nie ma ku temu zbyt solidnych podstaw. Odpowiedz Link Zgłoś
afterglow Re: Na was to trzeba... 13.02.09, 23:36 majaa napisała: > afterglow napisała: > > > Na czym polega więc mój problem z konkubinatem? > > > > Może na tym, że tak w głębi duszy wolałabyś małżeństwo, ale ponieważ > swego czasu zgodziłaś się na taki układ (nie wnikam w powody), > chcesz przekonać samą siebie, że ta decyzja była jak najbardziej > słuszna. I stąd ta gorliwa obrona konkubinatu, choć nie ma ku temu > zbyt solidnych podstaw. No cóż... skoro wiesz lepiej :D Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: Na was to trzeba... 15.02.09, 19:42 Nie wiem, tak sobie gdybam... ale trzeba przyznać, że wygląda prawdopodobnie.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Na was to trzeba... 13.02.09, 23:20 Dlatego właśnie lubię jak takie wątki wylatują na główną - zawsze i niezmiennie przekonuję się, że w polaczkowie wiek XIX wcale się jeszcze nie skończył... Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: Na was to trzeba... 14.02.09, 16:43 kotek.filemon napisał: > Dlatego właśnie lubię jak takie wątki wylatują na główną - zawsze > i niezmiennie przekonuję się, że w polaczkowie wiek XIX wcale się > jeszcze nie skończył... Mam podobnie. I cieszę się, ze nie mam takich ludzi w najbliższym otoczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Na was to trzeba... 14.02.09, 23:56 july-july napisała: > kotek.filemon napisał: > > > Dlatego właśnie lubię jak takie wątki wylatują na główną - zawsze > > i niezmiennie przekonuję się, że w polaczkowie wiek XIX wcale się > > jeszcze nie skończył... > > Mam podobnie. I cieszę się, ze nie mam takich ludzi w najbliższym otoczeniu. To musi być chyba jakiś troll. Nie wierzę, że ktoś może być aż tak durny. Moja babka-staruszka urodzona tuż po I Wojnie jest sto razy bardziej wyemancypowana... Odpowiedz Link Zgłoś
rybka.marcowa Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 12.02.09, 20:28 Żyłam w takim związku dwa lata.Póki nie było dziecka-szło wytrzymac,ale jak się urodziło w urzędach róznej maści przezywałam koszmar.I tylko po to podpisałam ten papier-żeby paniusie za biurkiem nie patrzyły na mnie jak na rasowa patologię. Do miłości papier nie jest mi potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
agatracz1978 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 13.02.09, 09:29 rybka.marcowa napisała: > Żyłam w takim związku dwa lata.Póki nie było dziecka-szło wytrzymac,ale jak się > urodziło w urzędach róznej maści przezywałam koszmar.I tylko po to podpisałam > ten papier-żeby paniusie za biurkiem nie patrzyły na mnie jak na rasowa patolog > ię. > Do miłości papier nie jest mi potrzebny. Do miłości papier nikomu nie jest potrzebny ale współczuję skoro ktoś musi brać ślub i robi to tylko dla urzędnika, księdza, rodziny czy panienki z urzędu. Ludzie, ślub bierze się dla siebie. Przysięgi nie składa się Pani w urzędzie bo ona ma w d....e czy będziecie się kochać, zdradzać czy żyć jako małżeństwo czy konkubinat. Skąd to założenie, że ślub ma być dla kogoś. Nie chcesz to nie bierzesz i skoro jak wszyscy potwierdzanie, że Wam papier nie jest potrzebny to mnie już w ogóle wasz papier nie jest konieczny do niczego. Co mnie interesuje, że chcecie żyć w konkubinacie? Byłam przez kilka lat urzędnikiem i tylko to mnie drażniło jak laska mówiła mój mąż i chcę odebrać za niego a potem się okazywało, że nie mąż i jeszcze miała pretensje, że cały świat przeciw nim się zwraca bo nie może laska dostać kasy ani zabrać decyzji za faceta, z którym mieszka tyle lat. . Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 14.02.09, 16:47 > Do miłości papier nikomu nie jest potrzebny ale współczuję skoro > ktoś musi brać ślub i robi to tylko dla urzędnika, księdza, > rodziny czy panienki z urzędu. Ludzie, ślub bierze się dla siebie. Ale ona zrobiła to dla siebie. Może jest osobą mało asertywną i opinia ludzi jej przeszkadza, więc zrobiła tak, żeby jej było lepiej i łatwiej, bo ludzie przestana dziwnie patrzeć. Imo średnia postawa życiowa, ale ludzie są różni. Odpowiedz Link Zgłoś
rybka.marcowa Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 14.02.09, 19:08 Własnie jestem osoba mało asertywna i zamiast ostro odpowiedzieć na krzywy tekst pani u mopsie,uciekłam z płaczem. Oczywiście że nie wzięłam slubu tylko "dla urzędniczek". Chciałam nosić nazwisko faceta z którym zyję,zreszta...mąż to jednak więcej niz chłopak czy konkubent(nie znosze tego słowa) Odpowiedz Link Zgłoś
