Dodaj do ulubionych

ale się dałam podpuścić!!! ...

19.02.09, 14:04
o jezu, siedze i płakac mi sie chce... chyba mi na głowe padło. ponad pół roku
temu wzięlam do pewnego dużego zlecenia (prowadze firme) dziewczyne. znałam ją
wczesniej troche towarzysko, ze zlecenia - cięzkiego, odpowiedzialnego -
wywyiązała sie swietnie. Cały czas najeżdżała na zleceniodawce, ale mnie to
rybka, póki jest zrobione - nieważne.

Ponieważ sie sprawdziła, zaproponowałam jej dalszą współprace. Troche mnie
zdziwiły jej oczekiwania (chce czesc zysków mojej firmy np, wgląd w księgowość
itd) - ale spokojnie jej wytłumaczyłam, ze aż tak głeboko jej na razie nie
wpuszcze, ale zobaczymy co dalej itp. Dziwewczyna pzedtawiała sie jako super
specjalistka od exela, "ja to wole z tabelkami niż z ludźmi" - własnie ktos
taki, porządny, poukładany był mi poztrebny. Super.

Regularna z nią współpraca trwa od trzech miesięcy. W tym czasie:
- pokłóciłam sie z najlepszym swoim klientem, z którym pracuje juz kilka lat -
doszlismy do porozumienia, ale co do dalszej współpracy jest niepewna
- straciłam kontrakt na dużą sume, po tym jak moja pracowniczka zrobiła
kosztorys znaaaacznie zawyżony (którego nie sprawdziałm dokładnie, bo przeciez
"specjalistke" mam)
- niewykluczone ze strace kolejne duże zlecenie - laska trzepneła sie w
kosztorysie na 20 tysi, co jest niestety błędem z kategorii dużych

Dzis zauwazyłam ten ostatni błąd. Jednnoczesnie dotarło do mnie, ze przez
ostatni czas nonstop słucham ze strony mojej wspólparcowniczki, jacy to nasi
(moi!) klienci są głupi, bez wyobraxni, bez doświadczenia, niekumaci, chcą nas
- jak ona sie wyrażać - "ofulać" itd. Tymczasem wyniki jej pracy sa poniżej
przeciętności, laska w stresie pracuje dobrze, ale do rutyny codzienności nei
nadaje sie kompletnie, jedno zadanie typu telefon załatwia przez dwa dni...

Boże! Jak mogłam być taką idiotką i dać tak przerobic! Pozwoliłam zeby w mojej
własnej firmie decydował ktos, kto nie ma kompletnie żadnego doswiadczenia,
czyje rady zaprowadziły nie niemal na skraj upadku! Jestem przerażona i
wściekła. Na siebie przede wszystkim oczywisice, jak mozna byc tak durnym????
Obserwuj wątek
    • bell82 Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 14:18
      Nie jestes durna!!! :) skoro wywróciła Ci firme do góry nogami a co
      najgorsze mozesz potracic klientów ( o ktorych pewnie jest ciezko,
      tym bardziej takich sprawdzonych ) pogoń ja i tyle...lepiej teraz
      niz pozniej, kiedy moze juz nic nie bedzie do ratowania a Ty
      wpadniesz w jeszce wieksze problemy..
    • july-july Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 14:21
      Przynajmneij będziesz miała nauczke i na przyszłość będziesz
      ostrożniejsza.:)
    • bestyjaa Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 14:24
      z ciekawosci zapytam.. pozbyłaś się jej już?
      • sadecka Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 14:38
        no własnie... jeszcze sie z nią nie pożegnałam.

        wycofałam ją ze wszystkich juz prawie zlecen, jakie miała, jeszcze konczy ostatnie.

        ale - bede jej niestety potrzebowac, o ile dostane ten duży kontrakt (tzn jesli
        zlecenidowaca przełknie jakos moje tłumaczenia odnoscie tego błedu - max
        nieprofesjonalne, no ale cóż...). Nie mam czasu na szukanie kogos innego, nie
        mam nowej osoby jak sprawdzic...