agatracz1978 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 15.02.09, 23:26 Ja zauważyłam obecnie, że gdziekolwiek się pojawię i załatwiam np szkołę rodzenia lub inne rzeczy to raczej pada pytanie "czy będzie Pani z Partnerem?" na co odpowiadam tak, będę z mężem. Nie wiem, może się jakoś uczuliłam ale chyba teraz właśnie urzędnicy, lekarze czy sprzedawcy boją się zapytać o męża bo może kogoś urażą. Chyba zatem nie jest już aż tak źle z tolerancją dla konkubinatów, które kiedyś chyba autentycznie kojarzyły się raczej z patologicznymi związkami. Ale fakt, mąż to więcej niż chłopak niż konkubent i jakoś tak przyjaźniej brzmi :-) Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 13.02.09, 16:42 rybka.marcowa napisała: > Żyłam w takim związku dwa lata.Póki nie było dziecka-szło wytrzymac,ale jak się > urodziło w urzędach róznej maści przezywałam koszmar.I tylko po to podpisałam > ten papier-żeby paniusie za biurkiem nie patrzyły na mnie jak na rasowa patolog > ię. > Do miłości papier nie jest mi potrzebny. Ale papier jest ci potrzebny do poczucia stabilizacji i bezpieczeńtwa, no chyba że ci na tym nie zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
rybka.marcowa Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 14.02.09, 19:11 Ale papier jest ci potrzebny do poczucia stabilizacji i bezpieczeńtwa, no chyba że ci na tym nie zależy. Wiesz-co do tego bezpieczeństwa które daje małżeństwo,to mam mieszane uczucia...Własnie przestałam spłacac długi po pierwszym mężu(a od rozwodu minęło juz 2 lata) Odpowiedz Link Zgłoś
manson51 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 13.02.09, 13:12 konkubinat to świadomy wybor,niestety w tym kołtunskim narodzie nie do zaakceptowania, kler i dewoci kategorycznie mowią nie! ustawodawcy też nie staneli na wysokości , przymuszając tym samym do zawierania związkow ograniczając możliwosc dziedziczenia i innych związanychz tym sfer zycia , Na szczęscie nie ogranicza darowizn i innych zapisow jest z tym troche klopotow ale można! , ja niestety musialam po trzydziestu latach podpisać papier( moja rodzina pozabijala by sie o spadek) Odpowiedz Link Zgłoś
dorotaniejest Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 13.02.09, 13:26 mnson, tak z ciekawości: w czym Ci uwłaczało podpisanie "papiera"??? że musiałaś wlecieć do urzędu czy że się podpisałaś? zadziwiająca jest ta niechęć do jednego podpisu, który uchroniłby przed pięćdziesięcioma innymi. Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 13.02.09, 13:38 manson51 napisała: > konkubinat to świadomy wybor,niestety w tym kołtunskim narodzie nie > do zaakceptowania, kler i dewoci kategorycznie mowią nie! Co Ty klepiesz??! Naród Ci żyć w konkubinacie zabrania?! A kleru się nie czepiaj, bo taka jego rola. Powiedz mi, w którym kraju kler popiera tzw. wolne związki? A skoro konkubinat to, jak piszesz, wybór świadomy, to chyba zdawałaś sobie sprawę ze wszystkich jego ograniczeń, nieprawdaż? Trzeba się lepiej zastanawiać nad swoimi wyborami, a nie potem się ciskać i mieć pretensje do garbatego, że ma proste dzieci. > ustawodawcy też nie staneli na wysokości , przymuszając tym samym do > zawierania związkow ograniczając możliwosc dziedziczenia i innych > związanychz tym sfer zycia ... I znowu totalne bzdury! Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Dopiero co pisałaś, że konkubinat to świadomy wybór. Zaprzeczasz sama sobie. A prawa w konkubinacie nie mogą być takie same, jak w małżeństwie, bo to jest konkubinat, a nie małżeństwo. Stół też nie jest tym samym, co szafa. Jak chcesz zjeść, to siadasz do stołu, a nie do szafy. Jasne? Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 13.02.09, 14:33 > > ustawodawcy też nie staneli na wysokości , przymuszając tym samym > do > > zawierania związkow ograniczając możliwosc dziedziczenia Owszem, w tej dziedzinie funkcjonują ograniczenia. W większości wypadków spadkodawca nie ma możliwości samodzielnie i całkowicie zgodnie ze swoją wolą zadysponować majątkiem, niezależnie od stanu cywilnego. Jeśli tylko istnieją spadkobiercy ustawowi, to mają oni prawo wnosić o zachowek. Jeśli nie masz dobrych powodów, żeby wydziedziczyć np. wnuka, to zapisując majątek schronisku dla kotów nie masz gwarancji, że schronisko nie będzie musiało wnukowi wypłacić zachowku. Nie wiem czy tak powinno być - z jednej strony rozumiem, że chodzi o zabezpieczenie interesów rodzin np. przed uroczą pielęgniarką, która zgarnie spadek po dziadziu i wyrzuci rodzinę z domu, ale z drugiej jest to ograniczenie wolności w dysponowaniu swoim mieniem. Zawarcie małżeństwa też nie zawsze "ustawia" kwestię dziedziczenia tak, jak byśmy chcieli. Odpowiedz Link Zgłoś
rts77 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 13.02.09, 16:50 różnica polega m.in. na tym, że w zalegalizowanym konkubinacie mogą żyć osoby homoseksualne, które prawa do ślubu nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna9610 Re: do reniatoja 14.02.09, 11:12 reniatoja napisała: > Nie bardzo rozumiem ludzi, ktorzy ubolewaja nad brakiem ochrony > prawnej nad konkubinatem. Ze nie ma dziedziczenia, praw do renty, > czy nie mozna decydowac/dowiadywac sie np o sprawach zdrowia > partnera. Ze konkubinat powinien byc prawnie zalegalizowany. Bo moim > zdaniem to wszystko jest - taki konkubinat mozna zalegalizowac > biorac slub cywilny. czy jedyna roznica ma polegc na rozstawaniu sie > bez procesu rozwodowego? To bez sensu. Moze lepiej w takim razie > zawalczyc o uproszczenie procedur rozwodowych zamiast klonowac byty > juz istniejace? Moze mi ktos wyjasni na czym polega roznica miedzy > zalegalizowanym konkubinatem a slubem cywilnym? Wyjaśniam na czym polega różnica między konkubinatem a ślubem cywilnym dla mnie ten ślub cywilny . Jestem ateistką i dla mnie ten ślub cywilny był jedynym ważnym ślubem. Chyba że ślub kościelny to też tylko zalegalizowanie konkubinatu. Nie wiem naprawdę dlaczego w niektórych kręgach pary które mają tylko ślub cywilny i sam fakt ślubu cywilnego jest traktowany z takim lekceważeniem. Czy mój związek był gorszy dlatego, że nie mamrotałam przed ołtarzem formułki " iż nie opuszczę aż do śmierci"?? Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: do reniatoja 15.02.09, 19:53 czarna9610 napisała: > Nie wiem naprawdę dlaczego w niektórych kręgach pary które mają tylko ślub > cywilny i sam fakt ślubu cywilnego jest traktowany z takim lekceważeniem. Czy > mój związek był gorszy dlatego, że nie mamrotałam przed ołtarzem > formułki " iż nie opuszczę aż do śmierci"?? Prawdopodobnie są to kręgi "moherowych beretów", którymi specjalnie bym się nie przejmowała.:) Myślę, że zwykli, "nienawiedzeni" ludzie wierzący nie mają z tym problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 14.02.09, 15:50 Uwielbiam kiedy przy takich wątkach 'szczęśliwe mężatki' wylewają rzekę jadu :) Skoro o waszej wartości stanowi papierek z USC czy od księdza to nic dziwnego, że bronicie go pazurami. A już zupełnie rozwalają mnie argumenty, które wskazują na 'łapanie' męża-sponsora czy o 'płatnym' seksie w małżeństwie :D Do autorki wątku - mylisz pojęcia. W polskim prawie ważny jest TYLKO ślub cywilny. Nie ma cywilnego i kościelnego - zawarcie ślubu w kościele bez potwierdzenia w USC jest równoważne z konkubinatem czyli nie daje ochrony prawnej. Małżeństwo jest instytucją określoną prawnie w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym, który bardzo dokładnie reguluje prawa i obowiązki obu stron. Ogranicza on dość mocno dowolność - o zawarciu i rozwiązaniu decyduje urzędnik a nie strony (a może on zarówno odmówić udzielenia lub rozwiązania z różnych przyczyn). Natomiast konkubinat jest umową CYWILNĄ między dwojgiem ludzi regulującą stosunki prawne i majątkowe miżedzy nimi. Strony mogą poczynić w zasadzie DOWOLNE własne ustalenia, a nie takie które narzuca KRO. Umowę mogą zawrzeć również osoby tej samej płci (co KRO okreslając małżeństwo wyraźnie wyklucza). Umowę rozwiązuja strony lub jedna ze stron a nie urzędnik. Moim zdaniem każdy powinien mieć możliwość dysponowania swoim życiem i majątkiem wedle własnej woli czego niestety polskie prawo nie gwarantuje. Dlatego należałoby to prawo zmianić a nie powoływać instytucję, która ma łatać dziury. Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka mujerbonita 15.02.09, 12:27 mujer_bonita napisała: > Uwielbiam kiedy przy takich wątkach 'szczęśliwe mężatki' wylewają > rzekę jadu :) Skoro o waszej wartości stanowi papierek z USC czy od > księdza to nic dziwnego, że bronicie go pazurami. A już zupełnie > rozwalają mnie argumenty, które wskazują na 'łapanie' męża- sponsora > czy o 'płatnym' seksie w małżeństwie :D > > Do autorki wątku - mylisz pojęcia. W polskim prawie ważny jest TYLKO > ślub cywilny. Nie ma cywilnego i kościelnego - zawarcie ślubu w > kościele bez potwierdzenia w USC jest równoważne z konkubinatem > czyli nie daje ochrony prawnej. > > Małżeństwo jest instytucją określoną prawnie w Kodeksie Rodzinnym i > Opiekuńczym, który bardzo dokładnie reguluje prawa i obowiązki obu > stron. Ogranicza on dość mocno dowolność - o zawarciu i rozwiązaniu > decyduje urzędnik a nie strony (a może on zarówno odmówić udzielenia > lub rozwiązania z różnych przyczyn). > Natomiast konkubinat jest umową CYWILNĄ między dwojgiem ludzi > regulującą stosunki prawne i majątkowe miżedzy nimi. Strony mogą > poczynić w zasadzie DOWOLNE własne ustalenia, a nie takie które > narzuca KRO. Umowę mogą zawrzeć również osoby tej samej płci (co KRO > okreslając małżeństwo wyraźnie wyklucza). Umowę rozwiązuja strony > lub jedna ze stron a nie urzędnik. > > Moim zdaniem każdy powinien mieć możliwość dysponowania swoim życiem > i majątkiem wedle własnej woli czego niestety polskie prawo nie > gwarantuje. Dlatego należałoby to prawo zmianić a nie powoływać > instytucję, która ma łatać dziury. > Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka do mujerbonita 15.02.09, 12:32 mujer_bonita napisała: > Uwielbiam kiedy przy takich wątkach 'szczęśliwe mężatki' wylewają > rzekę jadu :) Skoro o waszej wartości stanowi papierek z USC czy od > księdza to nic dziwnego, że bronicie go pazurami. A już zupełnie > rozwalają mnie argumenty, które wskazują na 'łapanie' męża- sponsora > czy o 'płatnym' seksie w małżeństwie :D > > Do autorki wątku - mylisz pojęcia. W polskim prawie ważny jest TYLKO > ślub cywilny. Nie ma cywilnego i kościelnego - zawarcie ślubu w > kościele