        Boje sie, ze jej całkowiecie odwali: z kazdej jej wypowiedzi bije totalna buta w
        stylu "ja mega profesjonalistka wiem wszystko, nie musze sie nigdzie
        dokształcać, mam doswiadczenie jak nikt". Niestety realizacja tego poprzedniego
        mojego zlecenia jest jej najwiekszym osiągnieciem, dlatego ciezko mi jest
        zrozumiec ten jej brak jakiejkolwiek pokory (a moim zdaniem na przesadnej wierze
        we własne mozliwosci naprawde łatwo jest sie wywrócić). No ale w jakims sensie
        czuje sie na nią skazana, i w ogole nie jest mi z tym dobrze...

        A co Wy byscie zrobiły na moim miejscu? Jakie reguły współpracy mozna ustalic w
        takiej sytuacji?
        • bell82 Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 14:44
          > ale - bede jej niestety potrzebowac, o ile dostane ten duży
          kontrakt (tzn jesli
          > zlecenidowaca przełknie jakos moje tłumaczenia odnoscie tego
          błedu - max
          > nieprofesjonalne, no ale cóż...). Nie mam czasu na szukanie kogos
          innego, nie
          > mam nowej osoby jak sprawdzic...
          >
          jezeli zawaliła to skad pewnosc ze nie nawali w tym duzym
          kontrakcie??? i potem znowu bedziesz pisac jaka byłas głupia ze ja
          zostawiłas :]
        • mona817 Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 20.02.09, 13:48
          > z kazdej jej wypowiedzi bije totalna buta w stylu "ja mega
          profesjonalistka wiem wszystko, nie musze sie nigdzie dokształcać,
          mam doswiadczenie jak nikt".

          Nawet w świetle błędów, które popełniła???
          Ciekawa jestem jak z nią na ten temat rozmawiałaś, jak wyjaśniła
          swoje wcale nie takie drobne "potknięcia"? Bo chyba nie miała
          śmiałości powiedzieć "Pomyliłam się bo jestem superprofesjonalna".

          Mogłabyś nam (choć "z grubsza") zdradzić o jaką branżę chodzi?
        • smooth_girl Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 20.02.09, 14:24
          > no własnie... jeszcze sie z nią nie pożegnałam.
          >
          > wycofałam ją ze wszystkich juz prawie zlecen, jakie miała, jeszcze
          konczy ostat
          > nie.
          >
          > ale - bede jej niestety potrzebowac, o ile dostane ten duży
          kontrakt (tzn jesli
          > zlecenidowaca przełknie jakos moje tłumaczenia odnoscie tego
          błedu - max
          > nieprofesjonalne, no ale cóż...). Nie mam czasu na szukanie kogos
          innego, nie
          > mam nowej osoby jak sprawdzic...
          >
          > Boje sie, ze jej całkowiecie odwali: z kazdej jej wypowiedzi bije
          totalna buta
          > w
          > stylu "ja mega profesjonalistka wiem wszystko, nie musze sie
          nigdzie
          > dokształcać, mam doswiadczenie jak nikt". Niestety realizacja tego
          poprzedniego
          > mojego zlecenia jest jej najwiekszym osiągnieciem, dlatego ciezko
          mi jest
          > zrozumiec ten jej brak jakiejkolwiek pokory (a moim zdaniem na
          przesadnej wierz
          > e
          > we własne mozliwosci naprawde łatwo jest sie wywrócić). No ale w
          jakims sensie
          > czuje sie na nią skazana, i w ogole nie jest mi z tym dobrze...
          >
          > A co Wy byscie zrobiły na moim miejscu? Jakie reguły współpracy
          mozna ustalic w
          > takiej sytuacji?