bez potwierdzenia w USC jest równoważne z konkubinatem > czyli nie daje ochrony prawnej. > > Małżeństwo jest instytucją określoną prawnie w Kodeksie Rodzinnym i > Opiekuńczym, który bardzo dokładnie reguluje prawa i obowiązki obu > stron. Ogranicza on dość mocno dowolność - o zawarciu i rozwiązaniu > decyduje urzędnik a nie strony (a może on zarówno odmówić udzielenia > lub rozwiązania z różnych przyczyn). > Natomiast konkubinat jest umową CYWILNĄ między dwojgiem ludzi > regulującą stosunki prawne i majątkowe miżedzy nimi. Strony mogą > poczynić w zasadzie DOWOLNE własne ustalenia, a nie takie które > narzuca KRO. Umowę mogą zawrzeć również osoby tej samej płci (co KRO > okreslając małżeństwo wyraźnie wyklucza). Umowę rozwiązuja strony > lub jedna ze stron a nie urzędnik. > > Moim zdaniem każdy powinien mieć możliwość dysponowania swoim życiem > i majątkiem wedle własnej woli czego niestety polskie prawo nie > gwarantuje. Dlatego należałoby to prawo zmianić a nie powoływać > instytucję, która ma łatać dziury. > To co tu napisałam to nie "rzeka jadu" jak to określiłaś. Paradoksalnie chciałam podziałać "zagubionym" tu kobietom na ambicję a moje intencje były szczere. Chciałabym tylko żebyście otworzyły oczy i zaczęły się szanować. Ale skoro odbieracie to jako wypowiedź dewotki (nie jestem praktykującą katoliczką)to zacznijcie może lizać stopy tym swoim konkubentom, którzy nie mogą się przez wiele lat życia z Wami zdecydować na Was, a będzie jeszcze lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Re: do mujerbonita 15.02.09, 14:43 szczesliwamezatka napisała: > To co tu napisałam to nie "rzeka jadu" jak to określiłaś. > Paradoksalnie chciałam podziałać "zagubionym" tu kobietom na ambicję > a moje intencje były szczere. Chciałabym tylko żebyście otworzyły > oczy i zaczęły się szanować. Tylko widzisz - ja i wiele podobych do mnie kobiet ma w życiu większe ambicje niz złapanie męża-sponsora. Twoja wizja jest taka - szanuj się i każ 'zapłacić' mężczyźnie za Twoją miłość, oddanie i seks małżeństwem. Sory - nie jestem prostytutką. > zacznijcie może lizać > stopy tym swoim konkubentom, którzy nie mogą się przez wiele lat > życia z Wami zdecydować na Was, a będzie jeszcze lepiej. No widzisz - Twoje poczucie wartości bierze się z posiadania męża - człowieka, który się na Ciebie 'zdecydował'. Jesteś tylko przedmiotem, towarem, który on kupił. Ktoś Cię kupił = jesteś coś warta. A ja nie jestem towarem. Nie da się mnie kupić ślubem. Jestem wolna i trzeba się o mnie starać każdego dnia. Nie jestem niczyją własnością. O mojej wartości nie stanowi parę słów wypowiedzianych przed urzędnikiem tylko wysiłek, który mój partner wkłada w nasz związek. On nie musi się starać, żeby mnie zdobyć i zaobrączkować. Musi się starać każdego dnia, żeby mnie przy sobie utrzymać. Kto jest zatem w tym rachunku więcej warty? Odpowiedz Link Zgłoś
afterglow Re: do mujerbonita 15.02.09, 15:39 mujer_bonita napisała: > > No widzisz - Twoje poczucie wartości bierze się z posiadania męża - > człowieka, który się na Ciebie 'zdecydował'. Jesteś tylko > przedmiotem, towarem, który on kupił. Ktoś Cię kupił = jesteś coś > warta. > > A ja nie jestem towarem. Nie da się mnie kupić ślubem. Jestem wolna > i trzeba się o mnie starać każdego dnia. Nie jestem niczyją > własnością. O mojej wartości nie stanowi parę słów wypowiedzianych > przed urzędnikiem tylko wysiłek, który mój partner wkłada w nasz > związek. On nie musi się starać, żeby mnie zdobyć i zaobrączkować. > Musi się starać każdego dnia, żeby mnie przy sobie utrzymać. Kto > jest zatem w tym rachunku więcej warty? Świetnie napisane!!! Obawiam się jednak, że szczęśliwamężatka takich rzeczy nigdy nie zrozumie. To wykracza poza jej horyzonty postrzegania i rozumienia świata. Głęboko zakorzenione schematy i przekonanie o istnieniu jednej prawdy i jednego właściwego sposobu życia... Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: do mujerbonita 15.02.09, 20:05 Rzeczywiście, napisane świetnie :) Żeby to jeszcze tak pięknie wyglądało w życiu... Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: do mujerbonita 16.02.09, 13:38 Jestes chyba jeszcze bardzo mloda... Na razie twoj partner stara sie o ciebie i ty o niego, ale gdy bedziesz juz starsza, nie tak atrakcyjna i z bagazem w postaci dzieci, kto ma wieksze szanse na nowy zwiazek gdyby mu sie znudzil obecny, ty czy on? I tu sam fakt slubu zmusza do zastanowienia czy warto rozwalac to co jest, bo jest sporo negatywnych konsekwencji gwarantowanych prawnie. Jest ochrona przede wszystkim dla kobiety i dzieci. Konkubent moze odejsc w kazdej chwili i zasmiac ci sie w twarz. Wiem, ze teraz w to nie wierzysz ale naprawde znam takie historie. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: do mujerbonita 16.02.09, 13:42 Ach ci konkubenci odchodzący śmiejac sie w twarz i te udręczone Matki Polki.:) Ach to życie oparte na obawie czy facet z nami zostanie, a jeśli nie okaże nam tej łaski to czypisany nam będzie nowy zwiazek, bo bez zwiazku to nic tylko sie zabić. Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Delfino 16.02.09, 17:20 delfina77 napisała: > kto ma wieksze szanse na nowy zwiazek gdyby mu sie znudzil > obecny, ty czy on? A co za róznica czy zostawi mnie konkubent czy mąż? Po mężu będę ładniejsza? > I tu sam fakt slubu zmusza do zastanowienia czy warto > rozwalac to co jest, bo jest sporo negatywnych konsekwencji gwarantowanych > prawnie. Bzdura i banialuki. Napisz konkretnie JAKIE negatywne skutki? Alimenty? Te płaci ojciec dziecka niezależnie czy jest mężem czy nie. Jeżlie jest wspólność majątkowa to ewentualnie może się zastanowić czy opłaca mu się oddawać część majątku (o ile jego jest większy może okazać się, że rozwód będzie dla niego wręcz opłacalny). Dziękuję za sytuację, gdzie 'mąż' jest ze mną tylko z powodku kasy a zdraza mnie na prawo i lewo! > Jest ochrona przede wszystkim dla kobiety i dzieci. Kolejna bzdura. Napisz KONKRETNIE jaka ochronę ma kobieta i dziecko w małżeństwie, której nie ma w konkubinacie? > Konkubent moze > odejsc w kazdej chwili i zasmiac ci sie w twarz. Wiem, ze teraz w to nie > wierzysz ale naprawde znam takie historie. Tak samo jak mąż może w każdej chwili zaśmiać Ci się w twarz i odejść. Mało tego - może narobić długów, które będziesz spłacać do końca życia! Może jestem młoda ale wyobraź sobie, że znam takie historie! Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: Delfino 16.02.09, 17:44 mujer_bonita napisała: > Alimenty? Te płaci ojciec dziecka niezależnie czy jest mężem czy > nie. Pod warunkiem, że formalnie potwierdzi ojcostwo po urodzeniu dziecka. Jeśli nie, to w przypadku kłopotów kobieta musi "bujać" się w sądzie o ustalenie ojcostwa. Przyjemna procedurka, nieprawdaż? > Kolejna bzdura. Napisz KONKRETNIE jaka ochronę ma kobieta i dziecko > w małżeństwie, której nie ma w konkubinacie? A chociażby prawo do alimentów nie tylko na dziecko, ale także na siebie, jeśli jest taka potrzeba; albo ubezpieczenie zdrowotne, kiedy nie ma pracy; albo możliwość dziedziczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Re: Delfino 16.02.09, 18:58 majaa napisała: > Pod warunkiem, że formalnie potwierdzi ojcostwo po urodzeniu > dziecka. Jeśli nie, to w przypadku kłopotów kobieta musi "bujać" > się w sądzie o ustalenie ojcostwa. Przyjemna procedurka, nieprawdaż? Wcale nie taka trudna jak się wydaje. Poza tym mąż ma prawo do zaprzeczenia ojcostwa i wtedy będziesz miała równie przyjemna procedurkę. Mąż może odejść, nie rozwieść się i nie dawać grosza na dzieci. I co wtedy? > A chociażby prawo do alimentów nie tylko na dziecko, ale także na > siebie, jeśli jest taka potrzeba; albo ubezpieczenie zdrowotne, > kiedy nie ma pracy; albo możliwość dziedziczenia... Prawo do alimentów ma TYLKO wtedy kiedy rozwód doprowadzi do drastycznego pogorszenia jej sytuacji materialnej (co w praktyce jest nie do udowodnienia) i tylko przez 5 lat. Zauważ również, że to nie dotyczy tylko kobiet - w razie rozwodu sąd może przysądzić alimenty również mężowi :) Dziedziczenie można zapewnić testamentem, choć nie w 100% - rodzina może się domagać zachowku. A i tak wszystko ustawowo dziedziczą dzieci. Ubezpieczenie zapewnia stała praca a u mnie na przykład dodatkowe medyczne w ramach pakietu socjalnego obejmuje również konkubiny/konkubinów :) Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: Delfino 16.02.09, 21:08 mujer_bonita napisała: > Wcale nie taka trudna jak się wydaje. Poza tym mąż ma prawo do > zaprzeczenia ojcostwa i wtedy będziesz miała równie przyjemna > procedurkę. Łatwe czy trudne to zależy od przypadku. Ale jedno jest pewne: to dość stresujące i nieprzyjemne przeżycie. Przy zaprzeczeniu ojcostwa przez małżonka obowiązek dowodowy spoczywa na mężczyźnie. Owszem, to także nie jest przyjemne, ale na szczęście zdarza się o wiele rzadziej. Mąż może odejść, nie rozwieść się i nie dawać grosza na > dzieci. I co wtedy? I wtedy mogę uzyskać rozwód bez jego zgody, zato z orzeczeniem winy oraz stosowne alimenty. > Prawo do alimentów ma TYLKO wtedy kiedy rozwód doprowadzi do > drastycznego pogorszenia jej sytuacji materialnej (co w praktyce > jest nie do udowodnienia) i tylko przez 5 lat. Jak to nie do udowodnienia?? Jeśli nie ma pracy lub pracę słabo płatną to raczej nie będzie to zbyt trudne. A w uzasadnionych przypadkach okres alimentacyjny może zostać wydłużony. Zauważ również, że to > nie dotyczy tylko kobiet - w razie rozwodu sąd może przysądzić > alimenty również mężowi :) Jeśli to mąż jest stroną pokrzywdzoną, to całkowicie zrozumiałe. Nie jest to dla mnie bynajmniej argument przeciwko ślubom. Ubezpieczenie zapewnia stała praca a u mnie na przykład > dodatkowe medyczne w ramach pakietu socjalnego obejmuje również > konkubiny/konkubinów :) > Świetnie, tylko ja właśnie mówiłam o sytuacji, gdy tej pracy nie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Re: Delfino 16.02.09, 21:37 majaa napisała: > I wtedy mogę