          Ale do czego będziesz jej potrzebować, skoro i tak musisz jej
          patrzeć na ręce i wszystko dokładnie po niej sprawdzać. Będziesz
          mieć niewiele mniej roboty, niż gdybyś to wszystko miała zrobić sama.
          • sadecka Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 20.02.09, 16:31
            branża - PR

            a jak sie tłumaczyła z błędów? Ano nie tłumaczyła sie szczególnie. Ja sama nie
            mam takiego zwyczaju, zeby roztrząsac błedy juz popełnione, żeby szukac winnego
            i go karać. Raczej biore zwykle wine na siebie (przed zleceniodawcą np),
            tłumacze co sie stało nie tak i cóż, jedziemy dalej, co sie stało to sie nie
            odstanie.

            I faktycznie troche winy w tym mojej jest - no bo jednak ona mi ten kosztorys
            przesyłała, ja go przegladałam, mogłam sprawdzic. Nie sprawdziłam, czyli nauczka
            na przyszłość...

            W tej chwili na pewno sie rozstaniemy. Nie stać mnie na urzymanie pracownika,
            który jest tak mało efektywny. Co dalej - zobacze, bo oprócz tego ze ona jest
            jaka jest (a kto cholera bez wad), to w sytuacjach kryzysowych i totalnej presji
            naprawde sprawdziła sie świetnie. Tylko w codziennosci juz znacznie gorzej...

            • mona817 Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 20.02.09, 16:59
              To teraz zrozumiesz dlaczego nauczyciele wolą stawiać na semestr
              dobre oceny sumiennym uczniom, a nie leniom, które tylko od czasu do
              czasu mają "dobry zryw" ;)
              Co do szukania pracowników, to podpowiem Ci tylko "sięgaj, gdzie
              wzrok nie sięga" ;)
              Mówisz, że "starsi" pracownicy mogą sobie nie poradzić? Nie
              doceniasz siły doświadczenia, prawdziwej chęci pracy (a nie tylko
              chęci robienia kariery) i wdzięczności, że zaufałaś. Pomyśl o tym :)
              Ja swojego czasu, w zależności od potrzeb i stanowisk szukałam
              pracowników wśród "lokatorek" domu samotnej matki, osób z domu
              dziecka wchodzacych właśnie w dorosłość, lub poprostu w kolejce
              w "pośredniaku" (osobiście)... W ten sposób można czasem znaleźć
              prawdziwe skarby, którym kiedyś "powinęła się noga" i nie potrafią
              się pozbierać, ale kiedy im pomożesz wstać... Powodzenia :)
            • sir.vimes Ha, jednak tobie się nie chciało 21.02.09, 00:11
              no bo jednak ona mi ten kosztorys
              > przesyłała, ja go przegladałam, mogłam sprawdzic. Nie sprawdziłam,