uzyskać rozwód bez jego zgody, zato z orzeczeniem winy > oraz stosowne alimenty. I wtedy czeka Cię dość długi proces udowadniania winy mężowi :) A do tego czasu - złamanego grosza :) > Jak to nie do udowodnienia?? Jeśli nie ma pracy lub pracę słabo > płatną to raczej nie będzie to zbyt trudne. A w uzasadnionych > przypadkach okres alimentacyjny może zostać wydłużony. Słabo płatna praca nie jest wystarczającym powodem do zasądzenia alimentów. Musiałabyś być np. niezdolna do pracy bez prawa do renty bo zamiast poracować zajmowałaś się dziećmi. > Jeśli to mąż jest stroną pokrzywdzoną, to całkowicie zrozumiałe. Nie > jest to dla mnie bynajmniej argument przeciwko ślubom. Nie musi być pokrzywdzony - wystarczy, że jest nierobem albo cwaniakiem ukrywającym dochody. Zapominasz jeszcze o tak wspaniałej rzeczy jak wspólna odpowiedzialność za długi - tu dopiero mąż może Cię załatwić :) PS. Nie jestem przeciwniczką ślubów. Po prostu znam plusy i minusy i zmojego punktu widzenia minusów jest więcej. Gdyby państwo pozwalał mi decydować o moim życiu i majątku wedle mojej woli nie istniałaby dla mnie potrzeba legalizacji konkubinatu. Niestety tak nie jest. Trzeba się nagimnastykować ale dla mnie nie ma sensu brać ślubu dla ułatwienia walki z państwem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: Delfino 18.02.09, 15:51 Nie jestem ekspertem od spraw rozwodowych, więc staram się unikać kategorycznych stwierdzeń, że coś jest możliwe lub nie. Wiem jedno: jeśli jestem po ślubie, to przynajmniej mam podstawy, żeby walczyć o swoje i coś uzyskać. W konkubinacie natomiast nie mam żadnych szans, bo nie przysługują mi żadne prawa. Jeśli zaś chodzi o zwykłe życiowe sprawy, to ślub zdecydowanie je ułatwia, o czym sama wielokrotnie mogłam się przekonać. Dla mnie rachunek jest prosty :) Skoro jesteś przekonana, że lepiej opłaca Ci się konkubinat, to przecież Twoja wola :). Tylko bądź w tym konsekwentna: zero zobowiązań ale i zero przywilejów :) Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Re: Delfino 18.02.09, 19:32 majaa napisała: > jeśli jestem po ślubie, to przynajmniej mam podstawy, żeby walczyć o > swoje i coś uzyskać. O swoje czyli o połowę kasy męża. Urocze 'swoje' :) > Tylko bądź w tym konsekwentna: zero zobowiązań ale i zero > przywilejów :) Po pierwsze - od kiedy konkubinat to zero obowiązków? Jakie ma obowiązki mąż, których nie ma konkubent? Po drugie - od kiedy decydowanie o swoim życiu i majatku to przywilej? Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: Delfino 16.02.09, 17:44 > Kolejna bzdura. Napisz KONKRETNIE jaka ochronę ma kobieta i dziecko > w małżeństwie, której nie ma w konkubinacie? Taką, że mężowi z powodu papierka nie zachce się rozstawać, machnie ręką i łaskawie nie zostawi tej biednej kobiety. To takie średniowieczne myślenie, gdzie sam fakt bycia w związku jest ważniejszy od jakości tego związku. Żeby tylko utrzymać faceta - zdradza, ma zonę w d..., ale są po ślubie, wiec mniejsze szanse, ze odejdzie do kochanki. Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka Re: Delfino 16.02.09, 18:17 july-july napisała: > > Kolejna bzdura. Napisz KONKRETNIE jaka ochronę ma kobieta i dziecko > > w małżeństwie, której nie ma w konkubinacie? > > Taką, że mężowi z powodu papierka nie zachce się rozstawać, machnie ręką i > łaskawie nie zostawi tej biednej kobiety. To takie średniowieczne myślenie, > gdzie sam fakt bycia w związku jest ważniejszy od jakości tego związku. Żeby > tylko utrzymać faceta - zdradza, ma zonę w d..., ale są po ślubie, wiec mniejsz > e > szanse, ze odejdzie do kochanki. Nie wiem, ale mam silne wrażenie, że straszne brzydule tu piszą i tylko ciągle boją się, że gdyby były meżatkami to od razu mąż by je w d... kopnął :))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Re: Delfino 16.02.09, 19:00 szczesliwamezatka napisała: > Nie wiem, ale mam silne wrażenie, że straszne brzydule tu piszą i > tylko ciągle boją się, że gdyby były meżatkami to od razu mąż by je > w d... kopnął :))))))))))))) Chyba wręcz przeciwnie - to takie 'szczęśliwe mężatki jak Ty muszą faceta uwiązać prawnie i finansowo, żeby mu się nie opłacało 'kopnąć was w d..ę' :D Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka Re: Delfino 17.02.09, 21:36 mujer_bonita napisała: > szczesliwamezatka napisała: > > Nie wiem, ale mam silne wrażenie, że straszne brzydule tu piszą i > > tylko ciągle boją się, że gdyby były meżatkami to od razu mąż by > je > > w d... kopnął :))))))))))))) > > Chyba wręcz przeciwnie - to takie 'szczęśliwe mężatki jak Ty muszą > faceta uwiązać prawnie i finansowo, żeby mu się nie opłacało 'kopnąć > was w d..ę' :D > A ja myślę, że ty jesteś jedną z tych frustratek, które już nie mają cienia szans na znalezienie sobie męża, najwyżej jakiegoś chłystka, który zaproponuje ci konkubinat. Cóż za patologia i degrengolada. Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka Re: Delfino 16.02.09, 18:26 july-july napisała: > > Kolejna bzdura. Napisz KONKRETNIE jaka ochronę ma kobieta i dziecko > > w małżeństwie, której nie ma w konkubinacie? > > Taką, że mężowi z powodu papierka nie zachce się rozstawać, machnie ręką i > łaskawie nie zostawi tej biednej kobiety. To takie średniowieczne myślenie, > gdzie sam fakt bycia w związku jest ważniejszy od jakości tego związku. Żeby > tylko utrzymać faceta - zdradza, ma zonę w d..., ale są po ślubie, wiec mniejsz > e > szanse, ze odejdzie do kochanki. Ty to chyba kobieto naprawdę nie masz co w domu robić - pyk i za trzy minuty mam odpowiedź :-)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: Delfino 16.02.09, 18:28 Tak, całymi dniami siedzę i czekam aż mi odpiszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: Delfino 16.02.09, 18:28 Aaa, zapomniałam: :-))))))))))))))))))) - teraz ok? Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: Delfino 16.02.09, 21:49 Tak sobie to tlumacz. Masz prawo tak uwazac, ale moim zdaniem same krecicie na siebie bicz. Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Re: Delfino 16.02.09, 21:59 delfina77 napisała: > Tak sobie to tlumacz. Masz prawo tak uwazac, ale moim zdaniem same krecicie na > siebie bicz. KONKRETY Delfino, pytałam o konkrety. Moim zdaniem to Ty żyjesz w złudnym przekonaniu, że małżeństwo Cię chroni. Złudnym podkreślam. Jak wiele kobiet tłumaczysz sobie, że 'w razie czego...'. A prawda jest taka, że możesz skończyć jeszcze gorzej. Ale jak widać lepiej jest żyć złudzeniami. Odpowiedz Link Zgłoś
rybka.marcowa "Bezpieczeństwo" finansowe. 17.02.09, 13:52 Konkubent moze > odejsc w kazdej chwili i zasmiac ci sie w twarz. Mąz może zrobic dokładnie to samo.Ba,moze jeszcze narobić długów jak mój. Nigdy ,przenigdy nie uwierzę ze małzeństwo daje bezpieczeństwo finansowe. Wiecie co je daje? Odchowanie dziecka i szybciutko do pracy.Kształcenie się,rozwój zawodowy-to daje kobiecie jakieś tam bezpieczeństwo a nie siedzenie w domu latami-czy to na utrzymaniu męża czy konkubenta. Ewentualnie małżeństwo...z rozdzielnościa majątkową. Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: "Bezpieczeństwo" finansowe. 17.02.09, 13:53 Ja zaryzykuję jeszcze takie ekstrawaganckie stwierdzenie, że żona i konkubina też mogą odejść.:) Odpowiedz Link Zgłoś
rybka.marcowa Re: "Bezpieczeństwo" finansowe. 17.02.09, 14:05 Oczywiście ze moga.Ja odeszłam jako żona z dwójka dzieci i moja koleżanka odeszła jako konkubina z dwójka. Ona dostała od konkubenta mieszkanie,ja od męża dostałam komornika. Dlatego nie śmiałabym się wypowiadac tak jednoznacznie jak niektóre tutaj osoby,bowiem zycie to loteria. Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka do mujer bonita 17.02.09, 21:42 A ja myślę, że ty jesteś jedną z tych frustratek, które nie mają już cienia szans na znalezienie sobie męża. Co najwyżej możesz liczyć na jakiegoś chłystka, który pewnie zaproponuje ci konkubinat. Kiedyś, gdy facetowi podobała się kobieta to góry by na kolanach przeszedł by nią być - z tą jedną jedyną!!! A teraz... Jak nie ta to inna będzie. Zupełne dno i zero ci faceci... Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: do mujer bonita 17.02.09, 21:48 :DDD Uważaj bo robisz konkurencje Mareczkowi.:D Odpowiedz Link Zgłoś
mujer_bonita Re: do mujer bonita 18.02.09, 19:33 szczesliwamezatka napisała: > A ja myślę, że ty jesteś jedną z tych frustratek, które nie mają już > cienia szans na znalezienie sobie męża. Co najwyżej możesz liczyć na > jakiegoś chłystka, który pewnie zaproponuje ci konkubinat Wmawiaj sobie kupiony towarze :) Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 16.02.09, 13:30 Ale w czym problem? Przeciez, jak sama napisalas, konkubenci umawiaja sie miedzy soba w sposob dowolny wiec jesli sobie ufaja, nie potrzebuja zadnych dodatkowych zabezpieczen w przypadku podzalu majatku itp. Jesli wola miec jakies zasady zagwarantowane z gory, biora slub. Mozna tez sporzadzic umowe notarialna dotyczaca poszczegolnych kwestii, itp, itd. Co ma do tego panstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
xawera.online270569 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 14.02.09, 16:02 ja od kilku lat żyję w konkubinacie,i uważam,ze ślub cywilny legalizuje taki związek,bo jednak my tak zwani nielegalni jesteśmy traktowani jak coś gorszego,oczywiście zależy od środowiska w jakim zyjemy,tak na pewno żyjemy bez praw jak legalne rodziny,ale nie ma tego całego bałaganu,nic nam się nie należy,ale do wszelkich dodatków,świadczeń pieniężnych na dzieci dolicza się nam dochody konkubenta i tego nie rozumiem ,cały ten system rodzinny jest niepojęty Odpowiedz Link Zgłoś
benek231 Zalegalizowany konkubinat czyli pomieszanie z pop 14.02.09, 18:59 z poplataniem, albowiem konkubinat z samej definicji nie chce miec nic wspolnego z legalizacja, rejestracja, formalizacja. Ludzie decyduja sie na zycie w konkubinacie z przeroznych powodow niemniej wszyscy uwazaja, ze konkubinat jest wlasnie tym co im odpowiada. W przeciwnym przypadku sformalizowaliby swoje zwiazki w urzedzie lub kosciele. Formalizowanie konkubinatow, zetem odbieram jako kolejna genialna mysl totalitarnych umyslow, dla ktorych wszystko musi byc kontrolowane. Tradycyjnie maja one problemy z wyobraznia albowiem bez wzgledu na wprowadzenie formalnej instytucji konkubinatu i tak znajda sie ludzie ktorzy za nic nie wybiora sie do urzedu po panstwowe uszczesliwienie. Co do prawa do dziedziczenia, odwiedzin, i tak dalej, konkubenci zawsze moga udac sie do notariusza - w celu przygotowania odpowiednich dokumentow, ktore pozwola na usuniecie przeszkod. Odpowiedz Link Zgłoś
no1teresa Re: Zalegalizowany konkubinat czyli pomieszanie z 15.02.09, 13:49 >Co do prawa do dziedziczenia, odwiedzin, i tak dalej, konkubenci zawsze moga udac sie do notariusza - w celu przygotowania odpowiednich dokumentow, ktore pozwola na usuniecie przeszkod.< czyli sformalizuja jednak: jak nie zwiazek to swoje decyzje Odpowiedz Link Zgłoś
benek231 Re: Zalegalizowany konkubinat czyli pomieszanie z 15.02.09, 17:32 no1teresa napisała: > >Co do prawa do dziedziczenia, odwiedzin, i tak dalej, konkubenci zawsze moga udac sie do notariusza - w celu przygotowania odpowiednich dokumentow, ktore pozwola na usuniecie przeszkod.< > > czyli sformalizuja jednak: jak nie zwiazek to swoje decyzje ==== Dokument w ktorym konkubenci potwierdzaja wlasne prawa do odwiedzin w szpitalu, dziedziczenia itp. sporo sie jednak rozni od dokumentu z urzedu matrymonialnego. Tego typu papiery zalatwiaja sobie ludzie zupelnie nie zwiazani wiezami krwi czy pozycia - np. sasiedzi znajacy sie od lat, lubiacy, i majacy do siebie zaufanie. Prawa do dziedziczenia czy odwiedzin mozna scedowac na takiego sasiada, jesli ceni sie go wyzej od krewnych. To nie ma nic wspolnego z formalizowaniem "zwiazku sasiedzkiego". Odpowiedz Link Zgłoś
koczowniks Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 15.02.09, 23:57 najlepiej by było jakby prawo zmieniało się za każdym razem jak akurat jest nam potrzebne, człowiek zawsze będzie dążył do maksymalnej wygody, nie ma się co dziwić... taka natura :/ Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka A może tak chociaż orfi? 16.02.09, 19:44 Niedawno oglądałam w internecie filmik o młodej 19 - letniej Niemce, która "zakochała się" o ile można to coś nazwać miłością w Arabusie. Podpisała tzw. umowę przedślubną zwaną "orfi", która zezwala na współżycie seksualne w krajach arabskich bez żadnych konsekwencji prawnych. Dziewczyna niczego sobie, szczupła szatynka a wyjechała za "ukochanym" do Egiptu. On obiecał jej ślub na 50 osób, a gdy doszło do ceremonii, powitało ich ośmioro gości w jakimś podrzędnym lokalu w dżinsach i swetrach. Mało tego, okazało się, że on miał żonę, która przebywała gdzieś w innym państwie arabskim. Co więcej jego uroda (bo ponoć to jest główny czynnik przyciągający Europejki) pozostawiała sobie wieeeeeeeeeeeele do życzenia. Utkwił mi tylko w pamięci ten olbrzymi garbaty nos tego starca na szczupłej pociągłej twarzy i jego przygarbiona sylwetka. Naprawdę nie wiem co europejskie kobiety widzą w tych facetach. Przecież oni nie mają nic. Nawet urody. Często też słyszy się o podłym traktowaniu kobiet przez muzułmanów. Miałam możliwość rozmawiania z Egipcjanami podczas wakacji w Egipcie i moja opinia o nich jest taka, że to są kłamcy. Wiem, dlaczego wybierają sobie kobiety z krajów innych niż kraje arabskie. Mianowicie dla przyszłych żon Arabek muszą mieć tzw. "mahr" czyli posag, który zbierają przez większą cześć swojego życia, podczas gdy większość muzułmanów to gołodupcy. Europejkom zaś wystarcza ich "uroda" (brzydota)i nie oczekują posagu... Już chyba z dwojga złego wybrałabym nasz polski konkubinat niż miałabym z jakimś śmierdziuchem na orfi funkcjonować. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotaniejest Re: A może tak chociaż orfi? 16.02.09, 20:21 szczęśliwa, no teraz to pojechałaś... Ty chyba faktycznie masz za dużo czasu ;-) załóż nowy wątek. tu się zgubisz w tych postach ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka Re: A może tak chociaż orfi? 16.02.09, 20:50 dorotaniejest napisała: > szczęśliwa, no teraz to pojechałaś... > Ty chyba faktycznie masz za dużo czasu ;-) > > załóż nowy wątek. tu się zgubisz w tych postach ;-) Hej! No nareszcie jakaś przychylna odpowiedź. Lubię prowokować ludzi odmiennym punktem widzenia. To świetna zabawa!!!! :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
zama1 Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 16.02.09, 23:04 dobre spostrzeżenie, jaka to różnica? poza tym urzędy miast mają brzydkie sale ślubów, zwłaszcza Legionowo to już lepiej wynająć lokal i ściągnąć tam urzędnika :) Odpowiedz Link Zgłoś
willon Re: konkubinat jako oficjalny stan cywilny 24.02.09, 15:06 nie cierpię słów konkubinat, konkubent, konkubina. od razu mi się z przestępstwem kojarzą w stylu Anna K i jej konkubent utopili trzyletniego Michała W. skąd to się wzięło w ogóle? Odpowiedz Link Zgłoś