              Trzeba było sprawdzić jak do sprawdzenia przesłała.
          • jane-bond007 puk puk ... 20.02.09, 19:20
            i po co wklejac cały watek?
            • maritza88 Re: puk puk ... 21.02.09, 00:28
              Trzeba uważniej przeglądać, bo każdy popełnia błędy, to nawet nie
              wynika z tego, że ona się nie starała, ale np. z przemęczenia.
              Dlatego warto sprawdzać to, co ktoś zrobił, a swoje "dzieło" w miarę
              możliwości też dać komuś do przejrzenia.
              • jane-bond007 Re: puk puk ... 21.02.09, 06:41
                maritza88... ale o czym Ty teraz piszesz? aaa czaje - to do autorki !
        • erillzw Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 21.02.09, 04:29
          Ale co nie radziłaś sobie wcześniej sama?
          Laska pracuje u Ciebie 3 miesiące na stałe... a firmy zdaje się nie
          masz od trzech miesięcy?
          Czasem trzeba zrobic cos samemu niż powierzać innym. A skala jej
          błędów może Cię doprowadzić do utraty klientów. A umówmy się w
          czasach kryzysu nie możesz sobie na to pozwolić.
          Jaki ma rodzaj umowy??
          Ja bym ja zwolniła od razu i żeby więcej nie napsuła to wysłać ja na
          odrobienoe urlopu albo kij płacić jej 2 miechy ale niech Ci nie
          miesza. Więcej tracisz z nią niż bez niej moim zdaniem.
    • iberia.pl nobody's perfect 19.02.09, 14:32
      najwazniejsze, ze masz swiadomosc bledu i chyba jeszcze nie jest za
      pozno.
      Powodzenia zycze.
    • niebieski_lisek Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 14:51
      Wiadomo że pracownika zatrudnia się po to, żeby odciążył, ale warto, zwłaszcza
      na początku sprawdzać jego poczynania. Można uniknąć takich sytuacji.
    • soulshunter Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 14:53
      Poszukaj sobie jakiejs starszej osoby z doswiadczeniem do wspolpracy a pannice
      pogon natychmiast zanim nie jest za pozno. Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze
      starsi ludzie 45+, 50 sa bardziej sumienni i bardziej cenia prace. Sprobuj nawet
      przez posredniaka zalatwic.
      • sadecka Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 16:29
        niestety, 40-50 letnie panie nie są w stanie przyjąć tej pracy - nie twierdze ze
        nie są sumienne (choc czy bardziej od młpodych, to juz dyskusyjne), ale po
        prostu brak im umiejętnosci, na jakich mi zalezy. A ze zawód jest dosc trudno
        wyuczalny, to nie łudze sie, ze przyucze...
        • jane-bond007 Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 18:15
          daj ogloszenie - nigdy nic nie wiadomo, popytaj znajomych, nie
          wierze ze nie ma drugiej osoby ktora potrafi TO robic, ja bym wiecej
          nie ryzykowala, tym bardziej ze nie dosc ze spartolila to jeszcze
          panoszy Cie sie zdrowo...
        • vickydt Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 20:51
          "trzepnela sie" w kosztorysie o 20 tys a Ty jej bronisz? Chyba ze to kosztorys
          budowy osiedla mieszkaniowego...

          Z Twoich wypowiedzi wnioskuje, ze uwazasz, ze nie ma ludzi niezastapionych.
          Przepraszam, ale co tak trudnego jest w excellu (chyba ze laska buduje wlasne
          aplikacje, tego juz dawno nie robilam) by ta osoba byla tak unikalna?

          To oczywiscie pytania do Ciebie, na ktore sama sobie odpowiedz, nie musisz tu...

          Ja po prostu nie cierpie ludzi, ktorzy zlapani na błędzie odwracaja kota ogonem,
          w ktorych nie ma pokory i ktorzy obgaduja tylko innych a siebie wlasnie kreuja
          na niezastapionych. I po trochu im zazdroszcze bo na Twoim przykladzie widze, ze
          jednak pomimo tylu "wtop", kosztownych bledow - ludzie dalej uwazaja ich za
          bostwa...
          • maritza88 Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 21.02.09, 00:31
            Excel to nie jest coś, co obsługiwać umie garstka wybrańców. Obsługę
            Excela to dzieci mają już w podstawówce. Na pewno znajdziesz kogoś
            na jej miejsce. Nie ona jedna ukończyła dane studia i nie ona jedna
            umie korzystać z zasobów Excela.
    • agatracz1978 Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 19.02.09, 19:53
      Odpuść ją sobie. Z doświadczenia powiem Ci, ze im więcej ktoś gada jaki jest
      doskonały tym gorzej wygląda to w praktyce. Kiedyś już 'przerabiałam' rozmowy z
      laskami, które na dzień dobry mówiły, że są specjalistkami a potem po kilku
      pytaniach okazywało się, że jedynym ich osiągnięciem jest ukończenie studiów i
      ogromna wiara w siebie (niczym nie poparta). Najlepsze co można zrobić to
      sprawdzić wiedzę tak teoretyczną jak i praktyczną pracownika. Ta dziewczyna z
      tego co napisałaś już pokazała, że do niczego się nie nadaje. Zrobienie jednego
      zlecenia to chyba nie jakiś mega sukces?
    • dziewice nie pracuje sie ze znajomymi 21.02.09, 00:30
      a przynajmniej nie zatrudnia
    • sumer-time Re: ale się dałam podpuścić!!! ... 21.02.09, 18:36
      Czy ta dziewczyna ma inicjały k.b. ?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka